tygrysio_misio
13.01.11, 13:42
Dygresja: im bardziej zastanawiam sie nad slowem "koneksja" tym bardziej idiotyczne mi sie wydaje
Sedno watku: co jest wazniejsze w zawieraniu zwiazku? Przywiazanie i milosc do faceta, czy niechec do jego rodziny i niepochwalanie zwiazku miedzyrodzinnymi w rodzinie faceta?
Rozwieniecie: w rodzinie mojego faceta widze glebokie relacje miedzy nim, matka i siostrami (jedna szczegolnie, bo moj faet o drugiej mowi "jakas dziwna jest"). Relacje te rozwijaja sie w kierunku braku szacunku mojego faceta do innych, uwazaniu,ze inni powinni wszystko robic zeby mu bylo wygodnie, a jego rodzinka to "swiete krowy". Rozmowy miedzy okolo 30-letnim rodzenstwem (z 7 letnia roznica miedzy nimi) sa przesiakniete pieszczeniem sie nad soba, jakby rozmawial dorosly i 5 letnim dzieckiem. Oczywiscie rodzina jest wazniejsza niz ja. Inni moga ciagac najwieksze ciezary, ale jego matka reklamowki z zakupami nie moze. Dyrygowanie "niech Twoja mama zrobi cos tam po drodze z pracy" (jakas przysluge dla nas) jest widoczne co dzien, ale jego mama najlepiej zeby w ogole nic nie robila, bo jej ciezko. Odprowadzanie dziewczyny do domu w nocy to zlo konieczne, ale siostre sie odprowadza na kazde jej skinienie. Krytyka wobec jego matki/siostry (np zwrocenie uwagi, ze jego relacje z siostra nie sa normalne, bo to nie sa relacje doroslych ludzi, ale kilkunastoleniej dziewczynki z malutkim braciszkiem uzywanym zamiast lalki) sa niedopuszczalne i rownoznaczne z wielka obraza. Innych zas mzna obrazac, wyzywac itpe..
Zastanawiam sie czy w ogole jest sens wiazac sie z facetem, dla ktorego jedyna wartosc w zyciu stanowi zwiazek z rodzina (i to damska strona tej rodziny, bo nie z ojcem), dla ktorego zawsze bede w kolejce za rodzina.