Dlaczego godzimy się na złe traktowanie?

25.01.11, 11:56
Niedawno zdiagnozowałam problemy w moim małżeństwie jako przemoc psychiczną. Z jej wszystkimi przejawami: kłótnie, awantury, wyzwiska, ubliżanie, poniżanie, potem fochy ze strony awanturującego się, często szantaż emocjonalny, tłumaczenie swoich wybuchów zawsze tym, że ja sprowokowałam, brak autorefleksji. Wszystko przebiegające w typowym rytmie cyklicznym, czyli faza narastającego napięcia, faza gwałtownej przemocy, faza miodowego miesiąca (informacje na stronie Niebieskiej linii, dla zainteresowanych www.niebieskalinia.org/nowaTest/index.php?option=com_content&view=article&id=37).
W tym wszystkim autorytarny sposób wychowania dzieci, nieposzanowanie ich godności i prywatności, pretensje często o nic albo o bzdurę. Długo żyłam w przekonaniu, że to taki burzliwy związek, że nikt nie jest doskonały, że w związku zawsze winne są dwie strony, stąd nie podejmowałam jeszcze radykalnych kroków. Teraz jestem gotowa.
Zwierzyłam się z tego wszystkiego koleżance z podobnym stażem małżeńskim, też często narzekającej na męża i usłyszałam od niej, że przesadzam, że to normalne, że tak jest we wszystkich małżeństwach, że jej dzieci też cierpią, ale ona im tłumaczy, że tatuś już taki jest i nie można nic na to poradzić, jest zadowolona, że dzieci jakoś sobie z tym radzą, potrafią ojcu zejść z drogi, są dobrymi dyplomatami (czytaj: są zastraszone i wycofane). Wiem, że jej mąż potrafił powiedzieć jej takie słowa, po których długo musiała lizać rany. Była tak poniżana przez niego, że trudno sobie wyobrazić bardziej bolesne i niszczące poczucie własnej wartości rzeczy. Popłakała, popłakała, przełknęła, żyją dalej. Ona dziwi się, czego ja chcę, przecież tak mają wszyscy. Jestem nadwrażliwa, powinnam jakoś sobie radzić ze swoimi problemami, a mój mąż przecież kocha dzieci i chce dla nich dobrze. Powinnam się starać jego rozumieć.
No i tak mi wyszło, że godzimy się na to, żeby być poniżaną/poniżanym (dotyczy to obu płci zapewne), zatem nie dziwota, że nie jesteśmy szanowane/ni. Tylko w imię czego musimy tak żyć? Dlaczego nikt nas nie uczy, że na takie zachowania nie musimy się godzić? Czy przez tyle wieków w małżeństwach dochodziło do takich patologii, że do dziś nie możemy temu powiedzieć stanowczo: NIE! Ile kobiet jeszcze uznaje takie życie za normę i uważa buntujące się przeciwko temu koleżanki za przesadzające i przewrażliwione? Dlaczego tak się dzieje?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:02
      > Dlaczego tak się dzieje?

      Dla pieniędzy. Sorry, ale taka jest prawda. Rozstanie się wiąże sie z gwałtownym obniżeniem materialnego komfortu i poczucia materialnego bezpieczeństwa.
      Po prostu koszty przewyższają spodziewane zyski.
      • mahadeva Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:26
        ja akurat z mojego nie mam pieniedzy, ale przynajmniej mam z kim pojechac na narty
    • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:10
      Tu nie chodzi o to, że te, które sie buntują są przewrażliwione i same nie wiedzą czego chcą. Chodzi o to, że jest w naszym społeczeństwie milczące przyzwolenie na złe traktowanie kobiet i dzieci przez mężczyzn-tyranów - o ile wszystko odbywa się za zamkniętymi drzwiami w małżeńskim stadku. Inaczej sprawa wygląda gdy to samo dzieje sie np. w konkubinacie - wtedy jest to społecznie piętnowane. Kobiety, które decydują się na przerwanie tego łańcucha upokorzeń również niestety nie są szanowane. Owszem, są tacy, którzy im współczują ale znajdą się też tacy (i tych jest niestety większość), którzy stwierdzą: "widziały gały, co brały". I nikt tak naprawdę sie takimi kobietami nie przejmuje. Ani ich dziećmi. Konkluzja jest taka - życie w zakłamaniu jest szanowane, życie w zgodzie z samym sobą i dla dobra dzieci - pogardzane.
      • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:23
        Raczej to jest problem ogólnego milczącego przyzwolenia na przemoc psychiczną. Widać maltretowane kobiety, bo nad nimi się pracuje, jest masa organizacji pomocowych, dużo się o tym mówi i kobiety już w dużej mierze umieją o tym mówić. Mężczyźni o przemocy nie mówią. Myślę, że padają ofiarą przemocy psychicznej równie często (jeśli nie częściej) co kobiety.
    • menk.a Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:11
      Powodów jest cała masa.
      Początek historii zazwyczaj tkwi w dzieciństwie. Od dziewczynek wymaga się posłuszeństwa, delikatności, uległości, grzeczności. Chłopcy mogą rozrabiać, bić się, być niegrzecznymi. Mogą walczyć o swoje, ale dziewczynki powinny ustępować.
      Z dzieciństwa czerpiemy wzorce zachowań. Wrastają w nas niezwykle głęboko. Potrzeba czasem dużo czasu i samoświadomości, by rozpracować źródła naszych zachowań a potem pracy, aby naprostować schematy jakimi podążamy.
      Ponadto nawet silną i stabilna osobę, o zdrowych korzeniach emocjonalnych można złamać. To tylko kwestia czasu i środków. A przemocowcy to niezwykle metodyczni manipulanci. Potrafią osaczać kogoś latami i ściągać do podłogi, by wreszcie kogoś zdeptać.
      Ktoś poniżony i zniszczony o poczuciu wartości na poziomie kamienia nie ma siły ni wiary, aby cokolwiek w swoim życiu ruszyć. Znają swojego oprawcę i nie uciekają od niego. Ich instynkt nic im nie podpowiada. Jest stłumiony najczęściej strachem. Potrzebna jest wtedy pomoc od kogoś z zewnątrz.

      To tylko tak w skrócie i bardzo pobieżnie.
      • izak31 Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:20
        Bo rzadko która kobieta jest nauczona samodzielnosci. a samodzielnosć oznacza,że potrafie na siebie zarobic i byc niezalezna. Poza tym duza cześć kobiet wychodzi za mąz aby byc zonami. Tak wiec maja to co chcą. Poza tym od młodej matki oczekiuje sie poswiecenia dziecku i braku ambicji zawodowych. Asertywność i siła charaktetu - to cechy, które wystąpuja u małej cześci kobiet w Polsce.
        • menk.a Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:24
          Poważnie? Przemoc psychiczna i fizyczna zdarza się tylko w związkach, gdzie kobieta jest zależna finansowo od swojego partnera?
          Pierwszy słyszę.
        • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:29
          Dlaczego obrażasz kobiety? Przecież te, które zdecydowały sie odejść są po wielekroć silniejsze, odważne, zdecydowane od tych, które jednak postanowiły zostać w chorym układzie. Czy sądzisz, że samodzielne utrzymanie siebie i ewentualnych dzieci nie wymaga silnej osobowości i determinacji? Niejeden facecik by wymiękł. Dlatego tak wiele postów tych, którzy twierdzą, że ich żony już nie kręcą, są okropne i nie moga na nie patrzeć, ale zostają z tymi babiszonami dla wygody. Przyznaja sie do tego otwarcie. Nie szufladkuj ludzi na zsadzie - singielka- wykształcona, ambitna, samodzielna, spełniona i matka- kura domowa bez ambicji, złamana życiem, zastraszona i słaba. To nieprawda. Świadcząo tym historie kobiet, które właśnie dopiero po rozwodzie rozwinęły skrzydła (bo wcześniej ich mąż na to im nie pozwalał).
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:35
            > Niejeden facecik by wymiękł.

            To się akurat zgadza. Znaczny odsetek bezdomnych mężczyzn (których samych w sobie jest dużo więcej niż kobiet) to właśnie faceci wyrzuceni lub którzy sami odeszli ze swojego domu.

            Najwyraźniej część mężczyzn bardzo kiepsko reaguje na taką sytuację.
            • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:49
              No właśnie, to może banał ale mężczyźni są o wiele słabsi psychicznie od kobiet. Duża w tym rola matki-natury, która wyposażyła nas, kobiety w hormony dzięki którym, jesteśmy gotowe w obronie swojego potomstwa nawet zabić. To także one dają nam tę siłę aby się nie poddawać i walczyć. Bo nie chodzi tylko o nas. A mężczyźni? Dla tych, którzy, jak piszesz zdecydowali się odejść rodzina nie była wystarczajacym powodem do pozostania, zobowiązanie wobec kobiety i potomstwa również nie. Liczył się własny tyłek. To przykre... ale prawdziwe niestety. (nie jestem feministką)
              • rosa_de_vratislavia Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:09
                sienmuza napisała:

                > (nie jestem feministką)

                A to jakiś grzech? Obciach? Wstyd?
                • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 10:20
                  Oczywiście nie. Tyle, że nie chciałabym być zaszufladkowana. Nie mam nic przeciwko całemu ruchowi feministycznemu, jednakże w powszechnej opinii społecznej kobiety tak ostro walczące o swoje prawa są jakby "zwichnięte" rodzinnie.
                  • menk.a Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 10:29
                    sienmuza napisała:

                    > Oczywiście nie. Tyle, że nie chciałabym być zaszufladkowana. Nie mam nic przeci
                    > wko całemu ruchowi feministycznemu, jednakże w powszechnej opinii społecznej ko
                    > biety tak ostro walczące o swoje prawa są jakby "zwichnięte" rodzinnie.

                    Ostro walczące... zwichnięte rodzinnie. Znaczy feministki przez nadmiar testosteronu maja wąsy, a przez wąsy nie mogą założyć rodziny. Bo kto by chciał wąsiatą babę. Nawet do cyrku biorą te z brodami.
                    Sienmuza, mniej stereotypów. Więcej wiedzy.;)
                    • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 10:41
                      O, widzę że wkroczyłam na grząski grunt. Oczywiście nikogo nie potępiam, co więcej z wieloma postulatami ruchu feministycznego się identyfikuję, jednakże wiele jest dla mnie całkowicie nie do przyjęcia. Nie będę tu o tym dyskutować, bo nie o feminizmie wszak ten wątek jest. Nieprawda?
              • dzioucha_z_lasu Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:14
                sienmuza napisała:

                > (nie
                > jestem feministką)

                Uwielbiam takie stwierdzenia :D A co to ma do rzeczy i na czym wg. ciebie w związku z tym polega bycie feministką?
                • rosa_de_vratislavia feminizm 25.01.11, 15:33
                  dzioucha_z_lasu napisała:

                  > sienmuza napisała:
                  > > (nie
                  > > jestem feministką)

                  >na czym wg. ciebie w zwi
                  > ązku z tym polega bycie feministką?

                  Na zianiu nienawiścią do mężczyzn?
                  Często kobiety wygłaszają feministyczne poglądy i z płochliwym uśmiechem natychmiast dodają,że "feministkami to one, broń Boże, nie są!"
                  Ależ są właśnie...
                  >
                  >
                  >
                  • menk.a Re: feminizm 26.01.11, 10:27
                    Bo niektórzy traktują słowo feminizm jak obelgę. I odżegnują się od tego wszystkimi kończynami. A głoszą poglądy rodem feministyczne.
                    Brak wiedzy i powtarzanie stereotypów z kiepskich dowcipów?
          • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:40
            To o obrażaniu było oczywiście do izaka
      • mieszkamnastrychu Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:27
        Szukałam ostatnio bajki dla dziecka (dziewczynki) I zajrzałam sobie do różnych dzieł w empiku. Dziadek Mróz:
        Laskę wywożą zimą do lasu. Przychodzi Dziadek Mróz i zamraża ją niemal na śmierć. I pyta.
        - Ciepło ci, maleńka?
        - Ciepło mi, ciepło, kochany Dziadku Mrozie.
        Dziadek Mróz zamraża dziewczynę jeszcze bardziej, laska już nie może się ruszyć, usta sine, prawie nie oddycha -
        - Ciepło ci, maleńka?
        - Oj ciepło - ledwie dyszy zamarznięta laska.
        Ponieważ inna odpowiedź byłaby niegrzeczna! Bo grzeczne dziewczynki się nie skarżą.
        Bo potem, jak wywiozą do lasu drugą laskę, które powie - nie, cholera, zimno mi i wcale mi się to nie podoba - to okaże się, że ta druga laska jest niegrzeczna. I zostanie zamrożona. Na wieczną przestrogę dla nas wszystkich.
    • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:17
      Bo najpierw nie widzi się przemocy przez różowe okulary zakochania, a później już sie ma od tego poprzestawiane w psychice..tu trochę syndromu ofiary i usprawiedliwiania oprawcy, tam trochę mechanizmu bronienia się przed dysonansem jakiego by się doznało gdy trzeba przyznać się przed samą sobą do błędnego wyboru partnera (to od tego się biorą pomysły na wyjaśnienia w stylu "wszyscy tak mają")...dołożyć do tego kwestie finansów (i często totalnego braku samodzielności), kwestię "jak możesz dzieci ojca pozbawiać" i piętna rozwódki i robi się kupa z której ciężko się uwolnić.
    • mahadeva Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:23
      bo zwykle nie wiadomo, co zrobic, zeby poprawic sytuacje. moze ciezka praca nad facetem cos pomoze... mnie moj tez zle traktuje, ale kolezanki mi nic konkretnego nie radza. psycholog kazala go rzucic. a to nie takie proste innego nie znajde. co prawda ja sama sie tak wkurzylam wczoraj, ze chcialam go rzucic. to znow byl mily... i takie zycie - coz zrobic?
      • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:43
        a to nie takie proste innego nie zna
        > jde.
        To jeden z powodów. Ale czy kobieta zawsze musi mieć tego lub innego? Nie wyobrażasz sobie życia bez faceta? Pije, bije, ale jest, to najważniejsze?

        ze chcialam go rzucic. to zno
        > w byl mily... i takie zycie - coz zrobic?
        Otóż nie, wiele można zrobić, można wykonać wysiłek i przeorganizować sobie zycie, tak by nie byc zawsze zależną od chama i przemocowca. Przeczytaj link, ktory wkleiłam w pierwszym poście a propos tego , że znów był miły. Nie wolno się poddawać, nie szanujesz się, nie szanują Ciebie. A zostając w takim związku, skazujesz na to samo dzieci, bo wynosza takie wzorce z domu.
    • lusseiana Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:25
      Kto się godzi, ten się godzi.

      Mnie wychowano tak, żebym znała własną wartość, własne prawa, umiała je egzekwować, a także w odpowiednim momencie powiedzieć NIE. Nikt nigdy mną nie poniewierał i nie sądzę, żebym kiedykolwiek pozwoliła sobą poniewierać, obojętnie czy miałoby to być dla wygody, władzy, pieniędzy, czy czegokolwiek. Mam własną godność i świadomość, że nie na wszystko muszę pozwalać. Także problemy w związku rozwiązuję inaczej - już w fazie napięcia, kiedy coś przestaje grać, zapraszam partnera na rozmowę i obgadujemy na spokojnie co komu leży na wątrobie. No ale inna sprawa, że mój facet nigdy mi nie naubliżał, nie zwyzywał, a i z autorefleksją i przeprosinami (po obu stronach) nie ma problemu. To, o czym piszesz, to nie jest schemat powszechny, dotyczący wszystkich. To problem jednostek. Oczywiście tworzą one niemałą statystyczną grupę, ale to nadal nie ogół.

      Nikt nikomu nie każe godzić się na takie traktowanie. Nikt nikomu nie nakazuje wychodzić za mąż za autorytarnego Pana i Władcę. Nikt nikogo nie zmusza do trwania w takim związku, mimo poniżenia i przemocy. Są to indywidualne wybory indywidualnych ludzi, którzy albo lubią utrudniać sobie życie i mieć na co potem narzekać, albo słabych jednostek, które nie mają dość siły w sobie, by taki chory krąg przerwać. Dlaczego tak jest? Ciężko mi to zrozumieć, ale być może graf ma rację - dla wygody, dla pieniędzy, albo dla "bo co ludzie powiedzą?!". Cóż, każdy się bawi, jak lubi.
      • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:38
        Masz to szczęście, że masz normalnego faceta. (choć jeśłi nie jest jeszcze Twoim męzem przynajmniej z kilkuletnim stażem - to też nie byłabym tego taka pewna). Dlatego wypowiadasz z piedestału swojej wyższości te mądre opinie "mnie wychowano...", "mnie nauczono...". Przepraszam, ale jest na tym świecie wielu bydlaków, którzy nie mają tego wypisanego na czole.
        • lusseiana Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 17:40
          Ależ wcale nie chodziło mi o wywyższanie się. Po prostu uważam, że każdy jest kowalem własnego losu, może nie całkowicie, ale w znacznym stopniu. Dlatego też każdy indywidualnie ponosi konsekwencje własnych wyborów - oczywiście rodziny się nie wybiera, kraju urodzenia się nie wybiera, ale męża już owszem. Nie mieszkamy w Indiach i nikt nas nie wydaje zaocznie za mąż... Tylko o to mi chodziło.
      • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:44
        Widać, że się nie spotkałaś jeszcze z podstępnym manipulantem-przemocowcem.
        Owszem odpowiednie wychowanie pomaga uniknąć przemocy, ważne jest poczucie własnej wartości, asertywność, znajomość swoich granic...tyle że niestety mało kto dostaje to wszystko w wychowaniu (sama jestem za tym by w szkole były zamiast godziny wychowawczej np warsztaty asertywności i inne zajęcia psychologiczne, by uczyć młodzież prostych mechanizmów funkcjonowania psyche, które mogli by wykorzystywać by sobie pomóc).
        • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:53
          (sama jestem za tym by w szkole były zamiast godziny wychowawczej np warsztaty asertywności i inne zajęcia psychologiczne, by uczyć młodzież prostych mechanizmów funkcjonowania psyche, które mogli by wykorzystywać by sobie pomóc).

          Dlaczego Ty mi to robisz ? ;)
          • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:55
            No sorry bijatyka, no sorry mam dziś nudę w pracy to pisze ;)
            • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:03
              Wstawię sobie w sygnaturkę: "jestem tego samego zdania co sweet_pink". I będę miała z czaszki.
              • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:09
                Tylko nie zapomnij dodać "nie dotyczy przyjaźni damsko-męskiej" :D
                • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:13
                  sweet_pink napisała:

                  > Tylko nie zapomnij dodać "nie dotyczy przyjaźni damsko-męskiej" :D

                  Pamiętam, pamiętam. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja wziać się wzajemnie za kudły w tym temacie :D
                  • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:20
                    Na bank będzie..poczekaj tak jeszcze ze 2 tygodnia, a na pewno pojawi się odpowiedni temat...wszak to na forum każdy temat pojawia się cyklicznie ;)

                    A z tymi zajęciami to ja się zastanawiam, na ile młodzież by chciała z tego skorzystać. Ja się na warsztaty nabiegałam i naczytałam książek jako już stara baba i powiem szczerze, że odkryłam masę prostych mechanizmów działania psyche, które można wykorzystać dla fajnych efektów...i żal było, że poznaję to tak późno.
                    • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:30
                      A z tymi zajęciami to ja się zastanawiam, na ile młodzież by chciała z tego skorzystać.

                      Jestem całkowicie przekonana, że większość na pewno by skorzystała. Myślę nawet, że dzieci z tzw. marginesu społecznego miałyby tu dla siebie miejsce. Ma to w końcu polegać na dostrzeżeniu swoich mocnych stron, na sposobie przekazywania swoich myśli (tu też kłania się brak nauki komunikacji). To z założenia ma ich podnieść na duchu i poprawić samopoczucie. Tylko dlaczego większość polskiej młodzieży o tym nie wie ? hmmm.
                      Myślę, że takie zajęcia cieszyłyby się największą frekwencją.
                      • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:59
                        No ja to nie wiem...kupa ludzi uważa różne warsztaty psychologiczne i podobne za fiu bździu i pierdoły....pewnie nawet z poparciem rodziców mogło by być ciężko. Po za tym no nie ukrywajmy nawet przed maturą ma się mocno pstro w głowie i się tylko patrzy jakby się od szkoły wymigać, a nie wynieść z niej coś wartościowego...myślę że to mogło by być większe wyzwanie niż nam się wydaje.
                        • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:08
                          Myślę, że nawet gdyby część z dzieciaków coś wyniosła dla siebie z takich zajęć, to byłby sukces. Chodzenie na warsztaty i terapie to faktycznie dla wielu osób fiu-bździu, jak chodzi na terapię, to pewnie z nią coś nie tak, ale takie odgórnie wyznaczone w szkole zajęcia, właśnie w ramach godziny wychowawczej, na pewno by nie zaszkodziły.
                          Poszukam, gdzie można by uderzyć, żeby coś takiego forsować. W ramach programu przeciwdzialania przemocy w rodzinie na przykład.
                          • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:15
                            kesn.com.pl/
                            Klub Edukacyjny Skutecznego Nastolatka. Niestety extern.
                          • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:17
                            Jak ludzie słyszą przemoc, to zaraz myślą że ich to nie dotyczy i od tej strony to słaby pomysł...no i po za tym tematów jest takie mnóstwo i nie tylko te związane z własną wartością i asertywnością ale też .np o tym jak działają nawyki i jak wykorzystywać je żeby działały na nasza korzyść, jak twórczo myśleć, jak sobie radzić z obniżonym nastrojem, jak kontrolować strach itd.
                        • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:10
                          Ja miałam na myśli raczej zajęcia w szkole. Tak, jak wcześniej pisałaś, w miejsce lub obok obecnych zajęć wychowawczych. Wiadomo, że na zjęcia dodatkowe, a w szczególności płatne nikt się nie pokusi.
                          Śmiejemy się czasem z amerykańskich filmów, na których pan nauczyciel pozwala na śmiałe interpretacje literatury, być może bardziej toleruje "bezczelność" słuchaczy. Ale robi jedno - nie hamuje ich odwagi, dopuszcza wszystkich do głosu.
                          Trudno mi uwierzyć, że jeśli dziecko/młody człowiek zostanie publicznie pochwalony za swoje osiągnięcie (nawet małe), znów nie będzie chciał wejść na podest i zdobyć braw. Każdy to lubi.
          • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:59

            > (sama jestem za tym by w szkole były zamiast godziny wychowawczej np warszta
            > ty asertywności i inne zajęcia psychologiczne, by uczyć młodzież prostych mecha
            > nizmów funkcjonowania psyche, które mogli by wykorzystywać by sobie pomóc).

            Czy jest na tym forum ktoś, kto ma jakieś wejścia w Ministerstwie Edukacji? Jestem bardzo za:)

            Dla mojego męża asertywność, poczucie własnej wartości, lubienie siebie to egoizm i prosta droga do ruiny związku. O tak, tak myśli przemocowiec.
            • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:15
              Tak myśli nałogowiec kochania..wszystko co pomaga partnerowi być niezależnym od niego to zło zagrażające relacji...przemoc bierze się w walki z tym "złem"....dlatego można usłyszeć takie dyrdymałki jak "on mnie tak terroryzuje, bo mnie kocha".
        • lusseiana Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 17:57
          Swego czasu także z manipulatorem się spotykałam. Czy był też przemocowcem, tego nie wiem, bo różowe okulary zauroczenia spadły mi po niecałym miesiącu, tak więc nie zdążył doprowadzić mnie do stanu godzenia się na wszystko. Niemniej tematu nieco "liznęłam" - może nie tak jak autorka, ale zawsze coś. Dlatego nie bardzo chce mi się wierzyć, że ktoś znający swoją wartość da się byle psycholowi sprowadzić do parteru...

          Przenoszenie odpowiedzialności na szkołę nie jest według mnie dobrym pomysłem - wystarczy zobaczyć, jak wygląda słynne wychowanie do życia w rodzinie... Śmiech na sali i tyle.
          • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 18:41
            To ja Ci powiem kobieto na klęczkach dziękuj i po rękach całuj tego, kto Cię tak wychował :)
            Ja jestem z w miarę normalnego domu, ale z poczuciem własnej wartości było u mnie krucho (wygląd i z deka dziecinny charakter)...sama musiałam sobie wybudować ochronę przed przemocą psychiczną, bo z domu niewiele pod tym względem wyniosłam (trochę mi się zeszło)...a i tak mam wrażenie że pod względem samozachowawczym i wartości samej siebie wyróżniam się in plus na tle rówieśniczek.

            Co do przenoszenia odpowiedzialności na szkołę...problem to jest w tym, że pewnie takie coś by się odbywało jak najmniejszym kosztem i naprawdę marne szanse faktycznie były by na to by to było coś warte (a żeby było to trzeba dobrego trenera z zacięciem, a jak ktoś taki jest to mu się w szkole w życiu pracować nie opłaci). Tyle że jak nie szkoła to gdzie? Przecież znakomita większość rodziców nie ma o tym wszystkim pojęcia. Owszem są tacy, którzy intuicyjnie lub za pomocą powielania mądrych schematów z przeszłości wychowają dziecko na pewne własnej wartości, ale co z resztą. No i ta pewność siebie i odporność na przemoc psychiczną to w sumie jeden temat, a gdzie inne zagadnienia psychologii, przecież jest tyle ważnych i ciekawych.
    • bijatyka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:25
      Jak poprzednicy wspomnieli, powodów będzie co nie miara. Według mnie najważniejsze z nich to:
      - trudny status materialny osób samotnie wychowujących dzieci w Polsce
      - mentalność i wychowanie, w których wzrastamy - "nie dam rady", "nie potrafię", "nie zasługuję na dobrą przyszłość". Pokrótce - brak wiary w siebie, oczekiwanie, co mi życie przyniesie a nie kreowanie własnej przyszłości.
      Co do tego drugiego. Niestety ani rodzice ani szkoła ani otoczenie nie motywują nas do pokreślania swoich zalet, do uwydatniania własnych talentów, co w efekcie prowadziłoby do zwiększenia poczucia własnej wartości. Coś jednak zaczyna przebłyskiwać w świadomości Polaków, niestety jedynie tylko wśród ich części.
      Cóż, poczekamy aż same będziemy starowinkami. Może nasze prawnuczki, zaczną mówić "Im fine" zamiast "jakoś leci"
    • bimota Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 12:55
      Bo jestescie glupie... My podobnie, tyle ze to glupota zbiorowa...
    • martishia7 Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:04
      Z kilku powodów, które już zostały wymienione. Zależność ekonomiczna, pozorna lub realna, wpojona od maleńkości uległość, brak poczucia własnej wartości i wiary we własne siły, napiętnowanie społeczne (miejscami jeszcze występuje) jako tej która na świętą rodzinę się zamachnęła. I tak dalej, i tak dalej. A Ty wymiksowałaś się już z tego układu?
      • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:17
        A Ty wymik
        > sowałaś się już z tego układu?
        Jestem w trakcie, ale zajęło mi to dwa lata. Znaczy od momentu, kiedy mi zaświtało, że to jednak nie dwie strony są winne i żeby zupa nie wiem jak była słona lub niesłona, to i tak mąż znajdzie kij, żeby mnie uderzyć, bo bez tej ciągłej huśtawki wybuch/miesiąc miodowy nie umie żyć, do podjęcia stanowczej decyzji o rozwodzie. Próbowałam naprawić przez terapię swoją, wysłałam męża (z trudem, wykorzystując fazę miesiąca miodowego) na warsztaty radzenia sobie ze złością, nic nie pomogło, po warsztatach była taka różnica, że wybuchł nie po dwóch tygodniach (tyle średnio trwa u niego cykl), ale dopiero po miesiącu. Warsztaty były ostatnią szansą, jaką dałam naszemu związkowi.
        Koleżanka, o której pisałam na początku, jest z pozoru silną kobietą, samodzielną finansowo, z dużym zapleczem znajomych. Chyba zakorzeniona potrzeba posiadania spodni w domu nią kieruje, inaczej tego nie umiem sobie wytłumaczyć. Ale skąd taka potrzeba? O ile zycie może być pełniejsze bez garba w postaci wiecznie pieklącego się i czepiającego męża. Ona naprawdę nie widzi swojego upodlenia, uważa, że to norma.
        • martishia7 Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:29
          Zuch kobita. I Tobie dobrze zrobi, i mniejsze szanse, że dzieci pójdą w Twoje ślady w swoich przyszłych związkach. Powodzenia życzę. A małżonek wyciągnął jakieś wnioski, skoro zdecydowałaś się na rozwód? Czy może Ty jesteś ta zła i wszystkiemu winna?
          • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:15
            Wszystkiemu jestem winna ja. On faktycznie, trochę nerwowy jest, ale gdybym nie prowokowała, to on nie mialby żadnych powodów do ataków. Sama się proszę. Swoje wszelkie przewinienia tłumaczy jako wynik mojego wrednego zachowania. Stosuje szantaż emocjonalny, ja mu się nie poddaję, robie swoje, to jestem ta najgorsza, która nie przyszła i nie porozmawiala, przecież on by się wycofał, ale ja go doprowadziłam do tego, że stracil nad sobą panowanie.
            Od dawna nie przeprasza, ale po jakimś czasie przychodzi i się łasi. Skoro taka zła jestem, to skąd miodowe miesiące? Chore, ale z jego punktu widzenia całkowicie zrozumiale. Wiem, że do śmierci pozostanie w przekonaniu, że jest niewinny. I Bóg z nim.
            • martishia7 Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:23
              Amen i powodzenia :)
    • aneta-skarpeta Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:08
      Tez kiedys myslalam ze jestem nadwrazliwa

      okazalo sie, ze przy drugim mezu juz nie jestem, w domu jest mila atmosfera, dziecko nie musi sie chowac itd wiadomo, kazdy ma zly dzien czasem, ale z przemocą psychiczną nie ma to nic wspolnego
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 13:17
      Dla mnie dużym przełomem była chwila kiedy zrozumiałam, że jeśli tkwimy w relacji z osobą, która nas krzywdzi to my mamy problem(abstrahując od tego, że ten ktoś też).
      Czyli, że to nasze niskie poczucie własnej wartości, niewłaściwa matryca relacji(najczęściej wyniesiona z dzieciństwa) czy nasze zniekształcenia poznawcze sprawiają, że to co jest chore, toksyczne, niefajne dla nas jest do przyjęcia. Albo, że żyjemy w jakiejś iluzji a nie prawdziwym życiu.
      Kobiety, które mówią, że kochają swoich facetów i jednocześnie wymieniają cały szereg wad czy zachowań, które są calkowicie dyskalifikujące to kobiety, które kochają tak naprawdę swoje wyobrażenie a nie tego faceta.
      W ogóle to jest temat na parę godzin no.
    • berta-live Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:37
      Myślę, że to nawet nie o kasę czy jakiś marazm życiowy chodzi tylko o jakieś zaburzenia osobowości, które powodują, że delikwentka jest ofiarą. W zasadzie to tutaj mamy zderzenie jakiś dwóch patologicznych jednostek. Psychol tyranizujący rodzinę raczej nie zwiąże się z kimś kto jest silny i dominujący. Szuka kogoś kto mu się podporządkuje i pozwoli poniżać. A nawet jak się zwiąże, to szybko się rozstaną.

      I druga rzecz to kompletny brak umiejętności społecznych u większości ludzi. Dawniej nazywało się to coś savoir vivre a teraz mówi się asertywność. Jak zwał tak zwał, trzeba się tego nauczyć a na dobrą sprawę przeciętny Kowalski nie bardzo ma gdzie ani od kogo. I to, że ludzie są agresywni, skaczą sobie do gardeł i nie potrafią na nikim wyegzekwować kulturalnego sposobu bycia, jest tylko konsekwencją braku dobrego wychowania.
      • mozambique Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:45
        akurat asertwynosc nie ma wiele wspolnego z savoir-vivre
        s-v glownei opiera sie na-nierobieniu-nieprzyjemnosci-innym-nawet-za-cene-własnego dyskomfortu

        poczytaj sobie forum s-v - włosy staja na głowie !
        • berta-live Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 14:57
          Asertywność też nie polega na tym, że dostaje się co chce, kiedy chce i jest się bogiem, któremu cały świat ma paść do stóp. A SV to zbiór zasad rządzącym współżyciem międzyludzkim i w momencie jak wszyscy w danym towarzystwie się do niego stosują, to nikt nie jest poszkodowany. I nie jest też prawdą, że dżentelmen sobie pozwalał w kaszę dmuchać i nie mógł chamowi w mordę dać jak ten sobie przegiął.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:07
            berta-live napisała:

            > Asertywność też nie polega na tym, że dostaje się co chce, kiedy chce i jest si
            > ę bogiem, któremu cały świat ma paść do stóp.


            No chyba trochę pojechałas:P
            Asertywność to chyba nie znaczy, że jest się bogiem i że dostaje się wszystko to co sie chce. Asertywność to przejaw dojrzałej postawy w której człowiek umie postawić granicę, umie odmowić i też poprosić czy wyegzekwować bez agresji sprawy dla niego ważne. No ale dojrzały człowiek wie też, że nie zawsze można mieć to co sie chce między innymi dlatego, że inni też mają swoje prawa i swoje granice.

            > A SV to zbiór zasad rządzącym wsp
            > ółżyciem międzyludzkim i w momencie jak wszyscy w danym towarzystwie się do nie
            > go stosują, to nikt nie jest poszkodowany. I nie jest też prawdą, że dżentelmen
            > sobie pozwalał w kaszę dmuchać i nie mógł chamowi w mordę dać jak ten sobie pr
            > zegiął.
    • kookardka Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 25.01.11, 15:21
      Brak szacunku to podstawa do tego by powiedzieć pa - bez względu na okoliczności. Za to, że kobiety myślą inaczej i tłumaczą sobie na różne sposoby, że nie można powiedzieć pa ( bo dzieci będa bez ojca, bo co sąsiedzi i rodzina powiedzą, gdy wystapię o rozwód, przesadzam bo inne tez tak mają to i ja wytrzymam itd) należy podziękować naszym prababkom, które utwierdzały w nas przez lata ten chory stereotyp ( kobieta służka, a dzieci z drogi , bo panu i władcy przeszkadzają ). Na szczęście się budzimy z tego letargu, dla dobra naszego i przyszłych pokoleń. Z domów, w którym było duzo przemocy psychicznej i fizycznej wyrastają ludzie pogubieni emocjonalnie i zyciowo, z problemami psychicznymi w dorosłym życiu ...
      • herta_m Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 09:08
        Nie zawsze wychowanie i wzorce wyniesione z domu są przyczyną naszego pogodzenia się ze złym traktowaniem. Wychowywała mnie niemal wyłącznie mama, mialam z nią doskonały kontakt, bardzo się kochałyśmy. Tatuś się wymiksował, lubił panie, niektóre aż za bardzo, zważywszy, że się jednak związał z jedną.
        Z mężem związałam się, bo był przeciwieństwem tatusia: uczciwy, zakochany, oddany. A to, że był chorobliwie zazdrosny i chętnie mnie izolował od innych, było dla mnie dowodem miłości. Oba te zachowania: zazdrość i izolowanie są nota bene również typowymi cechami przemocowca. O tym wtedy też nie wiedziałam. A szkoda.
        Jestem osobą prostolinijną, trochę naiwną, wyrozumiałą (aż za bardzo), dlatego tak długo nie zdawałam sobie sprawy z patologii. Najwięcej szkody w moim przypadku przyniosły obiegowe opinie: "nikt nie jest doskonały" (to sprawia, że nie oceniam innych surowo), "w związku zawsze winne są dwie strony", "nie ma związków idealnych". Nadmierna wyrozumiałość sprawia, że przymykamy często oczy na pewne rzeczy (on biedny jest taki nerwowy, ma stresującą pracę, trzeba starać się go zrozumieć). No i te "miesiące miodowe", idylla normalnie. To bardzo usypia czujność.
        Wychodzi na to, że nie można być za dobrą. Szkoda, nadal uważam, że świat byłby lepszy, gdybyśmy byli bardziej tolerancyjni, ale co zrobić z tymi, ktorzy to wykorzystują? Czy większość ludzi nie ma pokusy, żeby wykorzystać cudzą wyrozumiałość i ustępliwość? Czy są jeszcze ludzie, ktorzy cenią idealizm? Czy jeśli bym kiedyś na nowo się z kimś związała, mam być bardziej wyrachowana, bardziej myśleć o sobie? Gdzie jest ten złoty środek między naiwną i ustępliwą a egoistyczną zołzą?
        • sweet_pink Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 09:55
          Są ludzie którzy cenią idealizm. Są tacy co nie mają pokusy by wykorzystywać tych ustępliwych. I można być dobrą tak bardzo jak się chce.
          Jaka masz być i gdzie leży złoty środek? Ja Ci powiem :D Każdy człowiek, każda psychika ma swoje indywidualne granice...te granice określają to jak blisko dopuszczasz do siebie innych, jak szybko się otwierasz, jaką część swoje wnętrza chcesz pokazywać innym, jakie zachowania wobec Ciebie są dla Ciebie komfortowe itd. Jeśli w jakiejś relacji, ktoś szanuje te twoje granice, nie włazi z butami na Twój teren, ale jednocześnie zbliża się do Ciebie to ta relacja jest dobra. Dlatego swoje granica trzeba poznać i trzeba umieć je komunikować innym i ich bronić. Nie trzeba być wyrachowaną, nie trzeba być zołzą...trzeba szanować swoją (i innych!!!) psychikę i jej granice, to wystarczy. Gdzie u Ciebie są te granice to Ci nie powiem bo każdy ma inne, trzeba to samemu odkryć. Poszukaj książek lub artykułów na ten temat (to jest bardzo bliskie tematowi asertywności).
        • sienmuza Re: Dlaczego godzimy się na złe traktowanie? 26.01.11, 11:22
          >Nie zawsze wychowanie i wzorce wyniesione z domu są przyczyną naszego pogodzeni
          > a się ze złym traktowaniem.
          Zgodzę się z tym, niemniej jednak coś w tym jest, że takie "typy" wieszają się właśnie na >prostolinijnych, trochę naiwnych, wyrozumiałych (aż za bardzo)>, oni jakby szóstym zmysłem wyczuwają, że tu znajdą bezpieczną przystań. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa.
          Czy jeśli by
          > m kiedyś na nowo się z kimś związała, mam być bardziej wyrachowana, bardziej my
          > śleć o sobie? Gdzie jest ten złoty środek między naiwną i ustępliwą a egoistycz
          > ną zołzą?
          Nie można zmienić swojej osobowości, charakteru. Można nad tym pracować ale zawsze gdzieś w naszej podświadomości odezwie się głosik - przecież on na pewno nie chciał, on jest i tak pokrzywdzony przez los, nikt go nie rozumie, przeciez mnie kocha...
          Taki schemat niestety powtarza się niestety w mniejszym lub większym stopniu w każdym kolejnym układzie.
          Chyba, że w końcu trafi sie na kogoś przed kim nie pokażemy swojej słabości bo po prostu nie będziemy musiały.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja