rzeka.chaosu
19.03.11, 21:30
Czasami mam wrażenie, że kobiety w ciąży traktuje się tak jakby dziecko było ważniejsze niż matka. W skrajnych przypadkach odmawia im się prawa decydowania o samej sobie "dla dobra dziecka". Tymczasem, w kilku przypadkach, które znam, takie odbieranie kobiecie możliwości samostanowienia skończyło się tym, że oczekiwane dziecko stało balastem, w jednym z przypadków wrogiem (choć to dziecko ma dziś kilkanaście lat).
Sama dziecka nie mam, ale chciałabym się od was dowiedzieć czy w czasie ciąży nie czułyście, że dla otoczenia przestajecie liczyć się wy, a zaczyna liczyć się tylko dziecko (i wy jako inkubator)?
Słuchając medialnych dyskusji na ten temat mam podobne wrażenie. Mówi się o kobietach jakby były zwykłymi cyframi, nie uwzględnia się ich uczuć, potrzeb (także psychicznych) i prawa wyboru. W dyskursie publicznym kobiety maja rodzic (a państwo ma je do tego przekonać), bo nie będzie na emerytury. Prawda, że to bardzo przekonywający argument z punktu widzenia przyszłej matki?ć
Nie podoba mi się to. Do założenia tematu zainspirowała mnie dzisiejsza wizyta w przychodni. Kilka kobiet w poczekalni rozmawiało o swoich "brzuszkach" i właściwie jednych chórem (niby tylko w żartach) mówiły o tym jak bardzo mają dosyć tego, że wszyscy wokół je pouczają, iże ludzie zapominają o tym, że one nadal są takie jak przed ciążą i wciąż potrzebują zainteresowania i troski ich osobą jako taką a nie zdublowaną. :)
Wiem, wiem, złe egoistki z nich. Mają rodzić i kropka, bo od tego są! Nie ważne co się potem w ich głowach wytworzy po takim traktowaniu i jaki wpływ będzie to miało na wychowywanie dziecka.