ocieractwo w tramwaju..., okropne.

19.01.11, 09:56
Koleżanki, dziś jadąc do pracy.., nie ukrywam, że atrakcyjnie, ale nie wyzywająco (biznesowo) ubrana w tramwaju, jak to w tramwaju.., w jednej ręce laptop, druga się trzymam, żeby nie fiknąć.., stanął obok mnie dość przystojny chłopak, na pewno młodszy ode mnie.. I nie było by w tym nic dziwnego, ale on natrętnie, nachalnie przysuwał sie do mnie, żeby tylko dotknąć, otrzeć albo mojej ręki, albo pośladków.. (okropne).... Na szcęście jadę tylko 6 przytanków, ale na 4 czy 5.., ja czułam już jak on coraz bardziej jest nakręcony.. (członek;)) - oczywiście cały czas rozglądał sie na około:((( - jadąc grzecznie do pracy..
    • reniatoja Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 09:59
      I przez 5 przystanków to tolerowałaś? dlaczego nie zrobiłas mu awantury na cały tramwaj? Sie takich nie kryje i nie służy własną osobą tylko się takich tępi głośno i wyraźnie. Następnym razem byłby powsciagliwszy. A tak, jak takie cipki pozwalaja im sie ocierać, to się ocierają, co mają robić. Może nawet myśli, ze tobie też było milo.
      • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:09
        reniu, ale daruj sobie słownictwo 'cipka' cipką może jesteś ty, ale nie ja.. nie robiłam awantury, bo nie wiadomo jak sie zachować.., jak on sie zachowa.

        reniatoja napisała:

        > I przez 5 przystanków to tolerowałaś? dlaczego nie zrobiłas mu awantury na cały
        > tramwaj? Sie takich nie kryje i nie służy własną osobą tylko się takich tępi g
        > łośno i wyraźnie. Następnym razem byłby powsciagliwszy. A tak, jak takie cipki
        > pozwalaja im sie ocierać, to się ocierają, co mają robić. Może nawet myśli, ze
        > tobie też było milo.
        • soulshunter Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:10
          a nie moglas np siegnac dlonia do tych jego klejnotow i scisnac je z calej sily?
          • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:12
            patrząc mu przy tym w oczy i mrugając niewinnie rzęsami?
            • soulshunter Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:16
              wdeptując z całą siłą i determinacją 10-cio cm szpilę obcasa w jegoż stopę.
            • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:20
              jeśli ty tak robisz.., to powodzenia.. jakbym mrugałą to bym nie napisała..
              • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:26
                Karolajna, całość wpisu to wpis soula i mój - złącz
                Ty faktycznie jakoś mało bystra jesteś. Najpierw stoisz jak słup jak Cię facet obmacuje a teraz czytasz i nie kumiesz.
              • senseiek jeszcze bedziesz marzyc o ocieraczach.. ;) 20.01.11, 11:31
                po 40 albo 50 jeszcze bedziesz marzyc o ocieraczach.. ;)
                a tu nie bedzie chetnych. zobaczysz.
                spytaj sie jakiejs baby po 50 kiedy ostatnio cos ten tego, to wiekszosc odpowie, ze ich mezom nie staje, albo juz sa po rozwodzie itd.
          • urko70 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:13
            soulshunter napisał:

            > a nie moglas np siegnac dlonia do tych jego klejnotow i scisnac je z calej sily
            > ?

            Z całej siły to dopiero na końcu..., na początku to delikatnie...
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:16

              urko70 napisał:

              > soulshunter napisał:
              >
              > > a nie moglas np siegnac dlonia do tych jego klejnotow i scisnac je z cale
              > j sily
              > > ?
              >
              > Z całej siły to dopiero na końcu..., na początku to delikatnie...

              Aż strach tramwajem jeździć...
              • jowita771 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:02
                > Aż strach tramwajem jeździć...

                Jak jesteś ocieraczem, to słusznie się boisz ;)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:12
                  jowita771 napisał:

                  > > Aż strach tramwajem jeździć...
                  >
                  > Jak jesteś ocieraczem, to słusznie się boisz ;)

                  Ale jak chwyt na początku delikatny, to można z podrywem pomylić... :D
                  • jowita771 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:30
                    :D
                    To chyba jeszcze zależy po czym smyra i którą częścią ciała. Jakby mnie pan delikatnie dłonią po dłoni, to mogłabym pomylić, ale jakby mi pośladka dotykał przyrodzeniem, to nie ma takiej delikatności, żebym to mogła wziąć za podryw. W sumie, jakby członkiem po ręce, to też nie. Ogólnie - wszystko z częściami ciała intymnymi odpada, nieważne, jak delikatnie. Nie ten etap znajomości.
        • reniatoja Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:18
          Wybacz Karolinko, ale nie zareagować na zaloty zboczeńca, nie narobic mu wstydu przy innych pasażerach, w ostatecznosci nie przemieścić się w inny obszar tramwaju, tylko stac i pozwalac mu sie ocierać - skoro Cię to nie kręci, bo jeśli tak, to ok, nie mam pytań, ale skoro cię to brzydzi, a narusza to bezposrednio twoją prywatnośc, cielesnośc, wiec taka biernosc, przez pieć przystanków - to moim zdaniem trzeba być cipką.
          • insomnia0 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:31
            i tak słowo"cipka" jest moim zdaniem - z tych łagodnych okresleń;)

            https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
            • soulshunter Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:32
              otóż to. Mozna bylo uzyc bardziej dosadnego okreslenia jak np. admin.
              • funny_game Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:03
                Fcuk :DDDDDDDDD
        • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:49
          Trochę słusznie Ci renia napisała...facet Cię napastował, a ty nie reagowałaś...jakby przyszedł tu facet i napisał, że ktoś np go szarpał, a on się nie bronił to by mu tez napisali że jest cipka.
          Idź na kurs asertywności i samoobrony, bo Twoja reakcja jest poniżej rozsądnego poziomu....możesz taką swoją postawą ściągnąć na siebie coś znacznie bardziej nieprzyjemnego niż ocierającego się napaleńca...na razie jesteś totalnie bezbronna i to z lekka straszne.

          btw. wcale nie trzeba było robić żadnej awantury, wystarczyło dość głośno i spokojnie powiedzieć "Przepraszam pana, czy może się Pan ode mnie trochę odsunąć, tu nie jest aż tak ciasno". To od razu zwróciło by uwagę reszty pasażerów na sytuację, a co za tym idzie ostudziło faceta, a z dużym prawdopodobieństwem okazało by się, że znalazłby się ktoś kto by Cię od dupka fizycznie oddzielił.
          Jak się jest osobą totalnie bez odwagi, to można się zwyczajnie oddalić (nawet w tłoku, wystarczy z uprzejmym uśmiechem poprosić o przejście).
          Brak reakcji to najgorsza reakcja, to przyzwolenie.
          • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:09
            dzięki za pocieszenie:)
          • wkkr jakby przyszedł facet i napisał że 19.01.11, 21:35
            w tamwaju przez 6 przystanków jakaś atrakcyjna babeczka ocierała się o niego biustem, to większość bu uznała że mial fajną przygodę.
      • samentu Bo to takie okropne, ale jednak miłe 19.01.11, 19:48
        > I przez 5 przystanków to tolerowałaś?

        jak wyżej
        zwłaszcza jak facet przystojny i w ogóle
        taki seks zastępczy
        oficjalnie - oczywiście fe, pełne oburzenie itd.
        wiadomo - tak trzeba
        ale nieoficjalnie - zwłaszcza ze w tramwaju tłok i nikt nie widzi
        itd....
        • marina.sy Re: Bo to takie okropne, ale jednak miłe 19.01.11, 20:04
          Prostak.
          • samentu No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 20:13
            Droga Marino
            gdyby było inaczej to
            1. autorka watku w swoim wystąpieniu nie rozwijałaby się nad męskim przyrodzeniem z takim niekłamanym entuzjazmem
            2. jak zauważyły to inne forumowiczki - w najgorszym razie starała się przemieścić, a nie jechała przez 5 przystanków (czyli cała trasę) w towarzystwie ocieracza, gdyby to ocieranie nie dostarczało jej pozytywnych doznań
            to sa fakty
            żadne epitety tego nie zmienią
            i owszem zdarzają się ocieracze
            ale równie często (jak nie częściej) zdarzają się ocieraczki
            to kwestia zaburzeń relacji seksualnych w kontakcie z płcią przeciwną
            i jak wspomniałem - rodzaj seksu zastępczego
            • marina.sy Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 20:50
              No, tak jej się spodobało, że aż musiała pochwalić się na forum.
              Sam czegoś takiego nie przeżyłeś, więc nie wiesz o czym bajdurzysz.
              A propos "ocieraczek" - bez komentarza i w ogóle EOT.
              • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 20:56
                > Sam czegoś takiego nie przeżyłeś

                wprost przeciwnie, nie raz nie dwa
                służe przykładami:P
                • marina.sy Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:02
                  No to widocznie TOBIE się podobało.
                  • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:06
                    niekiedy i tak
                    nie przeczę
                    ale były tez przypadki kiedy wolałbym by ocieraczki zmieniły miejsce ocierania
                    a
                    i odpowiem: tak mówiłem im to wprost
                    bez skutku
                    • marina.sy Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:19
                      Widzisz, ja mówiłam o tym, że pewnie żaden facet się o Ciebie nie ocierał, więc nie wiesz jak to jest.
                      A jak te ocieraczki dalej nacierały, to co? Pozwalałeś im?
                      • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:24
                        > A jak te ocieraczki dalej nacierały, to co? Pozwalałeś im?
                        w niektórych przypadkach nie miałem wyjścia bo tłok
                        a w innych co miałem zrobić?
                        jak mówię pannie że ma sie odsunąć a ona że nie
                        scenę robić?
                • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:04
                  to pewnie Ty jechałeś dziś tym tramwajem, ty nakręcony członku ty:))
                  • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:15
                    ja unikam takich sytuacji bo ludzi trzymam na dystans:P
                    • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:21
                      czyli na ile centymetrów?
                      • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:23
                        tyle ile się da
                        • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:27
                          przypominam, że ten pan trzymał ją też na dystans
                          na odległość swojego "nakręconego członka" jak to dziewczę zgrabnie ujęło
                          więc nie dziw się mojemu pytaniu;))
                          • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:32
                            jak już tak o technikaliach;)
                            to ten nakręcony pewnie tkwił w majtkach a to znaczy że poza rozporek
                            zwłaszcza w pozycji równoległej do podłoża nie wystepował:P
                            moim zdaniem dziewczę nakręcone raczej było
                            i do to tego stopnia, iz jeszcze po musiało wpaśc na forum pochwalić sie przygodą
                            • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:37
                              e tam
                              nie sądzę
                              niemniej jednak jej brak reakcji zadziwiający
                              • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:44
                                albo albo
                                brak reakcji (przez 5 przystanków) też jest reakcją
                                poza tym
                                "młody przystojny"
                                "nakręcony członek"
                                gdyby sie nie podobało to by takim językiem nie pisała
                                a tak mamy pełną dumy panienkę, iż wywołała u "młodego przystojnego" erekcję nie rozbierawszy się nawet
                                • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:53
                                  myślisz?
                                  a jakie to osiągnięcie wywołac u młodego erekcję?:)
                                  spróbowała by z takim co na wiagrze jedzie
                                  • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 21:58
                                    > a jakie to osiągnięcie wywołac u młodego erekcję?:)

                                    dla takich, które na codzien nie mają u kogo to wydarzenie
                                    niby drobiazg, ale jak podbudowuje kobiecość:P

                                    > spróbowała by z takim co na wiagrze jedzie

                                    ano
                                    to dopiero jest wyzwanie;):D
                                    • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 22:02
                                      no to spodziewajmy się jutro wątku pod tytułem
                                      "stary satyr w zapchanym metrze-okropność"
                                      • samentu Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 22:04
                                        > "stary satyr w zapchanym metrze-okropność"

                                        o
                                        i to by było rzeczywiście autentyczne i prawdziwe
                                        • ursyda Re: No tak - prawda znów zabolała 19.01.11, 22:11
                                          no
                                          to rozwiązaliśmy jeden problem
                                          idziemy na następny wątek by uszcześliwić ludzkość
      • az_mir Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 23:10
        reniatoja napisała:


        > .... Sie takich nie kryje .....

        ________________________


        Sie Panie częstują....;o)))).....wrrrrrrrr


        tiny.pl/hwmcr
      • jacek226315 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 20.01.11, 12:46
        tak ona mu zrobi awanture,a on sie grzecznie zapyta,ze chcialby wiedziec kto mu rozporek rospial.Tak zrobil moj kumpel w tramwaju
    • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:01
      Mnie ten problem koleżanko w ogóle nie dotyczy, nikt się o mnie w tramwaju nie ociera, nie gapi, nie zaczepia.
      Aż głupio, naprawdę, bo innym koleżankom to się w tramwajach zdarza dosyć czesto. Nawet z nimi o tym rozmawiałam, że jak to jest, wy macie takie przygody w tramwajach a ja nie. I one mi powiedziały, że to może mieć związek z tym, że w moim mieście nie ma tramwajów, no ale ja nie wiem czy to do końca może być usprawiedliwieniem.
      • zloty.strzal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:04
        :D
      • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:15
        Ja myślę, że kłamiom!
      • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:17
        hahahaha!
        ja mam to samo, bo jak juz jezdze komunikacja, to tylko metrem, no i jestem facetem
        • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:43
          to pewnie się ocierasz ;))
          • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:24
            zdemaskowalas mnie! ;)
            • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:30
              ha, skoro o maseczkach mowa to pewnie jesteś metroseksulany ;)
              • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:49
                skadze.
                jedynie depiluje brwi i maluje paznokcie (bezbarwnym), ale to sie chyba nie liczy? ;)
                • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:55
                  znaczy, że jesteś jakiś niewyraźny, ru ti no skor bin ku dać ? ;)
                  • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:02
                    czemu od razu niewyrazny?
                    dac? tu musi tkwic jakis podstep
                    pierwsza dzialka za darmo, co?;)
                    • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:19
                      no może nie od razu, ale po wyskubaniu wszystkich brwi ;)
                      nie...e jaki tam podstęp , takie tam słodkości, dobroci ;)
                      • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:27
                        namawiasz niczym baba jaga
                        i juz taka pozostaniesz w mej glowie (taka wizualizacja ;)
                        • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:29
                          super :) nawet mam krostę na nosie i śmierdzącą kieckę do kostek ;)
                          • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:36
                            eeetam...
                            zanim mnie zaciagniesz do swojej hacjendy, to po kroscie nie bedzie juz sladu.
                            wolalbym jakiegos pypcia na nosie, ewentualnie myszke na poliku ;)
                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:45
                              > ewentualnie myszke na poliku ;)

                              Lepsze to niż polip na myszce...
                              • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:55
                                nie wiem czy dam radę sprostać takim wymaganiom ;)
                                • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:04
                                  w razie czego odstapie cie koledze g.r.a.f.ocostam ;)
                                  • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:13
                                    coś mi się zdaje, ze sobie kawaler zbyt duzo wyobrażasz ...
                                    • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:20
                                      a w zyciu!
                                      mam bardzo plytka, wrecz niedorozwinieta wyobraznie ;)
                                      • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:23
                                        to i tak za dużo, jesli wydaje Ci się, że możesz miec kogoś na własność i go komuś odstąpić ...
                                        • hejterzyna Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:37
                                          od razu na wlasnosc ;)
                                          odstapic w sensie zrezygnowac (z walki rzecz jasna)
                                          • mocarabia Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:41
                                            No i... kokardka zrejterowała... szkoda, bo hejterzyna nadal czeka ;-) (i my też :D)
                                            • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 20.01.11, 10:22
                                              jacy my ?
                                          • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 20.01.11, 10:22
                                            takiś cienias ? ;)
      • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:00
        Ja Ci odpowiem tak bez dowcipu czemu. Mianowicie temu, że pewnie jesteś babka asertywna, pewna swoich granic, a takie rzeczy potencjalni sprawcy przemocy wyczuwają i omijają, wolą się wziąć za takie słabsze, co nie zrobią ambarasu tylko będą stały jak kołki.
      • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:57
        no ale ja nie wiem czy to do końca może być usprawiedliwieniem.

        oczywiscie, że nie moze. wypisujesz się w temacie, który jest ci obcy. tramwajem mozesz pojeździć w innym mieście, np. we wrocławiu, czy krakowie. zresztą zastępczo mozesz wsiąść do pks lub busika.
        • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:59
          OJP
          • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:09
            ursyda napisała:

            > OJP

            PS
    • jowita771 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:15
      Raz mi się zdarzyło. Zrobiłam groźną minę i patrząc panu wyzywająco w oczy zaczęłam zdejmować rękawiczkę. Zmył się na drugi koniec autobusu, bo się pewnie domyślił, że może zebrać po pysku.
      • reniatoja Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:19
        Właśnie o to chodzi Karolinko - trzeba jakoś zareagować!
        • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:23
          No ale Karolina woli pożalić się na forum.
          • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:27
            Laptopa bała się opuścić:)
            • insomnia0 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:38
              rozbawiłyście mnie;)
              no ale z drugiej strony.. moze dziewczyna jest mało asertywna?
              także jakieś rady na przyszłość?
              Karolino mogłas choć zwyczajnie powiedzieć na głos: "prosze się na mnie nie pchać!"
              Ewentualnie można zacząć sie rozpychać i stwierdzić o kaiś kieszonkowiec chyba bo się o mnie ociera- uważajcie ludzie!
              Rozumiem, ze bałaś się nazwać "rzeczy po imieniu" można inaczej- ale na pewno nie dać sie ocierać takiemu psycholowi...
              • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:42
                Karolino, czytaj i ucz się
                i nie daj się więcej
                • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:00
                  ursyda napisała:

                  > Karolino, czytaj i ucz się
                  > i nie daj się więcej

                  NIKOMU dotykać :)
              • soulshunter Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:50
                a tych synków to duzo jeszcze masz? Bo jak nie, to moze wklej jeszcze suwaczek ile lat ma samochod albo rower, jakie duze masz mieszkanie, czy jak daleko masz do pracy.
                • insomnia0 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:16
                  tak jeszcze mam pare: ile do owulacji, kiedy do nastepnego farbowania włosów, ile czasu do kolejnej depilacji..
                  nie wiedziałam, że Cie to interesuje.. dam Ci linki na priwa..jak tak bedziesz nalegała..

                  https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
                • kgsz też masz problem... 19.01.11, 21:46
                  Adblock Plus załatwi go dla ciebie ostatecznie (i hurtowo).
            • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:11
              upuścić a nie opuścić prosta locho..
              • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:19
                karolinakajdan napisała:

                > prosta locho..


                ooo brawo!!! nasz niewinny pierwiosnek się ujawnił w końcu!
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:22

                  ursyda napisała:

                  > karolinakajdan napisała:
                  >
                  > > prosta locho..
                  > ooo brawo!!! nasz niewinny pierwiosnek się ujawnił w końcu!

                  A właśnie, jak się nazywał taki jeden troll co miał skłonność do świnek i wspominał je zawsze kiedy na FK z kobietami rozmawiał?
                  • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:31
                    pojęcia nie mam
                    jeszcze przezywam to jak mnie ta koleżanka obraziła
                    • jeriomina Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:58
                      ursyda napisała:

                      > pojęcia nie mam
                      > jeszcze przezywam to jak mnie ta koleżanka obraziła

                      Lubię to:)
                      Ursyda, szacun:)
                • bimota Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:02
                  Udala ci sie prowokacja, brawo...
              • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:19
                O, zobacz jaka odważna jesteś na forum! A od zboczeńca nawet nie potrafiłaś się odsunąć, nie mówiąc o odpyskowaniu. Chyba jednak Ci się podobało.
                • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:23
                  a przed chwilą obraziła się na kogoś kto nazwał ją (jak widać słusznie) cipką
              • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:02
                karolinakajdan napisała:

                > upuścić a nie opuścić prosta locho..

                z majtkami jej się pomyliło
                • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:04
                  no tak
                  jakbym miała tak jak ona stać jak .... to bym przynajmniej majtki zdjęła
                  • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:08
                    ursyda napisała:

                    > no tak
                    > jakbym miała tak jak ona stać jak .... to bym przynajmniej majtki zdjęła

                    tak, jak to było w Skiroławkach :)
        • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:45
          to się tak wydaje.., ze to takie łatwe.. jedziesz na spotkanie biznesowe (twoje być albo nie być) a tu koleś się przystawia.. Tym co się tak mądrzą.., ciekawe czy one nie mają gorszych dni..
          • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:46
            ja mam
            ale taka megi1973 to NIGDY nie ma
          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:21
            > Tym co się tak mądrzą.., cie
            > kawe czy one nie mają gorszych dni..

            Na tyle gorszych, żeby dać się zmolestować w tramwaju? Nie, nie mam.
      • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:36
        jowita771 napisał:

        > Raz mi się zdarzyło. Zrobiłam groźną minę i patrząc panu wyzywająco w oczy zacz
        > ęłam zdejmować rękawiczkę. Zmył się na drugi koniec autobusu, bo się pewnie dom
        > yślił, że może zebrać po pysku.

        Do tego celu chciało Ci się zdejmować rękawiczkę? Im mniej kontaktu cielesnego z takim dziwolągiem tym lepiej :D
        • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:38
          on go może tą rękawiczką chciała chlasnąć:)
        • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:45
          dokładnie - nie wiemy przecież gdzie wcześniej ta jego twarz mogła być i w co się ocierał ;)
          • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:43
            kookardka napisała:

            > dokładnie - nie wiemy przecież gdzie wcześniej ta jego twarz mogła być i w co s
            > ię ocierał ;)

            Oczywiście! Ja bym powiedziała, że zawsze należałoby nosić parę rękawiczek na wszelki wypadek jakby trzeba było komuś dać po pysku ;D
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:47

              > Oczywiście! Ja bym powiedziała, że zawsze należałoby nosić parę rękawiczek na w
              > szelki wypadek jakby trzeba było komuś dać po pysku ;D

              Słuszna idea
              https://podolska.neostrada.pl/gothic_glove_s.jpg
              • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:59
                albo taki bucik z czubem ;)
              • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:59
                Mam wątpliwości czy zmieściłaby się do każdej damskiej torebki :D

                Ale mnie się podoba...nawet kiedyś podobne miałam na sobie :)
            • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:58
              wystarczyłaby jedna, bokserska i podejrzewam, że wystarczyłoby ją tylko wyjąć by delikwent sam się oddalił ;)
              • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:13
                Bokserską mimo wszystko trzeba umieć dosolić, a taka od zbroi nie wymaga żadnych umiejętności :D
                • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:14
                  izabellaz1 napisała:

                  > Bokserską mimo wszystko trzeba umieć dosolić, a taka od zbroi nie wymaga żadnyc
                  > h umiejętności :D

                  Możesz zamachnąć się ręką odgarniając grzywkę na przykład... :D
    • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:44
      to się tak wydaje.., ze to takie łatwe.. jedziesz na spotkanie biznesowe (twoje być albo nie być) a tu koleś się przystawia.. Tym co się tak mądrzą.., ciekawe czy one nie mają gorszych dni..
      • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:46
        Jesli to takie ważne spotkanie biznesowe, od kórego zależy być albo nie być, to nie bałaś się, że Ci płaszczyk zachlapie ? ;)
        • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:50
          o
          i odechciało mi się jogurtu
          • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:54
            no fakt, nie wiadomo gdzie taki pracuje i co potem wyprawia z tym nakręconym członkiem ...
            • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:13
              kookardka napisała:

              > no fakt, nie wiadomo gdzie taki pracuje i co potem wyprawia z tym nakręconym członkiem ...

              pewnie w szkole, albo damskim areszcie
          • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:11
            ursyda napisała:

            > o
            > i odechciało mi się jogurtu

            to weź piankę piwną.
        • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:05
          kokardko, życzę ci żeby i tobie jakiś cuchnący grubas fiutem smyrał ciało w tramwaju.., jeśi tak cie to bawi.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:07

            karolinakajdan napisała:

            > kokardko, życzę ci żeby i tobie jakiś cuchnący grubas fiutem smyrał ciało w tra
            > mwaju.., jeśi tak cie to bawi.

            Ale tu był młody i nawet przystojny... :D
          • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:05
            Musiałabym się z dupą na rozum zamienić, żeby stać jak ciamajda i nie zareagować w takiej sytuacji. A reakcja może być od przejaścia na drugi koniec autobusu do złapania gościa za gardło, jak będzie fikał.
            • rydzyk_fizyk Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 22:44
              Za gardło czy za szyję?
      • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:47
        rozumiem, że jakbyś nie jechała na spotkanie biznesowe to byś się nie przejęła?

        no ale jak poszło, jak poszło?
      • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:07
        Miewamy...w gorszy bym wyjechała gościowi łokciem przez mostek lub wątrobę, tudzież po chamsku przepchnęła się gdzie indziej ku...ąc pod nosem i działając na nerwy całemu autobusowi, albo jeszcze coś innego głupiego/chamskiego. Jak masz przepracowany temat swoich granic, to nie dajesz ich deptać nawet w fatalne dni...najwyżej asertywności i klasy braknie.
    • chersona Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:53
      A ja nie robię awantury, bo nigdy nie wiem, czy pan się ociera specjalnie, czy inaczej nie może, bo jest tłok. A jak jest tłok i otrzeć się musi, i się nakręci, to jego wina, czy nie? Takie oto wątpliwości mną miotają, miotają, czas mija i ocierając się chcąc nie chcąc, dojeżdżamy do swoich przystanków.
      • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:57
        :D
      • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:01
        Czasem jest taki tłok, że nie ma opcji, żeby stopę przestawić o cm , a co dopiero nie ocierać się ;)
        • rydzyk_fizyk Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 22:46
          - Ale tłok.
          - To nie tłok, to mój.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:04
        chersona napisała:

        > A ja nie robię awantury, bo nigdy nie wiem, czy pan się ociera specjalnie, czy
        > inaczej nie może, bo jest tłok. A jak jest tłok i otrzeć się musi, i się nakręc
        > i, to jego wina, czy nie?

        Jego. Normalny facet w takie sytuacji czułby się nieswojo, i mając świadomość że sąsiadka też czuje się nieswojo starałby się ustawić inaczej.
        • chersona Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:09

          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
          mając świadomość ż
          > e sąsiadka też czuje się nieswojo starałby się ustawić inaczej.

          I wtedy zahaczyłby wypustką o panią z drugiej strony.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:12

            > I wtedy zahaczyłby wypustką o panią z drugiej strony.

            Tak, a jakby się energiczniej obrócił to trzem osobom by nogi podciął... :)

            Tak samo jak nikomu niskiemu nie będziesz cycków w twarz wsadzać, tak samo facet nie będzie kobiecie uda między nogi pchał itp. Zazwyczaj w tłoku ustawiamy się tak, aby stać wobec siebie neutralnie.
            • chersona Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:19
              E no zaraz, zaraz. Co mi tu wyjeżdżasz z udem między nogami! Ocieractwo, to nie wpychactwo.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:21
                chersona napisała:

                > E no zaraz, zaraz. Co mi tu wyjeżdżasz z udem między nogami! Ocieractwo, to nie
                > wpychactwo.

                No to rozporkiem w pośladek... Chodzi o zasadę nie o detale anatomiczne.
                • chersona Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:25
                  Niech Ci będzie. Ale jak potrafię zmilczeć te łokcie wepchnięte pod żebra, ręce szorujące po mojej głowie (kończącej się na wysokości 160, 5 cm) i siatki zahaczające o moje rajstopy, to zniosę i tych gostków. Trzeba korzystać. To już ostatnie lata!
            • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:25
              Trochę w tym racji, a trochę nie.
              Ja jeżdżę codziennie w tłoku i nie mam przygód z ocieraniem, ocieranie nie jest nagminne i w sumie mam podobną opinie że ludzie generalnie ustawiają sie neutralnie.
              Drugą sprawa jest, że ludzie mają różne poziomy tolerancji na bliskość obcych. Są tacy dla których zwyczajny tłok jest już sytuacja stresową i łatwiej im będzie ruch kogoś innego (nawet neutralny) odczytywać za molestujący...a na drugim biegunie są ludzie, którzy mają bardzo słabe bariery i im wsiorawno kto jak blisko stoi i czego dotyka, i nie przyjdzie mu do głowy że nie powinien pozwalać by jego krocze napierało na czyjeś pośladki, bo nawet tego nie zarejestruje. Ale fakt takich średnich co się neutralnie ustawiają to chyba jest najwięcej.
              • karolinakajdan Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:28
                mądre to co piszesz.. a Ty miałaś takie sytuację.., ja pierwszy raz dziś i nie mogę dojśc do siebie:((
                • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:38
                  dziwne, parę postów wyżej potrafisz wyzwać mnie za błąd językowy od "prostych loch" a gościa co obłapiał zingnorowałaś
                  • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:09
                    pewnie gdyby miała odpalone gg to gościowi by wygarnęła ;)
                    • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:14
                      :))
                      poległam
                • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:39
                  Kiedyś się zdarzało ocieranie, zaczepki, aż do ekstremum faceta masturbującego się w saunie i próbującego się dobierać (wezwałam obsługę). Od czasu jak byłam na warsztatach wendo (jakieś 6 czy 7 lat temu) nie miałam żadnego przykrego incydentu dotyczącego mnie (za to zdarza mi się ingerować gdy ktoś inny ma kłopoty).
                • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:20
                  karolinakajdan napisała:

                  > mądre to co piszesz.. a Ty miałaś takie sytuację.., ja pierwszy raz dziś i nie mogę dojśc do siebie:((

                  to ile masz lat:))
              • raohszana Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:52
                A Ty z trollem gadasz - karmisz, żeby na RB wyrosła? :D
                • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:01
                  To co że z trollem, jak ktoś jest trollem to jego problem nie mój :P Jak nie troll to może kto inny sobie co ciekawego z moich wpisów wyczyta.
                  Po za tym jestem zdenerwowana, a jak jestem zdenerwowana to gadam do czego/kogokolwiek byle by sobie pogadać.
                  I co to jest RB do ciasnej.
                  • raohszana Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:20
                    No, ale się przeżre i będzie trolek chory :P
                    A cóż Cię tak znerwiło?
                    RB - raid boss :P
                    • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:37
                      A niech się przeżre i skrętu kiszek dostanie i niech se tak ma.
                      Zdenerwiły mnie pieniądze...jak mi stan konta się za bardzo zbliży do zera za pomocą jednej operacji to mam regularne objawy somatyczne stanu lękowego (lekkie duszności i walenie serducha)...wiem powinnam to leczyć ale na razie sobie trolle pokarmię, żeby przestać o tym myśleć...może nie zejdę dziś na zawał, bo na pracy się skupić nie mam szans.
                      Raid Boss ojp jaka ja tempa szczała i jeszcze musiało mi się przypomnieć jak mi hilowanie idzie jak sraka ostatnio.
                      • raohszana Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:43
                        sweet_pink napisała:

                        > A niech się przeżre i skrętu kiszek dostanie i niech se tak ma.
                        A taka opcja, widzisz, nie pomyślołach!

                        > Zdenerwiły mnie pieniądze...jak mi stan konta się za bardzo zbliży do zera za p
                        > omocą jednej operacji to mam regularne objawy somatyczne stanu lękowego (lekkie
                        > duszności i walenie serducha)...wiem powinnam to leczyć ale na razie sobie tro
                        > lle pokarmię, żeby przestać o tym myśleć...może nie zejdę dziś na zawał, bo na
                        > pracy się skupić nie mam szans.
                        Ty weź mię nie przypominaj o piniondzorach, toż to zgon murowany jak siem paczy na konto. Żeby to tak można było iść, stuknąć jakiegoś oreka i sruuu! 10k bez konsekwencji do łapy - albo jeszcze dopłacą, jak się kawałek ucha przyniesie...

                        > Raid Boss ojp jaka ja tempa szczała i jeszcze musiało mi się przypomnieć jak mi
                        > hilowanie idzie jak sraka ostatnio.
                        Aż tak źli? Ja to wiesz - idę i napiernikowywuję po prostu - wczoraj 4 sztuki, w tym Hallate, pod rząd żeśmy zrobili nie wiem po co...
                        • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:54
                          Ja jak mam w robocie projekt do zrobienia to sobie o nim myślę jak o takim oreku do ubicia co za niego bonus jest (mam premie od projektów), ale chwilowo jakiś niedobór zielonoskórych mamy. Zmartwienia o kasę to jedno, a u mnie kurde objawy jak przy regularnej nerwicy...szlag.

                          A z hilem to jest tak, że mój osobisty krasnolud tankuje i z tej racji okupuje lepszego kompa, a ja mam tego gorszego na którym g widać i do tego mam jeszcze ciuchów nie nazbieranych i mogiła jakaś....i w sumie to się jeszcze uczę...no ale jedną hero instę przeleczyłam wczoraj...ale o raidach mogę sobie pomarzyć.
    • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:53
      gdyby nie chciało mi się wszczynać draki z powodu gorszego dnia, to po prostu przeszłabym w inne miejsce. Zwykle odsuwam się jednak nieznacznie, po to by sprawdzić czy koleś po prostu gibie się w rytm jazdy i czasem mnie trąca, czy faktycznie szuka kontaktu. Jeśli uznam, że szuka kontaktu to staję przodem do niego i wpatruję się moim wzrokiem "mam ochotę Cię zabić" i czekam, aż na mnie spojrzy. Po czym odwracam się spokojnie na swoje miejsce. Nie zdarza się by nie poskutkowało ;)
      • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 10:58
        ja się w oczy nie gapię bo oni doczytują wtedy tylko do "mam ochotę"
        • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:02
          zależy jak się gapisz ;)
        • hermina5 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:14
          Można tak spojrzeć, że nawet niewidomy odczyta z twarzy, ze miało się w rodzinie samych essesmanów, którzy szczuli ocieraczy owczarkami niemieckimi...
          • hermina5 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:16
            A ponieważ widze, ze w tym watku są trudnosci z precyzjąto dodam : zaciśnięta na maksa , do bólu szcżeki i wyraz twarzy jak przy najwiekszym wku...eniu w zyciu. I gwarantuję, kazda kobieta to ma, nawet jak jej siewydaje, ze jest rózowym pudelkiem.
          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:25
            > Można tak spojrzeć, że nawet niewidomy odczyta z twarzy, ze miało się w rodzini
            > e samych essesmanów, którzy szczuli ocieraczy owczarkami niemieckimi...

            Eee tam, że miało się w rodzinie te szczute owczarki!
    • katharsisss Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:39
      eeee...czyli jakiś zbok ociera się o ciebie penisem, a ty zamiast chociażby przejśc w inne miejsce wagunu stałaś jak to cielę i pozwalałaś na macanie??
    • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 11:47
      karolinakajdan napisała:

      > 5.., ja czułam już jak on coraz bardziej jest nakręcony.. (członek;))

      a oto nakręcony członek który zaczepiał naszego pierwiosnka
      https://silvia.pl/image_func.php?img=gfx/df1db5583cfc3289196e4e38d94ce944.jpg&maxwidth=200&lang=pl
      • jej_torebka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:46
        gdzieś Ty go znalazła!!?? :D
        • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:49

          ekhm
          szukałam czegoś...;)
        • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:53
          ekhm
          szukałam czegoś...
    • bimota Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:08
      Moze wystarczylo poprosic by trzymal dystans... No ale tak naprawde to jaka krzywda ci sie stala ??

      "Biznesik" sie udal ? :P
      • ursyda Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:11
        no jak to jaka krzywda! trzeba było wysiadać a on nawet nie poprosił o nr telefonu.
    • izabellaz1 A tak w ogóle... 19.01.11, 12:12
      ...to mnie źle z oczu patrzy i zboczeńcy w tramwajach nie chcą się o mnie ocierać ...O!:(
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: A tak w ogóle... 19.01.11, 12:13
        izabellaz1 napisała:

        > ...to mnie źle z oczu patrzy i zboczeńcy w tramwajach nie chcą się o mnie ocier
        > ać ...O!:(
        >

        Zacznij ocierać się o nich :D "No dalej mały, tylko na tylę cie stać?!"
        • kookardka Re: A tak w ogóle... 19.01.11, 12:25
          w woalce, by wzroku nie widzieli ;)
    • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:31
      jaka tutaj większość mundra jest: proszę się nie pchać, narobić mu wstydu, zaloty zboczeńca, kurs samoobrony, zebrać po pysku, złapać gościa za gardło, jak cipka, jak cielę, z dupą na rozum zamienić...
      w realu, jedna z drugą zareagowałyby. nadstawieniem tyłka. ot co!
      • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:41
        Twojego tyłka - na pewno! Myślisz, że Karolcia jest pierwszą kobietą, której coś takiego się przytrafiło? I wszystkie dały się obmacać? Stać jak kołek i dać się molestować, to już trzeba być niespełna rozumu.
        • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:07
          marina.sy napisała:

          > Twojego tyłka - na pewno! Myślisz, że Karolcia jest pierwszą kobietą, której co
          > ś takiego się przytrafiło? I wszystkie dały się obmacać? Stać jak kołek i dać s
          > ię molestować, to już trzeba być niespełna rozumu.

          Aty byłas kiedys w takiej sytuacji, że taka mądra? Na forum to też potrafię komuś dopiec.
          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:09
            A byłam.
            • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:17
              marina.sy napisała:

              > A byłam.
              Byłaś? :) Jakoś nie widzę postu w którym opowiadasz o swojej sytuacji :)
              • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:19
                OJP A to jakiś zbiorowy konfesjonał jest? Każdy ma obowiązek opowiedzieć "swoją historię"?
                • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:27
                  marina.sy napisała:

                  > OJP A to jakiś zbiorowy konfesjonał jest? Każdy ma obowiązek opowiedzieć "swoją
                  > historię"?

                  Obowiązek nie jest, ja napisałam pierwszy swój post i się przyznałam, a ty taka tutaj mądra wypowiadasz się i nic nie piszesz jak zareagowałaś. Tak jak Ty wiele tutaj osób pisze.
                  I jeszcze przyznałaś się dopiero jak Cię zapytałam, w co wątpię że byłaś w takiej sytuacji :)
                  • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:37
                    Nikt Ci nie każe wierzyć, tak jak mi nikt nie każe spowiadać się na forum. Nawet autorka nie proponowała, żeby jej opowiadać podobne historie.
                    Jeżeli masz jakieś pytania, to pytaj wprost, odpowiem, (tylko sprecyzuj, bo miejskich zboków małego kalibru mam chyba wszystkich sortów przerobionych), ale nie mam zamiaru opowiadać swojego życia na forum tylko dlatego, że Tobie się wydaje, że powinnam.
                    • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:08
                      marina.sy napisała:

                      > Nikt Ci nie każe wierzyć, tak jak mi nikt nie każe spowiadać się na forum. Nawe
                      > t autorka nie proponowała, żeby jej opowiadać podobne historie.
                      > Jeżeli masz jakieś pytania, to pytaj wprost, odpowiem, (tylko sprecyzuj, bo mie
                      > jskich zboków małego kalibru mam chyba wszystkich sortów przerobionych), ale ni
                      > e mam zamiaru opowiadać swojego życia na forum tylko dlatego, że Tobie się wyda
                      > je, że powinnam.
                      Nie powinnaś,pewnie że nie ale udzielać się to powinnaś? A zboków przerobiłaś, więc teraz wiesz jak postępować :)
                      Nie wiedziałam że pod twoim nickiem jest imię i nazwisko oraz adres zamieszkania :D
                      • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:19
                        A co Cię obchodzi czy się udzielam czy nie? A Tobie ktoś kazał komentować moje wypowiedzi?
                        I co ma do rzeczy czy jest moje nazwisko czy adres? Internet NIE jest anonimowy, a ja nie jestem maszynką do produkowania postów, piszę to, na co mam ochotę. Ale jak chcesz to możesz nam poopowiadać ze szczegółami najbardziej intymne czy żenujące chwile z Twojego życia.

                        Napisałam, że jak masz jakieś pytania, to odpowiem, ale Ty wolisz klepać bezsensowne posty.


                        > A zboków przerobiłaś, więc teraz wiesz jak postępować :)

                        O dziwo jakoś instynktownie wiedziałam od pierwszego razu.
                        • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:23
                          Bezsensowne posty? To ty się do mnie przyczepiła, już zapomniałaś???
                          Nie mam do Ciebie pytań.
                          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:34
                            Ja do Ciebie?? Ogarnij się dziewczyno!
                            Najpierw dowalasz całemu forum, że nikt tego nie przeżył, a wszyscy komentują, potem wypytujesz mnie o moje przygody, mówisz, że mi nie wierzysz i masz pretensje, że nie spowiadam się na forum. Przyczepić to się mogę do Twojej galopującej głupoty.
          • hermina5 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:27
            Myslę , że w takiej sytaucji była co druga kobieta w zyciu, zwłaszcza jakO nastolatka i naprawdę bardzo duzo zalezy od zachowania kobiety. O ile nastolatki czesto nie wiedza jak się zachowąc (oprócz tych, które jak strzelą bluzg to cżłowiek nie wie, gdzie ma uszy), o tyle jesli dorosła kboieta nic nei robi, to rozzuchwala takiego palanta.

            A rzecz, którą trzeba zrobić jest bardzo prosta - wystarczy głosno powiedziec, niech pan zabierze REKĘ Z MOJEGO (TU WPISZ WŁASCIWE) , bo porozmawiamy z policją . Trzeba to powiedziec głośno , patrząc na goscia, bo wtedy automatycznie pol autobusu zacznie sie na niego gapić. I o to chodzi , o napiętnowanie. Uwierz mi, kazda kobeta to potrafi, co najwyzej moze to mieć w sobie zajebiscie zablokowane.
      • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:42
        jak chcesz to możemy się spotkać w realu, zobaczysz ile w tym prawdy ;)
        • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:53
          kookardka napisała:

          > jak chcesz to możemy się spotkać w realu, zobaczysz ile w tym prawdy ;)

          wrzuć linie i godzine :))
          • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 12:56
            a umiesz się ocierać jak rasowy zboczek ? ;)
            • real.becwal Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:25
              o tym nie mogę Cię zapewnic :((
              • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:30
                no to popracuj trochę nad sobą jesli chcesz zobaczyć na co ciocię kookardkę stać ;)
      • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:05
        https://media.giantbomb.com/uploads/1/19353/937202-facepalm_implied_super.jpg
    • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 13:42
      I widzisz, dowiedziałaś się, że sama jesteś sobie winna. Wszak wszyscy wiedzą, że jak suka nie da to pies nie weźmie. Te zgwałcone to też same sobie winne, nie dość, że się same prosiły to jeszcze im się podobało.
      • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:02
        Berta, ktoś napisał, że to jej wina?
        Za to dużo osób napisało, że jest głupia skoro na to pozwoliła, kiedy miała masę możliwości do wyboru. Gdyby ktoś chciał ją zaciągnąć w krzaki to też powinna pokornie iść i się nie bronić?
        • a_nonima Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:20
          Powinnaś zgłosić wyraźny sprzeciw przeciwko procederwoi ocierania. A fu!!
        • kookardka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:21
          Właśnie, nikt nie napisał, że sama jest sobie winna, bo ktoś ją molestował . Zawsze winny jest ten, który napada, gwałci, molestuje. Głupia jest i o tym jest mowa, że biernie na to pozwalała w sytuacji, gdy miała możliwość zareagować ponieważ wobec niej nikt nie stosował przemocy fizycznej czy psychicznej ( w przeciwieństwie do kobiety, która jest gwałcona w ciemnym odludnym miejscu, z nożem przy szyi, przygnieciona i takiej możliwości nie ma).
        • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:31
          A zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele gwałtów jest dokonywanych właśnie bez użycia przemocy? Ofiara jest tak sparaliżowana, przerażona i zszokowana samym faktem tego co się dzieje, że pokornie bez sprzeciwu, bez wołania o pomoc, bez szarpania się poddaje się gwałtowi. I też jest to używane jako linia obrony takiego zboczeńca, skoro się nie szarpała, pewnie sama chciała i się jej podobało.
          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:37
            Ale ona chyba nie była sparaliżowana strachem, przynajmniej o tym nie pisała. A sytuacja, kiedy ktoś nas obmacuje w zatłoczonym tramwaju raczej nie należy do paraliżujących, w odróżnieniu do noża na gardle.
            • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:51
              Sam fakt, że ktoś dobiera się komuś do tyłka może być na tyle szokujący i zaskakujący, że ofiara straci zdolność do samoobrony. Może też próbować jak najdłużej udawać, że nic się nie dzieje, żeby tylko nie musieć przyznać zarówno przed samą sobą i publicznie, że stała się ofiarą napaści seksualnej. I stąd ten brak reakcji. Nie sposób przewidzieć jak człowiek się zachowa w ekstremalnej dla niego sytuacji. Mądrość czy głupota nie mają tu nic do rzeczy, bo wtedy działa się na poziomie instynktownych reakcji a nie wyuczonych zachowań.
              • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:59
                Mylisz się. Po to ludzie się uczą by nie działać instynktownie. Tak samo jak kierowcy czy piloci są uczeni reagowania w sytuacji ekstremalnej, tak samo na kursie samoobrony można się wyuczyć zachowań na takie okoliczności.
                • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:46
                  Już pomijając sam fakt, że człowiek ze zdrową psychiką ma w instynkcie bronienie swoich granic/siebie, a nie stanie jak koł. Owszem nie każdy ma takiego farta, że będzie wychowywać sie w idealnych warunkach i że zostanie nauczony wyznaczania i obrony swoich granic, większość musi to sama wypracować....wypracować, a nie chować się za usprawiedliwieniami "bo ja tak instynktownie reaguje".
                  • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:56
                    Stanie jak kołek jest jednym ze sposobów w jakie organizm reaguje na niebezpieczeństwo. A, że często jest to destrukcyjne i pozbawia ofiarę możliwości obrony czy wezwania pomocy to inna sprawa. Nie mniej jednak nadal nie można ofiary obwiniać o to co się stało, bo nadal nie jest ona niczemu winna i nadal jedynym winnym jest sprawca. Zdarzają się też sytuacje, kiedy taki zastój ratuje ofierze życie, np jak ma do czynienia ze zboczeńcem którego kręci stawianie oporu, krzyki, błaganie o litość czy agresja ofiary.
                    • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:22
                      A gó... prawda z tym staniem jako odruchem bezwarunkowym...po za tym przez 5 przystanków można przełamać każdy odruch.
                      Jestem bardzo daleka o obwiniania autorki o to, że jakieś bydle sobie na niej używało. Wskazuje tylko, że jej zachowania świadczy o tym, że jest nieasertywna, że nie umie się bronic i że bardzo możliwe, że może być odbierana jako łatwa ofiara i ze dla własnego dobra powinna coś z tym zrobić...uważasz że co, ze lepiej było by ja poklepać po główce "oj biedna tak już musi być ze cię obcy facet będzie w tramwaju molestował" żeby NIC (poza strachem) nie wyniosła z tego przykrego doświadczenia.
                • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:50
                  Przeceniasz możliwości kursów samoobrony. A pilotem nie może zostać każdy, oni są selekcjonowani pod kątem odporności na stres. Nie da się w warunkach treningowych odtworzyć realnej sytuacji ekstremalnej, ludzie nie mają aż takiej wyobraźni. Poza tym w ekstremalnej sytuacji ludziom często wyłącza się racjonalne myślenie wraz ze wszystkimi zapisanymi tam informacjami. W zasadzie to zazwyczaj się wyłącza, bo w momencie bezpośredniego zagrozenia zdrowia lub życia organizm przechodzi na odruchy bezwarunkowe. Tak jak w momencie przypadkowego włożenia ręki do wrzątku.
                  • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:13
                    Ja mam pytanie czy byłaś na jakimkolwiek kursie asertywności i samoobrony? Faktycznie nic Ci nie dał?
                    Na takim kursie odtwarza się sytuacje i to dość dobrze...bo sorry ale nie widzę nic trudnego w stworzeniu na kursie sytuacji pt "obca osoba Cię maca" i można taką sytuację przećwiczyć, wybrać sposób reakcji z którymi dana osoba czuje się najbardziej pewnie.
                    Kolejna sprawa w większości sytuacji zagrożenia nie uruchamiają się odruchy bezwarunkowe, bo one działaj tylko w sytuacjach bardzo nagłych w dodatku odruchy bezwarunkowe są zawsze skierowane w kierunku obrony (przez biologię). Co innego odruchy podświadome, nie takie które sobie przemyślimy racjonalnie, ale te które podpowiada nasza psychika (z którymi owszem mamy do czynienia w takiej sytuacji)...dlatego właśnie kursy asertywności trenują poprzez różne ćwiczenia (nie tylko przez odtwarzanie sytuacji) naszą psychę tak aby umiała nas ostrzegać przed zagrożeniem, by umiała reagować. Psychika jest elastyczna można nad nią pracować. I owszem nie każdy ma tak skonstruowaną psychikę, że nauczy się działać jak super agent działania w każdej sytuacji, nawet z nożem na szyi, ale każda kobieta może się nauczyć reagowania na zboka w ciasnym tramwaju...KAŻDA!
                    A twoje poglądy są zwyczajnie:
                    a) w dużej mierze bzdurą
                    b) szkodliwe, bo piszesz ludziom, że są bezbronni wobec zagrożeń i skazani na bycie obmacywanym w autobusie (rzyg)
                    • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:40
                      Wszystko pięknie ładnie, dopóki kogoś stres nie zeżre. A tego jak się zachowa w sytuacji realnego zagrożenia, nie wie nikt.

                      A twierdzenie, że każdy sam sobie winien, że stał jak kołek zamiast zareagować, bo mógł iść na kurs asertywności albo samoobrony, to dopiero paranoja. Na tej samej zasadzie można stwierdzić, że ofiara jest głupia i sama się prosiła, skoro miała duży dekolt, szła sama ciemną ulicą, nie miała burki, itp.
                      • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:54
                        Ja nie twierdze, że jest sama sobie winna...ja twierdze że powinna wynieść lekcje z tej sytuacji, lekcje o sobie i o tym że ma problem (pt "nie umiem sobie poradzić z byle zbokiem") i że powinna coś z tym zrobić. Mało kto tak sam z siebie wie czy potrzebuje pracować nad sobą czy nie dopóki się nie znajdzie w trudnej sytuacji. Nas stressem też trzeba umieć panować (chyba ze się jest zdechłą rybą co tylko z prądem płynie).

                        Na tym koniec mojej dyskusji z Tobą bo nie dociera do Ciebie treść pisana prostymi zdaniami, ubzdurałaś sobie wpajanie winny ofierze i nic poza tym do Ciebie nie dociera...nie jestem żadnym specjalistą by się mierzyć z trauma która powoduje u Ciebie takie zaślepienie.
              • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:08
                Z tym, że ten facet, nie chwycił jej od razu za tyłek, tylko stopniowo zmniejszał dystans, więc dziewczyna miała czas żeby zareagować juz na samo przekraczanie granicy. A z jej późniejszych postów wynika, że całkiem dobrze wychodzi jej reagowanie agresją.
                • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 15:43
                  Nie ma znaczenia czy zrobił to z zaskoczenia i na raz czy po trochu. Jakby od razu poszedł na całość, to większe prawdopodobientwo by było, że jednak by zareagowała zaskoczona jakąś gwałtowną nachalnością. A tak krok po kroku i osaczył dziewczynę. On to zrobił dość sprytnie i podstępnie.

                  A agresja forumowa fo realnej ma się tak jak oglądanie skoków narciarskich w TV do stanięcia na rozbiegu. Z pozycji fotela każdy mądry i wygadany.
                  • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:21
                    > On to zrobił dość sprytnie i podstępnie.

                    Zdecydowana większość komunikacyjnych ocieraczo-obmacywaczy tak robi.

                    > Nie ma znaczenia czy zrobił to z zaskoczenia i na raz czy po trochu. Jakby od r
                    > azu poszedł na całość, to większe prawdopodobientwo by było, że jednak by zarea
                    > gowała zaskoczona jakąś gwałtowną nachalnością.

                    No to nie ma czy ma? A jeżeli facet zbliża się do dziewczyny i jej robi się niewygodnie z powodu zbyt małej odległości, to chyba naturalnym odruchem jest odsunięcie się, jeszcze zanim poczuje się molestowana. Chyba że jej strefa prywatna kończy się dopiero na penisie na tyłku.
                    Poza tym naturalnym odruchem to jest właśnie atak albo ucieczka, paraliż pojawia się w ekstremalnych sytuacjach. Jeżeli ją strach paraliżuje w takiej sytuacji, to powinna udać się po pomoc do psychologa. Wydaje mi się, że tu jednak nie mamy do czynienia z paraliżem, a raczej z zażenowaniem, wstydem czy niepewnością: a może naprawdę jest tak ciasno, a może tylko mi się wydaje? itd Z tym, że żadna normalna kobieta nie powinna mieć wtedy dylematu i dla własnej wygody odsunąć się choćby na 2m, jeżeli nie ma odwagi lub wstydzi się zrobić awanturę. Ale stać i dać się obmacywać?
                    • berta-live Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:51
                      > > Nie ma znaczenia czy zrobił to z zaskoczenia i na raz czy po trochu. Jakb
                      > y od razu poszedł na całość, to większe prawdopodobientwo by było, że jednak by
                      > zarea
                      > > gowała zaskoczona jakąś gwałtowną nachalnością.
                      >
                      > No to nie ma czy ma?

                      Nie ma. Ofiara, bez względu na to jak zareaguje na taką sytuację, zawsze jest ofiarą i zawsze jest niewinna. Natomiast z punktu widzenia skuteczności tego typu ataku, to z całą pewnością działanie krok po kroku jest korzystniejsze dla zboka niż pójście na całość. A czekanie 5 przystanków, czy nawet 10 jest całkiem wytłumaczalnym zjawiskiem. Ofiara naprawdę może być na tyle zaskoczona i zszokowana cała tą sytuacją, że traci zdolność racjonalnego zachowania się w danej sytuacji i bezwolnie czeka aż to wszystko samo się skończy bez jej udziału. I wcale nie oznacza to, że jej się to podoba czy, że dała komuś przyzwolenie na takie zachowanie.
                      • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:00
                        > Nie ma. Ofiara, bez względu na to jak zareaguje na taką sytuację, zawsze jest o
                        > fiarą i zawsze jest niewinna.

                        Czy ja napisałam coś innego? Czy ktoś ją tu obwinia? Nie. To po co sadzisz takie banały?

                        > Ofiara naprawdę może być na tyle zaskoczona i zszoko
                        > wana cała tą sytuacją, że traci zdolność racjonalnego zachowania się w danej sy
                        > tuacji i bezwolnie czeka aż to wszystko samo się skończy bez jej udziału.

                        Proszę Cię. Na pewno ofiara jest zaskoczona i zdziwiona, ale ta laska jakoś dała radę wysiąść na swoim przystanku, a nie dojechała z obmacywaczem na pętlę.
          • sweet_pink Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 14:44
            Owszem tak bywa, nikt temu nie zaprzecza. Tyle że Ty zarzuciłaś forumowiczom zwalanie winy na autorkę co nie miało miejsca.
            Dodatkowo należy się uczyć reagowania, właśnie po to żeby nie być sparaliżowaną ofiarą. I jeśli autorka opisała swoje zachowania świadczące o tym, że jest bezbronna to rady by coś z tym zrobiła są na miejscu. Tak samo nie widzę powodu, żeby przemilczać fakt, że przestępcy wybierają na ofiary osoby bezbronne i że dziewczyna która nie radzi sobie z prostym zbokiem w autobusie jest bardziej narażona ponowne stanie się ofiarą od dziewczyny asertywnej...na każdym kursie samoobrony usłyszysz, że już sam fakt ukończenia takiego kursu zmniejsza ryzyko zostania zaatakowaną (bo zaczynasz inne sygnały pozawerbalne wysyłać otoczeniu). To są psychologiczne fakty, a nie zwalanie winy.
    • magnusg Nigdy nie jedz metrem w Tokio 19.01.11, 14:58
      albo Seulu-wysiadziesz zdruzgota psychicznie:)))tam takie zaloty to podobno normalka.
    • akle2 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:27
      Z postu nie odniosłam wrażenia, że to Ci się nie podobało.
      Będziesz jeszcze jeździła tą linią?
    • ofelia1982 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 16:39
      Taaa..wszyscy tu tacy odważni, że robią awantury na cały tramwaj i łapią za członki ocieracza..W praktyce - a nie w teorii - ciężko jest zareagować, bo po pierwsze człowiek jest w szoku, a po drugie - czasami nie wiadomo na 100% czy ktoś robi to celowo, czy jest taki ścisk. Ja miałam taką sytuację kilka razy w rzymskim metrze - i po kilku stacjach - jak już byłam pewna, że jednak koleś się ociera nieprzypadkowo - odwróciłam się do niego przodem (wcześniej stałam tyłem) i spojrzałam mu groźnie w oczy. Zmieszał się i wysiadł na następnej stacji.
      • izabellaz1 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:05
        No popacz...wszyscy tacy lękliwi, a nagle Tobie udało się groźnie zareagować...
        • ofelia1982 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:17
          Średnio groźnie rzekłabym - bo nie miałam odwagi coś powiedzieć..
          • oldbay Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 20.01.11, 05:40
            ale tu nie trzeba nawet nic gadać. Wystarczy odważnie "groźnie" spojrzeć, zmierzyć go wzrokiem. Albo odwrócić się szybko znienacka i pier...ąć gościa "niechcący" tym laptopem.
            Ja kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Pijany gość dosłownie kładł się na mnie z premedytacją. Lałam go po łbie własną torebka i darłam się na cały autobus. A lat miałam wtedy około 19. Inna sprawa że było pełno ludzi i nikt mi nie pomógł, nikt nie zareagował. Wszyscy się tylko gapili. Ech znieczulica...
    • stary.gniewny Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:27
      Czy pani się opierała?
      Tak, o kasownik.
      • niebieska.latarenka O/t do stary.gniewny 20.01.11, 14:28
        Wybacz, Stary, ale gniewni to mogą być tylko młodzi.
        Później to tylko starzy wkur.ieni zostają ;)
    • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:51
      Byłam w takiej samej sytuacji ale ja miałam wtedy 15-16 lat, w autobusie jak jechałam do szkoły.
      Tłok niesamowity, plecak na plecach, za mną z trzech mężczyzn. Poczułam jak mnie ktoś łapie za pupę, nie mogłam się odwrócić bo ścisk w autobusie niesamowity i nie wiedziałam który to pan ma takie długie łapy :)) Trwało to kilka minut do następnego przystanku, bo inni wysiadali i zrobiło się luźniej. Teraz to na pewno inaczej bym zareagowała, może byłam w szoku no i młoda byłam, tak w ogóle przytrafiło mi się to raz. Jakby zdarzyło się po raz drugi to wiedziałabym co z tym zrobić.

      Wszyscy tacy mądrzy a w takiej sytuacji nie byli, więc co dokuczacie autorce tegoż wątku ?!!
      • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:55
        A skąd wiesz, że nie byli? Myślisz, że takie sytuacje zdarzają się w Pl raz na kilka lat?
        • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 17:59
          marina.sy napisała:

          > A skąd wiesz, że nie byli? Myślisz, że takie sytuacje zdarzają się w Pl raz na
          > kilka lat?

          Może i byli nie wiem ale nie każdy taki cwany i wie co robić w takiej sytuacji,nie zdarza się po prostu często.
          • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:06
            No to skoro nie wiesz, to dlaczego piszesz, że nie byli?
            Moim zdaniem zdarza się to dużo częściej niż Ci się wydaje.
            • sandokan-ka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:11
              marina.sy napisała:

              > No to skoro nie wiesz, to dlaczego piszesz, że nie byli?
              > Moim zdaniem zdarza się to dużo częściej niż Ci się wydaje.
              Nie czytałam wszystkich tutaj postów ale mądrzy ci którzy z tym problemem się nie spotkali.
              • marina.sy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:13
                Pytam po raz kolejny: skąd takie wnioski?
              • hermina5 Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:38
                Jak już napisałam TRUDNO jest znależć kobietę,która sie z takim problemem nie spotkała choć RAZ w zyciu. No chyba, ze zawsze była 130 kg obiektem, z wąsem, cuchnącym potem na 2 metry - to moze wtedy nie.
    • 0ffka Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:58
      Trzeba było mu dać nr tel ;)
    • lolcia-olcia Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 18:58
      haha mnie dzisiaj w metrze jeden pan obwąchiwał, a następnie powiedział, że bardzo ładnie pachnę , dość dziwne zachowanie jak dla mnie ....
    • stackwaddy Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:33
      Seks analny bywa brutalny !
    • aniabajk Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 19:50
      > ja czułam już jak on coraz bardziej jest nakręcony.. (członek;))

      Od razu członek... może to był telefon hihi ;)
      • grassant Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 21:06
        aniabajk napisał:

        > > ja czułam już jak on coraz bardziej jest nakręcony.. (członek;))
        >
        > Od razu członek... może to był telefon hihi ;)

        i oprócz wibracji, miał specyficzny sygnał dźwiękowy :))

    • sselrats Polska to dziki kraj 19.01.11, 20:00
      i trzeba to wykorzystywac.
    • lacido Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 20:59
      było powiedzieć na głos: mógłby się pan o mnie nie ocierać :) podejrzewam że koleś mimo ścisku odskoczyłby na pół metra ;)
    • a5tre Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 19.01.11, 23:57
      znam ten ból!!! w poprzednim tygodniu usiadł obok mnie taki stary gość w metrze i non stop się przesuwał. Nie zareagował nawet na moją zmianę miejsca, tylko też się przesunął dalej za mną! Wyszłam z pociągu na Metrze Marymont, jechał ze mną od Wawrzyszewa. Spotkałam go już drugi raz, jeśli jeszcze raz spotkam i znowu będzie się tak samo zachowywał to zadzwonię na policję
      • lonely.stoner Re: ocieractwo w tramwaju..., okropne. 20.01.11, 00:06
        ja mialam taka akcje raz na studiach na pierwszym roku, mialam 19 lat i ogolnie to bylam jeszcze taki dzieciak nieogarniety- tramwaj, ogolnie byl scisk i ludzie mnie dotykali czy sie ocierali bo trudno uniknac czegos takiego, ale w pewnym momencie poczulam na posladkach dokladnie ze ten dotyk jest taki malo naturalny- nic nachalnego, wiec pewnosci nie bylo, no ale czulam ze ktos mi genralnie cos tam majstruje. Nie mialam sie jak obrocic, ani przesunac, w koncu wysiadlam bo byl moj przystanek ale bylam zla na siebie ze nic nie zrobilam i sie czulam ogolnie taka jaks zazenowana, dzis bym raczej nie krepowala sie po prostu powiedziec na glos zeby sie ten ktos po prostu odsunal i mnie nie dotykal, ale wtedy chyba bylam bardziej w szoku????
Pełna wersja