patronka.slonka
25.01.11, 08:59
Moja matka pomimo wielu prób z mojej strony, olewa mnie i moje dziecko totalnie. Nawet na chrzciny wydzwaniałam i wypytywałam, czy "na pewno przyjdzie", taka byłam sparaliżowana myślą, że mogłoby jej nie być.
I po tych własnie chrzcinach coś we mnie pękło, i odpuściłam. Dotychczas byłam na każde jej zawołanie, jeździłam do niej, wsparłam finansowo, albo radą. Bardzo, ale to bardzo chciałam (i nadal chcę), żeby matka pokazała, że mnie kocha, a chociażby że jej zależy. Ale to się staje już tak naprawdę pobożnym życzeniem. Od 4 miesięcy się nie widzialyśmy, na Święta wysłałam jej sms`a z życzeniami (pękłam, chociaż się zapierałam). Odpisała "no cieszę się, że się na to zdobyłaś". W Święta się nie widziałyśmy.
Najbardziej boli mnie, że jej nie interesuje jak chowa się wnuczek, mój syn. Kiedyś napisała mi, że przyszła do mnie poczta (od roku nie jestem tam zameldowana, ale jeszcze jakaś korespondencja przychodzi). Odpisałam, że dziękuję, ona żebym przyjechała bo jakieś jedzenie zrobiła (!!). Wku..iona odpisałam, że myślałam, że chociaż spyta jak tam wnuczek. Czymś tam się wymigała i olewka. Ostatnio były moje imieniny, wysłała sms`a z dopiskiem "ucałuj Piotrusia". Zdobyłam się na to i zaprosiłam na kawę, odpisała że jedzie do pracy. Jakby chciała, widząc że zrobiłam ten krok do przodu, napisalaby, że może innym razem, cokolwiek.
Najbardziej wkurza mnie to, że jak się z moim bratem i bratową nie odzywała, to potrafiła pojechac po ich dzieci pod klatkę, sprowadzili je, ona zabierała je w tramwaj i na cały dzień do siebie, potem przywoziła; niedopuszczalne było żeby raz w tygodniu nie zapytala jak tam wnuczki. A u mnie - zero, nic.
No i teraz mam dylemat: zbliża się roczek mojego dziecka. Robię dzień wcześniej niż wypada - akurat będzie weekend. I zastanawiam się: zaprosić matkę na uroczystość? Jeśli zaproszę, to mogę liczyć na kolejne wymiganie sie pracą czy czymś tam innym (np tym że nie lubi moich teściów), ewentualnie, choć nie sądzę, przyjdzie. Jeśli nie zaproszę, to może mieć argument, że chciała przyjśc, a nie wiedziała kiedy wyprawiamy.
Jeśli zaproszę, to nigdy się nie dowiem, czy pamięta o urodzinach mojego syna - a tego jestem ciekawa, czy złoży chociaż życzenia.
Z drugiej strony, ona nie wykazuje nim żadnego zainteresowania.....
Co byście zrobili?