o co jej chodzi?

04.02.11, 12:06
Dwa lata temu zakochałem się w pewnej dziewczynie. Po kilku miesiącach koleżeńskiej znajomości, w czasie których spotykaliśmy się dość często, a ja bez rezultatu zabiegałem o jej względy ( na każde spotkanie przynosiłem jej kwiaty) , nie wytrzymałem i wyznałem jej miłość. Był to akt niewątpliwie desperacki, obliczony na jakieś rozstrzygnięcie i przerwanie męczącej dla mnie sytuacji, może tylko dość niefortunna była listowna forma tego wyznania, niemniej sądzę, że jego adresatka dużo wcześniej nie miała żadnych wątpliwości co do moich dla niej uczuć. (zdawała sobie sprawę z ich rosnącej intensywności i tym bardziej podkreślała, że zależy jej tylko na przyjaźni ze mną).Pożądane rozstrzygnięcie, tj. gwałtowne zerwanie przez nią naszej znajomości, choć bolesne i przykre, miało dla mnie tę zaletę, że pozbawiło mnie resztek złudzeń i zmusiło do pogodzenia się z sytuacją. Z upływem czasu stała mi się prawie obojętna, choć we wspomnieniach zawsze otaczałem jej osobę ciepłymi uczuciami. Kilka miesięcy temu spotkałem ją przypadkowo w operze. Przeszedłem obok niej, jak mi się wydawało, niezauważony, i wcale nie miałem zamiaru podchodzić, tymczasem to ona podeszła i rozpoczęła rozmowę, poprosiła, abym usiadł obok niej , a po spektaklu zaproponowała kawę. Nie potrafiłem jej odmówić. W rozmowie nie wracaliśmy do okoliczności naszego rozstania, dość szybko pożegnaliśmy się, a potem każde poszło w swoją stronę i byłem przekonany, że na tym się skończy, tymczasem ona zaraz potem przysłała mi sms-a, że bardzo się z tego spotkania cieszy i że chętnie je powtórzy. Okazałem słabość i zaprosiłem ją na koncert. Potem jeszcze raz zaproponowałem jej spotkanie, ale ona akurat nie mogła tego dnia, jednak wyraziła chęć pozostania ze mną w kontakcie. Zadeklarowałem, że napiszę później, jednak nie napisałem , nie chcąc się znów narzucać i wychodząc z założenia, że jeśli jej na mnie zależy , to sama do mnie napisze. Tymczasem ona milczała. Na Święta złożyłem jej życzenia, na które odpowiedziała po dwutygodniowej zwłoce. Wtedy zapytałem, czy wciąż ma ochotę się ze mną spotykać, na co ona nie odpisywała przez trzy tygodnie, a potem niespodziewanie odpowiedziała zaproszeniem na koncert swojego zespołu. Po koncercie dziękowała mi za obecność, podkreślała, że jestem jedynym jej znajomym, który jej nie zawiódł, bo wszyscy inni z jakichś względów nie mogli przyjść. Spotkanie przy kawie przełożyliśmy na ten tydzień, bo każde z nas gdzieś się śpieszyło. Żeby nie wyszło na to, że mi nie zależy, dwa dni później pierwszy odezwałem się w sprawie tego spotkania i oczywiście nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Po upływie kolejnych dwóch dni wysłałem sms-a z pytaniem o przyczynę jej milczenia i przeprosinami, jeśli czymkolwiek ją uraziłem bądź zachowałem się niewłaściwie- oczywiście o niczym takim nie mogło być mowy. Odpowiedziała, że to ona przeprasza, ale jest trochę chora i w związku z tym roztargniona i nieprzytomna, dlatego zapomniała odpisać. Jakoś mnie to nie przekonało. Ostatecznie umówiliśmy się na konkretny dzień w przyszłym tygodniu...Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć i czego ona ode mnie chce. Wiem, że nie ma nikogo, widziałem jej profil ma jednym z portali randkowych, gdzie napisała, że od partnera oczekuje m.in. zdecydowania i spontaniczności, ale kiedy próbuję się do niej zbliżyć to się odsuwa, na pewno nie próbuje zachęcać mnie do pocałunku, aranżując sytuacje, w których fizyczny dystans między nami maleje, ale raczej go stwarza, trzyma się ode mnie na pewną odległość. Mimo wszytko wydaje mi się, że ta uwaga o braku zdecydowania i spontaniczności odnosi się do mnie, bo faktycznie brak mi tych cech, i już sam nie wiem , co robić.?Przepraszam za chaotyczność i nieskładność tej pisaniny, ale mam kompletny zamęt w głowie.
    • izabellaz1 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:08
      Zrób jakieś odstępy, akapity...i wklej to jeszcze raz.
      • menk.a Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:12
        izabellaz1 napisała:

        > Zrób jakieś odstępy, akapity...i wklej to jeszcze raz.
        >

        Boże, broń!!! Panowie są ponoć zwięźli, więc niechaj autorka (bo to babska łapa pisała) da to do skrócenia jakiemuś facetowi. On tę historię streści w 3 zdaniach.
    • kasi-a789 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:10
      hmm..
      może ona nadal chce byc tylko Twoją przyjaciólką..dlatego taki dystans,
      ja bym czekała aż sytuacja sama się wyjaśni,
    • puszka_pandory1 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:14
      Nie dalej jak 2 tygodnie temu czytałam tu coś podobnego. Opowiastka była równie długa i utrzymana w tym samym stylu, "problem" chyba też ten sam (z niewielkimi różnicami nie mającymi większego znaczenia).
      Chciałabym się tak bardzo nudzić, jak autor tego pseudoliterackiego wywodu o niczym. I tylko szlag mnie trafia, że ludzie mając tzw. czas wolny marnują go w taki sposób.
      • horatio77 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:16
        Bardzo dziękuję za życzliwość

        puszka_pandory1 napisała:

        > Nie dalej jak 2 tygodnie temu czytałam tu coś podobnego. Opowiastka była równie
        > długa i utrzymana w tym samym stylu, "problem" chyba też ten sam (z niewielkim
        > i różnicami nie mającymi większego znaczenia).
        > Chciałabym się tak bardzo nudzić, jak autor tego pseudoliterackiego wywodu o ni
        > czym. I tylko szlag mnie trafia, że ludzie mając tzw. czas wolny marnują go w t
        > aki sposób.
        • menk.a Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:18
          Idź i nie grzesz więcej.
    • zetka50 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:20
      Daj sobie spokój z tą kobietą, bo całe życie Ci spieprzy.
    • rubarom Baba - troll, żenada 04.02.11, 12:21
      Bo żaden facet w ten sposób by nie napisał.
      Romansideł jej się zachciało, nie ma własnego, to se tworzy.
    • paco_lopez Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:24
      przyszła kaśka poszła maryśka przyszła kaska poszła maryśka i tak w koło macieju
      • doral2 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:42
        dlaczego mężczyźni kochają zołzy? :D:D:D:D
    • maly.jasio to raczej operetkowe , a nie operowe 04.02.11, 12:28
      towarzystwo, kuzwa mac :)
    • mysticlady Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:37
      Z braku laku dobry kit... Wydaje mi się, że ta dziewczyna właśnie tak traktuje Ciebie. Kiedy nikt "lepszy" nie ma dla niej czasu, albo gdy ma ochotę na coś, za czym jej znajomi nie przepadają a potrzebuje towarzystwa, decyduje się na Ciebie. Przykro mi, ale nie wygląda na zainteresowaną, nawet przyjaźnią, przyjaciół traktuje sie lepiej...
    • sweet_pink Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:38
      Powiem krótko, brutalnie.
      Ta pani ładuje sobie kobiece akumulatory (ego) Twoim o nią zabieganiem. Daje od siebie tylko tyle byś nie rezygnował z adoracji, nawiązuje z tobą kontakt gdy potrzebuje "nakarmić się" Twoja adoracją. Zwyczajny wampir. Ona nic więcej od Ciebie nie potrzebuje, ani Ci nie da.
      Zrezygnowałabym na twoim miejscu z tej znajomości.

      btw. ja zwykłych kolegów traktuje lepiej (choćby w sensie słowności) niż ona Ciebie.
    • n.michal Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:41
      jestes jej rezerwowym, czasami napisze/odpisze zebys nie uciekl a atmosfera byla ciepla ale niedopowiedziana z drugiej strony nic nie daje z siebie bo to by odwrocilo role. jednym slowem jak do 35lat nikogo nie znajdzie to jest twoja:)
    • inzynier.kowalska Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 12:49
      A mnie się wydaje, że tej pani o nic nie chodzi, a Ty koniecznie chcesz to "nic" zinterpretować "po miłosnemu". Dla niej pewnie nadal jesteś tylko kolegą i zakłada, że po półtora roku od tamtego wyznania może się normalnie wobec Ciebie zachowywać.
    • potworski Ja wiem= 04.02.11, 12:51
      Mam dla ciebie radę=nagraj na płytę DVD jakieś przesłanie od ludzi=coś na temat tego kim jesteśmy, gdzie mieszkamy itp. Wytnij kartkę z atlasu, zaznacz gdzie mieszkamy, zbierz parę rzeczy, które się z naszą planetą kojarzą=może być np burak cukrowy, parę kamyków z Bałtyku, oscypek itp. Następnie zapakuj to wszystko w zgrabną paczuszką, napisz na niej "Przesłanie od Ziemian dla obcych cywilizacji" i umów się z tą laską na kawę. Jak już się spotkacie, to daj jej tą paczuszkę i kopnij ją w dupę tak mocno, żeby jeszcze przed końcem tego roku dogoniła sondę Voyager i zaniosła wiadomość od Ziemian dla obcych. Ma to podwójny korzystny efekt=przede wszystkim efekt popularnonaukowy a po drugie jak obce cywilizacje zobaczą jak pierd#olnięte potrafią być kobiety na Ziemi to może z litości nas nie najadą.
      • alpepe Re: Ja wiem= 04.02.11, 13:18
        dopiero do mnie dotarło, że fani rokoko są wśród nas.
        Ale rada przednia: kopnij laskę w d., aż ta się znajdzie na orbicie okołoziemskiej.
        Głupia pindzia bawiąca się innymi.
        • inzynier.kowalska Re: Ja wiem= 04.02.11, 13:59
          > Głupia pindzia bawiąca się innymi.

          Wy serio po tym poście odnosicie wrażenie, że ona się nim bawi?
          Jak dla mnie to ona mu jednoznacznie daje do zrozumienia, że nie jest zainteresowana niczym poza koleżeńskim układem, więc jak jemu taki układ nie odpowiada, to nie ją powinien na tę orbitę posłać, a siebie, bo sam sobie stwarza problem.
          • ursyda Re: Ja wiem= 04.02.11, 14:52
            Tajest Kowalska. Mam takie samo zdanie Kowalska. Ja tam nie widzę żeby ona mu deklarowała milość do końca życia albo co. Co nie Kowalska? A, że on taka mientka faja to już jego problem.
            • inzynier.kowalska Re: Ja wiem= 04.02.11, 15:02
              No wreszcie ktoś :) Napijmy się za to :P
              • ursyda Re: Ja wiem= 04.02.11, 15:12
                Tajest Pani Inżynier. A ja z tego miejsca z góry przepraszam wszystkich Panów którzy chcieli a ja z nimi niekoniecznie. I dalej utrzymywałam kontakt. Nie wysyłajcie mnie proszę na księżyc.
                Prost.
          • potworski Re: Ja wiem= 04.02.11, 15:13
            inzynier.kowalska napisała:

            > > Głupia pindzia bawiąca się innymi.
            >
            > Wy serio po tym poście odnosicie wrażenie, że ona się nim bawi?
            > Jak dla mnie to ona mu jednoznacznie daje do zrozumienia, że nie jest zainteres
            > owana niczym poza koleżeńskim układem, więc jak jemu taki układ nie odpowiada,
            > to nie ją powinien na tę orbitę posłać, a siebie, bo sam sobie stwarza problem.


            Wy czyli kto=m.in. ja?
            Ja napisałem co ma koleś zrobić, a to czy się panna nim bawi czy nie to już sprawa drugorzędna.
            Swoją drogą nawet jeśli się nie bawi to musi mieć bardzo małą pojemność mózgu nie zdając sobie sprawy z tego, że robi mu nadzieję każdym takim zachęcającym ruchem. Nie trzeba się urodzić omnibusem, żeby zdawać sobie sprawę, iż zakochana osoba każdy nawet najmniejszy pozytywny gest mnoży sobie x 10 a każdy negatywny dzieli przez tyleż.
            • inzynier.kowalska Re: Ja wiem= 04.02.11, 15:33
              > Wy czyli kto=m.in. ja?

              Podpięłam się akurat pod odpowiedź na Twojego posta, ale pisząc "Wy" miałam na myśli również kilka wypowiedzi wyżej.

              > Swoją drogą nawet jeśli się nie bawi to musi mieć bardzo małą pojemność mózgu n
              > ie zdając sobie sprawy z tego, że robi mu nadzieję każdym takim zachęcającym ru
              > chem.

              Jakim zachęcającym ruchem? Tym, że nie odpisuje na smsy? Tym, że zamieszcza ogłoszenia na portalach randkowych mając jego pod ręką? Tym, że odsuwa się, kiedy on próbuje zmniejszyć dystans? Dla mnie to raczej zniechęcające ruchy.
              Minął mniej więcej rok (!) od jego wyznania (po którym zresztą laska się wycofała i chwała jej za to), a po takim czasie można spokojnie założyć, że uczucie osłabło, tym bardziej, że państwo nigdy nie byli parą. Autor posta zresztą sam pisze, że stara się nie dawać jej odczuć, że mu zależy. Panna wcale nie musi się na nim tak koncentrować i analizować jego zachowań, żeby wiedzieć co mu tam w serduszku gra.
              • potworski Re: Ja wiem= 04.02.11, 17:37
                inzynier.kowalska napisała:

                > Jakim zachęcającym ruchem? Tym, że nie odpisuje na smsy? Tym, że zamieszcza ogł
                > oszenia na portalach randkowych mając jego pod ręką? Tym, że odsuwa się, kiedy
                > on próbuje zmniejszyć dystans?


                Postaraj się następnym razem ogarnąć całość myśli zawartej w poście a nie wyrywaj tylko pojedynczych zdań. Napisałem przecież, że człowiek zakochany odbiera sygnały drugiej sposoby w całkiem odmienny sposób. Zakochanej po uszy kobiecie wystarczy zaproponować niewinny spacer po parku a ona już w głowie wybiera sobie kolor sukni ślubnej. Można jej powiedzieć "nie chcę cię znać" a ona sobie przetłumaczy, że widocznie miałem zły dzień, albo przejęzyczyłem się. Mając to na uwadze rozsądna osoba ogranicza nawet te sygnały, które sama uznaje za niewinne.
                Z wyłapanie niuansów wskazujących na to, że autor jest zakochany powinno być w przypadku bohaterki bardzo proste=był zakochany wcześniej, deklaruje chęć spotykania się ponownie, sam zabiega o kontakt. Jak dla mnie=klasyczny sztywny hol=czyli jedź za mną, ale się nie zbliżaj. Aczkolwiek nie jestem tu od doradzania i nie znam sytuacji.
                • inzynier.kowalska Re: Ja wiem= 04.02.11, 21:33
                  > Postaraj się następnym razem ogarnąć całość myśli zawartej w poście a nie wyryw
                  > aj tylko pojedynczych zdań.

                  No toż się staram i z wyłapanych niuansów wnioskuję, że ona daje mu sygnały, że chętnie będzie się nim kolegować i nic nadto. Całe "nadto" on sobie stwarza, bo to on sobie wybiera te "suknię ślubną". Tyle.
    • raohszana Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 13:51
      Bogowie, kolejna pipa, a nie chłop...
      Cieszy się, że ma przydupasa na każde skinienie i trzyma Cię na dystans, żebyś sobie nie poszedł, tylko myślał o niej. Miej nabiał i ją olej, babo!
    • nelly87 Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 13:54
      troche godności chlopie, nie daj soba manipulowac. nie zalezy jej na tobie, nie widzisz tego?
    • a_nonima Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 14:10
      Zerwij z nią kontakt. Albo odpowiadaj na wiadomości po miesiącu.
    • kobieta_z_polnocy Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 14:42
      Mam wrażenie, że to ty komplikujesz całą sprawę.

      SKoro już w przeszłości dziewczyna z przyjemnością spędzała z tobą czas, to najwyraźniej lubi twoje towarzystwo i chciałaby się z tobą kolegować. Natomiast z pewnością nie jest zainteresowana czymś więcej. WYdaje mi się, że z czasem okazujesz się zbyt nachalny ze swoimi oczekiwaniami i dziewczyna się od ciebie odsuwa, bo czuje dyskomfort.

      Na razie chcesz mieć wszystko albo nic. Ona oferuje ci coś pomiędzy. Nie rozumiem, czemu to odrzucasz.
    • 0ffka Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 17:39
      powiadasz: w operze...
    • wicehrabia.julian Re: o co jej chodzi? 04.02.11, 17:43
      horatio77 napisał:

      > Przepraszam za chaotyczność i nieskładność te
      > j pisaniny, ale mam kompletny zamęt w głowie.

      nawet tutaj przepraszasz, przepraszasz ją, przepraszasz nas - jak ktoś da ci w gębę też przeprosisz? człowieku obudź się, bo do tej pory jesteś zapchajdziurą i popychadłem bezlitośnie wykorzystywanym przez znudzoną kobietę

      weź się w garść i zostań panem swojego losu, zacznij od wylania sobie kubła zimnej wody na głowę, później kopnij ją raz a skutecznie w d.pę i wyrusz na poszukiwanie bardziej zielonej łączki

      obawiam się jednak, że jesteś stworzony do bycia ofiarą
Pełna wersja