Do starszych sióstr...

25.01.11, 23:36
Mam autentyczny problem. Z młodszą siostrą. Bardzo liczę na komentarze "starszych sióstr" i braci też....
Moja siostra jest chyba w masakrycznym dole. Jej eks władował ją w duże problemy finansowe, kolejni eksi pakują ja w dół emocjonalny ( z żadnym dłuższa niż na góra kilka tygodni- sprawa nie wychodzi). Ona przestała o siebie dbać w stopniu nawet minimalnym, naprawdę wygląda starzej od naszej własnej matki. Może i bym o tym z nią pogadała, gdyby nie to, ze wygląda rzecz na depresję ergo gadanie jest na zasadzie "rusz się człowieku" do kogoś, kto właśnie miał zawał mięśnia sercowego. Bo gadanie tu nic mam wrażenie nie pomoże, potrzeba chyba "lekarza dusz". Mam zamiar jej zorganizować wizytę u lekarza, plus pogadać może przy winie. Ale może ktoś w z Was przerabiał taki masakryczny dół u rodzeństwa i coś może napisać? Bo ja się o nią boje i naprawdę nie wiem, jak realnie mam jej pomóc... Nie byłam z nią nigdy jakoś bardzo, bardzo blisko, ale zostawić jej tak samej nie potrafię
    • akle2 Re: Do starszych sióstr... 25.01.11, 23:43
      Bardzo chwalebny gest.
      Jakie problemy finansowe? Podżyrowała kredyt? Założyła (głupia) wspólne konto? Tu bardzie prawnik by się przydał (nie żartuję), lekarz na drugim planie.
    • gnomowladny Re: Do starszych sióstr... 25.01.11, 23:45
      A ile siostra ma lat? Albo psychiatra albo lekarz 1 kontaktu bo może mieć z tarczycą problemy.Poza tym powinnaś ją znac i wiedzieć czy wcześniej tak bywało.Jak ma depresje to zadne wino nie pomoze wiec nie polecam, natomiast zainteresowanie siostry to na pewno juz jakies wsparcie.
    • berta-live Re: Do starszych sióstr... 25.01.11, 23:46
      Nie mam siostry, ale myślę, że jedyne co możesz zrobić to zaciągnąć ja do psychiatry.
    • aneta-skarpeta Re: Do starszych sióstr... 25.01.11, 23:56
      jako starsza siostra najpierw zbuduj nic porozumienia- jakims wciagnieciem reki- wiem, ze Ci truno moze chcesz sie wygadac?

      i wtedy pogadac z nia, jak sie otworzy to poradzic, wspomoc, zaoferowac pomoc i lekarza, porade prawną, ze mozesz z nią byc, pojsc, wesprzec- zeby bylo jej latwiej
      samam jestem starsza siostrą, mam brata- nie bylo az takiego dramatu, ale czasem musialam pomoc. u nas wygladalo tak, ze brat sie krecil, wiedzialam ze cos sie dzieje, ale nie chcial mowic...ale wyczailam moment, spytalam, a on pekał i wtedy moglismy juz normalnie pogadac itd
    • yoko0202 Re: Do starszych sióstr... 26.01.11, 10:39
      jeżeli to faktycznie depresja, to masz rację, że żadne gadanie nie pomoże, wino też nie.
      trzeba po prostu jak najszybciej iść do psychiatry po receptę i wpompować sztuczne endorfiny do mózgu - reakcja powinna nastąpić dość szybko, ale nie wolno sprawy przeciągać. weź ją po prostu załaduj do samochodu i zawieź do lekarza.
      depresja to piekielnie poważna i groźna choroba, lekceważona przez wiele osób, nie tylko może spowodować cierpienia psychiczne nie do opisania, to jeszcze poważne dolegliwości fizyczne (a wiem coś o tym, bo na prochach byłam rok)
      a świadomość, że masz wokół ludzi, którzy zawsze będą gdy ich potrzebujesz, jest tu kluczowa, więc po prostu bądź przy niej.
      • sienmuza Re: Do starszych sióstr... 26.01.11, 12:25
        Wydaje mi się, że kolejność (wiek) sióstr nie ma tu wiekszego znaczenia. Ja jestem najstarszą z sióstr i to zawsze ja niestety miałam kłopoty. Wtedy mogłam liczyć na pomoc młodszych sióstr.
    • tygrysio_misio Re: Do starszych sióstr... 26.01.11, 14:08
      w tym problemie to czy jestes starsza czy mlodsza siostra nie ma znaczenia... nawet to ze jestes rodzina nie ma znaczenia

      rodzina to jest taki zbior ludzi, ktorych czesto by sie nie lubilo gdyby byli obcy

      ona nie potrzebuje teraz siostry ale przyjaciolki/przyjaciela
      kogos kto by ja odciazyl troche... nie z klopotow finansowych, ale spraw przyziemnych... tak zeby sama mogla stanac na nogi... i kogos, kto nie dawalby jej czasu na myslenie o problemach

      i mowie to z perspaktywy kogos o obnizonym samopoczuciu lub na skraju depresji, a moze juz w pierwszym stadium?

      przy takim czyms zwykle codzinne rzeczy, (ktore nalezy robic jako pierwsze czesto, na dalszy plan spychajac problemy glowne) sa tak ciezkie do wykonania, ze nie ma sie sil na nic innego

      wiesz jak ciezko jest np pozmywac naczynia, kiedy sie nie ma w ogole motywacji zeby to robic, kiedy problemy ze soba sprawiaja, ze sie nie dba o czystosc?..wiesz o ile dluzej sie wszytsko robi i o ile mocjiej meczy?... ale przeciez trzeba..tak samo z mycie sie i dbanie o siebie

      zastanow sie czy jest cos w jej zyciu co ja meczy i niepozwala jej zajac sie sednem problemu, a co moglabys wziac na siebie... ale nie tak zebys Ty sie meczyla i zyla za nia, bo wtedy mozesz wyrobic w sobi poczucie "teraz oddaj mi ten czas/pieniadze/przysluge"

      czasem wystarczyloby zebys zaczela wyciagac ja z domu... moze z tego wyciagania i Ty bys mogla cos zyskac? moze poprawic kondycje i zapisac sie na silownie? moz odchamici sie i pochodzic do teatru?
    • balbina_alexandra Re: Do starszych sióstr... 26.01.11, 17:01
      Wiek nie ma znaczenia - u nas jest sytuacja odwrotna, to ja choruję choć jestem starsza i to całkiem sporo. Moja siostra była i jest dla mnie zawsze podporą. Jeśli siostra przestała dbać o siebie - a tak właśnie jest w depresji, ja nie miałam siły wstać z łóżka i umyć łba, osoba, i pisze to osoba totalnie zafiksowana na punkcie swojego wyglądu i urody - to znaczy, że jest z nią niedobrze i powinna jak najszybciej iść do lekarza. Poszukaj dobrego psychiatry i idź z nią. Ludzie się czasem boją pierwszej wizyty, zupełnie niesłusznie zresztą. To co możesz zrobić teraz to przypilnować, żeby jak najszybciej znalazła się u lekarza, a potem pilnować żeby brała leki. Moja siostra w najgorszych dla mnie okresach spędzała ze mną b. dużo czasu, nocowała, pomagała mi w takich banalnych czynnościach jak sprzątanie, zakupy, gotowała (a robi to naprawdę b. dobrze).
    • rosa_de_vratislavia Re: Do starszych sióstr... 26.01.11, 17:21
      >wygląda rzecz na depresję ergo gadani
      > e jest na zasadzie "rusz się człowieku" do kogoś, kto właśnie miał zawał mięśni
      > a sercowego. Bo gadanie tu nic mam wrażenie nie pomoże, potrzeba chyba "lekarza
      > dusz". Mam zamiar jej zorganizować wizytę u lekarza, plus pogadać może przy wi
      > nie.

      Doskonały pomysł. Namów ją na wizytę u psychiatry (najlepiej prywatnie - po co czekać na termin państwowo?) i idź z nią razem.
      Alkohol na doły (takie mocne ) nie pomaga, lepszy spacer a najlepszy - basen /aqapark(naprawdę!)
      starsza siostra - R.
Pełna wersja