Pytanie o znajomość internetową

04.03.11, 09:37
Mam pewien problem, mam nadzieję że mi pomożecie. Niedawno pierwszy raz w życiu postanowiłam poznać mężczyznę przez internet. Nie szukałam mieszkających daleko, ale jeden mnie zainteresował więc pociągnęłam rozmowę, aż w końcu wszyscy inni się wykruszyli i został tylko pan z daleka. Zapowiadało się interesująco. Lubi podróże jak ja, jakieś luźne rozmowy (gg) o spotkaniu, poznaniu się i ewentualnym wyjeździe.
Tyle, że teraz sytuacja utknęła w martwym punkcie, bo niby rozmowa się klei na różne tematy, ale bez żadnych konkretów, a wydaje mi się, że dałam aluzje co do chęci wyjścia z matrixa. Aha i zaznaczyłam na początku, że że lubię stanowczych facetów, i takiemu chętnie oddam inicjatywę. Mam mętlik w głowie, chyba przez brak doświadczenia w nawiązywaniu znajomości przez internet. Dzięki z góry za wszelkie sugestie.
    • roonya Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 09:46
      Mam troche doświadczenia w tej kwestii i nie chce cie martwic, ale wydaje mi sie, że choc u ciebie "został" tylko ten jeden facet, on może miec kilka pan, z którymi gada i może nie daje konkretnycg sygnałów do spotkania, bo nie wie , na którą sie zdecydowac. Generalnie nic w tym złego, tylko oczywiście dla ciebie to jest idealna sytuacja. Ja bym chyba konkretnie zapytała, to kiedy sie spotykamy?
    • triismegistos Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 15:31
      Jeśli naprawdę masz chęć na bliższe poznanie to sama zaproponuj, wprost. Ale powiem ci szczerze, bo mam duże doświadczenie w zawieraniu znajomości netowych. Do spotkania w realu dochodzi szybko, albo zawsze.
      • cytryna76 Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 16:24
        Z mojego doświadczenia wynika niestety, że w internecie jest mnóstwo takich "niezdecydowanych" panów - chętnie klikają tygodniami "o niczym", jest nawet miło, ale nie wychodzą z żadną inicjatywą dotyczącą przeniesienia znajomości do reala. Są przy tym głusi na mniej czy bardziej bezpośrednie sygnały, że może jednak fajnie by było się w końcu spotkać.

        Obawiam się, że jeżeli trafiłaś na taki egzemplarz, niewiele wskórasz, nawet proponując spotkanie wprost. Pan przypuszczalnie da wymijającą odpowiedź lub zamilknie na wieki.

        Ukułam taką teorię, że znaczna część męskich użytkowników portali randkowych ma jakieś problemy z samym sobą, kompleksy czy inne zahamowania, które praktycznie uniemożliwiają im zawarcie znajomości tak poza internetem, jak i za jego pośrednictwem. Bo wcześniej czy później wypadałoby się - o zgrozo - spotkać, stanąć twarzą w twarz z kobietą. Lepiej/łatwiej tkwić przed komputerem i oszukiwać samego siebie, że szuka się kobiety (tak, aby nie znaleźć:).

        Nie wykluczam też wersji o klikaniu z kilkoma paniami - może aktualnie testuje "inny model" i odwleka spotkanie z Tobą?
        Zgadzam się natomiast, że w ponad 90% przypadków znajomości przez internet do spotkania dochodzi albo szybko, albo wcale.
        • silic Gadanie... 05.03.11, 12:03
          Nie widzę powodu, żeby każdą znajomość internetową przenosić na inną płaszczyznę. Internet to inne warunki, inny sposób komunikacji i zupełnie inne wrażenia. To , co działa w ten sposób wcale nie musi zadziałać po przeniesieniu na znajomość "twarzą w twarz".
          To, że panowie są głusi na różne sygnały to mnie nie dziwi - niechęć kobiet do jasnego określenia się, do zadania jednoznacznego pytania jest powszechnie znana.

          > Ukułam taką teorię, że znaczna część męskich użytkowników portali randkowych ma
          > jakieś problemy z samym sobą, kompleksy czy inne zahamowania, które praktyczni
          > e uniemożliwiają im zawarcie znajomości tak poza internetem, jak i za jego pośr
          > ednictwem.

          Moja teoria zaś przewiduje , że wielu męskich użytkowników nie będzie chciało przenosić znajomości poza internet. Nie widzą takiej potrzeby. Nie ma to niczego wspólnego z kompleksami, zahamowaniami czy problemami ze sobą. Zwyczajnie oddzielają to co w internecie od tego co w rzeczywistości.
    • rozbojnick Kumpela flirtowała przez neta z niby rozwodnikiem 04.03.11, 17:10
      Podobno, też nadawali na tych samych falach itd. Jak przyszło do spotkania; róże, komplementy, itp pierdoły na które kobiety są łase. Uległa, tzn "rozłożyła nogi", potem jeszcze kilka, podobnie przebiegających spotkań i cisza ze strony pana - niby zajęty. Po jakimś czasie okazało się, że nie był żadnym rozwodnikiem(w związku, 2 dzieci), tylko najzwyklejszym, internetowym "zaliczaczem" naiwnych dupeczek. Płaczu było co niemiara, bo pani już snuła plany ściśle związane z internetowym "rozwodniko - podróżniko - romantykiem".
      Napisałem ku przestrodze, by potem nie było podobnego skowytu i uogólniania, jacy to z facetów skur_syny.


      P.S. aaaaaaaaaaaaaaa, zapomniałbym. Kilkanaście tygodni później, jak gdyby, niby, nic, zadzwonił i spytał co słychać... :D
      • wersja_robocza Re: Kumpela flirtowała przez neta z niby rozwodni 04.03.11, 19:14
        rozbojnick napisał:

        > P.S. aaaaaaaaaaaaaaa, zapomniałbym. Kilkanaście tygodni później, jak gdyby, nib
        > y, nic, zadzwonił i spytał co słychać... :D

        I co było dalej?:>
    • zeberdee24 Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 19:23
      No nie wiem - ja poznałem fajną kobitę w necie w zeszły czwartek i na jutro jesteśmy umówieni. Takie nawijanie na sucho przez neta to nie ma sensu, na necie to się zgadać a w rzeczywistości dopiero poznawać. Któraś tu z mądrych dziewcząt(chyba szarozielone) powiedziała że taka wirtualna znajomość to jak z mózgiem w słoiku.
      • chersona Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 20:53
        to się nazywa z niejednego pieca chleb jeść - zuch chłopak!
    • raohszana Re: Pytanie o znajomość internetową 04.03.11, 20:49
      I sama nie możesz zaproponować spotkania?
    • kokosowe.noce Re: Pytanie o znajomość internetową 05.03.11, 01:24
      Eee niekoniecznie tak zle z internetowymi znajomosciami jak piszecie. Ja po poznaniu faceta przez ponad 2 lata utrzymywalam z nim takie wlasnie luzne kontakty, jakis mail, jakas krotka rozmowa. Ale ostatnie pol roku to wlasciwienie tak luzno, kontakt sie zaciesnil, gadalismy ciagle, wszystko sobie opowiadalismy, co sie wydarzylo w pracy, w szkole, w domu itp. Potem sie spotkalismy, zamieszkalismy ze soba, zareczylismy i pobralismy i tak sobie jestesmy.
      Wiec nie zgadzam sie ze stwierdzeniem,zespotkanie to albo od razu albo wcale.
    • nova34 Re: Pytanie o znajomość internetową 05.03.11, 10:00
      Żonaty, do tego internetowy podrywacz hobbysta...
    • silic Re: Pytanie o znajomość internetową 05.03.11, 12:10
      A jakich to konkretów oczekujesz ? Pan jest z daleka - to raz.To , że rozmowa internetowa się klei to nie znaczy , że będzie się kleiła bezpośrednio (możesz mieć skrzeczący głos a on sapać czy jąkać się ) - to dwa. O czym innym chcesz z nim rozmawiać o czym nie rozmawiasz przez internet ? "Wydaje mi się , że dałam aluzję..." - w już bardziej rozmamłany i niezdecydowany sposób nie dało się tego zrobić ? Jeszcze oczekujesz , że na podstawie tego on cokolwiek zrobi...jasne. Może gdyby był na ciebie bardzo napalony i chciał przelecieć to może by coś zrobił. Jeśli mu wystarcza przyjemna i ,jak sama napisałaś , luźna rozmowa to po co to zmieniać ?
      Jak sobie wyobrażasz kontakty z kimś, kto mieszka daleko ? Dajesz sobie prawo do bycia rozmemłaną kluchą to nie oczekuj, że inni zrobią wszystko za ciebie.
Pełna wersja