still-misbehaving
10.01.11, 14:56
Sytuacja wyglada tak : moj facet (oboje kiela 30, dzieci brak, mieszkamy razem juz pare lat, uklada nam sie dobrze) kilka miesiecy temu wdal sie w interentowy flirt z pewna laska. Mailowanko, czatowanko itd. Flirt byl raczej niezbyt daleko posuniety, wiec nie kryl sie z nim specjalnie. Co mnie niepokoi to to, ze on pare dni temu mi przyznal, ze ona wtedy "zawrocila mu w glowie" bo my mielismy lekki kryzys, ale teraz mu juz dawno przeszlo i sa tylko przyjaciolmi, wiec od czasu do czasu jakis mailik tylko.
Czy mam prawo wymagac, zeby zakonczyl definitywnie te znajomosc? Bo on mowi, ze nic zlego nie zrobil, nie robi i ze to tylko zwykla znajomosc, a poniewaz uklada nam sie dobrze, wiec zebym nie mieszala i nie probowala nakladac mu kajdanek. Ja prosze tylko, zeby wykreslil ja ze znajomych na facebooku. On sie nie zgadza, mowi, ze tak sie nie robi, ze to zbyt radykalne, bo co powiedza znajomi itp. Mowi, ze nie bedzie juz do niej pisal, ale ja wiem, ze i tak bedzie, bo wczesniej obiecywal, ale ani myslal dotrzymac slowa. Moim zdaniem mam prawo czuc sie zagrozona i on powinien to zrozumiec, chronic mnie, a nie te dziewczyne. A on sie zaparl, ze jej nie wywali, bo to tylko kolezanka, a ta zazdrosc to jest moj problem i powinnam wrzucic na luz. Mowi mi tez, ze jezeli ja nie bede potrafila z tym zyc i bede chciala odejsc od niego z takiego powodu, to on mi nie bedzie utrudnial.
Whazup????