Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nierób...

18.02.11, 09:37
witam wszystkich.
temat tego wątku tyczy się oczywiście mnie.
usłyszałam to wczoraj od rodziny męża może nie aż tak dosłownie ale właśnie o to chodziło.
nie wiem już jak sobie radzić z ich podejściem do mnie. każdy ma tylko wiecznie pretensje i wtrąca się do naszego życia chcąc nam coś narzucić, niby mówią, że oni nam chcą przetłumaczyć bo są starsi.
tyle tylko, że my nie mamy po naście lat. po ślubie jesteśmy lat 10 a Ci starsi to od nas raptem 5 lat więcej więc niewiele.
np. wczoraj zaprosili nas do siebie tylko po to aby wybić nam kredyt z głowy bo oni mają lepsze rozwiązanie.
przy okazji dowiedziałam się, że niby jesteśmy na utrzymaniu rodziny - nie wiem o czym oni w ogóle mówili bo wszystko co mamy to sami od siebie - nikt nam nic nie kupił i nie dał.
w dodatku dowiedziałam się, że jestem nierobem bo nie mam pracy na papierku na pełny etat.
dodam tylko, że owszem nie mam umowy o pracę ale zarabiam i mam wypłatę co miesiąc tyle tylko, że dochody są nie udokumentowane z jednej pracy a z drugiej mam umowę o dzieło.
niestety już dosyć dlugo szukam pracy legalnej i nie mogę jej dostać dlatego od pięciu lat współpracuję z firmami które dają właśnie umowę o dzieło albo żadnej.
mówią mi weź się do normalnej pracy - wkurza mnie ,że określają mnie w taki sposób bo przecież w końcu pracuję.
powiedzieli mi, że za wysoko mierzę szukając pracy ( była taka sytuacja , że potrzebowali kogoś do biura w którym kiedyś oni pracowali więc tylko zapytaliśmy czy ciężko się tam dostać bo chciałabym złożyć tam cv), że powinnam np w sklepie szukać a nie po biurach. tyle tylko, że ja cv wysyłam do różnych miejsc a do biur tylko wtedy gdy mieszcze się w wymaganiach jakie stawiają pracodawcy.
mówię im, że jest tak duże bezrobocie, że nie jest łatwo dzisiaj o pracę.
pojawiają się kolejne pretensje, że np oni podali mi numer telefonu do cukierni a ja z tym nic nie robię - tyle tylko, że ta cukiernia jest daleko od miejsca w którym mieszkamy, godzin pracy nie dałoby się pogodzić z godzinami pracy męża i opieką nad dzieckiem, a do tego zarobki takie, że może zarobiłabym 150 zł.
brak mi już po prostu sił, człowiekowi aż nie chce się żyć słysząc o sobie takie rzeczy.
    • horpyna4 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:06
      Nie należy wtajemniczać dalszej rodziny w swoje sprawy.

      Ustal z mężem, że nie będziecie rodzinie opowiadać o sobie. Jeżeli on tego nie rozumie, to weź go pod włos i powiedz, że jest Ci bardzo przykro, że krewni go źle traktują uważając za goowniarza.

      I ograniczcie kontakty. Proste.
      • alerta.pl Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 09:51
        generalnie jest tak, że nie opowiadamy o sobie rodzinie ale teściowa ma dlugi język i nie raz coś mówi. niby się radzi sióstr ale wygląda to zupelnie inaczej
    • varia1 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:09
      a co mąż na to ?
      • alanis11 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:20

        Słuchaj a kim są ci ludzie dokładnie to są teściowe? chyba nie ?
        Czy dzielisz z nimi gospodarstwo domowe , mieszkasz ? jakie są między Wami zależności ?
        Jeśli nie ma żadnych poza więzami krwi z Twoim mężem , mieszkacie osobno , wycedziłabym spier...... , albo była powsciągliwa w kontaktach , mówie poważnie , tak czy inaczej na pewno nie wprowadzałabym w moje życie tych ludzi , ty masz chyba problem z tym że sie tłumaczysz pamietaj ze im wiecej tym bardziej inni beda rościć sobie prawo do nacierania na ciebie.
        • alerta.pl do alanis11 19.02.11, 09:55
          alanis11 napisała:
          > Słuchaj a kim są ci ludzie dokładnie to są teściowe?
          w opisanej przeze mnie sytuacji chodzi akurat o siostrę teściowej i jej męża.
          to im teściowa się zwierza i np doradzała się w sprawie kredytu który chcieliśmy zaciągnąć.
          tylko nie rozumiem po co wogóle z nimi rozmawia na takie tematy - to w końcu tulko i wyłącznie nasza sprawa a ta im nawet powiedziała jaką kwotę chcemy wziąć i na jakich warunkach a później oni roszczą sobie prawo do dyrygowania.
          są wściekli bo ja generalnie nie pozwalam na to aby się mieszali do naszego życia tak jak miesszają w życiu moich teściów
    • kora3 Dlaczego na to pozwalasz? 18.02.11, 10:16
      Zdarza się tak, ze niektórzy ludzie, od których ktoś jest zależny, np. materialnie, w taki sposób go pouczają, bo uwazają,ze "mają prawo". Uwazam to za szcztr chamstwa, ale już szczytem szczytów :) jest pouczanie w takich sposób kogoś, kto zalezny wcale nie jest.

      Skoro jak piszesz nie jesteś zależna od rodziny meza w żaden sposób, to mówisz krótko i na temat: ale ja nie prosilam o Twoje zdanie, co Cie to obchodzi?, dlaczego się tym interesujesz? - w tym stylu.

      Owszem, prawda jest taka, ze brak stalego zatrudnienia niesie z sobą rózne niedogodnosci - od "dzury" w okresie naliczeniowum emerytury, po np. to, ze "czarnemu" pracownikowi firma nie zapłaci i nic jej nie zrobi. Taka troska byłaby zrozumiała ze strony rodziny, ale na pewno nie wtrazonaj w takiej formie, jak przytaczasz.

      Jedyna rada - nie pozwól sobie na takie wycieczki rodziny meza i tyle.
      • khadroma Re: Dlaczego na to pozwalasz? 18.02.11, 10:24
        Ustawili cie w roli ofiary. zaczelas im sie tlumaczyc, a tego robic nie wolno, jesli sie nie che by ktos ustawial nam zycie. Nie maja prawa cie atakowac.
        Mozesz odwrocic role i powiedziec, ze jestes zawiedziona ich postawą, bo spodziewalas sie, ze w trudnej sytuacji otrzymasz od nich wsparcie, ze ci pomoga, a oni cie atakuja.
        Wtedy oni najprawdopodobniej zaczna sie tlumaczyc. :)
    • piotr_57 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:30
      Jak to prawda, że jesteś 10 lat po ślubie i jeszcze sobie nie poradziłaś z takimi pierdołami, to słuchaj dalej i milcz. Nic więcej Ci się od życia nie należy.
      A i chłopa sobie wybrałaś dobrego, nie ma co.
      Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
      (dzień świra).
      • alerta.pl do piotr_57 19.02.11, 10:00
        moje milczenie skończyło się po 5 latach małżeństwa . do tego czasu czekałam w miare cierpliwie, aż rodzina męża mnie zaakceptuje - chodzi o rodzinę ze strony teściowej.
        jak minęło 5 lat to nawet powiedziałam mężowi, że moja cierpliwość się skończyła i nie dam sobie wejść na głowę.
        wygląda to tak, że teraz jak oni "sypią" mi jakieś teksty albo czepiają się bądź mnie obrażają to nie pozostaję dłużna.
        nie widuję ich często bo nie mam ochoty ale czasem zdarzają się takie sytuacje że jesteśmy w tym samym czasie w jednym miejscu.
        nie pozwalam im ingerować w nasze życie a oni mimo tego i tak próbują naciskać na nas w różnych sytuacjach.
        wiedzą , że z nami im nie wyjdzie to nakręcają teściową przeciwko nam.
    • ursyda Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:35
      Alerta, odpowiedz mi proszę na jedno pytanie
      po co ty im się tłumaczyłaś? finansują cię? musisz się z nimi rozliczać?
      to rodzina męża, ty się tłumaczyłaś a mąż siedział jak <bardzo brzydkie słowo>?
      • piotr_57 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 10:46
        ursyda napisała:

        a mąż siedział jak <bardzo brzydkie sło
        > wo>?

        To brzydkie słowo to przeważnie wisi, chociaż u niektórych czasami stoi. :D:D
      • alerta.pl do ursyda 19.02.11, 10:07
        ursyda napisała:
        > Alerta, odpowiedz mi proszę na jedno pytanie
        > po co ty im się tłumaczyłaś?

        nie wiem czy to było tlumaczenie bo częściowo powiedziałam im co o nich myśle i o ich podejściu.
        nie mogłam jednak powiedzieć za wiele bo obok byla teściowa zapłakana i roztrzęsiona.
        siostrzyczka nagadała jej tak na nasz temat , że teściowa gotowa była nie podpisać nam kredytu - miała byś współkredytobiorcą.
        • qw994 Re: do ursyda 19.02.11, 10:18
          A dlaczego wy teściową wrabiacie w kredyt? Teraz trochę inaczej zobaczyłam tę sprawę.
          • alerta.pl do qw994 19.02.11, 10:50
            qw994 napisała:
            > A dlaczego wy teściową wrabiacie w kredyt? Teraz trochę inaczej zobaczyłam tę s
            > prawę.

            nie nazwałabym tego wrabianiem teściowej w kredyt bo kredyt jest na nas tyle , że potrzeba żyranta, a kogo mamy poprosić jak nie najbliższą rodzinę?
            mamy tylko rodziców, rodzeństwa nie posiadamy.
            dlaczego miałaby nam nie podpisać skoro my kiedyś jej podpisaliśmy?
            przecież jesteśmy jej najbliższą rodziną, zawsze jak czegoś potrzebuje to może liczyć na naszą pomoc w odróżnieniu od siostry bo tamta to moich teściów widzi tylko wtedy jak coś dla siebie potrzebuje,
            • qw994 Re: do qw994 19.02.11, 10:58
              > dlaczego miałaby nam nie podpisać skoro my kiedyś jej podpisaliśmy?

              Bo na przykład nie masz źródła stałych dochodów?
              Nie dziwię się reakcji siostry teściowej, powtarzam.
    • sweet_pink Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:10
      Wiesz czemu Ci to robią? Bo mogą!
      Ty jesteś za grzeczna, a Twój mąż albo jest zbytnim maminsynkiem, albo tez jest za grzeczny, żeby ustawić familję...sory ale jak facet wybiera sobie kobietę (mało istotne jaka ona jest), to jego obowiązkiem jest dbanie o to by była traktowana przez jego otoczenie z kulturą (nikt Cię kochać nie musi, ale podstawy sv obowiązują). Daliście sobie wejść na głowę i nasr..., a teraz płacz że wam śmierdzi.
      Uważam, że powinnaś porozmawiać z mężem, ustalić wspólny front postępowania. Nie wiem na ile jesteś zdeterminowana do zmiany tej sytuacji, ale ja najprawdopodobniej postawiłabym facetowi jasno, albo wspólnie pracujemy nad zmianą tej sytuacji, albo odcinam się od jego rodziny totalnie i permanentnie.
      • piotr_57 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:30
        sweet_pink napisała:

        ale jak facet wybiera sobie kobietę (
        > mało istotne jaka ona jest), to jego obowiązkiem jest dbanie o to by była trakt
        > owana przez jego otoczenie z kulturą...

        Tak?? To wynika z równouprawnienia ??
        • ssdd1975b Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:49
          o kurcze taka duzia a wciaz nie umie zalatwic sprawy... :) Zreszta Twoj facet nie lepszy ... :)

          Ja problem rodziny wtracajacej sie do mojego zycia osobistego rozwiazalem w wieku bodajze 19stu... :) postawilem na swoim i uslyszalem od mamy ze jezeli tak to sie wyprowadz i zyj swoim wlasnym zyciem (co tez uczynilem dnia nastepnego) - po miesiacu nie odzywania mama zreflektowala sie i przeprosila mnie - nie to ze sie wprowadzilem z powrotem do domu :) pracowalem, studiowalem i fakt nie bylo super lekko na poczatku ale coz wyszlo mi na dobre... Od tamtej pory nie wtracaja mi sie do zycia osobistego a ja doroslem do bycia facetem dosc szybko - bo ten Twoj to jakas popierdulka a nie facet skoro nie moze powiedziec swoim rodzicom na osobnosci zeby sie od was odczepili...

          wiec radze postawic sprawe jasno z tesciami i przede wszystkim podtresowac meza do roli ktora powinien spelniac...
        • sweet_pink Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:02
          Nie z równouprawnienia tylko z dbałości o drugą (kochaną) osobę. Tak samo kobieta powinna dbać by jej maż był odpowiednio traktowany w jej rodzinie/jej otoczeniu. Bo to ona go tam "zaprasza"/"wprowadza". Uważam że o stosunki z rodziną męża powinien dbać maż, a stosunki z rodziną żony żona. To jest kwestia kompetencji.
          • piotr_57 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:19
            sweet_pink napisała:

            > Nie z równouprawnienia tylko z dbałości o drugą (kochaną) osobę.

            Przyjdą te wściekłe feministki to Ci powiedzą, że one nie potrzebują męskiej obrony. Ze WSZYSTKIM radzą sobie same.

            Tak samo kobie
            > ta powinna dbać by jej maż był odpowiednio traktowany w jej rodzinie/jej otocze
            > niu. Bo to ona go tam "zaprasza"/"wprowadza".

            Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Żeniłem się z kobietą a nie z jej rodziną. Sam decyduję z kim chcę utrzymywać stosunki a z kim nie. Nikt mnie nie musi nigdzie wprowadzać. I "wchodzę" i "wychodzę" sam.

            Uważam że o stosunki z rodziną mę
            > ża powinien dbać maż, a stosunki z rodziną żony żona. To jest kwestia kompetenc
            > ji.

            A ja uważam, że o swoich stosunkach (wszystkich i ze wszystkimi), każdy powinien decydować i dbać sam.
            >
            • ssdd1975b Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:35
              @ piotr_57
              swieta prawda - ale jak widac z jej przykladu obydwoje nie maja szacunku do samych siebie a i z "jajami" kiepsciutko.. :)

            • sweet_pink Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:38
              Feministki niech przyjdą i niech sobie gadają, się nie boje.

              Co do stosunków rodzinnych, to ja w byłym małżeństwie przerabiałam opcje każdy układa sobie sam relacje z rodziną partnera. To było dzikie piekło i katastrofa, a sama sytuacja rodzinna wiele się dołożyła do decyzji o rozwodzie.
              W moim obecnym związku nie byłam już taka głupia, każde z nas sterowało tym jak budowały się relacje, jasno komunikowało "mamo tato to moja wybranka/ek macie go/ją szanować". I mimo, że pojawiły się naprawdę poważne różnice zdań, to wzajemne stosunki układają się wyjątkowo poprawnie i sympatycznie.

              Może Twoje podejście jest dobre, ale ja się na nim tak sparzyłam, że nie mam chęci drugi raz czegoś podobnego nigdy więcej próbować.
              • piotr_57 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 15:19


                sweet_pink napisała:

                > Feministki niech przyjdą i niech sobie gadają, się nie boję.

                Nooo, tej zniewagi to one Ci na pewno nie darują.
                >
                >To było dzikie piekło i katastrofa
                > ,

                No to błąd. Gdyby moja rodzina powiedziała tylko jedno złe słowo mojej żonie to byłby koniec "znajomości". Ona ma prawo decydować o poziomie zażyłości z moją rodziną. Ale to w żadnym stopniu nie oznacza, że oni mogą obrzydzać jej życie.
                Natomiast ja nie potrzebuję żadnej ochrony.

                a sama sytuacja rodzinna wiele się dołożyła do decyzji o rozwodzie.

                Po prostu nie staliście z mężem dość blisko siebie, dlatego mogli wbijać klin, to ewidentnie Wasza a nie rodziny wina. Gdybyście tworzyli jedność mogli by Wam naskoczyć.


                > W moim obecnym związku nie byłam już taka głupia, każde z nas sterowało tym jak
                > budowały się relacje, jasno komunikowało "mamo tato to moja wybranka/ek macie
                > go/ją szanować". I mimo, że pojawiły się naprawdę poważne różnice zdań, to wzaj
                > emne stosunki układają się wyjątkowo poprawnie i sympatycznie.

                Stosunki mogą się układać tylko dobrze. Jeśli dobrze się nie układają, to się je zrywa kompletnie. Takie postawienie sprawy studzi główki rodziny ukochanej.
                >
                > Może Twoje podejście jest dobre, ale ja się na nim tak sparzyłam, że nie mam ch
                > ęci drugi raz czegoś podobnego nigdy więcej próbować.

                Sparzyłaś się nie tyle na tym sposobie co na nieudolnym wprowadzaniu go w życie. A to zasadnicza różnica.
                >
                • sweet_pink Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 16:58
                  Ehh..to ja się dziś barykaduje w obawie o najazd feministek...mam zapasy ryby wędzonej jakoś przetrwam..ehh..

                  Znowu mam wrażenie że mówimy z grubsza o tym samym tylko inaczej to opisujemy.

                  Co do byłego małżeństwa to oczywiście, że wina nie rodziców czy teściów...to do małżonków należy budowanie spójności ich nowej rodziny, a nie do kogo innego. Dla mnie brak stawania za sobą nawzajem w konfliktach to właśnie brak spójności, brak reakcji na krzywdę małżonka to brak spójności, nie uszanowanie rodziny partnera (która jest dla niego ważna) na poziomie podstaw s-v to też brak spójności.

                  Stosunki się zrywa nie jak się nie układają dobrze tylko jak zaistnieje stan permanentny nieukładania sie ich. Z powodu nawet poważnego spięcia, nie będę kontaktu z rodziną zrywać, dopóki można te kontakty ułożyć...w końcu tylko ludźmi jesteśmy i się mogą wkradać błędy mniejsze i większe, trzeba probować naprawiać (o ile naprawienie nie jest walką z wiatrakami).

                  Może się sparzyłam na złym wprowadzeniu metody, a nie na samej metodzie...nie będę więcej tego sprawdzać empirycznie...dziękuję losowi, że mam metodę zapewniająca święty spokój i zadowolenie wszystkich stron.

                  Co do facetów nie potrzebujących obrony...to ja nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś w mojej rodzinie mojego chłopa by obrażał i że ja bym miała nie zareagować. No to mi się nie mieści w głowie i tyle. No ze niby co? Miałabym siedzieć i co? udawać że nie słyszałam...nie no nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji.
          • alerta.pl do sweet_pink 19.02.11, 10:13
            w mojej rodzinie wszyscy akceptują mojego męża , są dla niego mili, szanują go - nie to co jego rodzina w stosunku do mnie.
            nasze rodziny różnią się jak woda i ogień.
            w jego rodzinie na spotkaniach rodzinnych mówi się tylko o pieniądzach i pracy, a w mojej takich rozmów się nie prowadzi - każdy cieszy się , że może wspólnie spędzić czas, bawią się i śmieją.
            • piotr_57 Re: do sweet_pink 19.02.11, 10:35
              alerta.pl napisała:

              > nasze rodziny różnią się jak woda i ogień.


              No i to jest główny powód problemu.
              Dlatego śmieszy mnie, jak ktoś mówi o mezaliansie tylko w wymiarze różnych klas czy warstw społecznych. Jest też mezalians kulturowy i to jest jego oznaka. Nawet jeśli pochodzicie z tej samej klasy społecznej, lub uważacie , że klas nie ma, co już samo w sobie jest mocno komiczne. To bardzo trudne związki. Jednego możesz być pewna, oni Cię nigdy nie zaakceptują, nawet żebyś om codziennie doope miodem smarowała. Toteż absolutnie nie watro próbować. Olej ich ciepłym moczem.
              • alerta.pl Re: do piotr_57 19.02.11, 10:52
                piotr_57 napisał:
                jednego
                > możesz być pewna, oni Cię nigdy nie zaakceptują, nawet żebyś om codziennie doop
                > e miodem smarowała. Toteż absolutnie nie watro próbować. Olej ich ciepłym mocze
                > m.

                nawet się nie staram aby mieć z nimi dobre relacje bo z ich strony spotkalo mnie wiele przykrości.
                kontakty ograniczamy do minimum.
                • piotr_57 Re: do piotr_57 19.02.11, 11:35
                  alerta.pl napisała:

                  > nawet się nie staram aby mieć z nimi dobre relacje bo z ich strony spotkalo mni
                  > e wiele przykrości.
                  > kontakty ograniczamy do minimum.

                  I to jest oznaka rozsądku.
                  Zycie jest zbyt trudne samo w sobie, by jeszcze zatruwać je sobie kontaktami z kimś kto jest do Ciebie uprzedzony, tylko dlatego, że jest spokrewniony z Tobą czy Twoim partnerem. .
            • sweet_pink Re: do sweet_pink 21.02.11, 10:34
              To jest zupełnie normalne, że się pochodzi z różnych rodzin, to moim zdaniem nie ma znaczenia o ile razem z partnerem tworzy się "wspólny front", ma się wspólną wizję naszej rodziny.
              Moja obecna "potencjalna teściowa" jest osobą wierzącą i bardzo dbającą o pozory...a ja jestem rozwódką bez unieważnienia ślubu kościelnego (już pal licho że jej syn jest ateistą, uważała że go przymusi do szopki przed ołtarzem). I co? No były histerie, szlochy, próby umawiania mnie z księżmi specjalistami od unieważnień....ale i ja mój facet staliśmy murem za sobą, nie pozwoliliśmy decydować o naszym życiu religijnym...bardzo szybko ucięliśmy temat, a "teściowie" od tamtej pory się nie wtrącają (w żadnej sprawie), bo wiedzą że nic nie zdziałają...a nam sympatycznie jest ich odwiedzać i gadać o dupie maryni.
              Z wyjątkiem jakiegoś super ekstremalnej patologii, to nie ma znaczenia jaka jest rodzina partnera, znaczenie ma to jak się układa z nią stosunki....idę o zakład że jakby twój maż powiedział rodzicom "słuchajcie nie będziemy do was przyjeżdżać, bo u was to tylko o pieniądzach i jest chora atmosfera" to w dwa miesiące by się nauczyli rozmawiać o uprawie ogródka, skokach narciarskich i przepisach na pierniczki.
    • izabellaz1 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 11:46
      A co robił w tym czasie mąż? Był obecny? Czy był obecny tylko dópą i dópą pozostał?
      • alerta.pl do izabellaz1 19.02.11, 10:18
        izabellaz1 napisała:
        > A co robił w tym czasie mąż? Był obecny?

        był obecny przy tej rozmowie bo zaposili nas razem pod pretekstem pogadania o stanie zdrowia jego ojca.
        zanim pojechaliśmy to powiedziałam mężowi, że skoro jest u nich jego matka to pewnie chodzi im o nasz kredyt.
        oczywiście się nie pomyliłam.
        mąż zgasił ich wieloma tekstami to się odczepili, chociaż oni nigdy nie dają za wygraną.
        ledwo od nich wyszliśmy a już dzwonili do mnie ze swoimi " nowymi super pomysłami"
        • qw994 Re: do izabellaz1 19.02.11, 10:34
          A ja się im nie dziwię. Na początku zupełnie inaczej przedstawiłaś sytuację, dopiero teraz wyszło na jaw, że teściowa ma ten kredyt brać razem z wami.
          • alerta.pl do qw994 19.02.11, 10:55
            qw994 napisała:
            > A ja się im nie dziwię. Na początku zupełnie inaczej przedstawiłaś sytuację, do
            > piero teraz wyszło na jaw, że teściowa ma ten kredyt brać razem z wami.

            razem z nami ale kredyt jest na nas.
            zresztą tak jak wyżej pisałam - kogo mamy poprosić o podpisanie skoro nie mamy rodzeństwa a to nasza najbliższa rodzina.
            przecież to rodzice , a nie ktoś obcy.
            muy kiedyś też jej podpisywaliśmy kredyty.
            zawsze jej pomagamy, a ostatnio praktycznie pomoc ma tylko od nas a właściwie ode mnie - od dwóch lat non stop kursuje po klinikach i lekarzach razem z nimi.
            nie żebym coś wypominała bo chcę im pomóc, ale gdzie jest jej kochana siostra????
            • qw994 Re: do qw994 19.02.11, 11:00
              > razem z nami ale kredyt jest na nas.

              Ale ona ma być żyrantem!


              > zresztą tak jak wyżej pisałam - kogo mamy poprosić o podpisanie skoro nie mamy
              > rodzeństwa a to nasza najbliższa rodzina.

              Wiesz, ja bym się zastanowiła, czy w takiej sytuacji w ogóle brać kredyt, skoro bliska rodzina ma przy tym podejmować spore ryzyko.


              > przecież to rodzice , a nie ktoś obcy.
              > muy kiedyś też jej podpisywaliśmy kredyty.
              > zawsze jej pomagamy, a ostatnio praktycznie pomoc ma tylko od nas a właściwie o
              > de mnie - od dwóch lat non stop kursuje po klinikach i lekarzach razem z nimi.
              > nie żebym coś wypominała bo chcę im pomóc, ale gdzie jest jej kochana siostra??
              > ??

              Rozumiem, że w zamian za kursowanie po klinikach oczekujesz podżyrowania kredytu na mieszkanie?
    • ankh_morkpork A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej ... 18.02.11, 12:14
      ... rodzinie wtracać sie w Wasze sprawy? Dlaczego, gdy w Waszej obecności jego rodzina sobie po Tobie "jeździ", to on nie stanie w Twojej obronie i nie każe im się odczepić?

      > np. wczoraj zaprosili nas do siebie tylko po to aby wybić nam kredyt z głowy bo
      > oni mają lepsze rozwiązanie.

      Wiedziałaś, po co Was zapraszają, przed tym spotkaniem? Jak tak, to dlaczego tam w ogóle poszłaś?

      > wszystko co mamy to sami od siebie - nikt nam nic nie kupił i nie dał.
      Jeśli to rzeczywiście prawda, to ze strony rodziny Twojego męża spotyka Cię dokładnie to, na co się zgadzasz i no co pozwalasz, pardon na co pozwalaCIE razem z mężem.

      Moim zdaniem to Twój mąż powinien jasno zażądać od swoich krewnych, żeby przestali się wtracać w Wasze sprawy. Jeśli zrobisz to Ty, to w ich mniemaniu potwierdzisz ich kiepską opinię o sobie. Poza tym przestańcie w ogóle rozmawiać z jego rodziną o swoich planach finansowych, kredytowych i zawodowych. Rozmawiajcie z nimi tylko o przysłowiowej pogodzie. Pytania o Wasze sprawy ignorujcie lub reagujcie na nie wścibskim wtrącaniem się w sprawy pytającego, najlepiej niewinnie poruszając jakiś krępujący dla niego temat. Jeśli podjęliście wspólnie jakieś decyzje dotyczące Waszej rodziny i jej przyszłości, to nikogo innego nie musicie o tym informować, ani nikomu nie musicie się z tego tłumaczyć.
      • alerta.pl Re: A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej 19.02.11, 10:26
        ankh_morkpork napisała:
        > Wiedziałaś, po co Was zapraszają, przed tym spotkaniem?

        Mówili, że chcą pogadać o stanie zdrowia teścia ale ja mówiłam mężowi, że na pewno chodzi jeszcze o kredyt skoro tak późno wieczorem jego matka jest u nich a my mamy przyjechać.

        ze względu na ciężką chorobę teścia musieliśmy pojechać.
        temat kredytu oczywiście padl po chwili.

        >Poza tym przestańcie w ogóle rozmawiać z jego
        > rodziną o swoich planach finansowych, kredytowych i zawodowych

        my z nimi nie rozmawiamy nigdy o naszych sprawach finansowych ani o żadnych innych ale teściowa pojechala do nich i zaczęła im mówić jaki kredyt chcemy zaciągnąć i na jakich warunkach.
        tak ją przekabacili, że zwątpiłam w to, że w ogóle nam go podpisze.
        do tego jeszcze szwagier teściowej powiedzial " ja muszę bronić mojej szwagierki" normalnie zabrzmialo to tak jakbyśmy byli jakimiś złoczyńcami chcącymi ograbić teściową.

        mój mąż jest jedynym synem teściowej a dla niej zawsze jej siostra była ważniejsza a nie jej własne dziecko.
        • krecik Re: A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej 19.02.11, 10:48
          Ale chyba wiesz, ze ten drobiazdzek, ze w calej tej sytuacji chodzi o toi, zeby tesciowa wam podzyrowala kredyt, calkowicie zmienia postac rzeczy?

          Chyba tylko jedna osoba w dyskusji na to zwrocila uwage. Moim zdaniem praktycznie wszystkie uwagi jej siostry odnosnie twojej sytuacji finansowej nabieraja nieco innej wymowy. Ona sie po prostu martwi, ze jesli ktorys, lub kilku, z twoich zleceniodawcow sie na ciebie wypnie, to twoja tesciowa wyladuje z obiema rekami w obszczanym nocniku.

          Bo rzeczywistosc jest wlasnie taka - nie macie unormowanej sytuacji, ty pracujesz na gebe. I to "wybijanie wam z glowy kredytu", o ktorym pisalas w pierwszym poscie, to dla mnie bardziej proba chronienia potencjalnego zyranta. Ktory niekoniecznie tak naprawde chce wam podzyrowac tak chetnie - skoro, jak widac z zalaczonego obrazka, sam ma watpliwosci, czy sobie poradzicie ze splatami, i sie radzi innych ludzi. Bo z pewnoscia matka twojego meza go kocha i chce jak najlepiej, ale ma w koncu jakis instynkt samozachowawczy. Zyrowanie komus kredytu to bardzo ladny sposob na odstrzelenie sobie stopy w okolicach podudzia.

          I argument, ze jestescie na utrzymaniu rodziny, tez jakos brzmi inaczej. Bo moze nie jestescie TERAZ, ale namawiajac tesciowa do podzyrowania, uwiazujecie ja do wlasnego stanu finansowego.

          A ze wpasowuje sie to w wasze poprzednie relacje z rodzina, to calkowicie inna sprawa. Nie majaca, moim zdaniem, zwiazku z ta konkretna sytuacja i dyskusja.

          Ag
          • krecik Re: A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej 19.02.11, 10:58
            Popraw mnie, jesli sie myle, ale jesli dobrze doczytalam, to chcesz namowic tesciowa, zeby wam podzyrowala kredyt mieszkaniowy??

            I ty sie dziwisz, ze bliska rodzina tesciowej ma watpliwosci, czy jest to dobry pomysl?

            W sytuacji, gdy od parunastu lat nie masz stalej pracy i dorabiasz?

            Oczywiscie nie napisalas, jakie sa twoje zarobki, a byc moze sa calkiem dobre, jestes cenionym specjalista i zawsze jakies zlecenie znajdziesz - wtedy nie ma sprawy. Ale jesli tak nie jest - to, moim zdaniem, calkowicie uzasadnione sa obawy twojej tesciowej, i jej rodziny, czy podpisanie wam kredytu jest rozsadnym krokiem.

            ag
          • alerta.pl do krecik 19.02.11, 11:00
            krecik napisała:
            > Ale chyba wiesz, ze ten drobiazdzek, ze w calej tej sytuacji chodzi o toi, zeby
            > tesciowa wam podzyrowala kredyt, calkowicie zmienia postac rzeczy?
            Moim zdaniem praktyczn
            > ie wszystkie uwagi jej siostry odnosnie twojej sytuacji finansowej nabieraja ni
            > eco innej wymowy

            ta sytuacja nie wygląda tak jak mówisz.na temat mojej pracy oni od zawsze mają takie zdanie.
            przy każdym spotkaniu mi to wytykali a wtedy nie było mowy o żadnym kredycie.

            co do samego kredytu który chcemy teraz zaciągnąc to powiem tak - gdyby nie było nas na niego stać to nie decydowalibyśmy się na taki krok.
            zresztą tu chodzi o kwestię mieszakaniową - w końcu moglibyśmy mieszkać u siebie a nie na wynajmowanych i płacić kupe kasy.
            generalnie teraz za sam czynsz płacimy więcej niż ma wynosić ta rata kredytu.
            • krecik Re: do krecik 19.02.11, 11:15
              > ta sytuacja nie wygląda tak jak mówisz.na temat mojej pracy oni od zawsze mają
              > takie zdanie.
              > przy każdym spotkaniu mi to wytykali a wtedy nie było mowy o żadnym kredycie.

              Alerta, ok, ja to rozumiem, ale to sa zupelnie dwie rozne kwestie:

              1. Rodzina wam sie wpieprza w prywatne sprawy, nie szanuje, itp - na to nie ma przyzwolenia i przylaczam sie do innych glosow w dyskuji, ze musicie sobie z tym poradzic i rodzine ustawic do pionu.

              2. Zyrowanie kredytu przez tesciowa - tu te wszystkie argumenty wscibskiej rodziny troche nabieraja sensu (i znowu - dla mnie, bo wasze finanse znam tylko na tyle, na ile je sama nakreslilas - a ten obrazek jest, prawde mowiac, taki sobie). Ale mowimy tylko o tej konkretnej sytuacji, nie o calym kilkuletnim pasmie wyrzutow i pretensji.

              Musisz sobie te dwie sytuacje w glowie oddzielic, bo zlewaja ci sie w jedno. Moim zdaniem, obawy rodziny sa calkowicie uzasadnione. Zwlaszcza, jesli maja taki a nie inny obraz waszej sytuacji finansowej. Czy maja racje - to inna historia.

              > co do samego kredytu który chcemy teraz zaciągnąc to powiem tak - gdyby nie był
              > o nas na niego stać to nie decydowalibyśmy się na taki krok.

              Jesli tak, to super. To teraz wez tesciowa, usadz przy stole, wyciagnij swoje obliczenia i wykaz jej, ze was stac i jak wygladaja wasze finanse na papierze.
              Tak czy inaczej - zyrowanie komus kredytu na telewizor czy pralke troszeczke sie rozni od zyrowania kredytu mieszkaniowego. W sposob dosyc oczywisty, powiedzialabym.

              ag
            • ankh_morkpork Na miejscu Twojej teściowej nie podżyrowałabym Wam 22.02.11, 15:36
              kredytu, zwłaszcza hipotecznego. Ja osobiście nie zrobiłabym tego dla nikogo, nawet dla najbliższej rodziny.

              Skoro Wasza sytuacja finansowa jest taka dobra, to nie powinniście potrzebować żadnego żyranta. Skoro potrzebujecie żyranta, to znaczy, że macie za słabą zdolność kredytową. I nie dziwcie się temu, że Wasza rodzina Was krytykuje, a konkretnie Ciebie, bo to Twój brak pracy na etacie ma na to wpływ.

              Wasz problem z dostaniem kredytu jest efektem Waszych decyzji związanych z Waszym życiem zawodowym (i nie krytykuję tu sytuacji, gdy pracuje sie na zlecenie, bo nie można znaleźć pracy na etat). Ale prosząc rodzinę o żyrowanie, dajecie jej prawo do wtrącania się w Wasze finanse i komentowanie podjętych wcześniej przez Was decyzji.
          • qw994 Re: A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej 19.02.11, 11:03
            Ufff... Dokładnie.
            Poza tym dla mnie jest jasne, że teściowa nie chce żyrować tego kredytu, inaczej by nie pytała siostry o radę i nie byłoby tej wspólnej rozmowy, a raczej awantury, przy jednym stole.
      • baba67 Re: A co na to Twój mąż? Dlaczego pozwala swojej 22.02.11, 19:02
        I to jest najlepsza rada. Nie kontynuowac tematu Waszych spraw finansowych. Jesli tesciowa jest uzalezniona od zdania siostry i szwagra, musicie sie niestety pogodzic ze kredytu Wam nie podzyruje.
        Nie zapraszac do siebie(siostry i szwagra) nie odwiedzac ich, w rozmowach telefonicznych zagadywac o nieslubne dziecko szwagra i mlodziencza skrobanke siostry.
        Ale ja mam takie dziwne, moze niesluszne podejrzenia, ze nie o opinie rodziny meza chodzi bo Ci to wisi i powiewa, tylko o to ze w koncu przekonaja tesciowa zeby WAm nie zyrowala.
        No i niestety tak jest w zyciu ze nie ma darmowych obiadow.
    • hakeldama Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 12:16
      Autorko - czemu nie powiedziałaś co że są chamscy i że nie życzysz sobie takiego wtrącania się, nie trzasnęłaś drzwiami i nie wyszłaś? Naprawdę, ja czasami nie jestem w stanie pojąć tego, że w Polsce bycie rodziną dla wielu znaczy siedzenie na tyłku i wysłuchiwanie, jak rodzice/tesciowie robią dzieciom z dupy jesień średniowiecza i trzeba tego pokornie słuchać, bo mama/tata taka jest, bo ona w ten sposób się troszczy, bo szacunek dla tych co wychowali, bla, bla, bla...

      Nie jesteś od nich zależna, nie utrzymują Cię, to powiedz im to a potem olej. Nie ma sensu dawać się traktował jak pomiotło w imię bycia wzorową rodziną.
      • alerta.pl do hakeldama 19.02.11, 10:30
        hakeldama napisała:
        > Autorko - czemu nie powiedziałaś co że są chamscy i że nie życzysz sobie takieg
        > o wtrącania się,

        powiedziałam im, że to nie jest ich sprawa i że nie jesteśmy małymi dziećmi aby mówili nam co mamy robić.
        powiedziałam, że mamy swój rozum i nie podejmujemy pochopnych decyzji tylko przemyślane.
        odniosłam się też odpowiednio to słów w moim kierunku typu nierób i takie tam.
        nie mogłam jeszcze bardziej doslownie wyrazić swojej opini - obok była roztrzęsiona i zapłakana teściowa bo z jednej strony ciężka choroba teścia a z drugiej strony nasz kredyt do którego negatywnie nastawiała ją jej siostra z mężem.
        • hakeldama Re: do hakeldama 19.02.11, 12:30
          Autorko - teraz rozumiem, gdy pisałam mój wcześniejszy post nie pisałaś o tym kredycie. Ja rozumiem, że to przykre, że teściowa wszystko o tym kredycie wypaplała swojej siostrze, wiedząc, że wy nie lubicie jej wtrącania się. Ale z drugiej strony - ten kredyt po trosze dotyczyć ma również jej, skoro jest żyrantem. Więc ja czułabym się niejako źle zabraniając jej mówić o tym, czy radzić się najblizszej rodziny. Z innej jednak strony ta twoja teściowa to jednak (przepraszam) idiotka, bo ja na jej miejscu, nawet, gdybym się poradziła się swojej siostry i jej męza w tej sprawie,i nawet gdyby mi to odradzali, to nigdy-przenigdy bym nie pozwoliła, żeby w takie bezpośrednie dyskusje mi sie wtrącali. To powinna być sprawa pomiędzy teściową, tobą i twoim mężem. I ja, na miejscu twojej teściowej, gdyby nawet moja siostra coś zaczęła na ten temat mówić, na spotkaniu rodzinnym, to szybko bym taką dyskusję ucięła - że to nie czas i miejsce, że nie ich sprawa i że ten temat zamykam. Skoro jednak twoja teściowa to beksa, która daje się ustawiać siostrzyczce, to współczuję - ciężko z takimi ludźmi.

          Zastanawiam się, co ci tu doradzić- jak ja bym postąpiła, gdybym była na twoim miejscu. Otóż, wydaje mi się, że w sytuacji, gdy krewni twojej teściowej zaczęliby temat kredytu na takim ogólnorodzinnym spotkaniu, a teściowa by tego nie ucięła, to ja bym to zrobiła, mówiąc, że ciociu, ale to już my z mamą porozmawiamy sami, bo to nie czas i miejsce na taki temat, a słyszeliscie moze, że Ziutekowi się synek urodził, a tak Ania, jego żona chciała mieć córeczkę? Czy coś w tym stylu. Zmieniasz temat. Bo widzisz, jak zaczynasz się tłumaczyć, że nie jesteś dzieckiem, że masz swój rozum, to tylko nakręcasz, żeby dogadywali. Konsekwentnie ucinasz i tyle - nie będę rozmawiać i już. Nawet jeżeli cię świerzbi język, żeby zacząć dyskusję (a to trudne, oj, ja wiem o tym). Jak do rozmówcy nie dociera - wstajecie i wychodzicie. Idealnie by było, gdyby w tym momencie i w taki sposób dyskusje ucinał twój mąż - tak na przyszłość.

          A teraz, skoro jednak mleko się wylało i awanturka o kredyt się odbyła, to widzę 1 wyjście - tak jak radziły dzieczyny, niech twój mąż pokaże mamie na kartce wasze dochody i udowodni jej, ze was stać na kredyt, niech jej na kartce rozpisze, że więcej was wynosi opłata za czynsz niż rata kredytu, niech jej przypomni, że wy też jej żyrowaliście, zapyta, czy mm ma jekieś obawy, niech pogada jak syn z mamą po prostu.


    • poezja_smaku Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 14:32
      To ja się zapytam co w takim razie robił Twój mąż, w czasie gdy Ty musiałaś słuchać tych wywodów? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, że do niego żadnych uwag nie mieli.
      Co więcej nie rozumiem jak ktos w sumie obcy dla Ciebie może Ci robić takie wyrzuty, nie rozumiem również skąd oni posiadają tak wiele informacji na Twój temat.
      • alerta.pl do poezja_smaku 19.02.11, 10:35
        poezja_smaku napisała:
        > To ja się zapytam co w takim razie robił Twój mąż, do niego żadnych uwag nie
        > mieli.

        oni mieli uwagi ogólnie do naszego planu, a jak chodzi o finanse to zawsze do mnie podbijają , że nie mam pracy na etat, że moja praca to nie praca bo " co to za praca".
        zawsze z mojej strony jest kontra ale to jak grochem o ściane dlatego generalnie rzadko się widujemy bo nie chcę sobie nerwów szargać.

        > Co więcej nie rozumiem jak ktos w sumie obcy dla Ciebie może Ci robić takie wyr
        > zuty, nie rozumiem również skąd oni posiadają tak wiele informacji na Twój tema
        > t.

        ja o sobie nie mówię im nic , mąż również ale za to teściowa jak tylko ma okazję to dzieli się z nimi wieściami.
        o kredycie im powiedziała bo dotyczy on naszego przyszłego mieszkania i tak się zaczęło.
        • qw994 Re: do poezja_smaku 19.02.11, 10:48
          > ja o sobie nie mówię im nic , mąż również ale za to teściowa jak tylko ma okazj
          > ę to dzieli się z nimi wieściami.
          > o kredycie im powiedziała bo dotyczy on naszego przyszłego mieszkania i tak się
          > zaczęło.

          No i wyszło szydło z worka.
          Uwierz mi, gdyby bliska mi osoba miała zostać wrobiona w kredyt przez osobę o, powiedzmy, niestabilnej sytuacji finansowej, to moja reakcja byłaby podobna.
          • alerta.pl Re: do qw994 19.02.11, 11:02
            > No i wyszło szydło z worka.
            > Uwierz mi, gdyby bliska mi osoba miała zostać wrobiona w kredyt przez osobę o,
            > powiedzmy, niestabilnej sytuacji finansowej, to moja reakcja byłaby podobna.

            tyle tylko, że ja nie napisałam, że mamy niestabilną sytuację finansową - stać nas na spłacanie rat kredytu
            • qw994 Re: do qw994 19.02.11, 11:16
              > tyle tylko, że ja nie napisałam, że mamy niestabilną sytuację finansową - stać
              > nas na spłacanie rat kredytu

              To ciekawe w takim razie, dlaczego bank wymaga żyranta. Ja nie musiałam mieć żyranta, jak brałam kredyt na mieszkanie.
              • alerta.pl do qw994 wszystkich innych w tej dyskusji 20.02.11, 10:15
                qw994 napisała:
                > To ciekawe w takim razie, dlaczego bank wymaga żyranta. Ja nie musiałam mieć ży
                > ranta, jak brałam kredyt na mieszkanie.

                może brałaś go w innym czasie a nie w przeciągu kilku miesięcy - teraz banki są bardziej wymagające jeśli chodzi o dochody i wymagają zabezpieczenia.

                a jeśli chodzi o sam fakt kredytu to tak jak wspomniałam - gdyby nie było nas na niego stać to nie zaciągalibyśmy go, bo logiczne jest to, że nikogo narażać nie chcemy.
                od kilku lat nasze obecne opłaty za mieszkanie plus kredyty TRZYKROTNIE PRZEWYŻSZAJĄ ratę tego kredytu na mieszkanie i jakoś długów nie mamy.
                a co do wtrącającej się siostry teściowej to ona również wzięła kredyt na mieszkanie trzy miesiące temu.
                dodam , że dużo większy niż my chcemy a sama ma niepewną sytuację w pracy więc tym bardziej jej wtrącanie się w nasze finanse jest dla mnie nieuzasadnione.

                każdy ma swój rozum i wie co robi, każdy powinien patrzeć w swoje finanse a nie komuś do kieszeni.

                dodam jeszcze, że już ponad pół roku temu rozmawialiśmy z teściami o kredycie na mieszkanie, wtedy też wszystko im wyjaśniliśmy co i jak, odpowiedzieliśmy na każde pytanie i zgodzili się a teraz tuż przed podpisaniem umowy kredytowej gdy mieszkanie już praktycznie jest robią takie numery???
                to według mnie jest nie w porządku bo przeciez my do niczego ich nie zmuszamy - sami wyrazili zgodę więc zaczęliśmy załatwiać formalności.
                dodam jeszcze, że teściowie to nie są starsi ludzie, żeby zaraz ktoś nie powiedział, że pewnie staruszkowie a my chcemy ich wykorzystać.
                teście to młodzi ludzie przed pięćdziesiątką.

                aaa i nie jest tak, że ja wymagam czegoś w zamian tak jak ktoś tutaj napisał, chodzi mi o sam fakt tego, że jak siostra czegoś potrzebuje to teściowa od razu leci i skacze przy niej jak przy królowej ale jak teściowa coś potrzebuje to oni albo nie mają czasu albo są zajęci.nawet jak teściowa jedzie im dzieci pilnować i wraca wieczorem to autobusem bo państwo nie może jej odwieź samochodem który jest przed blokiem.
                przykładów jest jeszcze wiele.

                DLA TYCH CO SĄ PESYMISTAMI I TWIERDZĄ, ŻE nie damy rady spłacać kredytu - na to też mam rozwiązanie ( wiadomo nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie za pare lat - nasz kredyt ma być na 15 lat).
                jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli to po prostu sprzedamy mieszkanie i spłacimy cały kredyt.
                • qw994 Re: do qw994 wszystkich innych w tej dyskusji 20.02.11, 12:08
                  > więc
                  > tym bardziej jej wtrącanie się w nasze finanse jest dla mnie nieuzasadnione.

                  Oni nie wtrącają się w wasze finanse, tylko finanse teściowej. I wcale im się nie dziwię.


                  > każdy ma swój rozum i wie co robi, każdy powinien patrzeć w swoje finanse a nie
                  > komuś do kieszeni.

                  Skoro ty zajrzałaś do kieszeni teściowej, to zajrzała tam również jej siostra i nie miej o to pretensji.
                  Tak jak napisałam wcześniej - wszystko wskazuje na to, że teściowa ma poważne wątpliwości co do żyrowania wam kredytu, bo inaczej nie radziłaby się swojej siostry.
    • lusseiana Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 15:58
      To ja się tak zapytam... po cholerę utrzymujesz z nimi kontakty? Mąż siłą Cię ciągnie na te spotkania? Za włosy targa przez miasto? Wiąże i w bagażniku przywozi? Faceta masz w domu, czy pacynkę na sznurku, że jak mamusia zawoła, to już szybciuteńko leci?

      Jak już mąż nie umie się własnej rodzinie postawić, to chociaż Ty byś mogła...
      • alerta.pl do lusseiana 19.02.11, 10:39
        lusseiana napisała:
        > To ja się tak zapytam... po cholerę utrzymujesz z nimi kontakty?
        kontaktów z nimi praktycznie nie utrzymujemy - czasem wpadniemy na siebie u teściów ale wtedy zaraz my wychodzimy do domu bo nie chce mi się z nimi rozmawiać.
        teraz pojechaliśmy tylko ze względu na stan zdrowia teścia.

        ja się stawiam pewnie dlatego mnie nie akceptują.
        przeszkadza im to, że mój mąż odkąd jest moim mężem nie jest na ich każde zawołanie tak jak to bylo zanim mój mąż mnie poznał.
    • calineczka_777 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 17:33
      Dolacze sie do chorku poprzednikow i zapytam dlaczego pozwolilas na takie traktowanie swojej osoby? Masz prawo sie bronic i to niezaleznie od tego jak zachowuje sie twoj maz w takiej sytuacji. Nie wiem jak twoj maz zareagowal,bo ty nic nie piszesz, ale wg mnie to nieistotne, bo tym masz buzie i powinnas sie im tak odszczeknac, zeby nastepnym razem dokladnie przemysleli kiedy wejda z butami w twoje zycie i zaczna po chamsku robic komentarze czy dawac rady, ktorych ty nie potrzebujesz i o ktore nie prosilas. Uwazam, ze jesli zdecydujesz sie spotkac z tymi osobami jeszcze raz (choc powodow do spotykania sie z nimi ja osobiscie nie widze, bo co ty masz z tego, ze spotykasz sie z krytykantami?), to powinnas na przyszlosc dobrze przygotowac sie do spotkania z takimi toksycznymi krytykami. Pewnie juz mniej wiecej wiesz za co cie krytykuja, wiec wymysl sobie jakies ciete riposty, zabawne powiedzonka, ktore pokaza im, ze masz ich .... (gdzies). Pewna forma obrony byloby gdybys zaczela tez grzebac im w zyciu i zaczala ich krytykowac, dawac "cenne" rady - np. mozesz wspomniec tej pani o zmarszczkach i glosno i dlugo zachwalac krem pod oczy skoro "tak cie to postarza, kochanie, wygladasz na co najmniej 10 lat wiecej" albo wspomniec jej mezowi, ze twoj kolega, dokladnie w wieku tego pana nie tylko ze zarabia 3 razy wiecej ale i ma samochod sluzbowy, zone mlodsza o 10 lat (i bez zmarszczek oczywiscie)i jak on to robi, ze nie jest nieudacznikiem ? Itp. Powodow do zlosliwych uwag sie znajdzie duzo - mysle, ze jak oni zauwaza, ze tez potrafisz byc chamska to przestana cie tak krytykowac.
    • kol.3 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 18.02.11, 21:04
      Wygląda na to, że Twoja sytuacja zawodowa i dochody uzyskiwane z umów, z pracy na czarno? są niewysokie i niestabilne, oczekiwania zawodowe nierealne, zawyżone w stosunku do kwalifikacji, co powoduje że stałej pracy nie możesz znaleźć, i to Ci rodzina wytyka. Rodzina uważa, że w jakiś sposób Wam jednak pomaga finansowo, co Ty negujesz, ciekawe jak jest w rzeczywistości?. Bierzecie kredyt, co niepokoi rodziców męża. Wtrącają się z troski o męża, co nie jest pożądane, ale mało kto jest święty. Gdyby mężowi noga powinęła się zawodowo, to kto ten kredyt ma spłacać? Czy myślałaś o tym? Nie wiem czy mąż nie dzieli się z rodzicami swoimi przemyśleniami, stąd zmasowana krucjata przeciwko Tobie, jako osobie nie podejmującej odpowiedzialności finansowej za rodzinę.
      • alerta.pl do kol.3 19.02.11, 10:46
        kol.3 napisała:
        > Wygląda na to, że Twoja sytuacja zawodowa i dochody uzyskiwane z umów, z prac
        > y na czarno? są niewysokie i niestabilne,

        średnia moich dochodów to średnia krajowa taka jak w pracy na etat w moim rejonie.

        >oczekiwania zawodowe nierealne, zawy
        > żone w stosunku do kwalifikacji, co powoduje że stałej pracy nie możesz znaleźć
        > , i to Ci rodzina wytyka.

        nie mam zawyżonych oczekiwań - mogę podjąć każdą pracę bo żadnej się nie boję, a leniem też nie jestem

        >Bierzecie kr
        > edyt, co niepokoi rodziców męża. Wtrącają się z troski o męża,

        to nie jest niepokój rodziców męża tylko siostry i szwagra od teściowej.
        teścią jasno wyjaśniliśmy sytuację, powiedzieliśmy wszystko co i jak i nie mieli zastrzeżeń , dopiero po rozmowie z siostrą teściowa zaczęła wątpić w swojego syna.

        mąż nie ddzieki się z rodzicami nowinkami z naszego życia
        • kol.3 Re: do kol.3 19.02.11, 11:51
          Ja w swoim poście podsumowałam tylko to co sama napisałaś na wstępie.
    • qw994 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 09:56
      Zadziwiające, że tłumaczysz się im, tłumaczysz się nam... Masz to we krwi?

      Ja po pierwszym ataku słownym wstałabym, powiedziała, że sobie nie życzę i opuściła towarzystwo.

      Miałabyś też od razu test na lojalność męża - pójdzie za tobą, czy nie. Bo jeśli nie, to się dobrze zastanów, z kim ty właściwie jesteś.
      • kol.3 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 12:10
        Ona się tłumaczy, bo wciska nam kit, tak samo jak rodzinie.
        To jest klasyczne wrabianie rodziny w wielką odpowiedzialność finansową i jeszcze z fochami że śmią się odezwać.Zdaje się że para zdominowała teściową aby wspólnie z nimi wzięła kredyt (nijak nie mogę się doczytać, czy teściowa ma być współkredytobiorcą czy żyrantem - być może para małżeńska nie ma nawet zdolności kredytowej), a kiedy rodzina teściowej chce teściową ostrzec przed ryzykiem - wielkie pretensje, że rodzina psuje im interes.
        • qw994 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 19.02.11, 12:24
          > Ona się tłumaczy, bo wciska nam kit, tak samo jak rodzinie.

          Wiem, sama to pierwsza zauważyłam, jak miauknęła o żyrowaniu kredytu :)



          > To jest klasyczne wrabianie rodziny w wielką odpowiedzialność finansową i jeszc
          > ze z fochami że śmią się odezwać.Zdaje się że para zdominowała teściową aby wsp
          > ólnie z nimi wzięła kredyt (nijak nie mogę się doczytać, czy teściowa ma być ws
          > półkredytobiorcą czy żyrantem - być może para małżeńska nie ma nawet zdolności
          > kredytowej), a kiedy rodzina teściowej chce teściową ostrzec przed ryzykiem - w
          > ielkie pretensje, że rodzina psuje im interes.

          Mam to samo zdanie.
          Teściowa ma być żyrantem.
    • melania.po2 Re: Pasożyt z wysokimi ambicjami a do tego nieró 22.02.11, 17:45
      Ja sie tylko zastanawiam dlaczego oni proponuja ci prace w sklepie czy cukierni, skoro wasze oplaty +kredyty sa 3 razy mniejsze od dochodow?Pojdziesz do sklepu i dostaniesz 1000 zl.Do tego nie bedzie cie w domu calymi dniami i wekendy?dopiero by ci te prace wytyklali.
Pełna wersja