rzeka.chaosu
08.03.11, 21:06
Od razu uprzedzam, że temat ani lotny ani ciekawy nie będzie. Więc szukających sensacji (sensacji na miarę FK rzecz jasna ;]) już na wstępie odeślę do innych wątków. Możecie nie czytać dalej.
Na czym problem polega?
Pomagamy znajomej znaleźć pracę. Niedawno zrezygnowała z nie pamiętam już nawet której pracy z rzędu. Jest w finansowym dołku, może stracić mieszkanie. Skończyła dobre studia, potem pracowała w UK jako nasz odpowiednik pomocy biurowej. Dużego doświadczenia nie ma. Nigdy nie pracowała w zawodzie i niestety już chyba do niego nie wróci z powodu zbyt długiej przerwy naukowo-zawodowej (studia techniczne, każdy pyta o aktualne doświadczenie/wykształcenie).
Dziewczyna ma poczucie zmarnowanych pięciu lat studiów i ostatnich trzech lat byle jakiej pracy. Psychicznie wysiada, naprawdę niedobrze się z nią dzieje. Nie ma nikogo bliskiego.
Pomagałam jej znaleźć pracę, ale nigdzie nie była w stanie się utrzymać. Czasami po prostu bez powodu przestawała przychodzić do pracy i siedziała bezczynnie w domu. Innym razem irytował ją rodzaj pracy lub współpracownicy.
Może któraś z was była kiedyś w podobnej sytuacji i wie jakie to uczucie? Może wicie jak można pomóc tak zrezygnowanej osobie jak ona? Porady specjalistów już słyszała, ale je lekceważy. Mnie i innym jej znajomym już brakuje pomysłów: po powrocie do Polski zmieniła się nie do poznania. Chcielibyśmy jakoś ją wesprzeć, ale poza wypadami na piwo nic jej nie cieszy, choć nawet na to piwo już jej nie stać. ;)
Oczywiście działania siłowe i presja nie wchodzą w grę.
Sama najchętniej już bym od niej odpoczęła, ale co jakiś czas dzwoni i pyta czy nie znam(y) kogoś, kto ma wolny etat. Trochę się narzuca, nie tylko mnie, i ciągle nie pasuje jej to co ma. Czyli chce i nie chce jednocześnie. ;/