Zdrada serca... gdy serce pokochało innego...

09.03.11, 18:32
Jestem mężatką od 5 lat, mam dobrego, naprawde kochanego męża, podczas gdy koleżanki wokół ciągle narzekają na swoich facetów, ja na mojego złego słowa powiedzieć nie mogę, kocha mnie, szanuje, liczy się zawsze z moim zdanie, jest czuły, zawsze mówi miłe rzeczy, pomaga we wszystkim, jest cudownym przyjacielem, świetnym partnerem do rozmowy i wspaniałym kochankiem, uczciwie pracuje ale zawsze ma dla mnie czas. Można by rzec - niemożliwe ale ideał ;) Niczego mi nie brakuje, on zaspokaja moje wszystkie potrzeby.

I ja, głupia kobieta, zakochałam się w kimś innym. W innym facecie, do tego z internetu, na pewno nie ideale, w chłopaku którego nigdy nie spotkałam. Romans telefoniczny ciągnął się 3 miesiace, potrafiłam z nim godzinami rozmawiać wykorzystując każdą nieobecność męża, gdy był w pracy, próbowałam zerwać kontakt z internetową "miłością", ale uczucie było silniejsze, serce całkiem oszalało. Wiem że mi odbiło, ale nie umiała sobie z tym poradzić. Te skrajne emocje, motylki i chemia zakochania, z drugiej strony wyrzuty sumienia że krzywdzą męża, w końcu spowodowały że nie dałam rady i pękłam. Przyznałam się mężowi do wszystkiego... że flirtuję z innym, że marzę by z tamtym być, że myśle o rozstaniu, rozwodzie, że chyba się zakochałam... I mój ślubny ze swoim wielkim sercem bez wahania odpowiedział, że choć go to boli, wybacza mi wszystko tą "zdradę serca" bo mnie mocno kocha i poprosił bym to skończyła póki nie doszło do spotkania, że pomoże mi przez to przejść i wyciągnie mnie z tego. Zaskoczył mnie tym bo spodziewałam się że urażona duma i zraniona miłość spowodują że mnie znienawidzi i zostawi... może tego nawet chciałam? Ale on wyciągnął do mnie rękę. Więc zerwałam kontakt z tym drugim.

Po wielu przepłakanych nocach jakoś dochodzę do siebie choć tęsknie za tamtym, za naszymi rozmowami itd. Wiem że mąż mnie kocha, udowodnił to nie raz. Jestem z nim, próbuję budowac z nim życie, czuję się kochana ale nie mogę się uwolnić od ciągłych myśli o tamtym facecie, od wątpliwości czy dobrze zrobiłam, czy dobrze wybrałam... Jak uzyskać taką pewność? Myślę czy nie poszukać pomocy psychologa... albo wygadać się księdzu na spowiedzi...
Była któras z Was może w podobnej sytuacji? jak sobie poradziłyście?
tak mi ciężko na duchu... Źle mi samej ze sobą, czuję do siebie obrzydzenie, czuję się niewarta miłości męża...
Wiem, pewnie stwierdzicie że nie doceniam tego co mam... bo pewnie i tak jest... wiem że jestem głupia i tyle, odbiło mi... a zawsze taka rozsądna byłam...

Tak chciałam się wygadać... Dziewczyny, nie popełniajcie mojego błędu, nie pakujcie się w internetowe romanse jeśli jesteście kochane przez swoich facetów i niczego Wam nie brakuje... Dla chwili wrażeń, emocji, dreszczyku zakochania, nie warto chyba tego przeżywac, bo cena może być masakrycznie wysoka...
    • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:34
      goraca.dziewczyna napisała:

      > Dziewczyny, nie popełniajcie mojego błędu, nie paku
      > jcie się w internetowe romanse

      ok
      • bimota Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 11.03.11, 12:18
        Czyli poromansujemy na zywca ;)
        • bimota Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 11.03.11, 12:19
          Reala, znaczy... w...
    • grassant Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:40
      masz wyrozumiałego męża i kochanka netowego. spróbuj zacieśnić te związki.
    • jan_hus_na_stosie Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:43
      kobieto, ty puchu marny, ty wietrzna istoto...
    • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:46
      Pomyśl jak rozrzuca skarpety po mieszkaniu, mówi ciągle "zaraz" i nie opuszcza deski klozetowej - od razu Ci przejdzie.
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:59
        Na wszelkie sposoby próbowałam go sobie obrzydzić by się z niego wyleczyć... nic jak na razie nie pomaga choć już 3 miesiące nie mam z nim żadnego kontaktu... Aha, i jeszcze mam wyrzuty sumienia bo w sumie i jego skrzywdzilam, on tez sie zakochal i w sumie złamałam mu serce, zrywając kontakt... Nie ma jak to zranić 2 osoby i siebie wkurzyć, i zrobić tak żeby wszyscy troje uczestnicy sytuacji cierpieli :(
        • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:08
          hehe zakochał, naiwna. Pobzykać sobie chciał. A Ty się nie rozsmakowuj w tych rozmyślaniach. To co odczuwasz to zwykły nieskonsumowany pociąg seksualny.
          Nie pracujesz? Nie masz co robić? Zajmij się czymś.
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:14
            wcale nie chodzi o pociag seksualny bo potrafiliśmy 8 godzin ze sobą rozmawiać ciagiem i żadnych erotycznych tematów nie było, tylko o marzeniach, o poglądach, o życiu itd., piękne rozmowy jak z bratnią duszą, do pociągu seksualnego raczej tego się sprowadzić nie da
            • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:27
              Tiaaa, i myślisz że on tylko o kwiatkach myślał i o poglądach na życie.
              Albo jesteś faktycznie trollem albo bardzo naiwna.
              • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:40
                nie mowie że on tylko o tym myślał ale że nasza znajomość nie kręciła się wokół seksu bo było wiele innych tematów. a że to mężczyzna to nie wątpię że chętnie by uprawiał ze mną seks.
                Co naiwnego jest w tym, że uwierzyłam że po wielu wielu fantastycznie przegadanch godzinach uwierzyłam że on się też zakochał i chciał ze mną być, tak naprawdę być i żyć, a nie tylko przeleciec. Myślę że gdyby chodziło mu tylko o seks, tyle trudu by sobie nie zadawał i poszukał szybko łatwiejszej sztuki a nie mężatki która nie zdecydowała się na spotkanie przez 3 miesiace. Ktoś komu chodzi o seks, nie czeka tyle, tylko idzie i zalicza jakąś chętną, bo takich tez nie brakuje.
                • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:45
                  goraca.dziewczyna napisała:

                  > Co naiwnego jest w tym, że uwierzyłam że po wielu wielu fantastycznie przegada
                  > nch godzinach uwierzyłam że on się też zakochał i chciał ze mną być, tak napraw
                  > dę być i żyć, a nie tylko przeleciec. Myślę że gdyby chodziło mu tylko o seks,
                  > tyle trudu by sobie nie zadawał i poszukał szybko łatwiejszej sztuki a nie męża
                  > tki która nie zdecydowała się na spotkanie przez 3 miesiace. Ktoś komu chodzi o
                  > seks, nie czeka tyle, tylko idzie i zalicza jakąś chętną, bo takich tez nie br
                  > akuje.
                  Co naiwnego? A to, że życie nie składa się z pogadanek na gg czy przez telefon, tylko z prozaicznych pierdół - yep, zupełnie jak z Twoim mężem. A Ty bladego pojęcia nie masz jaki ten Twój niedoszły kochaś jest naprawdę w życiu - masz tylko SŁOWA. Jesteś przekoszmarnie naiwna.
                  • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:43
                    wiem że życie to nie tylko rozmowy, że składa się na nie mnóstwo codziennych rzeczy, szczegółów, drobiazgów, też obowiązków. i to nie tak że widziałam w tamtym drugim ideał, nie bo przy tak długich rozmowach wyszło wiele jego wad. na pewno łatwiej było mi je akceptować przez telefon, nie mieszkając z nim, nie żyjąc na co dzień obok niego. I pewnie w momencie hipotetycznego wspólnego zamieszkania coś tam by mi przeszkadało np z codziennych nawyków itp., wiadomo.

                    Co do zakochania się w słowach, jak piszecie, nic nie poradze ze ujął mnie swoją osobowością, swoimi poglądami, przemyśleniami i podejściem do wielu spraw. Nie można się zakochać w człowieku na podstawie wielu wielu rozmów? Fakt, telefonicznych, ale takie rozmowy tez mają wartość, czasem nawet mogą miec większą wartość niż na żywo. Dałam mu sie poznac bardzo dobrze, mówiłam mu o sobie i swoim życiu tyle, ile niewielu ludziom z najbliższego otoczenia, bez żadnych hamulców że będzie mnie oceniał jak czasem bywa ze znajomymi. Mogłam być przy nim naprawdę szczera i, może i naiwnie, ale wierzę że to działało tez w drugą stronę. To ceniłam w tych naszych rozmowach.

                    Poza tym podważacie to jak można się zakochac tylko znając kogoś przez telefon. A jak można się zakochac tylko kogoś widząc, nie rozmawiając z nim? Skoro tyle osób przeżywa tzw. zakochanie od pierwszego wejrzenia, na podstawie zewnętrznego wyglądu, to czy uczucie które rodzi się podczas poznawania kogoś od strony intelektualnej, jego myśli, marzeń i pragnień, może być gorsze? Co z tego że go twarzą w twarz nie widziałam, nie dotknęłam, nie pocałowałam? Urzekł mnie swoją osobowością w trakcie wielu rozmów. Czy naprawdę uważacie że to niemożliwe?
                    • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:50
                      Gadać to se można wszystko. Słowa to słowa ino.

                      Znów próbujesz się usprawiedliwiać i wyciągasz przykład z rzyci wzięty o "zakochaniu od pierwszego wejrzenia" i przy braku rozmów - tak się mówi na fizyczny pociąg, nikt naprawdę nie zakochuje się na sam widok innej osoby. Owszem, może zaskoczyć tzw. chemia, ale to nie to samo.
                      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:57
                        ja tylko próbuje to wszystko wytłumaczyć, jak to czułam i z czego to wynikało. nie zamierzam się usprawiedliwiac bo wiem że nabroiłam i nic mnie nie usprawiedliwia
                        • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:07
                          goraca.dziewczyna napisała:

                          > ja tylko próbuje to wszystko wytłumaczyć, jak to czułam i z czego to wynikało.
                          > nie zamierzam się usprawiedliwiac bo wiem że nabroiłam i nic mnie nie usprawied
                          > liwia
                          Wchodzisz w polemikę i bronisz siebie ;) Anyway - zbroiłaś, stało się - wiesz czego unikać. I przede wszystkim - zastanów się, skoro tyle osób jednak wskazuje na naiwność w przypadku takiej wiary w słowa - to może jednak przemyśleć i na przyszłość być czujniejszym przy pogadankach z ludźmi :)
                          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:13
                            niech Wam będzie może i jestem naiwna, zostaje popracować nad sobą, otworzyć sobie oczy, otrzepać się z tej naiwności i co, zobaczyć że ten świat i ci ludzie co po nim chodzą wcale nie są tacy wspaniali i wcale nie mają tak dobrych intencji jak mi sie wydaje? ...
                            swoją drogą, to mój mąż zawsze mnie chronił przed światem i złą stroną ludzkości ;) zawsze prowadził za rękę i we wszystkim pomagał, załatwiał wiele spraw bo ja jak dziecko we mgle czasami. Dopiero w sumie jak do pracy poszłam po studiach to życie mnie trochę nauczyło jak sie z ludźmi obchodzić, ale do filozofii dr Housa ze "wszyscy kłamią" to jeszcze mi daleko ;)
                            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:17
                              goraca.dziewczyna napisała:

                              > niech Wam będzie może i jestem naiwna, zostaje popracować nad sobą, otworzyć so
                              > bie oczy, otrzepać się z tej naiwności i co, zobaczyć że ten świat i ci ludzie
                              > co po nim chodzą wcale nie są tacy wspaniali i wcale nie mają tak dobrych inten
                              > cji jak mi sie wydaje?
                              Tak, dokładnie tak.

                              > swoją drogą, to mój mąż zawsze mnie chronił przed światem i złą stroną ludzkośc
                              > i ;) zawsze prowadził za rękę i we wszystkim pomagał, załatwiał wiele spraw bo
                              > ja jak dziecko we mgle czasami. Dopiero w sumie jak do pracy poszłam po studiac
                              > h to życie mnie trochę nauczyło jak sie z ludźmi obchodzić, ale do filozofii dr
                              > Housa ze "wszyscy kłamią" to jeszcze mi daleko ;)
                              Jak wszyscy kłamią, to on też :P
                              Czas się zatem nauczyć myśleć pragmatycznie, a nie emocjami :)
                • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:51
                  Są też tacy co lubią flirtować i urabiać sobie "ofiarę". A Ty jesteś naiwna albo troll jak już napisałam.
                  • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:03
                    nie podoba mi sie ta alternatywa ale skoro tylko takie mozliwosci widzisz...
        • miss.yossarian Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:10
          goraca.dziewczyna napisała:

          > Na wszelkie sposoby próbowałam go sobie obrzydzić by się z niego wyleczyć... ni
          > c jak na razie nie pomaga choć już 3 miesiące nie mam z nim żadnego kontaktu...
          > Aha, i jeszcze mam wyrzuty sumienia bo w sumie i jego skrzywdzilam, on tez sie
          > zakochal i w sumie złamałam mu serce, zrywając kontakt... Nie ma jak to zranić
          > 2 osoby i siebie wkurzyć, i zrobić tak żeby wszyscy troje uczestnicy sytuacji
          > cierpieli :(

          przestań się użalać nad sobą tylko bierz się do roboty żeby naprawić swoje małżeństwo
    • gram.w.zielone Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 18:55
      Nie rozumiem jak mozna sie zakochac w kims kogo sie nie widzialo... Ten internetowy facet moze byc jakims starym dziadem albo psychopata a Ty stawiasz swoje malzenstwo na szali? Tak, potrzebujesz pomocy. Moim zdaniem psychoterapia jest dobrym pomyslem.
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:01
        co do kwestii wiarygodnosci to w dobie Skypa i rozmów przez internet z kamerą internetową mam pewność że on jest tym kim jest...
        • niefrasobliwa Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:07
          Podsumowując: szukasz miodu w dup.e.
        • gram.w.zielone Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:09
          Zrozumialam, ze wy tylko rozmawiacie przez telefon. Przypuszczam, ze pociaga Cie dlatego, ze nie mozesz z nim byc, a maz sie pewnie troche juz opatrzyl. Czy ten internetowy wie, ze jestes mezatka? Jesli tak, to co on na to? Namawia Cie, zebys odeszla od meza dla niego, chociaz sie nie spotkaliscie w realu?
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:13
            odp na Twoje pytania to tak tak tak, z tym że aktualnie na nic mnie nie namawia bo zerwałam kontakt, ale namawiał, bo mu tez odbiło ;) jemu łatwiej bo on wolny, nie musiałby niczego rzucać.
            generalnie to codziennie toczę walkę z sobą samą by do niego nie zadzwonić, by do niego nie pojechać...
            • gram.w.zielone Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:16
              Jak to sie stalo, ze go w ogole poznalas? Z nudow zaczelas spedzac czas na portalach randkowych? Jak do tego doszlo?
              • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:18
                poznałam go przez przypadek, napisał na mój nr gg sądząc że to ktoś inny, i od niewinnej rozmowy się zaczeło, zrobiło się miło i pozwoliłam by wszystko się rozkręciło....
    • miss.yossarian Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:05
      zajmij się czymś pożytecznym, takie problemy rodzą się z nadmiaru wolnego czasu
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:10
        pewnie masz dużo racji, jak sie ma dużo czasu to takie głupie myśli do głowy przychodzą. Ale teraz już troche za późno, mimo dwóch prac, ciągle starcza mi czasu by o nim non stop myśleć... i to głupie serce nie chce słuchać głosu rozsądku.
    • hejterzyna mialem tak z jedna z tego forum 09.03.11, 19:05
      ale po wymianie fotek mnie olala :(
    • a1ma Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:08
      Głupia byłaś, że powiedziałaś mężowi. Ty zawiniłaś, a on cierpi.
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:17
        łatwo sie mówi ale w kłamstwie żyć ciążko, a gdy myśli się o innym to jeszcze gorzej, myślę że na szczerość zasłużył, to źle że się przyznałam?
        • miss.yossarian Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:19
          goraca.dziewczyna napisała:

          > łatwo sie mówi ale w kłamstwie żyć ciążko, a gdy myśli się o innym to jeszcze g
          > orzej, myślę że na szczerość zasłużył, to źle że się przyznałam?

          co z tego że ciężko? ty nabroiłaś to tobie ma być ciężko, a nie facetowi, który jak piszesz na to nie zasłużył.
        • a1ma Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:27
          Myślę, że przyznanie się było najgłupszym, co mogłaś zrobić.
          Zadurzyć się ludzka rzecz, ale jak zauważyłaś, że zabrnęłaś za daleko, to należało zacisnąć zęby, wykasować numer i zerwać kontakt, a mężowi ani słowa.
          Było Ci ciężko, więc podzieliłaś się ciężarem z niczemu niewinnym mężem, bardzo to szlachetne.
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:31
            moze i źle zrobiłam ale mysle że gdybym mu nie powiedziała, gdybym nie zobaczyła że on chce walczyc o nasze malzenstwo, moze by mi tak odwalilo ze zostawilabym go i pojechala do tamtego... bo naprawde rozum mi odebralo
      • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:31
        A1ma nie nazywaj tego głupotą, głupota to jest jak ktoś coś zrobi głupio i bez pomyślunku. To że mu powiedziała to obrzydliwe wygodnictwo, najprymitywniejszy sposób na poradzenie sobie z własnym sumieniem kosztem kogoś innego, brak gotowości do radzenie sobie z konsekwencjami własnych decyzji. To przemyślany i perfidny krok, który ma rozwiązać problem autorki, którego perfidie wdzięcznie przykrywa się "szczerością" i "bo inaczej nie umiem". Obrzydliwość i tyle.
        • a1ma Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:33
          Chciałam być miła ;)
          • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:37
            A no jak tak, to słusznie napisałaś.
            Ja niestety chyba mam dzień bycia niemiłą...ehh...
        • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:47
          najłatwiej oceniać innych...
          nie zamierzam się bronić, może powiem tyle że niczego perfidnie nie przemyślałam, to było spontaniczne. choć faktycznie najprostsze i egoistyczne.
          • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:48
            To może zacznij w końcu myśleć i nie działaj tylko z powodu rozbuchanych emocji, nad którymi nie panujesz?
    • wicehrabia.julian Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:08
      goraca.dziewczyna napisała:

      > Można by rzec - niemożliwe ale ideał ;) Niczego mi nie braku
      > je, on zaspokaja moje wszystkie potrzeby. I ja, głupia kobieta, zakochałam się w kimś innym. W innym facecie, do tego z
      > internetu, na pewno nie ideale, w chłopaku którego nigdy nie spotkałam.

      popracuj nad wiarygodnością historyjek, na razie 2/10
      • paulina7171 Normalnie ręce opadają... 09.03.11, 19:13
        Wali mi to trollem na 100 km.

        Kobieto, stworzyłas sobie ILUZJĘ, że z nowym panem czeka Cię Bóg wie jaka sielanka, nieustanne picie szampana i zajebiste życie. A gdy feromony opadną, okaże się, że guzik. Będzie spieprzone życie.
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:20
        życie czasem pisze niewiarygodne historie... mi samej nie chce się wierzyć w to wszystko, że można być tak głupim jak ja ;/
    • jasna_olera Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:13
      a mnie uderzyło to co napisałaś... mąż mnie kocha, jestem kochana, szanuje mnie, liczy sie ze mną, zaspokaja moje potrzeby. Nic jednak nie piszesz na temat tego co Ty czujesz do męża? Kochasz go? Szanujesz? Liczysz się z nim? Bo życie z ideałem, którego się nie kocha wcale idealne nie jest. Jeżeli kochasz męża walcz o małżeństwo, jesli jednak nie kochasz...
      • miss.yossarian Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:18
        jasna_olera napisała:

        > a mnie uderzyło to co napisałaś... mąż mnie kocha, jestem kochana, szanuje mnie
        > , liczy sie ze mną, zaspokaja moje potrzeby. Nic jednak nie piszesz na temat te
        > go co Ty czujesz do męża? Kochasz go? Szanujesz? Liczysz się z nim? Bo życie z
        > ideałem, którego się nie kocha wcale idealne nie jest. Jeżeli kochasz męża wal
        > cz o małżeństwo, jesli jednak nie kochasz...

        nie podsuwaj jej tego pomysłu, bo teraz to ona "kocha" przez telefon i męża mogłoby nie być.
        to będzie można szczerze ocenić jak motylki pozdychają - założę się że będzie się walić w czoło za każdym razem jak przypomni jej się ten epizod
        • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:22
          powoli już zaczynam sie stukać w głowę na własną głupotę ale i tak nie moge się uwolnić od myśli o tym drugim
        • jasna_olera Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:25
          eee tam, nie chodzi mi o tego konkretnego faceta. to jakas miłostka raczej jest niemądra. Tu sie na przyszłość trzeba zastanowić czy się kocha czy nie, bo jak nie, to takich miłostek może jej się przytrafić jeszcze wiele.
          Znam babki, które powychodzily za mąż za chodzące ideały, bo przecież lepszego nie znajdą, bez oczywiście miłości, z tzw rozsądku. I męczą się, faceta nie zostawią bo zobowiązania, bo generalnie wszystko ok i tylko jakaś taka tęsknota za czymś... Tak też można.
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:29
            u nas od początku z mężem była wielka miłość, choć od przyjaźni się zaczęło. potem z biegiem czasu troche rutyna weszla i codziennosc, emocje opadly, a tak w ogole to on zawsze bardziej dbal o dobry klimat w zwiazku, przy konfliktach pierwszy wyciaga reke i chce rozmawiac, nigdy nie zasypiamy pogodzeni i zawsze szybko sie godzimy. wyjdzie ze on kocha mnie bardziej niz ja jego...
            • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:32
              mialo byc nigdy nie zasypiamy pokłóceni
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:26
        gdy pojawił się na horyzoncie ten drugi, zgłupiałam i nie umiałam ocenić czy kocham męża czy nie, do tego wrażenie że moze kocham dwóch na raz i setki innych dziwacznych myśli... szkoda słów. teraz powoli sie wyciszam, licze ze zapomne o tym wszystkim i to głupie serce sie uspokoi, i docenię mojego męża bo to naprawdę fajny facet. Choć przy tych wyrzutach sumienia naszło mnie że może on zasługuje na lepszą kobietę, która go nie skrzywdzi jak zrobiłam to ja... ale wychodzi na to ze on póki co innej nie che, uparł się na mnie :)
        • jamesonwhiskey Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:29
          > zi na to ze on póki co innej nie che, uparł się na mnie :)

          skoro ten twoj taki wybaczajacy i uparty na ciebie
          to zapros kolege internetowego do domu
          i jakby to powiedziec upieczecie jedna pieczen na dwoch rusztach
          bedzie fajnie i wesolo i wszyscy beda zadowoleni
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:36
            wiesz, jakoś nie gustuje w trojkątach, gdybym gustowała to nie miałabym żadnych dylematów i hulała sobie z dwoma na raz.
            moze i mam nie pokolei w glowie ale nie az tak
    • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:39
      Zawsze mnie to zastanawia - jak się można "zakochać" przez internet i potem jeszcze, miast to skończyć, to zrzucać cały ten ciężar na bogom ducha winnego faceta? Ja rozumiem egoizm, ale żeby aż taki?
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:44
        wydaje mi sie ze nikt kto czegos takiego sam nie przeżył, do końca tego nie zrozumie, ja też kiedyś nie mogłam sobie tego wyobrazić, zakochac się przez internet.

        a co do tego ze powiedziałam mężowi, to to nie było przemyślane, pod wpływem impulsu, takiego poczucia że teraz albo w jedną stronę albo w drugą, że nabroiłam, uczciwość małżeństa poszła w las, to teraz czas sie na nią zdobyć, przestać oszukiwac męża i powiedziec mu co mam na sumieniu. Wiem że go to zraniło i wcale mi z tym nie jest dobrze.
        • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:47
          goraca.dziewczyna napisała:

          > wydaje mi sie ze nikt kto czegos takiego sam nie przeżył, do końca tego nie zro
          > zumie, ja też kiedyś nie mogłam sobie tego wyobrazić, zakochac się przez intern
          > et.
          Wiesz, zakochać się w samych słowach?

          > a co do tego ze powiedziałam mężowi, to to nie było przemyślane, pod wpływem im
          > pulsu, takiego poczucia że teraz albo w jedną stronę albo w drugą, że nabroiłam
          > , uczciwość małżeństa poszła w las, to teraz czas sie na nią zdobyć, przestać o
          > szukiwac męża i powiedziec mu co mam na sumieniu. Wiem że go to zraniło i wcale
          > mi z tym nie jest dobrze.
          I tyle - zraniłaś męża, a nadal tylko niedoszły w głowie. Zajmij się mężem wreszcie, a nie myśleniem o tamtym. Zrobiłaś głupio i zasłaniasz się wielką "uczciwością"
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:51
            dzięki za te wszystkie opiernicze, może jak mną tak trochę potrząsniecie to rozsądek mi wróci.

            niczym się nie chcę zasłaniać bo przecież wiem że źle zrobiłam i generalnie to czuję do siebie wstręt i obrzydzenie, poczucie własnej wartości zerowe i pewnie uznacie że prawidłowo że wyrzuty sumienia mnie zżerają.

            o tamtym nie chce już myśleć, tylko dlaczego jest tak, że jak o czymś myśleć usilnie nie chcemy to właśnie o tym myślimy...
            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:53
              goraca.dziewczyna napisała:

              > dzięki za te wszystkie opiernicze, może jak mną tak trochę potrząsniecie to roz
              > sądek mi wróci.
              Oby! ;)

              > niczym się nie chcę zasłaniać bo przecież wiem że źle zrobiłam i generalnie to
              > czuję do siebie wstręt i obrzydzenie, poczucie własnej wartości zerowe i pewnie
              > uznacie że prawidłowo że wyrzuty sumienia mnie zżerają.
              Nie uznacie. Prawidłowo to przekuj te wyrzuty na czyny.

              > o tamtym nie chce już myśleć, tylko dlaczego jest tak, że jak o czymś myśleć us
              > ilnie nie chcemy to właśnie o tym myślimy...
              Pytanie - zajmujesz się poprawą relacji z mężem, zabiegasz, robicie coś razem czy tylko przyjmujesz jego starania?
              • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:24
                relacje z mężem zawsze były dobre, poza jakimiś tam kłótniami zwykłymi, wiadomo jak to w życiu, nie mam za bardzo czego poprawiać w relacjach z nim. jesteśmy w miarę zgodną para. dużo czasu spędzamy razem, wiele rzeczy robimy razem po pracy. bardziej czas popracowac nad moimi relacjami ze sobą i nad tym co czuję i czego chcę. Zdaję sobie sprawę że mam coś o czym wiele kobiet pewnie marzy i szkoda by było to rozpieprzyć czego o mało co nie zrobiłam.
                • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:27
                  Negative. Skoro jest tak wszystko cudnie - to dlaczego poleciałaś na innego, a?
                  Nie masz być z mężem, bo wiele kobiet by chciało - tylko dlatego, że Ty chcesz z nim być i to właśnie on jest dla Ciebie najlepszy. A Ty chciałaś iść, bo inny facet lepszy. Czyli czegoś brakuje - pytaniem pozostaje: czego?
                  • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:50
                    jak sie tak teraz nad tym zastanaiwiam to poleciałam chyba na nowe, nieznane, taki dreszczyk emocji i powiew świeżości, uczucie uskrzydlenia i takiej ślepej adoracji przez obcego faceta, taka durna kobieca próżność...
                    • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:52
                      Czyli - albo mąż za mało adoruje albo Ty potrzebujesz bardzo dużych ilości i nie potrafisz odróżnić połechtanego przy miłej adoracji od zaanażowywania się uczuciowo i rozgraniczyć tego.
            • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:58
              Jak ja o czymś nie chce myśleć to nie myślę. Po prostu decyduje, że o tym nie myślę i to działa. Ty nie jesteś przekonana do tego by o tamtym nie myśleć i dlatego to sprawia Ci trudność. Ja bym radziła zamiast nadal zamiatać temat pod dywanik i wmawiać sobie, że czujesz to "właściwe" to rozmówić się samej ze sobą, przyznać się dlaczego chcesz o nim myśleć...przeanalizować te przyczyny, zdecydować na ile są ważne...i dopiero zdecydować co dalej...czy decydujesz się nie myśleć i budować z mężem, czy może jednak nie.
              Moim zdaniem jesteś koszmarnie nieuczciwa wobec siebie i dlatego się dręczysz.
        • best.yjka Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:23
          Ale ty nie zakochałaś się przez internet. Zakochałaś się we własnej wizji faceta, poznanego na necie. Nie w nim, tylko w jego wyidealizowanym obrazie. Pan z netu jest zwykłym człowiekiem. Jak my wszyscy, rano ma nieświeży oddech i czasami puszczą bąki.
      • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:48
        Jesteś wyzuta z romantyzmu, o!
        Jak się nie można zakochać przez net, ja się zakochałam i to nie raz....tylko to proszę Ciebie trzeba od razu konsumować, a nie bawić się tygodniami w rozmówki telefoniczne.

        Ja to najwyżej nie rozumiem jak można będąc w związku dopuścić do takiego rozbudowania relacji z innym facetem by to zakochaniem nazwać.
        • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:54
          sweet_pink napisała:

          > Jesteś wyzuta z romantyzmu, o!
          Tyle mnie znasz i dopiero teraz zauważyłaś? :D

          > Jak się nie można zakochać przez net, ja się zakochałam i to nie raz....tylko t
          > o proszę Ciebie trzeba od razu konsumować, a nie bawić się tygodniami w rozmówk
          > i telefoniczne.
          No, ale wtedy to nie przez net, tylko normalnie - poznanie przez net, ale zakochanie po zobaczeniu i poprzebywaniu. I to już jakoś można zrozumić.

          > Ja to najwyżej nie rozumiem jak można będąc w związku dopuścić do takiego rozbu
          > dowania relacji z innym facetem by to zakochaniem nazwać.
          A to już kwestia odrębna. Dwie sroki za ogon trzymać? Dogadzać swojemu ego?
          • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:01
            Ja się przez net zakochiwałam! Obecnemu oznajmiłam po jakimś 1,5 tygodnia pisania, że ma się ze mną spotkać, bo się zabujałam. Se se :D
            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:06
              sweet_pink napisała:

              > Ja się przez net zakochiwałam! Obecnemu oznajmiłam po jakimś 1,5 tygodnia pisan
              > ia, że ma się ze mną spotkać, bo się zabujałam. Se se :D
              Ale zara - trza zauroczenie i zafascynowanie daną osobą odróżnić od wielkiego zakochania, taaak? Któreć to było? Jak zakochanie to weź mię wyjaśnij - jak w samych słowach, zachowań nie znając, można o miłościach prawić. Doucz nieromantycznego :D
              • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:14
                Dla mnie zauroczenie i zafascynowanie to to samo co zakochanie. O miłościach to się długo długo później prawi i to temat inny. Ja nie wiem jak to działa, ale jakoś działa i tyle. Może to jakieś wrodzone predyspozycje trzeba mieć, bo w eksowym też się przez maila zadurzyłam.
                • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:19
                  sweet_pink napisała:

                  > Dla mnie zauroczenie i zafascynowanie to to samo co zakochanie. O miłościach to
                  > się długo długo później prawi i to temat inny. Ja nie wiem jak to działa, ale
                  > jakoś działa i tyle. Może to jakieś wrodzone predyspozycje trzeba mieć, bo w ek
                  > sowym też się przez maila zadurzyłam.
                  Po mojemu to jednak zafascynowanie, zauroczenie, a zakochanie to nie to samo. Zauroczenie, zafascynowanie - to kwestia intelektualna bardziej, umysłem do ogarnięcia. A zakochanie to już uczucia. A uczucia po samych słowach to tak nie bałdzo. Zwłaszcza, że tu pani pisuje o bardzo intensywnych, znajomości realnej właściwszych.
                  • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:26
                    Zauroczyć się w literkach, bo intelektualnie ułożone? Tak racjonalnie? No way! Jak coś przez net ma się dziać to tylko dlatego, że Twój mózg tak interpretuje to co ktoś mówi, że Ci zaczyna produkować te wszystkie durniaste hormony od zabujania się i tyle.
                    Zabujać się przez net owszem to mi się udało, ale żeby stwierdzić "ten facet do sensu gada, ma podobne poglądy, jest interesujący wiec może się z nim spotkam" to nigdy.
                    Dziwnie to w sumie :D
                    • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:28
                      sweet_pink napisała:

                      > Zauroczyć się w literkach, bo intelektualnie ułożone? Tak racjonalnie? No way!
                      > Jak coś przez net ma się dziać to tylko dlatego, że Twój mózg tak interpretuje
                      > to co ktoś mówi, że Ci zaczyna produkować te wszystkie durniaste hormony od zab
                      > ujania się i tyle.
                      > Zabujać się przez net owszem to mi się udało, ale żeby stwierdzić "ten facet do
                      > sensu gada, ma podobne poglądy, jest interesujący wiec może się z nim spotkam"
                      > to nigdy.
                      > Dziwnie to w sumie :D
                      Dziwne. No, ale jako nieromantyczny, niekochający Drow to co ja tam zrozumiem ;)
                      • sweet_pink Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:38
                        I na drowa przyjdzie kryska i zrozumie...choć kurde może lepiej nie...stan totalnej odjebki na punkcie portek to tak na prawdę żadna rewelacja (to co przychodzi później jest przyjemniejsze i bardziej komfortowe).
                        Szczęśliwe są nieromantyczne, niekochające drowy :]
                        • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:47
                          wiem że życie to nie tylko rozmowy, że składa się na nie mnóstwo codziennych rzeczy, szczegółów, drobiazgów, też obowiązków. i to nie tak że widziałam w tamtym drugim ideał, nie bo przy tak długich rozmowach wyszło wiele jego wad. na pewno łatwiej było mi je akceptować przez telefon, nie mieszkając z nim, nie żyjąc na co dzień obok niego. I pewnie w momencie hipotetycznego wspólnego zamieszkania coś tam by mi przeszkadało np z codziennych nawyków itp., wiadomo.

                          Co do zakochania się w słowach, jak piszecie, nic nie poradze ze ujął mnie swoją osobowością, swoimi poglądami, przemyśleniami i podejściem do wielu spraw. Dla mnie zafascynowanie i zauroczenie to zakochanie, kwestia fascynacji intelektualnej ale tez uczuć, emocji w stylu oszołomienie i motylki w brzuchu.
                          Nie można się zakochać w człowieku na podstawie wielu wielu rozmów? Fakt, telefonicznych, ale takie rozmowy tez mają wartość, czasem nawet mogą miec większą wartość niż na żywo. Dałam mu sie poznac bardzo dobrze, mówiłam mu o sobie i swoim życiu tyle, ile niewielu ludziom z najbliższego otoczenia, bez żadnych hamulców że będzie mnie oceniał jak czasem bywa ze znajomymi. Mogłam być przy nim naprawdę szczera i, może i naiwnie, ale wierzę że to działało tez w drugą stronę. To ceniłam w tych naszych rozmowach.

                          Poza tym podważacie to jak można się zakochac tylko znając kogoś przez telefon. A jak można się zakochac tylko kogoś widząc, nie rozmawiając z nim? Skoro tyle osób przeżywa tzw. zakochanie od pierwszego wejrzenia, na podstawie zewnętrznego wyglądu, to czy uczucie które rodzi się podczas poznawania kogoś od strony intelektualnej, jego myśli, marzeń i pragnień, może być gorsze? Co z tego że go twarzą w twarz nie widziałam, nie dotknęłam, nie pocałowałam? Urzekł mnie swoją osobowością w trakcie wielu rozmów. Czy naprawdę uważacie że to niemożliwe?
                          • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:50
                            Wyżej masz na to odpisane, nie dubluj :P
                        • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:48
                          sweet_pink napisała:

                          > I na drowa przyjdzie kryska i zrozumie...choć kurde może lepiej nie...stan tota
                          > lnej odjebki na punkcie portek to tak na prawdę żadna rewelacja (to co przychod
                          > zi później jest przyjemniejsze i bardziej komfortowe).
                          Ani jednego ani drugiego nie doświadczają drowy. Żyją sobie w spokoju :P

                          > Szczęśliwe są nieromantyczne, niekochające drowy :]
                          No, mają spokój - żadnych chłopów, mężów, żonów, marudzenia, ustępstw, emocji i czego tam ;]
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:27
            ja dwóch srok za ogon trzymać jednak nie chciałam, bo gdybym chciała to bym to ciągnęła, wdepnęła w romans na boku, spotkała się z tamtym i zdradziła męża a jednak takie coś mi nie odpowiadało skoro tak nie zrobiłam. czyli resztka sumienia mnie uratowała...
            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:29
              goraca.dziewczyna napisała:

              > ja dwóch srok za ogon trzymać jednak nie chciałam, bo gdybym chciała to bym to
              > ciągnęła, wdepnęła w romans na boku, spotkała się z tamtym i zdradziła męża a j
              > ednak takie coś mi nie odpowiadało skoro tak nie zrobiłam. czyli resztka sumien
              > ia mnie uratowała...
              Nope. Uratował Cię strach o własną dupę i niechęć do stracenia wygodnej pozycji na rzecz niewiadomego.
      • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:53
        Właściwie to lepiej by było jakby go bzyknęła i miała spokój a tak to myśli o nim nie wiadomo co :)
        • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:56
          izabellaz1 napisała:

          > Właściwie to lepiej by było jakby go bzyknęła i miała spokój a tak to myśli o n
          > im nie wiadomo co :)
          E, nie, jakby bzyknęła to by miała dodatkowo o czym myśleć - a jaki ekstra w łożnicy! ;)
          • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:57
            Nie wiadomo czy by stanął na wysokości zadania skoro to taki filozof :D
            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:58
              izabellaz1 napisała:

              > Nie wiadomo czy by stanął na wysokości zadania skoro to taki filozof :D
              Erotuman-gawędziarz? :D
              • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:09
                I to jeszcze jaki...rwał Cię kiedyś facet na 4godzinne gadki TELEFONICZNE?! :D
                • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:17
                  izabellaz1 napisała:

                  > I to jeszcze jaki...rwał Cię kiedyś facet na 4godzinne gadki TELEFONICZNE?! :D
                  No. Właściwie to ja jego. Abonament mi się kończył i minuty trzeba było wygadać i jeszcze szlaban mi dali i tak się te 4 godziny wygadało. Ale to dawno temu było :D
                • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:20
                  e tam 4-godzinne, raz sie zdarzyło jak miałam urlop a męża nie było, że gadaliśmy 11 godzin... zestaw słuchawkowy w uszach, i dało radę obiad ugotować, posprzątać i nawet w wannie się wykąpać
                  • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:29
                    goraca.dziewczyna napisała:

                    > e tam 4-godzinne, raz sie zdarzyło jak miałam urlop a męża nie było, że gadaliś
                    > my 11 godzin... zestaw słuchawkowy w uszach, i dało radę obiad ugotować, posprz
                    > ątać i nawet w wannie się wykąpać
                    O_o
                  • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:22
                    No widzisz...a jakbyście bzyknęli to ze 2 godziny i każde wróciłoby do swoich zajęć bez marnowania czasu.
        • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:56
          mąż też powiedział mi że wolałby już jakbym go bez uczuć raz zdradziła fizycznie, bo miałabym z tego najwyżej chwilę przyjemności" i że zdrada uczuć boli go bardziej.

          Z drugiej strony, nad decyzją co do seksu łatwiej zapanować, przynajmniej mi. A sfera uczuć nie udała mi się powstrzymać, próbowałam z tym walczyć, ale w pewnym momencie poległam.
          • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:58
            goraca.dziewczyna napisała:

            > Z drugiej strony, nad decyzją co do seksu łatwiej zapanować, przynajmniej mi. A
            > sfera uczuć nie udała mi się powstrzymać, próbowałam z tym walczyć, ale w pew
            > nym momencie poległam.
            Pitolisz. Jakby Ci zależało to byś na pierwszy sygnał angażu uczuciowego kontakt raz-dwa przerwała. Chciałaś wejść w to i weszłaś.
            • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:03
              raohszana napisał:

              > Chciałaś wejść w to i weszłaś.

              Raczej wdepnęła :D
              • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:04
                izabellaz1 napisała:

                > Raczej wdepnęła :D
                Anu w sumie. Jak w kupę.
    • thelma.3333 Mam pytanie 09.03.11, 19:54
      myslicie, ze to prawdziwa historia? ze takie egzemplarze trafiaja sie w realu?
      • raohszana Re: Mam pytanie 09.03.11, 19:57
        thelma.3333 napisała:

        > myslicie, ze to prawdziwa historia? ze takie egzemplarze trafiaja sie w realu?
        Obawiam się, że nawet znam takowe egzemplarze :/
      • goraca.dziewczyna Re: Mam pytanie 09.03.11, 19:58
        przyznam szczerze ze nie chcialoby mi sie tego wymyslac... życie i moja głopota piszą wystarczające historie
        • goraca.dziewczyna Re: Mam pytanie 09.03.11, 20:00
          ja z mojego otoczenia to nie znam takich egzemplarzy jak ja sama albo sie nie przyznają i tak jak uważacie że byłoby lepiej, swoje broją a potem zęby zaciskają i cicho sza nikt nic nie wie
          • raohszana Re: Mam pytanie 09.03.11, 20:04
            goraca.dziewczyna napisała:

            > ja z mojego otoczenia to nie znam takich egzemplarzy jak ja sama albo sie nie p
            > rzyznają i tak jak uważacie że byłoby lepiej, swoje broją a potem zęby zaciskaj
            > ą i cicho sza nikt nic nie wie
            Ty już tutaj się tak nie usprawiedliwiaj - nie porównuj historii notorycznie brojących i mających w nosie, do, miejmy nadzieję, jednorazowego wybryku, którego nie chcesz powtarzać i którego naprawdę żałujesz.
            • goraca.dziewczyna Re: Mam pytanie 09.03.11, 20:17
              powtarzać nie chce na pewno, nigdy więcej.
              żałuje z ręką na sercu
              i mocne postanowienie by sie już nie zadręczać, postawić się do pionu, docenić faceta który mnie kocha i wynagrodzić mu to na co go naraziłam
    • kadfael Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 19:58
      Egzaltowana, nudząca się panienka. Ot, co...
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:08
        nie szukałam nowych znajomości z nudów. poznaliśmy się przypadkiem.
        poza tym mam sporo znajomych, prace na etacie i drugą dodatkową i raczej się nie nudzę, dziś mam wolny wieczor i poczułam potrzebe podzielenia sie tym co we mnie siedzi.

        jeśli poprzez egzaltowaną rozumiesz skłonną do przesadnego okazywania uczuć, szybko popadającą w zachwyt i stan podniecenia emocjonalnego to tak, taka właśnie bywam gdy mów rozsądek pójdzie w las
        • marzeka1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:10
          Ty nie możesz być prawdziwa, aż tak głupiutka nie jesteś chyba w realu. Bo jeśli tak- to współczuję mężowi, to straszne mieć głupią jak but żonę.
          • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:52
            dotychczas głupia nie byłam, razem jesteśmy 12 lat i nigdy nie patrzyłam w stronę innych. odbyło mi dopiero teraz
    • soulshunter2 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:14
      wy tu gadu gadu a mi sie spac chce. Jak tu bedzie ogladac Kilującego Billa II?
      • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:54
        na ktorym bedzie? i dlaczego nie jedynka
        • soulshunter2 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:00
          byndzie na tefałenie bo jedynka byla tydzien temu.
      • izabellaz1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:23
        Ja wolałabym spać niż oglądać Billa.
      • mallwia Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:27
        Oooooo kill bill 2 dziś? dobrze,żem się dowiedziała,bom nie oglądała.Dzięki:))
    • grassant Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:31
      co mówiłas netowemu o ślubnym?
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:55
        niewiele, poza tym że jest i jest ok, mieliśmy masę innych tematów
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:14
        bez większych szczegółów
    • grassant Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:40
      goraca dziewczyna - jaka ty gorąca jesteś. 3 m-ce i nie bzyknęłąś się, mimo takiego zaaferowania?
      • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:54
        gorące to mam serce, za gorące bo może tak wszystkie chłopy na raz kochać ;) a do bzykania to taka szybka nie jestem, poza tym jeśli chodzi o łóżko to jak już się tak tu zwierzam to przyznam że miałam w życiu jednego faceta - męża właśnie.
        • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 20:57
          goraca.dziewczyna napisała:

          jeśli chodzi o łóżko to jak już
          > się tak tu zwierzam to przyznam że miałam w życiu jednego faceta - męża właśni
          > e.

          a w lesie? a na pralce? a w aucie? a w przebieralni? a pod prysznicem?
          • soulshunter2 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:02
            na srodku łąki w wysokiej trawie tez jest fajnie
            • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:03
              no pewnie
              a ona tylko w łóżku
              • soulshunter2 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:09
                i jeszcze w lesie po za szlakiem w gluszy na polance skąpanej w słońcu tez jest milo, bo sie mozna zaraz po nażreć borówek prosto z krzaka i malin tez
                • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:26
                  mów dalej, mów dalej:D
                  • soulshunter2 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:27
                    cicho, bo spac nie bedziesz mogla.
                    • ursyda Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:49
                      no właśnie "potem" będę mogla!
    • rubarom Jesteś żałosna 09.03.11, 21:21
      Powtórzę autorce wątku - jesteś żałosna.
      Monopolu na miłość meża też nie masz. Kiedyś wykorzysta ten twój idiotyzm przeciwko tobie, czego ci życzę, bo może wtedy zmadrzejesz.
      Czy jest coś gorszego, niż wpatrzona w siebie głupia baba, szukająca sztucznych uniesień?
      • soulshunter2 Re: Jesteś żałosna 09.03.11, 21:23
        Właśnie! Zamiast pieprzyc bez sensu przez 8 godzin na necie z kochankiem trzeba bylo pranie zrobic i posprzatac chalupe na blysk.
    • e-droczek Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:40
      Porażka...
    • klutek Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 21:41
      Ludzie, to jest Ponury Gajowy !!!

      Troll jakich nie znacie !!!
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 22:37
        kobieta powie ci co ci dolega

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122854477,122907404,Re_Zmiana_gustu_ostrzezenie_dla_facetow_.html
    • stephanie.plum Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 09.03.11, 23:33
      nie należy robić sobie fetyszu z własnych stanów emocjonalnych.
      nie mówię, by nieodczuwać emocji - tego nie sposób sobie zakazać.
      ale dobrze jest potrafić spojrzeć na własne emocje z lekko cynicznym dystansem.

      jeśli Twój mąż naprawdę jest taki dobry, zasługuje na to, żebyś sobie poradziła z tym zauroczeniem sama, nie zwalając na niego świadomości o twych rozterkach. niech wie o tym jak najmniej. po co go obciążać, sprawiać mu ból?
    • aragorn.1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 06:55
      To jest częścią konstrukcji emocjonalnej kobiety. Może być z kimś bliskim ideału, we wspaniałym związku, ale i tak kobietą rządzi Chemia. Zacznie idealizować kogoś nowego po kilku latach bo "nie ma już motylków". A z nowym będzie podobnie, też sie znudzi za kilka lat i tak w kółko do 50tki.
      Autorka ma tyle odwagi ze sie przyznaje, inne to po prostu romansują i zdradzają, nic nie jest w stanie ich przed tym powstrzymać.
      • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 18:05
        aragorn.1 napisał:

        > To jest częścią konstrukcji emocjonalnej kobiety. Może być z kimś bliskim ideał
        > u, we wspaniałym związku, ale i tak kobietą rządzi Chemia. Zacznie idealizować
        > kogoś nowego po kilku latach bo "nie ma już motylków". A z nowym będzie podobni
        > e, też sie znudzi za kilka lat i tak w kółko do 50tki.
        > Autorka ma tyle odwagi ze sie przyznaje, inne to po prostu romansują i zdradzaj
        > ą, nic nie jest w stanie ich przed tym powstrzymać.
        Brednie.
        Ta, pewnie, a faceci to wcale a wcale tak nie robią.
    • eruiluvatar Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 07:26
      Twój mąż jest miękką fają, powinien był kopnąć się w d...ę nawet się nie zastanawiając! Taki to dla ciebie ideał i tak go strasznie kochasz, że poleciałaś na innego? To cierp sama, a najlepiej spieprzaj do tamtego, a facetowi daj żyć w spokoju! :/
      • ozana_1 Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 15:08
        ale WY jesteście wszystkie głupie i puste baby....
      • rubarom Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 21:19
        eruiluvatar napisał:

        > Twój mąż jest miękką fają, powinien był kopnąć się w d...ę nawet się nie zastan
        > awiając! Taki to dla ciebie ideał i tak go strasznie kochasz, że poleciałaś na
        > innego? To cierp sama, a najlepiej spieprzaj do tamtego, a facetowi daj żyć w
        > spokoju! :/

        Popieram, mąż zachował się jak ostatni dupek, bo to już jest upadek dla faceta, wspierać babę w mrzonkach na poziomie 15-latki.
    • repsss Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 17:32
      Nie wierzę, że można być tak k...ewsko głupim.
      • klutek Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 18:23
        > Nie wierzę, że można być tak k...ewsko głupim.

        Ja tez nie.
        To jest TROLL. Nikt w takim stanie emocjonalnym nie pisze tak poprawnych tekstow. Ja twierdze wciaz, ze jest to tekst Ponurego Gajowego.
        • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 19:27
          Mój aktualny stan emocjonalny jest już lepszy, jestem w stanie poskładac myśli i je wyrazić na piśmie, bez przesady,po 3 miesiacach urwania kontaktu człowiek jednak się nieco wycisza, i choć tęskni i myśli nadal, to odzywa się już we mnie rozsądek, samo to że zdałam sobie sprawę ze swojej głupoty już coś chyba mówi.

          Nie jestem żadnym trolem i nie będę tego powtarzać po raz kolejny.

          Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, dały mi troche do myślenia, w nocy nie mogłam spac i sie nad tym wszystkim zastanawiałam, nad tym o co mi tak naprawde w życiu chodzi i czego chcę... efektem jest to że dziś zatarłam wszelkie możliwe ścieżki kontaktu z tym chłopakiem, wykasowałam jego numer tel. i nigdzie nie zapisałam, zmieniłam własny numer telefonu (na szczescie mam na karte, tamtą karte sim połamałam i wywaliłam jej strzępki, niestety trzeba było wszystkim znajomym i rodzinie rozesłać smsy o nowym numerze ale to przecież do zrobienia), założyłam nowego skypa, numer gadu, skasowałam tą pieprzoną naszą klasę i facebooka, nie dotrze do mnie w żaden sposób a ja też postanowiłam że absolutnie nigdy nie będę próbowała szukać z nim kontaktu.

          Choć ciężkie to wszystko, to jednak na sumieniu nieco mi lżej, takie "postanowienie poprawy".
          • lew_ Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 19:43
            Szkoda ze to nie ja jestem twoim mezem......zrobilbym z ciebie worek treningowy !!
            • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 19:49
              lew_ napisał:

              > Szkoda ze to nie ja jestem twoim mezem......zrobilbym z ciebie worek trenin
              > gowy !!
              Taki z Ciebie damski bokser?
              • lew_ Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 19:54
                W normalnym wypadku nigdy,ale to co ta zrobila.....nie jest normalne !
                • lew_ Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 19:54
                  A moze tylko wyrzuculbym z domu?
                  • goraca.dziewczyna Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:03
                    to pewnie gdyby hipotetycznie dołączyć do tego zdradę fizyczną - byłby trup na miejscu
                    • lew_ Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:35
                      goraca.dziewczyna napisała:

                      > to pewnie gdyby hipotetycznie dołączyć do tego zdradę fizyczną - byłby trup na
                      > miejscu
                      Nie czytalem wszystkich postow,ale jestem ciekaw ile ty msz lat?? 16 ?? Jak mozna zakochac sie w kims z netu majac dobrego meza? Zasluzylas na solidnego kopa !!
                  • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:03
                    lew_ napisał:

                    > A moze tylko wyrzuculbym z domu?
                    Ze wspólnego to byś se mógł wyrzucać. Ze swojego - w sumie też nie, prawo zabrania na bruk. Chyba, że w Dojczlandii inaczej.
                    • lew_ Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:38
                      raohszana napisał:

                      > lew_ napisał:
                      >
                      > > A moze tylko wyrzuculbym z domu?
                      > Ze wspólnego to byś se mógł wyrzucać. Ze swojego - w sumie też nie, prawo zabra
                      > nia na bruk. Chyba, że w Dojczlandii inaczej.
                      >
                      Nie wiem jak jest w Niemczech bo nie mam doswiadczenia w takich sprawach,ale nie sadze ze nie moglbym wyrzucic zdrajczyni z mego wlasnego domu ! A dokad pojdzie ?? sa przytulki dla bezdomnych,czesto taka zdrada jakiej dospuscila sie ta kobieta jest gorsza od fizycznej,

                      Na dzis dosc pisania ,wlasnie wrocilem do domu z firmy-stad ta przerwa pomiedzy postami:)
                      Pap Roa:)
                      • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:39
                        lew_ napisał:

                        > Nie wiem jak jest w Niemczech bo nie mam doswiadczenia w takich sprawach,ale
                        > nie sadze ze nie moglbym wyrzucic zdrajczyni z mego wlasnego domu ! A dok
                        > ad pojdzie ?? sa przytulki dla bezdomnych,czesto taka zdrada jakiej dospuscil
                        > a sie ta kobieta jest gorsza od fizycznej,
                        No, ale to prawo ustanawia czy można wywalić czy nie. Teoretycznie, oczywiście.

                        > Na dzis dosc pisania ,wlasnie wrocilem do domu z firmy-stad ta przerwa pomied
                        > zy postami:)
                        > Pap Roa:)
                        C'ya.
                • raohszana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 20:02
                  lew_ napisał:

                  > W normalnym wypadku nigdy,ale to co ta zrobila.....nie jest normalne !
                  Nie daje to prawa do bicia.
    • bea-luz Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 10.03.11, 21:58
      Marzysz o tamtym bo go nigdy nie spotkałaś. A facet jak wiedział, że jesteś mężatką i brnął w to dalej to też jakiś jest nie halo bo sorry ale faceci się tak o nie zakochują w internetowych przyjaciółkach tak po prostu. My baby to raczej myślimy sercem i tak to się potem kończy. Jak zakończysz to Ci tylko na zdrowie to wyjdzie bo nie warto niszczyć sobie i innym życia nie wiedząc nawet po co.
      • bimota Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 11.03.11, 12:29
        Kolejna znawczyni meskiej psychiki...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja