piotr_57
20.02.11, 11:20
Nie pamiętam dokładnie cytatu, ale jest gdzieś w piśmie taki tekst o opuszczeniu ojca swego i matki swej i podążaniu za mężem czy żoną, nieważne kto za kim.
Jak to jest w Waszych rodzinach, lub jeśli takowych jeszcze nie posiadacie, to jak myślicie.
Czy człowiek po ślubie oddala się od własnej rodziny? Czy "wnika" do rodziny małżonka?
Czy bardziej kobieta do rodziny męża, czy raczej mąż do rodziny żony?
Gdy byłem małym dzieckiem, sporo jakiś ciotek wujków, innych krewnych z rodziny mamy gościło w naszym domu, z okazji świąt , imienin mamy, ojca itp. Z czasem było ich coraz mnie. Część odchodziła drogą naturalną, część kontaktów zerwała się. W końcu pozostali tylko dwaj bracia mamy. Później i oni odeszli.
Dzisiaj identyczną tendencję widzę w swojej rodzinie. Po ślubie znałem całą ogromną rodzinę żony. Jeździliśmy do nich, nawet prowadziliśmy wspólne interesy, piło się i bawiło.
Dzisiaj nie kontaktuję się już nikim z jej rodziny, chociaż nie było jakiegoś spektakularnego wydarzenia, które by te stosunki zmieniły.
Czy to jest to "podążanie" żony za mężem?
Czy Wy też "podążyłyście" za swoimi mężczyznami, czy może oni podążyli za Wami?
A może nie widzicie takiego problemu i żyjecie, w harmonii, w obu rodzinach ?