tiamatx
15.02.11, 02:13
Byl juz pierdyliard watkow o tym zjawisku i czytajac kilka zwykle wydawalo mi sie, ze kobiety w takim wieku bez faceta musza miec jakas wade - np. bycie zimna suka, wyrachowana, glupia, potwor, paszczak itp.
Ale ostatnio poznaje coraz wiecej takich dziewczyn, ktore sa :
-ladne lub mniej ladne, ale zadbane (czasem piekne, trzy przypadki),
-inteligentne (moze nie wszystkie noblistki, ale z debilami sie generalnie nie zadaje),
-ciekawe pod wzgledem osobowosci i prowadzonego zycia,
-kochane, nie-suki,
-w wiekszosci materialnie powyzej sredniej krajowej
-reprezentuja cale spektrum religijne, od niezacieklych katoliczek do agnostyczek i ateistek oraz spoleczne, w sensie pochodzenia rodzinnego
-nie traktuja mezczyzn z gory, sa naprawde mile
-caly zestaw zalet
I oczywiscie - jak w tytule watku - sa bez faceta, a nawet bez ekspektatywy na faceta.
Nie maja jakichs wielkich wad. Wiadomo - nie ma ludzi idealnych i jedna dziewczyna np. nie umie gotowac, druga ma 5 kg za duzo, inna jest troche niesmiala i malo asertywna, inna nie blyszczy intelektem (ale jest pracowita, na doktoracie i calkiem dobra w swojej dziedzinie, wiec i tak lepiej niz 90% spoleczenstwa), kolejna jakies inne tego typu minusy - ale kto przy zdrowych zmyslach uzna to za wady wykluczajaca ze zwiazku. Opisywane dziewczyny nie maja jakiegos niesamowitego parcia na kariere, nie sa feministkami, oczywiscie nie zaakceptowalyby sprowadzenia do roli kury domowej podajacej mezczyznie piwo i gazete na fotel (od czego jest sluzba :)
Pierdyliard razy byly walkowane na forum przyczyny takiego stanu rzeczy, wiec nie macie potrzeby wypisywac tego po raz kolejny. Napisalem o moim nowym punkcie widzenia, przyczyn stwierdzic nie umiem, po prostu mnie wpier**la, ze osoby, ktore lubie albo bardzo lubie, nie moga sobie ulozyc zycia w aspekcie damsko-meskim.
I jeszcze bardziej mnie wpier**la, ze sam jestem od nich troche albo duzo mlodszy (mam 28 lat) i tez mnie nie ciagnie do zwiazku z nimi bo wole mlodsze, mimo 28 lat nie szukam jeszcze kobiety na cale zycie, wiec kieruje sie w wyborze glownie uroda i latwoscia zdobycia nowej towarzyszki lozka. A wymienione w temacie kobiety i tak pozostana moimi kolezankami/przyjaciolkami (gejowato troche miec przyjaciolki, ale co poradze).
To tak w temacie postwalentynkowych refleksji nad zyciem. Zaraz im posle po buziaczku na FB albo email, bo znajac zycie zaden debil nawet nie stara sie ich poderwac, a ja nie pomyslalem o tym 10 godzin wczesniej, zajety jakimis kretynstwami.