ponoc nie umiem byc przyjaciolka

21.01.11, 00:49
kiedys uslyszalam to od pewnej dziewczyny, z ktora smigalam calymi dniami od konca 2 klasy LO (ona dolaczyla do nas w 2 klasie, nasza "nierozlacznosc" zawiazala sie na wiosne, zima nie ma warunkow)... bylysmy wtedy w polowie 4 klasy LO... ponoc ona chciala sie ze mna przyjaznic, a ja bylam trudna, choc to ona wiedziala o mnie wszystko, jak zniknela ze szkoly na 3 tygodnie i grozilo jej wywalenie w ostatniej klasie, to ja zdeterminowana przyszlam ja ostrzec i pomoc

jako, ze anatlityczna ze mnie maniakalna, myslalam i myslalam i potwierdzilam: jestem typem trudnym i ciezko sie przywiazuje

pozniej poszlysmy na studia. Ona na dzienne w jekims prywatnym dnie, ja na panstwowa uczelnie, trudny kierunek, ale zaocznie... nie pracowalam, by wszelkie sily skupic na przeniesieniu sie na dzienne, co udalo mi sie... pierwszy raz w zyciu mialam srednia powyzej 4,5 ;] (bylam dzieckiem uczacym sie dla siebie i olewajacym oceny, za to teraz wiecej pamietam ze szkoly od znajomych wzorowych uczennic, a w ramach kolejnych stopni nauczania szlo mi coraz lepiej, a nie jak u moich znajomych coraz gorzej)

na poczatku myslalam, ze ona po prostu nie ma czasu przez nauke, pozniej okazalo sie, ze ona ma nowa "nierozstawalna".. taki typ, ze najnajnajfajniejsza kumpela musi byc mega dostepna

przenioslam sie na dzienne i mialam o wiele wiecej zajety czas nauka niz ona... a mimo to to ja probowalam sie raz na jakis czas spotkac... przez 2 lata spotkalysmy sie moze z 5 razy, ostatni raz po roku niewidzenia... pozniej zrezygnowalam z pytania czy sie spotkamy

nie rozumiem o co jej wtedy chodzilo:
przeciez wiedziala wszystko o mnie i ja wiedzilam sporo o niej (nigdy nie dowiem sie czy wszytsko, a pewne 3 tyg z jej zycia beda do konca zagadka), wszedzie ze soba lazilysmy... robilysmy wszystko co robia ze soba nastolatki... gadalysmy szczerze o sekretach... wiedzialysmy wszystko o swoim zyciu seksualnym i uczuciowym.. nigdy z nikim wiecej tak blisko nie bylam/poza obecnym samcem moim

Mozecie mi to jakos wyjasnic? Dokladnie to co musi zachodzic miezy beztroskimi nastolatkami, zeby to byla przyjazn?
    • berta-live Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:09
      To nie jest kwestia beztroskich małolat tylko tego, że jak człowiek kończy jeden etap w życiu a zaczyna inny, to najczęściej wiąże się to ze zmianą znajomych i przyjaciół. Ekstremalnie rzadko zdarza się, żeby przyjaźnie zawierane były na całe życie.
      • tygrysio_misio Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:16
        widzisz, tylko czy to konczenie powinno nastapic gwaltownie i z automatu 1 pazdziernika?

        najfajniejsze jest to, ze to ja zostalam oskarzona o ta, ktora nie potrafi sie przyjaznic... a to mi zalezalo pozniej na podtrzymywaniu kontaktow, to ja zostalam olana z automatu 1 pazdziernika

        dla mnie cos co sie konczy z koncem pewnego etapu nie jest przyjaznia...
        • berta-live Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:24
          Do podtrzymywania przyjaźni i znajomości niezbędne są jakieś wspólne interesy albo przynajmniej wspólne zainteresowania i problemy. A takowe znikają w momencie zakończenia wspólnej edukacji czy potem wspólnej pracy. Każdy wchodzi w nowe środowisko, ma nowe obowiązki, nowe rozrywki, nowe problemy i nowych ludzi, z którymi to dzieli. Ze starymi znajomymi nie ma za bardzo o czym rozmawiać. Zauważ, że na spotkaniach klasowych to jak już powspomina się dawne dzieje, poobgaduje dawnych znajomych, poopowiada co u kogo słychać, to spokojnie można się rozejść, bo kończą się tematy. A im częściej tacy ludzie się spotykają to tym szybciej przechodzą do momentu w którym temat do rozmów się kończy. Ile można gadać o tym samym.
          • tygrysio_misio Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:38
            po roku studiow moze malo nas laczylo juz formalnie, co jednak nie przeszkadzalo spotkac sie po 2 latach i pogadac o tym "co u nas na studiach" i podchmilonym pojsc do mojej bylej wielkiej milosci zyciowej na zasadzie szczeniackiej beztroskosci "cho bedzie fajnie" ;] zebym sobie wtedy w domu nie podlaczyla internetu nie udaloby sie spotkac, choc dzis i to wydaje mi sie "cudem", bo wczesniej widzialysmy sie caly rok wczesniej

            ja jednak chcialam sie z nia spotykac i opowiadac jej co sie dzieje u mnie na studiach, pogadac o facetach, zapytac co u niej... rozumiem brak zainteresowania po 3 latach braku czynnika laczacego, ale nie po 3 miesiacach

            tyle, ze na niecaly rok przed rozdzieleniem to ja bylam niby ta z ktora ciezko sie przyjaznic
          • six_a Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:43
            Ile można gadać
            > o tym samym.

            a dlaczego trzeba gadać o tym samym?
            • berta-live Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:49
              > a dlaczego trzeba gadać o tym samym?

              Bo już najczęściej nie ma o czym.
              • tygrysio_misio Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:51
                rozpoczecie studiow nie jest super tematem do rozmow z kumpela z ktora nierozlacznie przezylo sie 3 lata?
              • six_a Re: ponoc nie umiem byc przyjaciolka 21.01.11, 01:58
                jak nie ma o czym gadać, z ludźmi, z którymi się człowiek znał, to ciekawe o czym gada z takimi, których poznał pięć minut temu?

                w ogóle nie rozumiem problemu, tylko nudni ludzie mogą takie problemy wynajdywać. jest miliard tematów uniwersalnych i niezależnych od dotychczasowego znania czy nieznania.
Pełna wersja