podsluchalam rozmowe a teraz płaczę....

30.01.11, 05:45
podsluchalam rozmowe faceta z ktorym sie spotykalam od miesiaca z jego kolega( wiem , ze nieladnie jest podsluchiwac-juz mam nauczkę ;] )
stwierdzil on ze nie szuka dziewczyny, ze rownie dobrze moglby ze mna skonczyc znajomosc...cos w tym stylu
dodam ze mi mowi ze chcialby sie czesciej spotykac, ze jestem dziewczyna ktorej byc moze drugiej takiej nie znajdzie itd ( nie spalismy ze soba- jezeli to jest istotne)
oczywiscie emocje nie wytrzymaly i poszlam powiedzialam ze na drugi raz ma ciszej mowic bo wszytsko slychac a pozatym ze nie chce zeby wiecej do mnie dzwonil
wyslal smsa do mojej kolezanki ze skasowal moj numer i ze ja pewnie zrobilam to samo i ze moja kumpela ma mi to przekazac
a teraz rycze
zalezy mi na nim
nie wiem czy ja to spieprzylam ale nie zniose braku szacunku i traktowania jak zabawke jak on ciagle mowi wszytskim ze nie jestem jego dziewczyna a spotykamy sie czesto, calujemy itd
w takim razie kim niby bylam?
rady!!!!!!!!!!
    • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 05:54
      oranzowa_oranzada napisała:

      > zalezy mi na nim
      > nie wiem czy ja to spieprzylam ale nie zniose braku szacunku i traktowania jak
      > zabawke jak on ciagle mowi wszytskim ze nie jestem jego dziewczyna a spotykamy
      > sie czesto, calujemy itd
      No to się, chmurwa zdecyduj - albo chcesz takiego, który ma Cię w rzyci albo nie zniesiesz braku szacunku. Nie, dziecko, chłopa życzeniem nie zmienisz - jak ma Cię gdzieś, tak będzie miał.
      Nie trzeba być niczyją dziewczyną żeby się facet z Tobą pokazywał i Cię poobmacywał.
      Weź se innego znajdź.
      • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 06:59
        Ale istnieje też taka możliwość, że facio odgrywa macho przed kumplem i znajomymi, a prawdziwy, swój do niej, stosunek ukrywa. Moim zdaniem trochę się pośpieszyła z tymi pretensjami. Trzeba było poobserwować gostka jakiś czas, zobaczyć w którym kierunku znajomość zweksluje i ewentualnie dopiero wówczas robić raban. Tym bardziej, że jakiś specjalnych kosztów nie ponosiła, a z treści wypowiedzi wnioskuje, że chodzi o osoby dość młode i bez większego doświadczenia.
        • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 07:30
          A na co komu pajac, co sztuki, czyli odgrywanie macho, przed innymi, wyczynia? Niepoważnych, udających patafianów się spławia, bo użerać się z takim nie ma sensu - wiadomo, co to potem wymyśli?
          • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 07:40
            raohszana napisała:
            ... bo użerać się z takim nie ma se
            > nsu - wiadomo, co to potem wymyśli?

            Pies na początku też szczy pod łóżko.
            Może jednak warto było włożyć w niego trochę pracy?
            Spławianie każdego kto nie odpowiada nam w 100% jest metodą dość, że tak powiem, rozrzutna. A opowiadanie kolegom głupot i stylizowanie na macho, jeszcze nie jest największa wadą, u facetów, jaką znam. Z góry założyłyście obydwie, że on ją okłamuje, a koledze mówił prawdę! A jeśli jest inaczej? Jeśli jej mówił prawdę a koledze ściemniał?
            Czy z takiego powodu też warto go "spławić"?

            >
            • oranzowa_oranzada Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 07:43
              piotrze napisalam Ci na priv
            • karmmi Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 07:47
              Piotr, ale to jest publiczne upokarzanie. Gadanie, że może z nią skończyć choćby zaraz, że potrzebna mu inna. Ja wiem, że u nastolatków w głowie, głównie występuje sieczka zamiast mózgu, ale porządny chłopak powienien znać granice odgrywania ogiera przed kumplami.
              Postawiłabym jeden warunek - publicznie upokorzył, niech publicznie odszczeka i możemy się bawić dalej.
              • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:00
                karmmi napisała:

                > Piotr, ale to jest publiczne upokarzanie. Gadanie, że może z nią skończyć choćb
                > y zaraz, że potrzebna mu inna. Ja wiem, że u nastolatków w głowie, głównie wyst
                > ępuje sieczka zamiast mózgu, ale porządny chłopak powienien znać granice odgryw
                > ania ogiera przed kumplami.

                No tak, ale tworzysz pewien oksymoron intelektualny. Z jednej strony g zamiast mózgu a z drugiej "porządny". Porządnieje się w "ogniu walki". Ja nie chce go bronić, mnie tylko brakuje pewnego zastanowienia, sprawdzenia, "domknięcia". Tym bardziej, że te informacje nie były dla niej przeznaczone. Ona je podsłuchała. Niejedna, całkiem już dorosła kobieta i zona, baaaardzo by była zdziwiona gdyby usłyszała co jej ukochany i porządny małż opowiada w gronie kolegów.

                > Postawiłabym jeden warunek - publicznie upokorzył, niech publicznie odszczeka i
                > możemy się bawić dalej.

                Nie zgadzam się. To nie jest publiczna obraza, ponieważ jej tam "nie było".
                Natomiast oczywiście powinna żądać przeprosin.
                • karmmi Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:13
                  Dlaczego powinna żądać przeprosin, skoro wypowiedź nie była adresowana do niej? To, tak idąc Twoim tokiem myślenia.
                  Wiesz, chyba jestem przyzwyczajona do innych wzorców. Nie darowałabym takiej obrazy i basta.
                  • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:14
                    karmmi napisała:

                    > Wiesz, chyba jestem przyzwyczajona do innych wzorców. Nie darowałabym takiej ob
                    > razy i basta.
                    Albo wolisz mężczyzn, a nie popierdółki, co muszą szpanować przed kimkolwiek.
                    • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:23
                      raohszana napisała:

                      > Albo wolisz mężczyzn, a nie popierdółki, co muszą szpanować przed kimkolwiek.

                      Nie ma ludzi bez wad. A ja znam gorsze niż szpanerstwo. Zresztą chyba nie znam faceta który nigdy i przed nikim nie szpanował.
                      >
                      • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:27
                        piotr_57 napisał:

                        > Nie ma ludzi bez wad. A ja znam gorsze niż szpanerstwo. Zresztą chyba nie znam
                        > faceta który nigdy i przed nikim nie szpanował.
                        Tak to można o wszystkim powiedzieć - zważ, że jaśnielolek komuś kłamał - albo jej albo kumplowi. To, że facet kłamie to też nic, bo są gorsze wady, eh?

                        Co, jak nie pije i nie bije to już dobry? ;)
                        • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:31
                          raohszana napisała:

                          > piotr_57 napisał:
                          >
                          > > Nie ma ludzi bez wad. A ja znam gorsze niż szpanerstwo. Zresztą chyba nie
                          > znam
                          > > faceta który nigdy i przed nikim nie szpanował.
                          > Tak to można o wszystkim powiedzieć - zważ, że jaśnielolek komuś kłamał - albo
                          > jej albo kumplowi. To, że facet kłamie to też nic, bo są gorsze wady, eh?
                          >
                          > Co, jak nie pije i nie bije to już dobry? ;)

                          Jak na mój gust, jesteś zbyt kategoryczna i bezkompromisowa :)
                          To dobre na forum ,ale niekoniecznie sprawdza się w życiu.
                          Ale oczywiście nie mam zamiaru Cie "pouczać", to Twoja sprawa.
                          >
                          • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:34
                            piotr_57 napisał:

                            > Jak na mój gust, jesteś zbyt kategoryczna i bezkompromisowa :)
                            > To dobre na forum ,ale niekoniecznie sprawdza się w życiu.
                            > Ale oczywiście nie mam zamiaru Cie "pouczać", to Twoja sprawa.
                            Pominałeś zapytanie i kwestię kłamstwa.
                            Kompromisowa jestem - kiedy jest warto pójść na kompromis i mam chętnych na kompromis i szczerych, a nie wydziwiającego szczeniaka, co to nie wie - czy bardziej chce dziewczyny czy poszpanować przed kolegami.

                            P.s: Sprawdza się i w życiu i dzięki temu nie mam na co jęczeć na forum, bo żaden jaśnielolek nie robi mi kole pióra ;)
                            • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:37
                              raohszana napisała>

                              > P.s: Sprawdza się i w życiu i dzięki temu nie mam na co jęczeć na forum, bo żad
                              > en jaśnielolek nie robi mi kole pióra ;)

                              Pozostaje mi tylko pogratulować. :)
                              >
                  • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:21
                    karmmi napisała:

                    > Dlaczego powinna żądać przeprosin, skoro wypowiedź nie była adresowana do niej?

                    Bo kulturalny człowiek przeprasza nie wtedy gdy kogoś skrzywdzi tylko wówczas gdy ktoś poczuje się dotknięty. Ona poczuła się dotknięta, więc ma prawo żądać przeprosin.

                    > To, tak idąc Twoim tokiem myślenia.

                    To nie jest moje myślenie, tylko podstawowa zasada kodeksu honorowego Boziewicza.

                    > Wiesz, chyba jestem przyzwyczajona do innych wzorców. Nie darowałabym takiej ob
                    > razy i basta.

                    Twoja "jazda" Twoja wina.
                    Życie nie czeka, pędzi dalej.
                    • karmmi Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:32
                      Moja jazda... Niech i tak będzie:)
                      Przeczytałam jeszcze raz uważnie post autorki i dotarło do mnie, że rzecz dzieje się w innym wymiarze. On przez koleżankę, mówi coś do niej... Muszę wziąć poprawkę na to, że mamy do czynienia z chłopcem, nie mężczyzną. Tak więc, mężczyźnie bym nie darowała, z chłopcem można próbować się dogadać - przez koleżankę(?!) czy kolegę:) Jakaś szansa na resocjalizację jest... tylko czy warto poświęcać temu czas? Autorka zapewne i tak spróbuje, więc powodzenia.
                      • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:39
                        karmmi napisała:

                        tylko czy warto poświęcać
                        > temu czas?

                        A to już zupełnie inne zagadnienie:)

                        Autorka zapewne i tak spróbuje, więc powodzenia.

                        Moje stanowisko jest identyczne :)
                      • ursyda Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:54
                        wiecie, ja chyba już kurde stara jestem. tak naprawdę to co on powiedział, ze wcale nie musi z nią być, tak? no nawet jeśli to prawda (w co wątpię) to o co jej chodzi, zeby po miesiącu czasu już umierał na suchoty bo nie dostał smsa, czy jak? bo serio nie kumię!
            • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:01
              piotr_57 napisał:

              > Pies na początku też szczy pod łóżko.
              Ale to nie jest zwierzę, tylko, zakładamy, myślący człowiek, taaak? Więc nie jest noworodkiem już i wie, że takie rzeczy ranią i są nie na miejscu.

              > Może jednak warto było włożyć w niego trochę pracy?
              Jak ktoś lubi wychowywać duże dzieci...

              > Spławianie każdego kto nie odpowiada nam w 100% jest metodą dość, że tak powiem
              > , rozrzutna.
              PRzepraszam, tu nie chodzi o to, że on lubi nieodpowiadającą muzykę - tylko o to, jak traktuje kobietę, tak? A traktuje jak byle co - jakakolwiek wersja by nie była, jeśli ściemnia i odgrywa nie wiadomo kogo to to nie jest coś, co dobrze rokuje.
              > A opowiadanie kolegom głupot i stylizowanie na macho, jeszcze nie
              > jest największa wadą, u facetów, jaką znam.
              A-ha, czyli tylko "wielkie wady" mają skłonić do tego, żeby dać se siana? A jak facet robi cyrk jak dziewczynka z gimnazjum i wielkie akcje "kasuję twój numer!" odwala to co? Bawić się z nim w to? Proszę, związki są raczej dla dorosłych.

              >Z góry założyłyście obydwie, że on
              > ją okłamuje, a koledze mówił prawdę! A jeśli jest inaczej? Jeśli jej mówił praw
              > dę a koledze ściemniał?
              A co za różnica, skoro wydziwia i cuduje, miast być szczerym i mniej-więcej chociaż zdecydowanym w materii "czego ja chcę i z kim"?

              > Czy z takiego powodu też warto go "spławić"?
              Ale to on ją spławił już, nie zauważyłeś?
              • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:28
                raohszana napisała:


                > Ale to on ją spławił już, nie zauważyłeś?

                Otóż nie. To ona go spławiła. Uwierz mi, że tak jest, nawet jeśli uważasz, że to głupie:)

                Reszty Twojego postu pozwalam sobie nie komentować, bo musiałbym się powtarzać.
                Powiem tylko, że na 75% masz racje, ale ja bym to jednak na jej miejscu sprawdził zanim bym podjął radykalne decyzje. To niewiele kosztuje, a daje pewien spokój po rozstaniu i ułatwia zapomnienie.
                >
                • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:39
                  piotr_57 napisał:

                  > Otóż nie. To ona go spławiła. Uwierz mi, że tak jest, nawet jeśli uważasz, że t
                  > o głupie:)
                  On ja spławił głupim zachowaniem, ona go fochem - załóżmy, że spławili się nawzajem.

                  > Powiem tylko, że na 75% masz racje, ale ja bym to jednak na jej miejscu sprawdz
                  > ił zanim bym podjął radykalne decyzje. To niewiele kosztuje, a daje pewien spok
                  > ój po rozstaniu i ułatwia zapomnienie.
                  Moim zdaniem nie bardzo jest co sprawdzać - jak napisałam wyżej - facet nie dość, że szpaner [ a wiemy, do czego zdolni są szpanerzy i jak potrafią zrobić wszystko pod publiczkę ] to i kłamczuch najpewniej. Co tu sprawdzać?

                  P.s: Zgodnie z forumowym typem to panna przyleci za parę godzin cała w skowronkach, bo się dogadali, jaśnielolek zrozumiał błędy i jest cu-do-wnie.
                  • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:48
                    raohszana napisała:

                    > P.s: Zgodnie z forumowym typem to panna przyleci za parę godzin cała w skowronk
                    > ach, bo się dogadali, jaśnielolek zrozumiał błędy i jest cu-do-wnie.

                    :) Pewnie tak będzie:)
                    >
                    • oranzowa_oranzada Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:51
                      oby

                      ;]
                      • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:55
                        oranzowa_oranzada napisała:

                        > oby
                        >
                        > ;]
                        Ta, poczekamy potem na następny wątek z cyklu "on jest bydl" - wpisuj się w forumowe standardy ;)
        • ursyda Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:46
          dokladnie tak
        • sweet_pink Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 31.01.11, 09:44
          Załamałam się.
          Piotrze jeśli taki facet jak Ty broni takiego zachowania jak u tego faceta, to już ręce opadają i wiara w męski ród sięga dna.
          Ja akurat całym sercem popieram rao, taki prymitywne tępe szpanerstwo uważam za niewybaczalne, niech idzie w cholerę sobie szpanować kimś innym.
      • uniwersalny_login Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:15
        raohszana napisała:

        > Nie, dziecko, chłopa życzeniem nie zmienisz - jak ma Cię gdzieś, tak będzie miał.
        Ja to trochę uogólnię. Nikogo nie zmienisz. Chyba, że ten ktoś będzie tego chciał. Jeżeli Ci coś nie odpowiada w danej osobie to albo następuje akceptacja danej cechy, zachownia, albo odrzucenie i poszukiwanie innego obiektu zainteresowania.
        • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:37
          uniwersalny_login napisał:

          > Ja to trochę uogólnię. Nikogo nie zmienisz. Chyba, że ten ktoś będzie tego chci
          > ał.

          Rozumiem, że potrafisz z góry orzec, kto będzie a kto nie będzie chciał się zmienić ?
          • uniwersalny_login Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 31.01.11, 10:10
            Nie chodziło mi o to, że potrafię wskazać palcem kto się zmieni lub nie. Nikogo nie zmusisz do zmiany siebie dopóki ten ktoś nie będzie tego chciał.
    • oranzowa_oranzada Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:08
      wiem ze nie wytrzymam, bede chciala to wyjasnic, ale nie wiem co mam napisac w smsie zeby sie nie plaszczyc, ze mnie ponioslo?
      • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:13
        oranzowa_oranzada napisała:

        > wiem ze nie wytrzymam, bede chciala to wyjasnic, ale nie wiem co mam napisac w
        > smsie zeby sie nie plaszczyc, ze mnie ponioslo?
        Co Ty - piętnaście lat masz, żeby smsikami wyjaśniać? Zadzwoń, umów się, wyjaśnij. Bogowie, co za pokolenie...
        • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:29
          raohszana napisała:
          > Co Ty - piętnaście lat masz, żeby smsikami wyjaśniać? Zadzwoń, umów się, wyjaśn
          > ij. Bogowie, co za pokolenie...

          No widzisz, czyli jednak jest problem :)
          >
          • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:36
            piotr_57 napisał:

            > No widzisz, czyli jednak jest problem :)
            Problem zawsze jest - bo większość piszących pań piszczy za tym chłopem, co odczynia cyrki i musi "wyjaśniać, sprawdzać, upewniać", miast zająć się czymś konstruktywnym i ma problem, bo nie wie jak zrobić, żeby jaśnielolek w podskokach przyleciał i raczył z nią być.
            • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:42
              raohszana napisała:

              ....., bo nie wie jak zrobić, żeby jaśnielolek w podskokach p
              > rzyleciał i raczył z nią być.

              Ja też nie wiem, ale rozumiem, że Ty wiesz .
              Gdybym ja posiadł taką wiedzę tajemną, to za 5 lat do Billa Gatesa mówiłbym : "Synu skocz mi po piwko". :D
              >
              • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:47
                piotr_57 napisał:

                > Ja też nie wiem, ale rozumiem, że Ty wiesz .
                Gdzieś powiedziałam, że wiem? Bardzo, ale to bardzo mnie to nie interesuje. Jak zacznę przejawiać idiotyzm w takim stopniu, żeby koncypować, jak się tu jakiemuś jaśnielolkowi przypodobać - to mnie sanitarnie odstrzelą albo zapakują w kaftan ;)
                • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:51
                  raohszana napisała:


                  > Gdzieś powiedziałam, że wiem?

                  Nie powiedziałaś wprost ale tu zasugerowałaś :
                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,121539745,121540441,Re_podsluchalam_rozmowe_a_teraz_placze_.html
                  Bardzo, ale to bardzo mnie to nie interesuje. Jak
                  > zacznę przejawiać idiotyzm w takim stopniu, żeby koncypować, jak się tu jakiem
                  > uś jaśnielolkowi przypodobać - to mnie sanitarnie odstrzelą albo zapakują w kaf
                  > tan ;)

                  To już jest temat na osobny wątek:)
                  >
                  • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:54
                    piotr_57 napisał:

                    > Nie powiedziałaś wprost ale tu zasugerowałaś :
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,16,121539745,121540441,Re_podsluchalam_rozmowe_a_teraz_placze_.html
                    Nope. Ja nie sugeruję. Nie wyczytuj tego, czego tam nie ma. Moje wypowiedzi zwykle należy brać literalnie - żadnych ukrytych znaczeń [ minus oczywiste metafory lub pogadanki ze znajomymi forumowymi, będącymi w temacie ]

                    > To już jest temat na osobny wątek:)
                    Zapewne.
                    • lew_ Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:57
                      raohszana napisała:

                      > piotr_57 napisał:
                      >
                      > > Nie powiedziałaś wprost ale tu zasugerowałaś :
                      > > forum.gazeta.pl/forum/w,16,121539745,121540441,Re_podsluchalam_rozmowe_a_teraz_placze_.html
                      > Nope. Ja nie sugeruję. Nie wyczytuj tego, czego tam nie ma. Moje wypowiedzi zwy
                      > kle należy brać literalnie - żadnych ukrytych znaczeń [ minus oczywiste metafor
                      > y lub pogadanki ze znajomymi forumowymi, będącymi w temacie ]
                      >
                      > > To już jest temat na osobny wątek:)
                      > Zapewne.
                      >
                      Roa,slicznotko- co ty robisz o 5 rano w niedziele na forum?:)
                      • raohszana Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:03
                        lew_ napisał:

                        > Roa,slicznotko- co ty robisz o 5 rano w niedziele na forum?:)
                        Jak to co? Wymądrzam się, w międzyczasie czytając gazeciory i oglądając seriale :)
      • fuks0 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:56
        >stwierdzil on ze nie szuka dziewczyny, ze rownie dobrze moglby ze mna skonczyc >znajomosc...cos w tym stylu

        >wyslal smsa do mojej kolezanki ze skasowal moj numer i ze ja pewnie zrobilam to samo i ze >moja kumpela ma mi to przekazac

        >wiem ze nie wytrzymam, bede chciala to wyjasnic, ale nie wiem co mam napisac w smsie >zeby sie nie plaszczyc, ze mnie ponioslo?

        Za grosz honoru nie masz?
        Poza tym na co Ci ktoś, kto jest mentalnie dziecko?
        • fuks0 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:22
          <dziecko

          "dzieckiem" oczywiście...
      • dar.ja Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:26
        oranzowa_oranzada napisała:

        > wiem ze nie wytrzymam, bede chciala to wyjasnic, ale nie wiem co mam napisac w
        > smsie zeby sie nie plaszczyc, ze mnie ponioslo?

        Oranżowa - NIE PISAĆ i poczekać aż kolega sie popłaszczy.
        A jeśli sie nie popłaszczy to... tym lepiej dla Ciebie.
    • wacikowa Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:31
      Coraz częściej piotr ma manie tłumaczenia zachowania facetów.Kolejny raz kiedy po takim tłumaczeniu jawi się obraz "niedorobionego Misia" albo niespełna rozumu tworu pozbawionego samodzielnego myślenia.
      I jak w kawale o blondynkach:
      DAJ MU SZANSE
      DAJ MU SZANSE
      w końcu tylko clown Ci został na tym łez padole.
      Bierz go bo nie stać Cię na "nic" lepszego,prawda?:)
      • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:35
        wacikowa napisała:

        > Coraz częściej piotr ma manie tłumaczenia zachowania facetów.

        Mylisz się zdecydowanie :)
        Nie bronię facetów a już na pewno nie mam takiej manii.
        Przyjmuje rolę "obrońcy z urzędu", który przedstawia tezy korzystne dla "oskarżonego", niekoniecznie sam w nie wierząc czy identyfikując się z oskarżonym.
        A dodatkowo, to powiedz mi proszę, jak prowadzić dyskusję jeśli wszyscy będziemy mieli jednakowe zdanie ?
        • wacikowa Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:51
          Postaram się brać Twoje wypowiedzi za niepoważne i zamierzone.
          Czyli "bezsensowna gadka szmatka".
          Pozdro
          • piotr_57 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 08:57
            wacikowa napisała:

            > Postaram się brać Twoje wypowiedzi za niepoważne i zamierzone.
            > Czyli "bezsensowna gadka szmatka".

            skoro tak je odbierasz, to tak je traktuj.
    • qw994 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:09
      Nie płacz, bo miałaś szczęście, że podsłuchałaś tę rozmowę.
      I broń Boże nie kontaktuj się z nim, miej trochę honoru.
    • chersona moje nie na temat 30.01.11, 09:09
      To wysyłanie smsa do koleżanki i pytanie, czy ty zrobiłaś to samo jest na tyle dziecinne, że -moim zdaniem - rokuje nadzieje na poprawę sytuacji.
      Faceci rzeczywiście mają jakąś durną, organiczną zdolność szpanowania. Pół biedy, kiedy szpanują przed nami, ale to udawanie w męskim gronie, ta druga twarz...
      Ja pamiętam jedno takie zdarzenie, jeszcze z okresu studiów, z moim facetem w roli głównej. Siłownia uniwersytecka. Mnóstwo urządzeń, pokręteł, fizmatentów, których nie umiem rozgryźć. Sami faceci i ja. Czułam się nieswojo. Oczekiwałam, że mój chłopak pokaże mi jak z tego korzystać. Rozłożyłam się na jakimś urządzeniu w pozycji horyzontalnej, miaukliwym głosem poprosiłam o pomoc i cisza. Nawołuję, wstaję, patrzę, a mój facet z wściekłą miną zapodaje ćwiczenia gdzieś na drugim końcu sali i udaje, że nie ma ze mną nic wspólnego. a chłopaki dookoła mają uśmieszki na twarzach. Była to dla mnie totalna zniewaga. Długo, długo nie mogłam mu darować, że tak się zachował. Że wolał zgrywać macho, a nie pomagiera.
      Od tamtej pory wiele się zmieniło. Hołduję zasadzie, by broń boże nie robić z siebie sierotki, a z mojego faceta opiekuna, jak jesteśmy w większym gronie.
      Trochę to nie na temat, a trochę na temat.
      W każdym razie uważam, że ponieważ nie wyjaśniliście sobie tego na spokojnie, to wyjaśnijcie.
      • piotr_57 Re: moje nie na temat 30.01.11, 09:17
        :)
        Miłego dnia życzę .
      • stara-a-naiwna Re: moje nie na temat 31.01.11, 08:55
        uedług mnie facet ma cię głęboko gdzieś
        i gdyby mu zależało nie mówił by takich rzeczy koldze

        a pisanie koleżance smsa - zeby Ci przekazała jest przynajmniej żałosne
        dla mnie to odgrywanie dramatycznych scen mających na celu wywolanie w kimś (tutaj wybierz sobie odpowiednią emocję) poczucia winy, współczucia itd... jest dla mnie poniżej pasa i ma na celu tylko jedno "wróć do mnie" (opcjonalnie: pozwól mi wrócić)

        Gydby mu zależało, nie zachocywał by się jak ostatni gó...arz

    • berta-live Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:14
      Jesteście gimnazjalistami?
      • she_5 Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:54
        berta-live napisała:

        > Jesteście gimnazjalistami?
        E tam, góra szósta klasa podstawówki.
    • szanim Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 09:36
      tu juz pozamiatane
      na drugi raz dziewcze wiedz o tym ze to co sie mowi kolegom to nie zawsze do konca prawda- poprostu tak wypada powiedziec
      • rzeka.chaosu Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 11:38
        Głupota, co to znaczy wypada? Wypada nie być sobą, oszukiwac, tylko po to, zeby polizac się jakims dupkom?
    • sid-the-sloth Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 10:53
      O, już są ferie?
    • bimota Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 11:29
      Bardziej istotne ile macie lat. 15 ? To moze trzeba jeszcze poczekac z "milostkami"...
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 13:11
        bimota napisał:

        > Bardziej istotne ile macie lat. 15 ? To moze trzeba jeszcze poczekac z "milostk
        > ami"...

        Ja bym stawiał że nawet 18-19. Teraz młodzież później dojrzewa...
        Wysłał sms koleżance że usunął twój numer i ty pewnie jego też... LITOŚCI!!!!
    • lolcia-olcia Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 30.01.11, 13:10
      Dziewczyno odpuść sobie to jakiś dupek! Szkoda tracić na niego czasu.
    • samentu I jak potem nie mówić 30.01.11, 14:15
      GŁUPIE BABY:P
      > dodam ze mi mowi ze chcialby sie czesciej spotykac, ze jestem dziewczyna ktorej
      > byc moze drugiej takiej nie znajdzie itd


      przepraszam, a co ma mówić?
      że jesteś głupia brzydka i nieciekawa?
      każdej mówi to samo - to co każda chce usłyszeć

      nie spalismy ze soba- jezeli to jes
      > t istotne


      biedakowi się nie udało - mówi sie trudno

      > a teraz rycze
      > zalezy mi na nim


      spotkałas faceta, który chciał Cie bzyknąć
      nic do Ciebie nie czuje
      ba wiesz o tym bo przypadkiem od niego to usłyszałaś
      a mimo to "zależy mi na nim"
      dokładnie wczoraj o tym wątek tu załozyłem i mnie Forumki zakrzyczały że głupoty opowiadam, bo takie rzeczy się nie zdarzają
      a tu prosze
      dzień nie minął i kolejna egzemplifikacja zjawiska sie pojawiła

      > w takim razie kim niby bylam?


      nieskonsumowanym obiektem seksualnym
      • amancjuszka Re: I jak potem nie mówić 31.01.11, 09:34
        Calkowicie popieram, glupie baby i jeszcze rycza ze takiego gnojka sie pozbyly D:
      • qw994 Re: I jak potem nie mówić 31.01.11, 09:45
        O mądrości forumowa, rozumiem, że kłamstwa kobiet ty wykrywasz od razu swoim czujnym radarem?
    • ind-ja Re: podsluchalam rozmowe a teraz płaczę.... 31.01.11, 20:13
      wyrycz sie,napij wina,olej.A potem idz do przodu i nie ogladaj sie za siebie.
    • marouder.eu Jak to "kim bylam"? 31.01.11, 20:25
      Bylas jego dupa:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja