rzeka.chaosu
27.01.11, 20:57
Widzicie w takim zestawieniu niezgodność? :)
Bo mnie to dziwi (tak wiem, jestem zła, wścibska i czepialska). Odwiedziłam osobę, która zawsze jest perfekcyjnie zrobiona (make up, ciuchy, dodatki, styl bycia). Natomiast jej mieszkanie przypomina hmmm... dawno opuszczoną norkę. Nie chodzi o bałagan czy porozrzucane graty. Raczej o wszechobecny kurz, śmieci na dywanie, zacieki na szafkach, niedojedzone papu na stolikach, i wszechobecny zapach stęchlizny.
Ja nie mogłabym przebywać w takim przybytku. :D Dziewczynę bardzo lubię i żeby nie było: nic do niej nie mam, mimo bałaganu wdzięczna byłam za gościnę i nocleg.
Tylko dziwi mnie jak można dbać o siebie a tak zaniedbywać miejsce, w którym się żyje.
Aha: i jako zapowiedziany od dawna gość czułam się źle, bo taki brud odebrałam jako oznakę tego, że nie jestem dla niej ważnym gościem, nie obchodzi ją, że nie mam gdzie usiąść, albo przy czym napić się herbaty. ;/ Teraz przynajmniej wiem dlaczego mam kazała mi sprzątać, żeby przyjąć gości w cywilizowanych warunkach.