Facet i jego skarpetki

09.01.11, 00:13
Czy Wy Faceci potraficie sami sobie wyprać skarpetki czy to dla was zbyt wiele?
Mój facet uważa, że powinnam mu prać jego skarpetki, jeśli nie ręcznie to w pralce...nie potrafi pojac, że nie mam zamiaru załaczac pralki dla samych skarpetek, jeśli nic innego do prania nie ma...
Aaaa...kiedyś nie wyszedł z domu (sprawa była dość ważna) bo nie miał czystych skarpetek. ;/

Czy w dzisiejszych czasach samodzielność to dla niektorych facetów jakaś tragedia?

p.s. Drodzy Panowie darujcie sobie...nie, nie zamierzam mojemu facetowi prać skarpetek :)
Też ma dwie zdrowe rączki :)
    • ursyda Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:15
      Należy zakupić tyle par skarpetek, żeby nie trzeba było dla samych skarpetek pralki włączać. Pranie ręczne to debilizm wg mnie.
      Następny proszę.
    • teletoobis Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:16
      nie pomylilas for? To forum kobieta!
    • xolaptop Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:16
      Faktycznie, dziwny jakiś. Mam kolegę, który brudne wyrzuca i kupuje sobie nowe. Codziennie nosi czyste.
    • jan_hus_na_stosie Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:21
      mam wystarczającą dużą ilość skarpetek, że pranie samych skarpetek mogę robić raz na miesiąc :>
    • salma75 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:22
      Gaci też ma 5 par i każe Ci je prać?
    • pompeja Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:34
      Proponuję zakupienie odpowiedniej ilości skarpet, by zaistniała możliwość załączenia choćby odświeżania w automacie, czy też innej mało wymagającej funkcji w pralce (chodzi o załadowanie). Nie stwarzajcie sobie problemów po to, by później robić o nie wojny. Czy skarpetki są warte zgrzytów?
      • ursyda Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:36
        No.
        Przyjdzie się spłacać kredyt to wtedy się pokłócicie!
        • pompeja Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:44
          Też nie widzę tematu do sporu - On ma zarobić i koniec. Przecież mężczyzna stawia dom (płodzi syna i sadzi drzewo), jak mi koleżanka stawia kolę to Ona płaci ;)
    • vandikia Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:39
      pozwalam przejąć mój system, mamy razem chyba setkę par, jak wychodzimy wszystkie, to wtedy kosz skarpetkowy idzie do prania, zajmuje akurat 4,5 kilowy bęben
      później schnie i się paruje
      ja pakuje, m wywiesza, parujemy wspolnie

      generalnie jak ktos sie nie umie dogadac, niech chodzi w brudnych
      • ursyda Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:40
        ooo ja jeszcze zawijam w takie małe, urocze kłębuszki!
        • pompeja Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:46
          Kiedyś składałam w pół i do szuflady. Odkąd pojawili się kolejni użytkownicy skarpet - również wyznaję kłębuszki :D
      • jan_hus_na_stosie Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 00:43
        a jak radzisz sobie ze składaniem skarpetek w pary po praniu przy tak dużej ich ilości? :)
        • vandikia Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:09
          zaczynam od charakterystycznych - ze wzorem czy nietypowym ściągaczem, resztę rozkładam obok siebie i paruję po ściagaczach, tkaninie i długości skarpety, co do umieszczania w szafie, to mam część garderoby podzieloną na magiczne wkłady ikeowskie i niektóre skarpety w kłębkach wrzucam w pudełka, a lepsze tkaninowo składam i układam w słupek
          • salma75 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:13
            Ja wieszam od razu parami.
            • vandikia Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:19
              ale to znaczy, że pierzesz w kulkach
              a ja w kulkach nienawidze, mój mąż tak pierze i zostaje czasem kupa piachu, szczególnie w lecie
          • ursyda Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:32
            OJP
            Szacun!
            • vandikia Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:18
              zboczenie wyniesione z domu ;)
          • grassant Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 14:08
            lepsze tkaninowo składam i układam w słupek

            podział na codzień i od święta? :))
            • vandikia Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:17
              gópi, lepsze tkaninowo wymagają uwagi :P zwiniętę w kłębek by się zgniotły i ogólnie nie załśugują na takie traktowanie :P
          • soulshunter Re: Facet i jego skarpetki 11.01.11, 14:10
            a nie latwiej prac zkłębuszkowane? Przeciez tez sie wypiora a pozniej latwiej je wysuszyc parami.
        • erillzw Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:14
          moze ma roznokolorowe ;)
          U mnie problemu nie ma ale Mauzonek ma glownie czarne skarpetki i ma czesto problem z dopasowaniem tych samych czarnych ;) I czasem chodzi w po prostu czarnych :P
          byle sie dlugosc zgadzala :P i poziom czerni naturalnie ;D
          • cafem Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:45
            A moj Antonio nosi roznokolorowe i ma gdzies ukladanie ich w pary.
            Juz czasem mysle, ze on to specjalnie robi - lezy kolo siebie 6 czarno-czerwonych skarpetek, a on i tak uparcie wezmie jedna czarno-czerwona, a druga bialo-zolto-zielono-pomaranczowa:D
    • erillzw Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:11
      A co sam pralki nie umie obslugiwac?

      jakby mi rzucil facet ze mam recznie (!!!) prac jego skarpetki to zabilabym go smiechem..
    • jej_torebka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:23
      > p.s. Drodzy Panowie darujcie sobie...nie, nie zamierzam mojemu facetowi prać sk
      > arpetek :)

      po pierwsze, myślę, że facetom zwisa, czy robisz pranie temu jednemu.
      po drugie, co za durny post.
      i dlaczego ja na niego odpowiadam?
      ok, już wiem.
      zgubne skutki picia.. wina.

      aghr...
      • salma75 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:25
        jej_torebka napisała:

        > > p.s. Drodzy Panowie darujcie sobie...nie, nie zamierzam mojemu facetowi p
        > rać sk
        > > arpetek :)
        >
        > po pierwsze, myślę, że facetom zwisa, czy robisz pranie temu jednemu.
        > po drugie, co za durny post.
        > i dlaczego ja na niego odpowiadam?
        > ok, już wiem.
        > zgubne skutki picia.. wina.
        >
        > aghr...
        >

        Z Órsydą pijesz czy jak? Kurna, tylko ja czeźwa? :/.
        • erillzw Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:25
          ja tez...
          jesli Cie to w jakikolwiek sposob pociesza..
          • salma75 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:27
            Mię? Ja się nię martwię!
            Lubię wieszać skarpetki parami, metodycznie i powoli :D.
            • jej_torebka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 01:29
              ja wieszam, ale nie robię problemów. jestem kurą na pół etatu.
              hel jea.
              piję z ursydą na poziomie wirtulanym ;)

              facet czyści kibel, więc równowaga w naturze jest zachowana, btw :)
    • zolla78 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 09:56
      A ja się też właśnie pokłóciłam o pranie skarpetek. Nie odzywa się do mnie 3 dzień:( Mieszkamy razem 10 m-cy. Do tej pory nie prałam co do zasady jego rzeczy, ale jeżeli wstawiałam pralkę swoich to pytałam czy nie ma czegoś do dołożenia i prałam. W czwartek powiedział, że musi wyprać sobie skarpety bo mu się kończą. Na co ja, że mi też się kończą i też muszę wyprać. I po tej konstruktywnej wymianie zdań on siadł do komputera a ja zabrałam się do prania. I pewnie wyprałabym i jego, ale okazało się, że jak pozbierałam swoje czarne rzeczy to miałam na więcej niż na pralkę. Zatem wstawiłam moje z myślą, że do następnej on dołoży swoje i w ten sposób, skarpety też się nie pomieszają. Ale musieliśmy wyjść i nie było czasu wstawić drugiej. A następnego dnia, on do mnie z pretensją, że mu skarpet nie wyprałam. Na początku spokojnie wytłumaczyłam, dlaczego tak wyszło, ale on foch. No to mnie cholera wzięła, że w ogóle się tłumaczyłam i że ma czelność wymagać ode mnie prania skarpetek, kiedy sam w domu nie robi dosłownie nic. Do sprzątania zmusić go nie można, pomyślenie o tym że brakuje płynu do mycia itd. go przerasta i od pół roku nie mogę doprosić się o naprawienie spłuczki, wymianę żarówki itp. a śmieci wynosi na balkon i są tam od 3 m-cy. A pracujemy równo oboje i na dodatek jestem w 7 m-cu ciąży. No to pojechałam do OBI kupiłam to coś do naprawienie spłuczki i zaczęłam naprawiać, wymieniłam żarówkę i wyniosłam wszystkie śmieci z balkonu i posprzątałam. A następnie napisałam mu e-maila, że mam nadzieję, że to co zrobiłam rekompensuje brak uprania skarpetek i bardzo przepraszam za nieporozumienie, ale nie dotarło do mnie jeszcze, że poza jego sprzątaczką, złotą rączką i zaopatrzeniowcem, mam być jeszcze jego praczką. I facet odpisał, że ze mną coś jest nie tak i trzeci dzień się nie odzywa :(
      • triss_merigold6 Odebrało mi mowę 09.01.11, 10:03
        Odebrało mi mowę. Kobieta w 7 miesiącu ciąży taszczy śmieci, sprząta, pracuje zawodowo i naprawia spłuczkę, podczas gdy obok siedzi zdrowy, pełnosprawny chłop?!
        Bardzo niepedagogicznie postąpiłaś, bardzo. Trzeba byo zacząć rzucać w niego tymi skarpetami i wykrzyczeć co Ci się nie podoba i dlaczego.
        • wilowka Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 10:12
          NAPRAWDĘ kłócicie się o to kto ma komu prać skarpetki i mieszkając razem od 10 miesięcy, spodziewając się dziecka dzielicie pranie na moje i twoje???

          Grafik przewijanie ustalcie już teraz (najlepiej z mediatorem z poradni rodzinnej) bo noworodkom i niemowlakom szybko się pupa odparza, a zanim dojdziecie do porozumienia, może być problem.
          • zolla78 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 10:30
            Tak jak napisałam co do zasady nie kłóciliśmy się o to, do tej pory. Nie wymagał ode mnie prania swoich rzeczy, ale zawsze jak robiłam swoje pranie, proponowałam, żeby dał też swoje. Poza tym pranie jego rzeczy byłoby trudne, bo są one zwykle porozrzucane po całym mieszkaniu i nie bardzo wiem, które są do prania lub nie.
            • greeneyes86 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 11:18
              yyyy....a nie macie czegoś takiego, jak kosz na brudne rzeczy? Taki który w większości znanych mi mieszkań/domów stoi np. w łazience na wszystkie WSPÓLNE brudne ubrania? Nie łatwiej byłoby komukolwiek (tobie czy jemu) robić prania? Osobne prania pamiętam za czasów studiów, gdy każdy współlokator miał je gdzieś w swoim pokoju, a nie jak się mieszka z własnym facetem.
              • aneta-skarpeta Re: Odebrało mi mowę 11.01.11, 15:13
                w domu ja sie zajmuje praniem, bo do moich rzeczy NIKT nie moze sie dotnąć w tej materii, wiec i jego piore

                mama mu przegladała kieszenie- jak mu uprałam dokumenty to sie nauczył sam to robic

                mama przegladała mu rzeczy w szafie, krzesle- wiec jak mu nie upralam spodni, ktore nie byly w brudach to sie szybko nauczyl ze warto wrzucac do brudów

                ;)
                ale to bylo w czasach docierania się i jest dość kumaty to szybko załapał:)
        • piotr_57 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 10:53
          triss_merigold6 napisała:

          podczas gdy obok siedzi zdrowy, pełnosprawny chłop
          > ?!

          A jaki on k..wa jest pełnosprawny?? Że ma dwie nogi i dwie ręce ??
          Po pierwsze to on nie jest pełnosprawny, a po drugie to nie jest chłop, tylko jakaś sfeminizowana ciota.


          > Bardzo niepedagogicznie postąpiłaś, bardzo. Trzeba byo zacząć rzucać w niego ty
          > mi skarpetami i wykrzyczeć co Ci się nie podoba i dlaczego.

          Trzeba to było robić zanim zaszła w ciążę. Dla mnie, łączenie się z takim indywiduum, to skrajna nie odpowiedzialność.
          • triss_merigold6 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 11:00
            No topsze... pozornie pełnosprawny.
            Gdyby babcia miała drucik to by byął radiostacją. Pani już jest w ciąży, w 7 miesiącu (więc raczej nie skasuje) i ma ostatnią szansę na zmianę układu oraz próby wdrożenia pana do pożytecznej aktywności okołodomowej. Samodzielne sprzątanie i pisanie łzawych maili na pewno jej w tym nie pomoże.
            "Nieodpowiedzialność" piszemy łącznie.
            • piotr_57 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 11:22
              triss_merigold6 napisała:

              > No topsze... pozornie pełnosprawny.

              To już brzmi lepiej :)

              > Gdyby babcia miała drucik to by byął radiostacją. Pani już jest w ciąży, w 7 mi
              > esiącu (więc raczej nie skasuje) i ma ostatnią szansę na zmianę układu


              :D:D:D Nie ma żadnych szans! Żadnych i to definitywnie!

              oraz pró
              > by wdrożenia pana do pożytecznej aktywności okołodomowej.

              Żeby "wychować" dorosłego człowieka trzeba ogromnej charyzmy, siły woli, wiedzy, konsekwencji, uporu i wielu innych cech, o które autorki watku nijak nie można "pomowić' :D:D

              Samodzielne sprzątani
              > e i pisanie łzawych maili na pewno jej w tym nie pomoże.

              Toteż jej szanse są zerowe.


              > "Nieodpowiedzialność" piszemy łącznie.

              A "około domowe" oddzielnie:D:D: może przypomnisz jak to było z tymi dwomaMarcinami, co to uczył jeden drugiego? :D:D
              Ja od urodzenia mam jakąś wadę rozwojowa i robię miliardy błędów, nigdy nie nauczyłem się 2 rzeczy : ortografii i jazdy samochodem. Gdyby nie czerwone podkreślenia, miałabyś w ogóle trudność ze zrozumieniem tekstów pisanych przeze mnie :)
              Możesz więc sobie odpuścić teksty na temat mojej ortografii, bo to i tak niczego nie zmieni.
              Pozdrawiam.
              • zolla78 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 15:31
                odpowiadając piotr_57, triss-merigold6 i rzeka_chaosu

                Do mamy nie muszę uciekać. Wystarczyłoby delikwenta wyrzucić z mojego mieszkania - gdyż mieszkamy u mnie.

                E-mail nie był łzawy, był złośliwie-ironiczny. A przynajmniej w taki sposób go pisałam. Chyba wystarczająco złośliwy, że tyle czasu się do mnie nie odzywał :D

                Zgodzę się, że dorosłego człowieka nie można wychować i to od charyzmy i konsekwencji drugiej strony nie zawsze chyba zależy.
                Ale próbować wymóc na nim pewne zachowania już chyba można. Przy czym mam świadomość, że nie zawsze kończyć się będzie to sukcesem.

                Moja próba chyba się jednak tym razem, pewnie tylko czasowo, ale zawsze się powiodła. Mój "pozornie pełnosprawny" facet wrócił jednak do domu, sam przyszedł zagadał. Zaproponował zrobienie listy co ma robić i ile razy w tygodniu. Byliśmy w OBI żeby kupić właściwy element do tej spłuczki i skończył już sam ją naprawiać. I ustaliliśmy, że jego skarpetek prać nie muszę :D
                Zobaczymy jak długo to potrwa :)
                • piotr_57 Re: Odebrało mi mowę 09.01.11, 17:38
                  A my, ze swej strony, życzymy by trwało to "do końca świata i jeden dzień dłużej:).
                  Szczerze i bez drwin :)
      • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:01
        Jesteś masochistką. Jeśli się nie odzywa to korzystaj z okazji i wiej. No chyba, że woli skazywać swoje dziecko na takiego ojca + na spore szanse na przechwycenie od niego takich zachowań -> urodzisz potencjalnego! lenia i idiotę -> skrzywdzisz ludzi z którymi twoje dziecko będzie się zadawać - i tak w kółko.
        • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:28
          rzeka.chaosu napisała:

          > Jesteś masochistką. Jeśli się nie odzywa to korzystaj z okazji i wiej.

          Ale dokąd??

          No chyba
          > , że woli skazywać swoje dziecko na takiego ojca + na spore szanse na przechwyc
          > enie od niego takich zachowań -> urodzisz potencjalnego! lenia i idiotę

          Tak jest !! To jest dziedziczne! Ale co możesz jej zaproponowac w zamian ?

          skrzywdzisz ludzi z którymi twoje dziecko będzie się zadawać - i tak w kółk
          > o.
          >
          Dlatego należy społeczeństwo jak najbardziej podzielić. Dla takich ludzi społeczności też znalazły miejsce. Podziały społeczne ułatwiają dokonywanie wyborów, widać kto kim (poprzez opcję "skąd") jest.
          >
          • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:36
            > Ale dokąd??

            Nie wiem jaki ona ma wybór, ja zwiałabym do mamy. ;)

            Ale co możesz jej zaproponowac w zamian ?

            Samodzielne i rozsądne wychowywanie dziecka na osobę bez dysfunkcji psychicznych i nieleniwą. Sama nie pozwoliłabym, żeby dziecko cierpiało przez takiego ojca. Łańcuszek nieszczęść trzeba przerywać jak najszybciej. :) Jeśli pracuje w siódmym miesiącu to znaczy, ze da sobie radę. Może facet się zmieni, jeśli nie to ona całe życie będzie cierpieć. A życie ma tylko JEDNO! Nie cofnie czasu.
            • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:56
              rzeka.chaosu napisała:
              >
              > Nie wiem jaki ona ma wybór, ja zwiałabym do mamy. ;)

              A gdzie gwarancja, że nie znajdzie się w równie dysfunkcyjnym środowisku??
              Weź pod uwagę drobną różnicę, że Ty uciekałabyś do SWOJEJ mamy, a ona musiałaby uciekać do swojej.
              Skoro "wypuszczono" ją z domu, z takim rozeznaniem kwestii życiowych, jakie prezentuje na forum, to jaka jest nadzieja na to, że powrót cokolwiek poprawi?

              >
              > Samodzielne i rozsądne wychowywanie dziecka na osobę bez dysfunkcji psychicznyc
              > h i nieleniwą. Sama nie pozwoliłabym, żeby dziecko cierpiało przez takiego ojca
              > .

              Ależ dziecko nie cierpi tylko z powodów związanych z ojcem, ale też z wyborami dokonanymi przez nią.

              Łańcuszek nieszczęść trzeba przerywać jak najszybciej. :) Jeśli pracuje w sió
              > dmym miesiącu to znaczy, ze da sobie radę.

              Da radę je "wyżywić", ale czy da radę je wychować, to ja mam ogromne wątpliwości.

              Może facet się zmieni,

              Samo nic w przyrodzie się nie dzieje. Facet sam się nie zmieni, bo niby dlaczego miałby to robić ??

              jeśli nie to
              > ona całe życie będzie cierpieć.

              Ale jej problemy są zdecydowanie większe niż głupkowaty facet. Ty chcesz innych sądzić wedle siebie, ale nie uwzględniasz tego, że nie wszystkim dano tak wiele jak Tobie. Miałaś innych rodziców, inny dom, inne dzisiaj masz i horyzonty i możliwości. A ona musi "rządzić " się tym co posiada.

              A życie ma tylko JEDNO! Nie cofnie czasu.

              Masz racje. Ale tez nie dokona skoku cywilizacyjnego o kilka progów. Może się starać, z mozołem, wczołgać o jeden poziom wyżej, niczego więcej , w ciągu jednego życia, nie dokonasz.
              >
              • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:04
                To co byś jej radził?

                Ja znam takie typy jak opisany tu facet - on problemu nie widzi, bo ma swój świat.
                I nie widzę sensu zakładać, ze dziewczyna będzie miała źle w domu u mamy. ;)

                Poza tym pytanie jest bardziej ogólne: co robić gdy wybierzemy złego partnera?

                Dawniej kobiety rozkładały ręce i racjonalizując sobie jakoś taki chory związek trwały w nim do śmierci.

                Dziś będąc samodzielna mamą można pracować, spotykać się z ludźmi i nikt tego nie wypomni. Można szukać dobrego partnera, bez tkwienia w jakiejś chorej i dobijającej relacji. A taka chora relacja niszczy kobietę. Z radosnej dziewczyny powoli staje się zgorzkniałą młodą staruchą. A taka ma niewielkie szanse na bycie szczęśliwą i znalezienie kogoś nowego. ;(
                • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:23
                  rzeka.chaosu napisała:

                  > To co byś jej radził?

                  Nic.
                  >
                  > Ja znam takie typy jak opisany tu facet - on problemu nie widzi, bo ma swój świ
                  > at.

                  No właśnie TY znasz, TY widzisz, TY wiesz, a ona ?


                  > I nie widzę sensu zakładać, ze dziewczyna będzie miała źle w domu u mamy. ;)

                  Ja nie napisałem, że będzie miała źle, tylko , że powroty, z samej swej natury, nigdy do niczego nowego nie prowadzą!! Po prostu wróci w to samo środowisko, które źle ja wyposażyło, na wędrówkę przez życie. Tam może wegetować, ale nie "pchnie" niczego do przodu.
                  >
                  > Poza tym pytanie jest bardziej ogólne: co robić gdy wybierzemy złego partnera?

                  Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to taki majątek jaki ma Bill Gates, nosiłbym w tylnej kieszeni, jako drobne :D:D:D
                  >
                  > Dawniej kobiety rozkładały ręce i racjonalizując sobie jakoś taki chory związek
                  > trwały w nim do śmierci.

                  Ja takich czasów nie pamiętam. Nawet w czasach II Rzeczpospolitej były rozwody i kobiety mogły je przeprowadzać. Jedyna różnica polegała na tym, że dziecko,praktycznie zawsze, zostawało przy mężczyźnie, o ile tylko on wyraził taką chęć. Moim zdaniem, to był lepszy system niż ten, który nakazuje pozostawić dziecko z matka. Ale to już temat na inną bajkę.
                  >
                  > Dziś będąc samodzielna mamą można pracować, spotykać się z ludźmi i nikt tego n
                  > ie wypomni. Można szukać dobrego partnera, bez tkwienia w jakiejś chorej i dobi
                  > jającej relacji. A taka chora relacja niszczy kobietę. Z radosnej dziewczyny po
                  > woli staje się zgorzkniałą młodą staruchą.

                  Cały czas piszesz "o sobie". Ale ona nie jest Tobą.

                  A taka ma niewielkie szanse na bycie
                  > szczęśliwą i znalezienie kogoś nowego. ;(

                  Jest takie powiedzenie :"Nie urodzi wrona sokoła". Mimo formalnego braku rozwarstwienia społeczeństwa, ludzie dobierają się w ramach swojej "kasty". Ja nie przeczę, że ona może sobie znaleźć kogoś innego, ale...
                  .. ale mam bardzo ogromniaste wątpliwości czy ten "nowy" będzie wiele lepszy.
                  Też będzie z jej środowiska.
                  • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:39
                    Ale dziewoja chyba z jakiejś patologii nie pochodzi i może to udowodnić całując tego pana z tyłek na pożegnanie. Poza tym ludzie mając dobre wzorce potrafią bardzo sprawnie odrzucić patologiczne (moim zdaniem zachowanie jej faceta to patologia ;P) zachowania. Ale do tego potrzebne jest ostre cięcie. :D

                    > > Poza tym pytanie jest bardziej ogólne: co robić gdy wybierzemy złego part
                    > nera?
                    >
                    > Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to taki majątek jaki ma Bill Gates, nosiłb
                    > ym w tylnej kieszeni, jako drobne :D:D:D


                    Hmmm możemy coś razem wymyślić. Podzielimy się zyskami. :D

                    Nawet w czasach II Rzeczpospolitej były rozwody
                    > i kobiety mogły je przeprowadzać.


                    Ale nie było takiego bumu na rozwody jak dziś. :( To i lepiej i gorzej, zależy od sytuacji.


                    Jest takie powiedzenie :"Nie urodzi wrona sokoła". Mimo formalnego braku rozwar
                    > stwienia społeczeństwa, ludzie dobierają się w ramach swojej "kasty".


                    To prawda, ale ludzie się wyrabiają. Inaczej większość z nas miałaby mentalność rodem z samych swoich. :D
                    • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 13:08
                      rzeka.chaosu napisała:

                      > Ale dziewoja chyba z jakiejś patologii nie pochodzi i może to udowodnić całując
                      > tego pana z tyłek na pożegnanie.

                      Społeczeństwo nie składa się tylko z warstwy wyższej i patologii :)
                      Jest jeszcze wiele odcieni szarości.

                      Poza tym ludzie mając dobre wzorce potrafią b
                      > ardzo sprawnie

                      ..potrafią zauważyć patologiczne zachowania ZANIM wpakują się w taki związek.

                      Ale do tego potrzebne jest ostre cięcie. :D

                      Tak jest.
                      A co po dokonaniu cięcia/ Przyjedzie książę na białym koniu ??
                      czy też .... "za jedną siną dalą druga dal ?? "
                      >

                      >
                      > Hmmm możemy coś razem wymyślić. Podzielimy się zyskami. :D

                      Propozycja ze wszech miar interesująca, szczególnie z "powodu na osobę", jak mawiali bracia starsi w wierze :
                      >
                      > Nawet w czasach II Rzeczpospolitej były rozwody
                      > > i kobiety mogły je przeprowadzać.

                      >
                      > Ale nie było takiego bumu na rozwody jak dziś. :( To i lepiej i gorzej, zależy
                      > od sytuacji.
                      >
                      >
                      > Jest takie powiedzenie :"Nie urodzi wrona sokoła". Mimo formalnego braku ro
                      > zwar
                      > > stwienia społeczeństwa, ludzie dobierają się w ramach swojej "kasty".

                      >
                      > To prawda, ale ludzie się wyrabiają. Inaczej większość z nas miałaby mentalność
                      > rodem z samych swoich. :D
                      >
                    • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 13:13
                      rzeka.chaosu napisała:

                      >
                      > Ale nie było takiego bumu na rozwody jak dziś. :( To i lepiej i gorzej, zależy
                      > od sytuacji.

                      Bo kiedyś małżeństwa zawierano po "większym namyśle". A i cele, stawiane przed związkiem, były bardziej racjonalne niż dzisiaj.
                      >
                      > To prawda, ale ludzie się wyrabiają.

                      Oczywiście, ale tak jak napisałem, mozolnie wdrapują się po szczeblach drabiny społecznej.

                      Inaczej większość z nas miałaby mentalność
                      > rodem z samych swoich. :D


                      Nie chce niszczyć Twojej młodzieńczej wiary w społeczeństwo ale..
                      ...większość ma :)
                      >
                      • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 16:49
                        > Nie chce niszczyć Twojej młodzieńczej wiary w społeczeństwo ale..
                        > ...większość ma :)


                        Wiedziałam, że to napiszesz. :D

                        No nic. Czyli w sumie rady nie widzisz?
                        • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 17:41
                          rzeka.chaosu napisała:

                          > Wiedziałam, że to napiszesz. :D

                          Nie mam nawet najmniejszego cienia wątpliwości, co do Twojej inteligencji :)
                          >
                          > No nic. Czyli w sumie rady nie widzisz?

                          Na tym forum rad nie udzielam. Jest takie, na którym z kolei tylko tym się zajmuje :)
                          >
                • dystansownik Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:32
                  > Dziś będąc samodzielna mamą można pracować, spotykać się z ludźmi i nikt tego n
                  > ie wypomni. Można szukać dobrego partnera, bez tkwienia w jakiejś chorej i dobi
                  > jającej relacji. A taka chora relacja niszczy kobietę. Z radosnej dziewczyny po
                  > woli staje się zgorzkniałą młodą staruchą. A taka ma niewielkie szanse na bycie
                  > szczęśliwą i znalezienie kogoś nowego. ;(

                  Już fakt, że ma dziecko sporo zmniejsza jej szanse na znalezienie sobie nowego lepszego faceta, ale chyba już lepiej próbować niż siedzieć z takim. Mnie osobiście fascynuje masochizm niektórych kobiet, które przez tak długi czas z takim facetem są w stanie wytrzymać.
                  On ma fajnie, znalazł sobie służącą i tresuje ją, żeby była posłuszna aż do tego stopnia, że wszystko za pana zrobi nawet bez rozkazu.
                  • wypasiona_foczka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 15:25
                    dystansownik napisał:

                    > On ma fajnie, znalazł sobie służącą i tresuje ją, żeby była posłuszna aż do teg
                    > o stopnia, że wszystko za pana zrobi nawet bez rozkazu.

                    Posprząta, ponaprawia i jeszcze go mailowo przeprosi!
                    Dżizas....
      • cafem Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 16:21
        A następnie napisałam mu e-
        > maila, że mam nadzieję, że to co zrobiłam rekompensuje brak uprania skarpetek i
        > bardzo przepraszam za nieporozumienie, ale nie dotarło do mnie jeszcze, że poz
        > a jego sprzątaczką, złotą rączką i zaopatrzeniowcem, mam być jeszcze jego pracz
        > ką. I facet odpisał, że ze mną coś jest nie tak i trzeci dzień się nie odzywa :

        Po pierwsze: dlaczego nie wypralas mu jego skarpetek, skoro Cie o to poprosil, a ty wlaczalas pralke? Przeciez chyba ich potrzebowal, skoro o tym specyficznie wspomnial?
        Jakbym poprosila swojego faceta o wrzucenie do pralki moich dresow, ktore potrzebuje czyste do kluby fitness, a on by zapuscil pranie celowo bez tych dresow, to chyba bym go rozdarla.

        Po drugie: caly wasz uklad to kompletne nieporozumienie. Po kija podzial na pranie jego i twoje?

        Po trzecie: rece opadaja na sama mysl, ze nie potraficie sie podzielic obowiazkami albo jakos dogadac. Zeby nie bylo - my z moim Antoniem tez niespecjalnie sprzatamy. Ale decyzje o tym podjelismy wspolnie, w razie czego bierzemy sprzataczke, i nikt nikogo do niczego nie zmusza.
        Pranie zazwyczaj robie ja i nie wyobrazam sobie nie wrzucic do pralki jego rzeczy tylko dlatego, ze sa porozwalane po calym mieszkaniu.
        • cafem Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 16:29
          I jeszcze po czwarte, najwazniejsze:

          Jaki jest problem w nalozeniu wczorajszych skarpetek, jesli nie ma sie w szufladzie zadnych czystych???
          • spicy_orange Re: Facet i jego skarpetki 11.01.11, 14:04
            > Jaki jest problem w nalozeniu wczorajszych skarpetek, jesli nie ma sie w szufla
            > dzie zadnych czystych???

            bo śmierdzą? ;)
        • zolla78 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 16:52
          cafem napisała:
          o pierwsze:[/u] dlaczego nie wypralas mu jego skarpetek, skoro Cie o to pop
          > rosil, a ty wlaczalas pralke?

          Jak napisałam. Po pierwsze nie prosił, tylko rzucił w powietrze, że musi je wyprać i siadł do kompa. Po drugie, nie zrobiłam tego celowo. Wstawiłam jedną pralkę ze swoimi, żeby nie mieszać, a drugą miałam wstawiać z resztą swoich rzeczy i właśnie jego skarpetami, ale okazało się, że musimy wyjść z domu i już nie zdążyłam. Po trzecie - nie bardzo wiem dlaczego miałabym biegać po domu i szukać po kanapą jego rzeczy. Nie odkłada brudnych do kosza i zwykle zatem nawet nie wiem, które z tych leżących na podłodze czy stłamszonych na półce, są czyste a które brudne. Stąd układ, że jak piorę swoje rzeczy z kosza, to jak mam miejsce w pralce pytam czy nie ma czegoś do prania. Po czwarte, właśnie dlatego że nie mogę się z nim dogadać co do podziału obowiązków, to nie widzę powodu by latać po mieszkaniu i jeszcze zbierać jego brudne rzeczy i dopytywać się czy są do prania czy może ułożenia na półce.
          Ale jak napisałam już wcześniej, jest postęp. Mamy listę podziału obowiązków i ustalenie, że nie musimy prać sobie skarpetek :)
    • raduch Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 10:34
      samotna_31 napisała:

      > Czy Wy Faceci potraficie sami sobie wyprać skarpetki czy to dla was zbyt wiele?
      Z facetów interesuje mnie właściwie tylko jeden, ale co tam. Się wypowiem. Zapewniam, że potrafimy robić dużo bardziej skomplikowane rzeczy.
      Mówią, że co dwie głowy to nie jedna, hmm... Jeśli przez długi czas nie potraficie wespół rozwiązać tak błahej sprawy, to chyba nie w skarpetkach problem a w komunikacji?
      • zolla78 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 10:47
        Raczej chyba w oczekiwaniach i wymaganiach. Gdyż co z tego, że w prosty i nieskomplikowany sposób zakomunikuję komuś, że nie ma problemu, żebym podjęła się takich a takich obowiązków domowych, ale niech ten ktoś podejmie się pozostałych i wywiązuje się z tego, jak potem i tak muszę sama zrobić wszystko. Tutaj nie jest problemem komunikacja, tylko wyniesione z domu przez dużą część Panów, bo na pewno nie wszystkich, oczekiwanie, że kobieta jest do obsługi bieżącej :( a w zamian wystarczy, że Pan pracuje. Tylko że ja też pracuję i ani nie mniej niż Pan ani nie za mniejsze pieniądze.
        • wilowka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 10:51
          Ale czemu z racji Waszego niedogadania lub braku chęci do pogadania generalizujesz co ta za niedobre facety, co ich mamusie rozpieszczały?

          Śmieszne :)
          • zolla78 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:03
            wilowka napisała:

            > Ale czemu z racji Waszego niedogadania lub braku chęci do pogadania generalizuj
            > esz co ta za niedobre facety, co ich mamusie rozpieszczały?
            >
            > Śmieszne :)

            Nie doczytałaś. Wyraźnie zaznaczyłam, że moja uwaga nie dotyczy wszystkich facetów. Byłabym w tym zakresie bardzo niesprawiedliwa wobec wielu mi znanych. Ale chyba sporo osób zgodzi się ze mną, że mężczyźni, którzy zostali wychowani w domach, gdzie tzw. prowadzenie domu było tylko na głowie matki, mają często, choć też nie zawsze, takie oczekiwania wobec partnerki.

            I ja bym sobie chętnie z moim facetem pogadała o podzieleniu obowiązków domowych, ale takie rozmowy do tej pory nic nie dawały, a teraz nie odzywa się do mnie trzeci dzień, zatem trudno pogadać:) Właśnie na moje pytanie na którą chce obiad, powiedział, że jedzie do babci i nie wróci pewnie do wtorku.

            A ja muszę zaraz do OBI znowu jechać, bo chyba kupiłam złą część do naprawy tej spłuczki :(
            • triss_merigold6 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:09
              To nie rozmawiaj tylko wydawaj polecenia. Krótkie, proste, precyzyjne.
              Jestem w ciąży, pracuję zawodowo. Nie rozmawiam z chłopem na temat sensowności mycia podłogi tylko mówię UMYJ w PRZEDPOKOJU i KUCHNI.
              Spłuczka? Kijem bym nie tknęła. Od wymiany spłuczki, noszenia ciężkich rzeczy, malowania, tapetowania, napraw, wyrzucania choinki etc. jest facet. Albo robi sam albo niech zarabia na fachowca.
            • wilowka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:11
              Dozczytałam, napisałaś "większość" a ja akurat większość to takich dziewczyn - kobiet znam, co to je mamy i babci chciały odciążyć, bo jeszcze się w życiu narobią.
              Facetów większośc znam pełnosprawnych, fizycznie i umysłowo.

              > I ja bym sobie chętnie z moim facetem pogadała o podzieleniu obowiązków domowyc
              > h, ale takie rozmowy do tej pory nic nie dawały, a teraz nie odzywa się do mnie
              > trzeci dzień, zatem trudno pogadać:)


              To jest w pewien sposób fascynujące. A o czym gadaliście 10 miesięcy temu?


              Właśnie na moje pytanie na którą chce obi
              > ad, powiedział, że jedzie do babci i nie wróci pewnie do wtorku.

              Dochodzę do wniosku, że po prostu lubisz być tak traktowana., albo z grubsza CI to nie wadzi, tylko czasem się ulewa.
              Naprawdę nie widzisz w tym Waszym działaniu... no nie wiem, nie chciałabym szafować słowami, ale co tam... niedojrzałości życiowej, partnerskiej?
            • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:21
              Ale chyba sporo osób zgodzi się ze mną, że mężczyźni, którzy zostali wychowani w do
              > mach, gdzie tzw. prowadzenie domu było tylko na głowie matki, mają często, choć
              > też nie zawsze, takie oczekiwania wobec partnerki.


              Ja co prawda badań statystycznych nie robiłam, ale zgodzić się mogę. Ale zamiast zwalać winę na matkę dodałabym jeszcze brak autorytetu ojca. Bo niby mój ma cholernie troskliwą matkę, która mogłaby wszystko robić za niego, ale ma tez bardzo rozsądnego, ogarniętego, pracowitego i zaradnego tatę. I zachowuje się jak tata.
            • wypasiona_foczka Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 15:34
              zolla78 napisała:
              Właśnie na moje pytanie na którą chce obi
              > ad, powiedział, że jedzie do babci i nie wróci pewnie do wtorku.

              !!!!!!!!!!!!!!!!NA KTÓRĄ CHCE OBIAD????????????????????????????????
              Czy Ty jesteś normalna??????? Koleś zachowuje się jak trzylatek, ma focha, nie odzywa się bo mu skarpet nie uprałaś a Ty latasz wokoł niego i pytasz NA KTÓRĄ CHCE OBIAD???
              Ja na miejscu małżonka zasadziłabym Ci dodatkowo pięknego kopa w dupę, jesteś taką ofiarą, że aż się prosisz o lanie po pysku od niezadowolonego z poziomu Twoich usług Pana...
        • raduch Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:06
          Pisałem do Samotnej, nie do Ciebie. Ale ok, chcesz zademonstrować swą niezależność? I bardzo dobrze. Tylko poza gadaniem wreszczie coś zrób. Tak to widzę: na razie to idziesz na wymianę ciosów. Kompletnie chybiona taktyka skoro napastnik silnieszy. Tu trzeba zastosowania fiozofii aikido. Jak napiera to się trzeba uchylić i podstawić nogę. Im silniejszy atak tym efektowniej pan wyrżnie o podłogę. Dla Ciebie satysfakcja, dla niego naika. ;)
          • zolla78 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:17
            raduch napisał:
            Tylko poza gadaniem wreszczie coś zrób. Tu trzeba zastosowania fiozofii aikido.

            Ale co? Za każdy pomysł będę zobowiązana. Miałam strategię przeczekania, czyli on nie robił nic ja też nic. Nie podziałało. Cięgi za syf w mieszkaniu zebrałam od jego mamy, która była u nas w tym czasie, ja - bo ja można mieć tak brudno! Uderzenie w dumę męską - też nie pomogło. Jeżeli faceta nie rusza narzeczona w 7 m-cu ciąży, źle znoszonej, która po powrocie o 21 z pracy, wkręca przepalone od 3 m-cy żarówki i wynosząca tyle samo zalegające na balkonie śmieci. To co go ruszy?
            • triss_merigold6 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:23
              A próbowałaś powiedzieć ZRÓB to i to NATYCHMIAST?
            • raduch Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:26
              Jakie wynoszenie śmieci? Jakie wymiany żarówek? Zadnej z tych rzeczy nie powinnaś była robić.
            • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:31
              Myślisz, że robienie z siebie męczennicy coś da? Jeśli facet jest ślepy to nie zauważy twojego poświęcenia. moja rada: wracaj z pracy i rób to co on: jeśli gra, to bierz swojego kompa i graj z nim, jak ogląda TV to z nim. Poprosi o jedzenie: powiedz, żeby poszedł z tobą. Żarówki? nie przejmuj się. Zachowuj się tak jak on, może zauważy, że toaleta nie była myta od pół roku a od kilku dni pijecie z brudnych kubków oblepionych kakałkiem. Nie przemęczaj się.
              • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:34
                rzeka.chaosu napisała:

                Zachowuj się tak
                > jak on, może zauważy, że toaleta nie była myta od pół roku a od kilku dni pijec
                > ie z brudnych kubków oblepionych kakałkiem.

                A ja sądzę, że za pół toku to nie on zauważy, że coś jest "nie tak", tylko jej zacznie ten stan rzeczy pasować.
                >
                >
                • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:37
                  tylko jej
                  > zacznie ten stan rzeczy pasować.

                  To tez jest jakieś wyjście. Umrą sobie razem z głodu i w brudzie. Będzie romantycznie. ;P
                  • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:59
                    rzeka.chaosu napisała:

                    >
                    > To tez jest jakieś wyjście. Umrą sobie razem z głodu i w brudzie. Będzie romant
                    > ycznie. ;P
                    >
                    A dziecko? Jaką dziecko będzie miało perspektywę?
                    Ale generalnie masz rację, tak to działa.
                    • rzeka.chaosu Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:07
                      Jeśli umrą w miarę szybko to jeszcze nieskażone ich dziwnością trafi do adopcji, a są szanse, ze adoptuje je ktoś normalny. Jeśli nie to kółeczko się zamknie.
                      • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:25
                        rzeka.chaosu napisała:

                        > Jeśli umrą w miarę szybko to jeszcze nieskażone ich dziwnością trafi do adopcji
                        > , a są szanse, ze adoptuje je ktoś normalny.

                        Normalni ludzie nie "idą" w adopcję :D (w dzisiejszych czasach!!).

                        Jeśli nie to kółeczko się zamknie.

                        Zamknie się na 100%.
                        >
                        >
    • qw994 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 11:37
      Ale sobie problem stworzyłaś. Wystarczy, że kupi sobie więcej skarpetek. Pranie ręczne to jakieś nieporozumienie.
      • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:02
        qw994 napisała:

        Wystarczy, że kupi sobie więcej skarpetek.

        Perspektywa trzymania w łazience 30par brudnych skatretek, wydaje się być szczególnie pociągająca(nosem).

        Pranie
        > ręczne to jakieś nieporozumienie.

        Możesz mieć takie zdanie, ale nie wszyscy tak uważają.
        • qw994 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:10
          > Perspektywa trzymania w łazience 30par brudnych skatretek, wydaje się być szcze
          > gólnie pociągająca(nosem).

          Przesadzasz. Nie wiem, w jakim stanie są twoje skarpetki, ale ja nigdy nie zauważyłam, żeby w jakimkolwiek odwiedzanym przeze mnie mieszkaniu i moim własnym jechało z kosza na bieliznę.
          Zresztą, po co aż 30 par? Przecież skarpetki można prać razem z innymi rzeczami.


          > Możesz mieć takie zdanie, ale nie wszyscy tak uważają.

          Oczywiście, przecież właśnie swoje zdanie wyrażam, prawda? :) Ja nie gustuję w utrudnianiu sobie życia, po to mam pralkę i zmywarkę, żeby nie stać przy zlewozmywaku i umywalce.
          • piotr_57 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:33
            qw994 napisała:


            >
            > Przesadzasz. Nie wiem, w jakim stanie są twoje skarpetki,

            Odkąd pamiętam, jeszcze jako dziecko, wieczorem prałem swoje majtki i skarpetki.
            Dlatego, między innymi, calusieńkie lato chodziło się bez skarpetek, żeby nie musieć ich prać.
            Było kres w moim życiu kiedy mocno piłem, ale nawet wówczas to robiłem, chociaż efekt nieraz nie był zadowalający:D:D:D

            ale ja nigdy nie zauw
            > ażyłam, żeby w jakimkolwiek odwiedzanym przeze mnie mieszkaniu i moim własnym j
            > echało z kosza na bieliznę.

            A ja, właśnie dlatego nie lubię chodzić do prywatnych mieszkań, bo mnie się niedobrze robi na widok tych koszy z brudną bielizna, tych gaci na suszarkach w łazience, czy na kaloryferach.


            > Zresztą, po co aż 30 par? Przecież skarpetki można prać razem z innymi rzeczami

            To tez nie wydaje mi się zbyt "estetyczne". Nie chciałbym żeby moja koszula prała się razem z gaciami. chociaż ma to pewnie większe znaczenie mentalne niż zdroworozsądkowe.
            > .
            >
            >

            > żeby nie stać przy zlewoz
            > mywaku

            A ja wolę zmyć naczynia, a następnie dokładnie wytrzeć ścierka do sucha:)
            • qw994 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 12:48
              > Odkąd pamiętam, jeszcze jako dziecko, wieczorem prałem swoje majtki i skarpetki
              > .
              > Dlatego, między innymi, calusieńkie lato chodziło się bez skarpetek, żeby nie m
              > usieć ich prać.
              > Było kres w moim życiu kiedy mocno piłem, ale nawet wówczas to robiłem, chociaż
              > efekt nieraz nie był zadowalający:D:D:D

              A ja nigdy nie miałam takiego nawyku, pranie ręczne robię wyłącznie awaryjnie :)


              > A ja, właśnie dlatego nie lubię chodzić do prywatnych mieszkań, bo mnie się nie
              > dobrze robi na widok tych koszy z brudną bielizna, tych gaci na suszarkach w ła
              > zience, czy na kaloryferach.
              >
              > To tez nie wydaje mi się zbyt "estetyczne". Nie chciałbym żeby moja koszula pra
              > ła się razem z gaciami. chociaż ma to pewnie większe znaczenie mentalne niż zdr
              > oworozsądkowe.

              W obu powyższych przypadkach masz problem mentalny :)
              Poza tym ja na ogół nie widuje suszącej się bielizny, jak do kogoś idę w odwiedziny, przecież jak się spodziewasz gości, to usuwasz takie rzeczy z pola widzenia.


              > A ja wolę zmyć naczynia, a następnie dokładnie wytrzeć ścierka do sucha:)

              Problem mentalny numer 3 ;)
              Masz pojęcie, o ile więcej wody zużywa się podczas ręcznego zmywania? :)
    • aga90210 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 13:01
      Po pierwsze zawsze znajdzie się coś innego do prania.
      Po drugie miałam ciotkę, która uważała, ze prawdziwy mężczyzna sam pierze sobie skarpetki codziennie wieczorem- oczywiście ręcznie- i nie mogła zrozumieć, ze u nas w rodzinie skarpetki są prane w pralce. No bo jak one mogą tak leżeć w koszu na pranie 2-3 dni? Moi biedni bracia za każdym razem słuchali kazań na temat tego prania skarpetek...
      • cafem Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 16:25
        > Po drugie miałam ciotkę, która uważała, ze prawdziwy mężczyzna sam pierze sobie
        > skarpetki codziennie wieczorem- oczywiście ręcznie- i nie mogła zrozumieć, ze
        > u nas w rodzinie skarpetki są prane w pralce. No bo jak one mogą tak leżeć w ko
        > szu na pranie 2-3 dni? Moi biedni bracia za każdym razem słuchali kazań na tema
        > t tego prania skarpetek...

        Widze, ze nie tylko moi rodzice sa pieprznieci na tym punkcie.
        Jako dziecko tez musialam prac swoje majtki i skarpetki co wieczor. Chore i nienormalne:/

        Moja mame do tej pory skreca i wykreca na mysl, ze od kiedy wyprowadzilam sie z domu, wszystko piore w pralce.
    • nick_0 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 13:02
      A ja troche nie rozumiem problemu. Po tych wszystkich postach wnioskuje, że nie dość że skarpetki są prane tylko i wyłącznie ze skarpetkami to jeszcze są dzielone na moje i jego. Dobrze zrozumiałam?? Chciałabym się dowiedzieć dlaczego? Czy dzieje się coś złego jak skarpetki są wyprane z majtkami i koszulkami? I nie wyobrażam sobie, że brudy trzymane w koszu przed wrzuceniem do pralki sortuje na moje i jego a nie kolorystycznie. Mało tego pranie przeze mnie jest robione również z brudami współlokatorki, bo jest 1 pralka, mała łazienka i nie wyobrażam sobie gdzie te brudy podzielone w 3 koszach miałyby stać.
    • yoko0202 nie rozumiem co Ty piszesz 09.01.11, 13:19
      samotna_31 napisała:

      > Czy Wy Faceci potraficie sami sobie wyprać skarpetki czy to dla was zbyt wiele?
      > Mój facet uważa, że powinnam mu prać jego skarpetki, jeśli nie ręcznie to w pra
      > lce...

      każdy z moich byłych też uważał, że ja coś powinnam, więc zostali wymeldowani

      jeżeli mój ojciec, który nawet wody na herbatę sam sobie nie zagotuje, jednak potrafi zbierać własne skarpetki to małego oddzielnego kosza w łazience, i sam je sobie prać, to KAŻDY potrafi.
      • usunelamkonto Re: nie rozumiem co Ty piszesz 09.01.11, 15:19
        moj facet mieszka sam, ja przychodze do niego i pomagam mu w drobnych sprzataniach (ja tez balaganie wiec czemu ma za mnie sprzatac)

        pralke umie obslugiwac - sam sobie pierze. dzisiaj psioczyl ze mu biala skarpetka wpadla do czarnych ubran (hahaaha ;))
        czasem go prosze zeby moje pizamy przepral

        jesli bede mieszkala z chlopem to napewno nie na zasadzie - ja jestem facet i musze miec wszystko pod reka, a ty baba jestes i masz mi uslugiwac :)

        poza tym dobrze autorko zrobilas, nie poszedl na spotkanie i niech ma pretensje do siebie :)
        • lonely.stoner Re: nie rozumiem co Ty piszesz 09.01.11, 15:33
          dziwne, bo ja sie jeszcze z takim typem faceta w zyciu nie spotkalam, nawet moj dziadek wiedzial jak uruchomic pralke i potrafil wyprac nie tylko skarpety wlasne ale i babciowe kiecki. Nie wspominajac o tym ze moj wlasny to potrafi nie tylko wyprac, ale i rozwiesic, a potem zdjac i polozyc do szafki.
    • devilyn Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 15:34
      A gachowi to rąsie do dupy przyrosły, że nie umie sobie wyprać skarpetek? No heloł....
    • generation_p Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 15:49
      Gratuluję faceta. :-)
    • annataylor Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:00
      mój chłopak sam sobie robi pranie :)
      a i przy okazji mi majtki i staniki wypierze :)
      • grassant Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:08
        annataylor napisała:

        > mój chłopak sam sobie robi pranie :)
        > a i przy okazji mi majtki i staniki wypierze :)

        potem nosisz staniki powypychane skarpetkami. :)
    • eda076 Re: Facet i jego skarpetki 09.01.11, 21:13
      A to dobre, a co on upośledzony umysłowo jest? Chyba nawet gorzej. Bo nawet upośledzeni potrafią sami sobie wyprać skarpetki.
    • martishia7 Re: Facet i jego skarpetki 11.01.11, 14:30
      Tak się ułożyło, że ja zazwyczaj ładuję pralkę. Nie piorę skarpetek osobno. Piorę TYLKO to, co leży w koszu. Reklamacji co do nieuprania ubrań walających się po mieszkaniu nie uwzględniam. Reklamacji co do tego, że coś już jakiś czas leży w koszu, a "chciałem dzisiaj założyć" nie uwzględniam, jeżeli zapotrzebowanie nie było przynajmniej dzień wcześniej zakomunikowane.
    • malu-ksa Dobry pomysł 11.01.11, 15:20
      Zaczyna się od skarpetek. Pózniej od gotowania, pieczenia, prasowania czy sprzatania. I wacet jest samodzielny. Po co mu kobieta?????
      • aneta-skarpeta Re: Dobry pomysł 11.01.11, 15:26
        do przytulania:P i zeby miał o kogo dbać:PPP
Inne wątki na temat:
Pełna wersja