notoja11
30.12.10, 15:01
mam Pierdonkę w bloku, w którym mieszkam, więc siłą rzeczy - chociaż nie przepadam - podstawowe zakupy (mleko, masło, pieczywo) robię najczęściej tam. ale chyba muszę zmienić przyzwyczajenia, bo co ja się tam nasłucham...
1. byłam świadkiem wykładania mięsa z kartonów do lodówek. jedna z pracownic pokazuje tackę mięsa z przekłutą folią. "co, wsadzać?" - "pewnie, na pewno znajdzie się głupi klient i kupi" (z głupim uśmieszkiem). wszystko bez żenady, przy klientach.
2. stoję przy kasie, podchodzi jedna z pracownic i mówi do drugiej: "wczoraj te bułki były w podajniku jakieś poobgryzane", ćwierka radośnie pokazując na bułki, które kupuję. jakoś mi się odechciało ich jeść.
3. dziś - stoję przy kasie, za mną jakaś starsza pani sięga po ryż (nie widzę, to się dzieje za moimi plecami). 2 wielkie kartony, jakieś 20 kg, spadają prosto na moją głowę. w szoku schylam się i odgarniam ten ryż, ale mam koszyk i papier toaletowy w drugiej ręce, więc wszystkiego nie pozbierałam. reszta starszych miłych pań zaczyna na mnie wrzeszczeć, że skoro zrzuciłam, to mam pozbierać. na co ja w szoku, że ja nic nie zrzuciłam, nadal jestem w pomroczności jasnej, ale nikt nie zapytał, czy nic mi nie jest tylko krzyczą dalej swoje. w końcu odzywa się jakaś pani, że to ona zrzuciła. na co reszta bab - że i tak ja powinnam pozbierać, bo jestem młoda. normalnie prawie się rozryczałam, bo wszyscy się na mnie drą, a na koniec jeszcze podchodzi kasjerka i z okropną miną komentuje "tak to się zachowują w naszym sklepie" (czuję, że ma na myśli mnie, a nie wszystkich, którzy na mnie wrzeszczą).
4. na co dzień obserwuję panie w przedziale wiekowym 50-70, które w kolejce rozmawiają o tym, jaka dzisiejsza młodzież jest niewychowana, ale kiedy któraś podejdzie do kasy bez kolejki, sypią na nie kur*ami, piz*ami itd. od razu odzywa się w nich młodzieńcza dusza:/
brak mi słów:( musiałam się wyżalić.