la_extranjera
07.01.11, 20:37
Jestem typem osoby, która bardzo lekko traktuje wszelkie związki z mężczyznami. Lubię bawić się życiem i raczej nie planuję stabilizacji przy boku męża i dzieci, gdyż nie kręcą mnie te sprawy. Dlatego też, za cel swoich podbojów obieram żonatych, albo takich co nie będą się potem plątać po moim życiorysie. Pobawimy się z takim panem, fajna przygoda no i pa!
Co ciekawe, nie rozumiem w ogóle tych płaczących odrzuconych kochanek, które to ubolewają, że "on" nie chce zostawić żony. Często mi się zdarza, że im bardziej śmieję się z tych "zona mnie nie rozumie", "seks z zona to porażka" "ona nigdy nie miała satysfakcji" itd., to facet coraz bardziej o mnie zabiega.
Ostatnio nawet zadzwoniła do mnie jedna z żon i zapytała dlaczego wydzwaniam do jej męża. Powiedziałam jej prawdę, no i się zaczęło... Że kłamię, że chcę rozbić jej małżeństwo, że nachodze jej męża. Czemu baby tak bardzo wzbraniają sie przed faktami?