la_extranjera
06.01.11, 12:31
Witam. Pracuję i najczęściej pracowałam w środowiskach zmaskulinizowanych, bądź tam gdzie szefem był mężczyzna. Prędzej czy później, powraca do mnie ten sam schemat: przełożony (płeć męska) zaczyna solić mi żarty z podtekstem seksualnym, wnikać w moje życie prywatne, kontrolować sferę męskich znajomych w pracy( którzy się wokół mnie kręcą). Wydaje się, że ta osoba chce mnie zagarnąć dla siebie. Wkurza mnie to wybitnie, gdyż tego typu manipulacje rozgrywają się pod subtelna maską "ochrony przed skrzywdzeniem", "zajmowaniem się biedną stokrotką (mną)".
Dodam, że nie jestem wcale typem mimozy i potrafię o siebie zadbać. Lubię żartować, nie jestem zwolenniczka spiętej atmosfery w pracy i często dla żartów flirtuję również - praca, którą wykonuję jest stresująca i wyczerpująca, wiec jest to sposób na rozładowywanie napięć. Jedni mężczyźni potrafią do tego podejść z dystansem i zachowywać się z szacunkiem, inni- nie.
Zauważyłam, że w momencie gdy wkraczam na męski teren zawsze zaczynają się żarty związane z seksem - tak jakby koledzy próbowali wyczuć mój miękki punkt, jak się zachowam - czy ucieknę, speszę się czy dam radę się przeciwstawić. Za najlepszą obronę przyjęłam otwarte, bez cienia zażenowania odpowiadanie na ich niewybredne pytania i konfrontowanie ich z tym samym.
Widząc, że niektórych prowokuje takie zachowanie (wyobrażają sobie zapewne, ze jestem łatwa), zaprzestałam zachowywania się w ten sposób, jednak dostrzegam, że "tworzenie dystansu" wcale nie likwiduje problemu.
Nie chodzi o fizyczne molestowanie czy strach przed gwałtem - po prostu, odczuwam dyskomfort w momencie, w którym przełożeni zaczynają mnie traktować w powyżej opisany sposób. Najgorsze jest to, że robią to w nieuchwytny i subtelny sposób. Za gwałt można odpowiedzieć sądownie, ale jak odnieść się do tego, że szef dyskryminuje kolegów z pracy, z którymi łączy mnie bliższa znajomość, niż z innymi? Jak zareagować, kiedy daje mi do zrozumienia (oczywiście nie wprost), że chce zostać moim kochankiem? Jak się zachować, gdy wnika w moje życie i je kontroluje, tłumacząc to np. "dobrem pracy"?
Wiem, że wiele moich koleżanek przeżywa coś podobnego i u niektórych skończyło się to załamaniem. Nie mam zamiaru rezygnowania z pracy, gdyż a) sprawdzam się w niej b) w każdej innej może czekać mnie to samo, więc nie ma co uciekać przed problemem.