faveur
21.04.04, 19:02
Dlaczego tak trudno jest nam przyznac sie do tego, ze mamy nieudane zycie
seksualne? Nikt dzis nie ma oporow powiedziec ile razy zazywal postinor, ile
mial skrobanek, ze kosciol jest glupi, a maz zdradza, natomiast nikt, no,
prawie nikt nie przyzna sie do tego, ze nie znosi seksu, ze nie cierpi, ze
nie moze, ze odwala panszczyzne zaciskajac zeby. Czemu obowiazkiem
spolecznym wspolczesnego czlowieka jest miec udane zycie seksualne? Ilu
stalych bywalcow FK potrafi powiedziec - seks to moja kleska?
Zakldam, ze gdybym poprosila o wpisywanie plusika tych, ktorzy swoj seks
uwazaja za udany, a minusika tych, ktorzy oceniaja swoje zycie seksualne
bardzo nisko - bylyby same plusy i pare minusikow napisanych przez nieznane
nikomu loginy. A tymczasem zycie pokazuje mi, ze tak naprawde to z tym seksem
wiekszosc par ma mniejsze czy wieksze problemy, rzadko kto nie ma zadnych
zastrzezen do swojego zycia seksualnego.