jak reagować na to?

06.01.11, 12:31
Witam. Pracuję i najczęściej pracowałam w środowiskach zmaskulinizowanych, bądź tam gdzie szefem był mężczyzna. Prędzej czy później, powraca do mnie ten sam schemat: przełożony (płeć męska) zaczyna solić mi żarty z podtekstem seksualnym, wnikać w moje życie prywatne, kontrolować sferę męskich znajomych w pracy( którzy się wokół mnie kręcą). Wydaje się, że ta osoba chce mnie zagarnąć dla siebie. Wkurza mnie to wybitnie, gdyż tego typu manipulacje rozgrywają się pod subtelna maską "ochrony przed skrzywdzeniem", "zajmowaniem się biedną stokrotką (mną)".
Dodam, że nie jestem wcale typem mimozy i potrafię o siebie zadbać. Lubię żartować, nie jestem zwolenniczka spiętej atmosfery w pracy i często dla żartów flirtuję również - praca, którą wykonuję jest stresująca i wyczerpująca, wiec jest to sposób na rozładowywanie napięć. Jedni mężczyźni potrafią do tego podejść z dystansem i zachowywać się z szacunkiem, inni- nie.
Zauważyłam, że w momencie gdy wkraczam na męski teren zawsze zaczynają się żarty związane z seksem - tak jakby koledzy próbowali wyczuć mój miękki punkt, jak się zachowam - czy ucieknę, speszę się czy dam radę się przeciwstawić. Za najlepszą obronę przyjęłam otwarte, bez cienia zażenowania odpowiadanie na ich niewybredne pytania i konfrontowanie ich z tym samym.

Widząc, że niektórych prowokuje takie zachowanie (wyobrażają sobie zapewne, ze jestem łatwa), zaprzestałam zachowywania się w ten sposób, jednak dostrzegam, że "tworzenie dystansu" wcale nie likwiduje problemu.
Nie chodzi o fizyczne molestowanie czy strach przed gwałtem - po prostu, odczuwam dyskomfort w momencie, w którym przełożeni zaczynają mnie traktować w powyżej opisany sposób. Najgorsze jest to, że robią to w nieuchwytny i subtelny sposób. Za gwałt można odpowiedzieć sądownie, ale jak odnieść się do tego, że szef dyskryminuje kolegów z pracy, z którymi łączy mnie bliższa znajomość, niż z innymi? Jak zareagować, kiedy daje mi do zrozumienia (oczywiście nie wprost), że chce zostać moim kochankiem? Jak się zachować, gdy wnika w moje życie i je kontroluje, tłumacząc to np. "dobrem pracy"?
Wiem, że wiele moich koleżanek przeżywa coś podobnego i u niektórych skończyło się to załamaniem. Nie mam zamiaru rezygnowania z pracy, gdyż a) sprawdzam się w niej b) w każdej innej może czekać mnie to samo, więc nie ma co uciekać przed problemem.
    • jan_hus_na_stosie Re: jak reagować na to? 06.01.11, 12:41
      1) w pracy się nie flirtuje, w pracy się pracuje
      2) się nie podoba, to droga wolna, inni pracodawcy zapewne czekają na ciebie z otwartymi rękami
    • simply_z Re: jak reagować na to? 06.01.11, 12:42
      boże gdzie ty pracujesz??
      to dzieje się w Polsce?
    • 0ion Re: jak reagować na to? 06.01.11, 12:44
      wiadomosci.wp.pl/kat,106090,title,Brutalne-gwalty-w-amerykanskiej-armii,wid,12568701,wiadomosc.html?ticaid=1b8d5
    • xolaptop Re: jak reagować na to? 06.01.11, 12:50
      Współczuję pracy z takim jełopem.
      • khadroma Re: jak reagować na to? 06.01.11, 12:54
        Molestowanie seksualne to także opowiadanie dowcipow o seksie przy kobiecie, bez jej zgody i rozne uwagi nt. jej wygladu czy atrakcyjnosci.
        Zasugeruj, ze to jest molestowanie, ktore jest karalne.
        • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:11
          dzięki za radę, ale niejednokrotnie już sugerowałam to z całkowitą powagą. nie zmienia to w ogóle sytuacji. mało tego, obraca się przeciwko mnie ze zdwojoną siłą. można sobie wyobrazić jak reagują na to mężczyźni, którzy tworzą zbita grupę, kiedy przeciwstawia się im 1 kobieta. no i oczywiście komentarze, że sama jestem sobie winna, bo " nie tak się nachyliłam", albo "jestem zbyt życzliwa", albo "miałam o jeden guzik za daleko odpięty" - to standard.

          najciekawsze jednak jest to, że nie mam co szukać wsparcia u najbliższych mi kobiet - ale również mnie subtelnie obwiniają o to co mnie spotyka ( sama chciałam tam pracować, więc mam!), albo radzą zrezygnować.

          zastanawiam sie co by się stało gdybym naprawde wkroczyła na drogę sądowa. myślisz, że zostałabym serio potraktowana w tym kraju? ile lat by to zajęło i jakie straty psychiczne i finansowe należałoby ponieść? no i jasne jest to, że w pracy nie tylko nie miałabym życia, ale zapewne pozbyto się mnie bez możliwości powrotu.
          • khadroma Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:13
            la_extranjera napisała:
            >
            > zastanawiam sie co by się stało gdybym naprawde wkroczyła na drogę sądowa. myśl
            > isz, że zostałabym serio potraktowana w tym kraju?

            Musisz zebrac mocne dowody, oni sa kolesiami, wiec zaden nie bedzie swiadczyl na twoja korzysc. Najlepsze sa nagrania w seksistowskimi tekstami pod twoim adresem.
          • erillzw Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:19
            No to sie zacznij odszczekiwac, ze odwazni sie tylko w grupie a tak sam na sam to miekna im nogi, no Grzesiu nie pamietasz jak sie we mnie niczym sarenka zapatrywales? a Ty Andjrzejku juz nie pamietasz jak mnie na kolacje zapraszales? A Ty Jurku masz krotka pamiec po naszym drinku wspolnym w ktorym nie mogles oderwac ode mnie wzroku? A teraz jestem waszym wrogiem? panowie.. I usmiechnij sie wymownie jak do lekko uposledzonych i do widzenia.
            Zalatw ich ta sama bronia.
            Wukorzystaj to ze maja to Ciebie slabosc i ich osmiesz miedzy soba.
    • uleczka_k Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:05
      Myślę, że mężczyźni odbierają Cię jako osobę, która daje przyzwolenie na tego typu zachowania. Jeśli do tego jesteś atrakcyjna (a pewnie tak jest), to masz efekt. I musi minąć jakiś czas, zanim zmiana Twoejgo zachowania na bardziej oficjalne i zwiększające dystnas zacznie blokować takie ich jazdy. Generalnie flirt w pracy to zawsze śliska sprawa. A na żarty z podtekstem jest jeszcze inna reakacja, niekoniecznie tylko zażenowanie lub odbijanie piłeczki. Można jeszcze dać do zrozumienia milczeniem (bez oznak zażenowania), że Cię to nie śmieszy. Po prostu: przestań dawać sygnały, że Cię to bawi, a pozbędziesz się problemu i to Ty staniesz się panią sytuacji. Generalnie, kobitki w pracy z mężczyznami mają z lekka przerąbane pod tym względem i jeśli same nie opanują sytuacji, to będą zmuszone do jakiejś ucieczki czy też znadją się pod presją.
      • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:19
        ---Myślę, że mężczyźni odbierają Cię jako osobę, która daje przyzwolenie na tego typu zachowania--

        Naprawdę, zazwyczaj nie ma się wpływu na to jak człowieka odbierają inni. I naprawde mam już dosyć stawania się niewolnikiem systemu, w którym na każdym kroku należy kontrolować siebie, aby nie pokazać przypadkiem, że jest się również istotą seksualna. Dlaczego to ja muszę sie dostosowywać?


        • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:34
          posluchaj- przyklad

          przychodzi do mojej pracy koles- taki smieszek wesole- chce sie zintegrowac z grupą, jest wesoly, jest fajnie i milo- skoro sam jest aktywny w takiej formie rozmowy ze mną to automatycznie ja rozumiem, ze chce w ten sposob rozmawiac itd

          i teraz ja sie otwieram, zaczynam zartowac, jestem swobodniejsza- a ten nagle zmienia front, ze praca to praca i to nie miejsce na zarty

          ciezko zrozumiec o co takiej osobie chodzi

          chcesz flirtowac i prowadzic gierki z podtesktem, ale nie chcesz zeby inni w stosunku do ciebie to robili?
          • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:38
            > chcesz flirtowac i prowadzic gierki z podtesktem, ale nie chcesz zeby inni w st
            > osunku do ciebie to robili?

            Chyba trafiłaś w sedno :)
        • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:37
          > Naprawdę, zazwyczaj nie ma się wpływu na to jak człowieka odbierają inni.

          Żartujesz? :) Jest dokładnie odwrotnie!


          I nap
          > rawde mam już dosyć stawania się niewolnikiem systemu, w którym na każdym kroku
          > należy kontrolować siebie, aby nie pokazać przypadkiem, że jest się również is
          > totą seksualna. Dlaczego to ja muszę sie dostosowywać?

          Praca nie jest miejscem, gdzie się pokazuje swoją seksualność.
          • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:45
            qw994 napisała:

            > Praca nie jest miejscem, gdzie się pokazuje swoją seksualność.

            Dokładnie. I to powinien być koniec tej dyskusji.
        • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:47
          la_extranjera napisała:

          > mam już dosyć stawania się niewolnikiem systemu, w którym na każdym kroku
          > należy kontrolować siebie, aby nie pokazać przypadkiem, że jest się również is
          > totą seksualna. Dlaczego to ja muszę sie dostosowywać?

          Nie musisz. Możesz zmienić pracę na taką w domu publicznym. Tam pokazywanie siebie jako istoty seksualnej jest istotą sukcesu w pracy...
        • uleczka_k Re: jak reagować na to? 07.01.11, 07:53
          Ależ nie kontroluj się na każdym kroku, przecież możesz walnąć kupsztala tam, gdzie akurat Ci się go zachce zrobić. Że wulgarne? Że nazwą Cię troglodytką? No cóż, ale za to wolność osobista nienaruszona.
          Przesadzam, ale to daje chyba obraz sytuacji, nie?
          • uleczka_k Re: jak reagować na to? 07.01.11, 07:55
            * ten post jest odpowiedzią na post la_extranjery. Jakoś mi się ręka omsknęła i w drzewku jest nie tam, gdzie zamierzyłam.
            (---Myślę, że mężczyźni odbierają Cię jako osobę, która daje przyzwolenie na tego typu zachowania--

            Naprawdę, zazwyczaj nie ma się wpływu na to jak człowieka odbierają inni. I naprawde mam już dosyć stawania się niewolnikiem systemu, w którym na każdym kroku należy kontrolować siebie, aby nie pokazać przypadkiem, że jest się również istotą seksualna. Dlaczego to ja muszę sie dostosowywać?)
    • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:10
      la_extranjera napisała:

      > Prędzej czy później, powraca do mnie ten sam s
      > chemat: przełożony (płeć męska) zaczyna solić mi żarty z podtekstem seksualnym,
      > wnikać w moje życie prywatne, kontrolować sferę męskich znajomych w pracy( któ
      > rzy się wokół mnie kręcą). Wydaje się, że ta osoba chce mnie zagarnąć dla siebi
      > e.

      Jasne. Wszyscy faceci chcą Cię zawsze zer*nąć...
    • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:19
      Z moich obserwacji wynika, że zachowanie kobiety walnie wpływa na to, jak jest traktowana. U ciebie czkawką odbija się flirtowanie i to:

      > Za najlepszą obronę przyjęłam otwarte, bez cienia zażenowania odpowiadanie na ich niewy
      > bredne pytania i konfrontowanie ich z tym samym.

      ... czyli podejmowanie tematu.
      Czeka cię ciężka praca, żeby to teraz odkręcić.
      • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:28
        Zapewne masz rację. I tak, czuję sie teraz winna tego jak jestem traktowana. Czuję sie totalną szmatą, gdyż flirtowałam i tak, dawałam wciągnąc sie w rozmowy o seksie. Teraz gdyby mnie nawet któryś zgwałcił, nie poszłabym o pomoc do nikogo , tylko zacisneła zęby. Kto wstawiłby się za osoba, która sama ich sprowokowała, nie?
        • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:31
          my o zupie, Ty o ....

          badz stanowcza i olewaj to co mowia- nawet zloszczenie sie jest reakcją wiec nakreca to atmosfere

          badz zimmna i oschla w tej materii, a chlopaczkom szybko sie znudzi

          ale jak chcesz to mozesz sie z nimi boksowac, zeby "twoje bylo na wierzchu", zeby usilnie kazdy poczul, ze Cie zmolestowal- tylko nie licz ze to roziwaze szybko i sprawnie
        • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:35
          Ale pieprzysz. Dziewczyno z kumplami swobodnie można gadać o seksie, ale nie w pracy.
          Poza tym to musi być całokształt relacji i Twojego zachowania (być może wyglądu, sygnałów niewerbalnych), a nie tylko pogadanki o seksie.
      • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:28
        tez uwazam, ze posrednio to troche wina autorki, ze pozwolila sobie na takie...hmmm..spoufalenie

        to jest tak zapewne, ze jest tam grupa wyluzowanych facetow, przyszla atrakcyjna babka chetna do zarcikow i flircikow, a jak oni podejmuja pileczke to ona uwaza, ze jest molestowana. zwariowac mozna;)

        sama wiem, ze jak pozwole sobie na zarty, flirciki i wyglupy na tematy seksualne to wszyscy sie coraz bardziej w koncu rozkrecają i rozmowy sa coraz bardziej swobodne, ale jak nie mam ochoty na takie gierki z kims to nie ma sily- jestem "aseksualna" nawet z kilkoma guzikami rozpietymi;)

        jak nawet facet startuje do nieznajomej z takimi tekstami to latwo takich zgasic, ze drugi raz sie nie odwazą...ale trudno to zrobic po kilku miesiacach flirtowania i odpowiadania na najbardziej niewybredne pytania:)
        • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:33
          > to jest tak zapewne, ze jest tam grupa wyluzowanych facetow, przyszla atrakcyjn
          > a babka chetna do zarcikow i flircikow, a jak oni podejmuja pileczke to ona uwa
          > za, ze jest molestowana. zwariowac mozna;)

          Miałam taką znajomą. Też była bez przerwy "molestowana". Nigdy nie zebrałam się na odwagę, żeby jej powiedzieć parę słów o jej zachowaniu wobec mężczyzn.
          • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 13:38
            ja znam natomiast flirciarę, ktora flirtuje niemal ze wszystkimi, ktorzy nie straszą;) a potem zachodzi w glowe czemu kazdy jej potem dupe zawraca i chce sie umawiac, skoro ona cdzieciata i mezata;)
            • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:06
              wiecie co, specjalnie poruszyłam ten wątek, żeby dowiedzieć sie czy moje przypuszczenia odnośnie mentalności polskich kobiet sa prawdziwe. i niestety, jak czytam, to włosy mi dęba stają.

              ogólnie nie dziwię sie, że same sobie zgotowałysmy taki, a nie inny los. już nie dziwie sie temu, ze wielu smiało sie kiedy wypłyneła sprawa "gwałtu na prostytutce", albo afera Polańskiego, w której kojarzone osoby tłumaczyły, że ta trzynastolatka przecież sama sie podłożyła. inne smaczki to np. jak słysze kobiety, które obwiniaja inne o to, że odbiły im faceta. albo jak te które odbijaja, mówią, że przecież żony tych facetów są oziebłe.

              powiedzcie, to z zazdrości stawiamy się zawsze w pozycji tych odpowiedzialnych? tych , które manipulują, prowokują i są prowodyrkami całej tragedii, która poźniej na nas spada?

              same przyzwycziłysmy mężczyzn do tego, że oni mogą nas prowokowac, adorować i sadzić żarciki - są wolni i nie poniosa za to żadnych konsekwencji. kobieta na starcie jest skreślona- napotka ostracyzm ze strony facetów jak i kobiet .

              i jeszcze jedno: próbowałam wcześniej bycia oschłą i oziebła w pracy. było identycznie jak wtedy gdy stałam sie flirciarą. forma represji była inna: wtedy wyśmiewano moją "cnotliwość", a teraz "łatwość". Dlaczego nie moge być dla nich po prostu kumplem, bez żadnej etykiety? Bo wiedza, że "bycie macho" zawsze im ujdzie na sucho, dzieki takim jak wy !

              • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:11
                Proszę powiedz, że próbujesz tu znaleźć jakieś materiały na marny program w tivi albo równie marny artykuł potwierdzający Twoje "tezy", a nie że jesteś realną kobietą, która myśli w ten sposób i nie dostrzega różnic i nieścisłości w tym co pisze?
              • simply_z Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:13
                tak szczerze..to mnie też się nasunęły takie wnioski.
                Nie jesteś bez winy ale ci faceci tym bardziej ,a według komentarzy wyglada tak jakby to oni mieli racje ,poniewa sa tylko mężczyznami wiec powinni dac ujście swoim instynktom.
                najlepszą metodą jest jednak zachowywanie dystansu ,bo żarty ,flirty niestety mogą tylko prowokować.
                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:27
                  problem w tym, ze mnie jako kobiete tez prowokuja zarty i flirty do poliznienia stosunkow- jesli lubie faceta, grupe etc

                  na tym to polega
                  dajemy sygnaly ze czegos chcemy, ze chcemy przelamac oficjalna bariere, chcemy sie zkaumplowc, chcemy sobie zartowac i miec luzna atmosfere w pracy

                  jak nie chcemy to jestesmy sztywniejsze

                  proste jak budowa cepa

                  i na tej zasadzie buduje sie kazde relacje miedzyludzkie

                  niezaleznie od plci
              • xolaptop Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:19
                Trafiłaś między ludzi nieodpowiedzialnych, o słabym charakterze. Nie ma w tym Twojej winy. Sprawa jest trudna. Gdy mam z takimi do czynienia przede wszystkim przestajemy być po imieniu, jeżeli wcześniej przez pomyłkę byliśmy. Po niedługim czasie pomaga.
              • yoko0202 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:24
                la_extranjera napisała:

                > i jeszcze jedno: próbowałam wcześniej bycia oschłą i oziebła w pracy. było iden
                > tycznie jak wtedy gdy stałam sie flirciarą. forma represji była inna: wtedy wyś
                > miewano moją "cnotliwość", a teraz "łatwość". Dlaczego nie moge być dla nich po
                > prostu kumplem, bez żadnej etykiety? Bo wiedza, że "bycie macho" zawsze im ujd
                > zie na sucho, dzieki takim jak wy !

                a nie można jakoś tak po środku, pomiędzy oziębłą a flirciarą? po prostu być normalną, uśmiechniętą koleżanką z pracy, która pożartować potrafi, jednak na niewybredny komentarz zareaguje stonowanym: chyba się troszeczkę zagalopowałeś?
                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:28
                  dokladnie
              • haku.mokuren Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:38
                Jaki sfrustrowany bełkot... Brzmisz jak dzierlatki z podstawówki "proszę pani, bo on mnie pocałował, hihihi". Pochlebiona i zachwycona tymi awansami tak dalece, że musisz się pochwalić, ale nie wypada wprost, wiec najlepiej się zacząć głośno uskarżać - wszyscy się dowiedzą, a ty zachowasz twarz. Ech, te kobiety. Przestań myśleć tyle o płci i seksie, a zajmij się pracą, może pomoże.
                • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:51
                  ale gniot psychoanalityczny! chyba sie zapętliłeś w tym głębokim rozumowaniu- gdybym była tak zachwycona podrywami, to własnie wysyłałabym smski do swoich adoratorów, a nie pluła postami na forum.
                  • haku.mokuren Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:09
                    Po pierwsze, jestem kobietą.
                    Po drugie, ty nie plujesz, ty oznajmiasz całemu światu, że wszyscy mężczyźni są tacy okropnie źli, bo cały czas z tobą flirtują, a ty biedactwo już nie wiesz co masz ze sobą zrobić, żeby przestali. Oni sami, jak sadzę, są dalece mniej interesujący niż możliwość objawienia nam swojej niebywałej atrakcyjności, stąd aktywność na forum. Możesz już przestać, wszyscy się dowiedzieli, ze jesteś skrzyżowaniem Kleopatry z Angeliną Jolie.
                    • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:19
                      bardzo proste myślenie i tak samo jak ty wyciagnełas daleko idace wnioski o mojej atrakcyjności, ja moge wyciagnąc swoje o twojej nieatrakcyjności. ale pocieszę cie: tam gdzie pracuje , faceci są tak nabuzowani adrenalina i wyposzczeni, ze nawet jak pojawia sie jakis pasztet to sie za niego biorą. wiec bycie w kregu ich zainteresowan to nie żaden zaszczyt...
                      • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:22
                        to trza było na poczatku nie flirtowac
                        • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:29
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > to trza było na poczatku nie flirtowac

                          Ale to najwyraźniej taki sam pasztet więc musiał skorzystać, coby staron pannom się nie ostać ;)
                          • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:48
                            skad wiesz że jestem stara i że jestem panną?
                      • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:29
                        > ale pocies
                        > zę cie: tam gdzie pracuje , faceci są tak nabuzowani adrenalina i wyposzczeni,
                        > ze nawet jak pojawia sie jakis pasztet to sie za niego biorą.

                        I ty wiedząc o tym prowokowałaś ich?? Ale jaja.
                        • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:33
                          podejrzewam, ze zaczela flirtowac jak jeszcze ich dobrze nie znala- trafilo na podatny grunt, chciala sie wycofac, a chlopaki byc moze traktują to jako kolejną gierkę
                          nie wiem na jakim poziomie byly flirty i zarciki, ale skoro kolezanka ma taki problem w kazdej pracy to chyba robic cos nie tak, ze on sobie na to pozwalają- bo ja pare lat na swiecie zyje i wiekszosc facetow az taka smiala i bezposrednia nie jest, zeby walic od razu do kazdej pracownicy z grubej rury i nie odpuszczac
                        • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:42
                          nie, to oni mnie prowokowali.
                          • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:46
                            sprawdzali na ile mogą sobie pozwoli. pokazalas, ze na wiele- a ze prosci jak budowa cepa to ciezko im sie teraz zatrzymac, a twoje kolejne kroki moga byc odbierane jako kolejne elementy gry- np zgrywanie cnotki- wg nich zgrywanie
                            • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:57
                              nie jestem odpowiedzialna za to, że ktoś jest durny i że rożnie interpretuje moje słowa. są nawet tacy, którzy uważają "nie", za "tak" - ale pewno też uważasz, że i w tym wypadku wina lezy po stronie tego , kto w ogole mowi.
                              • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:07
                                Sądząc po tym, co napisałaś na początku, taka sytuacja zdarza ci się w pracy nie pierwszy raz. To jak to jest - wszyscy są durni? Zrozum, że flirtowanie to wzajemna prowokacja i gra. Ale to gra, z której czasami ciężko się wycofać. Dlatego nie robi się tego w pracy. Weszłaś do gry, to teraz kombinuj...
                                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:10
                                  nie no- oni powinni wiedziec ze flirtowanie i odpowiadanie na niewybredne pytania to swoiste "nie"

                                  • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:13
                                    powinni wiedzieć ( jak zreszta ty również), że flirtowanie i odpowiadanie na niewybredne słowa to nie "tak".
                                    • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:18
                                      jest to blizej tak, niz nie

                                      nie flirtujemy z osobą ktora nam sie niepodoba, nie lubimy jej

                                      flirtujemy z taka ktora nam wpadla w oko- jest to sygnal zainteresowania

                                      nie jest to oczywiscie zaproszenie do sexu w pobliskim wc, ale mozna to odebrac jako zachete do czegos wiecej- chocby do smelszych dowcipow i zaczepek
                      • haku.mokuren Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:04
                        Nie zrozumiałaś mnie, jak widać, nie wyciągnęłam żadnych wniosków na temat twojej atrakcyjności bądź jej braku. Za to widać, że sama swojej atrakcyjności jesteś bardzo niepewna, stąd obsesyjne zwracanie uwagi na każdy sygnał zainteresowania otoczenia, wyolbrzymianie go i dla zwrócenia uwagi na to, że ktoś się tobą zainteresował uskarżanie się na nieopanowanie flirtujących z tobą mężczyzn.
                        • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:10
                          ----Nie zrozumiałaś mnie, jak widać, nie wyciągnęłam żadnych wniosków na temat twojej atrakcyjności bądź jej braku.----

                          Kilka postów wyzej napisałaś:

                          ---Oni sami, jak sadzę, są dalece mniej interesujący niż możliwość objawienia nam swojej niebywałej atrakcyjności, stąd aktywność na forum. Możesz już przestać, wszyscy się dowiedzieli, ze jesteś skrzyżowaniem Kleopatry z Angeliną Jolie.----

                          Rozumiem, że była to ironia, jednak nie zmienia to faktuiż skupiłaś sie w niej na wyciagnięciu wniosków na temat mojej atrakcyjnosci.

              • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:42
                > same przyzwycziłysmy mężczyzn do tego, że oni mogą nas prowokowac, adorować i s
                > adzić żarciki - są wolni i nie poniosa za to żadnych konsekwencji.

                Naprawdę? Ja w pracy takiego faceta też nie traktuję poważnie, jest dla mnie obiektem żartów. Tak więc nie tylko kobiece zachowania tego typu krytykuję.
                Zresztą - po raz kolejny muszę to napisać - praca to nie rykowisko. W pracy przede wszystkim się pracuje. A pokazywanie swojej seksualności jest tam o tyle ryzykowne, że jesteś na tych ludzi skazana, nie możesz po prostu wstać od stolika i wyjść, jak w knajpie.


                > i jeszcze jedno: próbowałam wcześniej bycia oschłą i oziebła w pracy. było iden
                > tycznie jak wtedy gdy stałam sie flirciarą. forma represji była inna: wtedy wyś
                > miewano moją "cnotliwość", a teraz "łatwość". Dlaczego nie moge być dla nich po
                > prostu kumplem, bez żadnej etykiety?

                Bo się nie zachowujesz jak kumpel, tylko albo jak "łatwa", albo jak "cnotka". Nie możesz się zachowywać normalnie?
                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:48
                  w pracy jest taki probelm ze jak jest atmosfera bardzo luzna, a przyjdzie ktos nowy, z kim nie bardzo mamy ochote zartowac to sie robi nieciekawie

                  wsrod znajomych czy w knajpie jest o wiele prosciej:)
              • khadroma Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:19
                la_extranjera napisała:

                > wiecie co, specjalnie poruszyłam ten wątek, żeby dowiedzieć sie czy moje przypu
                > szczenia odnośnie mentalności polskich kobiet sa prawdziwe. i niestety, jak czy
                > tam, to włosy mi dęba stają.

                Ja tez jestem niemile zaskoczona zmasowanym atakiem kobiet na Ciebie.
                Niestety, jest to potwierdzenie tego, co zazwyczaj zniecheca zgwalcone czy poszkodowane kobiety do poszukiwania pomocy. W naszym kraju ofiary przemocy czy seksizmu wciaz sa obwiniane i obciazone odpowiedzialnoscia za męską przemoc czy molestowanie. "Bo zupa byla za słona", "bo kobieta miała za krótką spódniczke" itp.
                Tymczasem ona mogła byc nawet z gołym tyłkiem, a żaden facet bez jej zgody nie miał prawa jej tknąć.
                • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:24
                  Ale tutaj chyba za daleko pojechałaś. Nie mówimy przecież o gwałcie, tylko o tym, że autorka wątku flirtowała w pracy, po czym zabawa jej się znudziła i jest zdziwiona, że panom nie. Mówimy tu o pewnych konsekwencjach zachowań.
                  • khadroma Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:28
                    qw994 napisała:

                    > Ale tutaj chyba za daleko pojechałaś. Nie mówimy przecież o gwałcie,

                    Nie o mowimy o gwalcie, ale o molestwoaniu, natomiast mechanizm jest ten sam.

                    > m, że autorka wątku flirtowała w pracy, po czym zabawa jej się znudziła i jest
                    > zdziwiona, że panom nie.

                    To juz jest twoja nadinterpretacja.
                    • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:32
                      khadroma napisała:

                      > To juz jest twoja nadinterpretacja.

                      To nie jest nadinterpretacja tylko podsumowanie powyższych wypowiedzi.
                    • qw994 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:32
                      > Nie o mowimy o gwalcie, ale o molestwoaniu, natomiast mechanizm jest ten sam.

                      Mechanizm jest taki, że akcja powoduje reakcję. Autorka wątku przyczyniła się do zaistniałej sytuacji.



                      > > m, że autorka wątku flirtowała w pracy, po czym zabawa jej się znudziła i
                      > jest
                      > > zdziwiona, że panom nie.
                      >
                      > To juz jest twoja nadinterpretacja.

                      No raczej nie przypuszczam.
                  • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:31
                    qw994 napisała:

                    > Ale tutaj chyba za daleko pojechałaś. Nie mówimy przecież o gwałcie, tylko o ty
                    > m, że autorka wątku flirtowała w pracy

                    I to z pasztetami :D
                • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:27
                  dzięki. przywracasz mi wiarę w kobiety. mam nadzieję, ze tak myslących jest wiecej.

                  zabawne, że mało kto zauwazył fakt, ze nie skarze sie wcale na wszystkich facetów, ale na przełożonych ( z którymi nawet nie mam szansy flirtu czy kumpelskich rozmów) i że moja wypowiedź została tez przez niektóre kobiety uznana za wyraz feminizmu czy checi pochwalenia sie swoja atrakcyjnoscia. Ło matko, wychodza jakieś kompleksy u dziewczyn. Uwidacznia sie kolejne zjawisko - same siebie zaczełysmy postrzegac przez pryzmat wygladu. Żal...
                  • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:38
                    nie wiem w ilu jeszcze firmach musisz popracować, zeby zrozumieć prawdę starą jak świat- LUDZIE SĄ RÓŻNI

                    jak już to pojmiesz to będziesz wiedziała, ze w nowym miejscu pracy ludzi najpierw trzeba poznac i zobaczyc z kim się ma do czynienia, zeby rozluzniac tak atmofere, zeby sobie dla relaksu flirtowac- bo nie kazdy sie na tym zna i niektorzy traktują to jako zaproszenie do zacisniecia znajomosci

                    wtedy unikniesz wielu problemow i niemilych sytuacji
                    • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:46
                      ---ze w nowym miejscu pracy ludzi najpierw trzeba poznac i zobaczyc z kim się ma do czynienia, zeby rozluzniac tak atmofere, zeby sobie dla relaksu flirtowac---


                      gdzie napisałam, że na dzień dobry weszłam i zaczełam flirtowac? skad wiesz ze nie znałam dobrze tych ludzi?
                      • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:51
                        > gdzie napisałam, że na dzień dobry weszłam i zaczełam flirtowac? skad wiesz ze
                        > nie znałam dobrze tych ludzi?

                        a tutaj
                        Widząc, że niektórych prowokuje takie zachowanie (wyobrażają sobie zapewne, ze jestem łatwa), zaprzestałam zachowywania się w ten sposób, jednak dostrzegam, że "tworzenie dystansu" wcale nie likwiduje problemu.

                        nie mowie ze zaczelas flirtowac w pierszej godzinie swojej pracy, ale prawdopodobnie masz taki sposob bycia w pracy

                        Lubię żartować, nie jestem zwolenniczka spiętej atmosfery w pracy i często dla żartów flirtuję również - praca, którą wykonuję jest stresująca i wyczerpująca, wiec jest to sposób na rozładowywanie napięć. .
                        Zauważyłam, że w momencie gdy wkraczam na męski teren zawsze zaczynają się żarty związane z seksem - tak jakby koledzy próbowali wyczuć mój miękki punkt, jak się zachowam - czy ucieknę, speszę się czy dam radę się przeciwstawić.



                        w zasadzie sama napisalas gdzie robisz błąd

                        faceci cie sprawdzają - kazdy na poczatku sprawdza na ile moze sobie pozwolic nawet w kontaktach kobieta kobieta, facet facet- Ty zamiast pokazac, ze nie masz ocohty na zaczepki seksualne podjelas gre, ktora szybko ci sie odbila czkawką
                        • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:02
                          najpierw powinnismy określic czym jest flirt a czym są zaczepki seksualne.

                          flirt to wg mnie pokazywanie drugiej osobie, ze jest atrakcyjna. nie oznacza to wcale ze chcemy z ta osoba seksu.

                          zaczepka seksualna z kolei to to co zrobil mój szef: zaproponował mi seks.

                          widzisz różnicę?
                          • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:16
                            la_extranjera napisała:

                            > najpierw powinnismy określic czym jest flirt a czym są zaczepki seksualne.
                            >
                            > flirt to wg mnie pokazywanie drugiej osobie, ze jest atrakcyjna. nie oznacza to
                            > wcale ze chcemy z ta osoba seksu.
                            >
                            > zaczepka seksualna z kolei to to co zrobil mój szef: zaproponował mi seks.
                            >
                            > widzisz różnicę?


                            widzisz, ja jako kobieta uwazam ze flirt to okazanie komus ze mi wpadl w oko, ze mi sie podoba- daleko do sexu, ale jednak w koncu sex zaczyna sie od flirtu

                            wiec warto miec na uwadze, ze rozne osoby roznie traktuja flirt

                            jak facet ze mna flirtuje i to w pracy, na imprezie to znaczy, ze jak pociagne temat to sie spotkamy, umowimy -do czegos to zmierza- no chyba ze znamy sie jak lyse konie i robimy sobie zarty
                            tak wiec widzisz nawet kobiety roznie odbierają flirt- musisz sie z tym liczyc
                            • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:20
                              masz rację, ale inni też sie powinni liczyć z tym , że jeśli jestem dla nich miła i pokazuję, że sa mi również mili i atrakcyjni (=flirt) nie znaczy to, że SKOŃCZY SIĘ SEKSEM.
                              • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:24
                                oczywiscie ze powinni

                                ale niestety niektorzy traktują to doslownie

                                i trzeba o tym pamietac

                                tak jak ludzie nie powinni krasc i to ze nosze na wierzchu stowke nie oznacza, ze chce ją komus podarowac, ale niestety zlodzieje tego nie rozumieją

                                ;)

                                niestety na takich niewyzytych orangutanow nie ma sposobu innego jak wypracowanie sobie postawy jak najbardziej aseksualnej, zeby nie dawac im bodzcow- wtedy masz z glowy
                          • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:18
                            Buhaha, gdzieżeś znalazła te definicje?
                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:30
                  nie ma prawa, ale co zmieni takie gadanie?
                  zlodziej nie ma prawa wziac mi portfela z torebki, oznacza to ze jako osoba rozsadna i z glową na karku bede paradowala ze stowkami na wierzchu?

                  sama flirtowala, sama wyznaczyla dosc daleko granice, a teraz sie dziwi, ze faceci to odlapali- zreszta chyba wiedziala jacy są? i nie ma co tutaj przytaczac gwaltow, bo nie o tym

                  ja takich problemow nigdy nie mam bo stawiam jasno granice, nie flirtuje z kims dla samego flirtowania bo wiem, ze moze to opatrznie zrozumiec- jako moje zainteresowanie- i bedzie mi sie potem ciezko z tego wygrzebac- szczegolnie wpracy gdy jestesmy na siebie skazani

                  jak jakis facet zaczepi mnie w klubie, na ulicy to jak nie jestem zainteresowana to daje jasny sygnal gdzie mam jego podrywy

                  i jakims dziwnym trafem nie napastują mnie, nie lekcewaza moich prosb i nie przeginają- np ludzie w pracy- a pracowalam z najrozniejszymi chlopkami roztropkami
                  ------------------------------
                  ale zamiast znalesc sprytny sposob na takie sytuacje i wyrobic sobie pewne zachowania to lepiej zbiezmy sie w koleczku wzajemnej adoracji i pouciskajmy na nasz ciezki zywot jak to jestesmy obiektami seksualnymi mezczyzn, a oni są bezmozgowymi orangutanami, ktorzy za nic maja nasze prosby i potrzeby

              • sumire Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:40
                mylisz się.
                owszem, są kobiety, którym świńskie dowcipy pochlebiają - zawsze takie były i zawsze będą, co nie znaczy, że wszystkie jak mąż (nomen omen) prowokujemy końskie zaloty i aluzje.
                od lat pracuję w środowisku mocno zmaskulinizowanym, zdarzali się różni idioci, ale wszystko jest kwestią ustawienia sobie relacji z ludźmi. nigdy nie pozwalałam kolegom na lepkie żarty, dawałam im to czytelnie do zrozumienia - i mam spokój. a że któryś być może uważa mnie za cnotkę? nic mnie to nie obchodzi. ja z nim pracuję, nie musi mnie uwielbiać.
                uważam, że w takich sytuacjach najlepiej twardo komunikować, co nam się nie podoba w czyimś zachowaniu. praca to praca, nie towarzyskie spotkanka przy piwie.
                piszesz, że nie mamy wpływu na to, jak jesteśmy postrzegani - a niby kto ma, jeśli nie my?... to, czy będziesz przez nich postrzegana jak kumpel, jednak w dużej mierze zależy od Ciebie. nikt inny za Ciebie nie zapracuje na szacunek kolegów i rozważne traktowanie.
    • yoko0202 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 14:20
      la_extranjera napisała:

      > Prędzej czy później, powraca do mnie ten sam schemat: przełożony (płeć męska) zaczyna solić mi żarty z podtekstem seksualnym, wnikać w moje życie prywatne, kontrolować sferę męskich znajomych w pracy( którzy się wokół mnie kręcą).

      przyznam, że przeczytałam to ze zdumieniem, ogromnym; przeszłam przez wiele firm, polskich, zagranicznych, małych, średnich, wielkich korporacji, zupełnie nieznanych i takich z pierwszych stron gazet, z różnych branż, i naprawdę nie spotkałam się nigdzie z taką atmosferą; nie znaczy to oczywiście, że nie występuje takie coś w ogóle, ale jedyne co mi przychodzi do głowy, to że tam gdzie ja pracowałam nikt (większość?) na coś takiego sobie nie pozwalał, i może tu leży sedno problemu.

      > Dodam, że nie jestem wcale typem mimozy i potrafię o siebie zadbać. Lubię żarto
      > wać, nie jestem zwolenniczka spiętej atmosfery w pracy i często dla żartów flir
      > tuję również - praca, którą wykonuję jest stresująca i wyczerpująca, wiec jest
      > to sposób na rozładowywanie napięć. Jedni mężczyźni potrafią do tego podejść z
      > dystansem i zachowywać się z szacunkiem, inni- nie.

      naprawdę, jak już wyżej parę osób napisało, praca to NIE jest miejsce do flirtowania

      > Za najlepszą obronę przyjęłam otwarte, bez cienia zażenowania odpowiadanie na ich niewy
      > bredne pytania i konfrontowanie ich z tym samym.
      >
      no widzisz, w niektórych sytuacjach kompletny brak reakcji i odpowiedzi jest jednak najlepszą formą komunikacji...

      > Widząc, że niektórych prowokuje takie zachowanie (wyobrażają sobie zapewne, ze
      > jestem łatwa), zaprzestałam zachowywania się w ten sposób, jednak dostrzegam,
      > że "tworzenie dystansu" wcale nie likwiduje problemu.

      bo już może trochę za późno.

      > Nie chodzi o fizyczne molestowanie czy strach przed gwałtem - po prostu, odczuw
      > am dyskomfort w momencie, w którym przełożeni zaczynają mnie traktować w powyże
      > j opisany sposób.

      widzisz, być może dla nich to nie jest nic złego, skoro do tej pory odgryzałaś się elegancko, a wręcz jak sama piszesz odpowiadałaś tym samym, to myślą, że dla Ciebie jest to również taka fajna relaksująca odstresowująca gra.
      nie wiem co mogłabyś zrobić teraz, może zacząć od nowa po prostu? nie reagować ale i nie obrażać się i nie denerwować, na kolejny komentarz o obcisłej spódnicy czy niezapiętym guziku uśmiechnąć się delikatnie i odwrócić na pięcie, ewentualnie uprzejmie poprosić o powrót do meritum dyskutowanej właśnie sprawy, itp.?
    • nawrotka1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:42
      >Za najlepszą obronę przyjęłam otwarte, bez cienia zażenowania odpowiadanie na ich niewybredne pytania i konfrontowanie ich z tym samym.

      To nie była dobra strategia , podjęłas grę.
      A tam, gdzie flirt, tam i rywalizacja. Identyczna sytuacja bywa w firmach, gdzie jest jeden facet i harem - walka o względy odbywa się prawie na noże:)))
      A że szef, jako przywodca stada, uważa, ze łup powinien należeć do niego, to chyba nikogo nie powinno dziwić. :)))
      • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:51
        ----A że szef, jako przywodca stada, uważa, ze łup powinien należeć do niego, to chyba nikogo nie powinno dziwić. :))) ---

        dzięki, dałaś mi kolejny dowód na to, że kobiety akceptują takie zachowanie u menów, ale u innych kobiet - nigdy!
        • nawrotka1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 15:53
          Gdzie Ty znalazłaś akceptację? To tylko znajomość życia, ktorej najwyraźniej nie posiadasz, albo udajesz.
          • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:05
            "znajomość życia" to według ciebie hołdowanie sposobowi myślenia masy, nawet jeśli jest to durne myślenie?
            • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:21
              Ty naprawde nie rozumiesz
              zadne holdowanie myslenia ciemnej masy

              po prostu mając swiadomosc tego jak ciemna masa mysli pewnych rzeczy nie robisz dla wlasnego dobrego smaopoczucia
              ( skoro wiesz ze są zlodzieje to pilnujesz torebki)
              jak chlopy sa niewyzyte to z nimi nie flirtujesz bo sobie potem z nimi nie dasz rady i sie nie opedzisz
              • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:29
                skoro większość w sudanie uważa, że najlepsze dla kobiety jest poddanie się obrzezaniu. to uchroni ja od flirtów i rozpusty seksualnej to tez sie nalezy temu spolegliwie poddać....

                no przeciez wiekszość tak rozumuje...
                • aneta-skarpeta Re: jak reagować na to? 06.01.11, 22:23
                  jak Ty nic nie rozumiesz.
                  Ja Ci tłumacze, ze nie warto flirtowac w pracy, bo mozna potem miec udreke z rozochoconymi kolegami i napalonym szefem, a Ty mi wyskakujesz z sudanem

                  ok, flirtuj i sie potem z nimi uzeraj- powodzenia
            • nawrotka1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:28
              la_extranjera napisała:

              > "znajomość życia" to według ciebie hołdowanie sposobowi myślenia masy, nawet je
              > śli jest to durne myślenie?

              Znajomość życia to przewidywanie. A Ty w niezwykle czytelny sposób udajesz Greka :)
              • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:32
                znajomość zycia to tez swiadomość, że nie wszystko da sie przewidzieć.

                nie gram Greka, po prostu gram na durnych stereotypach
                • kadfael Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:42
                  Tylko, że jak widac na zasadzie - na złośc babci odmrożę sobie uszy. Bo jak sie wydaje, jedyną osobą niezadowoloną z istniejącego stanu rzeczy jesteś Ty sama.
                • nawrotka1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:22
                  > nie gram Greka, po prostu gram na durnych stereotypach

                  Grasz na stereotypach, to prawda:)
                  Molestowanie przez szefa zdarzyć się może wszędzie i każdemu ( a raczej każdej:) ) -ale Ty opisałas celowo całą otoczkę z flirtowaniem i napalonymi samcami, aby sprowokować zarzuty, że sama jestes winna, bo łatwa. I teraz z tymi zarzutami polemizujesz.:)
                  A przeciez sama zasugerowałaś przyczynę i skutek.
    • rzeka.chaosu Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:12
      Mój szef (szef wszystkich szefów u mnie w pracy) jak się za głośno z chłopakami wygłupiamy to tez rozkazuje im mnie/nas dziewczyn nie podrywać, czasami na żarty czasem ostro.

      W każdym razie lubi pokazywać, ze rządzi. ;P

      Na żarty z podtekstem albo nie reaguję albo tez się z nich śmieję. Nie przeszkadza mi to. Tobie chyba tez nie powinno. Faceci już tak mają, ze 99% czasu myślą o jednym. :)
      • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:18
        nie zostałam zrozumiana przez wiekszość piszacych tu kobiet. nie przeszkadzaja mi żarciki i flirtowanie ze strony moich kolegów. przeszkadza mi zachowanie mojego szefa ( który notabene nie miał zbyt wiel możliwości poznania mnie), który proponuje mi wprost łóżko, dyskryminuje moich kolegów ( z którymi najczęściej przebywam) i próbuje kontrolowac moje życie prywatne.

        mNIEMAM, iz jego zachowanie wynika z tego, że mnie naprawde nie zna. Byc może z opowiadan czy plotek zbudował wadliwy obraz mnie i wydaje mu sie że odpowiem "hura" na jego awanse.
        • izabellaz1 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:22
          Biedactwo i za każdym razem, w każdej firmie, każdy szef proponuje Ci seks...no teraz to już nie mam więcej pytań odnośnie Twojego sposobu bycia i zachowania w pracy.
          • xolaptop Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:32
            Przecież szef proponujący seks podwładnej musi być mocno pie...ięty.
        • rzeka.chaosu Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:22
          ja ci łóżko proponuje to cię molestuje. Zgłoś to.
    • akle2 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:14
      Powinnaś przeciągać tą sytuację jak najdłużej, w ostatnim momencie się wymykając, a jednocześnie próbując jak najwięcej dla siebie ugrać. Bo i tak nie wygrasz, ostatecznie możesz się tylko zwolnić, albo łazić po sądach.
      • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:26
        DOBRY/A JESTEŚ! rozbawiła mnie ta rada i jednoczesnie stwierdziłam, że nie jest to głupi pomysł.

        • jeriomina Re: jak reagować na to? 06.01.11, 16:52
          Śliskie.
          • la_extranjera Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:04
            ale może się udac
        • akle2 Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:39
          :D
    • 0ion Re: jak reagować na to? 06.01.11, 17:06
      Ciekawe co to za branża, bo mężczyźni w męskich zawodach do pracy przychodzą pracować. Wygląda mi to na armię, gdzie pasibrzuchom się nudzi to się bawią w podchody.
      No i ta "subtelna maska" ochrony przed skrzywdzeniem:)
      Raz, że branża specyficzna, dwa, że jak jesteś łatwa to preferowanie tylko kolegów może być wkurzające dla szefa.
    • miau_weglowy to w koncu 06.01.11, 17:48
      wprost dal ci do zrozumienia, czy nie wwprost
      gubisz sie w zeznaniach
      mjusi ci sie dzis wyjatkowo nudzic ;P
      • la_extranjera Re: to w koncu 06.01.11, 17:56
        wprost i nie wprost też.


        • rzeka.chaosu Re: to w koncu 06.01.11, 17:58
          Jak an to reagować? Nie trollować!
          • lonely.stoner Re: to w koncu 06.01.11, 18:13
            wyprowadzic sie z Polski.
            a tak na serio to normalnie mowic: nie. Nie podoba mi sie. Nie. Nie mow/nie rob .... bla bla i tu dokladnie wstawiasz co cie wkurza.
            Ja sobie szczerze mowiac nie wyborazam w pracy zartow czy pytan o podtekscie seksualnym (tu gdzie pracuej za takie cos sie wylatuje z roboty, i w sumie sytuacja jest jasna - tylko glupek sobie pozwala na takie cos, albo jakis imigrant ktory jeszcze nie zostal wdrozony w zasady cywilizacji ;). W Polsce nie wiem co mozna z tym zrobic?? mowic normalnie nie, i koniec. Ja nie widze powodu dla ktorego masz z kims sie droczyc czy w ogole wciagac sie w tego typu dyskusje. Po prostu mowisz ze nie i koniec, jak nie dziala to sie rozbeczysz a potem pojdziesz na skarge. I juz.
            • lonely.stoner Re: to w koncu 06.01.11, 18:22
              o kuzwa, czytam ten watek i mam jedna rade- zmien prace bo zwariujesz.
              A prawda jest taka ze gdybys wazyla 200 kg, smierdziala potem to zadnemu by do glowy nie przyszlo zeby flirtowac czy zartowac nawet jakby z gola d... do pracy przyszla. I juz.
              obojetne co ci tu pisza czy mowia jacys ludzie, no ale tak jest- ze atrakcyjna kobieta to wystarczy ze sie usmiechnie i gotowe, brzydka moze stawac na glwie i z cyckami na wierzchu lazic- i nic.


              A w nastepnej nie pozwalaj sobie na zadne glupie zarty, tak to juz jest- ze jesli jestes atrakcyjan to sie przewaznie bedziesz odbierana w rozny sposob przez facetow- jeden rzuci okiem i tyle, drugi bedzie probowal cie wybadac rzucajac jakies uwagi albo swinskie zarty- w koncu nie kazdy facet jest na poziomie, jesli jestes atrakcyjna to musisz nauczyc sie tworzyc taka 'bariere i dystans' .
              • mozambique Re: to w koncu 06.01.11, 20:45
                moze cie zmartwie ale sa meskei srodowiska gdzie takze 100kg smierdzaca baba z odrostami na pol metra byalby obiektem seksulanych czynnosci ,
                jakie ? - wojsko , wieziennictwo, budowlanka ( jakis budowa na kilkumiesiecznym kontrakcie na ciezkim zadupiu)

                ale w poscie autorki wyraźnie po oczach bije podkreslanie tego jaka to ona jest wyzwolona dla kolegów ,tak otwarta i wyzwolona ze az o niej konkretne plotki chodza i na podstawie tych plotek szef jednozancznei dal znac ze ma ochote ja zaliczyć

                ja wiem jedno - w ostre gry trzeba umiec grac, nie wchodzi sie na ring bojąc sie dac w morde, jesli przyjela warunki gry - teraz trudno .. bedzie w opini tych faectów albo szmatą albo cnotka, sama tego chciala

                co ciekawe , zgodzial sie na opinie ściery zeby czasem nikt jej nie nazwal cnotką
                cieakwe ............




                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                • la_extranjera Re: to w koncu 06.01.11, 21:05
                  ----co ciekawe , zgodzial sie na opinie ściery zeby czasem nikt jej nie nazwal cnotką
                  cieakwe ............---

                  bzdura, ale nie jestes jedyna w tym wątku, która nie potrafi czytać ze zrozumieniem, więc sie nie podniecam z odpowiadaniem
              • aneta-skarpeta Re: to w koncu 06.01.11, 22:30
                > obojetne co ci tu pisza czy mowia jacys ludzie, no ale tak jest- ze atrakcyjna
                > kobieta to wystarczy ze sie usmiechnie i gotowe, brzydka moze stawac na glwie i
                > z cyckami na wierzchu lazic- i nic.
                >
                >


                czesc facetow- bo slyszalam to z roznych zrodeł wychodzi z zalozenia- nie wazne czy ladna czy nieladna- oprocz skrajnosci oczywiscie- wazne zeby chetna była;)
                • la_extranjera Re: to w koncu 07.01.11, 09:26
                  Faceci święcie wierzą w to, że lecą tylko na ładne babki, bo są wzrokowcami. Do tego zdołali przekonać do tego banału samych siebie i wiele kobiet. Więc później jeżeli staje im nawet przy takiej, która nie spełnia standardów urody, to panikują i bardzo często starają się ukryć tą "słabość" przed innymi bojąc się śmiechu kolegów.

                  A prawda jest taka, że wystarczy być przeciętną lub nawet mniej urodziwa babką. Wystarczy wiedziec jak robić, zeby jedli z ręki.
                  • lonely.stoner Re: to w koncu 07.01.11, 17:43
                    la_extranjera napisała:

                    > A prawda jest taka, że wystarczy być przeciętną lub nawet mniej urodziwa babką.
                    > Wystarczy wiedziec jak robić, zeby jedli z ręki.

                    ta, mozna sie tak pocieszac,


                    Faceci święcie wierzą w to, że lecą tylko na ładne babki, bo są wzrokowcami. Do
                    > tego zdołali przekonać do tego banału samych siebie i wiele kobiet. Więc późni
                    > ej jeżeli staje im nawet przy takiej, która nie spełnia standardów urody, to pa
                    > nikują i bardzo często starają się ukryć tą "słabość" przed innymi bojąc się śm
                    > iechu kolegów.


                    dzizas, kolejna desperatka.
                    • la_extranjera Re: to w koncu 07.01.11, 18:27
                      he he he kolejny gość który myśli, że wie lepiej
    • dzikoozka Re: jak reagować na to? 07.01.11, 09:51
      Moim zdaniem, mleko zostało już rozlane - niepotrzebnie wdawałaś się w te gierki - w pracy z facetami jeśli chce się być traktowanym poważnie nie mozna wdawać sie w flirty i żarciki z podtekstem. Niestety - można się buntować, oburzać itp. ale nie zwalczysz tego podejscia. Faceci - zwłąszcza w PL - są tacy..."maczowaci", to wk..iajace ale co robić, muszą wymrzec pokolenia...
      W tej chwili na Twoim miejscu - dałabym sobie totalny spokój. Nie reagowałabym na "żarciki". sugestie, zaczepki. Milczenie, spokój i DOBRZE WYKONYWANA PRACA (nic nie wzbudzi wiekszego szacunku faceta jak b. dobrze wykonana praca), koleżeńska pomoc w razie potrzeby, ale bez wylewnie okazywanych emocji. Z czasem, gdy nie dasz się prowokować, wciagać w gierki, romanse i plotki, gdy schowasz emocje, wykażesz opacnowanie, gadki umilkną. No - najgorszym przypadku - na starośc ;DDDDD
      • xolaptop Re: jak reagować na to? 07.01.11, 10:01
        więc już teraz trzymaj kciuki, aby nie podnieśli wieku emerytalnego :P
    • takajatysia Re: jak reagować na to? 07.01.11, 10:12
      No niestety flirtowanie prowokuje większość mężczyzn do różnego rodzaju podchodów, no i trudno im się dziwić. Dlatego w pracy chyba lepiej nie flirtować, ale się dystansować i udawać, że się nie pojmuje aluzji. Prawie zawsze się udaje utrzymać dystans, ale taki z uprzejmością i szacunkiem. Choć są, cholera też tacy, którzy poczują się odrzuceni babską obojętnością, sfrustrują i będą dopieprzać (przypadki bardzo nieliczne ale jednak).
      • lonely.stoner Re: jak reagować na to? 07.01.11, 17:39
        ja sie nie zgadzam z tym ze faceci leca na extremalnie brzydkie kobiety- bylam swiadkiem roznych dziwacznych sytuacji, gdy taka powiedzmy srednio ladna probuje jakos flirtowac czy afiszuje swoaj kobiecos, sexappeal (jesli mozna o czyms takim mowic)- wychodzila straszna tragikomedia. Najlpiej to widac chyba w roznych dyskotekach czy clubach nocnych brrrr....wiadomo ze w koncu i taka potwora znajdzie swego amatora, ale szkoda patrzec na takie zenujace akcje. Najczesciej jednak faceci sie z tego podsmiechuja albo jak sa naprawde chamscy to potrafia glosno i nieprzyjemnie komentowac.
        o tym ze niby kultura jakies tam wzorce wpoila mezczyznom- ze na brzydkie i nieatrakcyjne nie leca- no to ujmijmy to tak- brzydko piszac- sa typy facetow ktorym jest obojetne co, byle mialo dziure. Ale generalnie to chyba tak nie dziala.
        • la_extranjera Re: jak reagować na to? 07.01.11, 18:30
          to mało widziałaś... i raczej nie sądzę że wiesz czym jest podryw bądź flirt
    • 3.14-roman A teraz coś z zupełnie innej beczki... 07.01.11, 19:12
      Ale liczę na Waszą domyślność.


      Za górami, za lasami żyła sobie dziewczyna o imieniu Ania. Była miłą, kochaną, uczynną osobą. Ania poszła do pracy, gdzie spotkała pana Edka i panią Zosię.

      Edek i Zosia, widząc dobroć Ani, zaczęli ją prosić o przysługi. Tu Edek potrzebował kogoś na zastępstwo, tu Zosia nie mogła sobie poradzić z projektem. Ania nie odmawiała, z uśmiechem odwalając robotę za innych. Po dwóch miesiącach, Zosia codziennie zaczęła się zrywać z pracy około południa, a Edek, zamiast pracować, siedział na FB. Dział jednak nie przeżywał problemów, bo wszystkie niemal obowiązki przejęła na siebie Ania. Nie mówiąc o tym, że pomagała reszcie w inny sposób, pilnując dziecka Zosi, wożąc matkę Edka na zakupy... Tylko problem w tym, że z biegiem czasu Ania zaczęła się coraz bardziej robić smutna i zmęczona...

      I teraz pytanie- czy Edek i Zosia okazali się świniami, tak traktując Anię? Czy wykorzystali ją- no, rzecz jasna!

      Ale, czy gdyby Ania, nadal będąc miłą i uprzejmą, postawiła jakieś granicę, czy sytuacja wyglądałaby identycznie?
      • xolaptop Re: A teraz coś z zupełnie innej beczki... 07.01.11, 19:16
        3.14-roman, ja ci chłopie radzę, wyśpij się dobrze i niczym się nie martw, rano znowu wszystko będzie git.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja