zaklopotana87
27.02.11, 20:20
Zadaję sobie to pytanie od kiedy pierwszy raz na TVP obejrzałam dokument dot. "pracy modelek" pt. Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym. Już dawno o tym zapomniałam, ale w poszukiwaniu jakiś dokumentów o polskiej rzeczywistości natknęłam się na Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym 2. No i znowu ręce mi opadły... Jak to k.rwa (bo słów mi brakuje, jak o tym wszystkim myślę) jest, że "coś takiego" dzieje się wokół nas? Że takie gnidy jak pan C.M. nadal żyją i mają się świetnie?? Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale z ogarnięciem "takiego wysypiska" i "śmiecia" mam wielki problem... Dziewczyny (bohaterki dokumentu) są wykorzystywane nie tylko przez podłego, starego, chodzącego cały czas bez spodni oblecha, ale również, a może przede wszystkim przez rodziców, zwłaszcza mama Małgosi (od 7:30), która dowiaduje się, że jej córka będzie brała udział w pokazach sado maso, więc życzy jej żeby "aż tak daleko awansowała"!!! Ja po prostu nie potrafię uwierzyć w "coś" takiego. Pomijam fakt wysławiania się tych ludzi, bo często jest przekomiczny, gdy używają słów, których nie znają znaczenia.
Może macie na to "coś" jakieś sensowne wytłumaczenie? Ok, jedno znam: bieda, bieda, i jeszcze raz bieda... Ale przecież bieda nie równa się głupocie, a jednak w balladzie to jest pokazane... Dzisiaj, żeby to "przełknąć" pozostaje mi wino. Chyba, że macie jakieś inne pomysły?