Przyjaciele?? czy juz nie??

30.12.10, 17:29
Prosze o pomoc, bo zanalazlam sie w takiej sytuacji ze nie wiem co dalej myslec a co gorsza robic. Od ok 9 lat przyjaznilismy sie (ja i maz) z inna para, naszymi sasiadami, ktorzy mieszkaja zaledwie kilka klatek od nas. My (30, 32 lata) oni (38 lat). MIeszkamy za granica. Bylo super, spotkania, weekendowe imprezy albo wypady, tygodniowe kawki itd. Tak bylo az do narodzin naszej corki ok 2,5 roku temu. Nasi znajomi nie maja dzieci (naturalnie nie mogli, a invitro i adopcji nie chcieli), wiec swiadomy wybor. I wlasciwie pogodzili sie z tym i tak im wygodnie. Nagle po urodzinach malej zauwazylam ze sie odsuneli, skonczyly sie imprezy spotkania i kawki, byly tylko tzw. "kurtuacyjne wizyty" raz w miesiacu na max godzine. Jak sie tlumaczyli na poczatku nie chcieli przeszkadzac nam,chcieli dac nam sie nacieszyc malenstwem, potem to niby malo czasu bo praca itd. Dodam ze wczesniej rowniez pracowali i oni i my i jakos byl czas.. Doszlo do tego ze ostatnimi czasy tylko byly wlasiwie telefoniczne kontakty i wlasciwie tylko z mojej inicjatywy, nalegalam na wizyty ale po kilku glupich tekstach ze strony znajomej typu: " ze my mamy swoje sprawy a oni swoje" albo np. " ze nie siedza w domu i nie czekaja kiedy to ja zadzwonie" albo " ze caly swiat nie obraca sie tylko wokol nas" to sa slowa wyrwane ale bardzo mnie zabolaly wiec przestalam wiecej nalegac i wydzwaniac. Najbardziej zabolalo mnie ze nawet na swieta nie zlozyli nam zyczen, tzn wyslala mi znajoma wiadomosc na nk z tytulem: zyczenia, ale w tresci nie bylo nic-nie wiem co to ma znaczyc; ja wyslalam zyczenia smsem-wiem to tez glupie ale jakos duma nie pozawala mi zadzwonic po tych jej glupich tekstach. Bardzo mnie to boli ze tak sie to wszystko sie jakos urwalo, bo naprawde przedtem bylo super, dogadywalismy sie razem super. Maz stwierdzil ze powinnismy ich-brzydko mowiac olac, ale dla mnie jakos to nie jest takie latwe tym bardziej ze mieszkamy obok siebie i chcac nie chcac bedziemy sie spotykac i co wtedy?? Co myslicie o tym, co radzicie??
    • ssdd1975 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 17:32
      maz ma racje i daj sobie spokoj - nic na sile i zdeycydowanie szkoda sie zastanawiac dlaczego - szkoda czasu i nerwow
    • wicehrabia.julian Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 17:32
      joanna1980r napisała:

      > Maz stwierdzil z
      > e powinnismy ich-brzydko mowiac olac

      słuchaj męża, bo najwyraźniej on w tym tandemie myśli
      • jamesonwhiskey Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 17:41
        opcja numer 2 ze wam odjebalo na punkcie dziecka i nie da sie z wami normalnie pogadac,
        ewentualnie dziecko jest tak absorbujace ze moze i wpadli z dwa razy ale przez godzine zamienilas z nimi 7 slow, poza tym nie wszyscy lubia wrzask i rozpie...jaki robi uroczy bobasek

        • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 18:28
          Co masz na mysli ze nam odj....na punkcie dziecka, jeslic chodzi o to ze nie mamy o czym innym rozmawiacc jak o kupkach, zupkach itd?? wiesz co... mi trudno to oceniac ale wydaje mi sie ze nie, moze na poczatku pierwsze miesiace tak bylo , ale ponoc to normalne ze rodzice sa tak zafascynowani dzieckiem, ale potem przychodzi codziennosc i chec roznowy na inne tematy, nie tylko dziecko.
          Druga opcja ze corka naleezy do tych dzieci, ktore niestety nie umieja same sie zabawic i najlepiej jak bysmy caly czas z nia spedzali-to fakt!! Ale wzielismy sie na sposob-moze i glupi ale dziala-ze jak ktos przychodzi albo jestesmy w odwiedzinach i corce juz nudno albo jest marudna to wlaczamy bajke i jest spokoj, mozemy spokojnie rozmawiac.
          • szpil1 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:10
            joanna1980r napisała:

            > Co masz na mysli ze nam odj....na punkcie dziecka, jeslic chodzi o to ze nie ma
            > my o czym innym rozmawiacc jak o kupkach, zupkach itd?? wiesz co... mi trudno t
            > o oceniac ale wydaje mi sie ze nie, moze na poczatku pierwsze miesiace tak bylo
            > , ale ponoc to normalne ze rodzice sa tak zafascynowani dzieckiem, ale potem p
            > rzychodzi codziennosc i chec roznowy na inne tematy, nie tylko dziecko.

            Tylko, że wasi przyjaciele zwyczajnie nie musieli chcieć prztrwać tych paru miesięcy rozmów o pieluchach i zupkach. Może po prostu cierpliwość wyczerpała im sie wcześniej.

            > Druga opcja ze corka naleezy do tych dzieci, ktore niestety nie umieja same sie
            > zabawic i najlepiej jak bysmy caly czas z nia spedzali-to fakt!! Ale wzielismy
            > sie na sposob-moze i glupi ale dziala-ze jak ktos przychodzi albo jestesmy w o
            > dwiedzinach i corce juz nudno albo jest marudna to wlaczamy bajke i jest spokoj
            > , mozemy spokojnie rozmawiac.

            Może za późno te bajki włączacie i dziecko zdąży już pomarudzić i tym samym znudzić gości.
            Nie ma opcji, żeby się spotykać bez dziecka?

            No, a poza tym jest jeszcze opcja, że mimo tego, ze chcecie porozmawiać o czymś innym, a córce włączacie bajkę to i tak sprowadzacie rozmowę na sprawy związane z dzieckiem. I nawet sobie z tego nie zdajecie sprawy. Ja osobiście spotkałam się z takim przypadkiem: nieważne na jaki temat toczy się rozmowa, znajoma i tak zaczyna o córce: O. się śmiała, O. płakała, O. się ze...a. I tak już parę lat. uwierz mi, znajomi jej unikają.
            • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:28
              Niestety, jestesmy sami tutaj, nasze rodziny sa w Pl, wiec nie mamy zbytnio komu malej podrzucic.
              Raczej nie jestesmy tak sfiksowani na punkcie dziecka, i ten pierwszy czas nie ciagnal sie miesiacami raczej pierwsze trzy m-ce, ale i tak przez ten czas to moze bym na palcach jednej reki zliczyla , ile razy sie spotkalismy.
              A pozatym jak sie pytaja co slychac i co u malej to zawsze mowie co i jak, to co mam wogole juz tego tematu nie poruszac?
              Jakos u innych znajomych tego nie zaobserwowalam zeby sie odsuneli, moj brat z bratowa nie maja dzieci tez jeszcze swoich, i jakos nie zauwazylam zmiany ich stosunku do nas, ale moze tez to zalezy od charakteru czlowieka.
              Wiec juz nie wiem co mam myslec, z tego co piszecie to wynika ze "wina" lezy po naszej stronie, ze niby dziecko absorbujace,chociaz z tym gadaniem o dziecku to sie raczej nie zgodze, bo nawet jak sie spotykalismy to zawsze na duzo roznych tematow rozmawilaismy, ale moze siebie samemu jest trudno oceniac
              • jamesonwhiskey Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 01:32
                > Wiec juz nie wiem co mam myslec, z tego co piszecie to wynika ze "wina" lezy po

                nie chodzi o szukanie winy, tylko poprostu czasem znajomosci sie z roznych powodow rozluzniaja
    • bijatyka Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 17:51
      Mąż ma rację. Koś !
    • 1_pestka Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:21
      A mnie się wydaje,że ci znajomi wcale nie pogodzili sie z tym, że nie mają dzieci. Może to tylko z zewnątrz tak wygląda, a tak naprawde się męczą...
      • szpil1 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:29
        1_pestka napisała:

        > A mnie się wydaje,że ci znajomi wcale nie pogodzili sie z tym, że nie mają dzie
        > ci. Może to tylko z zewnątrz tak wygląda, a tak naprawde się męczą...

        No, bo to niemożliwe, że ktoś może dzieci po prostu nie lubić i męczyć się ich obecnością:P
        Jest jeszcze opcja, ze owi ludzie po prostu aż tak nie lubią autorki i jej męża i mają świetny pretekst, żeby znajomość zakończyć.
        • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:36

          >
          > No, bo to niemożliwe, że ktoś może dzieci po prostu nie lubić i męczyć się ich
          > obecnością:P
          > Jest jeszcze opcja, ze owi ludzie po prostu aż tak nie lubią autorki i jej męża
          > i mają świetny pretekst, żeby znajomość zakończyć.

          a jakos do czasu narodzin corki nas lubili.. , bylismy dla siebie jak rodzina-co nawet czesto tak wlasnie doslownie nazywalismy,
      • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 19:33
        wiesz co juz mi ktos kiedys to powiedzial, moze znajoma bardziej, bo jej maz nalezy raczej do ludzi bardzo wygodnych i sam kiedys sie przyznal ze juz sie za wygodny na dziecko stal, on ma duzo pasji, ktore zajmuja sporo czasu i raczej nie chcial by z nich zregygnowac na rzecz dziecka. Wiec jesli juz to MOZE jego zona bardziej, ale to musi sie bardzo bardzo dobrze z tym kryc, bo znam ja dosyc dobrze i raczej by mi o tym powiedziala-tak mi sie wydaje...
    • zuzia1982 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 20:11
      wyglada na to że już nie chcą się z wami przyjaźnic, może wbrew pozorom przeżywają to ,że nie mają własnych dzieci
    • jag_2002 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 30.12.10, 23:58
      moze jednak wszystko po trochu - nie moga sie pogodzic z brakiem dziecka, Wasz swiat kreci sie wokol waszego dziecka, dziecko jest zbyt absorbujace i nie da sie pogadac
      ja nie mam dzieci nie z wlasnego wyboru, kazda ciaza w otoczeniu mnie boli, nie bywam w domach z malymi dziecmi bez powodu
      moja najlepsza przyjaciolka ma dwojke, przy pierwszym w okresie niemowlecym jeszcze bywalam, przy drugim juz nie
      przyjaciolka jest zaabsorbowana dziecmi, stwierdzilam, ze poczekam, az dzieci podrosna, wtedy moze bedzie miec wiecej czasu, warto na Nia poczekac
      jesli nie chca poczekac na Was, to znaczy, ze raczej nie jest to przyjazn
      • eda076 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 00:20
        Rozumiem, że jest ci przykro. Ale dlaczego nie zapytasz przyjaciół wprost, czemu tak jest?
        • 3.14-roman Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 00:28
          Gdyby ludzie mieli w zwyczaju pytanie innych wprost, o co chodzi, to forum byłoby o wiele mniej aktywne.
          • eda076 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 00:37
            Też prawda. Ja też kiedyś nie potrafiłam pytać i mówić przyjaciółce wprost co mnie boli. Ale po kilku latach, duszenia w sobie co nie podoba mi się w tej przyjaźni, odważyłam się porozmawiać właśnie wprost. Ta rozmowa dużo mi dała. Ponieważ po tych kliku latach z przykrością musiałam stwierdzić, że ona nie była dla mnie żadną przyjaciółką, tylko mi się tak wydawało.
    • 3.14-roman Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 00:38
      Albo coś zrobisz, albo będziesz tkwić w takim dziwnym stanie.

      Zaproś kiedyś tę dziewczynę na poważną rozmowę- ważne- bez obecności dziecka - i spokojnie z nią porozmawiaj, powiedz, że jest Ci przykro, spytaj, co w Waszym zachowaniu ich odstrasza.

      I myślę, że jeżeli oni nie wykażą chęci utrzymywania dalszych kontaktów, to powinnaś odpuścić. Jeżeli dobrze odgaduję, w tej chwili nie macie zbyt wielu znajomych, dlatego tak trzymasz się tamtych. Czasami jednak nie warto- przyjaźń jest z definicji dwustronna, czyli zakłada zaangażowanie i dobre chęci obu stron.

      PS: To, że dziewczyna nie okazuje rozgoryczenia, wcale nie musi oznaczać, że nie cierpi. Ludzie potrafią się dobrze maskować ze swoimi smutkami.
    • haalszka Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 07:18
      już dawno zauwazylam że pewne etapy w życiu wymieniają znajomych.
      Koniec liceum, studia, później praca, dziecko,. U mnie tak było. W każdym z tych etapów zmieniał ludzi koło mnie i choć czasami było trudno to zrozumiec tak się naturalnie działo. Etap posiadania dziecka jest etapem trudnym dla par, które tych dzieci nie mają. Oni nadal żyją takim samym życiem rodzice zupelnie innym. I nie chodzi o sfiksowanie na punkcie dziecka a czasem.
      Szkoda że macie tylko jednych znajomych..
    • takajatysia Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 08:58
      joanna1980 a może ich po prostu boli jak widza rodzinę z DZIECKIEM, którego sami nie mogą mieć? Nie mówię, że to fajne i normalne, ale może tak po prostu jest, bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
    • sweet_pink Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 11:21
      Już w życiu jest tak, że wszystko mija...przyjaźnie też czasem odchodzą.
      Moi rodzice też mieli takich przyjaciół w klatce obok...10 lat wspólnego imprezowania, balang do rana, kawek spacerów (ja się kolegowałam z ich córką)...a jak rodzice postawili domek na działce i woleli w weekend na działkę niż imprezować, a później się przeprowadziliśmy gdzie indziej to kontakt urwał się zupełnie. Taki to eta lajf. A z drugiej strony moja mama ma przyjaciela, z którym zna się jakieś 35 lat i to nadal trwa. Różnie bywa i tyle.
      • mozambique Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 12:27
        a co wy z tym bólem w sercu ???????

        najprawdopodobniej i jestescie potwornie nudni , monotematyczni do tego wszedzie ciagacie ze sobą marudne dziecko, które angazuje czas, uwage ( nawet te bajki kóre TRZEBA mu puszczać zebu glowy nie zawracało, moze znajomi wolą akompaniament w pokoju inny niz Miś Yogi ) , łazi , domaga sie wziecia na kolana, trąca umorusaną łapką , przerywa rozmowy , w pokoju ludize potykaja sie o zabawki, gry, lalki itp

        dziwicie sie ze znajomi wolą inna atmosferę ?
        • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 12:34
          mozambique napisała:

          > a co wy z tym bólem w sercu ???????
          >
          > najprawdopodobniej i jestescie potwornie nudni , monotematyczni do tego wszedzi
          > e ciagacie ze sobą marudne dziecko, które angazuje czas, uwage ( nawet te bajki
          > kóre TRZEBA mu puszczać zebu glowy nie zawracało, moze znajomi wolą akompaniam
          > ent w pokoju inny niz Miś Yogi ) , łazi , domaga sie wziecia na kolana, trąca
          > umorusaną łapką , przerywa rozmowy , w pokoju ludize potykaja sie o zabawki, g
          > ry, lalki itp
          >
          > dziwicie sie ze znajomi wolą inna atmosferę ?

          To przepraszam, ale mam miec wyrzuty sumienia ze mam dziecko i im przeszkadza?? I ze jest takie absorbujace??
          Juz pisalam ze nie jestesmy sfiksowani na punkcie dziecka i chetnie rozmawiamy na rozne tematy, nie tylko o dziecku, bo to mamy na codzien
          • a1ma Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 02.01.11, 15:47
            Nie masz mieć wyrzutów, ale zrozum, ze towarzystwo rodziców z dzieckiem jest zwyczajnie męczące i nie każdy ma na nie ochotę. I nic na to nie poradzisz, ze staliscie sie dla nich mało atrakcyjnym towarzystwem i wola spędzić czas inaczej, do czego maja pełne prawo.
            • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 02.01.11, 19:07
              jednak sprawdza sie przyslowie:" najlepszych przyjaciol poznaje sie w biedzie".
              Skoro byli by prawdzimi przyjaciolmi, powiedzieli by nam co im przeszkadza albo zwrocili uwage, i na pewno jakos bysmy doszli do porozumienia, ale jak widac machneli reka i nie zalezy im wiecej,. Boli cholera... ale takie jest zycie, kolejny zawod...
              • a1ma Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 02.01.11, 19:13
                Przeszkadza im, że zajmuje Was głównie dziecko, że nie możecie spędzać czasu jak dotąd. Przecież to Wy zmieniliście formułę spotkań, więc nie dziw się, że ktoś się do tego nie dostosował. Oni nie muszą i widać nie chcą żyć życiem Waszego dziecka (vide zaproszenia na urodziny, brr), trudno im się dziwić.
      • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 12:29
        Wlasnie niedawno wrocilismy z zakupow, i wysiadajac z auta spotkalismy owa znajoma-nie zatrzymujac sie powiedziala "szampanskiej zabawy" i poszla dalej, a ja stalam jak wryta i nic nie odpowiedzialam. Dopiero po chwili swierdzilam ze moglam zagadac ale to chyba nie byl dobry moment i miejsce. Coraz bardziej mnie to meczy. NIe naleze do osob ktore tak latwo zdobywaja sie na takie rozmowy, ale bede musiala... bo nie moge tak dalej.
        Rzeczywiscie , oni byli-sa jedynymi przyjaciolmi, mamy owszem duzo znajomych, ale najbardziej bylismy/jestemy z nimi zwiazani. Mam w Polsce rowniez bardzo dobra przyjaciolke jeszcze od czasow podstawowki, ale wiadomo ona jest tam a ja tu. I cieszylam sie bardzo ze mamy kogos tutaj "bliskiego", bo wiadomo jak jest za granica.
        Ale najbardziej szokuje mnie to, jak mowicie ze nie pogodzili sie z brakiem dziecka. Przeciez tak nam "kibicowali" jak my sie staralismy o dziecko ( a trwalo to ok 4 lat) . Naprawde duzo rozmawialismy na ten temat i zawsze twierdzili ze juz sie z tym pogodzili .
        Ale moze taki maly szczegol-teraz mi sie przypomnial: nigdy nie przyszli na urodziny corki ani na pierwsze ani na drugie- twierdzili ze nie chodza na urodziny dzieci. Dziwny zwyczaj, fakt i bylam za kazdym razem wsciekla, ze nie chca przyjsc, tym bardziej ze wiedzieli , ze poza nimi to nie mielismy z kim obchodzic tych urodzin corki, chyba ze brat przyjechal w odwiedziny albo rodzice.
        Na ostatnie urodziny zaprosilam inna znajoma, calkiem przypadkowo bo akurat zadzwonila ze chetnie spotkala by sie z nami wiec powiedzialam ze wyprawiamy w niedziele corce urodziny i ze jak ma ochote to moze wpasc. Zgodzila sie i przyszla. Po fakcie dowiedzialam sie od niej ze ta moja "przyjaciolka" z ktora tez sie zna powiedziala jej, ze po tym jak oni( ci nasi znajomi) nam odmowili, to my musielismy kogos na to miejsce zaprosic i ze akurat ona sie nawinela. Bardzo przykro mi bylo po tym jak sie dowiedzialam. I w sumie bede musiala chyba porozmawiac o tym rowniez z nimi.
        • szpil1 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 15:13
          joanna1980r napisała:


          > Ale moze taki maly szczegol-teraz mi sie przypomnial: nigdy nie przyszli na uro
          > dziny corki ani na pierwsze ani na drugie- twierdzili ze nie chodza na urodziny
          > dzieci. Dziwny zwyczaj, fakt i bylam za kazdym razem wsciekla, ze nie chca
          > przyjsc, tym bardziej ze wiedzieli , ze poza nimi to nie mielismy z kim obchodz
          > ic tych urodzin corki, chyba ze brat przyjechal w odwiedziny albo rodzice.



          No właśnie - mały szczegół. Może urodziny waszego dziecka (i innych też, jak wynika z wypowiedzi) to dla nich żadna atrakcja? A tobie się wydaje, że ich te urodziny mają cieszyć jak i was. Otóż - nie muszą. Co z tego, że wiedzieli, ze nie macie z kim obchodzić urodzin? To wy, rodzice, już nie wystarczacie? Coraz bardziej wydaje mi się, że jesteś mamusią, której się tylko wydaje, że nie zmusza otoczenia do ciągłego podziwiania dziecka, słuchania o nim i przebywania z nim.
          • 10iwonka10 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 16:11
            A dlaczegoz dwojka doroslych ludzi ( znajomych nie rodzina) ma przychodzic na urodziny twojego dziecka????

            Na takie okazje zaprasza sie rodzine albo rodzicow z dzieckiem w podbnym wieku jak twoje. Wcale sie nie dziwie ze nie przyszli.
            • joanna1980r Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 17:09
              Jak bys czytala uwazniej-pisalam ze jestesmy tu sami , moja i meza rodzina mieszka w Polsce, i nie zawsze niestety sa w stanie tu przyjechac
              • szpil1 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 17:31
                joanna1980r napisała:

                > Jak bys czytala uwazniej-pisalam ze jestesmy tu sami , moja i meza rodzina mies
                > zka w Polsce, i nie zawsze niestety sa w stanie tu przyjechac

                I co z tego? To absolutnie nie znaczy, że znajomi są zobowiązani wam tę rodzinę zastępować. A wy tego właśnie wymagacie - rodzina nie może to znajomi koniecznie muszą, nieważne czy im się podoba czy nie.
              • melodija Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 17:37
                Mnie też wydaje się, że może Wasi znajomi nie maja ochoty na kinderbale i spotkania w towarzystwie dziecka - bo wbrew pozorom, takie spotkania mają inną atmosferę niż "bezdzietne", nawet jeśli o dziecku nie rozmawiacie. Ono cały czas jest, domaga się uwagi, pewnie kątem oka zerkacie co robi, któreś z Was wychodzi je usypiać, karmić, włączać bajkę, wycierać pupę... jasne, że nie musisz się czuć winna, to Wasze życie i ważne dla Was sprawy, ale najwyraźniej dla innych aż tak ważne i ciekawe nie są.
                A argument, że Wy nikogo innego nie macie... no coż, dla mnie trochę bez sensu. Po pierwsze, uważam że rodzice są wystarczającym towarzystwem na urodzinowe party dla dwulatki, po drugie - może Wasi znajomi nie maja ochoty być "zapchajdziurą"? Czy przez to, że nie macie innych znajomych, oni mają uczestniczyć we wszystkich waszych uroczystościach?

                Może forma, w jakiej znajomi zerwali czy też rozluźnili kontakt, jest niezbyt elegancka, ale z drugiej strony chyba wystarczająco czytelnie dają Wam odczuć, że nie mają ochoty na kontynuację znajomości. Ja bym sobie odpuściła, i to bez obrażania się i bez domagania się wyjaśnień. Może postarajcie się poznac kogoś, kto bardziej pasuje do was "profilem"?
        • mumia_ramzesa Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 20:35
          > nigdy nie przyszli na uro
          > dziny corki ani na pierwsze ani na drugie- twierdzili ze nie chodza na urodziny
          > dzieci. Dziwny zwyczaj, fakt i bylam za kazdym razem wsciekla, ze nie chca przyjsc

          I Ty twierdzisz, ze Wam nie odwalilo na punkcie dziecka?!
          Moze zapros cala wioche na urodziny waszego uroczego dzidziusia.
        • sueellen Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 01.01.11, 19:14
          Czytam to co piszesz i mam wrazenie, ze znajomi po prostu maja Cie sterdecznie dosc i coraz mniej sie im dziwie!!! Chyba tez bym miala.

          Doszlo do tego ze ostatnimi czasy tylko byly wlasiwie telefoniczne kontakty i wlasciwie tylko z mojej inicjatywy, nalegalam na wizyty ale po kilku glupich tekstach ze strony znajomej typu: " ze my mamy swoje sprawy a oni swoje" albo np. " ze nie siedza w domu i nie czekaja kiedy to ja zadzwonie" albo " ze caly swiat nie obraca sie tylko wokol nas"

          Do tego wsciekasz sie, ze nie przychodza na urodziny corki, "musisz" z nimi porozmawiac.

          Ludzie sie bronia rekami i nogami przed kontaktem z Wami, obojetnie jaka to przyczyna, powinnas odpuscic i isc za rada meza: olac. Nie dzwon, nie odwiedzaj, nie wypytuj, a na ulicy powiedz dzien dobry zamiast stac jak wryta i sie glupio gapic gdy ktos Ci zyczy udanej zabawy sylwestrowej.
        • eda076 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 01.01.11, 19:25
          Ta twoja znajoma to zwykła świnia i tyle. Pewnie kolegowała się z wami, bo nie ma oprócz was żadnych znajomych. A na 100% boli ją to, że wy macie dziecko a ona nie. I jest zawistna. Porozmawiaj jej, powiedz szczerze, co ci się nie podoba i tyle. Sądzę, że i tak nie zmieni podejści. Moja ex przyjaciółka do tej pory się nie zmieniła. Po prostu rzadko kiedy ludzi ezmieniają się na lepsze. Ja z tą moją dawną przyjaciółką, spotykam się raz na pół roku i to z grzeczności, bo nie lubię mieć wrogów i nie będę udawać że jej nie znam. Wiem, że to boli, kiedy nagle przecierasz oczy i stwierdzasz, że rzekomo twoja przyjaciółka wcale nią nie jest. Ale poboli i przestanie, a Ty bvędziesz miała spokój.
        • mumia_ramzesa Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 01.01.11, 19:35
          > nigdy nie przyszli na urodziny corki ani na pierwsze ani na drugie- twierdzili ze nie chodza na urodziny
          > dzieci. Dziwny zwyczaj, fakt i bylam za kazdym razem wsciekla, ze nie chca
          > przyjsc, tym bardziej ze wiedzieli , ze poza nimi to nie mielismy z kim obchodzic tych urodzin corki

          Jeszcze dodam, ze trzeba kompletnie nie miec taktu zeby zapraszac ludzi, ktorzy nie moga miec dzieci na urodziny swojej corki. Co ma do rzeczy to, ze nie macie w poblizu rodziny? Oni nie musza robic za dziadkow. Dziwaczny pomysl, zeby zawracac komus glowe urodzinami swojego dziecka (wez tez pod uwage, ze trzeba kupic jakis prezent).
          Nie nauczono Cie, ze nie wypada sie komus narzucac?
    • michunia Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 15:44
      dorosli ludzie powinni radzic sobie z takimi sytuacjami, przyjaciele dostatecznie jasno dali wam do zrozumienia,ze nie chca kontynuowac znajomosci i pozostaje to uszanowac,
      co za roznica, jaka byla przyczyna, liczy sie stan obecny i tyle,
      ja bym nie przypierala nikogo do muru i nie zadala wyjasnien, zwlaszcza, ze szansa na to ze uslyszysz cala cala prawde jest niewielka,
      zyj swoim zyciem, moze kiedys naturalnie znowu staniecie sie sobie bliscy
    • liselle Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 16:11
      A moim zdaniem, odsunęli się dlatego, że nie mogą mieć dziecka. Widocznie to ich ciągle bardzo boli, a widok małej sprawia im ból. To jest najbardziej prawdopodobne.
      • kamcia_79 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 16:24
        ludzie co wy z tym bólem
        wg mnie po prostu nie kręci ich imprezowanie z dzieckiem w roli głównej, które jest zawsze w centrum uwagi, domaga się zainteresowania, rodzice nie są wyluzowani tylko cały czas sprawdzają co dziecko robi, dają pić, wycierają rączki, odpowiadają na pytania, itd.
        Ja też unikam spotkan w towarzystwie dzieci, bo mnie nudzą, proste.
        Wolę się spotkać ze znajomymi na neutralnym gruncie i mamy wtedy dorosłą imprezę, albo z góry wiadomo ze idziemy na spacer, na lody itp z dziećmi, a my przy okazji coś tam sobie pogadamy, ale typowe nasiadówki wieczorne, to tylko w gronie dorosłych.
        • lonely.stoner Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 17:18
          hej, po pierwsze- to odpusc sobie z tymi akurat znajomymi, widac ze z jakiegos powodu (nie wazne jakiego) nie maja ochoty utrzymywac z wami kontaktu.
          Po drugie- ja tez mialam znajomych ktorym sie dziecko urodzilo, i chociaz nie gadali ciagle o kupach, zupach itd. to tez przestalam ich odwiedzac bo zawsze jak bylam to albo byli zajeci dzieckiem, albo je karmili, albo kapali, albo dziecko chcialo zebym z nim sie bawila. A ja dzieci zwyczajnie jakos nie lubie i juz.
          • piesfafik Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 20:58
            Daj soobie z nimi spokoj. Nieda sie nikogo zmusic do przyjazni. Byc moze im sie wydaje ze jak beda waszymi najlpeszymi przyjaciolmi to im bedziecie prosic zeby czasem o pomoc a oni na to nie maja ochoty. Ten tekst do twojej zanjomez ze soatala zaproszona bo oni odmowili jest ponizej poziomu przyzwoitosci. Czasem ludzie ktorych uwazasz za przyjaciol wcale nimi nie sa. Prawdziwi przyjaciele powiedzieli by ci " cieszymy sie ze macie dziecko ale za duzo on nim gadacie - wezcie nianke na pare godzin i chodzmy do knajpy" a nie dasali sie i robili uniki.
            Przyjaznilam sie z "dieciatymi" jak nie mielismy jeszcze dziecka i mialam bezdzietnych przyjaciol jak juz sama mialam dziecko. Ale niektrzy odpadli - takie jest zycie.
            • piesfafik Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 31.12.10, 20:59
              ps - przepraszam za literowki, pisze bez okularow :)
    • lidka_77 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 01.01.11, 18:44
      nic nie możesz zrobić, jeśli ktoś unika kontaktów. Nie wygląda na to, że atakujesz ich opowieściami o dziecku, angażujesz w podziwianie dziecka itp., więc nie wiadomo czy powodem jest tylko dziecko. Może po prostu wasze drogi się rozeszły, mimo że z Twojej strony nic się nie zmieniło, im coś zaczęło przeszkadzać.

      mam znajomą, która ma dziecko. za każdym razem kiedy do niej jadę, muszę podziwiać to dziecko... , kiedyś pojechałam do niej, bo miałyśmy porozmawiać - my, ja i ona - ona chciała porozmawiać, skończyło się na tym, że poszłyśmy do kawiarenki dla matek z dziećmi, która była bardzo sympatycznym miejscem, gdzie dzieci mają zabawki itd., ale uwaga tam była skupiona tylko na dziecku, nie udało nam się porozmawiać. Jestem teraz po prostu kims w rodzaju ciotki dla jej dziecka, a nie znajomą, z którą rozmawiała. Może w przypadku Twoim i Twoich znajomych jest podobna sytuacja? Albo oni po prostu tak to odbierają.
    • jack20 Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 02.01.11, 19:15
      Juz nie w tym znaczeniu co bylo to nigdy nie bedzie.
      Tak jak nie wiaza sie czy poglebiaja sie specjalnie przyjaznie po slubie z singlami tak po urodzeniu dziecka brak podstaw do utrzymywania przyjazni miedzy dzieciatymi i bezdzietnymi. I to chyba oczywiste. zmieniaja sie zainteresowania i kryteria. gdyz jedni drugich najczesciej nierozumieja lub wrecz wq...
    • mrs.g Re: Przyjaciele?? czy juz nie?? 02.01.11, 19:47
      nie ma czegos takiego jak swiadome pogodzenie sie z niemoznoscia poczecia dziecka. Zawsze jest przykto jak inni maja, a ta para nie moze. Nie ma w tym zadnej twoeje winy, tak jest. Sugeruje szczera rozmowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja