am_i_lucky
22.02.11, 17:50
witajcie,
mam pewien kłopot związany z grupą przyjaciół...
od zawsze to ja byłam stroną inicjującą wiele spotkań, imprez i wspólnych wyjazdów. ale w którymś momencie doszłam do wniosku, że do tanga trzeba "dwojga" i trochę przystopowałam. chciałam zobaczyć jak się sytuacja rozwinie i poniekąd życie zweryfikowało znajomych- niektórzy się zaktywizowali, inni całkiem wypadli z obiegu.
jest mi przykro, że wśród tych ostatnich jest moja, jak mi się wydawało, najbliższa przyjaciółka.
prawda, zapracowana, ale chyba jakiegoś smsa, maila czy telefon raz na jakiś czas z wykonać można, co?
a jej się wydaje, że wszystko jest ok, tymczasem ja mam trudny moment w życiu i czuję się kompletnie odtrącona. nie chcę też nikogo brać na litość. z kolei ona nie widzi nic dziwnego w tym, że widujemy się rzadziej niż raz na miesiąc. wydaje mi się, że bardzo się od siebie oddaliłyśmy.
czy to w ogóle jeszcze jest przyjaźń? jak sprawę naprawić?