tehuana
07.02.11, 08:55
Sprawa ma się tak. Mam wspaniałego męża, którego kocham nad życie i on mnie też. Trochę musieliśmy walczyć o nasz związek-bo ja mieszkałam w Polsce, a on w USA. Niewiele mieliśmy i mamy kasy, za to sporo różnych życiowych kłopotów.Miesiące rozłąki umocniły nas w przekonaniu, że nie możemy bez siebie już żyć. W kwietniu będziemy małżeństwem dwa lata.
Niemal 4 tygodnie temu przyjechałam do Polski-odwiedzić ojca, który owdowiał rok temu. On bardzo się cieszy (bo ma ugotowane i posprzątane-no i mnie kocha), ale ja siedzę tu ze złamanym sercem i płaczę, bo tęsknię za moim mężem.Jestem wściekła, ze straciłam miesiąc mojego małżeństwa-tego tak przez nas upragnionego.
Ojciec oczekuje, że bedę do niego przyjeżdżać co pół roku na miesiąc. Dla mnie to jak wyrok. Jestem jedynaczką i wiele ojcu zawdzięczam. Jednak nie chcę tracić mojego życia z mężem. Czy jestem egoistką? Czy też mam prawo do własnego życia i nie muszę go poświęcać?