maitresse.d.un.francais Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:39 Za mało danych. Zależy, ile opieki by wymagała. Jeśli całodobowej to tak. Niestety. Niestety dlatego, że tam się dzieją dziwne rzeczy. Nagle przepisują choremu inne leki, nie zawiadamiają bliskich o wypadku (np. złamaniu), op...eni odreagowują na chorych itp. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:42 To zależy, co konkretnie by się stało. Jeśli opieka nad chorym w domu byłaby niemożliwa, niebezpieczna dla mnie albo dla chorego, to bym oddała. Ale to nie jest takie proste. W Polsce właściwie nie ma systemu państwowej opieki stacjonarnej. Znam osobę, która od kilku lat opiekuje się mężem chorym na Alzheimera. Wierzcie mi, lekko nie ma, a choroba postępuje. Ma opiekunkę na ... cztery godziny tygodniowo! Kobieta ma 78 lat i jakoś się, odpukać, trzyma, ale przecież chorzy na Alzheimera są jak dzieci i cztery godziny tygodniowo to jest jak naplucie w twarz. Jej córka nie żyje, więc nie ma co liczyć na pomoc rodziny. Ale przyznała mi się kiedyś, że nawet jeśli córka by żyła, to i tak nie na wiele by się to zdało, bo przecież jak ktoś pracuje i prowadzi dom to nie ma czasu przyjść na cały dzień i zajmować się osiemdziesięciokilkuletnim dzieckiem, które pluje, wali w drzwi i nie pamięta jak się nazywa ani kim są osoby z rodziny. Owszem, są prywatne firmy, ale zatrudniają byle kogo. Ostatnia prywatna opiekunka podwędziła kasę i przepadła.... Z domami opieki jest podobnie. Nawet jeśli chory jest w bardzo złym stanie, to trzeba czekać w kolejce, w której zazwyczaj jest minimum 20 osób. Prywatne domy opieki działają tak jak schroniska dla psów: działalność gospodarcza, nikt nie pyta ani o doświadczenie ani o papiery ani o referencje. Każdy może założyć dom opieki. Owszem, zdarzają się super domy, ale większość niestety taka nie jest, zwykłe umieralnie. Na Zachodzie ta chora osoba miałaby dom dziennego pobytu od poniedziałku do piątku od 9 do 15 włącznie z transportem a opiekun 2 tygodnie (minimum) wakacji np. w Hiszpanii na koszt państwa. Oraz spory dodatek za opiekę dodawany do emerytury. Jeśli byłaby potrzeba oddania chorego do domu opieki, nie czekałby dłużej niż miesiąc, a w nagłych przypadkach opieka socjalna kieruje do szpitala, aż zwolni się miejsce w domu opieki. Do tego opieka psychologa, też na koszt państwa. W Polsce takie rodziny są pozostawione same sobie. Oczekuje się, że w obliczu tragedii rodzina zamieni się w zespół wykwalifikowanych opiekunów dostępnych 24/7, chociaż tego nie wymaga się przecież nawet od pielęgniarek.Wiem, bo miałam styczność z opieką społeczną na gruncie zawodowym zanim wyjechałam z Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 15:48 Ma opiekunkę na ... c > ztery godziny tygodniowo! Tylko o tej chorobie czytałam, ale i tak mi ręce opadły. Dobrze, że nie miesięcznie. :-((((((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
akkknes Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:31 znaczy ja na to patrze "z mojego punktu widzenia", wiec gdyby mi teraz przyszlo opiekowac sie 24godz na dobe osoba BLISKA (rodzice, rodzenstwo, dziadkowie) - to nie oddalabym nigdzie, tylko wziela do siebie. pewnie trzeba by przystosowac jeden pokoj i lazienke pod potrzeby osoby, ktora wymaga opieki. moja prace w 80% moge wykonywac zdalnie i moge ja robic w roznych porach dnia - byle deadline byl deadlinem. moge ja sobie ustawic tak, zebym opiekowala sie chora osoba z kims "na zmiany". wiem ze to moze nie jest do konca normalne, ale sumienie nie pozwoliloby na oddanie kogos bliskiego pod opieke innych i to nie ma nic wspolnego z byciem dzieckiem i zmienianiem pieluch. chyba ze bylaby to jakas ekstremalna sytuacja, ze osoba ta musi byc ciagle pod opieka lekarza czy jakis sprzetow medycznych? wiadomo, lekarzem nie jestem ani nikt z moich bliskich wiec wtedy bylby problem - znajac zycie, wynajelabym mieszkanie okna w okna ze szpitalem. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:34 akkknes napisała: > znaczy ja na to patrze "z mojego punktu widzenia", wiec gdyby mi teraz przyszlo > opiekowac sie 24godz na dobe osoba BLISKA (rodzice, rodzenstwo, dziadkowie) - > to nie oddalabym nigdzie, tylko wziela do siebie. pewnie trzeba by przystosowac > jeden pokoj i lazienke pod potrzeby osoby, ktora wymaga opieki. moja prace w 8 > 0% moge wykonywac zdalnie i moge ja robic w roznych porach dnia No właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
akkknes Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:57 No ale co "no właśnie"? wątek był o tym, co byśmy zrobili, to piszę co bym zrobiła - gdzie problem? Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:33 akkknes napisała: > No ale co "no właśnie"? No właśnie 80% roboty masz zdalnie. Zresztą nie jestem pewna, czy nawet pracując w domu człowiek da radę opiekować się osobą z zaawansowanym Parkinsonem/Alzheimerem. Nie wyobrażasz sobie - a być może gdybyś pracowała w jakimś biurze, wyobrażałabyś sobie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Absolutnie bez urazy, do siebie tę myśl o punktach też odnoszę. Odpowiedz Link Zgłoś
akkknes Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:49 to, że większość mojej pracy to moje koncepty + moje wykonianie wcale nie oznacza, ze jest latwiej niz w korpo, bo mam porownanie. opiekowalam sie juz pare razy chora osoba - ostatnio bylo to miesiac, przezylismy oboje. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:45 Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego jakie naprawdę obowiązki ciążą na osobie opiekującej się kimś obłożnie chorym czy niepełnosprawnym psychicznie. To nie wystarczą dobre chęci i możliwość pracowania w domu. Nierzadko nawet w domu nie sposób pracować, bo taki chory wymaga tego, żeby go doglądać 24h/dobę. Samo przygotowanie posiłków dla kogoś kto ma specjalną dietę albo problemy z połykaniem jest czasochłonne. Potem dochodzi karmienie, które też nie jest łatwe, lekkie ani przyjemne. I też potrafi z godzinę potrwać. Do tego trzeba niekiedy delikwentowi zmieniać pieluchy, obracać go z boku na bok co 2-3h, żeby odleżyn nie dostał, trzeba go umyć, zmienić mu pościel, itp. A i tak odleżyn dostanie, więc dochodzi jeszcze pielęgnacja ran. A jak jeszcze mamy do czynienia z kimś kto jest sparaliżowany albo niewspółpracujący i jeszcze waży z 80kg, to prędzej czy później opiekunowi siądzie kręgosłup albo jakiejś przepukliny dostanie. Owszem, można zakupić specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny, podnośniki, łóżko itp, ale to kosztuje i nie każdego na to stać. Podobnie można też wynająć kogoś do pomocy. Można też cały dom zamienić na szpital. Z tym, że nawet jak cię na to stać, to dochodzi jeszcze problem wytrzymania tego od strony psychicznej. Bo wtedy w domu jest jak na dworcu, cały czas obcy ludzie się kręcą, jeden przychodzi inny wychodzi a samemu choremu najczęściej i tak jest wszystko jedno. W mojej dalszej rodzinie był przypadek osoby leżącej, bez większego kontaktu ze światem zewnętrznym. Do opieki nad nim jednym przypadały 4 osoby z najbliższej rodziny plus 2 dochodzące pielęgniarki. Do tego tabun lekarzy, którzy przewijali się niemalże każdego dnia, bo ciągle coś się działo. I najgorzej miała jego żona, która mieszkała z nim pod jednym dachem, mimo, że fizycznie nic koło niego nie robiła. Wystarczało, że musiała przebywać 24h/dobę w domu, który funkcjonował jak dworzec PKP. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 18:07 Bo to się tylko tak wydaje. To nie jest "tylko" karmienie, przewijanie, kąpanie, to jest nieustanne skupianie uwagi na chorej osobie, czy coś się nie dzieje, wysłuchiwanie jej - i to nie wesołego gaworzenia jak u dziecka czy normalnych wypowiedzi jak zdrowego człowieka, ale krzyków, wyzwisk, nieustannie w tym samym tonie, tych samych powtarzanych jak refren piosenki wyrazów, zwrotów itd, walenie rękami w ścianę, rzucanie tym, co znajdzie się pod ręką, łącznie z jedzeniem, talerzami. Pomijam zmęczenie fizycznie, które jest ogromne - zmęczenia psychicznego nie da się opisać, osoba, która nie miała kontaktu z taką osobą tego nie zrozumie. A punktem wyjścia jest myśl, że tej osobie już się nie polepszy. Nie da się wyjść do drugiego pokoju, założyć słuchawek na uszy, zapomnieć (nie słyszeć) nawet na chwile. Praca w domu, w takich warunkach jest niemożliwa. Przynajmniej z taką osobą, jak moja teściowa. I to nie jest miesiąc opieki, nie rok, ale często bardzo długie lata, często umieramy a chory żyje nadal. Całe rodziny odczuwają tę chorobę, całe rodziny z nią walczą - walczą z tym, by mimo tego nadal funkcjonować normalnie. Często jedynym wyjściem dla takiej rodziny jest oddanie chorego (znalezienie mu opieki poza domem), którego dzięki temu dużo łatwiej jest nadal kochać. Zabrzmiało może brutalnie, ale osoby, które były w takiej sytuacji to zrozumieją. Odpowiedz Link Zgłoś
akkknes Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 18:22 berta i alajna, jesli to bylo do mnie, to napisze raz jeszcze: sama mama taka sytuacje w rodzinie, ze z roznych powodow co jakis czas biore kogos do siebie (zeby np. ta osoba, ktora siedzi non-stop z chorym mogla wyjechac na urlop). oba przypadkim, ktorymi teraz sie zajmuje sa beznadziejne: karmienie, mycie, podawanie lekow, zmienianie pieluch, pilnowanie zeby pogryzl i polknela, albo zmienianie opatrunkow i zakladanie nowych (nie chce dokladnie pisac o co chodzi, ale swiezy szew po operacji to dla mnie juz chleb powszedni; opatrunki wokol choroby ktora bedzie juz 4ever). do tego dochodzi u jednej osoby - obumieranie mozgu, dziury w pamieci, wymyslanie swoich historii, zachowywanie sie jak dziecko a u drugiej, ktora sie opiekuje - jej kondycja psychiczna ktora na skali od 1 do 5 jest na poziomie -2. to sie da pogodzic. trzeba tylko byc dobrze zorganizowanym, wmawiac sobie, ze nie ma rzeczy obrzydliwych, a plakac dopiero w poduche - z widokow, jakie sie widzi, po tym co sie uslyszalo i o tym, ze wie sie co bedzie dalej. naprawde wiem co mowie, nie chce teraz z siebie robic ofiary losu i matki teresy z kalkulty, ale naprawde wiem co oznacza opieka na osoba chora fizycznie, a ktorej psychika sie raczej cofa niz rozwija. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 19:08 To nie było do Ciebie, ale tak ogólnie. Piszesz, że masz do czynienia z takimi osobami i wiesz, co to jest, jednak masz z nimi do czynienia sporadycznie, bo co jakiś czas bierzesz te osoby do siebie. To nie jest to samo, co być z taką osobą na okrągło przez wiele lat. I organizacja tutaj nic nie ma do rzeczy, brzydzić się też nie brzydzę, ale będąc z taką osobą dłużej zwyczajnie (ja) nie potrafię normalnie myśleć a to się przekłada na każdą sferę mojego życia. A i tak ja mieszkałam z teściową tylko kilka miesięcy, teraz, kiedy jest w DPSie przywozimy ją do nas na każde święta, na wakacje i to są właśnie takie sporadycznie okresy czasu. Ale mój teść zajmował się żoną non stop przez te 12 lat i widziałam, jak to go wyniszczyło, z resztą mojego męża w dużej części też - najbliższą rodzinę, która każdą decyzję co do dnia codziennego podejmowała pod kątem chorej, każde wyjście z domu, wyjazd, wakacje itd. Choć oczywiście nikt z nich się nie użalał, ani przez moment - taka opieka nad mamą i żoną była czymś oczywistym. Inna sprawa, że są ludzie, którzy mniej i bardziej nadają się do opieki nad chorymi, mniej lub więcej mogą poświęcić, zwyczajnie mniej lub więcej mogą znieść bez uszczerbku na własnym zdrowiu. My w sumie nie mieliśmy wyboru, bo nie pracujemy w domu, nikogo do pomocy nie mamy, bo brat męża umył od sprawy ręce, musieliśmy znaleźć ośrodek. Nie chodzi o to, że nie daliśmy radę psychicznie, ale fizycznie, do pracy chodzić musimy. Zwyczajnie denerwują mnie takie głosy, że ja nigdy, jak się kocha to się nie odda itd. Życie weryfikuje takie postawy, i nie powinno się nikogo pobieżnie osądzać. I uważam, że w naszym przypadku DPS to najlepsze, co mogło nam (całej rodzinie) się przydarzyć - odwiedzamy mamę bardzo często, kontrolujemy to, co się z nią dzieje, rehabilitujemy ją (osoba z zewnątrz), zabieramy do domu na święta i wakacje - dzięki temu mama ma bardzo dobrą, całodobową opiekę, lekarza pod ręką, a my jesteśmy zdrowi i mamy swoje życie - jako rodzina. Przy tym wszystkim mama nie jest świadoma tego, gdzie się znajduje i z kim, bo nie rozpoznaje członków rodziny ani miejsc - więc fizycznie rzeczywiście jest jej wszystko jedno, gdzie się znajduje. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 19:18 A co do pracy w domu jeszcze - to zależy od przypadku, widać osoby, z którymi Ty masz czasem kontakt nie są aż tak absorbujące. Daję jednak głowę, że z osobą, o której ja piszę nie dałabyś sobie rady (pracować w domu opiekując się nią). Zaczynając od tego, że nie możesz wyjść z pokoju nie będąc zapytana, gdzie idziesz i na jak długo (i oczywiście w czasie, kiedy Cię nie ma walenie rękami w ścianę, krzyki, nawoływania, przekleństwa) kończą na tym, że siedząc przy tej osobie jesteś non stop zagadywana (oczywiście wypowiedzi bez ładu i składu), i znów krzyki, histeria itd. Spokój jest tylko, gdy osoba zaśnie (w nocy) lub czasem ma lepszy dzień i więcej śpi w ciągu dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
akkknes Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 20:05 no okej, ale tak jak pisalam - ja pisze ze swojego punktu widzenia. po prostu biore laptop i notatki do pokoju z chorym i staram sie pracowac, ciagle czuwajac. to moze sa okresy "sporadyczne", bo rzeczywiscie, nie lata - ale np. taki miesiac bez przerwy tez wymaga organizacji czasu. no i ja potrafie byc na nogach bez spania 3 dni i 2 noce, to tez w sumie duzo daje w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 20:54 Oczywiście, że piszesz ze swojego punktu widzenia, rozumiem to, tak samo jak ja piszę ze swojego. A najważniejszą chyba kwestią między naszymi podejściami jest to - przynajmniej ja tak uważam - że inaczej jest się opiekować kimś, przez miesiąc czy nawet przez rok wiedząc, że to sytuacja przejściowa (zastępuję kogoś, albo wiedząc, że pomoc nadejdzie) niż opiekować się z myślą, że nie ma się wyjścia, że sytuacja się nie poprawi, że ta chora osoba jest od Ciebie całkowicie zależna. Jeśli chodzi o sen to muszę spać te 5 godzin na dobę, zdarza się zarywać noce oczywiście, ale przy chorej osobie te proporcje też się zmieniają - uczyć mogę się dzień i noc, ale po dniu takiej opieki muszę się wyspać. I tu już wchodzą różnice indywidualne między ludźmi, predyspozycje itd. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeka.chaosu Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 16:37 Wolałabym opiekunkę wynająć. Sama nie chciałabym żeby mnie oddano. Nie maiłabym gwarancji, że ta osoba byłaby dobrze traktowana. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 17:23 Jeśli nie byłabyś z chorym dokładnie w tym czasie, kiedy zajmuje się nim opiekunka (nie patrzyłabyś jej na ręce) też nie mogłabyś mieć gwarancji, że dobrze się nim opiekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pompeja Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 20:33 Jestem w takiej sytuacji. Szukamy ośrodka, który mógłby zająć się tą osobą na takim poziomie, na jakim oczekujemy i mamy fundusze. Mam dzieci, nie mogę z nich rezygnować na koszt innej osoby, choć jest mi ona bardzo bliska. Opieka nad tą osobą zniszczyła prawie jednego członka rodziny, więcej takich sytuacji nam nie potrzeba. Ośrodki są do tego doskonale przygotowane. Oczywiście, jest obawa, że coś będzie nie tak. Jednak jestem przekonana, że pracownicy ośrodka zajmą się fachowo, nas niestety często ponoszą emocje, co przekłada się na całe nasze rodziny. Obecnie osoba ta jest w ośrodku, gdzie jest hospitalizowana. Napisałam Wam na chłodno, jednak wiedzcie, że to bardzo ciężka decyzja i gdy przychodzi moment jej podjęcia, często nie jesteśmy w stanie podjąć się wyznaczonych celów. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 21:01 Doskonale rozumiem. Szukajcie do skutku dobrego ośrodka. Ten, w którym jest moja teściowa jest trzecim w kolei, w którym była, z poprzednich nie byliśmy zadowoleni (w tym raz w szpitalu). Dzięki temu, że bardzo często ją odwiedzaliśmy, w porę reagowaliśmy, gdy coś się działo i szukaliśmy kolejnego miejsca. Niestety stało się tak, że straciliśmy osobę najbardziej zaangażowaną w opiekę nad chorą (pośrednio śmierć spowodowana była tymi wszystkimi emocjami i wysiłkiem fizycznym). Decyzja oddania do ośrodka była dla wszystkich bardzo ciężka, pierwsze miesiące były bardzo przygnębiające, ale teraz wszyscy widzimy, że to było najlepsze wyjście. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
pompeja Re: poważny wątek <nie ma lekko> rodzinny 23.01.11, 21:12 U mnie jest tak, że jest to dla mnie bardzo bliska osoba, ale jest chora odkąd pamiętam i ta więź emocjonalna nie jest tak silna, jak powinna być. Mnie bardziej męczy świadomość, że może się dziać coś nie tak (wiesz o czym piszę) i wiedza, że gdy zajmę się tą osobą moje życie rodzinne na tym mocno ucierpi, szczególnie dzieci, które sytuacji nie rozumieją. Ja żyłam od małego u boku tej osoby, chcę, by moje dzieci tego uniknęły. To naprawdę zmienia człowieka, zresztą wiesz o tym doskonale. Byłam dorosła, a nie sięgałam do górnej szafki. U mnie to poczucie obowiązku, u moich bliskich obowiązek i uczucia. Możliwe jednak, że mną momentami również targają uczucia, co staram się wygłuszać, dla dobra wszystkich. Ciężka sprawa, oj ciężka. Odpowiedz Link Zgłoś