mama.wazniejsza
11.01.11, 12:34
Witam. Wkleiłam ten wątek także w rozwodach, ale sądzę, że tutaj także mogę uzyskać sporo pomocy. Kobietki pomożecie?????????? Chciałabym pomóc mamie-jakkolwiek, chociaż mam ochotę iść i własnoręcznie "wpierd..." ojcu i tej Jej, zrobić wiejską burę w miejscu Jej pracy. tak mną telepie. Ale wiem, że tym może i ulżyłabym sobie, ale zaszkodziła mamie. Posłuchajcie....
On - po 30 latach małżeństwa mój nazdwyczaj wygodnicki tatko został przyłapany (jeszcze o tym nie wie) na romansie. Ten trwa ze 4 lata, już kiedyś Go złapałam, ale odpuściłam, bo myślałam, że przeszło, więc nie mam prawa się wtrącać. Od tamtego czasu cały czas spotyka się z 20 lat młodszą. Wiecznie Ją wozi z i do pracy i po mieście. Sądzę, że kupuje czasami jakieś drobiazgi. Nawet chyba jakieś drobne prace wykonuje, co w domu od 10 lat się nie zdarzyło. W domu bywa jako gość. Nie wita i nie żega się z mamą. Nie mówi dokąd idzie ani za ile wróci. Nic nie uzgadnia z Nią. Jakby mógł udać (jakby mieszkanie było większe), to by udawał, że Jej nie widzi. Jeśli ktoś z nas odważy się zwrócić Mu uwagę w jakiejkolwiek sprawie, to jest awantura na całą klatkę w bloku. Jak ktokolwiek śmie zwracać Mu uwagę! Przy nas ogólnie udaje, że jest ok, ale mama wspomina czasami, ze jak wyjdziemy to rzuca się na Nią z wrzaskiem i wykrzykuje, że nastawia nas przeciwko Niemu. Pewnie dlatego ostatnimi czasy zaczął się nami podejrzliwie interesować i być miły. Nie sądzę, by pierwsza wnuczka coś tu wniosła. Na wszelkie zapytania mamy prycha, mówi 'ale o co Ci chodzi"....widać nie ma nic do powiedzenia, a na terapię małżeńską stanowczo się już kiedyś nie zgodził.
Ona - typowa kobieta tamtego pokolenia. Na głowie dom (dosłownie, bo ojciec nie robi w nim nic poza spaniem, kąpaniem, zmianą ubrania i jedzeniem) praca, drugi dom chorej siostry, działka, żeby wnuki miały owocki itp. Po prostu taki ma cel w życiu i nie da Jej się wytłumaczyć, żeby zwolniła, skupiła się na sobie, przyjemnościach. Nadal, pomimo tego, że wie, trzyma dom w garści, gotuje, pierze i nie słyszy "dziękuję" już od bardzo dawna. Zarzeka się, że już Jej to nie obchodzi, ale widzę jak Ją to zżera. Nie odchodzi, bo nie wie co z sobą dalej ma począć. Sama nie kupi mieszkania (teraz mają wspólne), raczej nie utrzyma się.....więc tkwi i cierpi.
I nie wiemy jak to załatwić. Bardzo proszę wszystkich o rady jak Ją zabezpieczyć. Detektyw, zdjęcia rozwodowe, nagrania...? NIE MAM POJĘCIA! Nie wiem co z tym zrobimy, jak się wtrącimy, ale chcemy już po cichu Ją ubezpieczać, bo wiemy że ojciec furiat, a Ona grzecznie pochyli głowę - taka już jest - i pozwoli Mu nie ponieść konsekwencji. Może jest jakiś darmowy telefon do adwokatów prawa rodzinnego, gdzie mogłabym się poradzić?
Za rady typu: nie wtrącaj się, bo nie Twoja sprawa, Ona jest winna, wina leży po obu stronach oraz wszelkie gdybanie, itp - STANOWCZO DZIĘKUJĘ.
BARDZO PROSZĘ O KRÓTKIE I KONKRETNE WYPOWIEDZI. NIE CHCĘ SIĘ TU Z NIKIM SPRZECZAĆ.Oszczędźmy sobie czasu i nerwów.
dzięki