Między obowiązkiem a miłością

07.02.11, 08:55
Sprawa ma się tak. Mam wspaniałego męża, którego kocham nad życie i on mnie też. Trochę musieliśmy walczyć o nasz związek-bo ja mieszkałam w Polsce, a on w USA. Niewiele mieliśmy i mamy kasy, za to sporo różnych życiowych kłopotów.Miesiące rozłąki umocniły nas w przekonaniu, że nie możemy bez siebie już żyć. W kwietniu będziemy małżeństwem dwa lata.
Niemal 4 tygodnie temu przyjechałam do Polski-odwiedzić ojca, który owdowiał rok temu. On bardzo się cieszy (bo ma ugotowane i posprzątane-no i mnie kocha), ale ja siedzę tu ze złamanym sercem i płaczę, bo tęsknię za moim mężem.Jestem wściekła, ze straciłam miesiąc mojego małżeństwa-tego tak przez nas upragnionego.
Ojciec oczekuje, że bedę do niego przyjeżdżać co pół roku na miesiąc. Dla mnie to jak wyrok. Jestem jedynaczką i wiele ojcu zawdzięczam. Jednak nie chcę tracić mojego życia z mężem. Czy jestem egoistką? Czy też mam prawo do własnego życia i nie muszę go poświęcać?
    • varia1 Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 08:58
      tak, jesteś egoistką
      • raohszana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:08
        varia1 napisała:

        > tak, jesteś egoistką
        Jak i każdy człowiek zresztą.
        • varia1 Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:20
          szczypta egoizmu jest niezbędna
    • raohszana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:08
      Czy ojciec jest sprawny? Jeśli tak - to myślę, że możesz spokojnie ograniczyć wizyty - to mają być wizyty, a nie mieszkanie i oporządzanie ojca!
      • tehuana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:34
        Ojciec jest sprawny i sobie radzi.
        • raohszana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:43
          No to absolutnie nie ma powodu dla którego miałabyś rezygnować ze swojego życia - jest dorosłym człowiekiem, ma swoje życie i powinien się w nim realizować. To, że tęskni za Tobą to oczywiste - ale musi uszanować, że masz swoje życie, pracę, męża, być może będziesz chciała mieć niedługo dzieci - i musisz poświęcać czas temu, a nie mieszkaniu tutaj. Na pewno łatwiej mu będzie jeśli np. nawiążecie łączność przez skype czy coś w ten deseń - aby porozmawiać, zobaczyć się co parę dni.
    • gocha033 krakowskim targiem :) 07.02.11, 09:10
      raz do roku na miesiac, albo 2 razy do roku na 2 tygodnie.
    • six_a Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:24
      a jaki jest w ogóle sens tak długich wizyt, w czasie których, jak rozumiem zajmujesz się domem ojca, czyli pracą, tak? przecież w pozostałe miesiące ojciec i tak musi sobie radzić bez ciebie. to nie lepiej przyjeżdżać z normalnymi wizytami wypoczynkowymi bardziej i z mężem? a ojcu pomóc w znalezieniu pomocy domowej? albo ojca do siebie zapraszać.
      • tehuana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:38
        Ojciec boi się latać. Z mężem nie mogę przyjechać-bo zawsze, któreś z nas musi być na miejscu.
        • menk.a Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:47
          tehuana napisała:

          > Ojciec boi się latać. Z mężem nie mogę przyjechać-bo zawsze, któreś z nas musi
          > być na miejscu.

          Stróżujecie gdzieś na zmianę czy na jednym paszporcie jeździcie?
          • varia1 Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:52
            :D no i cała kawa pooooooooooooszła w pinechy:D
            • menk.a Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 10:06
              Masz drugą i tym razem uważaj.:D
              https://kama.zaprasza.net/kama/kawa_latte.jpg
          • ursyda Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:54
            Menka, Ty wariatko!:DDDD
            • menk.a Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 10:05
              Zrobiłaś mi to samo pisząc, że wreszcie wyspałabyś się z Kombim i józkiem. A miałam czysty monitor.:P
        • six_a Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 14:58
          to w takim razie skróć czas tych wizyt do 2 tygodni maks. nie rozumiem w ogóle motywu "wyroku". ojciec chyba jest dorosły i rozumie, że osobie mającej własną rodzinę ciężko jest zamieszkać 2 x w roku na cały miesiąc u kogoś innego i to jeszcze po podróży przez pół świata.
    • ursyda Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:25
      No nie wiem, moze jakieś korki z trollowania weź? Jakos mnie nie przekonałaś.
      • tehuana Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:35
        Podaj mi definicję trollowania.
        • ursyda Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 09:52
          Idz do mistrzów, ja tam zwykły forumowicz jestem
    • chersona Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 15:14
      powoli. z czasem miłość spowszednieje i wizyty w Polsce mogą być mile widzianą odmianą.
    • princess_yo_yo Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 15:16
      nie bardzo rozumiem, ani gadki o poswieceniu ani egoizmie.
      ja jak przyjezdzam do domu to tez sie bawie w kucharke ale glownie dlatego ze glupio by mi bylo zeby czekac az ojciec przyjdzie z pracy i zrobi mi jedzenie skoro rano i tak zazwyczaj nie robie nic ciekawego.
      wizyty w pl traktuje jako okazje zeby pobyc z tata i jest to dla mnie jedyna okazja zeby tak naprawde nic nie robic, takie ladowanie akumulatorow, nikt niczego ode mnie nie chce. po prostu przyjezdzaj rzadziej i na krocej. i jak nie lubisz sprzatac i gotowac to rozwiaz te sytuacje inaczej.
    • enith Re: Między obowiązkiem a miłością 07.02.11, 15:48
      Mieszkam z mężem w USA, reszta rodziny, w tym rodzice, mieszkają w Polsce. Gdyby przyszło mi wybierać pomiędzy moim małżeństwem, a rodzicami, mąż i małżeństwo zawsze będą u mnie na pierwszym miejscu. Moi rodzice nie wychowali ani mnie, ani mojego brata z myślą, że będziemy im na starość usługiwać. Brat ma żonę i dziecko, ja z kolei mieszkam cholernie daleko, ale jestem bezdzietna. Zniedołężniałymi rodzicami opiekować się będziemy w miarę możliwości. Z mojej strony będzie to na pewno pomoc finansowa, czyli wynajęcie opiekunki, jeśli sytuacja będzie tego wymagać. Brat, z racji bliższego zamieszkania może zdecydować się na pomoc osobistą, a może nie. W końcu oboje z żoną pracują na pełny etat, mają dziecko na utrzymaniu oraz kolejne dziecko i budowę domu w perspektywie.
      Jeśli tato twój jest zdrowy i sprawny, nie widzę powodu, dla którego miałabyś jeździć do Polski w roli opiekunki i pani oporządzającej dom. Nie mówię tu o zwykłej pomocy przy okazji codziennych czynności, tylko konkretnie jeźdżeniu do Polski, by robić w gospodarstwie domowym ojca. Zwłaszcza, że jeśli pracujesz, będziesz musiała mieć cholernie wyrozumiałego szefa, który pozwoli ci brać co pół roku urlop na miesiąc. Który to cały urlop zużyjesz na wizyty w ojczyźnie, a na przyjemności z mężem nie zostanie ci nic :/ Dopóki tato jest sprawny, po prostu odwiedzaj go, jak dotychczas. Jeśli zacznie mieć kłopoty z radzeniem sobie z czynnościami dnia codziennego, wtedy szukaj innych rozwiązań.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja