beatrix-kiddo
09.02.11, 19:55
Właśnie obejrzałam debatę nt. in vitro na France 24. Oczywiście były dwie strony - za i przeciw. I co mnie zdumiało: ci ludzie nie krzyczeli na siebie, nie przerywali sobie. Każdy z nich wygłaszał swoje zdanie spokojnym tonem, do końca.
Cały czas, oglądając, myślałam, że jakby tam posadzić czterech Polaków, to by była jatka: krzyki, przerywanie sobie.
I takie pytanie - dlaczego my, Polacy, nie umiemy ze sobą spokojnie rozmawiać, nawet jeśli różnimy się poglądami?