Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie?

19.03.11, 21:30
Czasami mam wrażenie, że kobiety w ciąży traktuje się tak jakby dziecko było ważniejsze niż matka. W skrajnych przypadkach odmawia im się prawa decydowania o samej sobie "dla dobra dziecka". Tymczasem, w kilku przypadkach, które znam, takie odbieranie kobiecie możliwości samostanowienia skończyło się tym, że oczekiwane dziecko stało balastem, w jednym z przypadków wrogiem (choć to dziecko ma dziś kilkanaście lat).

Sama dziecka nie mam, ale chciałabym się od was dowiedzieć czy w czasie ciąży nie czułyście, że dla otoczenia przestajecie liczyć się wy, a zaczyna liczyć się tylko dziecko (i wy jako inkubator)?

Słuchając medialnych dyskusji na ten temat mam podobne wrażenie. Mówi się o kobietach jakby były zwykłymi cyframi, nie uwzględnia się ich uczuć, potrzeb (także psychicznych) i prawa wyboru. W dyskursie publicznym kobiety maja rodzic (a państwo ma je do tego przekonać), bo nie będzie na emerytury. Prawda, że to bardzo przekonywający argument z punktu widzenia przyszłej matki?ć

Nie podoba mi się to. Do założenia tematu zainspirowała mnie dzisiejsza wizyta w przychodni. Kilka kobiet w poczekalni rozmawiało o swoich "brzuszkach" i właściwie jednych chórem (niby tylko w żartach) mówiły o tym jak bardzo mają dosyć tego, że wszyscy wokół je pouczają, iże ludzie zapominają o tym, że one nadal są takie jak przed ciążą i wciąż potrzebują zainteresowania i troski ich osobą jako taką a nie zdublowaną. :)

Wiem, wiem, złe egoistki z nich. Mają rodzić i kropka, bo od tego są! Nie ważne co się potem w ich głowach wytworzy po takim traktowaniu i jaki wpływ będzie to miało na wychowywanie dziecka.
    • maitresse.d.un.francais Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:31
      To mi przypomina piktogram ciężarnej, która w środku miała...serduszko.

    • triss_merigold6 Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:37
      W pierwszej ciąży momentami tak się czułam. Wpływu na wychowanie dziecka to nie miało, na moje relacje z otoczeniem - owszem. Teraz (połowa ciąży) przyjmuję postawę KRÓLOWA MATKA, pouczana nie jestem. Argumenty o emeryturze mi latają, jestem na etapie wybierania szpitala i zaklepywania miejsca w żłobku, to inny świat.
      • rzeka.chaosu Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:41
        Królowa matka - to mi się podoba. :) Rządzisz. :D
    • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:37
      No jest tak. O kobiecie w ciąży rozmawia się już tylko w kontekście ciąży. A że same kobiety łapią się w taki schemat, nie mnie to rozkminiać.
    • gr.een Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:39
      jak dla mnie, to głupoty wypisujesz
      • rzeka.chaosu Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:40
        Ok, ale uzasadnij dlaczego. Od tego jest dyskusja. :)
        • gr.een Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:52
          powiadasz, że wówczas świat się kręci wokół płodu?
          No, ok. Tylko, czemu zastosowano zwolnienia lekarskie, które nagminnie są wykorzystywane przez kobiety. Ciąża ta nie choroba i nic się dziecku nie stanie.
          Czemu kobiety - inkubatory chętnie korzystają z np. kas dla ciężarnych - szybsza obsługa, czasami są w ogóle przepuszczane przed kolejkę - niby czemu , wszak maluchowi jest wszystko jedno czy on sobie bedzie stał pięć minut w kolejce czy trzydzieści. Miejsca siedzące dla kobiet w środkach transportu to też zbędny wydatek dla społeczeństwa. Ustępowanie im miejsca - to totalna głupota. Chciała to ma. Niech stoi, maluchowi i tak nic nie będzie.
          • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 21:54
            Piłeś coś?:)
          • simply_z Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:00
            gadasz jak potłuczona ,a wyobraz sobie ,ze nagle ci przybywa kilkanascie kg ,puchną nogi ,a przed sobą dźwigasz brzuch i jeszcze musisz stać w autobusie i nikt ci nie ustapi nawet miejsca.
            • gr.een czyli co? 19.03.11, 22:24
              bo ja nie rozumiem. Najpierw czytam, że nikt w ciąży nie widzi kobiety tylko dzieciaka. Dzieciakowi te wszystkie przywileje nie są potrzebne - jemu jest wygodnie w tym hm... inkubatorze.
              MOże jednak nie traktuje się aż tak radykalnie kobiet w ciąży - jako inkubator i w miarę możliwości inni ludzie starają się jej choć trochę ulżyć, pomóc :)
            • tygrysio_misio Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 21.03.11, 13:30
              no pieknie opialas osoby otyle... ustepujesz otylym miejsca?
    • berta-live Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:17
      Tylko do momentu narodzin. Potem nikogo nie obchodzi ani matka ani noworodek.

      Do pewnego stopnia same ciężarne są temu winne. Same nie traktują swojego stanu jako coś normalnego, tylko zachowują się na zasadzie klękajcie narody, ciężarna nadchodzi i wszystko ma być tak jak ona sobie ubzdura. Nie mówiąc o tym, że niektórym hormony na mózg źle działają i naprawdę zaczynają się zachowywać jak osoby niepoczytalne albo co najmniej niezrównoważone psychicznie. A to mocno sprzyja traktowaniu ich jak dzieci, którym trzeba na każdym kroku zwracać uwagę, żeby sobie czegoś nie zrobiły.
      • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:19
        Zaraz Ci się oberwie.:)
        • berta-live Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:31
          Pewnie się oberwie. Tak się kiedyś zaczęłam zastanawiać dlaczego akurat kobiety w ciąży i chorzy psychicznie mają najgorsze doświadczenia z pracodawcami, opieką społeczną, rodzinami i przede wszystkim ze służbą zdrowia. Przecież inni też korzystają z tych samych instytucji i są na łasce i niełasce tych samych osób.

          Czym się różni obolała rodząca na porodówce od pokiereszowanej ofiary wypadku na izbie przyjęć, obolałego połamańca na oddziale ortopedii, chorego na raka, który jest leżący i nie jest w stanie sam sobie leków przeciwbólowych ani basenu podać, czy pacjenta oddziału chirurgicznego, który po operacji też jest cały obolały i w ranach? Oni wszyscy są zdani na łaskę chamskiego i nieżyczliwego personelu. A tylko rodzące wspominają to jak koszmar i mają długotrwałe traumy z tego powodu.
          • raohszana Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:36
            berta-live napisała:

            > Czym się różni obolała rodząca na porodówce od pokiereszowanej ofiary wypadku n
            > a izbie przyjęć, obolałego połamańca na oddziale ortopedii, chorego na raka, kt
            > óry jest leżący i nie jest w stanie sam sobie leków przeciwbólowych ani basenu
            > podać, czy pacjenta oddziału chirurgicznego, który po operacji też jest cały ob
            > olały i w ranach? Oni wszyscy są zdani na łaskę chamskiego i nieżyczliwego pers
            > onelu. A tylko rodzące wspominają to jak koszmar i mają długotrwałe traumy z te
            > go powodu.
            Bo wypadek czy operacja - wiadomo, be i niefajne. A poród to chyba wyobrażają sobie jako coś, co miało być miłe, przyjemne i w ogóle.
          • wartosc.energetyczna Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:13
            berta-live napisała:

            > Pewnie się oberwie. Tak się kiedyś zaczęłam zastanawiać dlaczego akurat kobiety
            > w ciąży i chorzy psychicznie mają najgorsze doświadczenia z pracodawcami, opie
            > ką społeczną, rodzinami i przede wszystkim ze służbą zdrowia. Przecież inni też
            > korzystają z tych samych instytucji i są na łasce i niełasce tych samych osób.
            >
            >
            > Czym się różni obolała rodząca na porodówce od pokiereszowanej ofiary wypadku n
            > a izbie przyjęć, obolałego połamańca na oddziale ortopedii, chorego na raka, kt
            > óry jest leżący i nie jest w stanie sam sobie leków przeciwbólowych ani basenu
            > podać, czy pacjenta oddziału chirurgicznego, który po operacji też jest cały ob
            > olały i w ranach? Oni wszyscy są zdani na łaskę chamskiego i nieżyczliwego pers
            > onelu. A tylko rodzące wspominają to jak koszmar i mają długotrwałe traumy z te
            > go powodu.

            czy naprawdę myślisz że ofiary wypadku i osoby umierające na raka nie mają traumy i nie wspominają tego jako koszmaru (jeśli w ogóle przeżyją), czy tak tylko strzeliłaś bez namysłu?
            • berta-live Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:32
              Pewnie nie wspominają tego najlepiej, ale nie chlapią o tym na prawo i lewo.
              • wartosc.energetyczna Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:43
                berta-live napisała:

                > Pewnie nie wspominają tego najlepiej, ale nie chlapią o tym na prawo i lewo.

                potrafisz to jakoś udowodnić, czy umotywować?
                poobijałam się ostatnio po oddziałach onkologicznych i jeśli ci pacjenci nie chlapią o tym na prawo i lewo to tylko dlatego że nie chcą pamiętać tej traumy, jeśli mam porównać ich przeżycia do doświadczeń świeżo upieczonych matek to nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłaś dojść do takich wniosków.
          • six_a Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:44
            >A tylko rodzące wspominają to jak koszmar i mają długotrwałe traumy z tego powodu.
            hehehe, berta, a odkąd to operacje na żywca się urządza? a rodzącą się trzyma bez znieczulenia do odpowiedniego rozwarcia, mamiąc obietnicą znieczulenia, a potem też można, bo to już paniusiu tylko parę chwil i zara po wszystkim będzie. nawet szycie bez znieczulenia potrafią zafundować jako wisienkę na torcie, w końcu poród ma za sobą, to co jej jakieś głupie kłucie będzie przeszkadzać, nie?

            w jakim innym przypadku lekarze będą komuś wmawiać, że ból jest, bo ma być, i dobry jest, czeba twardym być. to masz z grubsza odpowiedź.

            i nie przesadzajmy znowu, że tylko rodzące mają złe doświadczenia ze szpitalami. była nawet taka akcja, albo i nadal jest: leczyć po ludzku.
            • berta-live Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 01:19
              Obawiam się, że zasada, że pacjenta ma nic nie boleć jest tylko i wyłącznie piękną teorią. I to zarówno na oddziałach onkologicznych, pooperacyjnych, ortopedycznych czy zwykłym ostrym dyżurze albo pogotowiu, gdzie przywożą ludzi po wypadkach. Owszem, do samej operacji daje się znieczulenie, pokiereszowanym w wypadkach też, bo jeszcze by we wstrząs wpadli i umarli, ale w jakimkolwiek innym przypadku, to różnie to bywa. I najczęściej zależne to jest od humoru personelu i tego ile pacjent da w łapę.
    • gladys_g Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 22:23
      Bałam się takiego podejścia, ale okazało się, że niepotrzebnie. Nie byłam dodatkiem do płodu, może dlatego że nie pozwoliłabym na takie traktowanie. Więc ok.
      A nie, teściowa mi raz nie chciała dać kawy ;) Jak na 7 miesięcy to chyba nieźle ;)
    • wartosc.energetyczna Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:19
      nie byłam w ciąży, ale nie bardzo rozumiem sytuację ubezwłasnowolnienia na korzyść mojego brzucha. kto taki miałby się tego dopuścić, żeby mnie to w jakikolwiek sposób dotknęło? wśród najbliższych nie widzę kandydatów na traktujących mnie jak inkubator, tych dalszych też nie widzę w tej roli, bo niby z jakiej racji mają mieć jakikolwiek pogląd w tak osobistej dla mnie sprawie? na opinię "społeczną" przedstawianą na forum, w RM, czy GW jestem bardzo uodporniona.
    • sandokan-ka Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:26
      Mówi się kobieta w stanie błogosławionym :)
      Tak szczerze mówiąc nic nie ciąży.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:42
      Jak w większości spraw poważnych, należy olać obraz medialny i zajmować się i martwić jedynie tym co w najbliższym otoczeniu. Czyli powodem do zmartwienia jest nie to co w "dzien dobry tvn" powiedzą ale to jak kobietę-przyszłą matkę będą najbliżsi traktować.
    • kobieta_z_polnocy Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 19.03.11, 23:55
      To nie te złe i wstrętne otoczenie traktuje tak kobiety, tylko one same.

      Z jednej strony: noście nas na rękach bośmy przyszłe matki narodu, a z drugiej złość, że się je postrzega przez pryzmat ciąży.
      Jedne idą na zwolnienie lekarskie niemalże dzień po zapłodnieniu, inne schizują kiedy sąsiad maluje mieszkanie, jeszcze inne przyjmują pozę królowej matki (patrz powyżej). Zdecydujcie się wreszcie. Albo ciąża jest czymś wyjątkowym, więc i świat was postrzega przez ten pryzmat, albo to normalność i jesteście takie jak wcześniej.
      • tygrysio_misio Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 21.03.11, 13:36
        czlowiek to taka wstretna swinia, ze zawsze bedzie tak naginal prawde coby bylo mu jak najlepiej
    • rosa_de_vratislavia Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 00:16
      rzeka.chaosu napisała:

      > czy w czasie ciąży n
      > ie czułyście, że dla otoczenia przestajecie liczyć się wy, a zaczyna liczyć się
      > tylko dziecko (i wy jako inkubator)?

      Nie.

      > Kilka kobiet w poczekalni rozmawiało o swoich "brzuszkach" i właś
      > ciwie jednych chórem (niby tylko w żartach) mówiły o tym jak bardzo mają dosyć
      > tego, że wszyscy wokół je pouczają, iże ludzie zapominają o tym, że one nadal s
      > ą takie jak przed ciążą

      Nie zdarzyło mi się to. Nikt mnie nie pouczał, nie dręczył, nie truł mi o "dzieciach poczętych" i "dzieciątku pod sercem"., nie mówił, co mi wolno i nie macał brzucha.
      • karmmi Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 07:15
        Ja też nie wiem o czym ten wątek, kompletnie obcy mi temat, a nie obracam się w jakimś wyjątkowym środowisku. Dookoła mnie same matki i też nigdy nie słyszałam od żadnej o podobnym problemie. O pouczaniu to się panie z przychodni dopiero dowiedzą, jak wezmą, dajmy na to, roczniaka do parku lub galerii - gdziekolwiek - tam wykwalifikowany pedagog, będzie stał za każdym rogiem:) A w ciąży? Luzik.
    • grave_digger Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 08:39
      nie miałam tak w żadnej ciąży nawet przez chwilę.
      za to zmuszano mnie do karmienia piersią zaraz po porodzie.
      • jowita771 Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 08:59
        Z karmieniem to prawda. Ja akurat chciałam karmić, ale dla wygody i z oszczędności. dziewczyna obok nie chciała, miała problemy z piersiami, przyszła położna, ścisnęła jej pierś, mleko trysnęło, dziewczyna zawyła z bólu i usłyszała, że ma nie wydziwiać, tylko karmić.
    • jowita771 Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 08:51
      Byłam w ciąży i teraz też jestem. Na szczęście nie mam takich doświadczeń, ale wiem, że tak bywa. Skrajnym przypadkiem jest odmowa skutecznego leczenia kobiety w ciąży i czekanie do rozwiązania, żeby tylko nie zaszkodzić dziecku. Gdyby mnie to spotkało, to stanęłabym na głowie, żeby być traktowana jak nieciężarna, bez względu na dobro dziecka. Nie jestem inkubatorem. Spotkałam się tez z tym, że ktoś opieprza kobietę w ciąży, że pali. Ja nie palę ani w ciąży ani poza tym. ale gdybym paliła i w ciąży by mi się nie odechciało, to miałabym w doopie zdanie innych na ten temat, a ktoś, kto próbowałby mnie opieprzyć, dostałby po uszach i tyle.
    • masher Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 11:07
      a ja jednak mam wrazenie ze kobiety same sie uwazaja za inkubator i tutaj zaczyna sie rozwidlenie - na te ktore sie z tego ciesza i te ktore chca decydowac o sobie. zadna z tych opcji nie zaklada prawa dziecka do zycia, do urdzenia sie i praw ojca do tego aby w skrajnych przypadkach mial zagwarntowane urodzenie malucha i jego na wylacznosc bez matki. czasem warto pomyslec o innych a nie tylko o wlasnych czterech literach. zupelnie nie rozumiem jak dziecko moze byc obciazeniem, ciezarem, niechciane itd.

      na marginesie- prawo wyboru kazda kobieta i facet maja przed i w trakcie bzykania. pozniej rodza sie juz konsekwencje swoich czynow ktore trzeba przyjac po mesku na klate a nie "bo moje cialo bo bede inkubatorem". pobudka! tam jest nowe zycie a nie czyjs guz, pryszcz czy tasiemiec.

      ale to tak po calosci zupelnie na marginesie, bo kogo to dzis interesuje :]
      • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 15:19
        No właśnie masz rację, nikogo.:)
      • raohszana Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 19:50
        masher napisał:

        > a ja jednak mam wrazenie ze kobiety same sie uwazaja za inkubator i tutaj zaczy
        > na sie rozwidlenie - na te ktore sie z tego ciesza i te ktore chca decydowac o
        > sobie. zadna z tych opcji nie zaklada prawa dziecka do zycia, do urdzenia sie i
        > praw ojca do tego aby w skrajnych przypadkach mial zagwarntowane urodzenie mal
        > ucha i jego na wylacznosc bez matki. czasem warto pomyslec o innych a nie tylko
        > o wlasnych czterech literach. zupelnie nie rozumiem jak dziecko moze byc obcia
        > zeniem, ciezarem, niechciane itd.
        A ile masz dzieci?

        > na marginesie- prawo wyboru kazda kobieta i facet maja przed i w trakcie bzykan
        > ia. pozniej rodza sie juz konsekwencje swoich czynow ktore trzeba przyjac po me
        > sku na klate a nie "bo moje cialo bo bede inkubatorem". pobudka! tam jest nowe
        > zycie a nie czyjs guz, pryszcz czy tasiemiec.
        Dla Ciebie - dla innych niekoniecznie. Różne podejścia.

        > ale to tak po calosci zupelnie na marginesie, bo kogo to dzis interesuje :]
        Różnych takich.
    • zolla78 Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 11:16
      A ja się zgodzę, że trochę kobiety w ciąży się traktuje jak inkubator. Często nie wynika to ze złej woli, ale z troski, tylko że zwykle o dziecko a nie o kobietę. I często jest bardzo subtelne, choć mocno wkurzające. Ludzie czują się upoważnieni do dotykania brzucha kobiety. Zadawania pytań dotyczących przebiegu ciąży, w tym dość intymnych. W jakiej rozmowie nawet z dobrą przyjaciółką, ta wypytywałaby o to czy mam hemoroidy lub puchną mi nogi? A takie pytania słyszałam od osób, których prawie nie znam. Spotkałam się z zakazami i nakazami jedzenia czegoś lub nie. Pamiętam jak jeszcze byłam w 3-4 m-cu ciąży, prawie nie było widać i miałam buty na bardzo małym obcasie, a rzucono się na mnie, że nie wolno. Te pretensje, że mam za obcisłe spodnie czy bluzki i dziecko ściskam -a tak nie było zresztą. Ok. Ja rozumiem troskę, ale przecież jestem dorosłą, świadomą kobietą i nikt nie ma prawa mi dyktować w co się ubierać i co jeść. I jeszcze, żeby to były uwagi zwrócone, na zasadzie "Pani ..., wiem, że to pani pierwsza ciąża, zatem pozwolę sobie zauważyć, że niektórzy twierdzą, że obcasów nie powinno się nosić...." to ok. Ale to było, "jak ty możesz", "co ty wyprawiasz" itp. Albo prowadzenie samochodu w III trymestrze. Nie wolno, będzie wypadek, zrobisz dziecku krzywdę i do mojego M "nie pozwalaj jej". Jak można 33 -letniej kobiecie czegoś zabraniać, a już prowadzić jej własny samochód? I te osoby oczywiście nie wezmą pod uwagę, że bez samochodu pracować nie mogę. I jeszcze, żeby ktoś zaproponował, że będzie mnie woził, by w razie tego wypadku kierownica nie wbiła mi się w brzuch, jak mnie straszyli. Ale nie. Zakazać można, ale jak będziesz pracować, to martw się sama. Nic tylko brać to L-4, żeby zadowolić otoczenie, które tak martwi się o dziecko. O to, że bez tej pracy nie będę miała za co dziecka utrzymać, już nikt się nie martwi. Podobnie słyszę komentarze potępienia, że nie będę na całym macierzyńskim. Już dla nikogo nie jestem człowiekiem pracującym, też na dziecko, tylko matką, która powinna z dzieckiem w domu siedzieć. A tymczasem mam tak fajnie, że mogę z M podzielić się opieką nad dzieckiem. Zatem nie oddaję niemowlaka obcej osobie, ale zajmie się nim jej tata. Ale 7/10 komentarzy do tego rozwiązania jest takich, że wychodzi, że wyrodną matką jestem. Pozostałe 3 to współczujące mi, że z uwagi na kwestie finansowe nie mogę sobie w domu siedzieć z małą. Czyli wszyscy uważają, że mają prawo decydować jak powinnam żyć. Przed ciążą nikomu przez myśl nie przyszło krytykowanie przyjętego przeze mnie sposobu na życie i nikt nie czuł się upoważniony do tego by decydować czy lepsze dla mnie jest takie czy inne rozwiązanie.
      Podsumowując, jest trochę tak, że będąc w ostatnich tygodniach ciąży, mam jej dość, też z uwagi na to ciągłe komentarze jej dotyczące oraz co powinnam robić jak już się mała urodzi. Niestety z obserwacji mi wynika, że po jej urodzeniu, niewiele się zmieni, przynajmniej jeśli chodzi o najbliższą rodzinę. Ale przynajmniej znowu będę mogła buty na obcasie nosić :)
      • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 15:20
        Wiesz co, w takich sytuacjach, to chyba tylko cięta riposta wujka Staszka daje radę.:)
    • wen_yinlu Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 17:57
      Ja się czułam zupełnie zwyczajnie (poza faktem, że mój partner zwiał) - jeździłam z przyjaciółmi na ogniska, wycieczki itd. W autobusie ludzie ustępwali mi miejsca, mówiąc "niech sobie pani usiądzie", a nie "niech sobie płód usiądzie". Piłam sobie kawę w kawiarniach, kupowałam korale, nie pamiętam, żeby ktoś specjalnie zwracał uwagę na mój brzuch, może dlatego, że nie był wielki. Tylko w kolejce do rejestracji jako bezrobotna nikt mnie przepuścić nie chciał, no więc sobie stałam jak inni :)
      Nikt mi nie mówił jak mam się zachowywać, ani o czym myśleć, co jeść a czego nie. Przyjaciele troszczyli się o MNIE jak najbardziej, rodzina raczej trzymała się z daleka, wiedząc, że lubię dystans i święty spokój. Może po prostu miałam szczęście.
      • sid-the-sloth Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 20.03.11, 17:58
        > W autobusie ludzie ustępwali mi miejsca, mówiąc "niech sobie pani usiądzie", a nie "niech sobie płód usiądzie".

        :D
    • mrs.g Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 21.03.11, 11:17
      Nie ja w ciazy nie czulam sie jak inkubator, nawet chyba o mnie dbano bardzo... ale podobne dziwne i nieprzyjamne odczucie mialam w trakcie porodu. Gdzie tak naprawde gdzies mieli moja samopoczucie kobiety, jej prawa i wogole ( i nie mam tu na mysli sytuacji gdzie zagrozone jest zdrowie czy zycie dziecka)
    • lacido Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 21.03.11, 13:25
      ja to mam wrażenie, że talkie kobiety w ciąży same postrzegają się przez pryzmat brzuszka
    • jolie Re: Kobieta w ciąży czy "ciąża" w kobiecie? 21.03.11, 17:35
      Tak, doświadczyłam tego, że traktowano mnie jako inkubator (w drugiej ciąży).
      Ciąża wywołała u mnie potwornie dokuczliwą i oszpecającą alergię, której 99% lekarzy nie zamierzało leczyć "dla dobra dziecka". Gdy pytałam, jak mam żyć z takim bólem, jak wychodzić na ulicę i pracować słyszałam "musi się pani te 9 miesięcy przemęczyć", ewentualnie straszono mnie wadami cewy nerwowej/kręgosłupa/encefalopatią dziecka jako skutkiem ubocznym przyjmowania leków. Miałam również cukrzycę ciężarnych, zatem kolejną litanię negatywnych skutków owej cukrzycy słyszałam co 3 tygodnie w poradni diabetologicznej (pomijam już analizowanie szczegółowe zapisywanych poziomów glukozy i robienie dochodzenia, dlaczego miałam czelność zjeść gotowaną kukurydzę, wzbudzanie we mnie poczucia winy itd.) Generalnie koszmar i dlatego na dwójce dzieci zamierzam poprzestać. Może miałam pecha, nie wiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja