poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny

23.01.11, 00:27
Założenie jest takie, że ktoś bliski z rodziny <siostra, brat, mama, tata> ulega nagle poważnej chorobie bądź wypadkowi i jest upośledzony psychofizycznie.
Pytanie: czy oddałybyście go/ją do domu opieki?
Ciężki temat, ostatnio wyniknął w rozmowie ze znajomymi. Ja jako jedna z nielicznych obstawiałam, przy oddaniu do domu opieki.
    • masher Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:33
      mnie za mlodu nie oddano, podcierano tylek, karmiono i opatrywano. nie rozumiem wiec dlaczego nie mialbym sie tym samym odwdzieczyc jesli by zaszla taka koniecznosc :]
      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:37
        Ja jakoś dziwnie rozgraniczam i nie wiem skąd bierze się ta granica, mamy bym nie oddała; siostrę, brata - owszem.
        Nie ma to nic wspólnego z wdzięcznością za podcieranie tyłka, jak byłam niemowlakiem, bo tego nie da się porównać.
    • jan_hus_na_stosie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:40
      real_mayer napisała:

      > Pytanie: czy oddałybyście go/ją do domu opieki?

      tak, przy czym starałbym się gdzieś względnie niedaleko mojego miejsca zamieszkania abym mógł tą osobę bez problemów odwiedzać
      • a_tak_sobie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:42
        Nie oddałabym.
        • jan_hus_na_stosie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:44
          i rzuciłabyś pracę? kto niby miałby się non stop opiekować chorą psychicznie osobą? po pewnym czasie odbiłoby się to na twojej psychice
          • devilyn Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:51
            Tutaj mowa o upośledzeniu nie o choroie psychicznej. Czytaj uważnie :D
            • annajustyna Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:11
              O uposledzeniu psycho-fizycznym. Co zrobilabys, gdybys nie mogla rzucic pracy ani zatrudnic pielegniarki? Zostawialabys taka osobe na pastwe losu caly dzien sama w czterech scianach?
              • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:22
                możesz to dostosować do swojej sytuacji, ja np mam męża, który pewnie zarabiałby w tym czasie.
                • annajustyna Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:30
                  A Ty po paru latach, kiedy ta osoba by odeszla, nie mialabys ani celu w zyciu, ani szansy na prace (bo wypadlas z rynku i sie zestarzalas). Ciezkie to wszystko niestety :(.
      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:45
        no ja tylko tak to widzę, że jest to miejsce, które mogę odwiedzać co dzień, gdzie bliska mi osoba ma całodobową opiekę, której ja nie mogę zapewnić. No i oczywiście codzienna odpowiedzialność wyniszczająca moje życie i mnie jako JA. Nie mówi się o tym głośno, ale temat jest pełen "zawirowań".
    • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:44
      Nie. Nie miałabym szacunku do samej siebie po czymś takim.
      Oczywiście wymagałoby to wzajemnej korelacji kilku osób, bo jedna by sobie z opieką mogła nie poradzić (w końcu większość ludzi pracuje zawodowo i od rana do wieczora nie ma ich w domu).
      • a_tak_sobie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:49
        Coś kosztem czegoś, jeżeli byłaby to osoba którą cenię, szanuję, nagle coś się wydarzyło, podporządkowuję swoje życie tak aby w miarę wszystko ogarnąć. W takich kwestiach nie umiem myśleć egoistycznie.
        • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:51
          Ale pomyśl przez 2-3 lata ogarniesz, ale co potem?
          • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:58
            Jak się kogoś kocha, to nie ma znaczenia, czy to jest 2 lata, czy 20.
            • dystansownik Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 09:40
              > Jak się kogoś kocha, to nie ma znaczenia, czy to jest 2 lata, czy 20.

              Ah ta idealistyczno-romantyczna naiwność... ;)
              • vandikia Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:25
                zgadzam się.
                • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:28
                  Cóż, mówię za siebie. Wy może zrobilibyście inaczej.
                  • princess_yo_yo Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:54
                    rozumiem ze w twoim przypadku jest to kwestia wylacznie teoretyczna i oby jak najdluzej taka pozostala ale mam nadzieje ze w potrzebie zdrowy rozsadek przewazy, dla dobra wszystkich zainteresowanych.
                    • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:12
                      princess_yo_yo napisała:

                      > rozumiem ze w twoim przypadku jest to kwestia wylacznie teoretyczna i oby jak n
                      > ajdluzej taka pozostala ale mam nadzieje ze w potrzebie zdrowy rozsadek przewaz
                      > y, dla dobra wszystkich zainteresowanych.
                      >

                      Główny wątek jest również teoretyczny. Moi rodzice są już wiekowi i kursowanie między domem a szpitalem po ich operacjach było w minionym roku często wpisane w rozkład dnia.
                      PS. Ja się wypowiedziałam za siebie i mam prośbę, aby inni też wypowiadali się za siebie a nie próbowali podważać cudze stanowiska. Być może Ty zrobiłabyś inaczej.
                      A tak na marginesie - domy opieki są pełne ludzi, którzy wcale nie są w stanie wegetatywnym, a jedynie przeszkadzali.
                      • raohszana Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:16
                        akle2 napisała:

                        > A tak na marginesie - domy opieki są pełne ludzi, którzy wcale nie są w stanie
                        > wegetatywnym, a jedynie przeszkadzali.
                        Z drugiej strony trudno wymagać opieki nad dorosłym od ludzi, którzy mają i swoje życie na głowie i czasem nie mają czasu się w nos podrapać.
                      • miss.yossarian Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:24
                        akle2 napisała:

                        > princess_yo_yo napisała:
                        >
                        > > rozumiem ze w twoim przypadku jest to kwestia wylacznie teoretyczna i oby
                        > jak n
                        > > ajdluzej taka pozostala ale mam nadzieje ze w potrzebie zdrowy rozsadek p
                        > rzewaz
                        > > y, dla dobra wszystkich zainteresowanych.
                        > >
                        >
                        > Główny wątek jest również teoretyczny. Moi rodzice są już wiekowi i kursowanie
                        > między domem a szpitalem po ich operacjach było w minionym roku często wpisane
                        > w rozkład dnia.

                        a jaki to ma związek z całodobową opieką?

                        > PS. Ja się wypowiedziałam za siebie i mam prośbę, aby inni też wypowiadali się
                        > za siebie a nie próbowali podważać cudze stanowiska. Być może Ty zrobiłabyś ina
                        > czej.

                        wiesz dlaczego tyle osób się do ciebie przyczepiło? bo taka decyzja nie może być taka łatwa jak ją przedstawiasz i jak ktoś z całą pewnością stwierdza że zachowałby się w ten sposób, to oznacza po prostu że nie wiesz o czym mówisz.

                        > A tak na marginesie - domy opieki są pełne ludzi, którzy wcale nie są w stanie
                        > wegetatywnym, a jedynie przeszkadzali.

                        a to już zupełnie inna bajka
                        • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:57
                          Nie mam pretensji że się przyczepili, mają prawo do własnego zdania. Ja po prostu wiem, jaki byłby mój kolejny krok w razie czego. I to wszystko. Padło pytanie - odpowiedziałam, a odpowiedź była spontaniczna.
                          Co do całodobowej opieki - to jest już jakiś wstęp i równia pochyła. Choć mam nadzieję, że się nie pogorszy.


                  • miss.yossarian Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:03
                    akle2 napisała:

                    > Cóż, mówię za siebie. Wy może zrobilibyście inaczej.

                    ach, jeśli mówimy o trybie przypuszczającym to ja oczywiście też poświęciłabym swoje życie
      • vandikia Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:24
        ciekawe co byś powiedziała po roku ciężkiej opieki nad chorym, gdzie musisz być przy nim non stop, dzień i noc, musisz znosić upokorzenia z jego strony
        był bardzo dobry reportaż w zeszłym roku jak córka nie chciała chorej matki oddać do domu opieki i miała piekło w domu, łącznie z tym, że chora matka potrafiła wysmarować się własną kupą jak tylko córka wychodziła z domu, albo rzucała kupą w córkę i dopiero jak ta córka wylądowała po iluś latach u psychiatry skrajnie wykończona, to matkę oddano do domu opieki
        w zeszłym roku chora osoba z otoczenia dość bliskiego, przy której pomagaliśmy trochę w opiece by odciążyć głównego opiekuna, też potrafiła załatwić się na łóżko, bo twierdziła, że deska w łazience jest zbyt zimna
        choroby bywają bardzo ciężkie
        • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:43
          vandikia napisała:

          > ciekawe co byś powiedziała po roku ciężkiej opieki nad chorym, gdzie musisz być
          > przy nim non stop, dzień i noc, musisz znosić upokorzenia z jego strony
          > był bardzo dobry reportaż w zeszłym roku jak córka nie chciała chorej matki odd
          > ać do domu opieki i miała piekło w domu, łącznie z tym, że chora matka potrafił
          > a wysmarować się własną kupą jak tylko córka wychodziła z domu, albo rzucała ku
          > pą w córkę i dopiero jak ta córka wylądowała po iluś latach u psychiatry skrajn
          > ie wykończona, to matkę oddano do domu opieki
          > w zeszłym roku chora osoba z otoczenia dość bliskiego, przy której pomagaliśmy
          > trochę w opiece by odciążyć głównego opiekuna, też potrafiła załatwić się na łó
          > żko, bo twierdziła, że deska w łazience jest zbyt zimna
          > choroby bywają bardzo ciężkie

          Jeszcze raz powtarzam, wolałabym te kupy ze ścian zmywać, niż oddać kogoś z najbliższej rodziny. Problemem byłoby tylko pogodzenie pracy zawodowej z opieką, tu musiałby mnie wesprzeć ktoś inny na zmianę, bo z pracy bym zrezygnować nie mogła.
          Mam próbkę tego, bo już opiekowałam się bardzo trudnymi chorymi (obcymi). Raz osobą obcą na zasadzie "dorabiania sobie" gdy poprosiła mnie o to jej rodzina, a drugi raz bezpłatnie, osobą zaprzyjaźnioną, która w przeszłości wiele dla mnie zrobiła a potem zachorowała na schizofrenię. No i jeszcze napatrzyłam się w dzieciństwie, jak matka opiekowała się dziadkiem który z nami mieszkał w jednym mieszkaniu, chociaż mogła go oddać.
          Nieważne. Rodziców, brata bym nie oddała, mimo, że układało się między nami różnie.
          • annajustyna Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:29
            A gdybys nie miala zastepstwa? Moja mama pielegnowala swoja umierajaca siostre i rodzicow, ale jest emerytka.
            • annajustyna Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:31
              I jeszzce byl jej brat rencista, ktory tez robil wszystko wokol swoich rodzicow (takze tzw. brudna robote).
            • akle2 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:33
              annajustyna napisała:

              > A gdybys nie miala zastepstwa? Moja mama pielegnowala swoja umierajaca siostre
              > i rodzicow, ale jest emerytka.

              W razie czego mam brata, który ma takie samo stanowisko w tych kwestiach jak ja. Gdybym nie miała zastępstwa, to wtedy stopa życiowa byłaby na granicy ubóstwa, bo musiałabym się dzielić pensją z dochodzącą opiekunką. Na pewno by się mocno pokomplikowało. Ale ośrodki opiekuńcze też kosztują, nic za darmo.
              • annajustyna Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:44
                No widzisz, a ja np. nie mam rodzenstwa i mieszkam 1000 km od mamy (oby zyla dlugo w zdrowiu, a na starosc, jak zechce i jesli warunki pozwola, niech sie do nas przeprowadzi). Nie zawsze odpowiedz jest jasna i prosta.
    • jan_hus_na_stosie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:46
      żony bym nie oddał (ale jej nie wymieniłaś)
      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:50
        specjalnie nie wymieniłam, bo nad tym do tej pory się zastanawiam.
        "dlaczego nie oddałbym człowieka zupełnie obcego*?"


        *człowiek nie związany krwią ze mną
        • jan_hus_na_stosie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 01:10
          bo miłość małżonków i dzieci do rodziców to dwie różne miłości

          1) na początku dla człowieka ta druga miłość jest najważniejsza, potem gdy dorasta ta pierwsza staje się ważniejsza i silniejsza
          2) poza tym rodziców się nie wybiera, partnera z którym chce się spędzić resztę życia tak
      • a_tak_sobie Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 00:51
        Czyli jednak nie każdego :-)
    • kardla Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 01:07
      Jezeli stan bylby naprawde ciezki to bym oddala do specjalnej placowki i odwiedzala czesto.

      Przy lzejszych (nie wymagajacych bezustannej opieki) staralabym sie zatrzymac w domu.


      Ale tak przy okazji - w kazdej znanej mi sytuacji w ktorej "rodzina" opiekowala sie ciezko chora osoba, to kobieta wykonywala niemal cala brudna robote. Bez wzgledu na to jakie byly wiezy krwi.
    • garraretka Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 01:24
      taka sytuacja miala miejsce w mojej rodzinie. Osoba dorosla po wylewie-fizycznie dosc sprawna ale umyslowo na poziomie zlosliwego dziecka. Najblizsi probowali zatrzymac ja w domu, najdluzej jak sie dalo. Ale nikt nie jest w stanie opiekowac sie dorosla osoba 24h/dobe. Probowali zatrudnic pielegniarke-zadna sie nie zdecydowala zostac dluzej jak tydzien. Dezycja o oddaniu zapadla po pewnym incydencie. Opiekun poszedl do toalety. Chora w tym czasie wstawila na gaz (!) szklanke z woda i uciekla/wyszla z domu. to byl ten moment gdy uznali, ze nie podolaja dalszej opieki.
      Dlatego ja bym rozwazyla oddanie gdybym wiedziala, ze moj bliski bedzie miec calodobowa, profesjonalna opieke i bedzie to blisko mojego miejsca zamieszkania.
    • funny_game Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 01:37
      Umiem takiej osobie zapewnić bezpieczeństwo? Nie wiem.
      Umiem takiej osobie zapewnić normalne dla niej życie? Nie wiem.
      Umiem sobie poradzić ze wszystkimi obowiązkami w stosunku do takiej osoby, włączając w to pomoc w bardzo fizjologicznych sprawach? Nie wiem.
      Umiem sobie poradzić ze sobą, gdy mam dość, jestem wyczerpana i sobie NIE RADZĘ? Nie wiem.
      Ale czy umiem sobie poradzić z tym, że oddaję problem w ręce kogoś obcego, choć jest to i zawodowiec? No, nie wiem.
    • kol.3 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 08:56
      Nie ma sensu poruszać takich tematów w teorii, wtedy na ogół wszyscy są bardzo dobrzy i szlachetni.
      W praktyce ludzie uciekają od choroby, od zniedołężniałych lub umierających ludzi, bez zmrużenia oka zostawiając problem opieki na głowie innych.
      Jeśli chory jest w pełni niedołężny, wymaga 24-godzinnej opieki lub co gorsza - niepoczytalny nie wiem czy jest możliwość zapewnienia mu opieki w domu. Dobrze dobrany dom opieki, częste odwiedziny i nadzór czy chory ma się dobrze.
    • karmmi Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 09:11
      Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. Czyli każdy opowie tu o swoim wyobrażeniu na swój temat, ponieważ każdy, lub prawie każdy myśli o sobie dobrze,więc przedstawi siebie jako niezłomnego orędownika niosącego pomoc najbliższym. Życie bywa brutalne i dwa razy widziałam, jak bezlitośnie odsłania nas z naszych mniemań o sobie:) Ja nie wiem, oddałabym albo nie.
      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:26
        ja oczywiście też nie wiem jakbym się zachowała, ale założyłam, że oddałabym i że chciałbym żeby mnie oddali w takim stanie.
    • bijatyka Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 09:29
      Tak, jak już wyżej dziewczyny napisały: możemy tu tylko poteoretyzować, co by było gdyby...
      A zatem, gdyby u mnie miała miejsce taka sytuacja, priorytety wyglądałyby następująco:
      1. Bezpieczeństwo, dobra opieka nad chorym
      2. Mój emocjonalny związek z tą osobą

      Gdyby było mnie stać, opłaciłabym osobę zajmującą się chorym tak, aby mógł zostać w domu, wówczas miałabym - że sie tak wyrażę - 2 w 1. Jeśli nie, oddałabym tą osobę pod opiekę fachowców i walczyła z "wyrzutami sumienia".
      Byłam w jednym osrodku paliatywnym. Nastawiałm się na okrutne widoki, a rozczarowałam się bardzo miło. Bardzo dobra opieka, dwuosobowe pokoje, panie opiekunki dopasowywały chorych tak, aby mniej więcej mogli się polubić. Jasno, czysto, miło. Nowoczesne łazienki, świetnie wyposażone pokoje. Pielęgniarki na wysięgnięcie ręki, lekarz, psycholog.
      • bijatyka Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 09:30
        P.S. Oczywiście w najbliższej możliwej lokalizacji, aby móc codziennie odwiedzać chorego.
        • bijatyka Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 09:43
          Jeszcze jedno: w przypadku dziecka zrobiłaybym absolutnie wszystko, aby mogło zostać w domu. U dorosłej osoby inaczej wyglądają więzi z najliższymi niż u dziecka. Ono musi najpierw dorosnąć, aby móc samo sobie radzić w otoczeniu innych osób.
    • berta-live Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 10:24
      Najprawdopodobniej tak. W domu nie ma warunków na zapewnienie prawidłowej opieki i bezpieczenstwa takiej osobie. I dodatkowo jest to ciężka fizyczna praca. Niepełnosprawny i obłożnie chory dorosły to nie to samo co dziecko. Dziecko waży z 10 kilo i dodatkowo jest mało sprawne manualnie i słabe fizycznie. A spróbuj kogoś kto waży 80, 90 albo i więcej kilogramów, wykąpać, przebrać, zmienić mu pieluchę, czy chociażby obrócić na łóżku, żeby odleżyn nie dostał. Spróbuj zapewnić bezpieczeństwo osobie niepełnosprawnej psychicznie ale sprawnej fizycznie, która wszystkie zamki i zabezpieczenia sforsuje. A jak dodatkowo jest to osoba kompletnie niezrównoważona psychicznie, zachowująca się nieracjonalnie i nieprzewidywalnie, nierzadko agresywnie, to już w ogóle masakra to jest.
    • qw994 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 10:33
      Opieka nad kimś niesprawnym umysłowo i fizycznie przekracza możliwości jednej osoby.
    • horpyna4 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 10:50
      Miałam taki problem, tyle że była to osoba leżąca, po udarze.

      Zrobiłam rozeznanie w domu opieki (a właściwie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym). I nie skorzystałam, zatrudniłam całodobową pielęgniarkę z profesjonalnej agencji. O dziwo, nie wyszło to wcale dużo drożej, bo za ten dom trzeba byłoby płacić też sporo. A opieka była fantastyczna i przynajmniej starsza osoba miała końcówkę życia w swoim mieszkaniu.

      Drugi przypadek, nie dotyczący mnie osobiście, ale bliskiej osoby. Ktoś z rodziny, samotny i chory psychicznie, potem dodatkowo zdiagnozowany nowotwór z przerzutami. Dom opieki, jak się okazało, całkiem dobry. Trwało to kilka lat. I też uważam, że rozwiązanie było optymalne.

      Tak więc każdy przypadek jest inny i musi być traktowany indywidualnie. Ważne, żeby zapewnić godne warunki życia - i umierania.
      • jowita771 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:29
        Inaczej sprawa wygląda, gdy zapowiada się opieka na kilka nawet lat, a inaczej, jak w perspektywie ma się np. czterdzieści lat takiej opieki. To może być ponad połowa życia do poświęcenia.
      • snowbabe Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 24.01.11, 21:51
        Horpyno, czy to było w Wawie albo gdzieś niedaleko?
    • sid-the-sloth Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 10:56
      Inaczej odpowie na to pytanie osoba, która ma małżonka/partnera i dorosłe dzieci, które mogą pomóc, inaczej taka, która zarabia tyle, że starczy na pielęgniarkę, a inaczej osoba, która jest sama, sama się utrzymuje i nie może opiekować się chorą osobą, bo przecież musi pracować.
      Jest też kwestia chęci i nastawienia. Ja osobiście nie mam zielonego pojęcia, jak bym postąpiła.
      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:17
        Oczywiście ja tez tylko "gdybam" dostosowując to do swojej aktualnej sytuacji.
        Oddając kogoś pod opiekę innych ludzi, myślę nie tylko o finansowym aspekcie życia, ale też np. o uczuciowym.
        • sid-the-sloth Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:08
          Jest też kwestia tego, o jakiej chorobie mówimy. W drastycznych przypadkach, o jakich piszą np. Vandikia czy Eastern-Strix, to szczerze mówiąc ja nie wiem, jak można dać radę zajmować się taką osobą bez co najmniej całodobowej pielęgniarki czy opiekuna. Mnie coś takiego chyba zniszczyłoby życie.
    • piotr_57 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:00
      Ja podchodzę do tego pragmatycznie. Żyję w wielopokoleniowej rodzinie, prowadzonej zgodnie z konserwatywnymi zasadami. Rodzina ma obowiązek, względem członków potrzebujących pomocy.
      I to bez znaczenia czy pomoc dotyczy wychowania dzieci, opieki nad chorym czy starym.
      Moi rodzice maja już po prawie 90 lat i jakoś się nimi zajmujemy, mimo tego, że mama od 35 lat jest niepełnosprawna po wylewie krwi do mózgu.
      Zajmujemy się też moją 93 letnią stryjenka, teściowa.
      Jednak wszystko ma swoje naturalne granice. Gdyby sytuacja zaczęła nas przerastać, bez względu na to czy z powodów materialnych, czy fizycznych, zastosowalibyśmy inne rozwiązania, łącznie z umieszczeniem potrzebujących w DPS.
      Zasada jest prosta : Dopóki rodzina może sobie pozwolić, bez narażenia swojej integralności, na pomoc - to pomagamy. Gdyby pomoc ta wymagała jakiegoś heroizmu, zagrażającego żywotnym interesom rodziny, przekazalibyśmy część obowiązków komuś innemu.
      • princess_yo_yo Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:32
        dokladnie, realizm i pragmatyzm jest niezbedny w takich sytuacjach. czego zycze w przyszlosci forumowiczom ktorzy teraz sklaniaja sie w strone heroicznego idealizmu, bo nadmierne przywiazanie do takowego czesto prowadzi do frustracji i nieszczescia calych rodzin.
        • piotr_57 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:20
          Wiesz, ja mam o tyle prostą sytuacje, że mam się na czym wzorować. U mnie w rodzinie nikt nie myślał i nie myśli wprowadzać żadnych rewolucji. Wszystko idzie tym samym trybem od pokoleń.
          Wszelkie heroizmy tylko mnie śmieszą, albo wku.rwiają, są dobre dla gó...arzy.
          Rodzina jest wartością nadrzędną i należy jej się szacunek i bezpieczne" prowadzenie", a nie heroiczne szaleństwa.
          • princess_yo_yo Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:51
            ale wyglada na to ze u ciebie i u mnie wszystko idzie tym samym trybem od pokolen i polega na racjonalnym podejmowaniu decyzji co pozniej procentuje. rodzinie, przyjaciolom i zupelnie obcym osobom pomaga sie na miare mozliwosci (w ostatnim przypadku rowniez checi) i tak aby pomoc przynosila jak najlepsze rezultaty i efekty a wiec zdrowy rozsadek jest wiadacy w kwestii podejscia do takich sytuacji.
            nie wszyscy maja takie szczescie, znam niestety przypadki gdzie w imie idei poswiecenia i zle pojetego poczucia obowiazku wielu ludzi przechodzilo przez pieklo wlacznie z osoba bezposrednio zainteresowana i potrzebujaca pomocy.
            • piotr_57 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:23
              princess_yo_yo napisała:

              > ale wyglada na to ze u ciebie i u mnie wszystko idzie tym samym trybem od pokol
              > en i polega na racjonalnym podejmowaniu decyzji co pozniej procentuje.

              Rzeczą pierwszą jest system wartości stawiający dobro rodziny ponad dobrem poszczególnych jej członków. Bez tego nie ma rodziny.


              tak aby pomoc przynosila jak najlepsze rezultaty
              > i efekty

              I to jest to co najważniejsze. Efektywność zaangażowanych sił i środków. Dzisiaj nastąpiło skorelowanie 2 złych rzeczy.
              1. medycyna nauczyła się "ratować życie" ale nie leczyć . Powoduje to wręcz taśmową produkcję kalek.
              2. Wmowiono ludziom, że kaleki członek rodziny jest więcej wart niż zdrowi, że jemu się należy bo on jest kaleką itd. A to ewidentny błąd. Nikt nie mówi aby kaleki zabijać ale nie mogą też oni dominować rodziny. Kalekę należy "zaopatrzyć" w to co konieczne do życia, dbając jednocześnie o to by nie działo się to kosztem innych członków rodziny. Dzisiaj wiele rodzin upada, bo nie są w stanie unieść kosztów, zarówno materialnych jak i emocjonalnych , opieki nad kaleką, na poziomie jaki społeczeństwo próbuje wymusić na opiekunach .
              Klasyczny przykład dzisiejszej rodziny obarczonej opieka nad kalekim dzieckiem wygląda tak, że wszyscy zajmują się kaleką, jedna osoba rezygnuje z pracy, małżeństwo przeważnie się rozpada, reszta dzieci wychowuje się w "niedoborze" emocjonalnym i przy brakach finansowych. To rozwala rodzinę od wewnątrz i nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.

              a wiec zdrowy rozsadek jest wiadacy w kwestii podejscia do takich sytu
              > acji.
              > nie wszyscy maja takie szczescie, znam niestety przypadki gdzie w imie idei pos
              > wiecenia i zle pojetego poczucia obowiazku wielu ludzi przechodzilo przez piekl
              > o wlacznie z osoba bezposrednio zainteresowana i potrzebujaca pomocy.

              Niestety stało to się normą.
    • vandikia Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:21
      po zeszłorocznych doświadczeniach w rodzinie - nie wiem
      prawdopodobnie zależałoby to od tego czy jest szansa na wyzdrowienie lub znaczne polepszenie stanu, jeśli tak - dom i opieka specjalistyczna wynajeta i dochodząca, bo jednak wśród bliskich i we własnym domu człowiek szybciej zdrowieje
      dom opieki nie jest zły, chociaż burdel jaki w panuje w podwarszawskich domach, to jak skazanie kogoś na śmierć
      co innego specjalistyczna klinika, na którą trzeba bulić grupe pieniądze co miesiąc, a co innego zwykły dom opieki, naprawdę
    • nawrotka1 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 11:29
      Trudno odpowiedzieć teoretycznie, bo choroby i uposledzenia bywają bardzo różne.
      Nie oddałabym dla własnej wygody, ale oddałabym, gdybym nie była w stanie podołać takim obowiązkom.
      Nie ma sensu porównywać opieki nad dorosłą osobą z pielęgnowaniem niemowlęcia (wyczerpująco wyjasniła to Berta w swoim poście), dlatego wdzięczność nie ma tu nic do rzeczy, liczą się możliwości. Można dla kogoś bliskiego zrezygnowac z czasu wolnego, z rozrywek, ale nie rezygnuje się z pracy.

      • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:07
        A ja bym oddala dla własnej wygody, właśnie. Bo np 10 lat opieki codziennej nad kimś kto tej opieki wymaga 24 h na dobę, jest ponad moje siły <nawet gdyby na czas w którym pracuję dochodziła pielęgniarka>. O ile znam siebie miałabym moment w którym znienawidziłabym osobę chorą, bo zabiera mi moje życie. Czysty egoizm, kurde. :/
        • piotr_57 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:32
          real_mayer napisała:

          > A ja bym oddala dla własnej wygody, właśnie.

          Chyba żle zrozumiałaś Nawrotkę:)(

          Bo np 10 lat opieki codziennej na
          > d kimś kto tej opieki wymaga 24 h na dobę, jest ponad moje siły <nawet gdyb
          > y na czas w którym pracuję dochodziła pielęgniarka>. O ile znam siebie miał
          > abym moment w którym znienawidziłabym osobę chorą, bo zabiera mi moje życie. C
          > zysty egoizm, kurde. :/

          No więc to nie było by dla wygody tylko właśnie z powodu "niemożności". O tym właśnie pisała Ci Nawrotka.
          Niemożność to nie tylko niesumujące się do 24 godziny dnia, ale właśnie psychika, świadomośc utraconego życia, upływu czasu itp.
          • real_mayer Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:36
            określenie "oddanie dla wygody" jakie ma znaczenie w takim razie?
            • piotr_57 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 18:56
              real_mayer napisała:

              > określenie "oddanie dla wygody" jakie ma znaczenie w takim razie?

              To ciężko rozgraniczyć taką sztywną linią. Dla mnie "dla wygody" byłoby wówczas gdybym mógł bez zbędnego heroizmu, a nie chciał. Decyduje chyba świadomość a nie realia. Każdy ma inną "barierę bólu" i to co dla jednego jest do zniesienia, dla drugiego jest już cierpieniem.
    • yoko0202 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:10
      moja Babcia chorowała przez wiele lat; tuż po przejściu na emeryturę już były problemy z poruszaniem się, w rezultacie przeleżała we własnym łóżku ostatnie ok 20 lat swojego życia ... Zajmowała się nią na codzień ciotka, siostra mojego Taty, bo od zawsze mieszkały razem. Gdy Babcia żyła, ciotka wtedy jeszcze pracowała zawodowo, więc jej dzień wyglądał tak, że biegła do roboty, potem natychmiast do domu z roboty, koniec, finito, zero spotkań z kimkolwiek, żadnego urlopu na wyjeździe, weekendu nad morzem, faceta, kina itp. a rozmawiamy o kobiecie od ok. 35 roku życia ... Po prostu w pewnym momencie jej się chyba odechciało; nigdy nie ułożyła sobie życia, obecnie ok. 60 lat. Mój Tata jest od ciotki duuużo starszy, zdrowie od dawna mu szwankuje, pomagał tak jak mógł, odkąd poszedł na emeryturę jeździł codziennie w ciągu dnia, robił zakupy itp.; moja Mama i ja jeździłyśmy sprzątać, gotowałyśmy itp., choć też pracowałyśmy normalnie na etatach, ja miałam małe dziecko; w ostatnich latach życia Babcia w ogóle się nie ruszała, więc codziennie musiały tam być dwie osoby co najmniej raz w ciągu doby, żeby Babcię umyć, wysadzić itp. To był koszmar. Dzisiaj jestem pewna, że w takiej sytuacji o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby kobieta spędziła te lata w ośrodku, z profesjonalną opieką, wśród ludzi, a nie leżąc sama gapiąc się w sufit i czekając aż ktoś przyjedzie choćby parę słów zamienić i podać szklankę wody, podczas gdy reszta rodziny lata po mieście z rozwianym włosem próbując ukraść trochę czasu z dnia, żeby odwiedzić Babcię, pomóc, posprzątać itp. No ale ani Babcia ani ciotka nie zgadzały się na takie rozwiązanie.
      Także na dzień dzisiejszy moje zdanie jest takie, że w sytuacji, gdy ktoś w ogóle kompletnie nie jest w stanie ruszyć się i zrobić cokolwiek wokół siebie - jedynym wyjściem jest ośrodek. Zresztą po tych wszystkich latach, moja Mama sama powiedziała, że gdyby coś takiego jej się przytrafiło to w ogóle nie ma dyskusji, natychmiast ośrodek i koniec.
    • raohszana Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:32
      Nie umiem się poświęcać w imię idei i nie sądzę, żeby ktokolwiek ode mnie tego wymagał. Tym bardziej, że sytuacja wygląda tak, że nie miałabym nawet możliwości.
    • brak.pomyslu.na.nick Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:35
      Koleżanka mojej mamy od 30 lat zmaga się z córką upośledzoną fizycznie i psychicznie i nawet za sugestię oddania córki do zakładu, potrafiłaby chyba oczy wydłubać. Ja, znając jej zmagania, nie raz pomagając i widząc ile trzeba wyrzeczeń, czasu, siły i silnej woli - nie zostawiłabym chyba takiej osoby pod swoją opieką.

      Nie jestem pewna. Jeśli chodzi o rodziców, to zapewne miałabym ogromne wątpliwości. Jeśli o rodzeństwo - decyzja o oddaniu na pewno padłaby szybciej (jeśli bym takową rozważała).
      • qw994 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:40
        Też znam taką matkę. Jej sytuacja jest po prostu przerażająca. Kiedyś w chwili słabości i po kilku głębszych na imprezie zaczęła płakać i mówić o swoim życiu. A jej córka jest zdrową fizycznie, dorosłą kobietą, i ma swoje narowy, co nie ułatwia sprawy.
        Wiem tez, że matce zdarza się kaleką córkę uderzyć w twarz.
        • brak.pomyslu.na.nick Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:57
          Dla mnie takie życie, to prawie jak wegetacja razem z tą osobą upośledzoną. Ciągle trzeba przy niej być, nie można zostawić nawet na 10 minut, żeby wyjść do sklepu, karmienie i mycie to męczarnia... Na początku może to się nie wydawać takie trudne, ale przecież to trwa latami...
          • raohszana Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:01
            Najgorzej jest jak osoba ma pomysły jak np. dziecko - znam sytuacje, kiedy nie dało się starszej pani upilnować mimo, że w domu zawsze ktoś był.
          • miss.yossarian Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:04
            brak.pomyslu.na.nick napisała:

            > Dla mnie takie życie, to prawie jak wegetacja razem z tą osobą upośledzoną. Cią
            > gle trzeba przy niej być, nie można zostawić nawet na 10 minut, żeby wyjść do s
            > klepu, karmienie i mycie to męczarnia... Na początku może to się nie wydawać ta
            > kie trudne, ale przecież to trwa latami...

            no bo do tego to się sprowadza: czy jesteś w stanie poświęcić swoje życie w imię takiej opieki - mówię oczywiście o najcięższych przypadkach. nie chodzi nawet o fizyczne uciążliwości, a o psychiczne wyczerpanie, ciężko się po tym otrząsnąć
    • miss.yossarian Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 13:52
      na sucho to sobie można szlachetnie gdybać..
    • alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:37
      Zależy, jak bardzo ta osoba jest upośledzona psycho-fizycznie. Czy może choć w minimalnym stopniu zająć się sobą, czy może pozostawać w domu sama nie stwarzając zagrożenia samej sobie i innym domownikom itd. itd.
      Mój mąż jest w takiej sytuacji (cała rodzina jest, ale chodzi o jego mamę), w wyniku wypadku mama stała się osobą całkowicie zależną od opieki innych, przez 12 lat opiekował się nią w domu jej mąż i syn (mój mąż), po czym jej mąż nagle zmarł. Po jego śmierci nie mogliśmy zająć się mamą, z którą ktoś musi być 24h, praca, studia, powroty do domu wieczorem. I dom opieki, którego nigdy nikt nie brał pod uwagę stał się jedynym rozwiązaniem. Dom jest w mieście, w którym pracujemy, i przynajmniej 4 razy w tyg. u mamy jesteśmy. Ma tam całodobową opiekę, jest to ośrodek państwowy, ale opiekę oceniamy na dobrą. Co najważniejsze, tam mama wydaje się dużo bardziej spokojna, niż będąc u siebie w domu, jest z nią lepszy kontakt (choć ma uszkodzoną pamięć, nie kojarzy osób, pamięta nieliczne zdarzenia z przeszłości, generalnie żyje dniem dzisiejszym i to na wpół świadomie).
      Była to dla nas mimo wszystko decyzja bardzo ciężka - mimo, że teściowa jest osobą bardzo ciężką w opiece (krzyki, wyzwiska, oskarżenia), pomijam opiekę fizyczną taką jak przewijanie, kąpanie itd.

      Nikt, absolutnie nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak się w takiej sytuacji zachowa, dopóki go to nie spotka osobiście.
      • alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:49
        Dodam, że sytuacja teściowej wynika z trwałych uszkodzeń mózgu, jest rehabilitowana fizycznie (w wyniku tej rehabilitacji może położyć się i usiąść na łóżku w miarę samodzielnie, nic więcej), ale jej stan umysłowy nigdy się nie poprawi - jej leczenie polega na poprawianiu komfortu życia, uśmierzaniu bólu itp. zdrowa już nigdy nie będzie.
        A jeśli chodzi o ośrodki państwowe - nie jest tak, że wszystkie są złe - też trzeba poszukać. W tej chwili teściowa jest w tym domu 3 rok i nic złego się nie dzieje, jej stan nie pogarsza się a jest nawet lepiej, niż czasem gdy była w domu - państwowy DPS nie koniecznie równa się "umieralni", choć taki pogląd panuje. Pewnie, że nie ma takich warunków, jak w domach prywatnych za kilka tysięcy zł miesięcznie, ale na tyle ok, by z czystym sumieniem umieścić tam bliską osobę.
    • devilyn Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 14:48
      Wszystko zależy od stopnia upośledzenia, jako osoba pracująca właśnie z takowymi nie potępiam oddania do domu opieki.
    • qw994 Real_mayer 23.01.11, 15:00
      Wychodzi na to, że forumowicze stoją obiema nogami na ziemi, w przeciwieństwie do twoich znajomych :)
      • real_mayer Re: Real_mayer 23.01.11, 15:15
        z tego powodu jest mi trochę lepiej, bo moja siostra nazwała mnie egoistką.
        • qw994 Re: Real_mayer 23.01.11, 15:30
          Mam nadzieję, że życie nie zweryfikuje jej zdania na ten temat.
          • real_mayer Re: Real_mayer 23.01.11, 15:37
            ja też, ale jak znam siostrę, to faktycznie nie oddałaby nikogo do domu opieki.
        • raohszana Re: Real_mayer 23.01.11, 15:46
          Każdy jest egoistą, to coś złego?
          • real_mayer Re: Real_mayer 23.01.11, 15:59
            Ja myślę, że nie, ale miałam ciężkie starcie z innymi
            • real_mayer Re: Real_mayer 23.01.11, 16:00
              W sumie połowa ze znajomych nie potrafiła określi swojego zdania, czekając na to co powiedzą inni
              • raohszana Re: Real_mayer 23.01.11, 16:03
                A widzisz, bo tak przyznać się wprost, że się dba o siebie i swój interes to wstyd, bo tak to sami szlachetni i cudowni. Hipokryzja głównie.
              • qw994 Re: Real_mayer 23.01.11, 16:07
                Tchórze :)
      • berta-live Re: Real_mayer 23.01.11, 15:51
        Bo na forum, będąc osobą anonimową, łatwiej o szczerość. Nawet jak jest ona niepoprawna politycznie. W realu można się za coś takiego narazić na mocny ostracyzm.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja