Mężczyzna-humanista

14.03.11, 20:14
mój chłopak studiuje filologię polską (w czerwcu będzie bronił magistra), ja informatykę na politechnice. poszedł na te studia z racji swoich zainteresowań, teraz wie, że to był duży błąd i myśl o szukaniu pracy i zapewnieniu nam bytu go przytłacza, widzę jak mu ciężko. najgorsze jest to, że ja się boję o jego pracę równie mocno.

ja w każde wakacje już dorabiam w branży IT, więc już mam jakieś doświadczenie, dodatkowo jedna z firm już zaproponowała mi stałą pracę po obronie. on natomiast nie miał w ciągu 5 lat ŻADNYCH praktyk, więc CV będzie miał dość 'gołe', co w połączeniu z polonistyką daje raczej małe perspektywy. dodatkowo nie jest to specjalizacja nauczycielska, więc uprawnień pedagogicznych również nie ma.

może to podłe, ale zastanawiam się teraz, na ile miłość może być jedynym fundamentem związku. w końcu z miłości się nie wyżywimy. gdybym miała zarabiać więcej, to nie byłoby to dla mnie żadnym powodem, żeby nie szanować go w przyszłości. ale np. kiedy później przyjdzie na świat dziecko, to przez jakiś czas na pewno będę na bezpłatnym urlopie, a jak wtedy mielibyśmy wyżyć przykładowo za 1000zł?

jestem przerażona tym, że stawiam nasz związek pod znakiem zapytania z powodu jego studiów (i przyszłej pracy), ale sama nie wiem co robić. nie umiem nawet mu pomóc w szukaniu pracy, w podrzucaniu ofert, ponieważ praktyk nie ma, uprawnień pedagogicznych nie ma, języków obcych nie zna, perspektyw nie widzę.

czy uważacie, że zawsze wszystko jakoś się poukłada, czy też kobieta ma prawo oczekiwać od mężczyzny poczucia bezpieczeństwa (w tym też finansowego) i nawet jeśli sama nie zamierza być jego utrzymanką, to jednak powinien on być w stanie ją utrzymać?
    • soulshunter2 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:15
      Pacz pani co za czasy. Niedoszli polonisci muszo magistrow bronic! A kto mnie bedzie bronil jakby co?
      • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:19
        A Ty co jezdeś? Dochtór zrehabilitowany?
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:24
        "no co, sam mówiłeś, żeby bronić magistra" ;))

        Tekst linka
        • eekonomista Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:38
          Jeżeli Twoje pytanie jest na poważnie to napisz do eekonomista@gazeta.pl

          Pozdrawiam,
          Ekonomista
    • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:18
      A dlaczego to on ma zapewniać wam byt i dawać poczucie bezpieczeństwa finansowego? W związku są dwie osoby i obie mogą to robić do spóły.
      Jeśli oczekujesz od niego forsy - no to się przeliczyłaś.
      A jeśli nie - to sobie zadaj pytanie: czy problem to jest w tym, że bidny chłopina źle studia wybrał czy dlatego, że jest nieambitny i to Ci tak naprawdę przeszkadza?

      P.s: Nie, nikt nie powinien raczej oczekiwać, że ktoś będzie zapewniał mu bezpieczeństwo finansowe. Oczywiście może, ale takie podejście... hmm...
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:30
        raohszana napisał:

        > A jeśli nie - to sobie zadaj pytanie: czy problem to jest w tym, że bidny chłop
        > ina źle studia wybrał czy dlatego, że jest nieambitny i to Ci tak naprawdę prze
        > szkadza?
        może nie tyle nieambitny, ile po prostu niezaradny życiowo przez to wszystko mi się wydaje ;( dlatego podkreślam, że nigdy nie chciałabym być utrzymanką i nie o to chodzi. ale to wszystko jakoś rzutuje na moje myślenie o tym, że jest niezaradny, przez co wydaje mi się mniej męski. wiem, że to straszne co piszę i nie powinno być miejsca na takie myślenie w związku kochających się ludzi, ale to samo mnie jakoś nachodzi. po prostu gdyby był zaradny, obrotny, ambitny, to pokierowałby swoim okresem studiów tak, żeby później to procentowało (m. in. w postaci zarobków), może dlatego też uważam, że jeśli facet jest w stanie utrzymać kobietę, to świadczy to po prostu o tym, że jest zaradny życiowo (to że jest w stanie ją utrzymywać, nie znaczy że MA ją utrzymywać, bo kobieta też powinna się dokładać jak ktoś tam niżej powiedział ;) )
        • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:32
          Zależy, czy niezaradny znaczy nieprzebojowy, czy ciapa, którą trzeba ciągnąć za rączkę.
        • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:46
          Z tym utrzymywaniem działa w drugą stronę? Zaradna kobieta to taka, która może utrzymać mężczyznę?
          A co on na to wszystko, na Twoje podejście do kwestii jego studiów i pracy?
    • berta-live Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:23
      Wiesz ilu jest znany i nadzianych polonistów? Te studia to dość dobra baza do robienia kariery np w show businessie, kabarecie, reklamie, mediach itp.

      Poza tym zawsze to on będzie mógł zostać w domu i bawić dzieci. Kto powiedział, że to kobieta ma iść na macierzyński?
      • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:25
        O właśnie.:)
        • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:26
          No cooo Ty, matkę chcesz pozbawiać kontaktu z maluśkim dzidziuniem? :P
          • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:28
            Przepraszam, już nie będę.;)
            • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:29
              Idź na niemowlę, tam CI to wyjaśnią. Tylko uważaj na przelatujące kamienie :D
              • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:31
                To nie idę, boję się.:)
                • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:32
                  Intuicja dobrze Ci radzi :>
                  • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:44
                    Tam mordujo, jak się powie, że z dzieciem może ojciec siedzieć? ^^
                    • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:04
                      Widły i stos zawsze w pogotowiu. Rozdzielanie mamusiulki od dzidziulka to zbrodnia zbrodnia i domena korporacyjnych suk z soplem lodu zamiast serca.
                      • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:13
                        Ahm. A jak długo mamusia musi być z dzieciątkiem? I to te, co zwą dzieci w brzuchu "fasolkami" i uskuteczniają "staranka"?
                        • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:20
                          Te od fasolek i staranek są na CiPie (cudowna nazwa, cudowna). Gdy dziecko i matka opuszczą CiPę to przenoszą się na Niemowlę - kolejne stadium. Można się zaciągnąć do chustowej inkwizycji, albo zostać terrorystką laktacyjną. Opcje rozwoju są nieograniczone.
                          • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:24
                            Ahm... A o co chodzi z chustową inkwizycją? I laktacyjnym terroryzmem? Oświeć mię, bo nie mogę tak w niewiedzy i braku jedynych a słusznych poglądów żyć!
                            • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:34
                              Doradzam zbadać naocznie. W skrócie - dzieciulka nosimy w chuście, bo tam mu najlepiej a mama ma wolne ręce. I tak non stop póki kręgosłup wydoli. Po co go odkładąć, skoro może być przy mamie. Nosidełka to zło. Piersią karmić może każda i zawsze, nie karmią tylko głupie, leniwe i te które nie dbają o IQ swoich pociech. Mleko modyfikowane to trucizna. Karmimy najlepiej do pójścia do przedszkola, bo mlesio to niemalże remedium na wsjo.
                              • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:39
                                Myślisz, że jakby pójść i powiedzieć, że bachor żre czekoladę i sam biega oraz ma limitowane przyklejanie się - to zlinczują? :D

                                Czekaj, czy to, o czym piszesz, to właśnie jest odpieluszkowe zapalenie mózgu?
                                • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:44
                                  > Myślisz, że jakby pójść i powiedzieć, że bachor żre czekoladę i sam biega oraz
                                  > ma limitowane przyklejanie się - to zlinczują? :D

                                  Współczuję Twoich dziecią :P

                                  > Czekaj, czy to, o czym piszesz, to właśnie jest odpieluszkowe zapalenie mózgu?

                                  Chyba. Wiele na to wskazuje.
                                  • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:46
                                    martishia7 napisała:

                                    > Współczuję Twoich dziecią :P
                                    Już współczujom - chociażby za tego "bachora" - bo jak tak można do dziecka?! :D

                                    > Chyba. Wiele na to wskazuje.
                                    Strach się bać takich wariatek najmundrzejszych! Ciekawe, czy spać dziecisko ma z nimi i... właśnie, a gdzie w tym wszystkim monsz/chuop najęty?^^
                                    • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:50
                                      Słuchaj, sama się prosisz :D Wykopywanie małego z wspólnego leża to śfiństwo, jakiego nie robią żądne ssaki. Mąż idzie na kanapę.
                                      • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:56
                                        Jeszcze jakieś przestępstwa przeciw dziecią są? :D

                                        Nie no, ale tak na amen ten monsz na kanapę? I z wyjcem się śpi? Jak to spać?!
                                        Aha, a jak takie japę piłuje, że chce tego czy tamtego, a się dalej śpi i ma w nosie natychmiastowe spełnianie bachorzastych wydziwianek to też źle? :]
                                        • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:03
                                          > Jeszcze jakieś przestępstwa przeciw dziecią są? :D
                                          Od początku?
                                          Jedzenie i picie czegoś innego niż kurczak z ryżem na parze i woda przez ciążę i karmienie piersią, cesarka na życzenie, noszenie w nosidle, kładzenie na leżaczku, spanie w łóżeczku, dawanie smoka, zostawienie z nianią, oddanie do żłobka. Sama poczytaj z resztą, co tak na gotowe przychodzi :P

                                          > Aha, a jak takie japę piłuje, że chce tego czy tamtego, a się dalej śpi i ma w
                                          > nosie natychmiastowe spełnianie bachorzastych wydziwianek to też źle? :]

                                          Tak realnie to się chyba nie da, niestety. Ewolucja. Moja bratowa, którą ta jednostka chorobowa chyba ominęła, ostatnio mi wyznała, że ona się budzi, jak dziecko w sąsiednim pokoju wyciągnie sobie smoka z "cmoknięciem". Nie poradzi. Budzi ją to i już.
                                          • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:08
                                            martishia7 napisała:

                                            > Od początku?
                                            > Jedzenie i picie czegoś innego niż kurczak z ryżem na parze i woda przez ciążę
                                            > i karmienie piersią, cesarka na życzenie, noszenie w nosidle, kładzenie na leża
                                            > czku, spanie w łóżeczku, dawanie smoka, zostawienie z nianią, oddanie do żłobka
                                            > . Sama poczytaj z resztą, co tak na gotowe przychodzi :P
                                            A co złego jest w niani i żłobku? O_o
                                            No co Ty, ja się tam boję nawet zaglądnąć, bo mnie namierzą i zamordują!

                                            > Tak realnie to się chyba nie da, niestety. Ewolucja. Moja bratowa, którą ta jed
                                            > nostka chorobowa chyba ominęła, ostatnio mi wyznała, że ona się budzi, jak dzie
                                            > cko w sąsiednim pokoju wyciągnie sobie smoka z "cmoknięciem". Nie poradzi. Budz
                                            > i ją to i już.
                                            Da się. Nawet jak się turla taki osobnik nadpobudliwy po mnie to śpię. Ale może to dlatego, że to paroletnie było.
                                            • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:17
                                              > A co złego jest w niani i żłobku? O_o

                                              Nic o życiu nie wiesz. Nic.

                                              > Da się. Nawet jak się turla taki osobnik nadpobudliwy po mnie to śpię. Ale może
                                              > to dlatego, że to paroletnie było.

                                              Na własne się trochę jednak chyba inaczej reaguje. No niestety, tak już mamy. Tyle, że dla mnie wniosek jest taki, że dla dobra własnego, chłopa, rodziny i ogółu warto trochę się temu przeciwstawić zamiast popłynąć na fali oksytocyny.
                                              • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:24
                                                martishia7 napisała:

                                                > Nic o życiu nie wiesz. Nic.
                                                Bo ja dziewic życiowy! Dlatego tak dużo pytań zadaję - żeby mnie ciocie na forumie litościwie douczyły!

                                                > Na własne się trochę jednak chyba inaczej reaguje. No niestety, tak już mamy. T
                                                > yle, że dla mnie wniosek jest taki, że dla dobra własnego, chłopa, rodziny i o
                                                > gółu warto trochę się temu przeciwstawić zamiast popłynąć na fali oksytocyny.
                                                Ale, że to każdej tak odwala na punkcie progenitury? I jeszcze to, że tylko matka i matka, bo wie najlepiej i etc. Trza mieć nierówno pod sufitem żeby tylko dziecko i dziecko, przecież to chyba w końcu i młode ma dość.
                              • berta-live Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:31
                                A skąd wiadomo, że dziecku w chuście najlepiej i że najbardziej lubi ssać cyca?
                                Nawet szympansie młode siedzą na grzbiecie bo muszą a nie dlatego, że chcą. Jane Goodal w swojej książce opisała jakie walki muszą szympansice stoczyć z młodymi, żeby je załadować na grzbiet i iść na żer. Nie wierzę, że ludzkie są inne i jak zaznają wolności to bez walki dadzą się przywiązać chustą.
                                No i ludzkie dziecko to tak jak pies. Jak zakosztuje czegoś lepszego od cyca i przede wszystkim łatwiej zdobywalnego (cyca ssać nie jest łatwo), to prędzej się zamorzy niż do cyca wróci. Tak jak pies, który na sztuczną karmę nie popatrzy jak się dowie, że istnieje lepsze żarcie. To dlatego ten szum, żeby absolutnie i pod żadnym pozorem dziecku butelki nie dawać.
                                • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:48
                                  Pani, my se tu żartujem z tego co wypisują na "Niemowlu", tak? ^_-
                                  • berta-live Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:12
                                    Wiem, ale myślałam, że skoro siedzicie na tamtych forach, to wiecie coś więcej na ten temat. Bo jak się spotkałam tylko z opiniami, że pewne rzeczy są jedynie słuszne bo tak i już. Natomiast żadnego uzasadnienia nie było.
                                    • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:55
                                      No właśnie nie siedzimy - ja się wypytuję, a martisha miała chwilowy przypływ wścieku i tam zajrzała. Za dużo nie wiemy, ale ja na bank się na ojca nie nadaję, a ona na matkię i lepiej żebyśwa się tam nie pokazywali ze swoimi poglądami :]
                                      • berta-live Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 01:18
                                        A ktoś kto bezkrytycznie wprowadza w życie wszystko co usłyszał to się nadaje? Karmienie wyłącznie cycem ma swoją ekstremalną wersję, która mówi, że dziecka nie wolno nawet dopajać sztucznie, bo cyc ma mu wystarczyć. Spotkałam się już z dwoma przypadkami, że dziecko o mało się nie przekręciło na drugi świat przy tej metodzie. Jednego matka w porę oprzytomniała i zakupiła sztuczne żarcie a drugie skończyło odwodnione i niedożywione w szpitalu z podejrzeniem uszkodzenia nerek. Matka nie wpadła na to, że jak jest upalne lato, to jednak woda w butelce się może przydać.
                                        • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 01:23
                                          Ponoć wedle pań z foruma o niemowlakach - tak.
                                          Osobiście to się nie znam, bo dzieciuf nie posiadowywuję, ale wszelkie ekstremizmy w tej materii uznaję za głupie.
                                • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:50
                                  Kieł sarkazmu się stępił?
                          • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:29
                            I weź tu nie bądź uprzedzona.:)
                            • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:30
                              Nie uprzedzaj się, idź sama na przeszpieg, zdanie moje wszak jest subiektywne. Polecam na długie zimowe wieczory oraz na L4 Ja zajrzałam jak miałam napad wściku macicy i mi przeszło.
                              • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:35
                                Czyli tak w ramach antykoncepcji?:) Dobrze wiedzieć!
                                • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:38
                                  Najlepsza. W głowie nakręcił mi się automatyczny budzik, wyregulowany jak zegar atomowy "weź pigułkę, weź pigułkę".
          • berta-live Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:17
            A ona chce pozbawić ojca, w końcu mamy równouprawnienie. W Szwecji pewien mąż zaskarżył w sądzie żonę, że ta nie chce mu oddać części urlopu rodzicielskiego i nie pozwala mu się zintegrować z dzieckiem. I wygrał. Żona musiała iść do pracy.
            • katka-the-hermit Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:06
              Na Islandii ojcieci musi wziąć 4 miesiące z roku. Reszta do uzgodnienia, ale te 4 miesiące obowiązkowo.
    • happy_time Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:24
      > będę na bezpłatnym urlopie, a jak wtedy mielibyśmy wyżyć przykładowo za 1000zł
      > ?

      Dlaczego masz iść na bezpłatny urlop. Równie dobrze on może iść i zajmować się dzieckiem. Ty wtedy będziesz mogła zarabiać.
    • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:25
      Jeszcze nie poszliście do pracy, a już jest problem? Ja sądzę, że studia to tylko pretekst. Stawiam na to, że facet jest niezaradny i nieambitny, może leniwy. Twoim zdaniem lub faktycznie.
      • zloty.strzal Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:33
        sid-the-sloth napisała:

        > Jeszcze nie poszliście do pracy, a już jest problem?

        A myślałam, że tylko mnie to zdziwiło.
        • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:41
          rozumiem, że jeśli tej pracy nie znajdzie przez kolejne 5 lat, to też mam sobie mówić "ee jeszcze nie znalazł pracy, więc nie muszę się póki co martwić o jego niskie zarobki" :D
          • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:43
            Źle rozumiesz. Ty na pewno taka obrotna i bystra jesteś?;)
          • miss.yossarian Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:06
            zemsta.blondynki napisała:

            > rozumiem, że jeśli tej pracy nie znajdzie przez kolejne 5 lat, to też mam sobie
            > mówić "ee jeszcze nie znalazł pracy, więc nie muszę się póki co martwić o jego
            > niskie zarobki" :D

            a to już jest "za 5 lat"?
    • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:27
      Osobiście uważam, że zdrowo dla związku, jak każde ma możliwość być przez jakiś okres czasu jedynym żywicielem rodziny. Ewentualnym macierzyńskim się nie martw, bo ten jest płatny. A na ewentualny wychowawczy może iść on - jeżeli mniej zarabia, to racjonalna decyzja. Znam kilka par, w których facet zarabia mniej a nawet dużo mniej od kobiety. Żeby nie popsuło to związku, to facet musi mieć jaja ze stali, żeby nie czuł się wykastrowany psychicznie. Kobitka musi mieć zaś na tyle klasy, żeby nie wejść na pozycję tyrana ekonomicznego - brak szacunku + "ja zarabiam, ja decyduję".
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:38
        martishia7 napisała:

        > Osobiście uważam, że zdrowo dla związku, jak każde ma możliwość być przez jakiś
        > okres czasu jedynym żywicielem rodziny.
        no i martwi mnie to, że on raczej nie będzie w stanie sam nas utrzymać, jeśli będzie taka potrzeba.

        > Ewentualnym macierzyńskim się nie martw, bo ten jest płatny. A na ewentualny
        > wychowawczy może iść on - jeżeli mniej zarabia, to racjonalna decyzja.
        być może zostałam wychowana w zbyt tradycyjnej rodzinie, ale czuję, że więź matki z dzieckiem jest inna niż ojca z dzieckiem i myślę, że na początkach nikt tak dobrze nie zajmie się dzieckiem jak matka. no ale jeśli faktycznie on miałby pójść na taki wychowawczy i miałoby to rozwiązać część problemów, to dobrze ;)

        > Znam kilka par, w których facet zarabia mniej a nawet dużo mniej od kobiety. Żeby nie
        > popsuło to związku, to facet musi mieć jaja ze stali, żeby nie czuł się wykastrowany
        > psychicznie. Kobitka musi mieć zaś na tyle klasy, żeby nie wejść na pozycję tyrana
        > ekonomicznego - brak szacunku + "ja zarabiam, ja decyduję".
        i tutaj też leży problem. jest typowym humanistą, wrażliwcem. jaj ze stali mu brakuje, co też rzutuje na moje myślenie o nim, że jest mniej męski, co kiedyś mu zarzuciłam. wtedy określił to tak jak Ty, że go "wykastrowałam". na szczęście od tamtej pory też coś w nim drgnęło i przyjął postawę bardziej samczą, powiedział, że nie da więcej sobą pomiatać i jeśli jeszcze raz wyskoczę z takim czymś, to się rozejdziemy. ale ten kryzys był spory czas temu i od tamtej pory poukładało się w mojej głowie na plus ;) aż do dzisiaj gdy znów naszły mnie takie rozważania..
        • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:40
          Jesteś z facetem, który Ci nie pasuje i nie ma co dorabiać filozofii.
        • simply_z Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:41
          a ja głupia myslalam ,że ludzie sie pobierają z milosci ,
          to co ,jesli pan zacznie malo zarabiac to go zostawisz ,żeby zalozyc rodzinę i splodzic mityczną dwojkę do 30-tki z lepszym kandydatem?
          • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:09
            simply_z napisała:

            > a ja głupia myslalam ,że ludzie sie pobierają z milosci ,
            > to co ,jesli pan zacznie malo zarabiac to go zostawisz ,żeby zalozyc rodzinę i
            > splodzic mityczną dwojkę do 30-tki z lepszym kandydatem?
            jeśli zacznie mało zarabiać.. ja się boję, że on pracy nie znajdzie W OGÓLE! :(
        • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:47
          A, to ja już kapiszi o co biega. Masz stereotypową wizję chłopa i rodziny. A on do modelu nie pasuje.
        • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:03
          Problem raczej w tym, że on nie robi nic, żeby taką potencjalną możliwość stworzyć. A to może znaczyć, że Twojego poglądu nie podziela. Może warto z nim o tym porozmawiać? Dla mnie naturalnym jest, że robię coś ze sobą, żeby podnieść swoje szanse na rynku pracy, co da mi niezależność. Dla mnie w tym pojęciu niezależności mieści się także możliwość spełnienia swoich zobowiązań wobec rodziny którą zamierzam założyć.
          Macierzyński ma zdaje się 20 tyg, w najbliższych latach ma się jeszcze nieco wydłużyć. Do tego dochodzą jeszcze urlopy wypoczynkowe, zaległe i bieżące. Wiele kobiet, które znam skorzystało z takiej opcji. Warunek to względnie przychylny pracodawca, wobec którego Ty też byłaś w porządku i można negocjować. Razem można wytargować w ten sposób 26-28 tygodni z dzieckiem. To prawie 7 miesięcy. Nie jest źle ;)
          Co do "jaj ze stali" chodzi mi o to, że niektórzy faceci reagują na taką sytuację w której mniej zarabiają ze wstydem i nawet bierną agresją. Trzeba mieć pewien stopień odporności i samodzielnego myślenia, żeby się nie przejmować tym "co sobie ludzie myślą".
          • martishia7 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:10
            Trzeba mieć pew
            > ien stopień odporności i samodzielnego myślenia, żeby się nie przejmować tym "c
            > o sobie ludzie myślą".

            Żeby nie było, to samo dotyczy Ciebie. Chodzi o to, żebyś się za 10 lat nie obudziła zła, sfrustrowana i zgorzkniałą, że książę nie ma zmysłu do interesu jak Bill Gates. Nigdy nie miał :) Musisz wiedzieć w co wchodzisz. Porozmawiaj z nim, dużo i wielokrotnie o wizji gospodarstwa domowego, rodziny, etc. Wiem, że to przyziemne i mało wzniosłe, ale liczba rodzin, które się pogrążyły na morzu finansów jest ogromna.
    • zeberdee24 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:35
      Uważamy że nic się nie poukłada.
    • kadfael Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:38
      Ale to przecież nie wina studiów, tylko chłopak ciamajda.
      Znam świetnie sytuowanych, znających języki, mających fajne zawody panów i panie po polonistyce. Ba sama jestem po kierunku humanistycznym i nie narzekam :)
    • eekonomista Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:47
      Wiesz co... Twój post jest w pewnym sensie oburzający. To, że dzisiaj mężczyzna nie jest w stanie utrzymać samodzielnie rodziny wynika ze zmian społecznych. Kobiety walczące o równouprawnienie, o prawo do pracy itd. na tyle zwiększyły konkurencyjność, że mało który mężczyzna dostanie wynagrodzenie, które pozwoli mu utrzymać rodzinę.
      Nie jest to nic złego, że kobiety pracują. Nie jestem szowinistą. Uważam tylko, że pytanie czy mężczyzna powinien móc utrzymać swoją kobietę jest nie na miejscu.

      Pozdrawiam,
      Ekonomista
      blogekonomisty.blogspot.com/
      • organza26 Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 10:44
        A to też prawda, którą bardzo mało ludzi/kobiet zauważa...
        • eekonomista Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 12:10
          No tu już nie jest tak źle, bo już jest nas dwoje ;)

          Pozdrawiam,
          Ekonomista
          blogekonomisty.blogspot.com/
    • lady.baba Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:47
      Nie pytaj czego kobieta ma prawo oczekiwać, zastanów się, czego ty oczekujesz. Dla mnie taka sytuacja nie byłaby żadnym problemem, dla ciebie jest.
    • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 20:57
      A jak chapie, to co? Może mieć wymagania?
      • kombinerki.pinocheta Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:18
        No przeciez masz odpowiedz na to pytanie w pierwszym poscie.
        • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:40
          Niewiele wymagacie w takim razie;)
          • kombinerki.pinocheta Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:49
            Nie wiem czy to niewiele, ale skoro tak mowisz to wierze ci na slowo.

            Ja bym bral jeszcze taka co lubi prasowac, myc podlogi i scierac kurze, bo sam nie przepadam za tymi czynnosciami.

            No i cyc-konkret do mnie przemawia.
            • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:04
              Dasz palec, chcą całą rękę;) Może jeszcze frytki do tego?
    • maly_zlosliwiec Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:05
      Poplakalam sie ze smiechu.
      Jakie masz wizje, dziewczyno........
      Jeszcze nie wiesz, ze tylko jako student jestes lakomym kaskiem dla firm.
      Nie wiesz o tym ?
      Czar prysie, kiedy sie obronisz. No chyba ze jestes super, hiper programista, na skale Carmacka.

      • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:08
        Wcale nie trzeba być hiper programistą, żeby nie mieć kłopotów z pracą.
        • sid-the-sloth Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:09
          Ale tu chodzi o pewność, że będzie tak, nie inaczej.:)
          • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:12
            Akurat w przypadku informatyków jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, wszyscy znajomi informatycy pracy szukali ca. 3 godziny, no chyba że jakichś geniuszy znam:)
            • maly_zlosliwiec Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:13
              Pytanie jeszcze, co robia i za ile. Nie wspomne na jak dlugo.
            • maly_zlosliwiec Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:16
              Tak na marginesie, znasz historie o programistach z drugiej reki czy sama jestes programista ?
              Bo ja tez cuda potrafie wcisnac ludziom spoza branzy.
              • sundry Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:38
                Chcesz mi wmówić, że ktoś kto na wakacje jedzie na deskę do Wenezueli daje potajemnie tyłka, bo tak kiepsko zarabia?
                • organza26 Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 08:54
                  Chcesz nam wmówić, że wszyscy dopiero raczkujący na rynku pracy informatycy znaleźli pracę w 3 godziny i wyjeżdżają na wakacje do Wenezueli, za swoje własna pieniądze, a najlepiej za kasę z pierwszej wypłaty? LOL
                  • sundry Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 09:35
                    A gdzie ja coś takiego napisałam? Twierdzę jedynie, że sytuacja na rynku pracy informatyków, nawet początkujących, jest lepsza niż innych absolwentów. Stąd też uważam, że autorka słusznie może być spokojna o pracę.
                    • organza26 Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 10:43
                      A no to co innego:)
          • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:12
            nie chodzi o pewność. napisałam "JEŚLI MIAŁABYM zarabiać więcej od niego", czyli rozważając taką ewentualność. ale uważam, że nawet jako przeciętny programista pracę znaleźć można, potem to już jest kwestia zarobków. ja się o swoją pracę póki co nie martwię, najwyżej znajdę słabo płatną, ale liczę, że znajdę. a w jego przypadku przeraża mnie myśl, że perspektyw ma bardzo mało i nie umiem mu pomóc w szukaniu pracy, a on też jedyne co aktualnie robi to "jest przerażony".
            • miss.yossarian Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:24
              ale czego miałby się bać? przecież ma u boku dziewczynę która go wspiera i nie zostawi go jak mało będzie zarabiał.

              a poza tym, wyobraź sobie że ty go teraz rzucasz i idziesz uganiać się za studentami prawa i medycyny. tobie się nie udaje a on wybija się w reklamie, zostaje jurorem idola i ogólnie lans, kasa, porsche i dziwki. widzisz to i łyso ci? :)
              • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:31
                miss.yossarian napisała:

                > ale czego miałby się bać? przecież ma u boku dziewczynę która go wspiera i nie
                > zostawi go jak mało będzie zarabiał.
                >
                > a poza tym, wyobraź sobie że ty go teraz rzucasz i idziesz uganiać się za stude
                > ntami prawa i medycyny. tobie się nie udaje a on wybija się w reklamie, zostaje
                > jurorem idola i ogólnie lans, kasa, porsche i dziwki. widzisz to i łyso ci? :)
                problem w tym, że jeśli nie ma się odpowiedniego wykształcenia bądź doświadczenia, to nadrabia się cechami osobowości, które pozwalają się przebić gdziekolwiek (charyzma, przebojowość, determinacja), on ich nie ma, więc wracanie z podkulonym ogonem do 'jurora Idola' mi nie grozi :D dlatego się martwię o jego poszukiwania najzwyklejszej pracy :(
                • miss.yossarian Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:40
                  wygląda na to że podjęłaś już decyzję i szukasz popracia
                • zloty.strzal Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:02
                  zemsta.blondynki napisała:


                  > problem w tym, że jeśli nie ma się odpowiedniego wykształcenia bądź doświadczen
                  > ia, to nadrabia się cechami osobowości, które pozwalają się przebić gdziekolwie
                  > k (charyzma, przebojowość, determinacja), on ich nie ma, więc wracanie z podkul
                  > onym ogonem do 'jurora Idola' mi nie grozi :D dlatego się martwię o jego poszuk
                  > iwania najzwyklejszej pracy :(

                  Tak, rzuć go i nie pie... że to przez studia.
    • six_a Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:13
      >gdybym miała zarabiać więcej, to nie byłoby to dla mnie żadnym powodem, żeby nie szanować go w przyszłości.

      co w ogóle znaczy to zdanie wyżej, bo nie rozumiem.

      no i jak to, powiedz, jest, że nie chcesz być utrzymanką, a jednocześnie oczekujesz, że w czasie urlopu wychowawczego ktoś cię będzie utrzymywał.

      niech zostanie na uniwerku i karierę naukową robi. i korki mógłby dawać. serio nie wiem, jak dorośli ludzie dają radę przez pięć lat wytrzymać z kasy rodziców.
    • ritsuko Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:17
      Przedstawiłaś go jako stereotypowego nieudacznika-humanistę. Coś o nim więcej wiemy poza tym, że jest przyszłym filologiem? Jak widzi swoją przyszłość? Jaką specjalność wybrał? Skoro nie nauczycielską, to nie próbuj na siłę go w to wcisnąć.
      To bezpieczeństwo finansowe to atawizm, nie ma się czego wstydzić, tak nas ewolucja ukształtowała, że nawet jeśli teraz nie ma milionów na koncie, to może być ambitny i mieć jasno sprecyzowaną przyszłość, a to dla Ciebie będzie atut.
      Dla mnie problemem wydaje się być to, że wydajesz się mieć bardzo stereotypowe, małe wyobrażenie filologii i możliwości po niej, czy przez cały związek nie wnikałaś w to, nie dzieliliście się zainteresowaniami? Brak praktyk nie jest przeszkodą, może to nadrobić i wykazać się już po studiach, pytanie czego on chce tak naprawdę.
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:25
        ritsuko napisała:

        > Przedstawiłaś go jako stereotypowego nieudacznika-humanistę. Coś o nim więcej w
        > iemy poza tym, że jest przyszłym filologiem? Jak widzi swoją przyszłość? Jaką s
        > pecjalność wybrał? Skoro nie nauczycielską, to nie próbuj na siłę go w to wcisn
        > ąć.
        dziennikarstwo i krytyka literacka. praktyk w kierunku dziennikarskim nie ma żadnych, a i na studiach niewiele przedmiotów miał przydatnych pod tym kątem (jego słowa)

        > To bezpieczeństwo finansowe to atawizm, nie ma się czego wstydzić, tak nas ewol
        > ucja ukształtowała, że nawet jeśli teraz nie ma milionów na koncie, to może być
        > ambitny i mieć jasno sprecyzowaną przyszłość, a to dla Ciebie będzie atut.
        > Dla mnie problemem wydaje się być to, że wydajesz się mieć bardzo stereotypowe,
        > małe wyobrażenie filologii i możliwości po niej, czy przez cały związek nie wn
        > ikałaś w to, nie dzieliliście się zainteresowaniami? Brak praktyk nie jest prze
        > szkodą, może to nadrobić i wykazać się już po studiach, pytanie czego on chce t
        > ak naprawdę.
        i tu jest problem. gdyby on był zaradny, obrotny, ambitny, to oczywiście, że jego studia i brak praktyk nie byłyby żadnym problemem. wiem, że humaniści mogą szukać zatrudnienia w dowolnych branżach jako ludzie kreatywni i elastyczni. sęk w tym, że on nigdy nie miał ŻADNEJ wizji co po studiach, dlatego mnie to przeraża. jest załamany tym, że nie wie gdzie szukać pracy, więc i mi się udziela ten lęk, ale prawie wszyscy po mnie w pozostałych jadą, że jak ja mogę oczekiwać od niego czegokolwiek.

        nie rozchodzi mi się o zarobki, a raczej o sam fakt szukania pracy, o to, że właśnie jest stereotypowym nieudacznikiem-humanistą :(

        kocham w nim dziesiątki innych rzeczy, kocham to jakim jest człowiekiem i jaki jest dla mnie, ale kiedy myślę przyziemnie, to przeraża mnie brak zaradności życiowej.
        • miss.yossarian Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:29
          ulegasz panice końca studiów. nie wszyscy mają CV napchane do 4 roku, ja na przykład nie skalałam się praktykami, pojęcie o życiu po studiach aż do obrony miałam mgliste, a wyszłam na ludzi i ogólnie rzecz biorąc mam zajebiście.



          > nie rozchodzi mi się o zarobki, a raczej o sam fakt szukania pracy, o to, że wł
          > aśnie jest stereotypowym nieudacznikiem-humanistą :(
          >

          przecież ty już go nie szanujesz.
          • bazyli_15 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:57
            > przecież ty już go nie szanujesz.

            mam znajomych humanistów, którzy odnieśli sukces. część: agencje reklamowe i firma szkoleniowa. zarabiają super. pozostali też sobie radzą, choć nie zarabiają kroci. daj mu jeszcze czas.
            a z czego żyje teraz? tylko nie mów, że ma kredyt u Ciebie? :DD
        • bazyli_15 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:37
          > kocham w nim dziesiątki innych rzeczy, kocham to jakim jest człowiekiem i jaki
          > jest dla mnie, ale kiedy myślę przyziemnie, to przeraża mnie brak zaradności ży
          > ciowej.

          nie przejmuj sie na zapas. skończy studia i będzie musiał sie zmierzyc z rzeczywistością - wówczas będziesz mogła podejmować decyzje. jednak szkoda, że wcześniej go nie wzięłaś na ambicję.
        • ritsuko Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:20
          Nic w tym złego, że tak myślisz, to zrozumiałe, że nie chcesz się zaharowywać i masz prawo oczekiwać choć trochę inicjatywy, ambicji i odpowiedzialności od niego. Nie patrz na to, czy inni jadą po Tobie czy nie, skup się na tym jak Ty się z tym czujesz. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
          Nawet pomijając staże- czy gdzieś pisywał, rozwijał się zawodowo? Jeśli nie, to też o nim jakoś świadczy. Ty myślisz przyszłościowo, analizujesz jak to by było w kwestii dziecka, gdybyś musiała zawiesić swoją pracę na jakiś czas i jest to jak najbardziej ok. To nie musi być praca od razu, ale jakaś iskierka chęci. Mój już mąż nie pracował gdy się poznaliśmy, ja tak, ale dawał mi poczucie bezpieczeństwa, którego nie miałam przy wcześniejszym chłopaku. Był ambitny, miał marzenia, plany. Potrafił dorobić przy dziennych studiach, bo miał podobnie jak ja duże poczucie niezależności.
          W poprzednim związku też miałam wyrzuty sumienia, ale pamiętaj, że w związku nie możesz być matką, opiekunką, ale partnerką. To dwie osoby powinny się nawzajem wspierać, a nie jedna ciągnąć drugą w dół. Czasem to wina tej "naszej strony", tej która wchodzi w rolę "odpowiedzialnego", opiekuna, ale czy da się tak całe życie?
          • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:33
            ritsuko napisała:

            > Nic w tym złego, że tak myślisz, to zrozumiałe, że nie chcesz się zaharowywać i
            > masz prawo oczekiwać choć trochę inicjatywy, ambicji i odpowiedzialności od ni
            > ego. Nie patrz na to, czy inni jadą po Tobie czy nie, skup się na tym jak Ty si
            > ę z tym czujesz. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
            > Nawet pomijając staże- czy gdzieś pisywał, rozwijał się zawodowo? Jeśli nie, to
            > też o nim jakoś świadczy. Ty myślisz przyszłościowo, analizujesz jak to by był
            > o w kwestii dziecka, gdybyś musiała zawiesić swoją pracę na jakiś czas i jest t
            > o jak najbardziej ok. To nie musi być praca od razu, ale jakaś iskierka chęci.
            > Mój już mąż nie pracował gdy się poznaliśmy, ja tak, ale dawał mi poczucie bezp
            > ieczeństwa, którego nie miałam przy wcześniejszym chłopaku. Był ambitny, miał m
            > arzenia, plany. Potrafił dorobić przy dziennych studiach, bo miał podobnie jak
            > ja duże poczucie niezależności.

            gdyby on robił cokolwiek, to prawdopodobnie mojego wątku by nie było, bo wiedziałabym, że "nie wiem jeszcze jak, ale wiem, że on sobie na pewno poradzi, postara się". żadnych darmowych prób pisania tekstów do lokalnych gazet, mało znanych portali internetowych, nic nie robił i w żadnym kierunku. kiedy rozmawialiśmy o jakichś perspektywach pracy i zasugerowałam jakąś małą lokalną gazetę, powiedział "ale bez ani jednego artykułu nawet rozmawiać ze mną nie będą chcieli". no raczej.. tylko szkoda, że nie robił nic, by to zmienić. a teraz to już 3 miesiące do obrony, to się musi skupić na pisaniu pracy i już w ogóle nic nie musi robić.

            > W poprzednim związku też miałam wyrzuty sumienia, ale pamiętaj, że w związku ni
            > e możesz być matką, opiekunką, ale partnerką. To dwie osoby powinny się nawzaje
            > m wspierać, a nie jedna ciągnąć drugą w dół. Czasem to wina tej "naszej strony"
            > , tej która wchodzi w rolę "odpowiedzialnego", opiekuna, ale czy da się tak cał
            > e życie?

            już kiedyś powiedziałam mu, że czuję, że noszę w związku spodnie i jestem dla niego matką, a tak nie chcę. oczekuję co najmniej partnerstwa, a i dominację faceta bym zniosła bez problemu, w drugą stronę to u mnie nie działa, bo wtedy nie czuję, że jestem z mężczyzną. z męskim mężczyzną :( boję się tego co sama piszę, bo brzmi jakbym w ogóle nie miała z nim po co być. ale ja naprawdę kocham w nim wiele innych rzeczy. tylko przez jego brak przebojowości, determinacji i ambicji boję się, że to się odbije na najbardziej przyziemnych aspektach wspólnego życia.
    • fish_flesh_fowl Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:24
      Nie czytałam wszystkich postów, więc nie wiem, czy ktoś już Ci to napisał: zawsze w ostateczności może zostać nauczycielem - piszesz, że nie ma uprawnień pedagogicznych - żaden problem, takie uprawnienia da się dorobić. Praca nauczyciela może i nie jest super płatna, ale stabilna, no i ew. miałby więcej czasu, by zająć się dzieckiem;)
      A tak btw to dziwne, że nie miał żadnych praktyk, ja również studiowałam polonistykę o specjalizacji innej, niż nauczycielska i miałam praktyki, podobnie jak studenci jeszcze innych specjalizacji.
      • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:35
        fish_flesh_fowl napisała:

        > Nie czytałam wszystkich postów, więc nie wiem, czy ktoś już Ci to napisał: zaws
        > ze w ostateczności może zostać nauczycielem - piszesz, że nie ma uprawnień peda
        > gogicznych - żaden problem, takie uprawnienia da się dorobić. Praca nauczyciela
        > może i nie jest super płatna, ale stabilna, no i ew. miałby więcej czasu, by z
        > ająć się dzieckiem;)
        no właśnie o to mi chodzi, nie marzę, żeby miał super płatną pracę, tylko żeby ją po prostu miał. dlatego też namawiałam go usilnie na specjalizację nauczycielską, ale nie dał się namówić. pod koniec mi powiedział, że żałuje tego bardzo (już miałam powiedzieć "a nie mówiłam.." ale wiem jak wkurzające jest to zdanie, więc się ugryzłam w język :D) i najwyżej zrobi podyplomówkę. tylko, że to trwa 2 lata, a przez 2 lata skąd wziąć kasę na te studia bez pracy? ;)

        > A tak btw to dziwne, że nie miał żadnych praktyk, ja również studiowałam poloni
        > stykę o specjalizacji innej, niż nauczycielska i miałam praktyki, podobnie jak
        > studenci jeszcze innych specjalizacji.
        temu to się każdy dziwi, ale akurat jego rocznik przeszedł studia bez praktyk. tłumaczył mi skąd takie zamieszanie wyniknęło, ale nie pamiętam już dlaczego tak wyszło, w każdym razie nie miał żadnych ;/
        • bazyli_15 Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:38
          podyplomowe trwaja rok.
          • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:42
            no to całe szczęście chociaż z tym :)
            • bazyli_15 Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:44
              :)
              aż dziwne, że mając tak ambotną dziewczynę - on nic nie robi!??
              • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 21:56
                bazyli_15 napisała:

                > :)
                > aż dziwne, że mając tak ambotną dziewczynę - on nic nie robi!??

                no właśnie ja jestem leń śmierdzący, wybitnie nieambitny :( moje marzenia o studiowaniu medycyny się rozpierzchły, bo nie chciało mi się zdawać trzech przedmiotów rozszerzonych na maturze (o fizykę się rozchodziło ;p), a gdybym przysiadła to bym to zrobiła (mimo, że byłam w liceum na profilu informatycznym), ale że mi się nigdy nic nie chce.....

                tylko, że ja potrafiłam wybrać sobie taki kierunek studiów, który z racji zainteresowań i umiejętności był dla mnie do przebrnięcia bez większego trudu (tak, żeby to moje niechcenie w niczym nie przeszkadzało :D), ale zarazem taki, żeby potem nie mieć większego problemu z pracą.

                dlatego tak bardzo brakuje mi tego, że on nie myśli (myślał) życiowo i odkąd jest ze mną to zamiast coś z tym zrobić, jedyne co to zaczął się zamartwiać, zamiast wziąć się w garść.
                • zloty.strzal Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:07
                  > żeby to moje niechcenie w niczym nie przeszkadzało :D), ale zarazem taki, żeby
                  > potem nie mieć większego problemu z pracą.

                  Ty idź do tej roboty i zacznij zarabiać grube miliony, za które obydwoje się utrzymacie i jeszcze styknie na wczasy w tropikach 5x do roku. Póki co, to sama nie pracujesz i chyba naczytałaś się za dużo artykułów w GW jak to inżynierowie są rozchwytywani.

                  Piszesz o swoim facecie, że to nieudacznik. Na jego miejscu sama bym cię rzuciła.
                • fish_flesh_fowl Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:15
                  Po pierwsze, różne studia podyplomowe trwają różnie, czasem rok, czasem 2 lata.
                  A po drugie... nie wiem, gdzie on studiuje i jak to działa na jego uczelni, ale u nas (Kraków) nie trzeba robić żadnej podyplomówki, tylko kurs pedagogiczny. Problem tylko w tym, że jak skończy studia, to pewnie będzie musiał za to zapłacić, ale może niekoniecznie musi to trwać dwa lata - może się tego warto dowiedzieć, jak to u Was wygląda. Ja robiłam kurs pedagogiczny (już w ramach innych studiów) i są to raptem ok. 4 przedmioty, i to banalnie proste do zdawania (założę się, że wyśmiałby ilość wymaganego czytania;)), więc bez przesady, tragedii nie ma. Oczywiście do tego robi się praktyki. Że nie chciał iść na nauczycielską, to trudno się dziwić, bo większość studentów polonistyki (specjalizacji innych, niż nauczycielska) zarzeka się, że nie będzie nauczycielami. Że tego żałuje, też się nie dziwię - też trochę żałuję, mogłabym uczyć 3 przedmiotów;)
                  Next - jakieś praktyki dziennikarskie może zrobić nawet teraz, na własną rękę, oczywiście to praca za pół-darmo, albo i za darmo, ale od czegoś trzeba zacząć.
                  Nie będę dawać Ci żadnych rad, bo to zbyt ważna sprawa, byś polegała na zdaniu innych, ale może nie ma co panikować. Raczej ciężko zakładać, że on będzie super zarabiał, ale też znowu bez przesady. A jeśli już byłby nauczycielem i udzielał sporo korepetycji, no to się robi nie jakoś strasznie.

                  Last but not least... nie zamierzam się spierać z faktem, że polonistyka to kierunek mało pragmatyczny - za to nazywanie studenta polonistyki nieambitnym to moim zdaniem niesprawiedliwość. Kto studiował, ten wie, ile nakładu pracy to kosztuje. Nie każdy z nas jest stworzony do tego, by być inżynierem, ale to nie znaczy, że na swoich humanistycznych studiach czyta sobie i rozmyśla nad sensem istnienia. To było do bazyla;)
                  • fish_flesh_fowl Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:19
                    fish_flesh_fowl napisała:

                    > Nie każdy z nas jest stworzony do tego, by być inżynierem, ale to nie zn
                    > aczy, że na swoich humanistycznych studiach czyta sobie i rozmyśla nad sensem i
                    > stnienia. To było do bazyla;)

                    miało być z podmiotem w drugiej części zdania. I zdaje się do bazylego. Sorz:)
                  • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:21
                    o tych kursach pedagogicznych też słyszałam, ale zaś na stronie ministerstwa bodajże znalazłam, że nie uprawniają do nauczania ;/ po prostu jest tam bodajże wymagane minimum 270h, a na kursie chyba ni dy rydy w tak krótkim czasie.

                    a nieambitny to jest mój chłop po prostu jako osobnik, a nie jako student polonistyki ;) bo co do samych studiów, to wiem, że są ciężkie i dla mnie jako inżyniera byłyby raczej nie do przebrnięcia, więc samego kierunku nie umniejszam, po prostu trzeba mieć pomysł na siebie, żeby coś z tego było, a on tego pomysłu nie ma :)

                    boję się :(
                    • fish_flesh_fowl Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:27
                      Przepraszam, że się tak uczepiłam tego nauczycielstwa, ale wydajesz (wydajecie?) się być zainteresowani tym tematem, no i jest to coś, o czym akurat mam jakieś pojęcie.
                      Kurs pedagogiczny jest właśnie po to, żeby zdobyć uprawnienia pedagogiczne i uczelnia, która takie kursy organizuje na pewno zdaje sobie z tego sprawę i tak to organizuje, żeby uprawnienia zdobyć. Z tych godzin, o których piszesz 130h (jeśli dobrze pamiętam) to praktyki (które załatwia uczelnia lub student, jeśli ma ochotę, na własną rękę).
                      • fish_flesh_fowl Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:30
                        Zapomniałam dopisać puenty: więc zamiast zastanawiać się, jak to jest, należy tam iść i się o wszystko wypytać, no chyba że chłopak aż taka ciapa, że i tego nie załatwi:)

                        I wstyd mi za pogubione przecinki;)
                        • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:38
                          jest chętny, jest :) po prostu powiem mu, żeby pożyczył pieniądze od rodziców na kurs, żeby zacząć go jak najszybciej, a jak będzie pracował to im odda.

                          jeśli kursy faktycznie uprawniają do nauczania, to świetna wiadomość, więc mam nadzieję, że chociaż w tej kwestii ruszy tyłek bez mojego prowadzenia za rączkę :)
                          • fish_flesh_fowl Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:44
                            Powtarzam, tak jest u mnie (UJ) i jest od tego specjalna jednostka (Studium Pedagogiczne), na której kurs może zrobić każdy, jeśli wola, i później otrzymuje uprawnienia do nauczania przedmiotu, w którym się kształci (biolog biologii itd.). Należy się dowiedzieć, jak dokładnie wygląda to u Was, żeby nie skończyć z ręką w nocniku. Daj znać, jak poszło;)
                            • zemsta.blondynki Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 14.03.11, 22:52
                              szukam w Katowicach ofert na razie i większość "kursów" jest i tak dwuletnia, czyli jak typowa podyplomówka ;/
                              • tursyta Re: Nie wiem, czy ktoś już pisał... 15.03.11, 20:19
                                Zrobienie uprawnień pedagogicznych to nie jest żaden problem, problemem jest znalezienie pracy w szkole. Pewnie różnie to wygląda w różnych miastach, ale generalnie jest ciężko. W praktyce wygląda to zwykle tak, że pracę dostaje się po znajomości.
    • chersona Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:29
      uważam, że kobieta ma prawo oczekiwać pomocy od swojego mężczyzny. bezwarunkowo można kochać swoje dziecko. mężczyzna, jeśli jest zdrowy, ma dwie nogi i dwie ręce musi wykazać się czymś więcej, niż tylko istnieniem i czułymi słówkami. my zaliczyliśmy taki trudny okres. małe dziecko, ja na kiepsko płatnym etacie i facet na studiach doktoranckich, bez pracy. Trwało to prawie 4 lata. narosło w tym czasie między nami mnóstwo złych emocji. ja miałam mu za złe, że nie próbuje szukać pracy, on miał za złe mnie, że zamiast go wspierać, robię mu wymówki.
      finansowo wyszliśmy na prostą. ale ten okres z pewnością nas nie wzmocnił.
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:44
        chersona napisała:

        > uważam, że kobieta ma prawo oczekiwać pomocy od swojego mężczyzny. bezwarunkowo
        > można kochać swoje dziecko. mężczyzna, jeśli jest zdrowy, ma dwie nogi i dwie
        > ręce musi wykazać się czymś więcej, niż tylko istnieniem i czułymi słówkami. my
        > zaliczyliśmy taki trudny okres. małe dziecko, ja na kiepsko płatnym etacie i f
        > acet na studiach doktoranckich, bez pracy. Trwało to prawie 4 lata. narosło w t
        > ym czasie między nami mnóstwo złych emocji. ja miałam mu za złe, że nie próbuje
        > szukać pracy, on miał za złe mnie, że zamiast go wspierać, robię mu wymówki.
        > finansowo wyszliśmy na prostą. ale ten okres z pewnością nas nie wzmocnił.
        no i w końcu wypowiedział się ktoś, kto to przeżył. taka perspektywa mnie właśnie przeraża, nie umiem sobie powiedzieć "jakoś to będzie..". gdybyś cofnęła czas zmieniłabyś coś? :>
        • chersona Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:49
          zemsta.blondynki napisała:
          gdybyś cofnęła czas zmieniłabyś coś? :>

          nigdy nie zastanawiam się, co by było gdyby. nie żałuję i nie wyrzekam, bo to w niczym nie pomoże.
    • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 21:44
      Zapytam się kretyńsko - a kto go teraz utrzymuje?
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:05
        mieszka z rodzicami, ale oni nie mają z tym żadnego problemu, więc z ich strony nie było nawet jakiejkolwiek żaluzji ;) że mógłby w weekendy gdzieś dorabiać albo coś..
        • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:09
          A powiedz mi jeszcze, jak on to widzi? Co mówi jak mu rzeczesz, że do roboty to jednak trzeba iść?
          • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:16
            w tym roku to już stwierdził, że nie może, bo to semestr dyplomowy, to pracę pisać musi i nie ma czasu na pracę zarobkową. szkoda tylko, że w tygodniu ma AŻ jedne zajęcia, więc generalnie 7/7 dni wolnego, które aż się proszą o wykorzystanie na pisanie pracy i pracowanie ;)

            a w czerwcu obrona, więc już do tego czerwca dam mu spokój :D ale co z pracą.. gdybym umiała to naprawdę z chęcią bym mu pomogła. już czuję, że w tym związku noszę spodnie, więc pewnie to ja szukałabym ofert i wysyłała za niego CV, tylko ze jeśli on nie wie, gdzie pracy szukać, to skąd ja mam to wiedzieć ;)

            przez cały nasz związek z jego ust padła jedna perspektywa pracy - w księgarni :D
            • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:20
              Dobra rada od dziadka - nie rób nic za niego. On sam musi zadbać o siebie i swoje utrzymanie.
              Jemu się zwyczajnie nie chce.
    • akle2 Re: Mężczyzna-humanista 14.03.11, 22:29
      Studia, studiami ale chyba ma dwie zdrowe ręce i trochę siły, prawda? Poniekąd się z Tobą zgadzam. Facet chcący założyć rodzinę powinien umieć na nią zarobić, szczególnie w tym czasie, gdy żona CZASOWO będzie wyłączona z rynku pracy. Również nie chciałabym być utrzymanką, ale z drugiej strony nie chciałabym też wiecznie do jakiejś fajtłapy dokładać. Co innego, gdy trzeba mu pomóc przez miesiąc-dwa, gdy zwolnią go z pracy i musi szukać następnej, a co innego prowadzić za rączkę przez całe życie.
    • nyquist.frequency Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:16
      Nie przejmuj się, że ludzie na Ciebie naskoczyli, uważam, że piszesz rozsądnie, myślę, że wiem o co Ci chodziło i z grubsza się zgadzam.

      Co ciekawe, gdybyś napisała, że jesteś w związku z inżynierem, studiujesz polonistykę, nigdy nie skalałaś się pracą, albo nawet praktykami (!!!) a Twój luby ma czelność mówić Ci, że jesteś niezaradna i Ci smutno z tego powodu - też by wszyscy na Ciebie naskoczyli.

      To naturalne, że dla Ciebie jako kobiety atrakcyjna jest zaradność życiowa, ambicja, to, czy wybranek potrafi zapewnić Ci poczucie bezpieczeństwa. Te cechy są nawet bardziej atrakcyjne niż pieniądze same w sobie. Tak samo, to naturalne, że kiedy ty będziesz 'wyautowana' z rynku pracy (dziecko, macierzyński, wychowawczy), będziesz chciała czuć się bezpiecznie - także finansowo, by móc skoncentrować się na dziecku i rodzinie, chociaż na jakiś czas. Niestety, nie masz widoków na takie poczucie bezpieczeństwa i nie dziwię się, że się boisz.

      Też bym nie chciała drżeć na myśl o przyszłości będąc w domu z miesięcznym dzieckiem i czuć wtedy na sobie całej presji, żeby zapewnić rodzinie byt. I przecież w tym wypadku nie chodzi o bycie utrzymanką...

      Jeżeli myślisz, że jak się ożeni to się odmieni - czyt. po ślubie weźmie się na poważnie do szukania pracy, żeby wasza rodzina czuła się bezpiecznie to mam złe wieści. Ludzie się nie zmieniają, próbkę jego charakteru już masz.

      Radzę Ci - zmień partnera na bardziej męskiego. Byłam kiedyś z lekkoduchem, humanistą, inteligentem - nic mnie tak nigdy nie jarało jak jego osobowość. Jak dorosłam i zaczęłam się zastnawiać nad przyszłością niestety musiałam przerwać naszą sielankę. Teraz, kiedy jestem jeszcze parę lat starsza i na poważnie myślę o zakładaniu rodziny (już z innym partnerem, bogu dzięki) i patrzę, jak ten gość zaczyna czwarty (!!!!!!!!) kierunek studiów, siedząc dalej na garnuszku rodziców to śmiać mi się chce. Chociaż napewno jest jeszcze bardziej za*ebiście rozwinięty, uduchowiony i fascynujący.
      • trans.sib Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 16:09
        nyquist.frequency napisała:

        > Nie przejmuj się, że ludzie na Ciebie naskoczyli, uważam, że piszesz rozsądnie,
        > myślę, że wiem o co Ci chodziło i z grubsza się zgadzam.
        (ciach)

        Hahaha, a feministki twierdzą, że świat jest (powinien być) inny: www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110306/KRAJSWIAT/929831587
    • repsss Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:27
      Myślisz stereotypowo, choć dosć trzeźwo - facet ma mieć pieniądze. Masz do tego prawo. Jeśli zepchniesz pozostałe elementy na drugi plan, to, poszę Cię, nie zdziw się jak następny mężczyzna zostawi Cię po paru latach (pojawią się zmarszczki, biust nie będzie jędrny, figura już nie ta), bo kobieta ma być piękna.
      Będzie myślał analogicznie jak Ty.
      • akle2 Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 00:34
        Bardzo dobrze myśli. Brak pieniędzy na mleko i pieluchy (o jedzeniu, środkach czystości i czynszu nie wspomnę) to mało fajna perspektywa.
      • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 08:08
        tylko, że Ty podajesz przykład, kiedy kobieta PO CZASIE brzydnie i mężczyzna ją rzuca. w takim razie analogicznie by było, gdybym wiązała się z człowiekiem zaradnym i kasiastym, który po paru latach traci pracę i ja go rzucam z tego powodu.

        a ja po prostu od początku mam świadomość z kim się wiążę i boję się tej przyszłości. co nie znaczy, że zamiast niego, wolałabym się związać z jakimś dyrektorem, tylko po to, żeby czuć się bezpiecznie, bez względu na to jaki jest i co nas łączy ;)

        martwię się o przyszłość, ale nie wiem czy to nawet nie jest absurdalny powód, bo w momencie rozejścia nawet nie miałabym co powiedzieć. "bo nas nie utrzymasz" - czuję, że to jest jakiś absurd przy dwójce kochających się ludzi. poza tym nie powinnam myśleć o rozejściu będąc w związku i chcąc, żeby wszystko się poukładało ;/
        • trans.sib Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 16:44
          zemsta.blondynki napisała:

          > tylko, że Ty podajesz przykład, kiedy kobieta PO CZASIE brzydnie i mężczyzna ją
          > rzuca. w takim razie analogicznie by było, gdybym wiązała się z człowiekiem za
          > radnym i kasiastym, który po paru latach traci pracę i ja go rzucam z tego powo
          > du.

          No tak, bo pierwsza sytuacja jest pewnikiem dotyczącym kobiety, a druga ewentualnością i dotyczy mężczyzny - taki deal moralności jest dla kobiet opłacalny.
      • trans.sib Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 16:42
        repsss napisał:

        > Myślisz stereotypowo, choć dosć trzeźwo - facet ma mieć pieniądze. Masz do tego
        > prawo.

        A dlaczego, dziś, mężczyzna nie ma prawa do nieinteresowania się, przynajmniej powszednimi sprawami, swojego potomstwa i domostwa? Podobno prawa obu płci mają być równe (choć samo się w myślach doczepia stwierdzenie: "z czego jednej równiejsze").
    • gwen75 Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 08:54
      > czy też kobieta ma prawo o
      > czekiwać od mężczyzny poczucia bezpieczeństwa (w tym też finansowego)

      :DDD

      To się tak nieśmiało zapytam: czy mężczyzna ma prawo oczekiwać od kobiety poczucia bezpieczeństwa (w tym też finansowego) ??? :D
      • mumia_ramzesa Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 13:50
        No wlasnie. Skoro jest taka zaradna i ma aka swietlana przyszlosc zawodowa przed soba to o co sie martwi? Zaplanuje sobie tak zycie, zeby najpierw sie ustawic, odlozyc okragla sumke a dopiero potem miec dzieci. Wtedy nawet 1000 zl zarobkow partnera nie bedzie tragedia (szczegolnie, ze przy takim dochodzie dostana zasilek wychowawczy - w tym roku 400 PLN).
        Uprawnienia pedagogiczne mozna zrobic pracujac juz w szkole - wtedy pracodawca pokrywa koszty.
        Jestem ciekawa jak to sie stalo, ze on nie zna zadnego jezyka obcego? Nie mial na studiach lektoratu?
        Mysle, ze jak bedzie trzeba to sobie poradzi, ale jak partnerka bedzie za niego myslec, wyszukiwac oferty pracy i sie martwic to nigdy nie wydorosleje. Teraz podobno sa tacy, z ktorymi mamusia przychodzi na obrone magisterki!
        • samentu Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 14:32
          Teraz
          > podobno sa tacy, z ktorymi mamusia przychodzi na obrone magisterki!



          sam miałem podobne przypadki
          głęboko niesmaczne
          • sundry Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 15:56
            A ze mną była mama na obronie i młodszy brat, co w tym złego? Ówczesny chłopak akurat wyjechał i było mi miło, że mam kogoś bliskiego przy sobie, fajnie było od razu po wyjściu z obrony zostać przez kogoś uściśniętą;) Co nie znaczy że mama za mnie tą mgr napisała:P
            • samentu Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 16:31
              kobietom wolno
              facetom nie
              wręcz nie przystoi
              • sundry Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 20:56
                A z dziewczyną przystoi, czy już przestanie być samcem alfa?:)
      • trans.sib Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 16:46
        gwen75 napisał:

        > > czy też kobieta ma prawo o
        > > czekiwać od mężczyzny poczucia bezpieczeństwa (w tym też finansowego)
        >
        > :DDD
        >
        > To się tak nieśmiało zapytam: czy mężczyzna ma prawo oczekiwać od kobiety poczu
        > cia bezpieczeństwa (w tym też finansowego) ??? :D

        Mężczyzna nie ma prawa oczekiwać od kobiety niczego, "bo kobieta nie powstała po to, żeby usługiwać mężczyźnie!!!"
    • samentu Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 14:29
      poszedł na te studia z racji swoich zainteresowań,

      wybacz ale jak sie idzie na studia - zwłaszcza z powodu swoich zainteresowań to trzeba wiedzieć co sie będzie robił po tym
      jak facet nie robił pedagogicznych (poniekąd słusznie bo niż) to powinien iśc w kierunku pisarstwa i pisać

      > jestem przerażona tym, że stawiam nasz związek pod znakiem zapytania z powodu j
      > ego studiów


      o tym trzeba było myśleć jak sie wiązało
      praca pisarza to nie są stałe dochody
      żaden z wielkich pisarzy majątku sie nie dorobił
      taki Balzac np który napisał sporo własnie dlatego że całe zycie na długach i jedna powieścia spłacał kolejna ratę by uzyskac dalej kredytowanie
      • alpepe Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 15:17
        polecam życiorys Heinego. Dorobił się i to na czym, na poezyjach i pamflecikach. No, ale dopiero pod koniec życia, to fakt.
        • gryzikiszka Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 15:34
          To chyba nie w kierunku studiów leży problem... Skoro piszesz, że nie zrobił żadnych praktyk, nigdzie nie pracował, nie uczył się języków obcych... Pewnie nie robiłby tego studiując cokolwiek innego. Fakt, nie wygląda to najlepiej. Ale z powodu jego niezaradności lub lenistwa, a nie typu wykształcenia.
          A jaką specjalizację kończy?
          • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 16:30
            specjalizację 'dziennikarstwo i krytyka literacka', jednak własnych artykułów choćby do szuflady - niet.

            gdyby to był typ totalnego olewusa, to nie wahałabym się ani chwili. sęk w tym, że wiem, że on jest w stanie zrobić dla mnie bardzo dużo. że gdyby był sam, to miałby na wszystko... ee miałby wszystko gdzieś ;D a tak to martwi się też o naszą przyszłość, spędza mu to sen z powiek, dlatego wiem, że mu zależy tylko nie ma kompletnie żadnego pomysłu na siebie, na swoją przyszłość i przez to ja już teraz czuję się jak matka, która właśnie musi powiedzieć mu 'zrób pedagogikę, złóż CV tam i tam', bo sam głównie potrafi się załamać, zamiast coś konstruktywnego wymyślić i to mnie denerwuje strasznie, bo wiem, że to cecha charakteru, na którą albo się godzę będąc z nim w związku albo nie :(
            • samentu Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 16:37
              to mnie denerwuje strasznie, bo wiem, że to cecha charakteru,
              > na którą albo się godzę będąc z nim w związku albo nie


              no ale to Twój wybór
              w zyciu nie ma łatwych wyborów
              Twoje zycie Twoja decyzja
              nikt za Ciebie jej nie podejmie
            • gryzikiszka Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 16:47
              Pracodawcy raczej nie czekają na niego z otwartymi ramionami. Tego typu praca wymaga doświadczenia, wyrobionych kontaktów... Nie dostaje się jej z ulicy, raczej przez jakiś staż, drobne prace zlecone, praktyki. Wystarczy otworzyć ogłoszenia o pracę, żeby się o tym boleśnie przekonać.
              Jeżeli nie jest typem totalnego olewusa, to może warto dać mu jeszcze parę miesięcy na ogarnięcie się? Tylko chyba powinnaś postawić jakieś sensowne ultimatum czasowe. Bo może to tak wyglądać, że przez kolejnych kilka lat będzie "szukał pomysłu na siebie".
              Praca po polonistyce jest (wiem, co mówię), tylko trzeba się do tego odpowiednio zabrać. Problem w tym, że Twój facet przespał kilka lat i teraz nie ma szans z ludźmi, którzy w tym czasie zdobywali doświadczenie. Teraz chyba powinien się przede wszystkim zastanowić, co chce robić i wyznaczyć sobie kolejne cele, które pomogą to osiągnąć. Może jakimś sposobem byłaby właśnie poważna rozmowa na ten temat (jak sobie wyobrażacie Wasze dalsze plany i jak on widzi swój wkład - również finansowy), ale bez wyręczania faceta (typu wysyłanie CV czy szukanie ogłoszeń).
            • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 17:28
              Taaa? A skąd wiesz, że zrobiłby wiele, skoro nie robi nic?
              • zemsta.blondynki Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 18:02
                ogólnie w naszym związku bardzo wiele dla mnie robi czy też z myślą o mnie. przede wszystkim jest dobrym, troskliwym i kochającym facetem, jeśli potrzebuję jego pomocy, to mogę liczyć na niego, stara się w naszym związku bardzo i co najważniejsze wykazuje przeogromne chęci do zmiany swojej osoby na lepsze w każdej kwestii (oczywiście postawił jeden warunek, że musi czuć we mnie oparcie, bo jak będę mu podcinać co chwila skrzydła i kastrować, to on nie będzie miał na nic sił)
                • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 18:08
                  Czyli - gada, gada i gada :]
                • eastern-strix Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 18:14
                  Dlaczego zamiast na siłę zmieniać faceta nie poszukasz takiego, ktory by Ci odpowiadał? Boisz się być sama?

                  Takie związki źle kończą.
                  • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 18:31
                    eastern-strix napisała:

                    > Dlaczego zamiast na siłę zmieniać faceta nie poszukasz takiego, ktory by Ci odp
                    > owiadał? Boisz się być sama?
                    Albowiem znalezienie nowego i stworzenie związku to czas, czas, czas!
                    • eastern-strix Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 21:54
                      Lepiej teraz marnować czas na szukanie niż za kilka lat na sprawę rozwodową. No i koszta mniejsze :P
                      • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 15.03.11, 22:12
                        Niby taaak, ale lepij próbować misia zmienić ;)
                        • eastern-strix Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 14:23
                          Bo ona wie, co jest dla nieg najlepsze? ;)

                          Mógłby być Mickiewiczem albo Słowackim, ale będzie korporacyjnym żuczkiem! ;)
                          • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 16.03.11, 15:31
                            eastern-strix napisała:

                            > Bo ona wie, co jest dla nieg najlepsze? ;)
                            Zwykle kobiety wiedzą lepiej - ale zawsze rzekną, że to on tego chce ;)

                            > Mógłby być Mickiewiczem albo Słowackim, ale będzie korporacyjnym żuczkiem! ;)
                            Ale czekaj, może nam się drugi Gates tu szykuje? :D
                            • eastern-strix Re: Mężczyzna-humanista 17.03.11, 05:22
                              Pudło.

                              Gates nie dałby rady na jakichkolwiek studiach humanistycznych. Z resztą on nigdy nie był korporacyjnym żuczkiem. Jest raczej ekscentryczny.
                              • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 17.03.11, 05:33
                                eastern-strix napisała:

                                > Pudło.
                                >
                                > Gates nie dałby rady na jakichkolwiek studiach humanistycznych. Z resztą on nig
                                > dy nie był korporacyjnym żuczkiem. Jest raczej ekscentryczny.
                                E, już nie przesadzajmy z tym rodziałem na humanistów i ścisłowców.

                                No to może to jakiś taki, ja wiem, innego rodzaju zbawca świata? Nie wiada, jaki talent w nim drzemie! Na razie wiemy tylko, że mydlić oczy "tak, tak, ja chcę się zmienić, ja się zmienię!" to un umi.
                                • eastern-strix Re: Mężczyzna-humanista 17.03.11, 18:17
                                  Jeśli ktoś chce kota, to powinien szukać kota, a nie przerabiać na kota psa.

                                  Podobnie jest tutaj. Jesli pannie się marzy obrotny facet, to trzeba takiego szukać. Równie dobrze facet mógłby zacząć przerabiać nasza blondynkę na brunetkę....
                                  • raohszana Re: Mężczyzna-humanista 17.03.11, 18:42
                                    eastern-strix napisała:

                                    > Jeśli ktoś chce kota, to powinien szukać kota, a nie przerabiać na kota psa.
                                    No ale - znaleźć odpowiedniego psa, który by chciał blondynkę to CZAS! A tu już by się zdało ślubować, dzieciować.

                                    > Podobnie jest tutaj. Jesli pannie się marzy obrotny facet, to trzeba takiego sz
                                    > ukać. Równie dobrze facet mógłby zacząć przerabiać nasza blondynkę na brunetkę.
                                    > ...
                                    Oj tam, ona kocha, to on się ma zmienić.
    • eastern-strix mieć ciastko i je zjeść.... 15.03.11, 17:04
      Gdzie jest napisane, że mężczyzna ma obowiązek utrzymania rodziny?

      Tak to było w XIX wiek i drzewiej. Owszem, miał wtedy obowiązek. I wiązało się to z tym, że miał tez nieograniczoną władzę nad rodziną, żoną i dziećmi.

      Jeśli obie wyobrażasz, że pan będzie utrzymywał rodzinę,ale Ty będziesz dyktować warunki, to radzę, zmień nastawienie pókiś młoda.

      Jeśli chcesz, aby Twoje zdanie się w związku liczyło, to musisz zadbać o równowagę sił. Znam oczywiście pary, gdzie kobieta nie pracuje zawodowo, ale to dotyczy zazwyczaj par z min. dwójką dzieci, w których mąż zarabia krocie ale kosztem nieobecności w domu, wypraw biznesowych itp. Wtedy oczywiście układ sił jest inny.

      Ale w sytuacji współczesnej klasy średniej nie ma miejsca na dziewiętnastowieczne zwyczaje.
    • kol.3 Re: Blondynko, 15.03.11, 18:32
      Jak każda blondynka i inżynier jesteś ograniczona. Człowiek może skończyć obojętnie jakie studia, ważne żeby był obrotny, miał koncepcję co chce robić i zrealizował ją. Mój kolega po polonistyce zarabia 11 tys. mies. (dodatkowo skończył MBA)
      • zemsta.blondynki Re: Blondynko, 15.03.11, 18:54
        kol.3 napisała:

        > Człowiek może skończyć obojętnie jakie studia, ważne żeby był obrotny, miał koncepcję co
        > chce robić i zrealizował ją.

        kiedy mi się rozchodzi o to, że on żadnej koncepcji nie ma i obrotny nie jest, dlatego się martwię o przyszłość ;(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja