Gość: Piotr
IP: *.dynamic.chello.pl
06.02.11, 20:11
Problem jest następujący. Jestem z żona 10 lat ,2 lata temu postanowiliśmy się pobrać .
Po roku pojawiło się dziecko , córeczka ma już rok . I tu nagle oświadcza mi ,że nic nas nie
łączy , że się w ogóle nie rozumiemy i nie potrafimy się dogadać . Tak mnie wmurowało ,że prawie na zawał zszedłem . Prawda jest nie jestem ideałem ale nigdy jej krzywdy nie zrobiłem , nawet się nie unosiłem jak już dochodziło do kłótni to się powstrzymywałem ,żeby nie palnąć czegoś w nerwach .Nie jestem też zbyt towarzyski i wyrażanie uczuć też mi ciężko szło , ale czy to powód ,żeby mnie traktować jak cień mówić że nic już się nie czuje. Chce naprawić swoje błędy , a raczej to co ja uważam że powinienem robić lepiej i że powinienem bardziej dbać o żonę .Rozmawiać też nie wiem o czym bo ona nie chce . Kocham ją do szaleństwa ale nie mogę znieść traktowania mnie jak cień .
Ratujcie dziewczyny może jakieś rady ja chce uratować to małżeństwo ale powoli tracę nadzieje .