kinemator Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 18:50 Ja przechodziłem drogę od wierzącego do wierzącego-niepraktykującego a później do ateisty. Ostanie przejście było dosyć szybkie i bezbolesne, chyba podczas oglądania jakiegoś wykładu. Wystarczyło się zastanowić czy mam dobry powód, żeby wierzyć w Boga, dlaczego miałbym akceptować coś co nie jest poparte dowodami, jak wykazać czy rację mają muzułmanie, żydzi lub chrześcijanie. Jak jest powód dlaczego jesteś chrześcijanką i czy byłby to dobry powód dla innych? Odpowiedz Link Zgłoś
marnow244 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 19:14 Byłam w podobnej sytuacji. Pochodze z katolickiej, konserwatywnej rodziny - każda niedziela, święta w kosciele, majówki, różańce, wszystkie święta obchodzone bardzo uroczyście i tradycyjnie. Generalnie wszystko po bożemu. Czułam się w tym świecie bezpieczna i nawet mi się podobało. Jako nastolatka przeżyłam bunt i przestalam chodzić do kościoła, bo mi się nie chciało. W wieku około 20 lat wróciłam na łono kościoła i zaczęłam poszukiwać Boga. Ale to już nie było to samo. Także zawiodłam się na instytucji kościoła, do której bardzo chcialam przynależeć, bo chciałam być częścią tego w co wierzy moja rodzina i moi bliscy. Ale nie znalazłam wsparcia ani nie znalazłam Boga. Na początku trudno mi było przyznać się do tego przed samą sobą - jak to... przecież to było całe moje dotychczasowe życie, tak zyłam, w to wierzyłam (czyt. oczekiwano tego ode mnie) - myślałam. Z czasem odchodziłam od kościoła i od boga. Po wielu głębokich przemyśleniach doszlam do wniosku, że boga nie ma. Dla mnie nie ma. Uważam, ze po prostu trzeba sie starać być dobrym człowiekiem, tworzyć coś dobrego itp. myślę, że po prostu potrzebujesz trochę czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
your-beta Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 19:20 Witaj, nie wiem czy takiej odpowiedzi oczekujesz, zresztą często zadajemy pytania z tak zwana tezą. Ludzie, do kórych się udałaś zawiedli cię. Nie byli dać wstanie zadowalających cię odpowiedzi. 1). Ludzie to tylko ludzie i nie mają gotowych i satysfakcjonujących odpowiedzi na większość pytań. 2). Możliwe, że odpowiedzi, które dostałaś nie były tymi które chciałaś usłyszeć. Może chciałaś żeby ktoś ci przyznał rację albo powiedział, że to co robisz jest spoko. Mnie się wydaje, że każdy powinien szukać własnych odpowiedz w świetle tego w co wierzy lub nie. A co ważniejsze PONOSIĆ ODPOWIEDZIALNOSĆ ZA WŁASNE WYBORY. Powiem ci z własnego doświadczenia - ja wróciłam po latach do kościoła i cieszę się z tego. Nie intersuje mnie co na ten temat sadzą inni, jestem dorosła. często nie chce mi sie iśc na mszę, ale wiara była moim wyborem i trzymam się go. Zapewne życie z ateistą jest łatwiejsze, bo nic ci nie każe, w niedziele możecie spać do 3. Ale mama dziwne odczucie po przeczytaniu twojego postu, że nie jesteś pewna swojego wyboru i szukasz potwierdzenia. Dokonaj wyboru i trzymaj się go, bo nie ma sęsu robić rzeczy na pół gwizdka. Odpowiedz Link Zgłoś
wkkr Pierwszy list do Koryntian 21.02.11, 19:32 7 Małżeństwo ...Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje!... www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/7.php Odpowiedz Link Zgłoś
pilmajor Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 19:47 Pierwszy mój konflikt to konieczność ,,odmówienia " wobec całej [V] klasy modlitwy -sprawdzian.Inne też ale gdy przed ślubem mój spowiednik [prof.K..]na pytanie jak Bóg mógł dopuścić do tracenia w komorze gazowej [mieszkałem wtedy obok Majdanka] niewinnych dziewczynek i chłopców odpowiedział:,,ale dzieki temu pozbyliśmy się Ż..."zaczęło się naprawdę.Doszły zdjęcia Moniki Warneńskiej z Kambodzy na których 5-8 dzieci ,żywych czasem wisiało na prętach bambusa wbitych w odbyt a wystających z PRAWEGO ramienia [dłużej zyły] i jej dylematu ;zabić je czy iść dalej?! Odpowiedz Link Zgłoś
milkamaster Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 20:43 Witam, doskonale rozumiem, co można czuć w takiej sytuacji ... Tak jak Ty byłam zawsze związana z Kościołem, najbardziej właśnie w okresie dojrzewania. Jednak w momencie, kiedy zaczęłam stawać się dorosła, poznałam swojego męża, zakochałam się, zaczęłam zadawać różne pytania ... ciężko było mi ze świadomością, że w momencie kryzysu człowiek jednak mimo wszystko pozostaje sam ... nie otrzymałam takiego wsparcia, jakiego oczekiwałam ... mimo najszczerszych chęci ludzie z "tych" kręgów próbują wybić Ci z głowy jakiekolwiek odważne pytania, dylematy ... wyszło jak wyszło, rozwiodłam się ... zostałam sam na sam z mnóstwem przemyśleń na temat tego, co dalej ... dziś ponownie jestem mężatką i jestem szczęśliwa w tym małżeństwie, a jednocześnie coś się kołacze w człowieku, że miało być raz i na zawsze ... ale dla "ludzi Kościoła", jakkolwiek próbowaliby być Twoimi przyjaciółmi, jesteś skreślona, bo masz na swoim koncie rozwód ... smutne to, bo nie zawsze ludzie się zastanowią, że KAŻDY rozwód jest dramatem dla obu stron ... do dziś źle się z tym czuję, ale czasu nie cofnę ... różne są przyczyny podjęcia tak dramatycznej decyzji ... tworząc nową rodzinę, tzw. rekonstruowaną, wchodzi się w nową sytuację, też niełatwą, ale według KK powinnam w wieku niespełna 30 lat do końca życia zostać osobą samotną ... w momencie, kiedy podejmujesz się być w związku z kimś, kto ma dziecko, i nawiązujesz więź z nową rodziną, odrobina odpowiedzialności wymaga, by tego nie psuć, by nie fundować dziecku kolejnych niefajnych przeżyć ... stanowisko KK jest jednoznaczne - odejść, odgrodzić się i do końca życia trwać w potępieniu i samotności ... czy o to chodzi ? pewnie nie, ale jaka jest alternatywa ? źle się czuję z tym wszystkim, a jednocześnie dobrze wiem, że nie ma "złotego środka" w tej sytuacji ... do dziś miotam się w kwestii powrotu do Kościoła katolickiego ... nie czuję już tej więzi, co kiedyś, innego wyznania sobie nie wyobrażam, aczkolwiek nie odgradzam się na zasadzie "bo nie" ... ale jakaś pustka pozostaje ... co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 21:20 odnoszę się tylko do 1 postu, nie czytałam reszty źle w tym wszystkim ustawiłaś sobie priorytety, skoro od zawsze byłaś wierząca, to dlaczego nagle osobą decyzyjną (za Ciebie) miała być Twoja koleżanka "z parafii" ? oceniasz swoją wiarę patrząc na innych, to ich życie i ich decyzje, słowa, postawy, a Ty masz swoje kościół dopuszcza nawet śluby z ateistami, więc szczerze nie rozumiem dlaczego akurat postawa znajomych tak Cię ubodła ja wierzę w to, że w życiu potrzebna jest religia zauważ, że gdyby trzymać się zasad kk, miałoby się tyle mniej problemów w życiu i właściwy rytm, bo - w niedzielę nie wolno Ci pracować - świetnie, człowiek raz w tygodniu powinien mieć zupełne lenistwo, zregenerować siły, odprężyć się - to jest mile widziane z punktu chyba każdej filozofii życiowej - w piątki powinno się pościć (chociaz nie jest to post nakazany) - świetnie, nawet jak ktoś bardzo lubi mięso ale ten jeden dzień się powstrzyma dzięki religii i przeleci na warzywach i nabiale - dobre dla zdrowia - powinno sie modlić - świetnie, modlitwa, to coś jak afirmacja, jak medytacja, obecne w wielu religiach i fizolofiach pod różnymi nazwami, odpręża mózg i daje siłę psychiczną - kk nie namawia do zła, modlisz sę o dobro, starasz się trzymac dobra i wiele innych ale te powyższe często mi przychodzą do głowy jedyne co był wyłączyła z KK jako ja, to poczucie winy i spowiedź, kościół się zmienia i niewykluczone, że niebawem odejdzie od takiej formy spowiedzi, jaka jest obecnie wpajanie dziecku od małego, że jest złe z natury i musi się wyspowiadać, a każde nawet niewielkie przewinienie jest groźnie nazywane grzechem i czyni z dziecka automatycznie diabła wcielonego - to jest moim zdaniem złe i niepotrzebne.. można zasady wpajać w inny sposób, także to aby kierować się dobrem w życiu.. nie powinno to być tak, że albo jestes dobra albo będzie surowa kara człowiek ma to do siebie, że sam się kształtuje, kościół ma mu pomagać w wierzeniu ale nigdzie nie jest napisane, że trzeba bezkrytycznie podchodzić do kościoła jako do instytucji.. Twoim guru ma być Bóg, a nie proboszcz, zakonnica czy koleżanka oazowiczka prawdziwa wiara moim zdaniem, to właśnie poczucie wolności ciężko to zrozumieć ale ja w to wierzę Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 21:29 poczytałam watek i jednak prawdą jest, że nie powinno się w towarzystwe rozmawiac o religii, polityce i pieniadzach :D Odpowiedz Link Zgłoś
joan-naaa Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 22:07 baaardzo długa dyskusja i szczerze przyznam, że większej jej części nie przeczytałam- taki leniuszek ze mnie;) ale do Autorki przecież piszę... Bardzo dobrze Ciebie rozumiem, bo jestem- właściwie to byłam, bo przestałam się tym tak przejmować- w bardzo podobnej sytuacji. I myślę, że takich ludzi jest więcej. W każdym razie na pewno nie jesteś w tym osamotniona:) wychowałam się w rodzinie katolickiej... W sumie to nazwałabym ją "katolicką"- tak z nazwy tylko. Dla mnie katolik to ktoś, kto żyje wg zasad religii katolickiej- nie tak, że tego przestrzega, tego nie, bo mu się nie podoba. Jest religia, są zasady, założenia- nie żyjesz wg nich, nie zgadzasz się z nimi, to katolikiem nie jesteś... No i ja się np. za katoliczkę nie uważam. Czy wierzę w Boga? Nie jestem pewna, czy istnieje, choć wydaje mi się, że jakiś tam -nazwijmy go- Byt Najwyższy istnieć musi... Czasem nawet z Nim/ ze sobą (?) rozmawiam i jest mi dzięki temu jakoś tak w życiu łatwiej... Ale czy istnieje na pewno, to nie wiem, bo i skąd mam wiedzieć? ale wiem, że jeśli istnieje, to musi to być Istota Bardzo Mądra, która raczej z przymrużeniem oka patrzy na to, jak ludzie tworzą sobie religię, wymyślają dziwne nielogiczne zasady itd. I szczerze wątpię w to, żeby- jeśli tylko piekło istnieje- wtrącała tam ludzi za to, że np. nie chodzą w niedzielę do kościoła i nie odklepują bezmyślnie regułek, które im władowano do głowy;) przykładów oczywiście można by podać więcej, ale nie o to tu chodzi. I wątpię też, zeby ta istota denerwowała się za to, że ktoś zastanawia się nad jej istnieniem- znaczy, że myśli ten ktoś i bardziej jest wartościowy moim zdaniem od tych z "wiarą" bezmyślnie wdrukowaną do mózgu... Tak naprawdę liczy się to, jakim kto jest człowiekiem, w jaki sposób żyje i czy nie krzywdzi innych, a nie .......... (i tu by można wymieniać i wymieniać)- w to chcę wierzyć i w to, że jeśli Bóg istnieje to uważa podobnie...;) A jeszcze co do ewentualnego ślubu- nie planuję kościelnego, bo wydaje mi się, że w moim przypadku byłoby to hipokryzją... Nawet te nauki przedmałżeńskie byłyby w moim wykonaniu kłamstwem i hipokryzją... I spowiedź z grzechów, które za grzechy nie uważam, a KK tak-też... Odpowiedz Link Zgłoś
sootball Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 22:16 Straciłam wiarę jakiś czas temu. I widzę dwie rzeczy: 1. Ludzie najczęściej tracą wiarę z przyczyn osobistych. (Ja też). Nie dlatego, ze zauważyli braki w filozofii, dziury, których nie da się załatać. Nie, najpierw jest jakieś osobiste rozczarowanie, a dopiero potem refleksja. Albo dokładniej - rozczarowanie toruje drogę myślom, które wcześniej były tłumione i odsuwane. 2. Kiedy straciłam wiarę, zobaczyłam jak bardzo męczą się i wiją ludzie wierzący, ale wątpiący, żeby za wszelką cenę pogodzić swoją emocjonalną potrzebę wiary i obraz świata z jego najsilniejszymi filarami, obraz, w którym zostali wychowani, z wnioskami, które nasuwa im ich własne życie i przemyślenia. Jak tu zrobić, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko. Odpowiedz Link Zgłoś
mwojc2 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 21.02.11, 23:03 Tu masz alternatywę do KK: nowydekalog.pl Odpowiedz Link Zgłoś
swieta-panienka Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 00:14 mwojc2 napisał: > Tu masz alternatywę do KK: Jej jest potrzebna odtrutka, a nie inna trucizna. Odpowiedz Link Zgłoś
polakonly Idealizm jest cechą młodych wartościowych ludzi 22.02.11, 00:38 Jest specyficznie ludzkim pragnieniem ładu moralnego, pragnieniem czynienia i odwzajemniania dobra. Oto szlachetne żródło każdej religii i wiary religijnej . Od tysiącleci wykorzystują je kapłani tychże religii, aby werbować nowych wyznawców, wpoić im jedynie słuszny zbiór prawd objawionych i sprawowując nad nimi władzę żyć jako kasta uprzywilejowana. Z biegiem czasu twórczy idealizm młodości zamienia się w prymitywne przekonanie "wiernego" iż jest depozytariuszem prawdy wyższego rzędu -"boskim pucharem" z czego wynika jego samozadowolenie i poczucie wyższości wobec "niewiernych". Doprowadziwszy "wiernych" do tego etapu kapłani podtrzymują u nich ten stan zbiorowej hipnozy, napełniając swoje kabzy wszelkimi dobrami doczesnymi. Wzamian religia parafrazując imć Waldorffa "łagodzi obyczaje" i wprowadza społeczny ład, a zarazem stagnację. Do takich smutnych konkluzji doszedłem pielgrzymując razem ze swoim Kościołem. Odpowiedz Link Zgłoś
polakonly Sądzę że masz zbyt żywą inteligencję aby być bezkr 22.02.11, 00:58 krytycznym religijnym medium. Ona oraz doświadczenie życiowe będą Twoim lekiem. Młodzieńczy idealizm ludzi inteligentnych i dążących do rozwoju intelektualnego owocuje tym, że nie będąc już tak żarliwymi komunistami czy katolikami - są w życiu dorosłym ludżmi po prostu ludżmi przyzwoitymi, szanującymi ludzi o odmiennych poglądach, uczciwymi, prawdomównymi, sprawiedliwymi, wrażliwymi i wierzącymi....w demokrację. Tylko tyle - i aż tyle... Tak Ci dopomóż Bóg i Trójca Przenajświętsza. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sądzę że masz zbyt żywą inteligencję aby być 22.02.11, 09:03 polakonly napisał: > bezkrytycznym religijnym medium Bezkrytyczne religijne medium. To dobre słowo. Kojarzy mi się z ulubionym kościelnym słowem "formacja". Kościół formuje masę. Wkłada masę do foremek i formuje religijnie. Formuje sumienia. Formuje osobowości. Człowiek wg popularnych mniemań duszpasterskich jest bezwładnym medium (=ośrodkiem), któremu trzeba nadać formę. :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sądzę że masz zbyt żywą inteligencję aby być 22.02.11, 09:06 > Młodzieńczy idealizm ludzi inteligentnych i dążących do rozwoju intelektualneg > o owocuje tym, że nie będąc już tak żarliwymi komunistami czy katolikami - są w > życiu dorosłym ludżmi po prostu ludżmi przyzwoitymi, szanującymi ludzi o odmie > nnych poglądach, uczciwymi, prawdomównymi, sprawiedliwymi, wrażliwymi i wierząc > ymi....w demokrację. Tylko tyle - i aż tyle... Ciekawe jest dla mnie porównanie drogi życiowej żarliwych komunistów i katolików. Coś w tym jest. Choć z żarliwych komunistów wyszło więcej wybitnych postaci, takich jak Kuroń, Kołakowski, Michnik (co by nie mówić o jego dzisiejszym wizerunku). Jaki wybitny liberał-demokrata wyszedł spośród żarliwych katolików? Nie znam. To po lewej stronie barykady bardziej (pomimo wszystko) ceniony był krytycyzm myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: Sądzę że masz zbyt żywą inteligencję aby być 22.02.11, 19:05 Nie moa co porównywać komunistów z katolikami, komuniści działają w sferze realnej i mają praktyczny cel - chcą bardziej wyrównanej dystrybucji dóbr, to jest cała ideologia. Katolicyzm nie ma żadnych praktycznych celów, celem katolicyzmu jest osiągnięcie domniemanego zbawienia przy użyciu domniemanych środków. Dlatego też żarliwi katolicy nie mają żadnych osiągnięć, Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sądzę że masz zbyt żywą inteligencję aby być 22.02.11, 20:09 > Katolicyzm nie ma żadnych praktycznych celów, celem katolicyzmu > jest osiągnięcie domniemanego zbawienia przy użyciu domniemanych środków A tu bym się nie zgodziła: Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać... i jeszcze pokój czynić... Odpowiedz Link Zgłoś
polakonly "Niebo gwiażdziste (i nic więcej!-przyp.mój) nade 22.02.11, 01:10 nade mną, a prawo moralne we mnie" mawiał Emmanuel Kant. No ale większość z nas nie posiada intelektu na miarę Kanta i w tym problem. Dlatego przeciętny człowiek, aby nie stał się bestią, potrzebuje religii. Odpowiedz Link Zgłoś
hy-patia Re: "Niebo gwiażdziste (i nic więcej!-przyp.mój) 22.02.11, 05:24 I tu... sie mylisz. Religia nie jest NIEZBEDNA by nie stać się bestią. Popatrz na twarze fanatyków religijnych - te z reportarzy z Iranu np. Toż to są twarze bestii. Nie trzeba być E.Kantem by posiąść zrozumienie, ze religie to sa instytucje do manipulowania innymi dla własnych (kapłanów) korzyści. Zniewolenie umysłu to cel takich organizacji. Straszenie piekłem, potepieniem i ostracyzmem za indywidualizm a nie stadne-bezmyślne "podążanie" za "kapłanami" to metoda podporządkowania ludzi celom merkantylnym zinstytucjonalizowanych organizacji religijnych. Spowiedź, to jest poniżenie dla jednostki. Ustanowił to krk na Soborze Laterańskim w 1116r. Polecam: forum.echodnia.eu/historia-krk-t89513/ "1116 r. – Sobór Laterański ustanowił spowiedź „na ucho” 1140 r. – Ułożono i przyjęto 7 sakramentów świętych. 1204 r. – Zaczęła działać Święta Inkwizycja. Słudzy kościoła zamęczyli lub spalili żywcem setki tysięcy ludzi. Piece służące do palenia ludzi, takie jakie były budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, po raz pierwszy stosowane były przez chrześcijańską inkwizycję. „Encyklopedia katolicka” twierdzi, że inkwizycja „dużo zdziałała dla cywilizacji”. 1204 r. - Papież Innocenty III wysłał armie krzyżowców do Konstantynopola: Żołnierze Chrystusa zdobyli Konstantynopol, z zaciekłością grabiąc i mordując mieszkańców. Następnie plądrują i palą miasto. Według relacji kronikarza Geoffrey’a Villehardeuin’a, nigdy przedtem, od stworzenia świata, nie wywieziono z miasta tylu bogactw." Polecam też historię Hypatii. I Czytanie tygodnika Fakty i Mity. To pomoże Ci zrozumieć róznicę miedzy wiarą a religia a kk. Myślenie ma przyszłość. Ja zaczęłam praktykować je w wieku 13. lat, kiedy poraz pierwszy wysłuchałam, z UWAGĄ kazania głoszonego z ambony. Zrozumiałam wówczas, że jestem indoktrynizowana przez mężczyznę i urabiana na jego użytek a do polemiki nikt mnie nie dopusci. Polecam dużo czytania i samodzielnego myślenia. A co powiedzą INNI?/ NO cóż, Oni nie będą za Ciebie żyć i ponosić konsekwencji. Jedyne na co możesz od Nich liczyc to: krytyka, nietolerancja i potępienie. Jak możesz oczekiwać przywództwa duchowego od mężczyzn, którzy nie maja pojęcia o życiu rodzinnym czy małzeńskim a pouczaja na ten temat, sami naruszając celubat, gwałcąc dzieci, okradając Ojczyznę itp. itd. Myślenie nie boli a stadne podązanie za tradycja nie wymaga ŻADNEGO wysiłku intelektualnego - tak jest łatwiej. Powodzenia życzę w dochodzeniu do rozumu. ----------------------------------------------------------- "Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego" - Bertrand Russell. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: "Niebo gwiażdziste (i nic więcej!-przyp.mój) 22.02.11, 10:07 polakonly napisał: > nade mną, a prawo moralne we mnie" mawiał Emmanuel Kant. No ale większość z nas > nie posiada intelektu na miarę Kanta i w tym problem. Dlatego przeciętny człow > iek, aby nie stał się bestią, potrzebuje religii. Ten pan się nazywał Immanuel Kant, nie Emmanuel (Bóg jest z nami). I on znalazł drogę do Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
gravedigger1 Re: "Niebo gwiażdziste (i nic więcej!-przyp.mój) 22.02.11, 10:54 alpepe napisała: > I on znalazł drogę do Boga. Każdy może znaleźć swoją drogę do swojego boga. Ale też każdy może znaleźć właściwą drogę do innego człowieka, co jest o wiele ważniejsze, ponieważ żyjemy wśród ludzi, a bóg jest tylko ideą. Odpowiedz Link Zgłoś
polakonly Jakaż to satysfakcja spotkać ludzi myślących!! 22.02.11, 23:22 Cieszę sie że moja refleksja była zaczynem. Chętnie przyjmuję argumenty hy-patii. Dziękuję za tę porcje wiedzy historycznej. Zaiste amnezja dot. historii Kościoła Rzymskiego jest w Polsce szczególnie glęboka, bo to inne kraje doświadczyły watykańskiego ognia i miecza, polowań na czarownice i palenia na stosach za herezję. U nas to raczej historia manipulacji i zakamuflowanej zdrady (Targowica). Jest także karta heroiczna KK - walka z komunizmem, choć jak się teraz okazuje nie była ona niestety walką o wyzwolenie i demokrację, lecz walką o władzę nad Narodem i posiadanie. Konkordat i Przekręt Tysiąclecia dowodzą tego niezbicie. "Nieszczęsny dar wolności"(Tischner).Wolności, która KK w Polsce przyniosła upadek moralny. Innym moim adwersarzom wypomnę aby nie utożsamiali Boga w rozumieniu Kanta z Bogiem w rozumieniu Rydzyka, bpa z Kielc i im podobnych . Odpowiedz Link Zgłoś
swieta-panienka lekarstwo: www.swietapanienka.pl 22.02.11, 00:12 Chcesz siię wyleczyć? Zapraszam. Pokazuję jak śmieszne mogą być rytuały i zachowania katolickie. Śmiech jest najlepszym lekarstwem. www.swietapanienka.pl adres mailowy na stronie znajdziesz Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 03:28 Droga Dziwczyno Rzeznika, KK to nie jest organizacja dla ludz myslacych, tylko dla ludzi wygodnych, leniwych intelektualnie. Pojda co niedziela, odspiewaja co trzeba, obmowia pod kosciolem kogo trzeba. Z darow dla biednych powybieraja co smakowitsze kaski, swoje brudy skrzetnie ukryja lub sie nimi afiszuja. No i maja spokoj ducha bo sa blogoslawieni, mimo, ze nic nie widza, nie mysla. Wystarczy wierzyc. oc za komfort. Masz bardzo trudny wybor: Koscoil i ludzie, ktorzych denerwujesz swoimiposzukiwaniami (bo oni tam sa dla swietego spokoju), czy samodzielne zycie na wlasna odpowiedzialnosc. To drugie jest trudniejsze bo wymaga stalego myslenia i konfrontowania swojego zycia z regolami, ktore wpoila nam nasza, chrzescijanska kultura. Powiem Ci, ze tak zwani ateisci, tak naprawde zadnymi ateistami nie sa. Sa przesiaknieci religia dziecinstwa i w zyciu i tak kieruja sie zasadami dekalogu, generalnie mowiac. Znam dobrze ludzi innych, egzotycznych wyznan, ktore z chrzescijanstwem nie mialy wiele wspolnego. Z reka na sercu powiem, ze zyja tak jakby znali dekalog. Moge rzec sa prawdziwymi chrzescijanami. Nie wazne wiec jaka przynaleznoscia sie podpisuejsz, ale kim w rzeczywistosci jestes, jak zyjesz. A Twoi znajomi, ktorzy odsuneli Cie od siebie sa ......nie powiem tego. Typowe Pole-Katole, sama widzisz, nie podadza reki potrzebujacemu. Wytkna go palcem, wyrzuca poza nawias. Nic sie nie zmienilo od stuleci. Jestes czrownica, jesli ich nie kochasz. Odpowiedz Link Zgłoś
bling.bling Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 09:49 > Powiem Ci, ze tak zwani ateisci, tak naprawde zadnymi ateistami nie sa. Sa prze > siaknieci religia dziecinstwa i w zyciu i tak kieruja sie zasadami dekalogu, ge > neralnie mowiac. Wiesz że gdzieś dzwoni ale nie wiesz w którym kościele (sic!) Ateista to człowiek nie wierzący w boga/bogów. Koniec kropka. Nie są przesiąknięci religią bo nie są religijni, nie wyznają żadnej religii. Są za to ludźmi moralnymi. Popełniłaś więc błąd utożsamiając religię z moralnością. To często popełniany błąd a jeszcze częściej taki błędny argument jest wykorzystywany w dyskusjach potępiających ateizm jako niemoralny. Moralność jest funkcją przede wszystkim społeczną a nie religijną. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna_rzeznika Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 17:06 kochanic.a.francuza napisała: > Jestes czrownica, jesli ic > h nie kochasz. Cudowne:D dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 19:08 Nie zgodzę się z tym że ateista tak naprawdę nie jest ateistą, jesteśmy ateistami - i świadomie przyjmujemy pewne wartości które można nazwać chrześcijańskimi, chociaż w zasadzie kultury śródziemnomorskie wypracowały te wartości długo przed powstaniem chrześcijaństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
aazz91060 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 04:42 Naprawde Twoje rozstanie z Kosciolem bylo bolesne? Zycze Ci zebys tak dbala o swojego faceta jak dbalas o relacje z Kosciolem. Odpowiedz Link Zgłoś
enlightened Religia = choroba 22.02.11, 06:01 Bylem w podobnej sytuacji jak ty. Teraz, majac ponad 30 lat, ostatni raz w kosciele bylem 15 lat temu. Oto cytat ktory wyleczyl mnie z choroby ludzkosci jaka jest religia: "Powiedz mi dlaczego odrzucasz innych bogow, a ja powiem ci dlaczego odrzucam twojego..." Odpowiedz Link Zgłoś
tsuranni KK to pasożyt 22.02.11, 07:17 na pasożyty pomaga tylko drastyczna terapia. Po prostu któregoś dnia wyjdź z kościoła i nigdy więcej tam nie zaglądaj. Z każdym dniem będzie Ci łatwiej, a po jakimś czasie stwierdzisz, że jesteś wolna. Odpowiedz Link Zgłoś
dominik-on-line Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 07:59 A moze znalazlabys jakas inspiracje w innym odlamie chrzescijanstwa? Np. wsrod ewangelikow, czy starokatolikow? Mysle, ze takie poszukiwanie, jesli jest podyktowane szczeroscia sumienia, moze byc wartosciowe. Znalazlem kiedys taki ciekawy blog prowadzony przez starokatolika (teologa starokatolickiego) z Holandii i wyznawce prawoslawia: dstp.cba.pl/ sporo tam o episkopalianach i w ogole anglikanizmie Dominik dominik-gay.blog.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
w_proszku Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 08:16 Witaj, Wydaje mi się, że podstawowym problemem jest u Ciebie to, że przez ludzi, którzy nie udzielili Ci duchowego wsparcia odsuwasz się od kościoła. Miałam ten sam problem, ale szukałam dalej i starałam się nie zrażać. Jeśli chcesz trafić na kogoś, kto pomoże Ci zrozumieć tę sytuację, a nie skreśli od razu Waszej sytuacji, to poszukaj duszpasterstw dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Jest ich trochę, zwłaszcza w dużych miastach. Też przejechałam się parę razy na ludziach, od których oczekiwałam dobrego słowa i wytłumaczenia mi wielu rzeczy, a słyszałam tylko, że mam z kimś zerwać i już. A jakoś nikomu z nich nie przyszło do głowy, że przecież własnym życiem mogę temu komuś pokazać piękno Boga. Ale znalazł się w końcu taki ksiądz i uświadomił mi to:) Nie zrażaj się do wiary przez ludzi - to oni stanowią kościół, ale są tylko ludźmi, często głupimi i słabymi. Ale tych wielkich i dobrych jest więcej! Odpowiedz Link Zgłoś
hy-patia Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 22:32 w_proszku napisała: > Witaj, > Wydaje mi się, że podstawowym problemem jest u Ciebie to, że przez ludzi, którz > y nie udzielili Ci duchowego wsparcia odsuwasz się od kościoła. Miałam ten sam > problem, ale szukałam dalej i starałam się nie zrażać. Jeśli chcesz trafić na k > ogoś, kto pomoże Ci zrozumieć tę sytuację, a nie skreśli od razu Waszej sytuacj > i, to poszukaj duszpasterstw dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych. > Jest ich trochę, zwłaszcza w dużych miastach. > Też przejechałam się parę razy na ludziach, od których oczekiwałam dobrego słow > a i wytłumaczenia mi wielu rzeczy, a słyszałam tylko, że mam z kimś zerwać i ju > ż. A jakoś nikomu z nich nie przyszło do głowy, że przecież własnym życiem mogę > temu komuś pokazać piękno Boga. Ale znalazł się w końcu taki ksiądz i uświadom > ił mi to:) > Nie zrażaj się do wiary przez ludzi - to oni stanowią kościół, ale są tylko lud > źmi, często głupimi i słabymi. Ale tych wielkich i dobrych jest więcej! Usilnie namawiasz Ją do wiary i kościoła. A problem jest nie w ludziach, tylko w samej idei. "ale są tylko ludźmi, często głupimi i słabymi. Ale tych wielkich i dobrych jest więcej!" - STAD PRZEKONANIE, ŻE POLSKA JEST KRAJEM ANIOŁÓW ???? a wszyscy INNI są podli i warci pogardzenia: Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Litwini, Słowacy, Francuzi itp. itd???? Mity Greckie to piękna opowieść - ale ...tylko mity A już mitologia używana do manipulacji ludźmi po to by panować, rządzić i żyć w przepychu, to jest najwieksza podłość i wyrachowanie. Wiara to ZNIEWOLENIE. --------------------------------------------------------------------- "Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego" - Bertrand Russell. Odpowiedz Link Zgłoś
ikcort Magda, to jest już nie pierwszy wątek o tym 22.02.11, 08:23 Magda, to jest już nie pierwszy Twój wątek w tym tonie. Właściwie bez przerwy to samo: byłam wierząca, weszłam w związek z rzeźnikiem rozwodnikiem, spowiednicy mi nie chcieli pomóc (rzeczywiście zaskakujące) itd. Psychologiem nie jestem, ale moim zdaniem Twój problem leży gdzieś głębiej, na pewno poza religią, a możliwe nawet, że poza związkiem z facetem, który mógłby być Twoim ojcem (zarówno ze względu na wiek, jak i zdaje się na pewną wprawę). Jakieś takie zagubienie wyczuwam u Ciebie, a religia, modły i Kościół niewiele Ci tu chyba mogą pomóc. Jesteś młodą osobą i widocznie nie odnalazłaś jeszcze do końca swojej drogi, w każdym razie zapewniam, że i bez religii czy ideologii taką swoją drogę można odnaleźć, po prostu czasem potrzeba nieco więcej czasu. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
eas_y Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 08:26 Jaki jest naprawdę KK przekonałam się będąc na studiach. Miałam wtedy koleżankę "M", zatwardziałą czlonkinię duszpasterstwa akademickiego, biegającą 2x dziennie na msze i zajecia duszpasterskie. Miała tam mnóstwo koleżanek, kolegów znajomych... ale nikt z tych "znajomych" nie zauważył nawet że dziewczyna ma mnóstwo osobistych problemów, a przez nawał zajęć związanych z kościołem uwaliła rok studiów. Charyzmatyczny szef duszpasterstwa - ksiądz K. wymyślał coraz to nowe zajęcia dla M, w postaci organizacji imprez, chórków, przedstawień, wyjazdów, wszelkiego rodzaju kółek, które wymagały naprawdę poważnego zaangażowania, powiedziałabym że była to praca na pełen etat. Dopiero kiedy uświadomiłam M. jak bardzo zawala przez to studia i własne plany na przyłość przejrzała w końcu na oczy... Kiedy powiedziała księdzu, że musi zrezygnować z niektórych tematów w duszpasterstwie wszyscy sie od niej odwrócili całkowicie-zupełnie jakby przeszła na złą stronę mocy... ale nikt nie wyciągnął do niej ręki, nie pomógł czy doradził. Było to odebrane jak "zdrada KK" albo przejście na złą drogę. Dzis M. ukończyła studia i udało jej się uporać ze wszystkimi kłopotami. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline A co za problem? 22.02.11, 08:45 Skoro sama - w pełni świadomie - widzisz, że prawdziwa etyka i system wartości nie ma nic wspólnego z tym, co proponuje KK, to co cię tam jeszcze trzyma? Kto się raz wyzwoli z tych okowów, za nic nie chciałby do nich wracać. Po co zresztą zmuszać się do czegoś, w co się nie wierzy? Jeżeli wierzysz jeszcze w Boga - to naprawdę wierzysz, że Bóg będzie wyliczał jak księgowy, czy zasłużyłaś na życie wieczne, wedle tego, czy słuchałaś się księży? A nie pomyślałaś, że księża sami nie wierzą w Boga, o którym mówią, , bo gdyby wierzyli, to nie dopuszczaliby się takich rzeczy: wiadomosci.wp.pl/kat,118794,title,Przypadki-pedofilii-w-Kosciele-katolickim,raport.html?ticaid=1bd39 Odpowiedz Link Zgłoś
age.kruger juz wygralas! praise the lord! 22.02.11, 09:01 religie to ciemnota, zabobony i oszustwa. ciesz sie, ze sie wyzwolilas od tego! teraz jestes wolna. obys nigdy nie wrocila do KK ani zadnego innego kultu. Odpowiedz Link Zgłoś
izarys Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 09:37 W KK zostają tylko ludzie, którzy nie mają żadnych wątpliwości, a tych należy się wystrzegać, bo są albo źli, albo głupi, a najczęściej i jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
gravedigger1 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 11:54 izarys napisała: > W KK zostają tylko ludzie, którzy nie mają żadnych wątpliwości, a tych należy s > ię wystrzegać, bo są albo źli, albo głupi, a najczęściej i jedno i drugie. To bardzo szablonowa opinia. Rzeczywistość nie jest jednak taka czarno-biała. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kostek_2004 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 09:57 Z Kościołem jest jak z emeryturą. Choćby listonosz był kostropaty to i tak to na co czekasz to są pieniążki. Może byłby większy komfort gdyby listonosz był co nieco podobny do Bonda ale nie jest i już! Twarz Kościoła bywa brzydka, bywa niemiłosierna czy głupia ale to co Cię do tej pory tam trzymało to rozmowa z Bogiem. Czy jej już nie potrzebujesz? Warunkiem przystępowania do sakramentów jest brak w sobie świadomości grzechu ciężkiego. Jeżeli uczciwie w swoim sumieniu czujesz że twój związek nie czyni nikomu krzywdy to jesteś w porządku. Jeśli masz jakieś wątpliwości to i tak warto pozostać przy kościele / religii rezygnując z niektórych sakramentów. Jeśli jesteś w trudnej sytuacji to trzeba dać Bogu trochę więcej szans na mówienie do Ciebie a sobie na Jego słuchanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 10:09 A tak zwane błędne sumienie? Co z tym? Można być przekonanym, że się jest czystym niczem lilija, a popełniać najgorsze czyny. Odpowiedz Link Zgłoś
au_lait Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 10:32 No tak, sumienie może być przecież źle ukształtowane. Na to najlepsza jest modlitwa, post i pokuta. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dominik-on-line Re: chciałabym wyleczyć się z KK 03.03.11, 20:33 Mozna tez byc przekonanym, ze jest sie zlym czlowiekiem, a w rzeczywistosci nie robic nic zlego... - vide skrupulanci, nerwica natrectw itd:-). Sumienie moze byc bledne, ale co mamy lepszego od niego? Zeby sie poprawic, trzeba miec SWIADOMOSC, byc przekonanym, dlaczego cos jest zle. A o tym informuje nas sumienie. Latwo dawac jasne przyklady typu "zabijanie jest zle" - gdyz zdecydowana wiekszosc ludzi wie, ze zabijanie jest czyms zlym. Nie potrzeba tu wielkiej filozofii. Problem w tym, ze w zyciu jest wiele spraw, na ktore nie mozna tak latwo i jednoznacznie odpowiedziec. Za przyklad niech tu posluza np. "wybor mniejszego zla". Jakie kryteria zastosujesz oceniajac, czy dane sumienie jest bledne, czy nie? Sumienie innego czlowieka? A jesli i ono okaze sie bledne? A Slowo Boze jest tak roznie interpretowane przez Koscioly, teologow itd... Niektorym sie wydaje, ze trzeba "po prostu przeczytac Pismo swiete", gdy tymczasem inni zwracaja uwage, ze Biblia powstala 2000 lat temu, w innych warunkach niz nasze, i jesli chcemy byc uczciwi, to musimy brac pod uwage te warunki... przeciez w Biblii pelno jest opisow, ktorych nikt juz dzisiaj - nawet wiele Kosciolow - nie traktuje jako wzorce do nasladowania. Np - niewolnictwo jest tam czyms zupelnie normalnym... itd. Odpowiedz Link Zgłoś
gravedigger1 Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 10:59 kostek_2004 napisał: > Twarz Kościoła bywa brzydka, bywa niemiłosierna czy głupia ale to co Cię do tej > pory tam trzymało to rozmowa z Bogiem. Czy jej już nie potrzebujesz? A po co komuś pośrednik do rozmowy z Bogiem? To już samodzielnie rozmawiać nie można? Gdybym był wierzący, to wolałbym rozmawiać sam niż narażać się na zdeformowanie treści rozmowy przez pośrednika. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 11:14 > Twarz Kościoła bywa brzydka, bywa niemiłosierna czy głupia ale to co Cię do tej > pory tam trzymało to rozmowa z Bogiem. Pomimo, iż cały czas mam świadomość, że religia zmienia a nieraz i kompletnie odwraca znaczenie słów (ze sztandarowym przykładem słowa "miłość", które po katolicku - a i w innych religiach też - znaczy przecież zupełnie co innego niż w języku normalnych ludzi), wciąż jeszcze potrafi mnie czymś zaskoczyć. Ot, proste słowo "rozmowa". Jak widać w katospiku słowo to opisuje sytuację "gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ni razu". Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: chciałabym wyleczyć się z KK 22.02.11, 10:40 > Nadal czuję uraz do ludzi, którzy byli dla mnie tak ważnym autorytetem, > a zawiedli mnie w momencie, kiedy ich najbardziej potrzebowałam. To nic nowego. Wpatrzona ślepo w autorytety religijne ZAWSZE się prędzej czy później przejedziesz, albowiem w kryzysowych momentach religia nie ma ci do zaoferowania NIC poza gów.no wartą modlitwą ("prayer: how to do nothing and still think you're helping"). Religia (KAŻDA!) jest bowiem zaprzeczeniem empatii, zamiast zrozumienia i współczucia ma do zaoferowania wyłącznie zbiór sztywnych regułek wyssanych z brudnego palucha przez jakiegoś starożytnego kozoje.bcę i stuningowanych przez kolejnych psychopatów w celu efektywnej psychomanipulacji (jasno widać, że jesteś jej ofiarą). Aha, i proszę mi tu nie wyjeżdżać z "chrześcijańską miłością bliźniego", bo widziałem wystarczająco wiele jej przykładów, by na sam dźwięk tych słów odbezpieczać kałacha. > Może któreś z Was też ma za sobą bolesne rozstanie z Kościołem Bolesne to jest leczenie kanałowe bez znieczulenia. Rozstanie z kościołem to jedna z przyjemniejszych rzeczy, jakich człowiek może doświadczyć w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś