tzw. prasowka

IP: *.echostar.pl 30.04.04, 10:28
Hej.
Od rana skacze po necie i robie sobie prasowke. "Pani". "Glamur" Gala itd.
czytam same artykuły o porzuconych kobietach,artykuły o tym jak ON odchodzi
na tydzień przed swietami, jak Anna Ibisz uklada sobie zycie po odejsci
K.Ibisza. Dlaczego nie czytam o odejsciu kobiet? O bolu cierpieniu facetów?
czyzyby oni nie cierpieli? Nie zaczynali , jak Judyta w "nigdy z zyciu" zycia
na nowo po odejsciu kobiety?
Moze jak przecztam artykuł o czymś takim.....zmienie zdanie, ze tylko faceci
krzywdzą.
    • vaporetto Re: tzw. prasowka 03.05.04, 10:10
      Nie jestem pewna, czy "Gala" jest dobrym źródłem wiedzy o życiu. Pewnie stąd
      wziął Ci się ciekawy wniosek, że tylko mężczyźni ochodzą i krzywdzą.
    • anahella Re: tzw. prasowka 03.05.04, 16:16
      Akurat podalas tytuly gazet bardzo mocno kreujace rzeczywistosc. Co do pani
      Ibiszowej. Ona jest (byla?) redaktorka plotkarskiej prasy. Wie zatem jak
      sie "robi popularnosc" i stad prawdopodobnie przyzwolenstwo na te
      ekshibicjonistyczne teksty.

      Ja mysle, ze mezczyzni - zwlaszcza ci slawni - nie pozwalaja sobie na opowiesci
      jak to cierpia po odejsciu kobiety.

      Zastanawia mnie tylko jedno: po kiego licha ludzie czytaja o cudzych brudach?
      Rozumiem ze robia to masowo, skoro ci z Gali czy Glamoura to publikuja. Ale
      czemu az tak bardzo interesuje czytelniczke taki magiel?
    • mamalgosia Re: tzw. prasowka 03.05.04, 17:01
      szkoda czasu na pltki i obgadywanie (obpisywanie) innych ludzi
    • Gość: ona Re: tzw. prasowka IP: *.echostar.pl 04.05.04, 10:24
      Bo chodzi o to, że przeciez gazety wszedzie pisza jak mamy jesc, kochać sie,
      ubierac sie, zyc. Moze dlatego ludzi interesuje tez jak inni zyja?
    • niedzwiedziczka Re: tzw. prasowka 04.05.04, 12:14
      No, ja też sobie zrobiłam dziś prasówkę. Tyle, że u mnie: Polityka, Forum,
      Newsweek, Wprost, Gazeta Wyborcza, Puls Biznesu. Nie czytuję tzw. "babskich
      pism". Dlaczego? Uważam, że moje życie jest ważniejsze od życia tzw. gwiazd. I
      bardziej mnie interesuje mój facet niż facet pani Ibisz, czy jakiejś innej.
      Z góry zaznaczam, że nie miałam na celu urażenia autorki wątku.
      Po prostu chciałam zwrócić uwagę na to, że powinnyśmy się najpierw troszczyć o
      własne szczęście, a nie rozpraszać brakiem lub nadmiarem szczęścia innych.
Pełna wersja