anita_4
08.02.11, 21:28
Znalazlam u mojego faceta w pokoju, w koszu na smieci ZUZYTA PREZERWATYWE. Jestem pewna na 100%, ze nie uzylismy jej razem. Nie widzielismy sie jakis czas (z powodu mojego wyjazdu). Na moje pytanie - skad sie tu wziela, po wielu wykretach, ze nie wie, ze uzylismy jej raze itp, powiedzial, ze z uzyl ja "sam" !! (podczas zaspokajania sie). Co oczywiscie wydaje mi sie totalna bzdura, juz bardziej idiotycznego wytlumaczenia nie mogl wymyslic.. Jestem zla, wolalabym uslyszec prawde, ale on zapiera sie ze "uzyl jej sam". Czy to jest w ogole prawdopodobne? Czy ktos z meskiej czesci forum tak robil? Nie wiem jakich argumentow uzyc, wydaje mi sie ze klamie w zywe oczy. Dodam, ze woli seks bez prezerwatywy a na pytanie po co w takim razie uzyl jej sam odpowiedzial "ze chcial sprobowac, jak to jest, inaczej niz zwykle" i, niby, jednak nie spodobalo mu sie. Dodam, ze gdy mowie, ze mu nie wierze, probuje wzbudzic we mnie wyrzuty sumienia, "jak ja moge mu nie wierzyc" !!
P.S. wiem, ze sytuacja jest idiotyczna, jednak nie jest to prowokacja, wiec prosilabym darujcie sobie takie komentarze. Czy ja sie sama oszukuje?? czy tez jednak jest prawdopodobne, by uzyl jej sam?