Dodaj do ulubionych

Single "z wyboru"

29.01.11, 17:06
Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak single z wyboru. Dla mnie "z wyboru" oznacza: osoba ma doświadczenie w dobrym, udanym związku oraz w dobrym, spokojnym życiu w pojedynkę. I decyduje na chłodno że związek, jakkolwiek dobry by nie był to "nie dla niej", po prostu woli być sam/sama, a obecność pałętającej się po mieszkaniu drugiej osoby przeszkadza i już. Przyznam że nie znam takiej osoby. Ci którzy są singlami są nimi z reguły dlatego że brak czasu, brak szczęścia, nie spotkali odpowiedniego partnera, sparzyli się w poprzednim związku i już nie chcą próbować. A mieć do wyboru bycie samemu lub życie w związku nieudanym, byle jakim, to co to za wybór? Raczej konieczność. Znacie kogoś kto dobrowolnie zrezygnował z udanego związku i teraz jest "singlem z wyboru"?
Obserwuj wątek
    • gocha033 to przeciez zwrot retoryczny :) 29.01.11, 17:15
      jasne, ze masz racje w tym co opisujesz.
      zdarza sie "z wyboru" o tyle tylko, ze jak ktos siee mocno rozczarowal,
      to postanawia byc sam, by dojsc do siebie, ale to na jakis czas tylko...

      PS. Nie wiem, czy rozczarowanie po nieudanym zwiazku i decyzja pojscia do zakonu,
      podpada pod formule bycia singlem z wyboru ?
      - gdyz znam takie przypadki.
      • fomica Re: to przeciez zwrot retoryczny :) 29.01.11, 17:20
        Zainspirowała mnie często spotykana deklaracja ze strony singli, że same sa najszczęśliwsze, partner czy jego brak w ich zyciu nic nie znaczy, same najlepiej sie realizują, sa wolne, robią co chcą itd itp.
        A jednocześnie gdyby się nadarzyła okazja, gdyby ten jedyny gdzies się pojawił to porzuciłyby swoją wolność i niezawisłość i weszły w związek bez mrugnięcia okiem, a stan singlostwa jest tylko przejściowy, jest stanem oczekiwania na związek... Tak czy nie?
        • sid-the-sloth Re: to przeciez zwrot retoryczny :) 29.01.11, 17:37
          Odpowiem filozoficznie - bywa różnie. Jeśli związek jest cudny i rewelacyjny, a ludzie są szczęśliwi, to najczęściej z tego nie rezygnują. Tak samo jak ktoś niezależny i wykształcony nie hajta się, żeby rodzić dziesięcioro dzieci, stać przy garach i myć podłogę. Nie wiem, czego nie rozumiesz. Oczywiście, że są tacy, którzy zarzekają się, że są szczęśliwi bez partnera, a tak naprawdę marzą o związku. Tak jak są tacy, którzy zarzekają się, że są szczęśliwi w związku, a tak naprawdę ciągle kłócą się z partnerem, seksu nie było od miesięcy, a tak poza tym to on pije i wkurza. Po prostu ludzie nie mówią wszem i wobec, że nie wiedzie im się w życiu prywatnym, mąż jest burak, żona idiotka, dzieciaki głupie, albo samym im smutno. Narzeka się na wszystko, ale rodzina i życie prywatne jest trochę tabu. Tym bardziej, że w Polsce singiel ciągle jest postrzegany jako ktoś, komu się nie udało, więc nie dziwię się, że ludzie nie chcą wpisywać się w takie spojrzenie.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: to przeciez zwrot retoryczny :) 29.01.11, 22:35
            Zgadzam się z Leniwcem.
            Plus, każdy czasem chciałby tego, czego nie ma. Jak się jest w związku, choćby udanym, marzy się czasem o tej wolności, o tym, by nie liczyć się z partnerem/ką, robić coś spontanicznie, też podrywać inne osoby itd.

            A jak się jest singlem/singielką marzy się czasem o tym, żeby mieć stabilny związek, poczucie bezpieczeństwa, poprzytulać się na kanapie itd.

            Każdy układ ma plusy i minusy. Każdy człowiek też przystosowuje się do tego, co ma i w tym znajduje szczęście.
        • marripossa Re: to przeciez zwrot retoryczny :) 29.01.11, 20:14
          Tak :)

          Ja obecnie jestem sama, nie narzekam, bo sobie potrafię czas sama zorganizować i nie siedzę w domu i nie marudzę. Wyobrażam sobie, że mogłabym być sama przez wiele lat. Ale ukrywam, że jednak wolałabym być w związku. Bo tak.
    • akle2 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:19
      fomica napisał:

      > Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak single z wyboru. Dla mnie "z wyboru" oznacza: > osoba ma doświadczenie w dobrym, udanym związku oraz w dobrym, spokojnym życiu w
      > pojedynkę.
      >

      Jeśli coś było i się skończyło to znaczy, że chyba nie było takie dobre.
      Zdrowe singielstwo to dla mnie taka sytuacja, jak się nie jest zakochanym a nie chce się niczego udawać. Idealny sposób na przeczekanie, w przeciwieństwie do ładowania się w jakikolwiek związek i jączenia że "on jest tyranem" i seksualnego niedopasowania.
    • masher Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:20
      to jest wybor, byc z kims bo wypada, bo presja rodziny, bo czas ucieka, bo w pojedynke trudniej lub po prostu byc samemu jaka by tego nie byla przyczna. po prostu jest to wybor. jedni sie decyduja na zwiazek z byle kim, byle byly spodnie w domu, byle bylo z kim pobzykac... inni swiadomie wybieraja zycie w pojedynke. jak najbardziej jest to kwestia wyboru nie musu
      • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:24
        A to też prawda. Z pytania założycielskiego wyłania się taki podtekst, że związek to oaza szczęśliwości, a singlostwo coś gorszego. A związki, jak i takie właśnie myślenie, to często wynik presji społecznej i kwestii kulturowych. Ciekawe, czy kiedyś wyzbędziemy się takiego podejścia.
        • fomica Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:33
          > A to też prawda. Z pytania założycielskiego wyłania się taki podtekst, że związ
          > ek to oaza szczęśliwości, a singlostwo coś gorszego.
          Nie stawiam takiej tezy, stawiam pytanie.
          Wynika z tego, że nie znam ani jednej osoby, która była w szczęsliwym związku i dobrowolnie z niego zrezygnowała na rzecz samotności, a znam pare osób które były szczęśliwymi singlami, zarzekały się na wszystko jakie sa spełnione, ale gdy pojawił się na horyzoncie ktos ciekawy to zrezygnowały z tej swojej niezależności bez wielkiego żalu. Z tego wyłania się wniosek, że to jednak bycie w związku jest tym bardziej pożądanym stanem, z którego trudniej zrezygnować, tym stanem do którego się dąży. Zastanawiam się czy tak rzeczywiście jest.
          • masher Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:36
            nie, to swiadczy jedynie o tym ze czlowiek potrafi sie odnalesc w obu stanach. moze byc szczesiwym z zycia zyjacym w pojedynke czlowiekiem i szanujacym wlasne ja, ktory w momencie gdy pozna kogos wartosciowego sie z nim zwiaze. to jest raczej naturalna kolejnosc rzeczy- odpowiedzialny dobor partnera zyciowego :)
          • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:40
            > Z tego wyłania się wniosek, że to jednak bycie w związku jest tym bardziej
            > pożądanym stanem, z którego trudniej zrezygnować

            Racja, ale jest jeszcze kwestia, dlaczego tak się dzieje. Bo niekoniecznie dlatego, że związek jest jakoś obiektywnie lepszy niż singlostwo.
          • akle2 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:43
            fomica napisał:

            > Z tego wyłania się wniosek, że to jednak bycie w związku jest tym bardziej pożądanym
            > stanem, z którego trudniej zrezygnować, tym stanem do którego się dąży. Zastanawiam się
            > czy tak rzeczywiście jest.
            >

            To nie bycie w związku jest tym idealnym stanem, do którego się dąży, lecz wewnętrzna równowaga, harmonia. I dopóki ona trwa, czy to w samotności, czy z kimś, to jest dobrze.
            Ja nie boję się powiedzieć, ze dopóki nie poznam osoby, na punkcie której mi odbije (czasami to się dzieje wbrew naszej woli ;) i wcale to nie jest książę z bajki), to wolę być sama.
            I odwrotnie, zdarzało się, że wyszłam ze związków, w których źle się czułam (albo moje uczucia do partnera były letnie) nie bacząc na to, że dobrowolnie "skazuję się" na samotność.
    • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:21
      Ale z drugiej strony - czy znasz kogoś, kto jest indywidualistą, lubi być sam, jest z tym szczęśliwy, ale rezygnuje z tego w imię związku? Jeśli ktoś miał udany i rewelacyjny związek i zrezygnował z niego na rzecz bycia samemu/samej, to pewnie jest to indywidualista i samotnik totalny. A takich ludzi jest mało. Skoro ktoś jest sam z wyboru to najczęściej dlatego, że z jakichś powodów samemu mu lepiej niż w parze. Pewnie większość singli wybierających bycie singlami, to tacy, którzy są sami, bo nie trafili, mają złe doświadczenia, nie ma nikogo ciekawego na horyzoncie. Ale też nie maja czasu lub maja tak bujne życie towarzyskie, że nie chcą się wiązać. W trzech pierwszych przypadkach to najczęściej postawa: dobrze mi samemu/samej, ale jeśli zjawi się ktoś fajny, to nie mam nic przeciwko.
      • mumia_ramzesa Re: Single "z wyboru" 30.01.11, 12:45
        > Jeśli ktoś miał udany i rewelacyjny związek i zrezygnował z niego na rzecz bycia samemu/samej, to
        > pewnie jest to indywidualista i samotnik totalny.

        Jedno drugie wyklucza. Samotnik nie bedzie szczesliwy w zwiazku, nie jest w stanie stworzyc udanego ukladu z drugim czlowiekiem. Dlatego pytanie z gl. postu watku nie ma sensu. Wiekszosc ludzi jest spoleczna, wiec dazy do zycia z kims.
    • yoko0202 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 17:24
      fomica napisał:

      > Zastanawiam się czy istnieje coś takiego jak single z wyboru. Dla mnie "z wybor
      > u" oznacza: osoba ma doświadczenie w dobrym, udanym związku oraz w dobrym, spok
      > ojnym życiu w pojedynkę.

      ja wyznaję nieco prostszą chyba definicję: osoba, która niezależnie od przyczyn po prostu nie jest na dzień dzisiejszy zainteresowana wchodzeniem w związek, a jednocześnie wieczorami nie ryczy w poduszkę z samotności i tęsknoty za nie wiadomo czym, bo teraz jest jej dobrze tak jak jest.
      natomiast, co chyba jest raczej istotne, nie znam chyba osoby, która latałaby luzem np. od 15 lat i była wciąż mega szczęśliwa, więc jak dla mnie singiel z wyboru [czyt. singiel, który nie użala się nad sobą i nie cierpi w samotności] to raczej określenie krótkoterminowe :)
    • inzynier.kowalska Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:09
      > A mieć do wyboru bycie samemu lub życie w związku nieuda
      > nym, byle jakim, to co to za wybór? Raczej konieczność.

      Ale to jest właśnie wybór. Tak samo jak niejednokrotnie wyborem jest pozostawanie w związku nieudanym. Nie zawsze jest taka konieczność.

      > Znacie kogoś kto dobrow
      > olnie zrezygnował z udanego związku i teraz jest "singlem z wyboru"?

      Wybory z czegoś wynikają. Czasami z tego, że ktoś się kilka razy znalazł w związku nieudanym i decyduje się więcej nie ryzykować, bo go to za dużo kosztuje. Czasami dla kogoś priorytetem jest praca, kariera i związek go spowalnia czy tam dekoncentruje. Znam osobę, która po prostu lubi wolność - lubi na przykład wyjechać kiedy chce, gdzie chce (taka pasja - 1/3 roku spędza na włóczeniu się po dalekim wschodzie), a nie mogła znaleźć partnera, który albo się przyłączył do jej peregrynacji, albo mu te wycieczki nie przeszkadzały. Kwestia priorytetów.

      > Dla mnie "z wybor
      > u" oznacza: osoba ma doświadczenie w dobrym, udanym związku oraz w dobrym, spok
      > ojnym życiu w pojedynkę. I decyduje na chłodno że związek, jakkolwiek dobry by
      > nie był to "nie dla niej", po prostu woli być sam/sama, a obecność pałętającej
      > się po mieszkaniu drugiej osoby przeszkadza i już.

      Ktoś jest szczęśliwy z drugą osobą i na chłodno decyduje, że woli być sam? Bez dodatkowych powodów? I rezygnuje z tego szczęścia, bo to "nie dla niej"? A to jakiś masochista w takim razie.
      • fomica Re: Single "z wyboru" 30.01.11, 22:32
        > Ktoś jest szczęśliwy z drugą osobą i na chłodno decyduje, że woli być sam? Bez
        > dodatkowych powodów? I rezygnuje z tego szczęścia, bo to "nie dla niej"? A to j
        > akiś masochista w takim razie.

        A czy nazwałabyś masochistą kogoś kto jest szczęśliwym i spełnionym singlem a jednak zaangażuje się w związek, bo uznaje że życie w pojedynkę to "nie dla niego"? Wydaje mi sie że jednak taka kolejność jest oceniana jako bardziej "normalna", kojarzy sie raczej z szczęśliwym happy endem niż poświęceniem.
        • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 31.01.11, 19:16
          > A czy nazwałabyś masochistą kogoś kto jest szczęśliwym i spełnionym singlem a jednak
          > zaangażuje się w związek, bo uznaje że życie w pojedynkę to "nie dla niego"?
          > Wydaje mi sie że jednak taka kolejność jest oceniana jako bardziej "normalna",
          > kojarzy sie raczej z szczęśliwym happy endem niż poświęceniem.

          10/10
    • zeberdee24 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:26
      To jest źle postawiona teza, człowiek który ma charakter samotnika w związku nie będzie szczęśliwy, tacy ludzie w związki po prostu nie wchodzą, niczego nie wybierają, zostają przy swoim szczęśliwym życiu. Ci którzy nie są samotnikami ale podejmują decyzje że lepiej samemu niż z byle kim też de facto nie mają wyboru - w decyzji między złem a mniejszym złem człowiek normalny wybierze mniejsze zło, ludzie naiwni wybierają większe zło z nadzieją że 'będzie lepiej'.
      • lonely.stoner Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:38
        zeberdee24 napisał:
        Ci którzy nie są samotnikami al
        > e podejmują decyzje że lepiej samemu niż z byle kim też de facto nie mają wybor
        > u - w decyzji między złem a mniejszym złem człowiek normalny wybierze mniejsze
        > zło, ludzie naiwni wybierają większe zło z nadzieją że 'będzie lepiej'.

        ee, ja uwazam ze ci ktorzy pakuja sie w byle jaki zwiazek zeby tylko z kims byc bo sie boja byc sami po prostu sa niedojrzali emocjonalnie, sami ze soba nie potrafia wytrzymac, obawiaja sie jakiejs presji spolecznej albo po prostu sa niezaradni zyciowo i musza miec kogos kto da im wsparcie. A tak dodam na marginesie ze w naszej kulturze duzo jest takich osob, z popapranym zyciem emocjonalnym, ktore sie mecza w jakis toksycznych relacjach, i kolo sie zamyka- bo oni potem zakladaja rodziny, i wychowuja kolejne pokolenie kalek emocjonalnych.
        • zeberdee24 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:44
          Mając na myśli mniejsze zło mówiłem o byciu samemu:) Większe zło to nieudany związek z nadzieją na to że partner nagle cudownie się zmieni i będzie super, albo co gorsza zaakceptowanie takie stanu rzeczy i potem całe życie poświęcone stwarzaniu pozorów.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:42
      No ale przecież my się zmieniamy, nasze życie, z pewnych rzeczy wyrastamy a do pewnych dojrzewamy. Singiel z wyboru to może być człowiek, który był już kiedyś w związku(albo związkach) a aktualnie wybrał życie w pojedynkę bo nie zna nikogo kto by go w pełni ustasfakcjonował. No jest to jego wybór, tak? I singlem z wyboru może być ktoś kto teraz mówi, że woli swoje singielskie życie ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Za rok albo pięć może zmienić zdanie bo będzie już trochę inny niż dziś.
      A na Twoje pytanie końcowe nie da się odpowiedzieć. Bo jak zmierzysz i sprawdzisz czyjeś odczucia? Jeśli ktoś rezygnuje ze związku(Twoim zdaniem udanego) tzn. że dla niego nie był to dobry związek albo że życie w pojedynkę jest dla niego jeszcze lepsze.
      • lonely.stoner Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 18:53
        heh, a w ogole w dzisiejszych czasach nadal wielu ludzi wierzy ze znalezienie odpiwiedniego partnera to jest jak w bajce- nagle on/ona pojawia sie z nikad i sie w sobie zakochuja. Tak bywa. Ale jednak znalezienie swojej drugiej polowki to ciezka praca, tak jak szukanie idealnej pracy. Mozna zlozyc wiele aplikacji i zadna nie bedzie przyjeta, albo sie okaze ze w takiej pracy jednak cos nie gra, albo trzeba CV troche zmienic. Z szukaniem partnera na cale zycie jest podobnie, trzeba wlozyc w to sporo wysilku.
        • dystansownik Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 19:08
          > Ale jednak znalezienie swojej drugiej polowki t
          > o ciezka praca, tak jak szukanie idealnej pracy. Mozna zlozyc wiele aplikacji i
          > zadna nie bedzie przyjeta, albo sie okaze ze w takiej pracy jednak cos nie gra
          > , albo trzeba CV troche zmienic. Z szukaniem partnera na cale zycie jest podobn
          > ie, trzeba wlozyc w to sporo wysilku.

          Trafne porównanie. Ja bym jeszcze dodał, że to jak z pracą, nabyte doświadczenie w tej nieidealnej procentuje i pozwala szybciej złapać idealną. Jak ktoś siedzi na tyłku i czeka aż praca marzeń sama zapuka do ich drzwi, to skończy jako sfrustrowany bezrobotny. ;)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 19:04
      Mogę sobie taką osobę wyobrazić, choć chyba nie znam.
      Osobą na tyle indywidualistyczną że nawet fajny partner to dla niej obciążenie i podchodzi do tej idei z niechęcią. Oczywiście można powiedzieć że w takim wypadku to nie był "właściwy" partner.
      Ale niektórzy po prostu się w danym momencie życia do związku nie nadają i nie będą się przykładać i starać. Tak samo jak nie nadają się w danym momencie (albo wogóle) na mężów/żony czy rodziców.
      • simply_z Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 19:17
        sądzę ,że w 95% są to osoby ,ktore albo nie trafily na kogos kto im się podoba ,albo zakonczyly dluzszy zwiazek i nie chcą się narazie z kimś wiązać (zakladam ,ze mowi tu o osobach naprawde samotnych ,a nie z bagazem w postaci fuckfriendów) ale gdyby na ich drodze pojawil się ktos naprawdę fajny to by z tym kims byly.
        mam kolege singla z wyboru ,ktory dużo podrozuje i mieszka np, pol roku w danym kraju ,bo jest rezydentem ,wiec w jego zyciu tyle się dzieje ,a jest jeszcze na tyle mlody ,ze nie szuka sobie kogos na stałe. Natomiast mysle ,ze jednak kazdy gdzies tam chce w glebi duszyc chce być z kims ,tylko z jakis powodow nie jest.
        Mowi się ,że obecne czasy to epidemia singli ,moze tak moze nie ,kiedys ludzie wchodzili szybciej w zwiazki i nie byli wybredni. Nie mowie o zwiazkach aranżowanych.
        Ot spotkal sie chlopak z ladną dziewczyną ,dobra fajnie spodobali sie sobie ,potem slub ,dzieci rodzina ,w miedzy czasie klotnie ,czasem mniejsze ,czasem wieksze ale raczej nie zastanawiali sie czy to ten czy ta ,po prostu sobie żyli.
        a ich dzieci moze bardziej kalkulkują ,moze chcą czegoś wiecej ,czegos innego albo mitycznego wielkiego uczucia.
        A kto powiedzial ,ze takie cos jest dane każdemu?


    • darmowe.konto Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 19:37
      melduje sie, takim kims bylam przez dluzszy okres
      teraz mysle, ze pora sie rozejrzec, "dojrzewam do tego" (o matko, ale powaznie)
      choc mnie troche przeraza perspektywa "utraty wolnosci " :F
      i mysle czasami: a moze jednak nie szukac...
    • vandikia Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 20:10
      nie znam singla z wyboru, znam singli zranionych, porzuconych, którzy pragną bliskości i dążą do sparowania się, a nie życia w samotności
      ja sama jestem zwierzęciem stadnym, to raz, a dwa, nie mogłabym żyć bez mężczyzny
      • akle2 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 20:42
        A gdybyś nie trafiła na swojego obecnego mena?? Wzięłabyś takiego jaki Ci się napatoczy tylko po to, żeby czyjś ręcznik wisiał w łazience i czyjeś ręce Cię miętosiły? Nie wierzę.
        • vandikia Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 23:08
          No na to pytanie Ci nie odpowiem, bo zwyczajnie nie wiem :) Ogólnie odląd zaczęłam się spotykać z chłopakami, to się spotykałam, rzucałam i zakochiwałam się od nowa, dlatego cięzko mi soboe wyobrazić życie bez mężczyzny ;)
            • vandikia Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 23:34
              W sumie tak. Rozczarowałam się na samym początku, a później były już tylko wielkie namiętności. Żurawia i czaplę przerabiałam raz :) Tyle, że wiedziałam, że on ma żonę ale był zabójczo przystony, miły itd.. i wcale mi nie chodziło o seks, tylko o to, żeby poczuć, że jest mną zainteresowany, że gdyby nie zona, to by.. itd.. miałam 19 lat :) Trwało to z pół roku, takie umizgi w sumie i wiedziałam później, że chciałby. A mi dalej chodziło jedynie o zainteresowanie. Boże jakie to durne było w tym więku w jego zdjęcie się wpatrywać :)
              No ale czar prysł. A prysł po tym jak mi pan łóżko zaproponował. Odkochałam się w 5 minut. W 3 minuty.
    • 10iwonka10 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 20:27
      Ja znam kogos takiego. Nie wiem czy to tak do konca z wyboru ale mam kolezanke ktora jest sama juz dobre kilka lat nikogo nie szuka i jest szczesliwa tak jak jest. Moze to nie zdziwaczenie ale praca zajmuje jej duzo czasu ma znajome tez singielki z ktorymi spedza wakacje i wydaje mi sie ze nie byloby miejsca w jej zyciu dla mezczyzny. Nie jest 'jego zdobycie i zatrzymanie' zadnym proprytetem w jej zyciu wiec nie wysilalaby sie aby zrezygnowac ze swoich nawykow czy przyzwyczajen.
          • akle2 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 22:54
            Niekoniecznie. Po prostu akceptacja prostego faktu, że się od siebie różnimy. Kiedyś latając po profilach na Sympatii widziałam taki opis, że facet szuka babki, "która ładnie by się różniła od niego". Niektórzy by to wyśmiali, ale ja od razu, chwyciłam o co mu chodzi.
            • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 23:06
              Raczej koniecznie, nawet jeśli ludzie super się dogadują. Zawsze dochodzi kwestia tego, że jednak jest druga osoba, z którą trzeba się dogadywać, pewne rzeczy uzgadniać, w mniejszym lub większym stopniu. I są ograniczenia, poczynając od tego, że raczej nie chodzi się na randki z innymi i nie uprawia z nimi seksu, czy też nie układa życia według tylko swojego chciejstwa. A dla niektórych to ważne i nie chcą rezygnować z takiej totalnej niezależności.
              • akle2 Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 23:23
                Nie, no wiadomo, że takie ograniczenia być muszą, a już lojalność w szczególności, bo inaczej nie byłby to związek, tylko para współlokatorów, którzy uzgadniają, kto o której zajmuje łazienkę i wzajemnie pożyczają sobie na piwo. Nie chodzi mi też o jakieś tupanie nóżką, tylko o fakt, że mądry partner nie wymusi na mnie rezygnacji ze swojej tożsamości. Mam tu na myśli hobby, pasje, rodzaj wykonywanej pracy zawodowej, chęć podjęcia studiów (uwaga: mniej czasu dla "niego"), wydatki inne niż wspólne. itp. Nie będzie o takie rzeczy zazdrosny. W zamian ja będę szanować jego świat i z pewnością wspierać.
                Ojej, ale się słodko zrobiło, normalnie łezka w oku ;)
                Idę spać :)
    • berta-live Re: Single "z wyboru" 29.01.11, 22:21
      Uważasz, że wszystkiego w życiu trzeba doświadczyć na własnej skórze, żeby podjąć decyzję czy będzie się to podobało czy nie? Czy trzeba zostać narkomanem, alkoholikiem, prostytutką, pracownikiem mafii albo bezdomnym menelem, żeby wiedzieć, że raczej człowiekowi nie będzie się podobało bycie kimś takim?
      • lonely.stoner Re: Single "z wyboru" 30.01.11, 01:14
        ale o tym rezygnowaniu z pewnych spraw w zwiazku to nie chodzi o to wcale ze partner bedzie ograniczal, kazal rezygnowac z czegos etc. Tylko np. w moim przypadku chodzilo o to, ze nagle zamiast myslec tylko ja ja ja, ja chce to i tamto, nagle zaczelam myslec o nim, o nas...moje ego - ktore i tak jest rozbuchane dosc powiedzmy, nagle musialo ustapic miejsca komus kto jest teraz dla mnie czesto wazniejszy niz ja sama. Czasem mnie to meczy, czasem sobie mysle ze jak fajnie bylo byc singlem i sobie wspominam czasy kiedy to absolutnie z nikim sie nie musialam sie liczyc. Mialam w swoim zyciu pare nieudanych zwiazkow i wiem jak to jest, wiem tez jak to jest byc we wspanialym zwiazku i wiem jak to jest byc zupelnie samemu bez parcia na szukanie kogos. I uwazam ze bycie singlem jesli sie tego pragnie i bycie w idealnym zwiazku sa na tym samym poziomie zadowolenia z zycia. Nie mozna powiedziec ze jedno jest lepsze a drugie gorsze- rozni sa ludzie, roznie chca zyc. Najgorsze to byc samemu i miec parcie na zwiazek albo byc w nieszczesliwym zwiazku- w tym przypadku lepiej jednak byc nieszczesliwym samemu niz nieszczesliwym z kims.
    • berenika.5 Re: Single "z wyboru" 30.01.11, 11:42
      a co to znaczy dobry związek? Dla każdego dobre to co innego. I dalej czy skoro się cos rozwaliło to czy można nazwać to dobrym?
      Czy kiedy " ja" mam za sobą niefajne związki to nie pchając się w następny, tylko wybierając życie solo ( bo mam dość ) nie wybieram? No sory ale to tez jest wybór.

      "wybór
      1. «wybranie jednej z kilku możliwości»"
    • ladyhermiona Re: Single "z wyboru" 30.01.11, 22:46
      Oj tam, czepiasz się. Nie sądzę, żeby ktokolwiek zrezygnował z całkowicie udanego związku na rzecz singlostwa. Dla mnie określenie "singiel z wyboru" oznacza kogoś, komu w jego singlostwie jest dobrze i nie dąży do zmiany tego stanu. Ja jestem takim przypadkiem.
      Niemal rok temu rozstalam sie z facetem, na którym mi dośc mocno zależało z powodów rozjazdowych. Pojechaliśmy każde w inny zakątek świata każdy. Oczywiście, tęskniiłam, ale nie mogłam się poświęcić i dostosować do kogoś, kto nie był w stanie tego zrobić dla mnie.
      W tej chwili nie mam zamiaru wiązać się na poważnie, jestem w kilku luźnych ukladach jednocześnie, ale bez żadnych deklaracji, wierności i obietnic. I taki stan mi pasuje. Czy jestem singlem z wyboru?
      • voxave Re: Single "z wyboru" 31.01.11, 08:29
        ja w duszy jestem singlem---nie lubie spać w jednym łóżku z menem i jak mi sie kreci po domu----------ale bardzo chciałam miec dzieci to było dla mnie najwazniejsze-----więc musiałam coś z tym zrobić
        wyszłam za mąż i urodziłam dzieci
        nie kazda kobieta chce miec szybko dzieci---ma prawo robić jak jej serce dyktuje
    • klawiatura_zablokowana Re: Single "z wyboru" 31.01.11, 11:42
      Dla mnie singiel z wyboru to po prostu osoba, która nikogo nie ma i nie szuka na siłę, nie płacze po nocach z tego powodu i nie rozpowiada przyjaciółkom, jak to "nie umie być sama". To ktoś, kto nie wejdzie w związek byleby był i nie zwiąże się z kimś, byleby kogoś mieć. Co nie znaczy, że ma celowo rezygnować z udanego związku, chociaż zgodziłabym się, że ktoś, kto zostawił partnera nie mając nikogo innego na (b)oku jest swego rodzaju singlem z wyboru. Bo są ludzie, co trwają z nieudanych związkach na przekór wszystkiemu, bo nie chcą być sami.

      Sama przez jakiś czas byłam singlem z wyboru, umawiałam się na randki, stwierdzałam, że To Nie To i znajomości się kończyły. Nawet trochę się bałam stałego związku, współzależności itd. A jednak w taki weszłam, bo się zakochałam, chociaż tego w ogóle nie planowałam. I chyba wiele singli tak ma - żyją sobie spokojnie bez ciśnień, nie szukają partnera z obłędem w oczach, w myśl zasady "jak się trafi to się trafi". Czy to single z wyboru? A juści. Przecież takie życie to też jest wybór.
    • mieszkamnastrychu Re: Single "z wyboru" 31.01.11, 17:48
      Single i singielki, których znam, to w zasadniczej większości ludzie po kilku związkach, bardziej lub mniej udanych, którzy w pewnym momencie polubili bycie samemu i nie próbują tworzyć kolejnych związków, również wtedy kiedy mają taką okazję.
      Owszem, mogą się umówić, nie muszą żyć w celibacie, ale nie chcą związku i zobowiązań.
      Szczerze mówiąc, to mnie raczej nie dziwi, bo po kilku latach bycia pojedynczym, jest raczej trudno przyzwyczaić się do tego, że ktoś np. ma prawo spytać, o której będę w domu, albo oczekiwać, że dostosuję do niego mój urlop, czy plany na sylwestra. Pojedyńczość jest szalenie wygodna i wcale nie łatwa do zamienienia na dwupak, albo, o zgrozo, wielopak.
      • sid-the-sloth Re: Single "z wyboru" 31.01.11, 19:14
        > Szczerze mówiąc, to mnie raczej nie dziwi, bo po kilku latach bycia pojedynczym
        > , jest raczej trudno przyzwyczaić się do tego, że ktoś np. ma prawo spytać, o k
        > tórej będę w domu, albo oczekiwać, że dostosuję do niego mój urlop, czy plany n
        > a sylwestra. Pojedyńczość jest szalenie wygodna i wcale nie łatwa do zamienieni
        > a na dwupak, albo, o zgrozo, wielopak.

        10/10

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka