związek z rozwodnikiem z dziećmi.

27.02.11, 11:10
cześć, chciałabym zapytać waszą opinię bo ja już nie wiem czy to ja nie dojrzałam do związku z facetem po przejściach, czy mam jednak trochę racji oceniając go, że nie potrafi sobie zorganizować życia na nowo. Otóż rozwiódł się i widzenia z dziećmi są ustalone przez sąd, ale jego była żona wiedząc że żyjemy razem regularnie co weekend a to musi zrobić zakupy popołudniu, a to musi jechać szybko do siostry bo coś się niby stało, no i on jedzie tam do domu żeby w tym czasie zająć się awaryjnie dziećmi, no ale tak się to kończy, że ona wraca o 3 nad ranem, o 5tej.. i zwykle wychodzi z tego między nimi awantura, po czym przychodzi następny weekend i powtórka z rozrywki. Niejednokrotnie było też tak, że mieliśmy swoje plany, no ale akurat zadzwoniła że musi pilnie wyjść do lekarza bo jest umierająca i czy mógłby wpaść do dzieci na chwilę, po czym okazuje się że np. w drodze powrotnej do lekarza złapała gumę, musi odwiedzić swoją matkę i cały szereg tego typu zdarzeń, które powoli zatruwają mi życie. a gdy go pytam czy zamierza sięustosunkować jakoś do tego, że w końcu są wyznaczone widzenia to on odpowiada, że on ma na uwadze swoje dzieci którym go brakuje i nie zamierza ich zaniedbywać. wszystko ok, tylko czuję się jakby nagle po rozwodzie przypomniał sobie o tym, że ma dzieci..
    • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:12
      Jedno, że być może była żona przesadza i wymyśla, a drugie, że on nie umie poustawiać życia.
      Pogadaj, zaproponuj sensowne zmiany, zapytaj jak on to widzi - i zobacz, czy to coś da.
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:18
        problem w tym, że już miliardy razy próbowałam z nim rozmawiać, to się uparł, że.. nie akceptuję faktu, że ma dzieci. Uzasadnia to tym, że ze mną spędza całą resztę dnia, a przecież mnie nie chodzi o to do cholery żeby nie widywał się z dziećmi, tylko żeby przyjął do wiadomości, że zamierza założyć drugą rodzinę. Prześladują mnie myśli o tym jak to dorobimy się własnego dziecka, a ta sytuacja się nie zmieni i ciągle będę się czuła jak odstawiona w kolejkę.
        • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:21
          No to skoro on nie widzi problemu, a Ty tak i nie chcesz żyć jak teraz - to chyba wiesz, jaka rada? Jest jeszcze opcja z mediatorem - np.psychologiem, skoro sam pan nie widzi, że Cię odstawia. Zakładam, że nie przesadzasz, oczywiście ;)
          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:26
            nie czepiam się, że jeździ w tygodniu codziennie rano pół godziny w jedną stronę po to tylko, by odwieźć dzieci do szkoły i stamtąd też je odwozi do ich domu, mówi się trudno, mimo że ich matka też ma samochód i jakoś nie wydaje mi się to normalne. czasem pewnie przesadzam, ale też z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie raz wydaje mi się, że on po prostu nie przemyślał tego i sam nie wie jak to wszystko ogarnąć. poza tym sam przyznał ostatnio, że jest to taki związek, gdzie ewidentnie to ja idę na kompromisy a on robi co uważa za słuszne.
            • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:29
              Okay, ale on Cię zbył tym, że przyznał, iż to on nawala. Ale nic z tym nie robi i nie chce zrobić. Pytanie - co Ty zrobisz? Będziesz się godzić dalej na taką sytuację?
              • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:32
                nie chcę się z tym godzić, bo to bez sensu, jest mi z tym zaje=biście źle i poza rozstaniem też nie mam pomysłu, jak to rozwiązać. a rozstanie, no cóż, odeszłam od niego rok temu, to taka jestem ekstra wytrzymała, że pół roku późniejwróciłam.
                • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:34
                  A dlaczego wróciłaś? Znajdź sobie normalnego faceta albo pożyj trochę sama. Albo gódź się dalej na bycie przygodną dupą, której nawet dzieci przedstawić nie trzeba, bo na co?

                  Wybacz brutalność, ale taka prawda. On ma wygodę, a Ty się dajesz.
                  • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:38
                    takie właśnie miałam wrażenie, tylko jak to ślepo zakochana "baba" zawsze to w sobie usprawiedliwiałam. że albo właśnie przesadzam, albo to tak wszędzie wygląda.
                    • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:40
                      Prawdę rzekłaś - jako kretyńsko zakochana usprawiedliwiałaś. Pytanie - co zrobisz dalej? Sama musisz zdecydować i konsekwentnie się tego trzymać.
                    • cantucci Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 08:27
                      Jak dla mnie jesteś niedojrzała nastawioną egoistycznie na siebia osobą. Nie wiedzę NIC dziwnego w zachowaniu ojca w stosunku do dzieci. Jestem w stanei zrozumiec i zaakceptowac fakt, ze ktoś jedzie pół godziny co dzień po to TYLKO zeby odwiezć dzieci do szkoły. Szkoda, ze w swoim zadufaniu nie rozumiesz, ze nei mieszkajac z dziećmi ten człowiek chce miec dalej z nimi kontakt, chce dać im odczuć ze mogą na nim polegać, chce uczestniczyc w ich życiu a wreszcie - taki jest jego obowiazek. Dorośnij.
    • alpepe Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:13
      dobrze, że choć po rozwodzie sobie o tym przypomniał. Gdybym ja się rozwiodła z mężem, robiłabym tak samo, jak ta eks twojego faceta.
      • mort_subite Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:43
        alpepe napisała:

        > dobrze, że choć po rozwodzie sobie o tym przypomniał. Gdybym ja się rozwiodła z
        > mężem, robiłabym tak samo, jak ta eks twojego faceta.

        Czyli samo to, że facet miał czelność się z Tobą rozejść wystarczy, żebyś podjęła próbę storpedowania wszelkich prób ułożenia sobie życia przez niego? (tak na marginesie: chyba nie wiemy dlaczego i z czyjej winy parter założycielki wątku się rozwiódł; może to jego ex zniszczyła ten związek?)
        Nie rozumiem takiego podejścia - nie lepiej zamknąć za sobą pewien rozdział życia i - w cywilizowany sposób podzieliwszy się obowiązkami wobec ewentualnej progenitury - spróbować żyć dalej? Szukać własnego szczęścia a nie żywić się nieszczęściem ex-partnera?
        • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:47
          otóż to ! dla mnie to nie jest zachowaniem zdrowego człowieka, że taką ogromną chęć zemsty się w sobie nosi, tym bardziej, że ja się z nią nie znam. zarzeka się jak bardzo go nienawidzi, wiele różnych upokarzających sytuacji w które wplątane są dzieci też ma miejsce, ale gdy tylko nadarzy się okazja, to on zachowuje się jak gdyby nic i leci z pomocą. jak np dziś.
          • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:38
            duckota napisała:

            > otóż to ! dla mnie to nie jest zachowaniem zdrowego człowieka, że taką ogromną
            > chęć zemsty się w sobie nosi, tym bardziej, że ja się z nią nie znam. zarzeka s
            > ię jak bardzo go nienawidzi, wiele różnych upokarzających sytuacji w które wplą
            > tane są dzieci też ma miejsce, ale gdy tylko nadarzy się okazja, to on zachowuj
            > e się jak gdyby nic i leci z pomocą. jak np dziś.

            czyli co, prośba ojca o zajęcie się jego dziećmi to przejaw mszczenia się na tobie? Ja wiem że fajnie jakby zajmował się nimi dokładnie tyle minut ile sąd mu kazał, ale to chyba dobrze o nim świadczy, że zachowuje się odpowiedzialnie. jedyne co można zmienić to zajmowanie się dziećmi u was (czyli jeśli sytuacja jest awaryjna to ex przywozi dzieciaki do was na noc), no ale jeśli nie jesteś jeszcze godna żeby poznać te dzieci to chyba nie mamy o czym mówić
        • alpepe Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:05
          jestem mężatką, nawet szczęśliwą, ale gdyby mój mąż się ze mną rozszedł, jak najbardziej musiałby pratycypować w wychowaniu dzieci, więc żadne tam widzenia dwie godziny w tygodniu, tylko: słuchaj, idę jutro na imprezę, weź młode ode mnie.
          • mort_subite Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 14:28
            Z postu Duckoty wynika (przynajmniej jak dla mnie), że ex-żona jej faceta seryjnie stwarza sztuczne sytuacje, w których emocjonalnie szantażuje faceta wykorzystując jego przywiązanie do dzieci. Uniemożliwia lub utrudnia mu w ten sposób ułożenie sobie życia na nowo. Pomijam tu kwestię, czy Duckota powinna była to sobie wkalkulować w cenę związku zawczasu, czy jest dojrzała emocjonalnie etc, bo nie o to tu chodzi.
            Pierwszy wpis w wątku wskazuje, że istnieje pewien ustalony podział czasu spędzanego z dziećmi przez oboje rodziców. Jak dla mnie - jeśli taki podział jest umówiony i (zapewne) najbardziej z możliwych opcji odpowiada obu dorosłym stronom, to powinny one czynić starania, żeby układ ten funkcjonował. Nie tylko ze względu na to, że świadomość "wolnego weekendu" pozwala dorosłym na wyjście do ludzi, na próbę ułożenia sobie życia na nowo, ale także - z może przede wszystkim - ze względu na dobro dzieci. One już dostały po głowie przez rozwód rodziców i to, co do niego doprowadziło i powinny mieć zapewniony jak najstabilniejszy grunt pod nogami. A elementem takiej stabilności jest także wiedza, czy dany weekend spędzają z mamą czy z tatą. Wycinanie numerów w stylu wywracania planów do góry nogami z dnia na dzień czy z godziny na godzinę temu nie służy. Dzieci żyją w permanentnym chaosie, co raczej nie jest zjawiskiem pożądanym. Ale dobro maluchów nie jest ważne - najistotniejsze jest to, że mama może się odegrać na tacie za to, że śmiał znaleźć sobie inną babę.
            Żeby nie było - wiadomo, że w życiu nie wszystko da się zaplanować i zdarzają się różne sytuacje alarmowe, kiedy nie ma innego wyjścia, jak zawracać cztery litery eksom płci obojga. Tyle tylko, że z opisu sytuacji wynika, iż sytuacja alarmowa to norma, co sugeruje że przynajmniej część tych "niefortunnych zdarzeń losowych" jest wykreowana.

            > jestem mężatką, nawet szczęśliwą, ale gdyby mój mąż się ze mną rozszedł, jak na
            > jbardziej musiałby pratycypować w wychowaniu dzieci, więc żadne tam widzenia dw
            > ie godziny w tygodniu, tylko: słuchaj, idę jutro na imprezę, weź młode ode mnie

            A tak z małpiej ciekawości: co, jeśli Twój ewentualny ex-mąż (czego nie życzę) też akurat "jutro idzie na imprezę"? Twoje prawo do imprezy jest ważniejsze, niż jego (zakładam, że mówimy od dniu, kiedy to Tobie przypada opieka nad latoroślami)?
            • alpepe Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 21:59
              Zwróciłeś się do mnie, więc wyjaśniłam, co miałam na myśli. Mój mąż, jako eks już, wykazałby się zrozumieniem sytuacji, bo wyjaśniłabym, że może na imprezie kogoś poznam, więc tylko zapytałby, kiedy odebrać dzieci i życzyłby mi szczęścia.
            • fomica Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 14:11
              Czy te sytuacje sa sztuczne czy nie - tego nie wiesz. Znamy to tylko z relacji nowej kobiety, które oczywiście obiektywna nie jest. Jeśli eks jako mężatce zdarzały sie nieoczekiwane dłuższe godziny w pracy, odwiedziny u chorej siostry, wizyty u lekarza, awarie samochodu itd. (to nie sa jakies kosmiczne pomysly, to sa zwykłe, codzienne kłopoty) to nie rozumiem dlaczego nagle te same sytuacje stały sie złośliwością i wycinaniem numerów. Jako mężatka dzwoniła do ojca dzieci żeby zaopiekowal się dziecmi kiedy ona nie może. Normalne, nie? I równie normalne, że robi to wtedy gdy juz mężatką nie jest, w końcu status dzieci w tym wszystkim się nie zmienił. Absolutnie sie nie zgadzam, żeby matka miała zajmować sie dziećmi 6 dni w tygodniu, a ojciec tylko 1 dzień, a poza tym jednym dniem żył swobodny jak ptak.
      • masher Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:31
        i to tylko swiadczy ze jestescie niedojrzale emocjonalnie podchodzac tak do drugiego czlowieka :] bez obrazy ale niestety kazdy czlowiek ktory tak sie zachowuje powinien isc sie leczyc :] zyj i powol zyc innym, szanuj innych bo nigdy nie wiesz czy kiedys tobie sie to poszanowanie nie przyda
        • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:34
          i dobrze, ja jej nie wchodzę z buciorami w prywatne życie i mam prawo domagać się tego samego, ale że jakaś taka się rozlazła zrobiłam i mam wrażenie, że już nie umiem walczyć o swoje ( przez to ciągłe odnoszenie ' porażek' w kwestii poszanowania mojego zdania), a z tego z kolei bierze się to wkurzające przystawanie na ten nieustająco zgniły kompromis. no, to chyba sobie sama odpowiedziałam.
    • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:14
      A związek z facetem po przejściach świadczy o dojrzałości? Ciekawe.
      • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:16
        Raczej chodziło o to, że do takiego związku trzeba dojrzałości.
        • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:17
          Do każdego związku trzeba. A do takiego z facetem z przychówkiem, to raczej wyrozumiałości i umiejętności postawienia siebie na dalszym planie.
          • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:20
            Poniekąd do każdego - ale do takiego to wręcz niezbędna.
            Zaraz - dlaczego na dalszym planie? To nie tak powinno być - na innym, ale nie na dalszym. Na co być facetem, dla którego w każdej sytuacji ważniejsze będą dzieci? Przy czym sytuacje kryzysowe pomijamy tutaj, bo to zupełnie inna bajka, którejkolwiek strony by się kryzys nie tyczył.
            • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:23
              dokładnie tak samo uważam, a dlaczego niby miałabym być mniej ważna niż dzieci? a to, przepraszam, kiedy jest się żoną to też można być mniej ważną od dzieci, które się z nią ma? bo mam wrażenie, że sid chodzi o status, czyli to że jak już postanowiłam " przygarnąć" faceta z dziećmi to powinnam ubrać worek pokutny i czekać w kącie aż znajdzie dla mnie czas?
              • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:27
                Nie miałabyś, tylko jesteś, a do worka pokutnego Ci blisko.
                • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:28
                  sid-the-sloth napisała:

                  > Nie miałabyś, tylko jesteś, a do worka pokutnego Ci blisko.
                  Ano, niestety, rację masz - dała się postawić w kącie.
            • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:25
              "Na co być z facetem dla którego w każdej sytuacji ważniejsze będą dzieci?"

              No właśnie też nie wiem, ale widocznie niektóre tak lubią, np. autorka wątku.
              Żeby taki związek był fajny i zdrowy, musi zaistnieć kilka czynników równocześnie (dojrzali i wyrozumiali ludzie, była żona/partnerka, która ma własne życie, a nie mści się czy próbuje odzyskać chłopa, brak poczucia pokrzywdzenia i zazdrości u dzieci, tolerancja i sympatia dla nieswoich dzieci u nowej partnerki), bo jak nie, to zawsze coś będzie nie halo. I najczęściej jest.
              • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:28
                sid-the-sloth napisała:

                > No właśnie też nie wiem, ale widocznie niektóre tak lubią, np. autorka wątku.
                Ale czekaj - ja nie uważam, żeby dla każdego rozwodnika/rozwódki najważniejsze musiały być dzieci, a reszta w kąt. Akuratnie ten facet jest taki, no, khem, felerny i faktycznie nie bardzo jest chyba sens to ciągnąć.

                > Żeby taki związek był fajny i zdrowy, musi zaistnieć kilka czynników równocześn
                > ie (dojrzali i wyrozumiali ludzie, była żona/partnerka, która ma własne życie,
                > a nie mści się czy próbuje odzyskać chłopa, brak poczucia pokrzywdzenia i zazdr
                > ości u dzieci, tolerancja i sympatia dla nieswoich dzieci u nowej partnerki), b
                > o jak nie, to zawsze coś będzie nie halo. I najczęściej jest.
                Generalnie zwykle w relacjach "coś jest nie halo" i problemy - czy to na forumie czy to jęczenie gdzie indziej. Aczkolwiek - zgadzam się z wyżej opisanymi faktami bezspornymi :)
                • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:36
                  Ja nie mówię, że reszta w kąt, ale tak jakoś mi się wydaje, że dzieci powinny być ważniejsze. Choćby dlatego, że partner/partnerka rzecz nabyta, a dzieci są i będą. Oczywiście w życiu historie są różne, bo to że ktoś jest biologicznym rodzicem czasami nie ma żadnego znaczenia i bardziej rodzicem może być ktoś niespokrewniony, z drugiej strony dzieciak może być okropny i nie da rady. Ale piszę o zdrowym, jak mi się zdaje, nastawieniu u człowieka który jest rodzicem i to dobrym.
                  • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:39
                    sid-the-sloth napisała:

                    > Ja nie mówię, że reszta w kąt, ale tak jakoś mi się wydaje, że dzieci powinny b
                    > yć ważniejsze. Choćby dlatego, że partner/partnerka rzecz nabyta, a dzieci są i
                    > będą. Oczywiście w życiu historie są różne, bo to że ktoś jest biologicznym ro
                    > dzicem czasami nie ma żadnego znaczenia i bardziej rodzicem może być ktoś niesp
                    > okrewniony, z drugiej strony dzieciak może być okropny i nie da rady. Ale piszę
                    > o zdrowym, jak mi się zdaje, nastawieniu u człowieka który jest rodzicem i to
                    > dobrym.
                    A ja nie uważam, żeby dzieci miały być ważniejsze lub osobiste szczęście ważniejsze. Inne plany i uważam, że trzeba to wypośrodkować. Nie tak, że tylko dzieci i dzieci, bo najważniejsze. Oczywiście, w sytuacjach szczególnych - owszem, ale nie można spychać wszystkiego na dalszy plan "bo dzieci", jak czyni np.facet autorki wątku. Nie rzuci się faceta, bo dzieciom się nie podoba, że on chce czasem wyjść z Tobą na kolację, że taki głupi przykład podam.
                    • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:42
                      No to przecież piszę, że nie tak, że reszta w kąt.:)
                      • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:43
                        Fcale, że nie - że dzieci najważniejsze pisasz :P A ja twierdzę, że wcale nie najważniejsze, no! :P
                        • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:45
                          Ważniejsze. Że w filmowej sytuacji typu "wybieraj" byłyby ważniejsze. Że spotkanie z dzieckiem powinno być ważniejsze niż randka - co nie znaczy, ze tylko z dzieckiem, a na randki wcale.
                          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:49
                            owszem, tylko że ja nigdy nie zniżę się do tego poziomu, by stawiać go przed tak idiotycznym wyborem, mimo różnych przykrych dla mnie sytuacji nawet przez myśl mi to nie przeszło, uczciwie powiem. Dlatego uważam, że jestem wobec niego w porządku, bo nie wymagam, by zaniedbywał swoje dzieci na rzecz mnie przez duże M.
                          • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:49
                            sid-the-sloth napisała:

                            > Ważniejsze. Że w filmowej sytuacji typu "wybieraj" byłyby ważniejsze.
                            Tu się zgodzę - aczkolwiek tylko w sytuacjach realnych, a nie fochowania jednych czy drugich, wtedy jedne w jeden pokój, drugiego/drugą w drugi i niech przemyślą swoje zachowanie.

                            >Że spotka
                            > nie z dzieckiem powinno być ważniejsze niż randka - co nie znaczy, ze tylko z d
                            > zieckiem, a na randki wcale.
                            A tu się już nie zgodzę - jeśli ja mam umówione spotkanie, a dziecku się nagle przypomni, że "bo ja chcę żebyś obejrzał ze mną bajkę!" [ tak, tekst jest realny ] to bez przesady, ale dzieć musi zrozumieć, że każdy ma prawo do życia i spędzania czasu osobno. Takoż i w drugą stronę - no chyba, że się nagle skały skupkają i mus.
                            • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:52
                              Zgadzam się z Tobą, ten drugi przykład odnosił się do sytuacji, gdy olewa się dzieciaka, a nie gdy dzieciak tupie nóżka i "ja, ja, ja!"
                              • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:55
                                Właśnie - coś dla każdego, żeby nikt nie musiał się zastanawiać, kto ważniejszy. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, ale wymaga konsekwencji i zdecydowania. Tyle, że dla mnie czy dla Ciebie olewanie partnera czy dziecka nie ma racji bytu, a dla niektórych to normalka i nawet ich na reedukację na Sybir ni ma jak wysłać.
              • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:28
                no.. niestety, tu masz chyba rację. a wiem, że ona nie przestanie się mścić, co zresztą radośnie obwieściła wszem i wobec. przynajmniej dopóki się jej to nie znudzi, lub nie znajdzie sobie kogoś. poza tym to nierozumiem punktu widzenia alpepe, dlaczego od razu nowa partnerka tylko dla tego, że jest miałaby zbierać po głowie od eks? bo napisała wyraźnie, że na miejscu opisanej w moim wątku robiłaby to samo.
          • gr.een Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:10
            dlaczego na dalszym planie?
            Jeśli ojciec dzieci chce być z kobietą to powinni być na jednym planie.
          • erillzw Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 01.03.11, 00:26
            sid-the-sloth napisała:

            > Do każdego związku trzeba. A do takiego z facetem z przychówkiem, to raczej wyr
            > ozumiałości i umiejętności postawienia siebie na dalszym planie.

            Ale bzdura.
            Jakim dalszym planie?? To sa rowne plany. Tylko rodzaj uwagi i miloscic je rozni a nie waznosc.
    • real_mayer Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:17
      Nie pojmuje dlaczego kobiety porównują miłość do nich z miłością do dzieci i robią z tego rywalizację. To nie konkurs! Nikt nie powinien przegrać.
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:22
        to źle mnie zrozumiałaś, lub wyraziłam się niejasno. Zachęcam go do tego żeby, gdy tylko jest taka możliwość spędzał z dziećmi możliwie najwięcej czasu, bo nie wdając się zbytnio w szczegóły nie mają tam za ciekawie. Natomiast chodzi mi o to, że jak facet decyduje się na związek z kimś następnym, to chyba powinien mieć w głowie jakiś pomysł jak to poukładać, by ani dzieci ani partnerka nie czuły się źle? ja to postrzegam jako nieasertywność z jego strony, jako totalną nieumiejętność odmawiania tłumacząc to, że to dla dzieci. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tutaj jak w środku nocy można spędzać z dziećmi czas tak, by z tego korzystały.
        • real_mayer Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:29
          Takiego masz faceta i albo akceptujesz tą jego cechę, jak to nazywasz - nie asertywność, albo nie i wtedy związek nie ma sensu. Powiem Ci tylko tyle, że jeśli chodzi o tą sławną asertywność to naprawdę mało ludzi ją posiada.


          Natomiast chodzi mi o to, że jak facet decyduje się na związek z kimś następnym, to chyba powinien mieć w głowie jakiś pomysł jak to poukładać, by ani dzieci ani partnerka nie czuły się źle?

          To naprawdę nie jest takie proste. Jak sama widzisz nie da się przewidzieć wszystkiego. Pobawię się trochę w wizjonerkę i przepowiem, że za jakiś rok stacja będzie wyglądała zupełnie inaczej. :)
          • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:31
            real_mayer napisała:

            > To naprawdę nie jest takie proste. Jak sama widzisz nie da się przewidzieć wszy
            > stkiego. Pobawię się trochę w wizjonerkę i przepowiem, że za jakiś rok stacja
            > będzie wyglądała zupełnie inaczej. :)
            Te, proszę mi tu w kompetencje nie wchodzi! Ja tu czytam z oczu i ręki przez telefon i intersnet i robię za forumowego wróża, no! ;)
            Będzie inaczej! Jeszcze gorzej.
            • real_mayer Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:20
              Będzie inaczej! Jeszcze gorzej.

              Ależ Ty jesteś wrednym wróżem ;P
              Żadnej furtki nadziei nie zostawiłaś
              • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:23
                a po co miałaby zostawiać furtkę nadziei, cenię sobie, że mówicie ( prawdopodobnie)tak, jak to postrzegacie. chyba rzeczywiście niewiele dla niego znaczę, skoro ma kompletnie w dupie moją opinię na ten temat. może jeszcze jest szansa, że jak pójdziemy razem do psychologa i tam usłyszy to samo co ja tu, czy to co ode mnie wysłuchuje, to coś dotrze, aczkolwiek chyba straciłam już i na to nadzieję.
                • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:25
                  Realizm i pragmatyzm ma to do siebie, że się zwykle sprawdza i pozwala zachować i siebie i własne życie w stanie, w jakim się chce je mieć. Mniej-więcej, bo wypadków losowych nie wliczamy.
                  Psycholog to nie jest zła rzecz, ale cudów nie oczekuj - lepiej się miło zaskoczyć niż nieprzyjemnie rozczarować.
              • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:24
                real_mayer napisała:

                > Ależ Ty jesteś wrednym wróżem ;P
                > Żadnej furtki nadziei nie zostawiłaś
                Zaraz tam wrednym - skutecznym i prawdę mówię!
                A od nadziei to się różne, bardzo głupie związki czasem, robio i nawet sadło swistaka i maść od znachorki na to nie pomaga! Trza się strzec!
                • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:28
                  dlatego też napisałam, że nie sądzę, by zdanie pani psycholog miało zaważyć na jego postępowaniu. zrobię to bardziej po to, by mieć czyste sumienie że ze swojej strony dołożyłam wszelkich starań by to ułożyć i nie mieć do siebie pretensji, że okazałam się z którejś strony wybrakowana do tego typu związku.
        • sid-the-sloth Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:39
          > Natomiast chodzi mi o to, że jak facet decyduje się na związek z kimś następnym, to chyba
          > powinien mieć w głowie jakiś pomysł jak to poukładać, by ani dzieci ani partnerka nie czuły się źle?

          Masz rację. Ale, jak widzisz, on chyba takiego pomysłu nie ma. I to Ty masz z tego powodu problem, nie on.
          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:45
            no.. masz rację, niby oczywista rzecz, a dla mnie tak długo niezauważona. przecież jakby to tak podsumować, to zawsze w sytuacjach , jak ja to nazywam kryzysowych musiałam z czegoś zrezygnować, by on mógł ją w czymś powyręczać. Tylko kurde przykro mi , bo narobił mi nadziei na normalne życie a tu tak się wszystko schrzaniło. Bo też muszę dodać, że ta sytuacja nie trwa odkąd go znam, tylko odkąd właściwie dotarło do tamtej pani już na poważnie, że jesteśmy razem. no i oczywiście kwestia urodzin dzieci, nawet nie pytajcie jak wyglądały ostatnie.
    • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:25
      Z czystej ciekawości - ile lat mają te dzieciaki i czy Ty spędzasz czas wspólnie z nimi i facetem?
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:30
        nie spędzam z nimi czasu , bo on twierdzi, że nie są gotowe by mnie poznać, zwłaszcza, że ich matka podobno na mnie psioczy, i te dzieci są do mnie uprzedzone. boli mnie to okropnie, bo uważam że nie powinno tak być. jesteśmy ze sobą dosyć długo już, zaznaczę. a dzieci są w wieku szkolnym 8 i 9 lat.
        • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 11:31
          I Ty masz jeszcze wątpliwości, czy z nim być, taaak? On Cię nie traktuje poważnie.
        • erillzw Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 01.03.11, 00:31
          duckota napisała:

          > nie spędzam z nimi czasu , bo on twierdzi, że nie są gotowe by mnie poznać, zwł
          > aszcza, że ich matka podobno na mnie psioczy, i te dzieci są do mnie uprzedzone
          > . boli mnie to okropnie, bo uważam że nie powinno tak być. jesteśmy ze sobą dos
          > yć długo już, zaznaczę. a dzieci są w wieku szkolnym 8 i 9 lat.

          Raczej to on nie jest gotowy na to, by przedstawic im Ciebie a nie odwrotnie. Zas psiczenie matki nalezy ukrocic wlasnie przez poznanie i pozwolenie juz samodzielnie myslacym dzieciom na wyrobienie sobie zdania o partnerce ojca.
          Uprzedzenie zas jest wynikiem zaniedbania Twojego partnera w tym wymiarze a nie tych dzieci czy ex. To jego rola by dzieciom pewne rzeczy prostowac,. To jego rola by dal im sprawdzic jaka jestes naprawde.
          To, ze tego nie robi swiadczyc moze o tym, ze nie traktuje Ci zbyt powazanie.. albo nie tak powaznie jak Ty jego.
    • tarantinka Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:00
      byłaś jego kochanką ?
      facet ma za sobą rozwód i pewnie sobie powiedział, że następny zwiazek bedzie na jego zasadach, albo wcale, cóż - typowa reakcja dla kogoś po przejściach.
      Jak jego eks sie ponownie zwiąże to wizyty bedą jej przeszkadzać - możesz czekać na ten moment. MOżesz też postawić warunki i przekonać się jak nie wiele znaczysz dla niego.
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:27
        postawiłam warunek taki już jakiśczas temu. tzn zapytałam, czy może mi zagwarantować, że o ile w tygodniu jego wizyty bywają nieprzewidziane i marnuje czas na bezsensowne podróże do szkół i z powrotem to czy przynajmniej weekendy będę mogła dla nas planować tak bym je spędzała z nim nie martwiąc się, że zaraz dostanie 'pilny telefon'. no, to odpowiedział, że nie może mi tego zagwarantować, bo dzieci też go czasem potrzebują wieczorami. no, rzeczywiście jak tak to piszę, to to brzmi żałośnie i śmiesznie.
        • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:43
          duckota napisała:

          > postawiłam warunek taki już jakiśczas temu. tzn zapytałam, czy może mi zagwaran
          > tować, że o ile w tygodniu jego wizyty bywają nieprzewidziane i marnuje czas na
          > bezsensowne podróże do szkół i z powrotem...

          jasne, niech se 8 latek taxi zamówi
          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:51
            nie widzę sensu i nigdy nie zobaczę w tym, że jeździ po dziecko ponad pół godziny w jedną stronę w sytuacji, gdy ich matka też ma samochód i może je odwieźć. a ta czynność jest celebrowana codziennie.
            • fomica Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 14:31
              Ich matka ma też inne codzienne obowiązki - rano obudzić, zrobić sniadanie, przygotowac ubranie, wieczorem kolację, sprawdzic zeszyty, pranie, zmywanie itd. itp. Nie widze powodu dla którego miałaby przyjąć na siebie jeszcze jeden obowiązek, który spokojnie może wykonac ojciec.
        • tarantinka Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:46
          nie, po prostu tak postawiłaś pytanie - że niejako nie mogło być innej odpowiedzi. On ma poczucie winy, stara sie jak może być w swoich oczach dobrym ojcem. Jak masz siłę, to musisz podejść od tej strony - co to znaczy być dobrym ojcem. Facet jedzie na sterotypie, a jego eks wykorzystuje to na maksa. Mam córkę - 10 lat - to zaczyna być tak zwany trudny wiek, wbrew pozorom dużo trudniej układa się relacje ze starszymi dziećmi, one zdają sobie sprawę z tego co się dzieje. Dlatego tak ważne jest dojście do przyczyn. Twój mężczyzna ma ogromne poczucie winy, wymagasz od niego radzenia sobie, asertywności.
          Na twoim miejscu, bym odpuściła, co nie znaczy żebym go zostawiła. Może on potrzebuje więcej czasu i tyle. Daj mu jeszcze z pół roku, przez te pół roku nie planuj z nim weekendów, rób co tobie pasuje, taka emocjonalna ochrona, i zero tematów dzieci, jego byłej itp. On pewnie się zorientuje, wiesz taka obojętność jest niekiedy lepsza od awantur. Wychodź sobie wieczorami, nie czekaj, niech zatęskni za tobą i czasem z tobą. Jak masz się gdzie wyprowadzić to ja bym to zrobiła, powód prosty - nie chcesz się denerwować ze wraca od eks o 5 rano, mieszkając osobno nie wiesz takich rzeczy, jak się z tobą umówi na zasadzie randki w sobote o 18 - do kina to już nie ma takiej łatwości odwołać. Owszem to sie może sypnąć bardzo szybko, ale to co masz teraz to chyba nie warte jest ciągnięcia. Awantury czy poważne rozmowy, w takich przyapdkach żadnych zmian nie powodują.
          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:49

            tarantinka napisała:

            >zk
            > ając osobno nie wiesz takich rzeczy, jak się z tobą umówi na zasadzie randki w
            > sobote o 18 - do kina to już nie ma takiej łatwości odwołać. Owszem to sie może
            > sypnąć bardzo szybko, ale to co masz teraz to chyba nie warte jest ciągnięcia.
            > Awantury czy poważne rozmowy, w takich przyapdkach żadnych zmian nie powodują.
            >


            dzięki wielkie. przemyślę to co mówisz, bo brzmi to tak jak coś , czego chyba mi brakowało a do czego sama pewnie bym nie doszła.
      • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:44
        tarantinka napisała:

        > byłaś jego kochanką ?

        brak odpowiedzi na to pytanie jest chyba wystarczającą odpowiedzią - w takim razie poczucie winy u faceta może być jeszcze większe, a i ukrywanie kochanki przed dziećmi wydaje się dobrze umotywowane
    • masher Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:29
      dlaczego uwazasz ze masz byc przed dziecmi, tym bardziej ze ma tylko waskie okno kiedy moze z nimi bywac :] wybacz, dorosnij.
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:31
        a gdzie napisałam, że mam być przed nimi? chciałabym być RÓWNIE WAŻNA, jak one, takie prawo mi przysługuje skoro już uznaliśmy, że chcemy być razem wiedząc o istnieniu jego dzieci. Nie widzisz tej drobnej różnicy, kiedy człowiek domaga się wyjątkowego traktowania, a kiedy domaga się traktowania na równi? przecież ja nawet nie poznałam jego dzieci jeszcze, to o czym Ty mówisz człowieku.
        • masher Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:39
          napisze to prosciej bo widac jest taka potrzeba. nie bardzo rozumiem czemu wkurza cie postawa faceta a nie postawa eks. postawa faceta jest w tym wszystkim OPTYMALNA. chce byc z toba ale jednoczesnie ma waskie okno do przebywania z dziecmi. korzysta z tego jak tylko moze bo w polsce prawa ojcow sa tak gownianie zabezpieczone ze i tak ma duzo szczescia ze ma z nimi jakis kontakt. postawa eks ocieka za to czysta wrednoscia bo widac ze celowo komplikuje wam zycie. nie jemu, tylko wam. on na to nie ma zadnego wplywu. bo nie moze sobie pozwolic na to aby powiedziec ze ma dzieci gdzies, bo juz nastepnego razu moze nie miec aby je zobaczyc jesli tak matka postanowi. tak to wyglada w polsce, ze nawet z policja odwiedzenie nie gwarantuje wyegzekwowania spotkania. takze przestan truc tylek facetowi a zastanow sie jak podejsc do kobiety i ich dzieci aby sprawe zalagodzic i czy masz na tyle jaj aby to kontynuowac. niestety widze ze z twoim podejsciem nie ma to najmniejszego sensu bo za wszystko bedzie odpowiadal ow nieszczesnik. z jednej strony wredna eks z drugiej wiecznie niezadowolona nowa kobita. nie zdziw sie ze kiedys sie wkurzy i pieprznie tym o sciane, spakuje cie i wystawi za drzwi.
          • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:44
            a wiesz, że kiedyś w złości powiedział mi to samo, więc coś w tym jest. tylko pytanie, czy skoro prawa ojca nie są nijak respektowane, to czy oznacza to, że ta jego eks ma prawo się mścić?rozumiem, że on się może i trochę miota, bo chciałby wszystkich zadowolić a tak się przecież nie da. może i jestem egoistką i zatraciłam trzeźwe spojrzenie na pewne sprawy, dlatego też m.in tu się znalazłam.
            • masher Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:10
              on nikogo nie chce zadowalac :] on chce miec maksymalny kontakt z dziecmi pomimo porabanej eks i jednoczesnie sprobowac ulozyc sobie zycie na nowo.

              o to na co sobie moze czy powinna pozwalac eks pytaj juz kobiety, bo to wy sobie wpajacie swoje chore zachowania w strone facetow nie my wam. jako facet moge tylko stanac tylem, pochylic sie i pokazac goly zad wszystkim eks na swiecie :]

              takze nie marudz, idz do chlopa i wycaluj bo trafil ci sie bardzo normalny facet mimo ze chora baba z ktora niestety jakos musi relacje ukladac.

              i jeszcze jedno, moze miec racje ze nie chce cie przedstawiac dzieciom. wlasnie przez to ze eks robi ci taka a nie inna opinie. moze warto poczekac na np wakacje, gdzie bedziecie mogl je zabrac, moze tam tez bedziesz i sie pozacie od zupelnie innej strony. z drugiej strony myslisz ze cie nie broni przed nia? badzmy szczerzy, facet robi max z tego co moze :] docen to, bo z trzema stronami sie tarmosic nie bedzie chcial, to ci gwarantuje
    • adellante12 Co za naiwne dziecię 27.02.11, 12:33
      duckota napisała:
      ale jego była żona wiedząc że żyjemy razem regularnie co weekend a to musi zrobić zakupy popołudniu, a to musi jechać szybko do siostry bo coś się niby stało, no i on jedzie tam do domu żeby w tym czasie zająć się awaryjnie dziećmi, no ale tak się to kończy, że ona wraca o 3 nad ranem, o 5tej..

      Ale jesteś naiwna głupia gąską..... Buhahhahhahah aż mi cie zal...
      Ex zobaczyła rywalke wiec wzywa meża co weekend do siebie... Te późne powroty to nic innego jak ostre zdrowe bzykanko z ex... Nie wierzysz spróbuj po nastepnym takim powrocie wziąć go w ostre obroty a zobaczysz ze będzie bardzo zmęczony..... Buhahhahhaha... Opiekuje się dziećmi do 3 nad ranem hahhhaha
      • sid-the-sloth Re: Co za naiwne dziecię 27.02.11, 14:05
        Masz fantazję.:D
    • sootball Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:33
      E tam. Ma poczucie winy względem dzieci i eks umiejętnie to poczucie winy wykorzystuje.
      Spełniając jej prośby zmniejsza na pewien czas swoje poczucie winy, czyli właściwie robi to co robi nie tyle dla dzieci, co dla siebie. Powiedz mu to.

      (eks robi podobnie, tylko nie o poczucie winy w jej przypadku chodzi).
      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:36
        no taki też miałam pomysł, dlatego napisałam gdzieś wyżej, że w porę przypomniał sobie o swoim ojcowskim obowiązku i nagle dotarło do niego, że sam tak naprawdę nie ma pomysłu na to swoje życie. no ale w sumie też mu tego nie powiedziałam jeszcze.
    • piataziuta Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:34
      Ja rozumiem tego faceta. Dzieci to nie jest jakiś obowiązek domowy, którym można się podzielić: Ty w pon, ja we wt, a jak ci w pon coś wyskoczy to twój problem, mnie to nie obchodzi co się z nimi stanie, bo to nie moja kolej.
      Dobrze o nim świadczy, że interesuje się własnymi dziećmi. Już zawsze tak będzie, że będą dla niego na pierwszym miejscu i to moim zdaniem naturalne. Albo to zaakceptujesz, albo nie jest to facet dla ciebie.

      Nie rozumiem tylko dlaczego on jeździ do niej pilnować dzieci zamiast zabierać je do siebie i dlaczego uważa, że to dla nich za wcześnie, żeby cię poznały.
      Na tej podstawie można faktycznie wyciągnąć wnioski że nie traktuje cię poważnie.

      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:39
        jeździ tam bo jak twierdzi dzieciaki źle się czują w miejscu gdzie nie mają swojego pokoju czy swoich zabawek, co akurat uważam jest najmniejszym problemem do rozwiązania, bo o tak przyziemne sprawy z łatwością można zadbać. z tym poznaniem mnie to się nie będę wypowiadać, bo znam jego zdanie w tym temacie bardzo.. oględne.
        • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:41
          duckota napisała:

          > jeździ tam bo jak twierdzi dzieciaki źle się czują w miejscu gdzie nie mają swo
          > jego pokoju czy swoich zabawek, co akurat uważam jest najmniejszym problemem do
          > rozwiązania, bo o tak przyziemne sprawy z łatwością można zadbać. z tym poznan
          > iem mnie to się nie będę wypowiadać, bo znam jego zdanie w tym temacie bardzo..
          > oględne.

          a ile czasu z nim jesteś?
          • piataziuta Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:43
            miss.yossarian napisała:

            >
            > a ile czasu z nim jesteś?

            właśnie?
            • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:46
              2 lata prawie.
              • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:47
                duckota napisała:

                > 2 lata prawie.

                a rozwód kiedy był? :)
                • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:49
                  ponad 4 lata temu. a czemu pytasz?
                  • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 12:50
                    myślisz, że przyszłabym bym tu z takim pytaniem, gdybym była jego kochanką za czasu małżeństwa? bo chyba do tego zmierzają Twoje pytania. :).
                    • piataziuta Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:01
                      Jeżeli dwa lata trwania związku to nie jest wystarczający czas, żeby zdobyć szansę na poznanie dzieci faceta, to ja nie wiem co.
                      Nie traktuje cię ten facet poważnie.
                      Porozmawiaj z nim, postaw warunki, jak to nic nie da to chyba nie masz tam czego szukać.
                      Tylko nie możesz konkurować o dzieci! Niech się z nimi spotyka kiedy chce, ile chce i kiedy jest taka potrzeba, ale niech je zabiera do siebie, a nie jeździ na noc do żony, bo to chore.
                      • duckota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:05
                        żeby dobrze to wyjaśnić, to w tych sytuacjach nieprzewidzianych ( przynajmniej przez niego ..) jest tak, że ona wtedy gdzieś zwykle musi wyjść, coś pilnie załatwić, kupić sprzedać itd, a później się okazuje że nie wraca, a on przecież nie zostawi dzieci samych, a więc czeka dopóki nie wróci. owszem, zdarzało że się wracała przed czasem który zapowiedziała, ale sporadycznie, raz na kilka tygodni, a tak poza tym to zawsze- zawsze wracała rano. zażartowałam kiedyś, że skoro dla niego to taki problem wtedy spakować dzieci i przyjechać, to ja wpadnę z kolacją. to powiedział że droga wolna, ale że chyba nie spodziewam się, że to przyniesie coś dobrego. no i straciłam ochotę na żarty. ok, w sumie to już dla mnie jest jasne jak to jest postrzegane z zewnątrz, więc chyba nie będę tego dłużej rozwlekać już tu na forum. dzięki wszystkim za odp. i tak
                        • piataziuta Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:18
                          w sytuacjach nieprzewidzianych, była żona powinna przywieźć dzieci do was, a potem je sama odebrać
                    • miss.yossarian Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:11
                      duckota napisała:

                      > myślisz, że przyszłabym bym tu z takim pytaniem, gdybym była jego kochanką za c
                      > zasu małżeństwa? bo chyba do tego zmierzają Twoje pytania. :).

                      tak, myślałam że celowo pominęłaś pytanie odpowiadając na post tarantinki. zresztą jego poczucie winy też by na to wskazywało.. ale jeśli sytuacja jest "czysta" to po 2 latach poważnego związku powinnaś być na tyle ważna żeby pokazać cię dzieciom, zwłaszcza że on ma z nimi tak bliski kontakt. jak on w ogóle widzi waszą przyszłość?
    • tarantinka Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 13:37
      sorry ale mi tu coś nie gra, sytuacja jaką opisałas to w miarę typowe dla kogoś świeżo po rozwodzie, ale przez 4 lata to można sobie te sprawy dość bezproblemowo ułożyć. Nie gniewaj sie ale chyba nie chciałaś ciągnąc tej dyskusji i troche podkoloryzowałaś :).
      Wg mnie stawiając warunki nic nie osiągniesz. To znaczy kwasy i opinie nieuczłej na dobro dzieci egoistki to na pewno. Powinnaś się skupic na "dobrze dzieci" i być świętsza od papieża, co najwyżej pytania sugerujące typu : nie wydaje ci się misiu że twoja eks to specjalnei tak robi ;). A dodam, że poznanie dzieci tylko ci dołoży problemów - na pewno cie nie polubią i okażą to na wszystie możliwe sposoby he he he.
    • amuga Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 27.02.11, 21:45
      Jest jedna rada. Wezcie dzieci do siebie i wtedy bedziecie miec wiecej czasu dla siebie.
      W przypadku jak ex nie pojdzie na to, to moze jeden tydzien u niej a jeden u was. To bedzie chyba sprawiedliwie.
      Posiadanie dzieci to nie to samo co zycie bez nich. Chyba przyznasz ze tak jest i albo akceptuje sie to inne zycie albo nie. Dzieci beda juz zawsze czescia waszego zycia.
      • bimota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 00:43
        Jak sobie o nich przypomni... Ha, ha...

        A ty bys chciala sie przeprowadzac co tydzien ? To juz lepiej je rozdzielic...
    • reniatoja Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 10:55
      JEst na to jedna rada - nie pasuje ci, odwal sie od niego. Dzieci są ważniejsze niż Ty i bardzo mi się podoba taki męzczyzna, który też to wie. Widzenia z dziećmi wyznaczone przez sąd to nie są widzenia po to, by on mial święty spokój i więcej niż te widzenia nie musial sobie dziećmi zawracać głowy, tylko raczej, gdyby żona mu utrudniała, zeby miał możliwość przynajmniej tyle czasu z nimi spędzić. A życie często ma d czterech literach plany, grafiki sądowe i inne i toczy się swoim torem, jak trzeba być z dziećmi to po to jest ojciec i matka, zeby sie organizować. Ty jesteś tu obca i się dostosuj, albo szukaj szczęścia gdzie indziej, serio.
      • bimota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 13:07
        Dzieci nie sa ani wazniejsze, ani mniej wazne. Sa wazne. Ona nie jest obca, w kazdym razie nie powinna. Do reszty raczej zgoda...
        • reniatoja Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 13:12
          Zalezy jak dla kogo. Dla mnie dzieci są ważniejsze niż ktokolwiek dorosły, nawet mąż, z wyłączeniem syt. gdy ten maż potrzebowałby opieki bardziej niż dzieci. Dopóki są małe i wymagają opieki są ważniejsze. Są najwazniejsze. Usamodzielnią się - odejdą w odstawke naturalnym biegiem życia.
          W układzie matka, ojciec, dzieci i nowa przyjaciółka taty, ta ostatnia jest obca. To też tak wg mnie, bo moze inni widza to inaczej, no ale ja konserwatywna jestem bardzo, jeśli chodzi o takie sprawy.
          • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 15:29
            A dlaczemu nie mogą być równie ważne jak dorośli? Z uwzględnieniem naturalnych, innych potrzeb. Stało by się coś dzieciom gdyby nie cała uwaga była skupiona na nich?
            • reniatoja Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:04
              Bo to krew z mojej krwi, kość z mojej kości? Jak ktoś, kto dziś pojawił się w mym zyciu, a jutro moze go nie byc - moze być równie ważny jak moje dzieci? Nie żartujmy sobie, nie ma tego nawet jak wytłumaczyć. Wyobrazasz sobie, ze stojąc przez wyborem: porzucić dziećmi, czy porzucić partnera - porzucisz dzieci? Ja sobie nie wyobrażam. A życie może w takiej sytuacji postawić nie raz. Więc normalny rodzic nie zostawi swoich dzieci, zostawi, jeśli bedzie musial wybierać, nowo nabytą "drugą połówkę".
              • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:16
                reniatoja napisała:

                > Bo to krew z mojej krwi, kość z mojej kości? Jak ktoś, kto dziś pojawił się w m
                > ym zyciu, a jutro moze go nie byc - moze być równie ważny jak moje dzieci? Nie
                > żartujmy sobie, nie ma tego nawet jak wytłumaczyć.
                W sytuacjach codziennych - tak, może być, o ile nie dzieje się to z realną krzywdą dziecka. I w drugą mańkę takoż. Na pewne ustępstwa można iść, ale nie zawsze na rzecz jednej strony.

                > Wyobrazasz sobie, ze stojąc
                > przez wyborem: porzucić dziećmi, czy porzucić partnera - porzucisz dzieci? Ja s
                > obie nie wyobrażam. A życie może w takiej sytuacji postawić nie raz. Więc norma
                > lny rodzic nie zostawi swoich dzieci, zostawi, jeśli bedzie musial wybierać, no
                > wo nabytą "drugą połówkę".
                Zaraz, chwila, ale Ty mówisz już on sytuacji wyboru - a tutaj idzie o zwykłe, codzienne problemy, w sytuacji których pani jest regularnie spychana na dalszy plan.
                • reniatoja Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:25
                  raohszana napisał:


                  > W sytuacjach codziennych - tak, może być, o ile nie dzieje się to z realną krzy
                  > wdą dziecka. I w drugą mańkę takoż. Na pewne ustępstwa można iść, ale nie zawsz
                  > e na rzecz jednej strony.

                  To zalezy od pana - w opisywanym przypadku, on ewidentnie wybiera dzieci nad wole pani w tym względzie i ja go rozumiem, popieram, mnie się on podoba. Widocznie dzieci SĄ dla niego wazniejsze niż pani, nawet jeśli on tego nie wyarrtykulował, a moze nawet sobie do końca tego nei uświadomił. Pani powinna się więc dostosowac bądź odstosunkować od pana, to proste. No dla mnie w każdym razie. Po co wiązac się z dzieciatym rozwodnikiem i wnosić pretensje o czas, który on spędza z tymi dziecmi, zamiast po prostu związać się z kimś wolnym i sobie z nim ustalać wszystko od zera tak jak Ci pasuje?

                  A ze sie wolny nei trafił? No cóż, to nie narzekać. Jakos tak ja to widzę.

                  > Zaraz, chwila, ale Ty mówisz już on sytuacji wyboru - a tutaj idzie o zwykłe, c
                  > odzienne problemy, w sytuacji których pani jest regularnie spychana na dalszy p
                  > lan.

                  To wąłśnie potwierdza moją tezę - dzieci są ważniejsze, niż pani. Nie tylko w sytuacjach waz nych życiowych wyborów, w najzwyklejszych codziennych również, trzeba być z dziećmi i ojciec z nimi jest, czy sie to pani nie podoba, czy podoba. Ja go rozumiem, uważam, ze wchodząc w zwiazek z kimś, kto ma dzieci, trzeba się z tym faktem, bycia na drugim miejscu, pogodzić, albo poszukać szczęscia gdzie indziej.
                  >
                  • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:29
                    reniatoja napisała:

                    > To zalezy od pana - w opisywanym przypadku, on ewidentnie wybiera dzieci nad wo
                    > le pani w tym względzie i ja go rozumiem, popieram, mnie się on podoba. Widoczn
                    > ie dzieci SĄ dla niego wazniejsze niż pani, nawet jeśli on tego nie wyarrtykulo
                    > wał, a moze nawet sobie do końca tego nei uświadomił. Pani powinna się więc dos
                    > tosowac bądź odstosunkować od pana, to proste. No dla mnie w każdym razie. Po c
                    > o wiązac się z dzieciatym rozwodnikiem i wnosić pretensje o czas, który on spęd
                    > za z tymi dziecmi, zamiast po prostu związać się z kimś wolnym i sobie z nim us
                    > talać wszystko od zera tak jak Ci pasuje?
                    Po to, że można to jakoś sensownie rozwiązać i pani myślała, że tak się da i że pan naumie się racjonalnie dzielić czas. Ja nie popieram i nie poprę jego zachowania. Wiesz, wnosić pretensje o czas sam w sobie, a o to, że pan ją ma w nosie - to dwie inne sprawy.
                    Fakt jest faktem, że od konkretnego pana winna się odstosunkować. Ale nadal się upieram, że to, co robi ten pan, zdrowe nie jest.

                    > To wąłśnie potwierdza moją tezę - dzieci są ważniejsze, niż pani. Nie tylko w s
                    > ytuacjach waz nych życiowych wyborów, w najzwyklejszych codziennych również, tr
                    > zeba być z dziećmi i ojciec z nimi jest, czy sie to pani nie podoba, czy podoba
                    > . Ja go rozumiem, uważam, ze wchodząc w zwiazek z kimś, kto ma dzieci, trzeba s
                    > ię z tym faktem, bycia na drugim miejscu, pogodzić, albo poszukać szczęscia gdz
                    > ie indziej.
                    Czyli uważasz, że zawsze tylko dzieci, dzieci, dzieci? Nie może być tak, że mniej więcej po równo, bo każdą wolną chwilę trzeba dzieciom? Przegięcie. A żadne przegięcie nie jest dobre.
              • bimota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:21
                Ja nie uwazam tego za normalne... Dziecko tez cie moze w d. kopnac. Co to ma do rzeczy ?? No nie wyobrazam sobie bym mial koniecznosc stawania przed wyborem: dziecko czy partner.
                • reniatoja Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:37
                  DZiecko moze mnie w d. kopnąć. Nie interesuje mnie to (powiedzmy, bo bolałoby bardzo, ale chodzi mi o to, ze moze - ma do tego prawo), ja dziecka w d. nigdy nie kopnę.

                  Gdybym miała mieć nowego partnera kiedykowliek, to od progu bym mu wyjaśnila, że zawsze dzieci beda dla mnie nr 1.

                  Nie wiem jak to wyjaśnić. Weźmy dziś. Mam meża, z którym wspólnie przezywamy wszystkie sprawy naszych wspólnych dzieci. Jak synek krzywo pierdnie to dzwonię do męża, co mam z tym fantem robic i razem ustalamy. Jak córka się zakocha i zabazgrze całe biurko imieniem ukochanego, to też omówię to z meżem i bedziemy się zastanawiać co dalej (przykłady takie tylko). PArtner mógłby służyć radą, gdybym zapragnęła go o nią spytać, ale oczywiste jest dla mnie ze przede wszystim informowalabym meża. Nie rozumiem dlaczego po rozwodzie nie miałabym o takich pierdołach, czy też waznych sprawach informować meża. Jego dzieci, ich drobne sprawy sa nadal tak samo ważne dla niego jak dla mnie, wydaje mi się, że to do niego właśnie dzwoniłabym o trzeciej nad ranem bo młode ma goraczkę, a nie do nowego partnera. Bo wiem też, że mój maż chciałby o tym wszystkim wiedzieć (gdyby dzieci nie były z nim, bo raczej byśmy chyba musieli się jakoś po polowie podzielić bo żadne by obydwu sztuk drugiemu tak łatwo nie oddało;))

                  Nie wiem, rodzina to jedyne co mam, moze dla mnie dlatego to jest takie oczywiste i proste.
                  • raohszana Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:42
                    reniatoja napisała:

                    > Nie wiem, rodzina to jedyne co mam, moze dla mnie dlatego to jest takie oczywis
                    > te i proste.
                    I to chyba wyjaśnia wszystko.
                  • bimota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 16:54
                    Ale ta twoja opowiastka nie ma nic wspolnego z nasza wczesniejsza dyskusja.

                    > Gdybym miała mieć nowego partnera kiedykowliek, to od progu bym mu wyjaśnila, ż
                    > e zawsze dzieci beda dla mnie nr 1.

                    To ja bym ci w tym momencie podziekowal za takie "partnerstwo". Ew. poprosil o wyjasnienie co przez to rozumiesz, bo brzmi jak z gory prokurowanie konfliktu, rywalizacji.
    • wredny-typek pytania do autorki watku 28.02.11, 14:23
      czy telefony żony maja miejsce w twojej obecności, czy partner komunikuje ci ich treść?
      czy byłaś świadkiem ich kłótni i awantur o nieprzewidziane wezwania, czy znasz je tylko z jego relacji?
      innymi słowy: czy twoja wiedza i ich rzeczywistych relacjach pochodzi wyłącznie od niego?

      ale jego była żona wiedząc że żyjemy razem r
      > egularnie co weekend a to musi zrobić zakupy popołudniu, a to musi jechać szybk
      > o do siostry bo coś się niby stało, no i on jedzie tam do domu żeby w tym czasi
      > e zająć się awaryjnie dziećmi, no ale tak się to kończy, że ona wraca o 3 nad r
      > anem, o 5tej.. i zwykle wychodzi z tego między nimi awantura
      • grazy Re: pytania do autorki watku 28.02.11, 23:06
        Dziewczyno złota!
        On byłej żony w niczym nie w y r ę c z a, jak byłaś łaskawa napisać. On wypełnia obowiązki. Jak on jest z dziećmi, to niby wyręcza. Czy jak ona jest z dziećmi, to ona jego wyręcza? Jak on jest z dziećmi, to to jest nie w porządku, bo za długo i nie tak miało być. Czy jak ona jest z dziećmi, to jest w porządku i tak miało być? Jak on jest z dziećmi, to nerwowo przebiera nogami (albo uważasz, że powinien przebierać), bo to za długo. Myślisz, że jak ona jest z dziećmi, to też nerwowo przebiera, patrzy na zagarek i uważa, że to za długo? Czy jak on jest z tobą, to nerwowo przebiera nogami, bo ona już tak długo go wyręcza, że on już koniecznie musi lecieć ją zluzować? Jeśli nie przebiera, to dlaczego ona powinna przebierać, kiedy siedzi u fryzjera albo jest na randce z jakimś miłym panem? Wyobraź sobie: siedzisz sobie z nim przed telewizorem na kanapie i nagle on oświadcza, że była żona już tak długo go wyręcza, że musi lecieć.
        Coś mi się wydaje, że ta kobieta po prostu żyje, a częścią jej życia są obowiązki wobec dzieci. Jak coś koliduje, a wierz mi, w życiu samotnej matki kolizja goni kolizję, to wzywa tego, kto też ma obowiązki wobec rzeczonych dzieci. Nie sąsiada ani panią ze spożywczego, bo oni ich nie mają.
        Sądzę również, że jest wielce prawdopodobne, że tej pani ani w głowie złośliwości wobec byłego albo ciebie. Sądzę raczej, że ma cię w d. I nie ma powodu, żeby miała gdzie indziej. Jej prawem i obowiązkiem jest ułożyć życie sobie i dzieciom. Swoim musisz się zająć sama. Może nawet poddaje się babka pedikurze z frenczem, gdy jej były mąż zajmuje się dziećmi i jest przekonany, że ona właśnie bierze serię bolesnych zastrzyków, zmieniając jednocześnie koło w samochodzie i płacząc u wezgłowia umierającej matki. Jej sprawa. Naprawdę nic ci do tego. Może małżonek ją całe życie olewał a potem kopnął w d., więc uważa, że nie musi się już nim przejmować. Mnie też ani były, ani jego uczucia nie interesują, jak jego nie interesowały moje. Żadna to złośliwość, po prostu zajmuję się sobą, a jak mi koliduje, to rozwiązuję problem przy użyciu tego, kto też ma obowiązki. I nawet mi do głowy nie przychodzi, że on albo jego panie coś o tym myślą. Sami muszą rozwiązać swoje problemy.
        Podsumowując: powinnaś chyba zająć się sobą. Nie wymyślać, kto tu ci złośliwie nie pozwala ułożyć sobie życia. Ludzie naprawdę mają większe problemy niż zajmowanie się tobą. Tworzysz związek z facetem, który ma zobowiązania gdzie indziej. Nie zazdroszczę. I musisz sobie z tym jakoś radzić. Jego była żona musi sobie radzić ze swoim życiem i pewnie robi co może. Może nawet jest złośliwą rurą, jej sprawa. Obawiam się też, że jak będziesz miała dziecko i zostaniesz sama (a nie życzę ci tego), a potem przypomnisz sobie, co teraz myślisz o roli dochodzącego ojca, to pękniesz ze śmiechu.
    • eastern-strix Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 17:16
      To się nie zmieni, więc jeśli Ci nie odpowiada, to zrezygnuj teraz. W końcu nikt Cię winić nie będzie. Takie są realia bycia rozwodnikiem z dziećmi, niestety.
    • e-no-kolego Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 28.02.11, 23:49
      Moim zdaniem , jak zwykle, po środku leży wina...
      On nie wie(może nie słyszał), że większość lasek po prostu nie umie sobie poradzić z zazdrością po prozwodzie będąc świadkami nowego związku ich ex.
      Ty nie masz empatji w stosunku do ich uczuć(tu w sumie nie musisz...) i ich dzieci. Myślę, że zrozumesz dopiero, jak będziesz miała swoje(lbo stracisz resztki cierpliwości, bo nie twoje).
      Jest jescze trzeci problem. Tu na forum również widać, że często pieka nad dziećmi jest mylona ze stawianiem ich na piedestale ważności. Większość twierdząca te dyrdymały to kobiety. Psychologowie zamujący się problemami rodzinnymi(w sądach również) to kobiety. I to niestety one zakrzywiają prestrzeń...Nie prawdą jest, że dzieci są najważniejsze i że koleś na klaśnięcie powinien jechać w dzień i noc na "odsiecz". Co do szkoły - zgadzam się , że warto być z dziećmi. Jeśli ona jednak ma problem techniczny, to jest jej problerm i to ona powinna doweźć dzieci do niego, aby się zaopiekował. A jeśli sobie nie radzi to mu je po prostu oddać może tak będzie lepiej?
    • erillzw Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 01.03.11, 00:23
      Myślę, że Twój partner ma straszne wyrzuty sumienia odnosnie rozwodu i tego jak to wplynelo na jego rodzine a w szczegolnosci dzieci. takie komplusywne zachowania bez wyznaczania granic "mam wlasne zycie i wracanie o 5 rano nie uwazam za norme awaryjna" swiadczy o tym, ze je po prostu kompensuje siedzac z dziecmi,

      Oczywiscie ma racje mowiac, ze jest ich ojcem i powinen sie nimi opiekowac i dobrze postepuje, ze to robi ale dawanie sosbie wchodzic na glowe ex zonie nie lezy w ramach opieki nad dziecmi i odpowiedzialnoscia za nie. Jesli pani regularnie ma "awaryjne sytuacje" ktore sprawiaja, ze on nic nie moze zrobic w weekend i ona regularnie wraca po nocach to moze warto mu podsunac, ze pani jests nieodpowiedzialna matka i trzeba z tym isc do sadu i wniesc o jego opieke. Abstrahujac od wszystkiego takie zachowania (nawet jesli zlosliwie) nie daja dobrego przykladu dzieciom.
      • bimota Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 01.03.11, 01:40
        Nie ma wyrzutow tylko wie, ze baba jest porabana i stara sie by jak najmniej to wplynelo na dzieci. Kolejna mu tego nie ulatwia... Tak to juz jest z babami...
    • bezpocztyonline A wspólne wasze wyjścia z jego dziećmi? 01.03.11, 07:22
      To, że się nimi zajmuje, to jest prawidłowe i normalne.

      A czy nie może ich zabrać na te ileś godzin do waszego mieszkania albo zorganizować wasze wspólne wyjście z nimi gdzieś?

      Musi z nimi koniecznie siedzieć w mieszkaniu byłej?
    • kora3 No cóż , związek z kims z dziećmi 02.03.11, 06:54
      ma takie minusy. Zwykle to powtarzam przy takich tematach, a pojawia sie ich na forum wiele.
      Prawdą jest, że człowiek rozstając sie z ojcem, czy matką swych dzieci nie rozstaje się przecież z nimi, w kazdym razie porzadny człowiek.
      Jeśli jednaj jest aż tak, jak opisujesz, to kobieta po prostu robi wam na złosc wykorzystując do tego dzieci, ale także wynikający prawdipodobnie z poczucia winy u Twego partnera, całkowity brak asertywnosci.
      Jedyne co mozesz zrobic, to pomówic z partnerem i uświadomic mu, że to co się dzieje, jest grą, a nie troska o dzieci ze strony matki. Sytuacje awartjne sie zdarzaja na pewno, ale jesli jest ciagle, tak, jak piszesz, to chyba jasne, w co pani gra.
      Jesli Twój partner nie nauczy się odmawiac takim "prosbom" nagminnym, sytuacja się nie zmieni.
    • myhavana Z innej, choć podobnej (?) beczki... 02.03.11, 14:07
      Ciekawa jestem co powiedzielibyście na taką sytuację - po kilku latach małżeństwa, z jego wzlotami i upadkami, facet uznaje, że został 'zrobiony' przez Złą Kobietę, czyli żonę w drugie (przez niego nieplanowane) dziecko i zaczyna oddalać się od rodziny ograniczając swe obowiązki do łożenia (nieprzesadnego, o ile można z boku ocenić;) na nią a uciekając w pracę i 'nową kobietę' - swoją wspólniczkę, też mężatkę zresztą.

      Nowy 'związek' trwa jakieś 4 lata, w międzyczasie 'ukochana' rodzi dziecko swojemu prawowitemu małżonkowi a nasz bohater cierpiąc i kochając bardzo ;) redukuje swe obowiązki ojcowskie do comiesięcznych przelewów na konto formalnej wciąż małżonki i cotygodniowych wizyt u dzieci ('z obowiązku a nie potrzeby'), skracając je często (sic!) by nie narazić się na wybuchy zazdrości swej kochanki (jako się rzekło - samej matki dziecku ;).
      Także o wspólnych wakacjach czy weekendach nie ma mowy - co najwyżej zabiera jedno z dwojga dzieci gdzieś ('razem nie nadają się by je brać do ludzi'...- cytat...).
      Oczywiście sam z kochanką wyjeżdża najwyżej 'służbowo', bo ta - jako się rzekło - ma własną rodzinę...

      Po 4 latach kochanka dziękuje za 'współpracę' (tak służbowo, jak i 'romantycznie';) i nasz bohater zostaje sam, cierpiący i bolejący nad swym niefartem w trafianiu na Złe Kobiety. Spotyka kogoś nowego - streszczając można historię ująć tak - 'nowa' okazuje się, koniec końców, być też Złą Kobietą (...może nawet tą NAJgorszą...?) gdyż na jego wizję przyszłości, by w przyszłości spędzali z jej dzieckiem weekendy a jej eks - resztę czasu, śmie powiedzieć, że taki scenariusz jest dla niej nie do przyjęcia a jego wcześniejsze pomysły na temat wspólnego dziecka (!) poronione i zerwać z nim - powodów innych ważnych parę by się znalazło, ale ten (w zestawieniu z jego stosunkiem do 'poprzednich' dzieci) był decydujący!

      Finał?
      Biedaczątko przekonane o swoim pechu, które - szczęście w nieszczęściu! - jednak znalazło kolejnego życiowego wroga (Bardzo Złą Kobietę) i będzie mogło swe niepowodzenia zwalić na kogoś innego...

      • erillzw Re: Z innej, choć podobnej (?) beczki... 02.03.11, 20:00
        O matko..
        ZNam takie typy co to zawsze zjada winnego tego jak to zle im w zyciu poza soba. Albo zla kobieta, alboi zly kolega, albo nie rozumiejaca potrzeby romansu narzeczona, etc.

        Taki czlowiek to ma super proste zycie. Jak on musi sypiac. Zero stresow. Z jednej strony demonstrowanie kontroli nad zyciem ale jak cos jest nie tak to zawsze winni sa inni.
    • anna.kotecka Re: związek z rozwodnikiem z dziećmi. 02.03.11, 18:44
      GSAS! UCIEKAJ NAJDALEJ JAK SIE DA!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja