Ona z dzieckiem i on.

29.01.11, 11:06
Był tu rano taki wątek na temat "wchodzenia" w związek z kobietą z dzieckiem.
Wątku już nie ma, bo był prowokacja napisaną językiem nie do zaakceptowania.
Ale problem pozostał.
Wielokrotnie się nad tym zastanawiałem, chyba nawet i tu był wątek o tym.
Ale temat nie daje mi spokoju
Dla mnie taki związek jest raczej niemożliwy do zaakceptowania, a składa się na to kilka powodów.
1. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem adopcji, a to z góry narzuca konieczność "prowadzenia" 2 rodzin na raz.
2. Uważam, że zwielokrotnienie podmiotów biorących udział w zdarzeniu, potęguje problemy w postępie geometrycznym. Czyli 2 rodziny w jednym to 4 razy więcej problemów.

Chyba nie odważyłbym się na to, bez względu na "walory" kobiety i uczucia kierowane do niej.
Dla mnie to zbyt duże ryzyko przegrania życia.
    • jan_hus_na_stosie Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:11
      czyli co, dzieciom w domach dziecka, kobietom (mężczyznom) wychowującym samotnie dzieci mówimy stanowcze NIE i naznaczamy społecznym piętnem?

      do gestapo byś się nadawał :)
    • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:11
      I tutaj się z Tobą zgadzam. Tzn. może nie w kwestii powodów, ale też nie weszłabym w związek z dzieciatym facetem - chyba, że dzieci byłyby dorosłe lub byłyby to starsze nastolatki.
      • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:24
        No tak, ten wątek dotyczy tylko kobiet z dziećmi i strasznego losu facetów, którzy się z takimi wiążą. Nieuważnie czytam.:)
        • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:30
          sid-the-sloth napisała:

          > No tak, ten wątek dotyczy tylko kobiet z dziećmi i strasznego losu facetów, któ
          > rzy się z takimi wiążą. Nieuważnie czytam.:)

          Pisany jest z pozycji faceta, ale dotyczy obu stron związku.
          Z tym, że przypadek opisany przeze mnie jest o tyle trudniejszy, że dziecko jest w nim fizycznie obecne. W typie związku o którym Ty mówisz tak jest zdecydowanie rzadziej. Ale większość problemów jest podobna.
          • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:35
            Po pierwsze - dziecko przeważnie mieszka z matka, wiec jest fizycznie obecne, tak jak piszesz. A po drugie - jeśli jednak dziecko jest wychowywane przez ojca i ma dochodzącą matkę/matki nie ma w życiu dziecka, to facetowi z takim "balastem" jest łatwiej znaleźć partnerkę, która zaakceptowałaby taki układ, niż kobiecie znaleźć partnera w analogicznej sytuacji.
            • triss_merigold6 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:43
              IMO facetowi wychowującemu dziecko na co dzień jest znacznie trudniej. To właśnie kobiety bardziej chcą mieć swoje własne biologicznie dziecko, facet niekoniecznie ma potrzebę spełniania się w roli ojca.
              • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:53
                No nie wiem. Z jednej strony społeczeństwo traktuje ojców jako drugorzędnych rodziców (do czego przyczynili się i sami ojcowie), a z drugiej - jeśli facet wyjdzie z dzieciakiem na plac zabaw, to jest zachwyt, że wspaniały tata i jak on cudownie się dzieckiem zajmuje. Zauważ, ze tak jest rozumiana opieka ojcowska - zabawa, spacer, kino. O praniu ciuchów i wycieraniu tyłka jako obowiązkach ojcowskich, rzadko się mówi.
                Co do spełniania się w roli ojca/matki, to sadzę, że to raczej kwestia indywidualnych predyspozycji i potrzeb oraz postawa kształtowana przez czynniki zewnętrzne, a nie coś uwarunkowanego biologicznie.
                • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:00
                  sid-the-sloth napisała:

                  > Co do spełniania się w roli ojca/matki, to sadzę, że to raczej kwestia indywidu
                  > alnych predyspozycji i potrzeb oraz postawa kształtowana przez czynniki zewnętr
                  > zne, a nie coś uwarunkowanego biologicznie.

                  Zgadzam się w 100%!
                  Nigdy nawet raz nie zmieniałem dzieciom pieluchy, ale za to potrafiłem jechać do Budapesztu żeby kupić córce buciki, mandarynki i dziecięce mydełko.
                  Każdy ma inne potrzeby.
    • grave_digger Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:16
      ponieważ jestem samotną matką z dwójką dzieci, muszę się z Tobą piotr nie zgodzić, bo to znaczyło by, że odbieram sobie prawo do bycia kobietą kochaną nie tylko przez swoje dzieci. a że jeszcze nie stoję nad grobem i dzieci to nie wszystko, kiedyś wylecą z domu, to Twoje myślenie jest dla mnie nie do zaakceptowania.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:27
        grave_digger napisała:

        > ponieważ jestem samotną matką z dwójką dzieci, muszę się z Tobą piotr nie zgodz
        > ić, bo to znaczyło by, że odbieram sobie prawo do bycia kobietą kochaną nie tyl
        > ko przez swoje dzieci. a że jeszcze nie stoję nad grobem i dzieci to nie wszyst
        > ko, kiedyś wylecą z domu, to Twoje myślenie jest dla mnie nie do zaakceptowania
        > .
        Nie możesz nie zgadzać się z moim myśleniem. :)
        Daleki jestem od odbierania Tobie jakichkolwiek praw. Wręcz przeciwnie, życzę Ci wszystkiego najlepszego, a jeśli to dobro widzisz w związku z mężczyzną innym niż ojciec Twoich dzieci, to ja też Ci tego życzę:)
        Ja napisałem tylko w swoim własnym imieniu, że ja bym się takiego związku nie podjął. Możesz uznać, że z tchórzostwo!!- bo taka tez pewnikiem jest i prawda, ale nie podjąłbym się. Taki związek jest nieporównywalnie trudniejszy niż związek ludzi bezdzietnych.
        A ja nie chcę aż tak ryzykować.
        • grave_digger Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:31
          nie jesteś tchórzem, ale realistą. rozumiem Twoje obawy i niechęć do podejmowania tego ryzyka. sama się zastanawiam, jak trudno byłoby mi się związać z facetem z dzieckiem - a znam dwóch, którzy wychowują swe dzieci same, bez matek. bo ja za cudzymi dziećmi też nie przepadam.
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:43
            grave_digger napisała:

            > nie jesteś tchórzem, ale realistą. rozumiem Twoje obawy i niechęć do podejmowan
            > ia tego ryzyka.

            Cieszę się, że się porozumieliśmy :)

            bo j
            > a za cudzymi dziećmi też nie przepadam.

            Ja nie przepadałem nawet za własnymi :),ale to trochę inna sprawa. Mnie nie przeszkadza to, że dziecko jest "nie moje", ja obawiałbym się skutków tego. Miedzy innymi : odwiedziny biologicznego ojca, nie równoprawność dzieci własnych i cudzych(chodzi mi między innymi o to, że nie wiem czy potrafiłbym traktować je jednakowo. A nawet gdybym ja potrafił, to czy potrafiłaby to też żona?), odzywki w stylu "nie masz nic do gadania, nie jesteś jego/moim ojcem, komplikacje administracyjne związane z wielością nazwisk i uprawnień opiekuńczych w rodzinie itp. Pare lat już przeżyłem , dzieci wychowałem i w przeciwieństwie do wielu wypowiadających się tu wiem, jakie to niesie problemy bez dodatkowych komplikacji. Chyba na więcej nie byłoby mnie stać.
            • grave_digger Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:01
              "ja obawiałbym się skutków tego. Miedzy
              > innymi : odwiedziny biologicznego ojca, "

              ja ojca moich dzieci nie wpuszczam do mojego domu. on je tylko zabiera raz w tygodniu. ale i to rzadko, bo głównie przyjeżdża po nie eks-teściowa, bo tatuś sam ogranicza swój czas poświęcony dzieciom. więc u mnie kwestia biologicznego ojca dzieci jest rozwiązana, bo on nie istnieje.

              "nie równoprawność dzieci własnych i cu
              > dzych(chodzi mi między innymi o to, że nie wiem czy potrafiłbym traktować je je
              > dnakowo. A nawet gdybym ja potrafił, to czy potrafiłaby to też żona?),"

              to prawda. co więcej - nawet własnych dzieci nie traktuje się tak samo. choćby te różnice były subtelne, to jednak istnieją.

              "odzywki
              > w stylu "nie masz nic do gadania, nie jesteś jego/moim ojcem,"

              tu już raczej trzeba by było porozmawiać o dojrzałości. tudzież niedojrzałości. ale po co z tymi drugimi się wiązać? no, nie warto.

              " komplikacje admin
              > istracyjne związane z wielością nazwisk "

              sama mam inne nazwisko niż moje dzieci, bo po rozwodzie wróciłam do poprzedniego.

              jednak twierdzę, jak swój trafi na swojego i okoliczności będą sprzyjające, to szanse na udany związek się zwiększają :)

              tylko jeszcze jedno 'ale' - ja chcę trafić na takiego, co już dzieci nie będzie chciał mieć, bo ja już wszystkie urodziłam i żadne nowe nie wchodzą w grę ;)
              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:05
                grave_digger napisała:
                >
                > tylko jeszcze jedno 'ale' - ja chcę trafić na takiego, co już dzieci nie będzie
                > chciał mieć, bo ja już wszystkie urodziłam i żadne nowe nie wchodzą w grę ;)

                Przyznasz, że to też pewien typ "obciążenia".
                Dla mnie, samo to jedno twierdzenie, absolutnie uniemożliwiałoby jakikolwiek związek.
                • grave_digger Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:10
                  nawet jeśli miałbyś już swoje z innego związku?
                  • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:21
                    grave_digger napisała:

                    > nawet jeśli miałbyś już swoje z innego związku?

                    Nie! Gdybym miał już dzieci to nie.
                    Tyle, że ja raczej nie widzę potrzeby wiązania się z kobieta bez zamiarów prokreacyjnych.
                    Buc może w takiej sytuacji związałbym się z kobieta z dziećmi, ale byłby to już inny,( nieznany mi) typ związku. Nigdy się nad taką możliwością nie zastanawiałem.
    • menk.a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:16
      Przegrali życie ci, którzy wiążą się z osobami z dziećmi? Gdyby ciebie zabrakło to twoja zona z dziećmi byłaby kamieniem u szyi, przyczyną spaprania życia jakiemu boskiemu mężczyźnie, gdyby takowy chciał się z nią związać??

      Podpisuję się pod Margie opinią 4 kończynami.
      • wicek44 [...] 29.01.11, 11:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:17
        menk.a napisała:

        > Przegrali życie ci, którzy wiążą się z osobami z dziećmi? Gdyby ciebie zabrakło
        > to twoja zona z dziećmi byłaby kamieniem u szyi, przyczyną spaprania życia jak
        > iemu boskiemu mężczyźnie, gdyby takowy chciał się z nią związać??

        :D:D:D:D niczego takiego nie napisałem. Widzę, że dzisiaj masz ogromne trudności z czytaniem i kojarzeniem faktów. ciekawe co Ty w nocy robiłaś :D:D:D


        Podpisuję się pod Margie opinią 4 kończynami.

        Prawdę mówiąc to nie robi to na mnie wielkiego wrażenia :)
        Rozumiem, że mój konserwatyzm jest dla Was problemem. Wspaniale pływacie w bajorku papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna, ale gdy przyjdzie bajorko opuścić i ruszyć w otwarty nurt, czystej wody dyskusji, to już klapa :D.
        • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:21
          > Rozumiem, że mój konserwatyzm jest dla Was problemem. Wspaniale pływacie w bajorku
          > papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna, ale gdy przyjdzie bajorko
          > opuścić i ruszyć w otwarty nurt, czystej wody dyskusji, to już klapa :D.

          Mamy prawo nie zgadzać się z Tobą i być liberalne na sto fajerek, tak samo, jak Ty masz prawo być konserwatywny. Chyba, że ma być dyskusja typu "moja racja jest mojsza".
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:27
            sid-the-sloth napisała:

            > Mamy prawo nie zgadzać się z Tobą i być liberalne na sto fajerek, tak samo, jak
            > Ty masz prawo być konserwatywny.

            Niczego więcej nie wymagam :)

            Chyba, że ma być dyskusja typu "moja racja je
            > st mojsza".

            To chyba obie panie próbują mnie zakrzyczeć swoją prawdą. To nie ja używam argumentu wartościującego światopogląd. To mnie zarzucono, że jestem obrzydliwy bo jestem konserwatystą. Ja nigdzie nie napisałem, że obie panie są obrzydliwe ze względu na swój "liberalizm".
            • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:34
              Ale, że Wy(?) pływacie w bajorku papki poprawności społeczno-politycznej, napisałeś. Poza tym, jak zauważyła Kitek, każde argumenty drugiej strony zbywasz "to tylko moje zdanie, nie każę nikomu tak uważać". A później masz pretensje, że "Wy" nie podejmujecie dyskusji. Po co dyskutować, skoro ja mam zdanie X, a Ty Y. I koniec, nad czym tu debatować? Każdy myśli po swojemu.
              Inna sprawa, ze moim zdaniem takie dyskusje światopoglądowe przeważnie są bez sensu i prowadzą do pyskówek i przekonywania się nawzajem do swoich racji, tylko po co. No ale forum to forum i rządzi się swoimi prawami.
              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:49
                Na Kitka się nie powołuj bo ona nigdy nie pisze "w temacie", zgłasza tylko swoje pretensje.
                A jak chodzi o moje pisanie o papce itp. to może łaskawie zwrócisz uwagę, że zrobiłem to "ad vocem".
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:34
              > To chyba obie panie próbują mnie zakrzyczeć swoją prawdą. To nie ja używam argu
              > mentu wartościującego światopogląd.

              Oczywiście że wartościujesz. "Bajorko papki" jest nacechowane pejoratywnie.
              Zresztą chciałbym również zauważyć że przed tobą NIKT nie wspomniał o światopoglądzie.
              To ty postanowiłeś stworzyć tu jakiś podział.
              • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:38
                A ja jeszcze dodam, że chyba świadomie pisujesz (Piotrze) na forum, gdzie jesteś uważany za konserwatywny beton, a Twoje poglądy są dla wielu osób nie do przyjęcia, więc nie wiem skąd zdziwienie i oburzenie.
              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:50
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                >
                > Oczywiście że wartościujesz. "Bajorko papki" jest nacechowane pejoratywnie.
                > Zresztą chciałbym również zauważyć że przed tobą NIKT nie wspomniał o światopog
                > lądzie.
                > To ty postanowiłeś stworzyć tu jakiś podział.

                Wkleiłem Ci tu gdzieś dwa linki które odpowiadają na Twoje wątpliwości.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:04

                  > > To ty postanowiłeś stworzyć tu jakiś podział.
                  >
                  > Wkleiłem Ci tu gdzieś dwa linki które odpowiadają na Twoje wątpliwości.

                  Nie widzę powodu aby czytać kolejne dwa wątki. Odnoszę się do kwestii i dyskusji widocznej w tym.
                  • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:12
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > Nie widzę powodu aby czytać kolejne dwa wątki. Odnoszę się do kwestii i dyskusj
                    > i widocznej w tym.

                    Ok. Przyjmuję do wiadomości.
                    Mnie natomiast nie chce się pisać drugi raz tego samego.
                    Rozumiem, że to wyczerpuje temat.:)
                    • kitek_maly Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:32
                      > Rozumiem, że to wyczerpuje temat.:)

                      O to to. :)))) Uwielbiam to.

                      A to przykład odpowiedzi na argumenty. ;)
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,121511202,121512463,Re_Ona_z_dzieckiem_i_on_.html
          • rosa_de_vratislavia Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 17:19
            sid-the-sloth napisała:

            > Mamy prawo nie zgadzać się z Tobą i być liberalne na sto fajerek, tak samo, jak
            > Ty masz prawo być konserwatywny.

            Tylko że w tej dyskusji nie ma sporu między liberalizmem a konserwatyzmem.
            To jest wątek o bardzo prywatnej, indywidualnej zgodzie na obecność cudzego potomstwa w nowym stadle.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:31
          piotr_57 napisał:

          > Prawdę mówiąc to nie robi to na mnie wielkiego wrażenia :)
          > Rozumiem, że mój konserwatyzm jest dla Was problemem. Wspaniale pływacie w bajo
          > rku papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna, ale gdy przyjdzie bajorko
          > opuścić i ruszyć w otwarty nurt, czystej wody dyskusji, to już klapa :D.

          Piotr - jaki znowu konserwatyzm, jaka papka społeczno polityczna? I jak można dyskutować, gdy na próbę sprowadzenia problemu na poziom bardziej abstrakcyjny od razu stwierdziłeś żę to tylko twoje prywatne doświadczenie?
          Masz jedno życie (zresztą jak każdy), przeżywamy je każdy po swojemu, i tak naprawdę niewiele mamy wiedzy na temat tego jak wyglądają inne modele rodziny i życia.
          Dla Ciebie rodzina to ściśle zhierarchizowany układ, ojcostwo to wycieczki do Budapesztu. Dla kogoś innego dzieci własne, dzieci partnera, ośmioro dziadków, i domy w różnych państwach.
          Zupełnie inne doświadczenia.
          Bez sensu jest odrzucać coś czego nigdy się nie przeżyło, bo po prostu brak punktu odniesienia.
          • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:35
            O właśnie.:)
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:41
            Ale ja nie odrzucam niczyich doświadczeń, ani punktów widzenia czy wartościowania.
            Pisze o swoich doświadczeniach, o swoich obawach, o swoich poglądach, bo tylko swoje znam w wystarczającym zakresie by się o nich wypowiadać.
            Przeczytaj to :
            forum.gazeta.pl/forum/w,16,121507348,121511072,Re_Do_klikajacych_w_psia_miske_.html
            i to:
            forum.gazeta.pl/forum/w,16,121511202,121511523,Re_Ona_z_dzieckiem_i_on_.html
            a będziesz wiedział kto komu robi zarzut i kto kogo przypisuje do pewnych poglądów, zresztą używając słów, których najwyraźniej nie rozumie.
            Ja nikomu nie próbuję narzucić sposobu myślenia. Ale to nie znaczy, że dam sobie narzucić cudze poglądy, tylko dlatego, że na takie poglądy dzisiaj panuje "moda'.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:10
              piotr_57 napisał:
              > Ale ja nie odrzucam niczyich doświadczeń, ani punktów widzenia czy wartościowan
              > [...]
              > e narzucić cudze poglądy, tylko dlatego, że na takie poglądy dzisiaj panuje "mo
              > da'.

              Piotr, nie obraź się, ale jesteś STRASZNIE ciężkim partnerem do dyskusji.
              Łączysz w swoich wypowiedziach stylistykę osoby w 100% przekonanej co do SŁUSZNOŚCI swoich poglądów i racji z niechęcią do obrony swoich poglądów poprzez argumentację i przejście do pozycji "to tylko moje doświadczenie"...
              Czyli styl sugerowałby skłonność do konfrontacji (co nie jest niczym złym na forum) a treść wręcz przeciwnie...
              I po prostu ciężko się taką dyskusję prowadzi. Zresztą nie tylko mi, co zresztą widać na zakładanych przez ciebie wątkach.
              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:15
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > I po prostu ciężko się taką dyskusję prowadzi. Zresztą nie tylko mi, co zresztą
                > widać na zakładanych przez ciebie wątkach.

                Nikt nikomu nie obiecywał, że będzie łatwo miło i przyjemnie :)
                Nie zmuszam też nikogo do pisania w wątkach przeze mnie zakładanych :)
                Ale dziękuję, że chciałeś się w nich wypowiedzieć .
                >
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:37
                  piotr_57 napisał:
                  > Nikt nikomu nie obiecywał, że będzie łatwo miło i przyjemnie :)

                  Widzę że zbyt łagodnie się wyraziłem.
                  Nie chodzi o to żeby było miło i przyjemnie. Chodzi o to aby dyskusja miała sens. A przy stylistyce którą stosujesz jest to na FK niemożliwe

                  > Nie zmuszam też nikogo do pisania w wątkach przeze mnie zakładanych :)

                  To może napiszesz jaki jest cel zakładania wątków. Bo jeśli nie promocja swojej osoby i doświadczeń życiowych, to powinno ci zależeć na tym aby znalazły się osoby chętne dyskutować.

                  > Ale dziękuję, że chciałeś się w nich wypowiedzieć .
                  • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:45
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > piotr_57 napisał:
                    Chodzi o to aby dyskusja miała sen
                    > s. A przy stylistyce którą stosujesz jest to na FK niemożliwe

                    Uważam inaczej. Poznaje poglądy innych ludzi. Nawet udało mi się porozumieć z jedna osobą z grupy o której mowa. To są wartości dla których warto prowadzić nawet trudne rozmowy.
                    >
                    >
                    >
                    > To może napiszesz jaki jest cel zakładania wątków. to powinno ci zależeć na tym aby znalazły się o
                    > soby chętne dyskutować.

                    Zależy mi!!
                    Ale to nie znaczy, że w imię zaskarbienia sobie sympatii ogółu, mam zamiar wypierać się swoich poglądów. Jeżeli nikt nie będzie chciał pisać w wątkach przeze mnie zakładanych, przestanę je zakładać .:) Z tym, że do szczęścia nie jest mi potrzebne 100 piszących. Wystarczy 2-3, byle mieli coś ciekawego do powiedzenia.
                    >
                    > > Ale dziękuję, że chciałeś się w nich wypowiedzieć .
                    >
                    >
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:58
                      > Uważam inaczej. Poznaje poglądy innych ludzi. Nawet udało mi się porozumieć z j
                      > edna osobą z grupy o której mowa. To są wartości dla których warto prowadzić na
                      > wet trudne rozmowy.

                      A gdzie te trudne rozmowy? W tym wątku nawet się nie zbliżyliśmy do trudnych tematów.

                      > Zależy mi!!
                      > Ale to nie znaczy, że w imię zaskarbienia sobie sympatii ogółu, mam zamiar wypi
                      > erać się swoich poglądów. Jeżeli nikt nie będzie chciał pisać w wątkach przeze
                      > mnie zakładanych, przestanę je zakładać .:) Z tym, że do szczęścia nie jest mi
                      > potrzebne 100 piszących. Wystarczy 2-3, byle mieli coś ciekawego do powiedzenia


                      Ależ nikt nie oczekuje że wyprzesz się swoich poglądów. Wręcz przeciwnie. W tym wątku już kilka osób stwierdziło że swoich poglądów nie bronisz i to stanowi trudność w dyskusji.
                      A z dwoma czy trzema osobami to można na mailu pogadać :D
                      • mumia_ramzesa Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 14:15
                        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                        > W tym wątku już kilka osób stwierdziło że swoich poglądów nie bronisz i to stanowi trudność w dyskusji.

                        A ostateczna odpowiedz brzmi: "nie chce mi sie tlumaczyc" albo "i tak tego nie zrozumiesz".
                        Przy czym twierdzi, ze to on jest traktowany przez rozmowce jak glab.
        • mumia_ramzesa Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:50
          piotr_57 napisał:

          > Wspaniale pływacie w bajo
          > rku papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna, ale gdy przyjdzie bajorko
          > opuścić i ruszyć w otwarty nurt, czystej wody dyskusji, to już klapa :D.

          To jest argument ad personam! Bardzo lubisz wytykac innym nieuczciwosc w dyskusji (cokolwiek by to mialo znaczyc), a sam jestes w porzadku?
          Poprosze o dowod tej klapy.
        • coelka Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 14:27

          > Prawdę mówiąc to nie robi to na mnie wielkiego wrażenia :)
          > Rozumiem, że mój konserwatyzm jest dla Was problemem. Wspaniale pływacie w bajo
          > rku papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna, ale gdy przyjdzie bajorko
          > opuścić i ruszyć w otwarty nurt, czystej wody dyskusji, to już klapa :D.

          To nie jest żaden koserwatyzm . to jest czysty egoizm i wygodnictwo. Patrzenie na własne ego i zaspokajanie tylko swoich potrzeb, typowo zwierzęce podejscie do zycia działasz w/g prawa buszu.
        • rosa_de_vratislavia Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 17:17
          piotr_57 napisał:

          > Rozumiem, że mój konserwatyzm jest dla Was problemem.

          Konserwatyzm?
          Ależ w Biblii nawet (S.T.) wdowyz dziećmi wychodziły za mąż. W chrześcijańskiej Europie takie zjawisko było absolutnie powszechne i częstsze niż obecnie. Bywało,że młodzi mężczyźni żenili się ze starszymi kobietamiz dziećmi (i odwrotnie, stąd opowieści o młodych, paskudnych macochach lub o ojczymach).

          Tak więc to po prostu Twój pogląd. ale z całą pewnością nie żaden konserwatyzm.
          Nie nobilituj tak swojej postawy.

          Wspaniale pływacie w bajo
          > rku papki, zwanym poprawnością społeczno-polityczna,

          No, no...ostro lecimy, widać argumentów merytorycznych brak.
    • fig-ga Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:23
      To ja może z drugiej strony. Kiedyś myślałam, że nigdy nie zwiążę sie z dzieciatym facetem. Nie lubię dzieci, nie chcę nawet swoich, a brać sobie na łeb cudze? Nie zwariowałam. Życie, jak to z życiem bywa zweryfikowało tą opinię. Związałam sie z facetem z dwójką dzieci. Na szczęście "dzieci" to nie jest dobre określenie, bo starszy dzieć jest w moim wieku, a młdszy niewiele młodszy. Chłop z nimi nie mieszka, czasm spotykam ich na piwie czy coś.
      Przyznaję jednak, że dzieciaty chłop, a dzieciata babka to co innego, w w ogromnej większości przypadków wkład faceta w wychowanie potomstwa z poprzedniego związku ogranicza sie do alimentów i sporadycznych wizyt, albo wręcz samych alimentów natomiast kobiety z tym potomstwem mieszkają, to jednak zupełnie inna waga problemu.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:32
        fig-ga napisała:


        > Przyznaję jednak, że dzieciaty chłop, a dzieciata babka to co innego, w w ogrom
        > nej większości przypadków wkład faceta w wychowanie potomstwa z poprzedniego zw
        > iązku ogranicza sie do alimentów i sporadycznych wizyt, albo wręcz samych alime
        > ntów natomiast kobiety z tym potomstwem mieszkają, to jednak zupełnie inna waga
        > problemu.

        Nic dodać nic ująć :)
      • wicek44 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:35
        Znaczy się jesteś już po klimie.
        • fig-ga Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:42
          I po klimie, i przed. Zima to nie sezon na klimę.
    • triss_merigold6 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:34
      Trzeba mieć dużo dystansu do siebie, żeby wejść w taki związek i nie upierać się przy pełnieniu określonej roli tylko w miarę płynnie dostosowywać do układu.
      Odeszłam od ślubnego jak potomek miał niecałe 2 lata i związałam z innym panem, bezdzietnym. Dopiero po dłuzszym czasie zamieszkaliśmy razem, a syn ma z włanym ojcem kontakt regularny i częsty więc o żadnej adopcji czy przysposabianiu nie ma mowy.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:46
        Pozostaje tylko pogratulować i życzyć szczęśliwej kontynuacji :)
        • triss_merigold6 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:52
          Biorąc pod uwagę, że jestem w ciąży, to kontynuacja jest. D
          Mój chłop lubi dzieci. Zwyczajnie lubi. Mniej go nudzą i męczą niż mnie.
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:57
            triss_merigold6 napisała:

            > Biorąc pod uwagę, że jestem w ciąży, to kontynuacja jest. D
            > Mój chłop lubi dzieci. Zwyczajnie lubi. Mniej go nudzą i męczą niż mnie.

            I to jest właśnie pocieszające w tej różnorodności natur ludzkich.
            Z całego serca życzę Ci powodzenia.
            • triss_merigold6 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:29
              Widzisz, ja, ojciec dziecka i aktualny, generalnie nie różnimy się jeśli chodzi o metody wychowawcze, zakres inwestycji w dzieci, sposób spędzania z nimi czasu, więc nie ma większych konfliktów. Co nie znaczy, że ich nigdy nie będzie.
              KOntaktów eksa z dzieckiem nie ograniczałam nigdy, bywa, że chodzi na zebrania, też odbiera ze szkoły, zabiera w niektóre weekendy do siebie, dziecko ma kontakt z jego rodziną (babcią, siostrami ciotecznymi etc.), urodziny robiliśmy wspólnie u mnie w domu.
              O kasę się też nie żremy, ja zarabiam w miarę przywoicie i nie duszę o stówę w tę czy w tę. To wiele ułatwia.
    • rzeka.chaosu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:39
      Kwestia charakteru i potrzeb.

      Są kobiety, które wolą wychowywać cudze jak własne, bo panicznie boją się porodu. Podobnie z facetami: są tacy, którym obce dziecko nie przeszkadza, bo liczy się dla nich bliskość i więzi.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:46
      Nie mogę się zgodzić z Piotrem że osoby z dziećmi należy skreślić jako potencjalnych partnerów.
      Może to i rozsądne ale głupie.

      Natomiast na pewno posiadanie dziecka obniża atrakcyjność danej kobiety/mężczyzny jako potencjalnego partnera. Ze względu na możliwość przyszłych komplikacji nie wspominając o konieczności dzielenia czasu pomiędzy potomka a partnera.
      Jeśli ktoś uważa inaczej to niech zrobi sobie porównanie - ta sama osoba (dajmy na to menk.a :P), raz z dzieckiem, raz bez - która będzie atrakcyjniejsza jako ewentualny partner?
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:49
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Nie mogę się zgodzić z Piotrem że osoby z dziećmi należy skreślić jako potencja
        > lnych partnerów.

        Niczego takiego nie napisałem. :)
        Dla mnie taki związek jest raczej niemożliwy do zaakceptowania.
        "Dla mnie" i "raczej" nic nie mówi na temat co należy a czego nie należy czynic :)

        >

        >
      • menk.a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:09
        Dzielenie czasu między partnera a dziecko. Hmmm a jeśli partner jest ojcem dziecka to co? Podział uwagi wygląda już inaczej??

        > Jeśli ktoś uważa inaczej to niech zrobi sobie porównanie - ta sama osoba (dajmy
        > na to menk.a :P), raz z dzieckiem, raz bez - która będzie atrakcyjniejsza jako
        > ewentualny partner?

        Menka się nie wystawia na aukcję. Ani z dzieckiem, ani bez.:P
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:17
          menk.a napisała:

          > Dzielenie czasu między partnera a dziecko. Hmmm a jeśli partner jest ojcem dzie
          > cka to co? Podział uwagi wygląda już inaczej??

          Oczywiście że tak - bo jest się jedną rodziną, a i dziecko jest wspólne więc nie można mówić o dzieleniu uwagi. Bo o tym podziale uwagi to mam na myśli okres "randkowy".
          Dajmy na to facet ma dziecko na weekendy, więc trudniej będzie się z nim na randkę w ten weekend umówić.
        • rzeka.chaosu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:28
          > Dzielenie czasu między partnera a dziecko. Hmmm a jeśli partner jest ojcem dzie
          > cka to co? Podział uwagi wygląda już inaczej??



          I ludzie się dziwią, ze niż demograficzny mamy. ;P
    • berta-live Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 11:53
      Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i pogodzić się z tym, ze jak chcemy się związać z partnerem/partnerką po przejściach a dodatkowo obarczonym rodziną, to zwiążemy się nie tylko z nim ale także z jego dziećmi, eks żonami/mężami, eks teściami i całą kupą różnych ludzi, którzy, czy się nam to podoba czy nie, będą się przewijać przez jego życie, do końca jego dni. I związek ma jedynie sens, jeżeli nie tylko z tym przyszłym partnerem nadajemy na tych samych falach i dogadujemy się, ale także mamy podobnie pozytywne relacje z jego poprzednią rodziną. A to w praktyce najczęściej okazuje się niemożliwe. A im bliżej delikwent jest związany z tymi ludźmi i im częstsze i zażylsze kontakty utrzymuje, to jest to bardziej niemożliwe. Chyba, że ktoś jest mocno gruboskórny, ma wielką dupę, żeby dużo tam się pomieściło i zdolność do parcia do przodu i osiągania zamierzonych celów bez względu na trudności, zniewagi i upokorzenia jakich doznaje. Albo ma dużą kieszeń i szczodrą rękę do sponsorowania całego tego towarzystwa. Wtedy ma ich w garści i raczej nie podskakują.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:01
        Gorzkie to co piszesz, ale trudno się (z większością też) nie zgodzić.
    • lolcia-olcia Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:07
      Piotr nie, takim ludziom należy dać szansę. Dziecko to nie jest wyrok...
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:29
        lolcia-olcia napisała:

        > Piotr nie, takim ludziom należy dać szansę. Dziecko to nie jest wyrok...

        Ależ ja nie odmawiam tym ludziom szans. Niech om Bozia da wszystko co najlepsze.
        Tyle tylko, że raczej beze mnie:)
        • lolcia-olcia Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:34
          Nie będę Cię przekonywać, bo po co. Każdy ma jakieś tam swoje akceptowalne i nieakceptowalne czynniki. W sumie może to i dobrze, byle być w tym konsekwentnym.
        • kitek_maly Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:39
          Ale powiedz po co zakładasz taki wątek? Jaki jest tego sens, skoro nie ma nawet cienia szansy, że staniesz przed takim wyborem/ dylematem? Czyli zawsze będziesz teoretyzował?

          Po co robić przykrość innym? Skoro jasno z twoich wypocin wynika, że matka z dzieckiem to już nie jest 'partia', to ktoś gorszy, niepełnowartościowy.
    • kitek_maly Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:12
      Jeeeeej, ciekawe czy kiedyś założysz wątek, który nie będzie miał na celu przedstawienia Twojego zdania a potem odpowiadania wszystkim 'ale to tylko moje zdanie' i doprowadzi do jakiejś dyskusji. Jesteś taki wspaniały, nieomylny, masz takie wyważone poglądy, to średniowieczne wychowanie takie wrażenie na wszystkich robi, właściwy podział ról w rodzinie, każdy ofkors zna swoje miejsce. Nic tylko podziwiać.

      Ach no i wzruszające, Ty po buciki do Budapesztu (żeby potem móc się pochwalić jak tatuś dbał o córeczkę, jakie buciczki jej załatwił) a brudną robotę, której nikt nie lubi niech odwalają inni.
      • sid-the-sloth Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:24
        10/10 :D
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:25
      Dziecko ukochanej kobiety miałoby być powodem przegranie życia? O rany oraz boszzzzzzzz oraz oja oraz w ogole no
    • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:26
      Czasami mam wrażenie, że żyjesz jak zamknięty w czterech ścianach.
      Znam pary, w których są dzieci z poprzednich związków i bynajmniej ci ludzie nie "przegrali życia", jak to z emfazą określiłeś.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:33
        qw994 napisała:


        > Znam pary, w których są dzieci z poprzednich związków i bynajmniej ci ludzie ni
        > e "przegrali życia", jak to z emfazą określiłeś.

        Ale o czym to ma świadczyć???
        Czy to zmniejsza ryzyko przegrania życia o którym ja pisałem???
        Rozumiesz pojęcie : RYZYKO?
        • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:35
          Nie, nie wiem, co to jest ryzyko. Wytłumacz.
          Na takim poziomie chcesz rozmawiać?
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:45
            qw994 napisała:

            > Nie, nie wiem, co to jest ryzyko. Wytłumacz.
            > Na takim poziomie chcesz rozmawiać?

            Zupełnie nie rozumiem co tu ma poziom do tego.
            W każdym działaniu kalkulujesz ryzyko niepowodzenia!!- nawet przechodząc na czerwonym świetle przez ulice.
            Dla mnie ryzyko niepowodzenia, przy związku z kobietą z dzieckiem, jest zbyt duże by je akceptować. To wszystko.
            • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:49
              Ale piszesz o tym jak o prawdzie objawionej, twój język tak wygląda, jak tak to odbieram. A to tylko twój pogląd, możesz się całkowicie mylić.
              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:53
                qw994 napisała:

                > Ale piszesz o tym jak o prawdzie objawionej, twój język tak wygląda, jak tak to
                > odbieram. A to tylko twój pogląd, możesz się całkowicie mylić.

                Oczywiście, że to tylko mój pogląd. Zresztą jak poczytasz wątek to zobaczysz, że i z tego czynią mi zarzut :D:D:D
                Natomiast zupełnie nie czuję się odpowiedzialny za Twoje odczucia :)
                Przy całym szacunku :)
                • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:55
                  Czynią ci zarzut, bo to forum dyskusyjne, a nie miejsce na manifesty.
                  • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:57
                    qw994 napisała:

                    > Czynią ci zarzut, bo to forum dyskusyjne, a nie miejsce na manifesty.

                    Manifest też jest głosem w dyskusji :)
                    Poza tym masz przycisk kosz :)
                    • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:59
                      Ale ty nie chcesz dyskutować.
                      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:08
                        qw994 napisała:

                        > Ale ty nie chcesz dyskutować.

                        Ależ chcę!!Tyle, że do dyskusji potrzebne są argumenty, a nie inwektywy, czy nawet najbardziej płomienne zapewnienia. :)

                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:12
                          A jakie Ty podałeś argumenty? Jak dokładnie dzieci ukochanej miałyby wpłynąć na Twoje przegrane życie?
                          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:17
                            asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                            > A jakie Ty podałeś argumenty? Jak dokładnie dzieci ukochanej miałyby wpłynąć na
                            > Twoje przegrane życie?

                            Dzieci nie maja tu nic do czynienia.
                            Moim argumentem przeciw takim związkom jest niechęć do nadmiernego ryzyka.
                            Bez trudu znajdzie to w starterze.
                            >
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:20
                              W starterze piszesz o ryzyku przegrania swojego życia gdybyś to miał związać się z kobietą, która ma już dzieci ale to dla mnie nazbyt ogólnikowe. Jakie ryzyko? Poproszę o konkrety? I jak to dzieci nie mają tu nic do czynienia skoro są właśnie powodem zwiększenia owego ryzyka?
                              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:36
                                asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

                                Jakie ryzyk
                                > o? Poproszę o konkrety? I jak to dzieci nie mają tu nic do czynienia skoro są w
                                > łaśnie powodem zwiększenia owego ryzyka?

                                Dziecko jest tylko soczewka w której skupiają się różnorakie problemy. Ale już o tym pisałem : odwiedziny ojca biologicznego, różne traktowanie dzieci swoich i nieswoich, i kilka innych, których nie będę powtarzał co kilka postów.
                                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:54
                                  piotr_57 napisał:

                                  > Dziecko jest tylko soczewka w której skupiają się różnorakie problemy. Ale już
                                  > o tym pisałem : odwiedziny ojca biologicznego, różne traktowanie dzieci swoich
                                  > i nieswoich, i kilka innych, których nie będę powtarzał co kilka postów.


                                  Nie czytałam całego wątku stąd nie widziałam tych argumentów.
                                  No dla mnie to są problemy wynikające z Ciebie i Twoch uprzedzeń, schematów myślenia i tego typu ograniczeń. Obiektywnie sytuacja przez Ciebie przedstawiona nie generuje takich problemow, to Ty byś je generował gdybyś w taki związek wszedł. No ale że Ty z tych co się nie zmieniają to dyskusja nie ma sensu. Lepszy byłby blog.
                        • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:12
                          No przepraszam, cię bardzo, na wszelkie argumenty twój główny to "ale to mój pogląd" :) To nie jest dyskusja.
                          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:19
                            qw994 napisała:

                            > No przepraszam, cię bardzo, na wszelkie argumenty

                            Może ja nie umiem czytać, ale na jakie wszelkie argumenty?
                            Bądź taka dobra i wypunktuj mi te argumenty, będę szczerze wdzięczny.
                            • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:28
                              Nie chce mi się grzebać w tym wątku, poważnie.
                              W każdym razie nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego (pewnie nie), że sporo zakładanych przez ciebie wątków jest pisana językiem, który drażni. "Posłuchajcie, ludu ciemny, teraz mówię
                              JA, a moja prawda jest najmojsza". Oczywiście przejaskrawiam, ale zdarza ci się taka maniera, częściej, niż innym, więc nie dziw się, że wywołuje to irytację.
                              • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:32
                                qw994 napisała:

                                > Nie chce mi się grzebać w tym wątku, poważnie.

                                Rozumiem Cie, tym bardziej, że byłaby to czynność bezowocna.:) Tu nie ma żadnych argumentów.

                                Oczywiście przejaskrawiam,

                                A po co ??

                                ale zdarza ci się
                                > taka maniera, częściej, niż innym, więc nie dziw się, że wywołuje to irytację.

                                Ale mnie cudza irytacja nie boli:D:D Kto chce niech się irytuje:) Niemożność znalezienia argumentów bywa irytująca .:D:D
                                • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:39
                                  > Niemożność znalezienia argumentów bywa irytująca .:D:D

                                  Nie rozumiesz. To nie jest niemożność, tylko niechęć do podejmowania dyskusji.
                                  • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:46
                                    qw994 napisała:


                                    > Nie rozumiesz. To nie jest niemożność, tylko niechęć do podejmowania dyskusji.

                                    To po co piszesz ??
                                    • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 14:22
                                      Bo chciałam napisać o tonie twoich wypowiedzi.
                                • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:40
                                  > Ale mnie cudza irytacja nie boli:D:D Kto chce niech się irytuje:)

                                  No cóż, jeśli tylko o to ci chodzi...
              • kitek_maly Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:54
                > Ale piszesz o tym jak o prawdzie objawionej, twój język tak wygląda

                W każdym wątku. I żaden dyskusji nie przypomina.
                • qw994 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:57
                  No właśnie, to drażniące. Taka mentorska maniera.
    • wyzuta Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:31
      "Dla mnie taki związek jest raczej niemożliwy do zaakceptowania"

      i co z tego? dla wielu mężczyzn jest. ale do tego trzeba mieć jaja i być FACETEM, aby np. wychować i wykształcić swoje i nie swoje biologiczne dzieci, które się adoptowało.
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:34
        wyzuta napisała:

        >>
        > i co z tego? dla wielu mężczyzn jest. ale do tego trzeba mieć jaja i być FACET
        > EM, aby np. wychować i wykształcić swoje i nie swoje biologiczne dzieci, które
        > się adoptowało.

        O to to!
    • zimno-krwisty Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:37
      "chyba", "raczej", "uważam że". Pewność siebie nie jest twoją mocną stroną, więc się nie obawiaj, żadna dzieciata dziewczyna nie zechce tak niestabilnego faceta, bo przecież dziecko już ma.
      • bimota Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:45
        Kolejna "blyskotka"... ;)
        • zimno-krwisty Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:47
          Doprecyzuj wypowiedź swą.
          • bimota Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:52
            Moze ty doprecyzuj swa... :P

            "blyskotka" to taka co raczy wyjatkowo blyskotliwymi wypowiedziami... :)
            • zimno-krwisty Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 14:13
              Błyskotek, jeżeli już ;-)
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:54
        zimno-krwisty napisał:

        > "chyba", "raczej", "uważam że". Pewność siebie nie jest twoją mocną stroną,

        Masz rację.
        >
    • tanebo Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:45
      w 100% racja. Słuchałem kiedyś wywiadu udzielonego przez psychologa. Dzieci w nowych związkach są w 110% przeciwko nowemu partnerowi matki. I to się odbija na związku.
    • bimota Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:46
      JAk zwykle sie nie zgodze...
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:56
        bimota napisał:

        > JAk zwykle sie nie zgodze...

        Tym razem ogromnie mnie to cieszy, jak już gdzieś wyżej napisałem.
        To dobrze, że są różni ludzie i różne poglaądy, to daje szansę każdemu.
    • kochanic.a.francuza Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:51
      Dla kogos 4 problemy moga rownowazyc samotnosc i zwiazane z nia inne problemy. Ilosc nie rowna sie jakosc. Cztery problemy rodzinne zrownowaza jeden problem pustki w zyciu, braku celu, jaki moze towarzyszyc zyciu bez wlasnej rodziny.
      • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 12:58
        kochanic.a.francuza napisała:

        wlasnej ??
        • bimota Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:33
          "Wszystkie dzieci sa nasze"...
          • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:38
            bimota napisał:

            > "Wszystkie dzieci sa nasze"...

            Może i Wasze :)
            Moje nie !
    • piotr_57 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:48
      Watek ma 100 postów, a to oznacza, że powiedziałem już wszystko co miałem w nim do powiedzenia. Dziękuję wszystkim którzy się w nim wypowiedzieli :)
      • menk.a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 15:04
        piotr_57 napisał:

        > Watek ma 100 postów, a to oznacza, że powiedziałem już wszystko co miałem w nim
        > do powiedzenia. Dziękuję wszystkim którzy się w nim wypowiedzieli :)

        W następnym wątku skup się zatem na jakości. Tak dla zdrowej odmiany.
        • six_a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 15:18
          on nie zakłada tych wątków z potrzeby dyskutowania, tylko zaprezentowania się. tu ma łatwo, bo na takiej frondzie by se nie błysnął.
          no i ten reset systemu po 100 postach, porażka:) przypomina boty. durnowate odpowiedzi w trakcie i wysiadka na koniec.
          • masher Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 17:39
            bo to zwykly trol netowy z sieczka we lbie
            • six_a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 20:11
              :) na dodatek z pięćset pięćdziesięcioma nickami, które mu ciągle blokują, stąd kolejne;)
    • wiatrpoludnia Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:53
      1. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem adopcji,

      co za głupota- to co mają zrobić ludzie, którzy chcą mieć dzieci a nie mogą mieć własnych? co robić z dziećmi, które nie mają rodziców- same domy dziecka nie załatwiają sprawy, a już niedługo wcale ich nie będzie. przeciwko rodzinom zastępczym też coś masz?
    • bimota Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 13:56
      Nasz mentor zakonczyl (i zaczal) argumentacje na nieokreslonym "ryzyku".

      Moze wiec kto inny mi wyjasni jaka jest roznica miedzy wiazaniem sie z osoba majaca dzieci, a z niemajaca i splodzeniem wlasnych. Poza ta, ze tamte sa "nie nasze"...

      Ze swojej strony widze taka, ze moze swoje bysmy inaczej wychowali. No ale partnera sie chyba dobiera majacego podobne poglady i systemy wartosci, wiec raczej dzieci tez wychowa podobnie... Tak mi sie zdaje, ze jak partner jest fajny to i dzieci ma fajne...
    • six_a Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 14:54
      odżizaskfkrajst, te tfoje autoprezentacje pod płaszczykiem rozważania problemów zaczynają być nużące.

      a tak byś chciał kontrowersje powzbudzać, taką ostoją konserwatyzmu w morzu tej politpoprawnej papki być. i każdemu przypie...ć wtedy można, zaszaleć raz na tydzień, zieeeeeew.

      i zakończę tradycyjnie: kondolencjami dla rodziny.

      over and out
    • masher Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 17:27
      kolejny zenujacy wystep, bo ci kobieta czy facet z dzieckiem zmarnuje zycie. szkoda ze nie wpadles na pomysl ze to raczej ty mozesz komus spieprzyc zycie i pewnie nawet bys nie chcial tego ponosic konsekwencji. bo cie zwyczajne zycie po prostu przerasta.
      pewnie dzieci w sierocincach, domach dziecka, rodzinach zastepczych tez ci przeszkadzaja i tez bys je jak psy w schroniskach eliminowal. nie wiem na jakiej zasadzie funkcjonujesz ale jesli mialbym tyle problemow co ty to bym z lozka nawet nie wychodzil
      • 10iwonka10 Re: Ona z dzieckiem i on. 29.01.11, 20:35
        Mnie sie wydaje ze latwiej jest zwiazac sie z kobieta z malym dzieckiem ktore nie zna ojca bilogicznego. Jesli natomiast ma kontakt z ojcem mieszka ojczymem nie jest to latwe zwlaszcza gdy dziecko wchodzi w wiek buntu modzienczego. Ale nie wiem dlaczego tak zawezacie ten problem dokladnie tak samo jest gdy kobieta zwiaze sie z meczyzna ktory ma dzieci.Nawet jesli z nimi nie mieszka przywozi je w weekendy, wyjezdza na wakacje ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja