Śmiać się czy płakać?

27.02.11, 20:20
Zadaję sobie to pytanie od kiedy pierwszy raz na TVP obejrzałam dokument dot. "pracy modelek" pt. Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym. Już dawno o tym zapomniałam, ale w poszukiwaniu jakiś dokumentów o polskiej rzeczywistości natknęłam się na Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym 2. No i znowu ręce mi opadły... Jak to k.rwa (bo słów mi brakuje, jak o tym wszystkim myślę) jest, że "coś takiego" dzieje się wokół nas? Że takie gnidy jak pan C.M. nadal żyją i mają się świetnie?? Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale z ogarnięciem "takiego wysypiska" i "śmiecia" mam wielki problem... Dziewczyny (bohaterki dokumentu) są wykorzystywane nie tylko przez podłego, starego, chodzącego cały czas bez spodni oblecha, ale również, a może przede wszystkim przez rodziców, zwłaszcza mama Małgosi (od 7:30), która dowiaduje się, że jej córka będzie brała udział w pokazach sado maso, więc życzy jej żeby "aż tak daleko awansowała"!!! Ja po prostu nie potrafię uwierzyć w "coś" takiego. Pomijam fakt wysławiania się tych ludzi, bo często jest przekomiczny, gdy używają słów, których nie znają znaczenia.
Może macie na to "coś" jakieś sensowne wytłumaczenie? Ok, jedno znam: bieda, bieda, i jeszcze raz bieda... Ale przecież bieda nie równa się głupocie, a jednak w balladzie to jest pokazane... Dzisiaj, żeby to "przełknąć" pozostaje mi wino. Chyba, że macie jakieś inne pomysły?
    • piataziuta Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 20:48
      wino jest na wszystko dobre, bo dobre jest wino
    • bijatyka Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 20:51
      są rzeczy na niebie i na ziemi ....
    • kadfael Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:13
      Ale Ty wierzysz, że to tak naprawdę i na serio dokument? Przecież takie rzeczy sie kreuje. A, że teraz modne wszelkie dokumenty to powstało takie "coś".
      Inna sprawa, że ten "przemysł" faktycznie istnieje - ktoś na tych rurach tańczy i tapla sie w kisielu.
      • zaklopotana87 Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:17
        Ten dokument jest chyba z 2003 i nie wydaje mi się, żeby był specjalnie "wykreowany" przez twórców...
        • kadfael Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:18
          Ależ oczywiście, że tak. Nie pamiętasz już słynnej historii z "Arizoną"?
          • zaklopotana87 Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:28
            Ale twórcy pisali też scenariusze?? Bo wątpię, żeby inteligentny człowiek wymyślił coś takiego (od 5:30). To jest nie możliwe :)
            • kadfael Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:33
              No jasne, że tak! Twórcy pisza scenariusze nawet do np Uwagi i tego cyklu reportaży, który leci na Jedynce w okolicach Teleekspresu. A myślisz, że taka Jaworowicz idzie na żywioł?
              • zaklopotana87 Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:41
                Myślę raczej, że to efekt montażu.
                • kadfael Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 22:46
                  Montażu i doboru ujęć, i sposobu filmowania. Wybrania takiego a nie innego fragmentu wypowiedzi, ba nawet oświetlenia... Masa rzeczy się na to składa. Ale grunt to scenariusz :)
                  Telewizja to jedna wielka ściema i manipulacja ;)
    • gr.een Z tym filmem 27.02.11, 22:48
      ja cały czas kojarzyłam Łódź
      • zaklopotana87 Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:49
        No bo ten pedofil bez gaci jest z Łodzi!
        • gr.een Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:50
          Łodzi to same takie jakieś mendy są ?
          • zaklopotana87 Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:53
            ?? Nie kapuję pytania :/
            • gr.een Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:54
              ja też tak czasami mówię i uzyskana odpowiedź wcale mi nie ułatwia
              • ursyda Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:56
                :D
              • zaklopotana87 Re: Z tym filmem 27.02.11, 22:57
                A mi tak.
    • berta-live Re: Śmiać się czy płakać? 27.02.11, 23:16
      Też mi się wydaje, że jest to wyreżyserowane. Nie mniej jednak głupota, chęć wyjścia z biedy, czy chęć zostania sławnym i bogatym nie mają granic. I to nie jest tylko znak naszych czasów.

      Dawniej sprzedawało się dzieci do cyrków, trzymało się je w beczkach, żeby urosły pokrzywione i miały zapewnione zatrudnienie w obwoźnych galeriach osobliwości. Chłopców kastrowano, żeby zostali słynnymi kastratami, nie zwracając uwagi na to, że prawdopodobieństwo, ze tak się stanie jest nikłe, natomiast prawdopodobieństwo, że skończą jako męskie prostytutki jest niemal 100%. W Chinach łamano dziewczynom stopy, żeby lepiej za mąż wyszły, do dzisiaj w Afryce matki okaleczają córkom genitalia żeby miały lepszy start w życiu, w Indiach sprzedają za mąż starym oblechom, żeby żyło im się dostatniej. Tego typu przykłady można mnożyć bez końca. Pchanie córek do modelingu i szeroko pojętego show businessu ma dokładnie to samo podłoże. Technologia poszła do przodu, ale głupota i pazerność wciąż są te same.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja