Zdrada serca... gdy serce pokochało innego...

    • jendza1 Czy ktos juz wpadl na to, 10.03.11, 22:48

      ze to napisal mezczyzna:)?

      Bo nie przeczytalam wszystkich postow...

      Slodkich snow Panstwu:)!

      pzdr
      j
    • bimota Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 11.03.11, 12:22
      3 mioechy d. mu zawracalas... Odrobina przyzwoitosci wymagala by bys mu sie dala choc bzyknac...
    • roomster Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 13:27
      Przeczytałem cały wątek (uff!!). Uważasz, że już po wszystkim. Zerwałaś kontakt, mąż wybaczył - nawet Cię wspiera abyś mogła sobie z tym poradzić. Napiszę z pozycji faceta, którego spotkało coś podobnego a nawet gorzej, bo doszło również do zdrady fizycznej. Wybaczyłem żonie, jesteśmy razem, minął rok. Nie wierzę, że Twój mąż zapomni kiedykolwiek o tym, co zrobiłaś. Dla mnie też zdrada fizyczna nie była najgorsza ale takie zbliżenie z innym mężczyzną, wspólne rozmowy, plany, intymne wyznania. Zerwała z nim. Poczułem sie jak zwycięzca: "wybrała mnie!" Miedzy nami jest teraz lepiej niż kiedykolwiek. Zachowujemy sie prawie jak zakochane nastolatki. Ale pamietam (nie wypominam, nie rozmawiamy już teraz o tym co sie stało). Nie pokazuję tego po sobie ale mam coraz wiecej momentów zwątpienia. Czy da sie odbudować zwiazek? Czy ona mnie tak naprawdę kocha? Jezeli potrafiła o mnie zapomnieć wtedy gdy była z nim to jeżeli spotka znowu kogoś innego - znowu zapomni? Na chwilę, na zawsze? Czy potrafie jeszcze kiedyś zaufać?
      I czasami łapię sie na tym, że tak się nie da dalej żyć. Chyba nie warto. Ja udaję, że wybaczyłem i zapomniałem, żona udaje, że tamto nie miało żadnego znaczenia, że kocha i zawsze kochała tylko mnie. Nie wiem kiedy ale chyba w koncu będe musiał jej powiedzeć: "To koniec, rozstańmy się. Nie umiem tak dalej." Przynajmniej mam poczucie, że próbowałem a czy się uda to jeszcze nie wiem.
      Skąd wiesz co dzieje się w umysle Twojego meża. Jeżeli jest w nim odrobina szacunku dla siebie, jeżeli zda sobie sprawę, że już do końca waszego związku bedzie musiał brać pod uwage do czego jesteś zdolna, że zaufania miedzy wami (być może) nie uda sie odbudować - to może dojść do wniosku, że szkoda życia, że są na tym swiecie kobiety bardziej zasługujace na jego miłość. I możesz być bardzo zaskoczona, gdy pewnego dnia zupełnie niespodziewanie usłyszysz: 'Kochanie, próbowałem ale nie umiem sobie z tym poradzić. Musimy sie rozstać. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla mnie...." i inne ble, ble.. I bedzie miał rację!
    • fajnajozia Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 13:42
      "jestem mężatką od 5 lat, mam dobrego, naprawde kochanego męża, podczas gdy koleżanki wokół ciągle narzekają na swoich facetów, ja na mojego złego słowa powiedzieć nie mogę, kocha mnie, szanuje, liczy się zawsze z moim zdanie, jest czuły, zawsze mówi miłe rzeczy, pomaga we wszystkim, jest cudownym przyjacielem, świetnym partnerem do rozmowy i wspaniałym kochankiem, uczciwie pracuje ale zawsze ma dla mnie czas. Można by rzec - niemożliwe ale ideał ;) Niczego mi nie brakuje, on zaspokaja moje wszystkie potrzeby.

      I ja, głupia kobieta, zakochałam się w kimś innym. W innym facecie, do tego z internetu, na pewno nie ideale, w chłopaku którego nigdy nie spotkałam. Romans telefoniczny ciągnął się 3 miesiace, potrafiłam z nim godzinami rozmawiać wykorzystując każdą nieobecność męża, gdy był w pracy, próbowałam zerwać kontakt z internetową "miłością", ale uczucie było silniejsze, serce całkiem oszalało. Wiem że mi odbiło, ale nie umiała sobie z tym poradzić. Te skrajne emocje, motylki i chemia zakochania, z drugiej strony wyrzuty sumienia że krzywdzą męża, w końcu spowodowały że nie dałam rady i pękłam. Przyznałam się mężowi do wszystkiego... że flirtuję z innym, że marzę by z tamtym być, że myśle o rozstaniu, rozwodzie, że chyba się zakochałam... I mój ślubny ze swoim wielkim sercem bez wahania odpowiedział, że choć go to boli, wybacza mi wszystko tą "zdradę serca" bo mnie mocno kocha i poprosił bym to skończyła póki nie doszło do spotkania, że pomoże mi przez to przejść i wyciągnie mnie z tego. Zaskoczył mnie tym bo spodziewałam się że urażona duma i zraniona miłość spowodują że mnie znienawidzi i zostawi... może tego nawet chciałam? Ale on wyciągnął do mnie rękę. Więc zerwałam kontakt z tym drugim.

      Po wielu przepłakanych nocach jakoś dochodzę do siebie choć tęsknie za tamtym, za naszymi rozmowami itd. Wiem że mąż mnie kocha, udowodnił to nie raz. Jestem z nim, próbuję budowac z nim życie, czuję się kochana ale nie mogę się uwolnić od ciągłych myśli o tamtym facecie, od wątpliwości czy dobrze zrobiłam, czy dobrze wybrałam... Jak uzyskać taką pewność? Myślę czy nie poszukać pomocy psychologa... albo wygadać się księdzu na spowiedzi...
      Była któras z Was może w podobnej sytuacji? jak sobie poradziłyście?
      tak mi ciężko na duchu... Źle mi samej ze sobą, czuję do siebie obrzydzenie, czuję się niewarta miłości męża...
      Wiem, pewnie stwierdzicie że nie doceniam tego co mam... bo pewnie i tak jest... wiem że jestem głupia i tyle, odbiło mi... a zawsze taka rozsądna byłam...

      Tak chciałam się wygadać... Dziewczyny, nie popełniajcie mojego błędu, nie pakujcie się w internetowe romanse jeśli jesteście kochane przez swoich facetów i niczego Wam nie brakuje... Dla chwili wrażeń, emocji, dreszczyku zakochania, nie warto chyba tego przeżywac, bo cena może być masakrycznie wysoka..."



      Co Ty powiesz ? Naprawdę ? Ojej ... Auuu... Cholerka, no jak Ci tu pomóc ... Może daj namiar na Twojego męża, to sobie z nim poromansuję przez internet ? Albo nie, mam młodszą, piekielnie zgrabną koleżankę - jej to na pewno się nie oprze. To chyba jest rozwiązanie, co ?






    • lusseiana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 14:25
      Nosz w mordę... dorosła baba, a zachowuje się jak głupiutke, egzaltowane dziewczątko rodem z XVIII-wiecznego romansu. Wybacz, ale nie dałam rady doczytać do końca, bo aż mnie zemdliło od tych eterycznych uniesień i dzikich telefonicznych porywów serca. Idę poszukać jakichś ogórków kiszonych, bo z tego ulepu to paw murowany.

      A Ty racz w końcu zstąpić na ziemię i przestań krzywdzić męża. Nawet jeśli jest równie głupi, to nie zasłużył na to. Następnym razem w porę aktywuj opcję "użycia mózgu", a nie zagrzebuj się we własnych wydumanych fantazjach.

      Pozdrawiam.
      • lusseiana Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 14:28
        A tak w ogóle to kto odkopał trupa sprzed pół roku?? Boszz... muszę sobie kartkę na monitor przykleić - "BEZWZGLĘDNIE SPRAWDZAĆ DATĘ ZAŁOŻENIA WĄTKU". Dramat.

        Bez odbioru.
      • fajnajozia Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 14:30
        > Nosz w mordę... dorosła baba, a zachowuje się jak głupiutke, egzaltowane dziewc
        > zątko rodem z XVIII-wiecznego romansu. Wybacz, ale nie dałam rady doczytać do k
        > ońca, bo aż mnie zemdliło od tych eterycznych uniesień i dzikich telefonicznych
        > porywów serca. Idę poszukać jakichś ogórków kiszonych, bo z tego ulepu to paw
        > murowany.
        >
        > A Ty racz w końcu zstąpić na ziemię i przestań krzywdzić męża. Nawet jeśli jest
        > równie głupi, to nie zasłużył na to. Następnym razem w porę aktywuj opcję "uży
        > cia mózgu", a nie zagrzebuj się we własnych wydumanych fantazjach.
        >
        > Pozdrawiam.



        I te oto słowa, powinna czerwonym flamastrem rzeczona gorąca (może zimny prysznic by jej dobrze zrobił) dziewoja wymalować sobie nad łóżkiem, bo w głowie to już za ciasno chyba ...
    • nottymoni Re: Zdrada serca... gdy serce pokochało innego... 20.07.11, 14:58
      trollem mi smierdzi ta historia ale ja w nia moge uwierzyc bo mialam to samo:-)
      o internetowym "koledze" nie moglam zapomniec przez 3 lata, po tym jak maz mnie poprosil aby zakonczyc znajomosc. Pojawil sie facebook, znalazlam go, napisalam .., spotkalismy sie i dzis jestesmy razem. I absolutnie niczego nie zaluje.
      Nie mozesz sie zmusic do pokochania meza, tylko dlatego ze jest dobrym czlowiekiem i czegos w waszym zwiazku musialo brakowac. Zgadzam sie jednak z innymi, ze idealizujesz goscia, ktorego tak naprawde nie znasz. Spotkaj sie z nim wreszcie i zweryfikuj uczucia na zywo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja