Macie pomysł jak można pomóc?

08.03.11, 21:06
Od razu uprzedzam, że temat ani lotny ani ciekawy nie będzie. Więc szukających sensacji (sensacji na miarę FK rzecz jasna ;]) już na wstępie odeślę do innych wątków. Możecie nie czytać dalej.

Na czym problem polega?
Pomagamy znajomej znaleźć pracę. Niedawno zrezygnowała z nie pamiętam już nawet której pracy z rzędu. Jest w finansowym dołku, może stracić mieszkanie. Skończyła dobre studia, potem pracowała w UK jako nasz odpowiednik pomocy biurowej. Dużego doświadczenia nie ma. Nigdy nie pracowała w zawodzie i niestety już chyba do niego nie wróci z powodu zbyt długiej przerwy naukowo-zawodowej (studia techniczne, każdy pyta o aktualne doświadczenie/wykształcenie).

Dziewczyna ma poczucie zmarnowanych pięciu lat studiów i ostatnich trzech lat byle jakiej pracy. Psychicznie wysiada, naprawdę niedobrze się z nią dzieje. Nie ma nikogo bliskiego.

Pomagałam jej znaleźć pracę, ale nigdzie nie była w stanie się utrzymać. Czasami po prostu bez powodu przestawała przychodzić do pracy i siedziała bezczynnie w domu. Innym razem irytował ją rodzaj pracy lub współpracownicy.

Może któraś z was była kiedyś w podobnej sytuacji i wie jakie to uczucie? Może wicie jak można pomóc tak zrezygnowanej osobie jak ona? Porady specjalistów już słyszała, ale je lekceważy. Mnie i innym jej znajomym już brakuje pomysłów: po powrocie do Polski zmieniła się nie do poznania. Chcielibyśmy jakoś ją wesprzeć, ale poza wypadami na piwo nic jej nie cieszy, choć nawet na to piwo już jej nie stać. ;)

Oczywiście działania siłowe i presja nie wchodzą w grę.

Sama najchętniej już bym od niej odpoczęła, ale co jakiś czas dzwoni i pyta czy nie znam(y) kogoś, kto ma wolny etat. Trochę się narzuca, nie tylko mnie, i ciągle nie pasuje jej to co ma. Czyli chce i nie chce jednocześnie. ;/
    • raohszana Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:09
      Zostawić i przestań niańczyć. Więcej szkody jak pożytku czynicie.
      • mocno.zdziwiona Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:12
        Myślę, że nie warto jej pomagać. Poręczysz za nią a ona po kilku tygodniach przestanie chodzić do pracy. I po co Ci to? A telefonów od niej nie odbieraj albo odpowiadaj, że o pracy nie słyszałaś i tyle.
        • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:17
          :)

          Dobra, nie ukrywam, że najchętniej przyjęłabym taką strategię unikania, ale głupi tak nie odbierać. :) Mnie nie będzie zaczepiac, to będzie zaczepiac innych. Lubię ją, ale też juz mam trochę dosyć. :)

          Poza tym jednak jakoś pomóc bym chciała, bo jeszcze czuję, że da się jej pomóc.
          • raohszana Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:19
            rzeka.chaosu napisała:

            > Poza tym jednak jakoś pomóc bym chciała, bo jeszcze czuję, że da się jej pomóc.
            Żeby komuś pomóc to ten ktoś musi chcieć tego. Zobacz, ile czasu już ją wleczecie, a ona nadal nic. Znam ten typ, niestety. Nie słucha nikogo i nie obchodzi jej nic - tylko jej dajcie, znajdźcie.
          • mocno.zdziwiona Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:51
            E tam, wcale nie głupio nie odbierać. Albo odbieraj i udawaj, że właśnie Ci zupa kipi albo ktoś do drzwi dzwoni. I na serio nie miej ani wyrzutów sumienia ani wrażenia, że możesz jej pomóc. Ona nie potrzebuje pomocy w szukaniu pracy, tutaj raczej psycholog by się przydał albo kop w tyłek.
            • niefrasobliwa Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:54
              Odpuść pomoc, bo to nie pomoc tylko głaskanie po główce. Lepszy byłby kop w tyłek.
    • thelma.3333 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:11
      a te prace co jej znajdujecie to zgodne z jej wykształceniem czy takie zapchajdziury?
      sadze, ze jeśli bez doświadczenia nie może znaleźć pracy niech idzie na praktyki i pracuje za darmo; lepiej popracować parę miesięcy za darmo, niż wyrzucić do kosza 5 lat ciężkich studiów;
      jak już zdobędzie trochę doświadczenia z praktyk to będzie miała większe szanse na prace zgodna z wykształceniem
      przynajmniej tak mi się wydaje
      • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:14
        Jak już napisałam nie pracowała w zawodzie i chyba miedzy innymi stąd to poczucie bezsensu/zmarnowania tylu lat. Prace różne od biura przez gastronomię po basen.

        Chodzi raczej o jej podejście.

        Niestety praktyki odpadają, bo nie są na ogół płatne, a z czegoś żyć musi.
        • gr.een Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:18
          czy nie może pracować w innym zawodzie i spróbować pogodzić to z praktyką?
    • alpepe Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:13
      pochlebcy powiedzą ci, że to depresja, ale to raczej początki choroby psychicznej. Zrób dla niej tyle, ile możesz, ale nie miej wyrzutów sumienia.
      • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:19
        Dlaczego choroby psychicznej? Nie strasz.

        Moim zdaniem to dołek związany z niespełnieniem. Mam nadzieję, ze wypowie się tu osoba, która z takiego dołka wyszła. :)
        • gr.een Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:21
          wychodzę, ale to kosztowało mnie dużo pracy
          • alpepe Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:25
            czas teraźniejszy to nie to samo, co przeszły dokonany, aczkolwiek ściskam kciuki.
          • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:28
            Nic więcej nie napiszesz o tej pracy nad sobą, a szczególnie o motywacji? :)
            Oczywiście bez osobistych szczegółów. :)
            • raohszana Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:30
              rzeka.chaosu napisała:

              > Nic więcej nie napiszesz o tej pracy nad sobą, a szczególnie o motywacji? :)
              > Oczywiście bez osobistych szczegółów. :)
              A co może napisać? Dla każdego jest inna przecież - ale jedno wspólne - wynika z siebie samego. Inaczej to przymus.
            • gr.een Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:30
              praca, praca i jeszcze raz praca i więcej nic.
              to tyle
              • gr.een Re: Macie pomysł jak można pomóc? 09.03.11, 20:32
                i jak nie wyjdzie, to znowu zacznę wszystko od początku
            • best.yjka Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:32
              Motywacja, to rzecz względna. Jedne kobiety mają dziecko na utrzymaniu i nakarmić je chcą. Inne chcą cienie do oczu firmy Mac.
        • sweet_pink Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:31
          Moim zdaniem to serio jest albo coś z choroby psychicznej, albo totalnego rozpieszczenia. Dla mnie sama myśl o rzuceniu pracy gdy bez niej nie ma się środków do życia jest skrajnie dziwna i patologiczna. Sama miałam okres, że byłam w fatalnym psychicznie stanie...ale pracowałam...z dyplomem z polibudy, z praktykami w jednej z najbardziej poważanych instytucji w cv stałam i rozdawałam durne ulotki...bo pracować było trzeba i tyle.

          Jak dla mnie pani albo jest nie odpowiedzialna, albo chora i powinna swoją deprechę leczyć farmakologicznie.
      • rosa_de_vratislavia Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:03
        alpepe napisała:

        > pochlebcy powiedzą ci, że to depresja, ale to raczej początki choroby psychiczn
        > ej.
        Nie rozumiem tego zdania...jacy pochlebcy? Czemu sugerowanie depresji to "pochlebianie"?
        I skąd pomysł z chorobą psychiczną?!

        Stawiam na depresję.
        • alpepe Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:07
          idziemy do booka? Ile stawiasz?
    • happy_time Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:13
      Może ona ma depresję? Rezygnuje z pracy nie mając środków na utrzymanie? Tutaj ani Ty ani znajomi raczej nie pomożecie.
    • facettt brutalnie 08.03.11, 21:14
      studia kobietom dzisiejszej Polsce nic nie daja.
      po prostu jest ich za duzo.
      po prostu wziac prace ponizej kwalifikacji, robic cos i dalej walczyc.

      • akle2 Re: brutalnie 08.03.11, 21:28
        Nie prawda, że nie dają, bo rozszerzają horyzonty. Ale ostatnie zdanie mi się podoba.
        • facettt tak i nie :) 08.03.11, 21:32
          akle2 napisała:

          > Nie prawda, że nie dają, bo rozszerzają horyzonty.

          tak i nie. pisalem o polu zawodowym (jak autorka watku) - a nie ogolnie :)
          jasne , ze osobiscie daja.
          ale potem i tak przychodzi brac za meza porzadnego chlopa Stacha-hydraulika :)))

          Ale ostatnie zdanie mi się podoba.

          - mnie sie tez podobaja roztropne kobiety.
          • rzeka.chaosu Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:39
            To co, maja nie studiować, żeby Stach-hydraulik gorszy się nie czuł?

            Moim zdaniem, nawet jeśli nie znajdą lepszej pracy to studiować powinny. Bo środowisko akademickie uczy wielu dobrych rzeczy. ;P
            • facettt Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:41
              rzeka.chaosu napisała:

              > Moim zdaniem, nawet jeśli nie znajdą lepszej pracy to studiować powinny.
              Bo środowisko akademickie uczy wielu dobrych rzeczy. ;P

              Dziekuje za honory.
              w koncu 25 lat z tego zyje :)))
              • rzeka.chaosu Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:44
                A czym się zajmujesz, w czym się specjalizujesz? ;P
                • facettt Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:47
                  rzeka.chaosu napisała:

                  > A czym się zajmujesz, w czym się specjalizujesz? ;P

                  pare razy o tym jusz pisalem.
                  w prozaicznej Chemii.

                  Buenas Noches.

                  • rzeka.chaosu Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:53
                    Na UW? Bo ja na wydziale chemii zajęcia miałam. ;P brzydko tam. ;P
                    • facettt Re: tak i nie :) 08.03.11, 22:13
                      rzeka.chaosu napisała:

                      > Na UW? Bo ja na wydziale chemii zajęcia miałam. ;P brzydko tam. ;P

                      Juz mialem nie pisac, bo ide spac.
                      Brzydko, faktycznie.
                      Na Chemii PW - bylo troche lepiej.
                      Na Chemii UJ - bylo jusz zupelnie niezle.

                      Reszty nie bede wyliczal, bo ide spac :)
          • best.yjka Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:42
            Od razu Stacha? A Zdzichu? Też porządny chłop też jest. Jak ktoś pierścień władzy na palcu mieć musi :) Tolkienowi nigdy by na myśl nie przyszło, że pierścień, tak jest ważny.
            • facettt Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:49
              best.yjka napisała:

              > Od razu Stacha? A Zdzichu? Też porządny chłop też jest.

              Ja moze jestem z innej epoki - Zdzich to byl z Nowych Tych
              (M. Rodowicz)
              i od Stacha sie niczym nie roznil - tyle, ze znal sie na blacharce :)
              • best.yjka Re: tak i nie :) 08.03.11, 21:57
                Blacharce, czy blacharach?
                • facettt Re: tak i nie :) 08.03.11, 22:14
                  best.yjka napisała:

                  > Blacharce, czy blacharach?

                  nie wiem, nie pytalem.
                  ale jak oddzielic jedno od drugiego ? :)
                  • best.yjka Re: tak i nie :) 08.03.11, 22:25
                    Złapana na gorącym uczynku :p
                    To się chyba nazywa Blacharstwo Samochodowe. I to miałam na myśli.
                    Blachara, nie ma z tym zawodem nic wspólnego. Może tylko uwielbienie, dla pewnego typu karoserii i marek samochodów :D
      • best.yjka Re: brutalnie 08.03.11, 21:28
        Właśnie dlatego niektóre wyjechały z kraju po wejściu do UE.
    • berta-live Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:14
      Może psychiatra coś pomoże? To na depresję wygląda. Rozumiem, że można być sfrustrowanym koniecznością pracy poniżej kwalifikacji, ale jak się jest bez środków do życia to i kasa w biedronce dobra. A międzyczasie szuka się lepszej pracy. Oczywiście po znajomości, bo w naszym cudownym kraju ciężko inaczej.
      Natomiast jak ktoś nie jest w stanie wziąć się w garść i zawalczyć o swoją przyszłość ogólnodostępnymi środkami, to znaczy, że ma jakiś problem i powinien się leczyć. Im szybciej tym lepiej.
    • akle2 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:23
      Już pomogłaś. Przecież zarekomendowałaś jej pracę, gdzie pracowała i z własnej winy porzuciła. Nie musisz czuć się winna.
      W jakim ta pani jest wieku? Ile lat minęło od skończenia studiów i ile było lat tej "bezproduktywnej" pracy?
      Powiem Ci, że każde stanowisko w CV można odpowiednio podrasować. Prawdziwy problem jest tylko wtedy, gdy w danym okresie czasu w ogóle nie pracowała, chociaż w to miejsce też można wcisnąć jakieś "szkolenia".
      • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:31
        No waśnie ma 29 lat i może i to ją dobija, to taki próg.

        CV i tak już ma podrasowane. na rozmowy o pracę w zawodzie nie chodzi chyba, bo to już musi sama załatwiać. I sama przyznaje, że nic nie pamięta. Nie wiem co musiałaby zrobić, zeby ją przyjeli, nie moja branża i w tym wypadku jaj jej nie pomogę, bo nie wiem jakie sa wymagania. A złudzen też jej robić nie zamierzam.
        • akle2 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:42
          29 to niewiele. Myślałam, że ze 40, bo wtedy byłaby to już utopia.
          Przez te 4 lata to mogła być "asystentem" tego, co odwala główną robotę w tym zawodzie. Zatem sytuacja wydaje mi się normalna i naturalna. Mało jest ludzi w tak młodym wieku, którzy zajmują samodzielne stanowiska na szczycie piramidy i mają cały zespół pod sobą. Każdy od czegoś zaczyna i niech ta znajoma poszuka sobie jakiegoś stanowiska asystenckiego ale w zawodzie. Jak się poprzygląda, to wszystko sobie przypomni. Nie piszesz, jaka to branża (jaki kierunek studiów), ale może ma jeszcze swoje notatki, podręczniki i w weekendy, zamiast do pubu, to niech siada do nauki, ewentualnie niech się podeprze kursami.
    • best.yjka Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:24
      Rzeka. Nie możesz jej pomóc. Nie w taki sposób. Jedyne wyjście to psychoterapia na kanapie + ewentualnie jakieś prochy. Deprecha. Nie dasz rady. Załatwianie dla niej nowego miejsca pracy, bo znajomi ją podeślą i ktoś przyjmie. To nie jest rozwiązanie. Ona nie ma motywacji do pracy. Nie ma motywacji, żeby coś w swoim życiu zmienić. Zamotała się w swoim świecie. Nie niańczyć.
    • buuenos Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:33
      Wyslac do lekarza , natychmiast! Mowisz,ze bardzo sie zmienila, to moze byc objaw choroby, guz na mozgu albo jakies inne zmiany.
    • princess_yo_yo Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:34
      twarda milosc. ktos z was musi sie zebrac w sobie i wydusic z siebie ze z takim podejsciem nie zasluguje na to zeby ja rekomendowac do jakiejkolwiek pracy bo juz pare razy zawiodla pokladane w niej zaufanie. jak sie nie ma co do gara wlozyc to zazwyczaj priorytety sie zmieniaja diametralnie. kolezanka ma jakis plan na zycie? jesli nie to mozna jej pomoc zorganizowac plan ale bazujac na jej wlasnych pomyslach i checiach a nie podajac rozwiazania na talerzu.
      • lonely.stoner Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:40
        ja nie rozumiem chyba do konca problemu- 3 lata temu skonczyla studia, w tym czasie miala jakies tam prace bez zwiazku ze swoim wyksztalceniem no to wiadomo ze sie ludzie pytaja co robila przez ten czas?? a 3 lata przerwy to nie jest tak duzo zeby nie moc powrocic do zawodu. Nie przesadzajmy, czasem ludzie w taka podoroz dookola swiata jada po studiach na pare lat i co potem niby maja stwierdzic ze to koniec, studia zmarnowane bo 3 lata przerwy byly???? to jakas kiepska wymowka moim zdaniem.
        • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:52
          Masz sporo racji z tymi studiami. Logicznie myśląc, w sumie już nawet te 5 lat to nie jest problem. Nie wiem czy faktycznie w praktyce wypada to gorzej czy ona po prostu przesadza. Po prostu nie mam pojęcia jakie wymagania stawia się początkującym inżynierom. Ile można nadrobić, ile można sobie przypomnieć.
          • best.yjka Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:08
            Wiesz, to tak naprawdę wygląda od układów i szczęścia. Co ona sobie przypomni, to na plus dla niej. Ale nie koniecznie z tego pieca jeść chleb się uda. Tego typu środowiska są bardzo seksistowskie :( Jak nie będzie mieć lepszej motywacji, wiedzy i tupetu, to nic w tym męskim świecie nie osiągnie. Skończyłam polibude. Teksy od wykładowców, bo ty męża szukasz na studiach, były na porządku dziennym. Poziom wiedzy był nie ważny. Brak przecinka w spodniach był. Jedna z lepszych uczelni technicznych w Polsce.
            • rzeka.chaosu Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:14
              Hmmm nom, a jej tego zapału brak. Studia praktycznie całe przeimprezowała :) według relacji chłopa mego, z ktorym chodziła do LO. Czyli naukowo też raczej nie za bardzo.

              Może to wina takiej życiowej nijakości, ale ja nie mam pojęcia jak to leczyć, a już chiciałabym ją wyleczyć. :)
              • berta-live Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:38
                Studia techniczne jako takie nic nie dają. Mało co z tego co tam wykładają, kiedykolwiek się przyda. Zawodu człowiek uczy się w pracy. Poza tym nie na każdego inżyniera jest popyt, większość z nich kończy jako zwykli pracownicy biurowi, albo się przekwalifikowują, np z mechanika samochodowego na informatyka, na zasadzie samouctwa albo specjalistycznych kursów certyfikacyjnych.

                I większość tych zawodów technicznych, na które jest popyt, wymaga zdobycia uprawnień. Np żeby być budowlańcem wykonawcą czy budowlańcem nadzorcą, to trzeba zdaje się 3 lata przepracować na budowie i zdać egzamin państwowy. Architekci mają podobnie, tylko, ze oni chyba nie tyle na budowie co w biurach projektowych muszą odbębnić ileś tam godzin. A problemem jest dostanie się do pracy w charakterze praktykanta, bo firmy niechętnie przyjmują takowych. Po pierwsze nie mają miejsc i nie opłaca im się zatrudniać figurantów, a po drugie nikt nie jest zainteresowany produkowaniem konkurentów. I tutaj znajomości lubią się przydać.
                • best.yjka Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:57
                  Architekci 3 lata w biurze + rok na budowie, a potem egzamin. Tak było 6 lat temu przed moim wyjazdem z kraju, a teraz nie wiem. Nie interesuje się tym.
              • karoll_p Re: Macie pomysł jak można pomóc? 10.03.11, 08:51
                Szczerze? Jeśli studia przeimprezowała, a i teraz ożywia się tylko "przy piwku", to może to jest problem z alkoholem. Wtedy i depresja jest możliwa. Wasze niańczenie tu nie pomoże, tylko leczenie...
    • sootball Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 21:47
      Miałam znajomego z podobnym podejściem. Pomógł mu (jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi) zwykły, brany regularnie deprim. Tylko on, w końcu, podszedł (do swojej sytuacji życiowej i do tego że ma depresję) poważniej. Ale dużo musiało się najpierw wydarzyć...
    • masher Re: Macie pomysł jak można pomóc? 08.03.11, 22:26
      chlopa jej trzeba ;) komus kto kreci nosem nie dogodzisz. albo sie kupi na jednej rzeczy jednoczesnie albo nie wyjdzie z tego. tylko ze to nie wam na tym powinno zalezec ale jej. bo dojdziecie do sytaucji w ktorej pozostanie powiedziec- sluchaj, juz wszystkich znajomych obskoczylismy, wszyscy juz ci oferowali cos i nie ma juz co zaproponowac, skonczyly ci sie opcje kochana. tylko czy musi do tego dojsc aby otrzezwiala? moze musi
      • piotr_57 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 10.03.11, 06:24
        masher napisał:

        > chlopa jej trzeba ;) komus kto kreci nosem nie dogodzisz. albo sie kupi na jedn
        > ej rzeczy jednoczesnie albo nie wyjdzie z tego. tylko ze to nie wam na tym powi
        > nno zalezec ale jej. bo dojdziecie do sytaucji w ktorej pozostanie powiedziec-
        > sluchaj, juz wszystkich znajomych obskoczylismy, wszyscy juz ci oferowali cos i
        > nie ma juz co zaproponowac, skonczyly ci sie opcje kochana. tylko czy musi do
        > tego dojsc aby otrzezwiala? moze musi

        Znałem kobietę w identycznej sytuacji. To było w 97r. Była koleżanką mojej przyjaciółki.
        Była wspaniałą kobieta, jak to się drzewiej mawiało" szła do głowy jak wino". Zaszumiało w głowie i mnie. Uparłem się, że jej pomogę, miałem i chęci i możliwości. Przez dwa lata robiłem cuda na kiju.... i poniosłem totalną klęskę. Miała wewnętrzne przekonanie o swojej wyższości w połączeniu z zewnętrzną nieśmiałością i całkowitą niezaradnością życiową. Nie sądzę żeby kiedykolwiek była z mężczyzną, chociaż kiedyś zasugerowała mi, że sypiała z ojcem, od dzieciństwa aż do jego śmierci. Chciała iść ze mną do łóżka, ale traktowała to raczej jako test dla siebie niż potrzebę. Nie zgodziłem się, może to był błąd. "Odeszła", nie odzywała się. Po roku zadzwoniła do mnie, chciała się spotkać w centrum miasta. Była zaniedbana, siwe odrosty na 3cm. Nie chciała ze mną rozmawiać, spytała czy mogę jej dać 500zł. Dać nie pożyczyć, bo ona nigdy nie będzie mogła ich oddać. Dałem jej, natychmiast odeszła. Nigdy później już się do mnie nie odezwała. Miała wtedy 35 lat. Ktoś ją później jeszcze kilka razy widział, ale pozrywała wszelkie kontakty, nie chciała z nikim gadać, nawet jak spotkała kogoś znajomego.
        Tak, że mam bardzo złe doświadczenia z osobami tego typu. do dzisiaj zastanawiam się co jeszcze mogłem zrobić? Nie sądzę żeby był to dołek, w potocznym tego słowa zrozumieniu.
        Racje chyba ma jednak Alpepe, prędzej jest to choroba psychiczna,
        Rozmawiałem nie raz o tej kobiecie, ze swoim przyjacielem z lat dzieciństwa, psychologiem, który "dorobił" się "prof." przed nazwiskiem. Przegadaliśmy na temat tej kobiety wiele wieczorów. Można powiedzieć, że na bieżąco "relacjonowałem" mu "postępy" których nie było:( Nigdy nie zgodziła się spotkać z nim.
        Wiem jak "boli" odsunięcie się od takiej osoby, ale prędzej czy później będziesz musiała zrobić krok do tyłu.
        • piotr_57 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 10.03.11, 06:31
          Post jest do założycielki watka, nie wiem dlaczego drzewko pokazuje co innego.
    • ofelia1982 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 09.03.11, 09:44
      Ja mam wrażenie, że się strasznie z nią pieścicie i ona czuje, że zawsze ma taki back-up, do którego może zadzwonić, wyżalić się..Ja bym z nią po prostu pogadała - że już nie macie więcej znajomości ani siły ręczyć za nią w nowych pracach skoro porzuca te, które dla niej znaleźliście bez większego powodu. Powiedziałabym jej, że nie umiesz jej już pomóc i zapytałabym o źródło takiej apatii - może wyleje się z niej coś, może powie o depresji czy coś..Niestety głaskanie po głowie mało motywuje do zmian.
    • kobieta_z_polnocy Re: Macie pomysł jak można pomóc? 09.03.11, 22:08
      Powiedzieć jej w końcu prawdę: nie jesteście w stanie jej pomóc.

      A potem nie odbierać telefonów bądź ją zbywać.

      Użalasz się nad osobą, która na to nie zasługuje.
      • piotr_57 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 10.03.11, 06:27
        kobieta_z_polnocy napisała:
        >
        > Użalasz się nad osobą, która na to nie zasługuje.


        łatwo oceniasz.
        Nic nie wiesz o kobiecie, ale już dokonałaś oceny, że nie zasługuje na pomoc.
        A kto w takim razie, według Ciebie, zasługuje na pomoc?? i jak to się mierzy?
    • lupus76 Re: Macie pomysł jak można pomóc? 09.03.11, 22:30
      Trudno tak wyrokować przez net, ale dobrze byłoby podesłać jej jakiegoś psychologa, bo te nagłe porzucanie pracy może być objawem depresji.
      Jeśli chcesz jej pomóc w ten sposób - pamiętaj, żeby nie wlec jej do psychologa, tylko psychologa przywlec do niej np: jako nowego znajomego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja