wszedlem
16.03.11, 15:08
z gory dziekuje za wszelkie wpisy, nawet te niemile - po prostu potrzebuje Waszej opinii.
otoz spotkalem dziewczyne ( w listopadzie) na imprezie u znajomych i dzieki pewnym okolicznosciom spedzilismy wiekszosc tego wieczoru razem, rozmawiajac o wszystkim i o niczym. dalszy rozwoj wypadkow wypunktuje, za dluga historia- mniej odpowiedzi.
1) po przyjeciu odwiozi mnie do domu i na pytanie czy moge do niej zadzwonic, by gdzies ja zabrac mowi "sprobuj"
2) 1 rozmowa telefoniczna - ona ma watpliwosci, gdyz nie wiadomo gdzie za miesiac czy dwa bede( pracuje sporo za granica) - ok, szczerze przyznaje, ze nie moge nic obiecywac, ale planuje pozostac na miejscu - zgadza sie
3) 2 rozmowa tel. - rozmyslila sie, nie chce sie teraz angazowac
4) sms ode mnie - "spal chociaz ze mna papierosa" - zgadza sie, przynosze roze, palimy po fajce i do domu, na pozegnanie znow "nic nie obiecuje"
5) cisza z obu stron przez ok. 4 tygodnie
6) kartka na swieta ode mnie
7) styczen – pozbawiony motywacji by zostac, wyjezdzam do niemiec na polroczny kontrakt
7) luty - wysylam wiadomosc przez fb (pod wplywem chwili), ze nie moge o niej zapomniec i z checia kiedys znow z nia spale papierosa
8) ona mi na to, ze najlepiej byloby zebym zapomnial, wiec odpisuje, ze kupie sobie gumke-myszke i codziennie rano bede pocieral plat czolowy
9) znow cisza przez miesiac
10) marzec - ona zaczepia mnie na fb pytajac jak mi idzie z gumka-myszka, ja na to, ze marnie. czat na fb sie wiesza, ja instaluje gg, gadamy przez dwie godziny. slysze, ze nikt jej nigdy takich rzeczy nie mowil ( postaralem sie o kilka wyszukanych komplementow), ze bywam uroczy etc., droczymy sie troche czy ja wylowie czy nie – jak to na poczatku
11) tydzien pozniej ona znow zaczepia mnie na gg, ale niestety nie ma mnie przy komputerze, wiec z rozmowy nici; w miedzyczasie wysylam kartke na dzien kobiet ( z kucykiem, bo wiem, ze uwielbia)
12) na fb pytam czy powtorzymy jeszcze nasza rozmowe sprzed dwoch tygodni, bo swietnie spedzilem czas, ona na to, ze owszem, bylo interesujaco, ale raczej nie, bo sie z kims teraz spotyka...:(
13) odpisuje, ze ok, niech da znac gdyby zmienila zdanie
Dodam, ze:
- zachowalem prawdziwe proporcje czasowe ( dla tych, co sobie pomysla, ze nieustannie bombarduje ja smsami czy cos w ten desen);
- nigdy nie rozmawialem z nia niegrzecznie, natretnie, nieszczerze, nietrzezwy;
- nie powiedzialem nic niemadrego ( kocham cie i takie tam) , wszystko w kategorii „zrobilas na mnie piorunujace wrazenie i chcialbym cie blizej poznac“;
- oboje mamy przyzwoita i nienajgorzej platna prace, wiec kwestia zainteresowania badz jego braku z powodow finansowych odpada.
I co sadzicie? Juz dwa razy nawinela mnie na kolowrotek i odciela tuz przed wydostaniem sie z wody. Zostawilem drzwi otwarte (patrz p. 13), ale nie jestem pewien czy po prostu nie powinienem jej kopnac w tylek( choc ciezko bedzie, jej wlosow i glosu nie zapomne nigdy). Ok, kto dotrwal niech wtraci swoje trzy grosze. Dzieki.