Belfer wszechczasów

18.03.11, 21:52
Taki się w jednym wątku ładny off-top zrobił, może będziemy tu "kontynuować dalej", jak mawiała moja pani od matematyki?
Macie jakieś ciekawe wspominki na temat nauczycieli? Faktycznie potwierdza się to, że najlepiej wspominamy tych najsurowszych?
    • tymczasowaola Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 21:56
      No to ja powtórzę w skrócie, że moja pani od historii w liceum cały rok chodziła w tej samej sukience i miała pianę w kącikach ust.
      Pani od matematyki wyzywała nas wierszując, np. do kolegi skate'a zawołała "Jezus Maria, dziecko drogie, ile masz tych warstw na sobie?"
    • kombinerki.pinocheta Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 21:56
      > Macie jakieś ciekawe wspominki na temat nauczycieli?

      Ja mam. Najlepszy byl motyw jak zamienil wode w wino.
      • tymczasowaola Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 21:59
        A to Ci chemik młody.
    • jan_hus_na_stosie Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 22:00
      w liceum (chyba w drugiej klasie) nauczycielka biologii do mojego kolegi po nieudanej odpowiedzi:

      no to co, postawić ci pałeczkę?

      mój kolega z ławki nie wytrzymał i parsnął śmiechem a za nim cała klasa :D
      • tymczasowaola Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 22:09
        No i? Postawiła mu?
        • jan_hus_na_stosie Re: Belfer wszechczasów 18.03.11, 22:11
          a nawet nie pamiętam, nie to utkwiło mi w pamięci
          • cus27 Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 04:07
            Lubilam bardzo ..."chemika", On mnie zreszta...tez!
    • ritsuko Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 16:56
      tymczasowaola napisała:
      > Faktycznie potwierdza się
      > to, że najlepiej wspominamy tych najsurowszych?

      Absolutnie nie, nawet tu z Menią wspominałyśmy swoich wspólnych i raczej najlepiej wspomina się pasjonatów, którzy w uczniach widzą ludzi, jednostki, a nie zwierzątka do tresowania/podludzi.
      Miałam i w podstawówce i w liceum świetnych historyków, polonistka z liceum niesamowita, bardzo otwarta na uczniów, dyskusje, fizyczka, kobieta starsza, ale rzucała żartami, twierdziła, że ma wciąż 18 lat i wymyślała zadania z uczniami w roli głównej :). Biologiczka tak samo- to była taki duet zresztą.
      Jeśli wspominam swoją wychowawczynię, to tylko źle. Wszelka indywidualność dla niej była wadą, nigdy nie była wychowawczynią w dosłownym sensie, tylko na papierze. Była surowa i myślała, że to wystarczy, a kto się nie dostosuje to powinien wylecieć. Podobną babkę, opiekunkę roku miałam w studium medycznym, już po maturze.
      Jedyne co dzięki nim mam to własną satysfakcję, że nie potwierdziłam ich zdania o tym, że jestem do niczego. I dziękuję tym wyżej, że nie sądzili mnie po pozorach, że zawsze we mnie wierzyli :).
      Nauczyciel to jeden z tych zawodów do których powinna być ostra selekcja, bo dobry nauczyciel potrafi zdziałać cuda, a kiepski może zepsuć coś bardzo fajnego
      • gr.een Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 18:13
        mówienie przez nauczyciela, że ktoś jest beznadziejny chyba ma na celu zmobilizowanie delikwenta do większej pracy?
        tylko czasami można uwierzyć w te słowa
        • gr.een Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 18:17
          W liceum polonistka do mojej koleżanki, -po co Ci matura ? Jesteś ze wsi.
          w podstawówce miałam nauczycielkę biologii , która we mnie wierzyła , ale ją szybko wyrzucili
          • ritsuko Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 19:47
            Oho, podobny typ uwag. Nie ważne co o mnie mówili dobrego inni nauczyciele, co robiłam z pozalekcyjnych- dla niej byłam zerem i starała się to na każdym kroku pokazać, także po odwiedzeniu szkoły po maturze. Zresztą to, że jestem kim jestem i jestem tu gdzie jestem to zasługa tego, że ktoś we mnie kiedyś uwierzył czy uwierzy. To, że wybiorą Cię na rozmowie to przecież nic innego. I analogicznie do pracy- jest różnica pomiędzy zasłużoną zjebką, a mobbingiem. W szkole nikt podobnych zachowań nawet nie zauważa.
        • ritsuko Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 19:42
          Wątpię czy to miało kogokolwiek motywować, nie powiem jak inna nauczycielka skomentowała fakt, że kumpel się dostał na politechnikę. To raczej ten typ "krytyki" który zamyka pewne drzwi, a nie otwiera. Poza tym rozumiem konstruktywną krytykę, a nie postawienie na kimś krechy na wejściu
    • piotr_57 Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 18:01
      tymczasowaola napisała:

      > Taki się w jednym wątku ładny off-top zrobił, może będziemy tu "kontynuować dal
      > ej", jak mawiała moja pani od matematyki?
      > Macie jakieś ciekawe wspominki na temat nauczycieli? Faktycznie potwierdza się
      > to, że najlepiej wspominamy tych najsurowszych?

      Miałem 2 nauczycieli którzy zostali na zawsze w mojej pamięci.
      Uczył nas stolarki, facet po 80 , fenomenalny stolarz, genialny. Mimo wieku był w świetnej kondycji i miał wielką siłę. Robił meble do wielu zabytkowych wnętrz. W TB1 uczył, w zamian za co mógł korzystać ze szkolnych warsztatów. Trochę sobie u niego "dorabiałem".
      Gdy ktoś się na coś skarżył, że mu ciężko, że nie daje rady, zawsze odpowiadał : Zaprzyj się sercem o gó... i ciągnij równo.
      Do dzisiaj, gdy ktoś mnie mocno wku.wi, powtarzam sobie tę maksymę, którą przyjąłem za własna.
      Drugim był matematyk. Dzisiaj znany profesor. Tez uczył w technikum ,ale ja go znałem wcześniej. Chodziłem "na matematykę" do "Pekinu" gdzie on, wówczas młodziutki doktor, był kierownikiem kółka. Był nie tylko genialnym matematykiem(jak się później okazało), ale tez niesłychanie mądrym człowiekiem. Do tego był bardzo skromny. Lubił mnie. W tym samym zespole szkół wywalali mnie z 4, dopiero w piątej zrobiłem maturę. Nigdy nie pozwolił zrobić mi kuku.
    • berta-live Re: Belfer wszechczasów 19.03.11, 18:21
      Najfajniejszy i całkiem nieźle uczący był nauczyciel historii. Pasjonat z poczuciem humoru i dużym dystansem do siebie i świata. Głowę bym sobie dała uciąć, że to najnormalniejszy gość pod słońcem. I bym tą głowę straciła. Okazał się działaczem ultraprawicowej, chrześcijańskiej partii i zrezygnował z kariery nauczycielskiej na rzecz polityki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja