agatta-a1
01.02.11, 11:39
witam. piszę bo zastanawiam się w jakiej mierze jestem jędzą z którą nie da się wytrzymać....
jestesmy małżenstwem 5,5 roku, z 4 letnią córką. mieszkamy we własnym mieszkaniu. nie dogadujemy się ze sobą odkąd zaszłam w ciążę. pamiętam ze wtedy częsciej płakałam niz sie cieszyłam z bycia w odmiennym stanie. ciąża była zagrożona, nie miałam wpsarcia męża, nawet jak wylądowałam w szpitalu z krotokiem była przy mnie mama a nie mąż (stwierdził ze nie ma czasu). przy porodzie tez go nie było w szpitalu. rodzice mnie w nocy zawozili. potem było tylko gorzej. żadnej pomocy po porodzie. pampersa do rąk nie weźmie, dziecka tez nie bo za małe itp. dopiero od niedawna zakumlowała się z córką. kochają się to widac. za to ja się oddaliłam od niego bo w najważniejszych momentach mojego życia jego ze mną nie było. zrobił się z niego cham i prostak, zdażało sie (i to często) ze mnie wyzwał od pojeb.... albo powiedział ze mi łeb rozpierd.....
nie myślałam jednak o rozwodzie bo dziecko itp. jednak od ponad 2 lat nie daje na utrzymanie ani złotówki. ma swoją firmę którą cały czas rozkręca a rozkręcic nie moze. mamy kredyty, prywatne przedszkole, zaległosci w płatnosciach, masę pieniędzy idzie na leki na córki bo wiecznie choruje. ja juz nie daję rady, znalazłam mu pracę świetnie płatną to porzucił ją po tygodniu bo za daleko i nie pasowałą mu. nie szuka wcale a prosiłam go zeby pracował a popołudniu sobie siedział w swojej firmie bo aktualnie nie ma w niej co robic, nie szuka wiec ja mu szukam i żadna mu nie pasuje - za mało płacą, za daleko, za długo, nie nadaje się itp. i poza tym zero szacunku do mnie. wyzywa i przeklina mimo ze utrzymuje jegomość juz 2 lata. juz mam tego dość. nie będę dłuzej utrzymywac zdrowego faceta w kwiecie wieku, brakuje mi pieniędzy i chęci. jestem jędza czy nie????