bycie w związku dla kasy...

06.03.11, 18:02
macie w bliższym otoczeniu takie laski, które związały się z facetami tylko dla kasy? ja kojarzę takie dwie, które ewidentnie "lecą na kasę" , no i jedną bliżej - koleżanka, która wcale się nie kryje z tym, że jak facet, to tylko "bogaty prawnik". znacie takie panie?
    • lew_ Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:04
      Co w tym zlego?? KAZDA leci na kase,kazda !
      • gr.een Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 21:55
        niestety, każda.
        Ja też lecę na kasę , tylko póki co -to ciągle do tyłu
        • najlepszygeorge Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 11:55
          Tak, pieniądze, władza, sława są afrodyzjakiem i przyciągają ludzi.
          Odkrycia tego dokonuje się zazwyczaj na etapie polskiego gimnazjum, co sugeruje, że autorka wątku jest niezbyt rozgarnięta w relacjach społecznych.
          Jeden facet inwestuje w umysł, drugi zdobywa dobra materialne - oba typy robią to w celu znalezienia partnerki.
          • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:16
            A w jakiz to niby sposob inwestycja w umysl przeklada sie na przyciaganie kobiet ??
            • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:17
              Masz dobre wykształcenie->zarabiasz dużo kasy-> masz powodzenie u kobiet:P
              • najlepszygeorge Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 13:07
                Jesteś brzydki, ale inteligentny => inwestujesz w wykształcenie => dobrze płatna praca => tabun lasi typu 'wygląd nie ma znaczenia' na ciebie czeka.
              • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:25
                A ile przecietnie zarabia naukowiec np. matematyk ? Zalozmy, ze nie pracuje w jakiejs prywatnej firmie tylko na polskiej uczelni... Albo historyk, nauczyciel z polowania niosacy kaganek oswiaty w polskiej szkole... Tacy chyba "inwestuja w wiedze"... Chyba, ze dla ciebie inwestycja w wiedze jest uczeszczanie do Wyzszej Szkoly Umiejetnosci Pierdzenia w Stolek...
                • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:32
                  Takiego też warto mieć w domu, przynajmniej będzie umiał dzieciom w lekcjach pomóc, jak już nie zarabia;)
                  • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 15:53
                    Do tego nie trzeba nawet studiow...
                    • najlepszygeorge Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 16:22
                      "A ile przecietnie zarabia naukowiec np. matematyk ? Zalozmy, ze nie pracuje w jakiejs prywatnej firmie tylko na polskiej uczelni... Albo historyk"

                      Pisałem o dobrze płatnej pracy.
                      • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 18:34
                        Ale bimota odniósł się do twojego stwierdzenia o inwestycji w umysł.
      • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 11:59
        Ee tam. Ja wolę mieć swoją kasę niż "lecieć" na czyjąś. Może jeszcze mam prosić o drobne na waciki. No way:)
    • raohszana Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:04
      Może znamy. No i?
      • lew_ Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:09
        raohszana napisał:

        > Może znamy. No i?
        >
        Mam nadzieje ze jestes madra i tez lecisz na facetow z kasa:)
        • raohszana Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:21
          lew_ napisał:

          > Mam nadzieje ze jestes madra i tez lecisz na facetow z kasa:)
          Na nikogo nie lecę ^^
          • lew_ Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:31
            raohszana napisał:

            > lew_ napisał:
            >
            > > Mam nadzieje ze jestes madra i tez lecisz na facetow z kasa:)
            > Na nikogo nie lecę ^^
            >
            Rozczarowujesz mnie coraz bardziej:( Madre babki leca na bogatych:)
            • raohszana Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:35
              lew_ napisał:

              > Rozczarowujesz mnie coraz bardziej:( Madre babki leca na bogatych:)
              Bardzo mnie to interesuje ^^ Ja nie lecę na nikogo.
              • lew_ Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:41
                raohszana napisał:

                > lew_ napisał:
                >
                > > Rozczarowujesz mnie coraz bardziej:( Madre babki leca na bogatych:)
                > Bardzo mnie to interesuje ^^ Ja nie lecę na nikogo.
                >
                To nie chcesz miec meza i troje dzieci?:)
                • raohszana Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:49
                  lew_ napisał:

                  > To nie chcesz miec meza i troje dzieci?:)
                  A na co mi to? Jak ja dzieci nie lubię, a i do ożenku mi niespieszno :]
    • soulshunter2 Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:05
      a jesli tak to co? Robimy jakies zawody, konkursy dla nich wymyslimy, czy moze sprobujemy im odbic tych gosci? Moze licytacje ktora wiecej wydoila?
    • triss_merigold6 Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:07
      Nie znam. W otoczeniu mam kobiety, które pracują i są niezależne finansowo.
      Ale znam mnóstwo kobiet (ze mną włącznie), których nie interesuje wspieranie zawodowo bezrobotnego misia i oczekują, że chłop będzie współutrzymywał rodzinę.
    • rosa_de_vratislavia Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:10
      shor-tie napisała:

      > macie w bliższym otoczeniu takie laski, które związały się z facetami tylko dla
      > kasy? znacie takie panie?

      Nie znam. Nie mam.
      Ale sama wychodząc za mąż (za b. ubogiego magistra) patrzyłam, czy pracowity i inteligentny. Chyba każdy z nas boi się mieć leniwego i przygłupiego współmałżonka.
    • triismegistos Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:11
      Znam jedną taką, nawet się kumplujemy, więc nie napiszę co na ten temat sądzę.
    • agata_abbott Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:11
      Jeśli kasa jest jakimś tam lepszym lub gorszym miernikiem zaradności takiego pana i poczucia bezpieczeństwa, jakie będziemy miały my i nasze dzieci - to każda z nas leci na kasę i chciałaby takiego "bogatego prawnika" mieć. Nie wszystkim się udaje, część natomiast wyżej od bezpieczeństwa i wygody stawia inne rzeczy.
      • jamesonwhiskey Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:55
        > część natomiast wyżej od bezpieczeństwa i wygody stawia inne rzeczy

        nie koniecznie, moze poprostu nie sa rozciapanymi mimozami i poczucie finansowego bezpieczenstwa sa w stanie zapewnic sobie same
        • a1ma Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 19:04
          jamesonwhiskey napisał:

          > > część natomiast wyżej od bezpieczeństwa i wygody stawia inne rzeczy
          >
          > nie koniecznie, moze poprostu nie sa rozciapanymi mimozami i poczucie finansowe
          > go bezpieczenstwa sa w stanie zapewnic sobie same

          Oczywiście, że są. I tego samego oczekują od partnera.
          • niefrasobliwa Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 19:25
            Znam i to jedna z bliższych koleżanek. Sama jest nieźle ustawiona i wytyczną co do związków jest to, jak ustawiony jest facet. Nie od dziś jest to przyjęte, że pieniądz ciągnie do pieniądza :)
        • agata_abbott Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:21
          jamesonwhiskey napisał:

          > > część natomiast wyżej od bezpieczeństwa i wygody stawia inne rzeczy
          >
          > nie koniecznie, moze poprostu nie sa rozciapanymi mimozami i poczucie finansowe
          > go bezpieczenstwa sa w stanie zapewnic sobie same

          Jeśli nie są rozciapcianymi mimozami to tym bardziej interesują się "zabezpieczeniem się" również i od tej strony. Poza tym, kobieta, która sama jest na tyle energiczna i zaradna, że potrafi się utrzymać, nie będzie zazwyczaj zainteresowana facetem, który jest "rozciapcianą mimozą". To działa w dwie strony...
          • jamesonwhiskey Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:13
            > To działa w dwie strony...

            co niby dziala w dwie strony?
            jak facet sie interesuje jakas panna, jej status materialny zazwyczaj go nie obchodzi
            • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:34
              Serio chciałbyś mieć pannę, która będzie na twoim utrzymaniu?
            • agata_abbott Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 15:03
              Ale status materialny w większości przypadków jest pochodną charakteru - takich cech jak wytrwałość, zaradność, pracowitość. Nawet jeśli facet nie ma milionów teraz - można zdyskontować sobie przepływy przyszłych okresów:) W każdym jednak razie - jeśli założymy, że faceci zakochują się głównie w charakterze kobiety, to pewnie cenią również te cechy, które wymieniłam.

              Oczywiście są osobniki, które ponad wszystko stawiają wygląd - ale nie rozpatrujemy tutaj motywów poślubiania tzw. "trophy wife" :)
              • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 15:56
                cwaniactwo, wyrachowanie....

                A prace trudno jest z obowiazkami domowymi zgodzic...
                • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 18:36
                  Jak się dobrze zarabia, to obowiązki domowe można komuś zlecić.
                  • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 09.03.11, 00:29
                    Pewnie... Nawet dzieciaki ci profesjonalnie wychowaja...
      • czerwony.poll74 Kasa nie musi oznaczać zaradności 16.03.11, 16:52
        Pomijam już kwestię "zaradności" tych którzy mają naprawdę duże pieniądze, to dzisiaj wśrod młodych mężczyzn w 90% posiadanie kasy wynika z posiadania kasy przez rodziców. A to cholernie śliski układ nie muszę chyba wam kobietom tego tłumaczyć.
    • sid-the-sloth Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:21
      Znam jedną taką, od kilkunastu lat mężatka, czyli chyba oboje zadowoleni.
      • mariela1987 Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:29
        znam taką osobę. Od kiedy pamiętam ta dziewczyna zawsze miała nadzianych facetów. Mnie zawsze zastanawiało skąd ona ich bierze ?
        Ja nie lecę na kasę, gdybym leciała to miałam pewną propozycję jednakże wybrałam milość ( ciekawe ile osób pomyslało teraz- ale naiwna..)
        • lew_ Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:32
          Powiedzialbym wrecz...nie tylko naiwna ale i glupia:)
        • coelka Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 23:56
          mariela1987 napisała:

          > znam taką osobę. Od kiedy pamiętam ta dziewczyna zawsze miała nadzianych facet
          > ów. Mnie zawsze zastanawiało skąd ona ich bierze ?
          > Ja nie lecę na kasę, gdybym leciała to miałam pewną propozycję jednakże wybrała
          > m milość ( ciekawe ile osób pomyslało teraz- ale naiwna..)
          Ja niestety też zawsze wybrałabym miłośc, w sumie tez naiwna. Ja mam takie cos w sobie, ze nie umiem kurcze udawać jak ktos mnie drazni to nie umiem byc miła to działa takze w życiu towarzyskim kolezenskim. Chyba na tym sporo trace, ale nie umiem, Znam taką jedna w wieku 32 lat wyszła w Niemczech za kolesia sporo starszego z kilkoma hotelami i siecia salonów optycznych, ładna była, ale chyba to jej do szczescia wystarczało. Jednemu wystarczy tylko kasa a drugiemu nie. Dla mnie to jakas abstrakcja totalna, ja po czyms takim bym chyba ryczała w dzien , dzień, nie dałabym rady no i oczywiście ja bym tego nie zrobila.To tak jakby ona kupiła sobie łatwiejsze zycie a facet ładna laske, take życie w oszustwie i klamstwie. Przykre jest to ze wielu ludzi tak zyje i sie na to godzi. Dziewczyna mieszkala na tej ulicy co ja w bloku obok sdad ja znałam .
    • devilyn Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 18:54
      Znam sytuację na odwrót...on leci na kasę pani...ps. prawnik wcale nie jest bogaty...
      • lonely.stoner Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 19:33
        nie do konca taka co leci na kase, ale moja dobra przyjaciolka zawsze powtarzala ze jej facet nie moze byc ani glupi, ani biedny, ani brzydki. No i ma takiego. Z tego tez co wiem nigdy nie umawiala sie z facetami ktorzy byli mniej majetni niz ona albo mieli jakas beznadziejna prace- czyli umawiala sie z takimi co zarabiali duzo wiecej niz srednia krajowa, i byli zazwyczaj na dobrych stanowiskach, ale to nie kwestia tego ze leciala na kase, tylko kwestia standardow. W sumie bez sensu umawiac sie z kims kto jest z zupelnie innej sfery spolecznej niz my sami, predzej czy pozniej te roznice wyjda na jaw i zacznie zgrzytac. To tak jak ktos z doktoratem mialby sie umawiac z kims po szkole zawodowej. Sa jakies tam wyjatki ale jednak to sie nigdy nie udaje.
    • miss.yossarian Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 20:37
      shor-tie napisała:

      > macie w bliższym otoczeniu takie laski, które związały się z facetami tylko dla
      > kasy? ja kojarzę takie dwie, które ewidentnie "lecą na kasę" , no i jedną bliż
      > ej - koleżanka, która wcale się nie kryje z tym, że jak facet, to tylko "bogaty
      > prawnik". znacie takie panie?

      różni ludzie, różne priorytety
    • ursz-ulka Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 21:55
      znamy, lecą na kasę a jak kasa się kończy to beczą...
    • lady.baba Re: bycie w związku dla kasy... 06.03.11, 22:17
      Nie znam takich.
    • sundry Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 11:57
      Nie znam. Ale obracam się w środowisku ludzi młodych, którzy raczej krezusami nie są:)
    • trans.sib Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:08
      Skoro kobiety kształcą się i same zarabiają, to opisane zjawisko powinno powoli zanikać ze względów choćby statystycznych.
      Niby dlaczego w miarę bogaty gość miałby brać zupełnego nagodupca, gdy w pracy, w swoich kontaktach służbowych napotyka kobiety, które też są finansowo zaradne?
      Że niby tak wygodniej? Nie sądzę, takie quasi-prostytutki to najczęściej tępe raszple z post-ziemiańską mentalnością.
      • ichi51e Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 13:06
        1. bo ona moze byc ladna
        2. bo ona moze mu dawac cieplo ktorym nastawione na kariere kolezanki nie emanuja
        3. Bo moze dobrze sprzatac i byc mistrzynia w prowadzeniu domu
        4. bo moze miec zadatki na swietna matke
        5. bo moze byc nieodkrytym diamentem ktory w piwnicy szlifuje wynalazek na miare maca i on chce miec dzialke z jej sukcesu
        6. bo moze byc ze slynnej rodziny/miec wyzsza pozycje spoleczna
        7. bo mu imponuje ze zdecydowala sie poswiecic ratowaniu delfinow na statkach GP
        8. bo mu sie podoba ze jest to najlepsza i najcielplejsza kobieta na swiecie
        etc
        latwiej wybierac jak juz sie jest bogatym - wtedy kasiastosc partnera schodzi na dalszy plan.
        No ale nie oszukujmy sie : kto by wybral glupiego, biednego, chorego i brzydkiego gdyby mial do wyboru madrego, bogatego, zdrowego i super przystojnego... (obaj nie pija i nie maja ciemnej strony)
    • hejterzyna Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:34
      to jest tak samo naturalne jak facet ktory szuka fajnej dupy z duzym cycem i blond lokami
      • easydobranocka Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:53
        Witaj.Dla mnie to jest przerażające.Co będzie gdy kasa się skończy,czy taki związek przetrwa.Pewnie nie przetrwa,a kobieta będzie szukała następnego sponsora.
        • hejterzyna Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:35
          wierzysz w zwiazki po grobowa deske?
    • merda Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:53
      Znam.
      Jedni szukaja milosci, inni kasy .Wydaje mi sie, ze oba kierunki sa czasochlonne i wymagajace poswiecenia.
    • sumire Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 12:56
      tak, znam.
      dziewczę - podwójny magister, notabene - od paru lat jest utrzymanką faceta starszego o 30 lat. nigdy nie była zainteresowana mężczyznami, którzy zarabiają średnią krajową, choćby byli nie wiadomo jak fajni.
    • sonia.2009 Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:07
      mam laska, ktory zyje z laska dla kasy, a co? nie wolno?
    • brak.polskich.liter Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:18
      shor-tie napisała:

      > macie w bliższym otoczeniu takie laski, które związały się z facetami tylko dla
      > kasy?

      Nie, nie mam. Wszystkie moje kolezanki i przyjaciolki pracuja zawodowo i sa finansowo niezalezne. Zadna nie trudni sie prostytucja.

      Natomiast od kobiet, ktore "leca na kase", jak to ujelas, odroznilabym kobiety, ktore - nawet przy niezlych wlasnych zarobkach - nie mialyby ochoty zakladac hodowli trutni.
      • bimota Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:29
        nie mialyby ochoty zakladac h
        > odowli trutni.

        Czym to jest jesli nie prostytucja ?
        • brak.polskich.liter Wyjasnie przystepnie 08.03.11, 16:43
          Szukamy w slowniku, googlu czy innej tam Wikipedii definicji pojecia "prostytucja".
          Szukamy, szukamy... ooo, jest!

          Prostytucja = swiadczenie usług seksualnych w zamian za pieniadze lub inne korzysci.

          Hodowla trutni, do ktorej sie odnioslam, a przez ktora rozumiem pozwalanie na to, aby dorosly i zdrowy facet wisial finansowo na kobiecie, polega raczej na czyms innym. No, chyba, zeby ww. trutnia i nieroba potraktowac jako uslugodawce swiadczen, a pania-sponsorke jako uslugobiorczynie. Ale nawet przy takiej interpretacji ma sie to nijak do sytuacji opisanej przez zalozycielke watku "pani leci na kase".
          • jamesonwhiskey Re: Wyjasnie przystepnie 08.03.11, 20:19

            > Hodowla trutni, do ktorej sie odnioslam, a przez ktora rozumiem pozwalanie na t
            > o, aby dorosly i zdrowy facet wisial finansowo na kobiecie,


            jakiego kurde trutnia, to juz facet nie moze sie "realizowac" w obowiazkach domowych
            w takim wypadku polowa kobiet to trutnie
            • brak.polskich.liter Re: Wyjasnie przystepnie 09.03.11, 09:12
              jamesonwhiskey napisał:

              > w takim wypadku polowa kobiet to trutnie

              To znaczy, wedlug Ciebie polowa kobiet (czyli ok. 25% populacji) nie pracuje zawodowo? To interesujace. Moglbys podac zrodlo danych?

              Ad rem:
              Oczekuje od meza/partnera, ze bedzie partycypowal w utrzymywaniu rodziny i ogarnianiu domu. Moze zarabiac mniej, luzik. Ma na mnie nie wisiec. Bedac mezczyzna oczekiwalabym dokladnie tego samego od partnerki/zony.
              Proste.
              Mam nadzieje, ze to wyczerpuje kwestie hodowli trutni.
          • bimota Re: Wyjasnie przystepnie 09.03.11, 00:31
            No jak nie musisz go utrzymywac to chyba jest korzysc..

            A Palikot to chyba inna def. podawal...
            • coelka Re: Wyjasnie przystepnie 09.03.11, 01:11
              bimota napisał:

              > No jak nie musisz go utrzymywac to chyba jest korzysc..
              >
              > A Palikot to chyba inna def. podawal...
              Jeśli ma byc szczera to ja tego Palikota lubię za charakter w sumie spoko gosc z poczuciem humoru. A z tym utrzymywaniem to róznie bywa mialam kolezanke , która dośc młodo wyszla za mąż i nie paracowala w okolicach 30-ki facet na raka jej zachorował i zajeła sie nim, zaczęla sie nim opiekowac , znalazła praće, nie zostawiała. Wyznacznikiem wartosci faceta powinien byc zawsze charakter, wartości którymi sie kieruje w zyciu , zainteresowania. Jeżeli podstawą wchodzenia w związek sa tylko dobra materialne to nie jest żaden zwiazek tylko układ biznesowy a to juz nie moja estetyka emocjonalna, bo w czyms takim nie ma chyba zadnych emocji tylko chłodna kalkulacja a z mojego punktu widzenia to podłe jest.
              • bimota Re: Wyjasnie przystepnie 09.03.11, 11:37
                A ja nie lubie...
      • maly.jasio Co Ty od nich chcesz, Dobra Kobieto ? 08.03.11, 15:49
        brak.polskich.liter napisała:

        >
        > > Nie, nie mam. Wszystkie moje kolezanki i przyjaciolki pracuja zawodowo
        i sa finansowo niezalezne. Zadna nie trudni sie prostytucja.

        Co Ty od tych ostatnich chcesz ?
        To nie sztuka byc z kims z milosci, badz chocby tylko z racji szczerej sympatii

        juz trudniej byc z kims ze strachu przed samotnoscia

        a najtrudniej byc z kims w roli "prostytutki malzenskiej"
        ile sie trzeba nadudawac uczuc i oddania, udanego seksu
        a zgnile kompromisy sprzedawac jako obopolne porozumienie.

        nie kazda tak potrafi :)
    • stephanie.plum Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 14:21
      a ja nie znam żadnego faceta z kasą...
    • annataylor Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 18:07
      znam takie, nie przepadam za nimi
      jedna kolezanka stwierdzila wsprost, ze to facet ma utrzymywać ją i dom, nawet gdy laska zarabia
      paranoja jakas
    • zeberdee24 Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 18:54
      Znacie, ale to dalsze otoczenie i kasa naprawdę duża. A pół roku przed ślubem śmiała się z brzydkiego kurdupla...:D
      • wersja_robocza Re: bycie w związku dla kasy... 09.03.11, 09:17
        A może poznała bliżej tego brzydkiego kurdupla i ujął ja charakterem i tym, co ma w głowie. Co innego korzystać z kasy rodziców i lansować sie na bogacza, a co innego mieć na tyle oleju w głowie i wykorzystywać nadarzające się okazje, by do czegoś dojść. To imponuje nawet u facetów wzrostu siedzącego psa.;)
        • zeberdee24 Re: bycie w związku dla kasy... 10.03.11, 19:56
          Rozczaruję cię - kurdupel odziedziczył po zmarłym dziadku:) I kupił nissana 350Z w ramach inwestycji:D
    • takajatysia Re: bycie w związku dla kasy... 08.03.11, 20:50
      Tylko dla kasy? Nie znam. I nawet nie chcę wierzyć, że to się rzeczywiście dzieje.
      Znam jedną, która na partnera zawsze wybiera bogatego (takiego naprawdę) i bardzo hojnego, ale z drugiej strony sama jest bardzo obrotna, sama się dorobiła mieszkania, fajnego auta a teraz się buduje. Także wątpię, żeby leciała na kasę. Może leci na zaradność, spryt i smykałkę do interesów, bo czyjeś pieniądze chyba nie są jej potrzebne.
    • mrs.g Re: bycie w związku dla kasy... 09.03.11, 09:15
      chyba kazdy zna, niestety
Pełna wersja