Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczeniem

15.02.11, 12:53
kariery z wychowywaniem dzieci.
Wszystkie ortodoksyjne bojowniczki o rownosc nasza i wasza prosze o wywazone komentarze.
Der Spiegel: Uważa pani, że dla kobiet posiadanie dzieci i poważnej kariery jest nie do połączenia. Pani sama ma troje dzieci – a książka pani autorstwa o odmiennych ścieżkach kariery u mężczyzn i u kobiet jest w Stanach bestsellerem. Czy jest pani chodzącym kontrargumentem na własne tezy?
    • akle2 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 13:10
      Nie, no po co łączyć? Przecież może całkowicie zrezygnować z pracy i odżywiać się energią słoneczną, tudzież taką dietę na kolejnych 20 parę lat zafundować dziecku.
      Dziecko od tego ma dwoje rodziców, żeby wzajemnie się uzupełniali i wymieniali opieką, jak jedno z nich musi trochę więcej popracować, bo w firmie terminy gonią, ewentualnie jak trzeba nad formą fizyczną popracować. Mogą jeszcze petycje do rady gminy pisać, żeby nie zamykano jedynego przedszkola w okolicy.
      Kochanico, powielasz wątki - jak ktoś napisał - pierdyliard razy już maglowane. Uważasz, ze wymyślisz coś odkrywczego? A może nową definicję "kariery"?
      • kochanic.a.francuza Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 15:46
        > Kochanico, powielasz wątki - jak ktoś napisał - pierdyliard razy już maglowane.
        > Uważasz, ze wymyślisz coś odkrywczego? A może nową definicję "kariery"?

        Forum nie jest tylko dla stalych bywalczyn. Kazdy dzien wchodzi ktos nowy. Milo poczytac, se kobiety, ktore czuja podobnie.
    • martishia7 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 13:11
      Śmiem twierdzić, że już jakiś czas temu wyrosło. Są sfrustrowane bo starają się robić wszystko naj naj naj naj, żywe jest w nich poczucie, że muszą usatysfakcjonować wszystkich dookoła. Spoko. Kolejne pokolenie (powiedzmy obecnych 20-latek) będzie dużo bardziej egocentryczne i olewcze. Myślę, że dość dobrze na tym wyjdzie.
      • kochanic.a.francuza Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 16:29
        He, znam jedna taka, ale ma 40 lat. Zrobila doktorat, konczyla jedne z najlepszych kierunkow ze srednia 4.5. Szybko wyszla za maz, urodzila, sklonila meza do zapisania udzialow w firmie na siebie i pichci sobie codziennie w domku, cieplym moczem olewajac "kariery". Dla relaksu oprowadza obcokrajowcow po Starowce, albo uczy sie arabskiego. Dochody ma, skladke emerytalna, ubezpieczenie. I sie nie nameczy.
    • menk.a Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 13:13
      Ciut offtopowo... zachęcam do lektury tego tekstu:
      Mama w pracy, mama w domu - czy to dwa odrębne światy, dwa gatunki kobiet, dwa wrogie plemiona, które toczą ze sobą wojnę na wielu frontach?Pierwsza ma awans, wizytówki i markowy ciuch w pepitkę, a przed domem wypasione auto. No tak, ale w oczach jakieś takie napięcie i żal. I dzieci smutne, już niemal wolą nianię. Druga siedzi w domu, pachnie mlekiem, proszkiem do prania. Na kolanach szczęśliwy bobas, baba drożdżowa rośnie w piecu. Ale jak się bliżej przyjrzeć, okaże się, że mama anioł ma coś bezmyślnego w twarzy, jakąś nudę i brak perspektyw.

      Dalej czytamy:

      Oba są podszyte niechęcią do kobiet. Panią Ambitną otacza aura nowoczesności i poczucie winy. I słusznie, bo, suka jedna, dziecko zaniedbuje. Pani Mamuśka słodka jest i czuła, ale w głębi pastelowego raju czai się wąż: oskarżenie o lenistwo i pytanie, co z nią będzie, gdy dzieci podrosną, a mąż (odpukać) wymieni ją na nowszy model. I słusznie wymieni, kwoka rozlazła, trzeba było pracować. Taki mniej więcej podział wyłania się z mediów. Taka opowieść o kobiecym losie pękniętym, nie do posklejania. Tak źle i tak niedobrze. Ale jest coś na pocieszenie: możecie sobie, drogie panie, skoczyć do oczu.
      (...)
      Nie ma dwóch gatunków matek. Jest pęknięcie w świecie, który się z macierzyństwem nie liczy. Przepaść między prywatnością i pracą. I pragnienie matek: być nie tam, gdzie się akurat jest. Być tu i tam jednocześnie. Twoje poczucie, że coś ucieka, coś przegrałaś, na coś się nieodwołalnie spóźniasz. Tu i tam.
      • kochanic.a.francuza Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 15:40
        Piekny tekst. Wyrazil wszystko czym wypelnione jest moje zycie: nienasyceniem. Ani jeden ani drugi model zycia nie daje kobiecie poczucia spelnienia. Jak dodac do tego trzeci model singielki, plus czwarty lesbijki (cos pominelam?), to ...ech za duzo myslenia.
        • eastern-strix Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 16.02.11, 09:27
          Myszko, lesbijka to nie jest styl życia tylko orientacja seksualna. Tego się nie wybiera.

          Znam lesbijki, które mają dzieci i pichca w domu obiady. Znam też takie, które prowadzą życie singielki z dużego miasta.
      • menk.a Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 16.02.11, 10:01
        To jeszcze jeden tekst.;)

        Kobietom niedospanym, sfrustrowanym i wszechstronnie nieogarniętym
        Fragmenty:
        Największe osiągnięcie polskiego ruchu kobiecego polega chyba na tym, że te sprawy przestały budzić śmiech. Zamiast opowiadać głupstwa o kobietach na traktorach i mężczyznach karmiących piersią - a tak się właśnie mówiło o dyskryminacji i równości przez kilkanaście lat - całkiem serio mówi się dziś o marginalnej roli kobiet w polityce, biznesie, nauce. Dlaczego kobiet jest tak niewiele na szczytach? Czemu z takim trudem przyjmuje się ładne przecież słowo 'polityczka'? Dlaczego mężczyźni tyle wysiłku poświęcają, aby nas stąd wypchnąć, a nasze wysiłki ośmieszyć, strywializować? We własnym gronie kobiety stawiają też pytania mniej dla nas wygodne - o babski autosabotaż i babską niesolidarność. Dlaczego tak skwapliwie pomniejszamy własne osiągnięcia? Czemu unikamy sojuszy z innymi kobietami?

        Znacie odpowiedzi. Mechanizmy dyskryminacji są już dobrze znane, cierpliwie kataloguje się je i powtarza od lat. Katalog liberalny - stereotypy, ciążenie tradycji, szklany sufit. I radykalny - męskie interesy, bractwo rozporkowe, seksizm, szowinizm, mizoginia. Wciąż mnożymy przykłady. Segregacja w świecie zabawek - dla niej lalunia, dla niego kopara. Czytanki o mamie w domu i tacie w samolocie. Cmoknonsens i reklama, w której mamusia obsługuje mężusia i dziateczki, a w tle męski głos zachwala walory serka. Martwe miejsca dla 'naszych miłych pań' na listach wyborczych. Niby tajne, ale przecież widoczne gołym okiem układy polityków mężczyzn - którzy dogadują się ponad głowami partyjnych koleżanek. Kłopoty kobiet, które mimo tych pułapek przeszły na drugą stronę - od lat funkcjonują w polityce, mediach, biznesie, ale wciąż są rozliczane z tradycyjnie rozumianej kobiecości. Z urody, gotowania, dzieci.
        (...)
        Perspektywa 'od ulicy' każe podejrzliwie patrzeć na prześmiewcze wizerunki kobiet w życiu publicznym. Konwencje bywają różne, ale przekaz pozostaje: kobiecość i sfera publiczna do siebie nijak nie przystają. Na tym właśnie polega asymetria płci kulturowej - że sukces dodaje mężczyźnie męskości, a kobiecie kobiecości ujmuje. Sto lat temu przeciw postulatom sufrażystek chętnie wytaczano argument o groźbie 'zbrukania' lub wręcz 'stoczenia się' kobiet. Ostrzegano, że przy urnach wyborczych jest tłok, szerzy się chamstwo i ktoś w wyborczym zgiełku mógłby urazić spragnioną równości niewiastę lub wręcz pozbawić cnoty. Niby to stare dzieje, ale przecież wciąż widać ślady takiego myślenia. Mówi się, że polityka jest brudna i brutalna. I o kobietach - że przyzwoitość, wrażliwość i wrodzona delikatność każe nam od polityki trzymać się z daleka.

        Z kobiety aktywnej w sferze publicznej nadal łatwo niby to żartem zrobić 'kobietę publiczną' w zupełnie innym sensie tego słowa - upokorzyć, ośmieszyć, symbolicznie rozebrać. Kiedyś śledziłam częstotliwość, z jaką telewizja pokazuje łydki i pośladki polityczek - zapewniam was, że nie ma męskiego odpowiednika tych ujęć. Zmienia się stylistyka, ale obrazki są od ponad stu lat te same: emancypację kobiet przedstawia się nie jako wyrównanie szans, lecz jako odwrócenie ról. Męskie kobiety i kobiecy mężczyźni. Babochłopy, chłopobaby. Niewiele trzeba, aby w oczach widzów ośmieszyć kobiecą sprawę, a przy okazji zarobić, bo przebieranki świetnie się sprzedają.
    • berta-live Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 13:32
      W USA 1/3 obowiązków domowych wykonują mężczyźni a 2/3 kobiety. Faceci są za feminizmem, ale tylko do momentu, w którym nie muszą rezygnować ze swoich przywilejów, więc jeszcze dużo czasu musi upłynąć, zanim będziemy mieć równouprawnienie w domu.

      Do tego 1/3 domowego budżetu to dochody żony a 2/3 to dochody męża. I w związku z tym obserwuje się tam masowe odchodzenie kobiet z pracy, bo najzwyczajniej w świecie nie wytrzymują tego kondycyjnie. Najpierw 8h w pracy, czyli 10h poza domem licząc z dojazdami i staniem w korkach a potem kolejne 3-4h prac domowych. I jeszcze kasa z tego średnia, więc średnio opłaca się im tak tyrać.

      A biorąc pod uwagę, że jednak relacja zarobków do cen, zwłaszcza nowości technologicznych, w USA jest nieporównywanie lepsza, niż gdziekolwiek indziej, to kobiety w innych krajach mają jeszcze gorzej. Bo gdzie indziej nie mogą podeprzeć się aż tak bardzo wysokospecjalistycznym AGD i przetworzoną żywnością, więc pracy przy ogarnięciu domu i przygotowaniu posiłków mają jeszcze więcej.

      Do tego często dochodzi opieka nad dziećmi. Tutaj też statystyki są nieubłagane. Dzieci kobiet niepracujących, czy pracujących w niepełnym wymiarze, mają lepsze wyniki w nauce, mniej jest z nimi kłopotów wychowawczych, ogólnie maja lepszy start w życiu i wyżej zachodzą, niż dzieci kobiet, które nie mają czasu na zajęcie się domem i potomkami. Nie da się ukryć, że żadna niania ani placówka opiekuńczo-wychowawczo-edukacyjna, nawet prywatna, nie zajmie się dziećmi ani młodzieżą jak należy. Większość pracujących tam ludzi, patrzy tylko żeby wziąć jak najszybciej pensję (zazwyczaj niezbyt rewelacyjną), nie namęczyć się zanadto i jak najszybciej iść do domu. A juniorów wychowuje i edukuje ulica, telewizja, internet i rówieśnicy.
      • kochanic.a.francuza Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 16:18
        "więc jeszcze dużo czasu musi upłynąć, zanim będziemy mieć równouprawnienie w domu. "

        Watpie w rownouprawnienie w domu, bo faceci tez tego kondycyjnie nie wytrzymaliby.
        Kobieta ma wiecej kompeksow i silna motywacje by udowadniac, ze nie jest gorsza, tez potrafi zarobic i miec pozycje, prestiz. Jej bardziej zalezy na poswiecaniu czasu i zdrowia. facet jak juz konczyc mu sie beda sily, walnie garnkiem, pojdzie spac, a koncowy argument bedzie o tych 2/3 budzetu, ktore on przynosi.
        Malzenstwo to male przedsiebiorstwo. Rozleci sie jesli nie bedzie podzialu rol, jasno rozgraniczonych stanowisk, jesli zabraknie specjalistow w konkretnych dziedzinach i jesli pracownicy beda pracowac 13-14 godzin dziennie. Ale kogo tam malzenstwa i ich trwanie obchodzi. Byznesy maja sie krecic i to jest najwazniejsze. Kasa, zysk, przychody, sila nabywcza ubrane w efektowne hasla "rownouprawnienie". A moze wlasnie ta niewydolnosc powoduje, ze na Zachodzie 50% malzenstw sie rozpada. U nas bedzie tak samo, kwestia czasu i pieniedzy. Kto ma tymi pracujacymi parami sie troszczyc? Kto im co zdrowego ugotuje? Po 10-ciu godzinach poza domem nikt nie ma sily sensownie gotowac. Konczy sie na zarciu na tackach, czy innych fast foodach. Energii coraz mniej, wypalenia wiecej, wzajemnych oskarzen i zrzucania winy na siebie nawzajem. I buch rozwod. Z przekonaniem, ze on czy ona niedobry (a), a prawda taka, ze oboje nieodzywieni i wycienczeni, z niezaspokojonymi potrzebami konsumcyjnymi (ile by pracowac i tak sie wszystkiego co reklamuja nie kupi).
        W dodatku mezczyzni tez juz zglupieli od tego wszystkiego. Zyja w przekonaniu, ze kobiety powinny pracowac i zarabiac, rodzic, nianczyc. Nie znam danych, ale takich serio pomagajacych regolrnie domu to bedzie z 5%.

        Nie mowie, ze mam jakis rewelacyjny przepis na inny lepszy lad. Nie mam, ale nie znaczy to, ze ze nie mozna wyrazic niezadowolenia.

        Argument o dzieciach potwierdzam rozmowami ze znajomymi nauczycielkami. Dzieci pracujacych kobiet, mimo zdolnosci, sa mniej skoncentrowane, roztargnione, bez zadan domowych, nieprzygotowane do lekcji i wbrew pozorom, malo uspolecznione.
        Betra skad masz te dane? Zauwaz, ze w prasie kobiecej o tym ani mru, mru.
        • berta-live Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 18:07
          Tak szczerze mówiąc, to ja się nie dziwię tym facetom. Sama nie miałabym nic na przeciwko jakby po powrocie z pracy czekał na mnie świeżo ugotowany obiad na stole, po którym oczywiście ktoś pozmywa, posprzątane mieszkanie, ciuchy wyprane, wyprasowane i powkładane do szaf. Wszystko na swoim miejscu, pies wyspacerowany, dzieci z poodrabianymi lekcjami, wszyscy uśmiechnięci, wypoczęci i zadowoleni. Co prawda można sobie zatrudnić gosposię, ale mimo wszystko jest to obca osoba, która tak naprawdę ma cię w dupie i robi to za co się jej płaci.

          > Betra skad masz te dane? Zauwaz, ze w prasie kobiecej o tym ani mru, mru.

          Jak się szuka to się znajdzie. ;)
          Najczęściej zupełnie przypadkowo wpadają mi w ręce jak sobie grzebię po internecie grzebiąc tam bez żadnego konkretnego celu. I oczywiście nie pochodzą z żadnych familijno kobiecych portali.
        • triss_merigold6 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 18:16
          Berta tradycyjnie chrzani, bo nie ma pojęcia o dzieciach i wychowaniu. No chyba, że bierzemy jako przykład tzw. matki żoliborskie , wykształcone, zamożne kobiety, które nie pracując zawodowo wszechstronnie i starannie zajmują się wychowaniem i organizowaniem dzieciom czasu.
          Juz widzę jak niepracujące od pokoleń beneficjentki MOPS starannie odrabiają lekcje z dziećmi.
          • berta-live Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 18:21
            > Berta tradycyjnie chrzani, bo nie ma pojęcia o dzieciach i wychowaniu.

            Jak zwykle merytoryczny argument w dyskusji. I to jest przykład na to co wyrasta z zaniedbanych w dzieciństwie edukacyjnie i wychowawczo ludzi.
      • thelma.3333 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 18:24
        jakie dzieci maja lepszy start i lepsze wyniki? chyba synowie, bo w końcu córkom do mycia garów nauka niepotrzebna? i skoro kobiety rezygnują z pracy i kariery nie robią, to jak to się ma do sukcesu w życiu? w końcu ich mamy tez siedziały w domu; tzn dla synów mierzony sukces inaczej i dla córek mierzony inaczej (czy złapała dobrego faceta chyba? )
        coś to naciągane moim zdaniem;
        • berta-live Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 18:54
          Chodzi o zapewnienie dzieciom opieki a nie o nierobienie, czy robienie kariery. Nie musi to być matka, może to być ojciec, babcia, dziadek, ciotka, wujek, czy wynajęta niania.

          Nie ma cudów, żeby przedszkolanka, nauczycielka, czy świetliczanka zadbały o edukację i wychowanie swoich podopiecznych. Zwłaszcza, że mają ich w grupie niekiedy i 30 i ledwo są w stanie ogarnąć towarzystwo, żeby się nie pozabijało nawzajem. W placówkach nie ma indywidualnego podejścia do uczniów tylko jest równanie do średniej, kadra jest słabo opłacana i niefachowa. Dodatkowo najczęściej wykonuje ten zawód tylko dlatego, że do niczego innego się nie nadaje.
          Przebywanie cały dzień poza domem pozbawia dziecko poczucia bezpieczeństwa i przynależności, więc tym samym wpływa negatywnie na jego rozwój. Nie mówiąc o tym, że prowokuje takiego młodziana do tego, żeby zastąpił sobie rodzinę grupą rówieśniczą. Co może skończyć się fatalnie jak wybierze sobie jakieś szemrane towarzystwo. Dodatkowo nawet gdzie odpocząć nie ma, bo cały czas jest w hałasie i szumie informacyjnym. A przemęczenie też wpływa negatywnie na rozwój, zwłaszcza intelektualny.

          Nie mówiąc o tym, że relacje rodzinne w sytuacji, kiedy ludzie latają z wywieszonym jęzorem, są zmęczeni, sfrustrowani i na nic nie mają czasu, nie mają prawa być nawet poprawne.
      • alienka20 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 20:31
        berta-live napisała:
        >Do tego często dochodzi opieka nad dziećmi. Tutaj też statystyki są nieubłagane
        > . Dzieci kobiet niepracujących, czy pracujących w niepełnym wymiarze, mają leps
        > ze wyniki w nauce, mniej jest z nimi kłopotów wychowawczych, ogólnie maja lepsz
        > y start w życiu i wyżej zachodzą, niż dzieci kobiet, które nie mają czasu na za
        > jęcie się domem i potomkami. Nie da się ukryć, że żadna niania ani placówka opi
        > ekuńczo-wychowawczo-edukacyjna, nawet prywatna, nie zajmie się dziećmi ani młod
        > zieżą jak należy. Większość pracujących tam ludzi, patrzy tylko żeby wziąć jak
        > najszybciej pensję (zazwyczaj niezbyt rewelacyjną), nie namęczyć się zanadto i
        > jak najszybciej iść do domu. A juniorów wychowuje i edukuje ulica, telewizja, i
        > nternet i rówieśnicy.

        ByZyDura. Wszystko zależy od podejścia rodzica. Moja mama nie pracowała długo. Lekcje odrabiała z nami do końca trzeciej klasy szkoły podstawowej, później tylko wtedy, gdy prosiliśmy o pomoc. Sami musieliśmy pamiętać o lekcjach na zasadzie: "Twoja pała, Twój problem, trzeba było pilnować swoich spraw". Na brak problemów wychowawczych też nie narzekała, choć wpajała nam pewne wartości. Na ludzi wyszliśmy :).
        Z drugiej strony moja opiekunka/mentorka ze stażu - bardzo przedsiębiorcza babka - ma czwórkę dzieci i o ile dwoje jest naprawdę grzecznych, to średni potomkowie już takimi aniołkami nie są i ma/miała trochę zmartwień przez nich (w mojej "wiosce" prawie wszyscy się znają). Poza tym dzieci nauczycieli zawsze mają dobre oceny i świadectwa z paskiem, więc skąd w Twojej ocenie ta generalizacja co do problemów wychowawczych w tej grupie?
        • berta-live Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 21:19
          Ja mam wrażenie, że większość wypowiadających się w tym wątku to życie zna jedynie z kolorowych gazet i seriali. Bo tam wszyscy są wydolni, zorganizowani, ambitni, zdolni, pracowici, obowiązkowi, zdyscyplinowani, zaradni życiowo, łatwo aklimatyzujący sie w każdym środowisku, bezkonfliktowi i jeszcze zorientowani na sukces i współpracę. I oczywiście zdrowi.

          W rzeczywistości jak się dziecka nie przypilnuje to ono lekcji nie odrobi ani się nie nauczy na klasówkę. Jak się go nie dopilnuje żeby do szkoły chodziło to będzie wagarować. Część dzieciaków to nawet notatek nie robi i na pytanie co było zadane zawsze odpowiada, że nic. Jak się go rano nie ściągnie z łóżka, to murowanie zaśpi albo w ogóle zdecyduje, że sobie zrobi wolne. Jak się mu nie pomoże spakować, to połowy rzeczy zapomni.
          Jak się człowiek nie będzie interesować co się w jego życiu dzieje i nie będzie mu pomagał rozwiązywać problemów na bieżąco, to albo popadnie w konflikt z kolegami albo z nauczycielami. Albo zostanie ofiarą klasowo-podwórkową albo lokalnym agresorem. Nie mówiąc o tym, że naprawdę może popaść w jakieś szemrane towarzystwo, narkotyki, itp.

          Mrzonką jest też to, że można liczyć na pomoc męża. Owszem, zdarzają się ideały, ale większość facetów po powrocie do domu woli się pogapić w tv, niż zająć domem i dziećmi, zwłaszcza jak są jakieś problemy. Ewentualnie od czasu do czasu zrobi rozróbę, przyleje pasem komu się da i wróci przed tv, zadowolony, że spełnił swój ojcowski obowiązek.

          No i jak ktoś wraca do domu o tej 18-19 i zastaje ten dom przewrócony do góry nogami, potop w łazience, sterta garów w zlewie, śmieci wysypane bo ich objętość już dwukrotnie przekroczyła objętość wiaderka, na podłodze graty, które same się do szafy nie chciały schować, jedno dziecko właśnie oznajmia, że dostało 4 pały z 3 przedmiotów ale oczywiście nic nie maja zadane, drugie oznajmia, że więcej do przedszkola nie pójdzie bo tam go koledzy biją i faktycznie ma gumę przyklejoną do włosów, splute ubranie i podbite oko a mąż sobie siedzi w fotelu, popija piwo i czeka na walkę Adamka, to faktycznie wszystko ogarnie. Zwłaszcza, że ma na to niecałe 2h, bo na drugi dzień trzeba wstać o 6, czyli trzeba lada moment iść spać. A tu jeszcze jakąś obiadokolację trzeba zrobić. Nie mówiąc o tym, że jest się już od świtu na nogach i po całodziennym kieracie samemu ma się wszystkiego dość.
          • six_a Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 16.02.11, 00:18
            >Mrzonką jest też to, że można liczyć na pomoc męża. Owszem, zdarzają się ideały, ale większość facetów po powrocie do domu woli się pogapić w tv, niż zająć domem i dziećmi, zwłaszcza jak są jakieś problemy. Ewentualnie od czasu do czasu zrobi rozróbę, przyleje pasem komu się da i wróci przed tv, zadowolony, że spełnił swój ojcowski obowiązek.

            No i jak ktoś wraca do domu o tej 18-19 i zastaje ten dom przewrócony do góry nogami, potop w łazience, sterta garów w zlewie, śmieci wysypane bo ich objętość już dwukrotnie przekroczyła objętość wiaderka, na podłodze graty, które same się do szafy nie chciały schować, jedno dziecko właśnie oznajmia, że dostało 4 pały z 3 przedmiotów ale oczywiście nic nie maja zadane, drugie oznajmia, że więcej do przedszkola nie pójdzie bo tam go koledzy biją i faktycznie ma gumę przyklejoną do włosów, splute ubranie i podbite oko a mąż sobie siedzi w fotelu, popija piwo i czeka na walkę Adamka, to faktycznie wszystko ogarnie. Zwłaszcza, że ma na to niecałe 2h, bo na drugi dzień trzeba wstać o 6, czyli trzeba lada moment iść spać. A tu jeszcze jakąś obiadokolację trzeba zrobić. Nie mówiąc o tym, że jest się już od świtu na nogach i po całodziennym kieracie samemu ma się wszystkiego dość.


            berta, czy ty na serio nie widziałaś nigdy sprawnie funkcjonującego domu? nie mówię, idealnego, tylko średniego na jeża, w którym oboje rodzice jako tako się angażują w rodzinę i zdążyli zauważyć, że jakieś dzieci mają w domu i trzeba ciut dorosnąć? w przedszkolu do którego prowadzałam dzieci rano bardzo często przychodzili ojcowie z dziećmi i jakoś ogarniali te rajstopki, kapcie, która grupa i które piętro. po ulicach se spacerują faceci z dziećmi, na placach zabaw mnóstwo ojców, wczoraj jak poszłam na lodowisko przyszedł facet z czterema chyba dziewczynkami w wieku lat maks. 7 - weź każdej pozakładaj te łyżwy, kaski, popraw szelki od spodni, spocić się można od samego myślenia, a on robił to z takim spokojem, że aż miło było patrzeć. niektórzy faceci, berta, to nawet pralki i inny zaawansowany sprzęt ogarniają;) a u ciebie non stop wizja jakiejś podpitej patologii funkcjonuje albo niedoścignionego ideału, który nie wiadomo nawet dokładnie, na czym ma polegać.
        • scibor3 Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 15.02.11, 23:37
          Szkoda tylko, że w tym procesie wychodzenia na ludzi, nikt tobie nie wytłumaczył do końca co to jest statystyka.
        • erillzw Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 16.02.11, 00:00
          To jest dla mnie zawsze bardzo fascynujace, ze ludzie odpowiadajac na fakty statystyczne zawsze powoluja sie na analize jakiegos jednego-dwoch przypadkow.
          Bo ja znam kogos kto..
          Swietnie ja znam kogos kto ma IQ 140.. nadal wieszkosc jednak oscyluje w okolicach 100. Ani fakt, ze kogos znam nie podwaza tego, ze wiekszosc ma jednak 100 ani to, ze wiekszosc ma 100 nie podwaza tego, ze sa tacy co maja 140. Czy to jest takie trudne do pojecia?
          • to.niemozliwe Re: Rosnie pokolenie kobiet sfrustrowanych laczen 16.02.11, 06:32
            Bo mysla, ze statystyka to argument za prawdą, a oni znaja kogos, kto ma inaczej, wiec Ci udowodnili, ze łżesz...;-)
Pełna wersja