awodnik74
05.02.11, 17:56
Krótko i zwięzle:staz małżeński 12lat kilka lat temu odkryta jego zdrada,nie odszedł do niej ale został.Teraz podobno żałuje,mnie nie kocha-jestem tego pewna,rozwodu chce bez orzeczenia o winie i w dodatku nie chce sie wyprowadzić jedynie zgadza sie płacic na dzieci.Odkryłam,że z nią meiluje.....on chce żebyśmy żyli obok siebie az kogos sobie znajdziemy...MASAKRA.Ja już mam dość.Poradzcie coś bo mam wrażenie,że sytuacja jest patowa:/A ja głupia cały czas żyłam...żyje nadzieja...że może kiedys....że może nie wszystko stracone....Raz bym spakowała i wywaliła na zbity pysk a innym razem mam doła..rycze,jade na prochach.Ta huśtawka jest nie do wytrzymania....Pomóżcie