Drugie dziecko ????

    • malybialypies Re: Drugie dziecko ???? 30.01.11, 21:23
      W tym stanie ducha stanowczo nie powinnaś decydować się na drugie dziecko, zwłaszcza, że nie masz 40 lat, tylko niespełna 30. Decyzję należy odłożyć /o ile zdecydujesz się ją podjąć/ do czasu rozwiązania problemów w małżeństwie. Jak kilka osób wcześniej mam wrażenie, że dla męża jest to właśnie prosty sposób na uporanie się z tymi problemami - uziemi Cię w domu i ma z głowy.
      • akle2 Re: Drugie dziecko ???? 30.01.11, 21:35
        Ciekawe co by powiedział na wynajęcie opiekunki...
    • nikaooo Re: Drugie dziecko ???? 30.01.11, 21:36
      NIe,nie jesteś podła a twój mąż to egoista!dziecko kolejne jako dopełnienie ...czego?jego dowartościowania?
      My zawsze musimy rozumieć ich wieczną pracę,ja też pracuje i tak jak ty,odetchnęłam,gdy mały poszedł do przedszkola...taka jest prawda!kochamy swoje dzieci nad życie,ale musimy nie raz od nich odpocząc,a kiedy nie ma na to szans i mąż tylko POMAGA i to bardzo biernie w wychowaniu...to ręce opadają,tyczeć się chce...gdzie tu mowa o drugim dziecku

      Ja też powiem Ci miałam momenty chęci posiadania drugiego dziecka,ale tylko w kontekście rodzeństwa dla mojego małego,szybko jednak mi to przeszło,bo teoria jedno a praktyka drugie...
    • kryzysowa_narzeczona75 Re: Drugie dziecko ???? 30.01.11, 22:08
      Wg mnie masz jeszcze czas na podjęcie decyzji o drugim dziecku.
      Powiedz mężowi, że w tej chwili chcesz skupić się na odbudowaniu waszych dobrych relacji, a potem jesteś w stanie pomyśleć o dziecku. Jezu, po prostu pogadaj z nim. Ani nie jesteś gotowa na rozstanie, ani nie jesteś szczęśliwa z bycia i życia z nim, pora więc chyba na zajęcie się swoim małżeństwem i dokonaniem wyboru.
      Jeśli taki argument do niego nie trafi, to on jest egoistą. W takiej sytuacji, jaką opisujesz, to kiepski moment na drugie dziecko i trwaj w swoim postanowieniu, aż Ty nie będziesz na 90% pewna, że oto jesteś gotowa i tego chcesz.
    • brak.slow NIEEEE 30.01.11, 23:40
      przeczytałam twój post i prawie wszystkie odpowiedzi. Z tego co napisałaś rysuje mi się obraz męża, który nie daje Ci prawa do własnego zdania, życia, decyzji. Jeśli tak jest, to tkwisz w związku, który bardzo Cię unieszczęśliwia. Wydaje mi się, że jesteś w złej kondycji psychicznej, wmawianie sobie, że jest się podłą egoistką tylko dlatego, że nie chce się mieć więcej dzieci to już trochę nienormalne. wiele kobiet nie chce dzieci, bo nie mają na to warunków- odpowiedniego partnera, , pieniędzy, ochoty na ból i caly ten okołoporodowy syf i mają do tego prawo.
      Ty urodziłaś jedno i jest ok, nieszczesliwe nie bedzie nie martw sie samotne tez, przecież dorośli ludzie zazwyczaj poza rodzenstwem mają tez rodzicow, znajomych, przyjaciol, partnera życiowego i wlasne dzieci, tak więc posiadanie brata czy siostry nie gwarantuje towarzystwa przez cale zycie ani troche. zupelnie się tym nie martw!!!
      niestety z opisu to moge powiedzieć, że mąż zachowuje się troche jak psychopata- to codzienne zadawanie pytań o kolejną ciążę i robienie uwag, manipulowanie twoją psychiką jest przeokropne!!!

      Posłuchaj swojej intuicji, nie bez powodu "słyszysz" ten wewnętrzny krzyk "nie"
      w szczęśliwych związkach jesli ktos nie jest zadeklarowanym bezdzietnym, najczesciej decyzja o dziecku zapada naturalnie. zwlaszcza kobiety pragną to dziecko mieć. u ciebie to jest strach przed tym, że bedzie gorzej. ba... jesli sie urodzi to bedzie gorzej.
      -poszlaś do pracy, spotykasz ludzi, pewnie lepiej się dzięki temu czujesz, masz swoje pieniądze, za to mąż czuje, że wymykasz mu się spod kontroli. dziecko podrosło, poza tym wspominalas juz o rozstaniu..

      przemyśl decyzję o drugim dziecku, ale z innym panem.
      • reniatoja Re: NIEEEE 31.01.11, 00:27
        > przemyśl decyzję o drugim dziecku, ale z innym panem.


        Doprawdy, cudowna rada. Ma sobie teraz poszukać jeszcze kochanka i z nim machnać dzieciaka. Super. wtedy juz na pewno wyląduje w wariatkowie albo w jakimś domu dla samotnej matki bo ją mąż tak spierze za zdradę i wygna z obojgiem dzieci na ulicę. No po prostu piekna perspektywa.


        Aha! może jeszcze wziać rozwód, znaleźć sobie wtedy faceta i wtedy zrobić sobie dziecko. bedzie uczciwiej. Godniej tak.

        Powinnaś po prostu sie zatrudnić w poradni rodzinnej, masz dar.

        • brak.slow Re: NIEEEE 31.01.11, 00:44
          kobieto wyluzuj, ironii nie czujesz
    • sid-the-sloth Re: Drugie dziecko ???? 31.01.11, 19:35
      Ty nie masz niskiego poczucia własnej wartości, Ty nie masz poczucia własnej wartości w ogóle, jakiegokolwiek. Piszesz o swoim egoizmie! A potem o tym, jak żyjesz życiem dziecka i już chyba tylko dla niego. Pytasz "jak można nie chcieć dziecka" - szok. Zastanawiasz się na tym, czy fundnąć sobie drugiego dzieciaka z tyranem, który Cie nie szanuje i nie uczestniczy w życiu rodzinnym. Kobieto, czy Ty ślepa jesteś? Ponieważ masz siebie za nic, to argumenty o Twoim dobrze będą jak groch o ścianę. W takim razie pomyśl, czy chcesz zgotować piekło potomkowi i wydać na świat drugiego, skazując go na ojca egoistę i dupka oraz matkę umęczoną, zakompleksioną ofiarę.
    • kochanic.a.francuza Re: Drugie dziecko ???? 01.02.11, 12:11
      Wygladasz mi na DDA czyli dorosle dziecko alkoholika.
      Brak Ci wiary w siebie i poczucia wlasnej wartosci. Nie masz nikogo oprocz meza, a ze ten Cie nie szanuje, cale uczucie przelewasz na dziecko, stad to neurotyczne "kocham go cala dusza...".
      Zapewniam, Cie, ze za pare lat ten maly udusi sie Twoja miloscia.
      Musisz sama zaczac cieszyc sie swoim zyciem.
      Mezulek najwyrazniej przestraszyl sie gadki o rozwodzie (gdzie on se taka potuna znajdzie i ktp mu bedzie to dziecko chowal?) i chce Cie uziemic w domu.
      W takim stanie emocjonalnym, w jakim jestes mysl o dziecku to bezczelnosc i jeszce wmawia Ci ze cos z Toba nie tak. Widac wie, ze TY wszystko lykniesz, bo nikt nie nauczyl sie samodzielnego myslenia ani szacunku do siebie. Nie obraz sie za te slowa, nie obwiniam Ciebie, to fakty i chyba przyznasz mi racje.
      Na poczatek pokaz mezowi, ze koniec z nieszanowaniem Ciebie, koniec nieliczenia sie z Twoimi uczuciami i potrzebami. Ty potrzebujes teraz wsparcia emocjonalnego i powrotu do rownowagi. To on jest wygodny, zadajac od ciebie tego czego sam chce nie liczas sie z Twoim zdaniem, z Twoimi uczucimi.
      Rozmawiaj z nim tak, jakbys juz byla prawie zdecydowana na rozwod. I zapytaj wprost czy ma inna babe.
      Mezowie, ktorzy nie pozwalaja zonom na ploteczki z reszta swiata, sa przewaznie pelni trwogi o utrate partnerki, choc wcale nie zdaja sobie z tego sprawy.
      Badz silna i stanowcza. Zobaczysz, Twoj pan maz i wladca "stopnieje", oczywiscie nie od rzu i w oczach ale w ciagu kilku miesiecy gadka mu sie zmieni.
      Za dobra bylas.
    • jaffoo Re: Drugie dziecko ???? 01.02.11, 12:25
      adeleee, co to w ogóle za pytanie... nie jesteś podła. Masz prawo do takiej decyzji i nikt nie może Ci niczego narzucić.

      Co to w ogóle znaczy że on CHCE MIEĆ drugie dziecko???? "Mieć" to można zatwardzenie... Dziecko się wychowuje, dzieckiem się opiekuje. A nie "ma".

      Mam nadzieję, że dojdziesz z mężem do porozumienia i sama odnajdziesz radość z samej siebie, tę która gdzieś się zgubiła przez te 6 lat...

      Zamiast kolejnych pieluch bardziej przydałby Ci się odpoczynek. Taki absolutny. Tylko Ty i święty spokój.
      • eliza582 Re: Drugie dziecko ???? 01.02.11, 22:03
        Myślę, że każda kobieta czasem ma takie przemyślenia i dołki jak Ty. I z tego co czytam ten dołek który teraz przechodzisz ma ogromne do tego podstawy, ale co najważniejsze w tym dole i w tak słabych relacjach nie powinnaś podejmować tak wiążących decyzji. Zawsze trzeba zadać sobie pytanie czy w razie czego sama dam radę? Z drugiej strony często jest tak, że dzieci przynoszą równowagę, wiążą trwalej i dają jeszcze więcej szczęście niż to jedno. Szukaj ukojenia duszy, a reszta się ułoży.
        Eliza
    • jendza1 Adeli, jestes tam jeszcze:)? 01.02.11, 22:16
      Moze Ci jakos pomoze to, co mi przyszlo do glowy?

      Wiesz, w kwestii Twojej decyzji dobrze byloby nie koncentrowac sie na Tobie i na tym, czego Ty chcesz/czy jestes lub nie 'egoistka'... itd. Polożenie akcentu na Twoje 'chce' lub 'nie chce' jest tu oczywista manipulacja.
      To, co liczy sie teraz przede wszystkim, to dobro dziecka, ktore ma byc poczete. A dziecku do wlasciwego funkcjonowania oraz do szczesliwego zycia niezbedni sa OBOJE RODZICE: kochajacy siebie nawzajem i dziecko/dzieci. A 'kochajacy' oznacza 'zajmujacy sie'. Spedzajacy razem czas, przewijajacy malucha, ocierajacy hektolitry sliny, gdy zabkuje, karmiacy, tulacy noca, potem wspolnie odrabiajacy lekcje itd.
      Nie wolno godzic sie na dziecko, ktoremu nie da sie tego wszystkiego zapewnic.
      Bo sie temu dziecku robi krzywde - jeszcze przed jego poczeciem.

      Raz sie 'dalas nabrac'. I musisz wychowywac synka sama.
      Nie moglas przewidziec, jak bedzie.
      Wyszlas z tego optymalnie - Wasz maluszek jest udany, zaopiekowany itd.

      Jednak drugie dziecko - w tych warunkach - nie!
      Masz absolutna racje!

      Postaw mezowi warunki - Twoje minimum.
      Jasno i zdecydowanie. Z uzasadnieniem. A uzasadniac i stawiac warunki mozna spokojnie, rozsadnie, logicznie i bez agresji. Gdy czlowiek ma racje.

      Rzeklabym mezowi w takiej wlasnie, spokojnej rozmowie, ze zalezy mi na nim, na Waszej rodzinie i na dzieciach tez. Ale wlasnie dlatego, ze CI zalezy - bedziesz walczyc, by ta rodzina byla zdrowa i szczesliwa.
      Dziecko musi miec ojca - a nastepnego do zycia bez ojca powolywac nie bedziesz.
      Twoje warunki 'konieczne' to zatem - np. wspolna, udana psychoterapia, maz, zajmujacy sie synkiem SAM raz/kilka razy w tygodniu, i nie wiem, co jeszcze.

      Zgodzi sie na Twoje warunki i je zrealizujecie - bedziesz mogla pomyslec o nastepnym malenstwie, z radoscia i przekonaniem, ze to ma sens. Dla tego malca przede wszystkim.
      NIe zgodzi sie - Ty nie zgodzisz sie na dziecko.
      To normalna 'negocjacja', jak w pracy.
      Powinien pojac.

      Trzymaj sie mocno i walcz.
      Wiem, ze trudno jest walczyc o siebie, zwlaszcza z taka historia, jak Twoja.
      Jesli jednak przesuniesz 'akcent' na dobro dziecka, bedzie CI latwiej.
      Odwagi!
      Walczysz nie tylko o dobro dzieci, czy w nastepnej kolejnosci - swoje.
      W gruncie rzeczy - o dobro meza rowniez.
      Jesli bedzie mial nieszczesliwa zone i samotne dziecko/dzieci, sam rowniez nie bedzie spelniony.
      Wszystko w Twoich rekach.
      Masz czas... trzydziestka to tak niewiele jeszcze... Juz wiesz, rozumiesz, a jeszcze jestes mloda i pelna sil. Rodzic mozesz jeszcze przez kilkanascie lat.
      Teraz musisz powalczyc o dobro Waszej calej rodziny.

      Trzymaj sie!
      j
Inne wątki na temat:
Pełna wersja