titta Re: amputacja piersi profilaktycznie 03.02.11, 22:40 Jestem w stanie sobie to wyobrazic: jesli ktos ma w rodzinie kobiety, ktore przeszly raka (chemie, radioterapie, amputacje, rowniez wezlow chlonnych po ktorej maja proble ze sprawnoscia reki...). Jesli ktos ma zyc zastanawiajajac sie kiedy sie to niej zacznie... Co bym sama zrobila, nie wiem. Z jednej strony ciazy na mnie kilka dzidzicznych przypadlosci, co w zaden sposob nie sklania mnie do podjecia jakicholwiek dzialan w tym kierunku, z drugiej strony rak piersi jest inny, wlasnie dlatego, ze godzi w kobiecosc. Odpowiedz Link Zgłoś
berenika.5 Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 12:43 "Jestem w stanie sobie to wyobrazic: jesli ktos ma w rodzinie kobiety, ktore prz > eszly raka (chemie, radioterapie, amputacje, rowniez wezlow chlonnych po ktorej > maja proble ze sprawnoscia reki...). Jesli ktos ma zyc zastanawiajajac sie kie > dy sie to niej zacznie..." Ja tez to po części rozumiem, ale jak dla mnie psychika szaleje po takich przeżyciach (zmagania kogoś bliskiego z rakiem - obsesyjna próba uniknięcia tego samego) ale życie lubi paradoksy: usuniesz piersi i jajniki a zachorujesz na raka szyjki macicy albo wpadniesz pod samochód. Wolałabym zafundować sobie psychoterapię i choćby co miesiąc się badać. Odpowiedz Link Zgłoś
titta tak na marginesie... 03.02.11, 22:59 Kobiety decyduja sie na implanty piersi bez wskazan medycznych. A finalny efekt nie wiele sie rozni... Odpowiedz Link Zgłoś
oursonette Re: tak na marginesie... 03.02.11, 23:21 na 100% zdecydowalabym sie, szczegolnie jeslibym miala dzieci, chcialabym zwiekszyc moje szanse dla nich. Ostatecznie bez piersi mozna zyc, szczegolnie jesli istnieje mozliwosc rekonstrukcji, z rakiem - zyc bardzo trudno, z swiadomoscia zagrozenia takze. Uwazam, ze taka operacja bardzo poprawia nie tylko przezywalnosc kobiety ale i ogolna jakosc zycia i mozliwosc radosci z niego. Odpowiedz Link Zgłoś
newcancer Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 01:18 Głupota, i tyle. Mutacja nie jest wyrokiem, a zachorować można bez jakiejkolwiek mutacji i raka w rodzinie. Od kilku lat leczę się z powodu raka piersi (brak mutacji, nikt w rodzinie nie chorował). Wcześnie wykryte, więc lekarze dają dużą szansę, że nie będzie nawrotów. Leczenie jest długie i bardzo nieprzyjemne, ale samo zachorowanie w większości przypadków nie jest wyrokiem. Najważniejsza rzecz: badać się - szczególnie jeśli stosuje/stosowało się jakiekolwiek leki/środki hormonalne - to znacznie podnosi ryzyko, choć większość ginekologów przypisujących pigułki nie wspomina o takim skutku ubocznym (a lobby onkologów jest za słabe, aby wymusić ostrzeżenia na ulotkach hormonalnych leków antykoncepcyjnych). Metody leczenia w polskich klinikach są już bardzo nowoczesne, nie trzeba stracić piersi. Amputacja grozi jedynie w bardzo zaawansowanym stadium choroby - czyli w 99% na własne życzenie, bo z zaniedbania/bagatelizowania/odwlekania wizyty u lekarza. A przede wszystkim - zamiast teoretyzować czy zamartwiać się, warto się zbadać. Można wygrać życie. Odpowiedz Link Zgłoś
corka_ginekologa Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 07:49 Ja jestem osobą, u której stwierdzono mutację genetyczną BRCA1, gdzie ryzyko wystąpienia nowotworu jest szalenie wysokie. W klinice sugerowano mi niejednokrotnie, iż po urodzeniu dziecka powinnam poddać się takiej amputacji, najelpiej również usunięciu narządów rodnych w celu zmniejszeniu ryzyka choroby. Nie zamierzam jednak tego zrobić z kilku powodów - po pierwsze ryzyko będzie występowało nadal, po drugie komfort życia obniży się drastycznie, po trzecie już sama operacja tego typu, podobnie jak wszelakie zabiegi - niesie ze sobą ryzyko. Uważam, że operacje winno się robić, gdy występuje taka potrzeba, nie profilaktycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
calujtawojta Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 10:25 Ciekawy temat, bardzo na czasie, jak dla mnie, bo kilka dni temu rozmawiałam o tym z moim lekarzem. Parę lat temu dowiedziałam się, że jestem w grupie bardzo wysokiego ryzyka zachorowania na raka, poza sugestiami dotyczącymi urodzenia dziecka przed 35 rokiem życia, długim karmieniem piersią itd, zalecano mi także profilaktyczne usunięcie narządów rodnych i częste badania mammograficzne + ewentualną amputację piersi. Początkowo byłam nastawiona na te operacje, dzieci już mam, ale... Tak sobie pomyślałam - życie mam fajne, spotkało mnie już wiele dobrych rzeczy, jeśli coś się stanie - trudno. Będę walczyć, ale nie za wszelką cenę. Dałam sobie spokój z tymi operacjami, co ma być, to będzie - byle z godnością przeżyć resztę życia. Kiedykolwiek nie miałoby się ono zakończyć. Jak to kiedyś dosadnie ujęła moja ciotka, będąca po amputacji piersi - co z tego, że ci się własne cycki nie podobają? Masz oba własne, i z tego się ciesz, bo mi to już nigdy nie będzie dane. I chyba ma rację. Odpowiedz Link Zgłoś
mowmidobrze Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 10:38 Kilka lat temu robiłam badania genetyczne pod tym kątem, nie mam mutacji i nie wiem jak zachowałabym się gdyby się okazało, że mam. Łatwo odrzucić opcję amputacji w momencie kiedy problem nas nie dotyczy. Myślę, że większość kobiet, które robią takie badania ma do tego podstawy - mam na myśli to, że prawdopodobnie w rodzinie występował nowotwór piersi (przynajmniej w moim przypadku tak było). W takiej sytuacji człowiek ma dość dokładny obraz tego jak wygląda choroba i co się z tym wiąże. Wiem, że gdybym miała mutację bardzo poważnie rozważałabym amputację. Pewnie, że komfort życia może się obniżyć ale być może dla niektórych kobiet jest to wybór pomiędzy komfortem życia a życiem w ogóle. Poza tym nie wiem czy żyłoby mi się tak bardzo komfortowo jeśli wiedziałabym, że choroba jest w zasadzie kwestią czasu. Myślę, że w takiej sytuacji nie ma uniwersalnej recepty co trzeba zrobić i chyba każdy wybór jest tak samo trudny. Ja na pewno nie odrzuciłabym z góry możliwości amputacji. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 10:58 mowmidobrze napisała: > Łatwo odrzucić opcję amput > acji w momencie kiedy problem nas nie dotyczy. Myślę, że większość kobiet, któr > e robią takie badania ma do tego podstawy - mam na myśli to, że prawdopodobnie > w rodzinie występował nowotwór piersi (przynajmniej w moim przypadku tak było). > W takiej sytuacji człowiek ma dość dokładny obraz tego jak wygląda choroba i c > o się z tym wiąże. O, dokładnie tym kierowałabym się amputując i rekonstruując piersi. Nie życzę nikomu tego co przeżywa chory przechodzący operację, radio i chemioterapię nowotworu. Nikomu. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 10:54 Tak, bez wahania. Piersi można pięknie zrekonstruować. Nie czekałabym aż rak zaatakuje. Częste badania nie dają mi pewności, że komórki rakowe, nawet we wczesnej fazie nowotworu, nie dadzą mikroprzerzutów do węzłów. Moja mama badała się regularnie. Guzek okazał się niewyczuwalny palpacyjnie, niewidoczny na USG, dopiero mammografia go pokazała. Był wcześnie wykryty, a już pojedyncze komórki nowotworowe przeniosły się do wezła chłonnego strażniczego pod pachą. I teraz żyjemy jak na bombie :(. Nowotwór piersi u mojej mamy jest nowotworem hormonozależnym, ale przebadałyśmy się z siostrą, nie mamy zmutowanego genu BRCA. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: amputacja piersi profilaktycznie 04.02.11, 15:39 A w jakim wieku bys to zrobila? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 10:23 mumia_ramzesa napisała: > A w jakim wieku bys to zrobila? W takim w jakim przebadałabym się i wyszłoby mi, że posiadam uszkodzone geny. To są tylko piersi... Odpowiedz Link Zgłoś
berenika.5 Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 11:53 "To są tylko piersi..." Pewna pani chciała sobie TYLKO piersi powiększyć i dziś jest kaleką. Może to tylko piersi, które można powiększać albo "wycinać " a potem rekonstruować, ale sposób w jaki się to robi to ingerencja w organizm ludzki, która może się różnie skończyć. "Zabawne", że ktoś podejmuje tak radykalną decyzję ( pomińmy przypadek powiększania piersi) w obawie o własne zdrowie i życie, bo ryzyko zachorowania na raka się zwiększyło, a jednocześnie poddaje się ryzykownym zabiegom, które też mogą, choć nie muszą skończyć się fatalnie i nie za 10, 20 lat, ale już "teraz". Tu też ryzyko utraty zdrowia i życia się zwiększa. Przy teoretycznym założeniu : pani X ma 58 lat, zachorowała na raka piersi i może cofnąć czas. Robi to o jakieś 20 lat i poddaje się mastektomii. W trakcie zabiegu pojawiają się komplikacje i umiera - straciła 20 lat życia a przecież nie wiemy czy wygrałaby walkę z rakiem w wieku 58 lat, dodając sobie jeszcze parę lat życia. - chodzi mi w tym przykładzie o pokazanie, że eliminując jedno ryzyko, ponosimy inne, które znacznie wcześniej może nas pozbawić zdrowia i życia. Mój wywód nie jest krytyką wyboru o którym piszesz - każdy decyduje sam o swoim życiu. Po prostu tak sobie rozważam problem z innej strony, wyrażając niejako przy tym swoje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 12:32 Wiesz, możesz wyjść na spacer i obluzowana dachówka spadnie Ci na głowę zabijając Cię... Siedzieć w domu? I znieczulenie u dentysty może spowodować powikłania. Nie leczyć zębów? I poród niesie pewne niebezpieczeństwo utraty zdrowia, bywa, że i życia. Nie rodzić? Jeśli na skutek wykrycia zmutowanego genu BRCA zdecydowałabym się na usunięcie piersi to zrobiłabym to dlatego, że zmniejszyłoby to prawdopodoboeństwo zachorowania na jedną z najstraszniejszych chorób, na raka. Stawiam na szali swoje życie. Dla mnie nie ma w ogóle dyskusji w tej kwestii, może dlatego, że za duzo widziałam... Moja Mama. Mama (która niestety przegrała) mojej koleżanki. Terez choruje ta koleżanka. I jeszcze dwie znajome, które są właśnie w trakcie chemioterapii. Jeśli usunięcie piersi choć w minimalnym stopniu zredukuje prawdopodobieństwo zachorowania, jestem za. Odpowiedz Link Zgłoś
miss.yossarian Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 13:27 berenika.5 napisała: > "To są tylko piersi..." > > > Pewna pani chciała sobie TYLKO piersi powiększyć i dziś jest kaleką. > > Może to tylko piersi, które można powiększać albo "wycinać " a potem rekonstruo > wać, ale sposób w jaki się to robi to ingerencja w organizm ludzki, która może > się różnie skończyć. ingerencja może się różnie skończyć, ale nieingerencja niemal na pewno skończy się nowotworem - o to chodzi w opisanym dylemacie, a nie o to żeby sobie dla zabawy powycinać i pozmieniać to i owo > "Zabawne", że ktoś podejmuje tak radykalną decyzję ( pomińmy przypadek powięk > szania piersi) w obawie o własne zdrowie i życie, bo ryzyko zachorowania na ra > ka się zwiększyło, a jednocześnie poddaje się ryzykownym zabiegom, które też > mogą, choć nie muszą skończyć się fatalnie i nie za 10, 20 lat, ale już "teraz > ". Tu też ryzyko utraty zdrowia i życia się zwiększa. > Przy teoretycznym założeniu : > pani X ma 58 lat, zachorowała na raka piersi i może cofnąć czas. Robi to o jaki > eś 20 lat i poddaje się mastektomii. W trakcie zabiegu pojawiają się komplika > cje i umiera - straciła 20 lat życia a przecież nie wiemy czy wygrałaby walkę z > rakiem w wieku 58 lat, dodając sobie jeszcze parę lat życia. > - chodzi mi w tym przykładzie o pokazanie, że eliminując jedno ryzyko, ponosimy > inne, które znacznie wcześniej może nas pozbawić zdrowia i życia. zupełnie pomijasz skalę takiego ryzyka, przy takiej profilaktycznej operacji jest minimalne w porównaniu do tych 90% Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 13:30 Powiedzmy, ze bys sie o tym dowiedziala majac 18 lat. Zalozmy, ze prawdopodobienstwo rozwoju raka sutka do 30 r.z. wynosi w tym przypadku 3% (dane fikcyjne). Robisz operacje od razu? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 13:50 Powiem tak, gdybym nie miała za sobą tych doświadczeń z kobietam chorymi na raka piersi, które mam teraz pewnie zastanawiałabym co robić. Bo co innego słyszeć o czymś, coś czytać, a co innego doświadczyć. Gdybym widziała i wiedziała to co wiem teraz zdecydowałabym się na amputację. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 13:58 Nie balabys sie, ze to moze zawazyc na Twoim zyciu osobistym? Jednak piersi sztuczne to nie to samo, poza tym pozostaja rozlegle blizny. W sprawie Twojej mamy: kobiety po mastektomii moga zyc jeszcze wiele lat, trzeba sie czesto badac. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: amputacja piersi profilaktycznie 06.02.11, 14:24 mumia_ramzesa napisała: > Nie balabys sie, ze to moze zawazyc na Twoim zyciu osobistym? Słuchaj, ciężko pisać co mogłaby czuć 18letnia dziewczyna... Nie wiem, naprawdę nie wiem. Mogę wyrazić opinię kobiety dojrzałej, w kwiecie wieku - amputowałabym piersi, potem je zrekonstruowała. Rozmawiałam o tym przed chwilą z mężem - poprosiłam go by wyobraził sobie, że mamy 20 kilka lat, jesteśmy młodzi, świeżo po ślubie, badam się i okazuje się, że mam te uszkodzone geny, co wolałby bym zrobiła...? Zastanowił się chwilę i użył tego samego sformułowania co ja - "To tylko piersi..." > Jednak piersi sztuczne to nie to samo, poza tym pozostaja rozlegle blizny. Wolę blizny niż radio i chemioterapię. Dla mnie ryzyko wystąpienia raka, choćby ryzyko niewielkie jest zawsze ryzykiem, a ja w tej kwestii ryzykować nie chcę. > W sprawie Twojej mamy: kobiety po mastektomii moga zyc jeszcze wiele lat, trzeb > a sie czesto badac. Myślisz, że tego nie wiemy? Mama stawia się co 3 m-ce w centrum onkologii. Przed każdym badaniem drżymy ze strachu. Każdy ból, dziwny objaw to widmo przerzutów :(. Wspieramy ją jak możemy, ale każda z nas ma strach w oczach. Odpowiedz Link Zgłoś