tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 08:17 Ludzie, przecież tu nie chodzi o to cholerne piwo, co się tak uczepiliście, że to nie wycieczka czy futro. Kobieta coś mówi to gościa a on ją lekceważąco poklepuje po policzku mówiąc "Już dobrze, dobrze" i robi swoje. Wg Was to naprawdę tak super rokuje? Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: buc? 25.03.11, 08:31 może nie rokuje super, ale nie jest szczególnie zasadną przyczyną do nazywania obywatela bucem. koleś zapewne chciał dobrze, w niezbyt subtelny sposób to okazał, ale absolutnie nie jest to - moim zdaniem - zachowanie haniebne. przychodzi mi na myśl masa innych pierwszorandkowych akcji, które rzeczywiście można podpiąć pod całkowity brak kultury czy szowinizm. ta taka nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 08:55 Dlatego zgadzam się z opinią, że się po prostu nie dogadali, facet bucem pewnie nie jest, ale jego zachowanie miało znamiona bucostwa:) Ono może też zareagowała histerycznie, ale tu na forum, a nie na randce. W sumie jak ja sobie przypomnę początki z moim hazbendem to też byłoby o czym pisać na forum:) Jak zwykle - wystarczyło to przegadać. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 10:39 Dziękuję za ten post, ładnie podsumowuje kwestię. Na pewno się z panem nie dogadaliśmy. Teraz wiem, że mogłam może dołożyć więcej starań w kwestiach komunikacyjnych, to znaczy jeszcze przy stoliku wydobyć z dżentelmena opinię co do rachunku, skoro sam z siebie jej nie wyraził. „Płacę za siebie, czy zostałam usłyszana?” płacę za siebie, co ty na to?” Może moje wypowiedzi wydają Ci się histeryczne, ponieważ to ważna dla mnie kwestia. Byłam w sytuacji, w której potraktowano mnie protekcjonalnie, poczułam się niekomfortowo i trudno mi było wyjaśnić to inaczej niż brakiem kultury u pana. Próbowałam dowiedzieć się od dżentelmena, dlaczego tak się zachował, ale jak życie uczy, nie z każdym można rozmawiać. Ja to potrzebuję przegadać, nie dało się z rzeczonym mężczyzną, więc rozmawiam na forum. I widzę, że można spoglądać na tę sprawe z różnych perspektyw. To trochę niweluje mój dyskomfort, ale takie traktowanie kobiety nadal uważam za niedopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 11:03 Szkoda, że go skreśliłaś, ale rozumiem, że głupio się poczułaś. Odpowiedz Link Zgłoś
jej_torebka Re: buc? 25.03.11, 10:12 dokładnie. wszystko rozbija się moim zdaniem o zachowanie podczas płacenia i tekst 'nie będziemy teraz o tym rozmawiać' (cytuję z pamięci, więc pewnie niedokładnie). mi by szczęka opadła gdybym usłyszała coś równie protekcjonalnego. może mu tak przypadkiem wyszło, bo chciał być na siłę szarmancki, ale autorka posta chyba dała mu już podczas trwania wieczoru znać, że nie tędy droga. w każdym razie, dla mnie byłby spalony. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: buc? 25.03.11, 10:24 jej_torebka napisała: > tekst 'nie będziemy teraz o tym rozmawiać' (cytuję z pamięci, więc pewnie niedokł > adnie). mi by szczęka opadła gdybym usłyszała coś równie protekcjonalnego. Ja bym się zaperzyła po kilku lata małżeństwa gdyby mąż mi tak powiedział a już po pierwszej randce?! :) > w każdym razie, dla mnie byłby spalony. A prochy rozsypane na cztery wiatry :D Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 10:37 No ja bym pewnie prochów nie rozsypała po czymś takim, sama raz na pierwszej randce DOSŁOWNIE i beż żadnego bajkopisarstwa wylałam na spodnie chłopaka litr coca-coli, więc potem już zawsze byłam bardzo wyrozumiała:) Nie omieszkałabym jednak skomentować takiego zachowania czymś w stylu "hej, maczo-menie, testosteron Ci się ulewa". Odpowiedz Link Zgłoś
jej_torebka Re: buc? 25.03.11, 10:43 > No ja bym pewnie prochów nie rozsypała po czymś takim, sama raz na pierwszej ra > ndce DOSŁOWNIE i beż żadnego bajkopisarstwa wylałam na spodnie chłopaka litr co > ca-coli, ale co, chciałaś w sposób iście filmowy ostudzić jego zapał, czy Ci się tak przypadkiem bryzgnęło? bo jak przypadkiem, to się nie liczy i możesz się czuć uprawniona do reagowania na popisy męskości. :) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 10:58 Byliśmy w jakimś multipleksie i kupiliśmy wielgaśny kubas coli. chciałam mu podać, już w czasie seansu, chwyciłam kubek "od góry" i akurat jak trzymałam go nad "męskością" mojego lubego - w ręce zostało mi samo wieczko. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: buc? 25.03.11, 10:48 :) ja jestem doskonała w takich wtopach typu wylewanie, znieważanie niechcący etc. kiedy umówiłam się na 1. randkę z obecnym, nie miałam pojęcia, gdzie mieszka i pracuje. efekt - przez kwadrans bezlitośnie nabijałam się z Nowej Huty (w której obecny mieszka od urodzenia, czyli ponad 40 lat), a później zabrałam się za ostrą krytykę pewnego przedsiębiorstwa (w którym obecny, jak ze wstydem odkryłam parę dni po fakcie, pracuje od dekady). byłam przekonana, że koleś więcej się do mnie nie odezwie :) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 10:58 I nie przerwał Ci słowotoku?! A to buc! :D Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: buc? 25.03.11, 11:12 nie. bardzo kulturalnie wysłuchał, potakując z dość ostrożnym entuzjazmem - i właśnie ta powściągliwość dała mi poniewczasie do myślenia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 11:23 Mówiąc krótko - zabawił się Twoimi uczuciami! :) Nawiasem mówiąc, jestem wielką fanką "starej" Nowej Huty. Pewnie dzięki temu, że jestem z innej części Polski, gdzie to, że Huta jest be juz nie jest takim faktem oczywistym:) Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: buc? 25.03.11, 11:52 no i tak się łobuz już czwarty rok bawi ;) co dowodziłoby słuszności stwierdzenia, że zawalone pierwsze randki dobrze wróżą... a stara Nowa Huta teraz jest jednym z moich ulubionych miejsc w Krakowie. uwielbiam tę architekturę. Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 11:56 A ja pokochałam kino Sfinks. Serio zaczynam uważać, że Ars jest przereklamowany. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: buc? 25.03.11, 10:53 Loozik. Ja na swojego męża na pierwszej randce wylałam piwo. Ale można to poczytać za wróżbę, że Jego życie ze mną będzie mlekiem i piwem opływać :D Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: buc? 25.03.11, 10:59 U mnie też to było prorocze, bo ostatecznie go olałam;) Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: buc? 25.03.11, 17:43 > Ludzie, przecież tu nie chodzi o to cholerne piwo, co się tak uczepiliście, że to nie > wycieczka czy futro. Kobieta coś mówi to gościa a on ją lekceważąco poklepuje po policzku > mówiąc "Już dobrze, dobrze" i robi swoje. Wg Was to naprawdę tak super rokuje? Nareszcie ktoś.:) Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: buc? 25.03.11, 10:54 jak dla mnie to pasujecie do siebie. oboje w lesie wychowani najwyrazniej. cywilizowani ludzie jak wychodza na drinki to kazdy przynajmniej raz placi za kolejke, calkiem normalnie bez durnych przepychanek. jak sie chce 'placic za siebie' to sie idzie do baru samemu i pije do lustra, tudziez nagabuje barmana. Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: buc? 25.03.11, 11:21 A jak nazwać tę, która wyzywa gościa od buców tylko dlatego, że za nią zapłacił? To jakbyś nazwała takiego, ktory by na przykład żądał zapłaty za wszystko? Po pierwsze-podkreślając przy każdym piwie, że to ty płacisz robiłaś to pewnie tak przesadnie, ze gość się poczuł zobowiązany do tego żeby zapłacić. Gdyby mi ktoś przy każdym piwie przypominał " ale ja płacę za siebie, ale ja płacę za siebie, ale ja płacę za siebie" to przyszło by mi do głowy,ze czeka w końcu na to, ze zaoponuję. Po drugie - na twoje pytanie "jak to?", ktore zadalałaś, jak sama napisałaś, przy barmanie -czyli przy osobie trzeciej, facet odpowiedział na nie jak najbardziej prawidłowo "nie będziemy teraz o tym rozmawiać" bo nie jest bucem co się wykłoca przy obcych, ktorych te dyskusje nie dotyczą. Wyszliście z lokalu i zalatwiliście sprawę. Po trzecie, rozumiem ze to on cie zaprosił, czyli czuł się w obowiazku zapłacić jaka osoba zapraszająca bo takie są zasady - ja zapraszam ja płacę i odwrotnie, chyba, że dialog wygląda tak: - idę na piwo - o fajnie, to idę z tobą w tej sytuacji każdy płaci za siebie i też jest ok. Po czwarte - zostaw chłopaka, niech sobie znajdzie fajną dziewczynę, ktora za miły gest nie będzie go od buców wyzywać Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 11:55 „A jak nazwać tę, która wyzywa gościa od buców tylko dlatego, że za nią zapłacił?” - wiesz, jest różnica, między wyzywaniem a nazywaniem. - Wyzwałabym go, gdybym mu tego buca rzuciła w twarz. Tutaj wyrażam opinię na forum. i nie chodzi mi o fakt płacenia, tylko przywołany wcześniej „maczyzm” objawiony nagle przy barmanie „Po pierwsze-podkreślając przy każdym piwie, że to ty płacisz robiłaś to pewnie tak przesadnie, ze gość się poczuł zobowiązany do tego żeby zapłacić. Gdyby mi ktoś przy każdym piwie przypominał " ale ja płacę za siebie, ale ja płacę za siebie, ale ja płacę za siebie" to przyszło by mi do głowy,ze czeka w końcu na to, ze zaoponuję” nie wiem, do czego się ten pan poczuł, ponieważ mnie o tym nie poinformował. Jeśli było tak, jak mówisz, i pan odniósł wrażenie, że pragnę zostać powstrzymana przez płaceniem za siebie – mógł skierować do mnie takie słowa, celem upewnienia się, że odnosi dobre wrażenie. Ale on je skierował do barmana, pomijając mnie w rozmowie (wyjąwszy to nieszczesne „nie będziemy teraz o tym rozmawiać”) „Po drugie - na twoje pytanie "jak to?", ktore zadalałaś, jak sama napisałaś, przy barmanie -czyli przy osobie trzeciej, facet odpowiedział na nie jak najbardziej prawidłowo "nie będziemy teraz o tym rozmawiać" bo nie jest bucem co się wykłoca przy obcych, ktorych te dyskusje nie dotyczą.” Wiesz, to byłoby dla mnie do przyjęcia, gdyby padły tam wcześniej słowa „chciałbym cie zaprosić, pozwól, że zapłacę za całość.” Jakieś słowa skierowane do mnie, zaproszenie. Ale on zapłacił na chama i w nieprzyjemny sposób mnie uciszył. umówiliśmy się na randkę w pubie i było dopiero do ustalenia, jak będziemy płacić, a ze to dla mnie ważna sprawa, poruszyłam ją w rozmowie trzykrotnie. Pan poczuł się do uiszczenia rachunku – dlaczego mi nie powiedział? Chciał mnie zaprosić – dlaczego tego nie zrobił? Moim zdaniem – ponieważ ma poważne braki w kulturze osobistej. Taką osobę nazywa się czasem bucem. Odpowiedz Link Zgłoś
jack20 Re: zeby cie dobrze zrozumiec.. 25.03.11, 12:08 wlasciwie dlaczego jest ci tak wazne placic za siebie bylo w tym wypadku ? czasem mezczyzni (zwlaszcza "starego wychowania") tak maja, ze czuja sie nie wiadomo dlaczego w obowiazku zaolacenia za kobiete w knajpie. czy to ma jakis podtekst ??? nie zauwazylem tego w przedstawionym przez ciebie opisie wiec nazywanie go bucem jest nie na miejscu, co zreszta wychwycily twoja kolezanka. Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: buc? 25.03.11, 13:18 krowka.bordo napisała: - wiesz, jest różnica, między wyzywaniem a nazywaniem. - Wyzwałabym go, gdybym > mu tego buca rzuciła w twarz. Tutaj wyrażam opinię na forum. acha, czyli jak potajemnie i za plecami to się nie liczy? Moim zdaniem – ponieważ ma poważne braki w kulturze osobistej. Taką osobę nazywa się czasem bucem. czyli ty masz go za buca niesłusznie a on cię za nieszkodliwą, sfrustrowaną wariatkę robiącą sceny przy ludziach Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 ale Ty się lansujesz, czy o co chodzi? 25.03.11, 11:50 jaka to jesteś wyzwolona, niezależna, i zapłacenie rachunku lub też przepuszczenie w drzwiach przez faceta odbierasz jako potwarz? > a mój towarzysz mężnie zasłania mnie swym ciałem, stając na linii wzroku barman > -ja i oznajmia : ja płacę za wszystko > zbiło mnie to z tropu, ale pytam grzecznie: jak to? > i słyszę; "nie będziemy o tym teraz rozmawiać". Zatkało mnie i pozwoliłam, aby > zapłacił. aha, a Twoim zdaniem lepiej byłoby, gdybyście rozpoczęli dyskusję przy obsłudze, albo na środku knajpy odbyłaby się wymiana rachunku na połowę pieniędzy tak? :) > Odzyskałam mowę dopiero na ulicy, gdzie oddałam mu pieniądze i oddal > iłam się. Próbowałam jeszcze zapytać, co go skłoniło do takiego zachowania, ale > nie rozumiał, o co mi chodzi. ja tez nie rozumiem, o co Tobie chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: ale Ty się lansujesz, czy o co chodzi? 25.03.11, 12:06 yoko0202 napisała: > jaka to jesteś wyzwolona, niezależna, i zapłacenie rachunku lub też przepuszcze > nie w drzwiach przez faceta odbierasz jako potwarz? Potwarzą jest dla mnie zignorowanie moich wcześniejszych słów i załatwienie sprawy „między facetami” > aha, a Twoim zdaniem lepiej byłoby, gdybyście rozpoczęli dyskusję przy obsłudze > , albo na środku knajpy odbyłaby się wymiana rachunku na połowę pieniędzy tak? > :) O wiele lepiej byłoby, gdyby pan skorzystał z trzech stworzonych przeze mnie okazji do wypowiedzi w sprawie rachunku. Gdyby powiedział „chcę za ciebie zapłacić” kiedy siedzieliśmy przy stole, randka miałaby całkiem miły przebieg. ja tez nie rozumiem, o co Tobie chodzi > O elementarny szacunek do osoby towarzyszącej na spotkaniu. o to mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: ale Ty się lansujesz, czy o co chodzi? 25.03.11, 12:23 normalnie gadaj do obrazu a obraz ma cie w dupie. a sama zaproponowalas drinka jak juz jednego skonczyliscie czy moze siedzialas jak to ciele? oczywiscie twoje zachowanie nie usprawiedliwia wsporandkowicza ale jak dla mnie to jestescie na podobnym poziomie, duzo szczescia zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ale Ty się lansujesz, czy o co chodzi? 25.03.11, 13:30 Hej, ale zobacz - dupy księżniczka po drinki nie ruszyła - więc mężczyzna już mógł latać, a ona siedziała. I to nie potwarz jest :] Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 :) 25.03.11, 13:52 krowka.bordo napisała: > Potwarzą jest dla mnie zignorowanie moich wcześniejszych słów i załatwienie sprawy „między facetami” już niemalże widzę taką sytuację z Twoim udziałem, gdy np. pójdzie Ci koło w samochodzie, a że jesteś tak nieziemsko niezależna to zabierasz się od razu do wymiany ignorując propozycje pomocy od przechodzących samców; w końcu okazuje się, że lewarek znalazłaś, zainstalowałaś, auto podniosłaś, ale nie dajesz rady odkręcić kluczem śrub; prosisz o pomoc faceta, zaznaczając, że chodzi TYLKO o wykręcenie śrub; pan się zgadza, jednak troszeczkę go ponosi i załatwia sprawę jak mężczyzna, i zanim się orientujesz w sytuacji ... masz zmienione całe koło w ciągu 60 sekund... no więc wtedy obrzucasz go inwektywami, że cham, buc, prostak, zignorował Twoje poprzednie słowa i załatwił sprawę po męsku; no normalnie taka potwarz, że strach > O wiele lepiej byłoby, gdyby pan skorzystał z trzech stworzonych przeze mnie ok > azji do wypowiedzi w sprawie rachunku. Gdyby powiedział „chcę za ciebie z > apłacić” kiedy siedzieliśmy przy stole, randka miałaby całkiem miły przeb > ieg. > O elementarny szacunek do osoby towarzyszącej na spotkaniu. o to mi chodzi. w ramach elementarnego szacunku, równouprawnienia i w ogóle, powinnaś w zwiazku z tym sama dy*mać do baru po drinki, zamiast łaskawie dać się obsługiwać. napiwek za to bieganie też przewidziałaś dla swojego towarzysza? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: :) 25.03.11, 14:06 yoko0202 napisała: > już niemalże widzę taką sytuację z Twoim udziałem, gdy np. pójdzie Ci koło w sa > mochodzie, a że jesteś tak nieziemsko niezależna to zabierasz się od razu do wy > miany ignorując propozycje pomocy od przechodzących samców; w końcu okazuje się > , że lewarek znalazłaś, zainstalowałaś, auto podniosłaś, ale nie dajesz rady od > kręcić kluczem śrub; prosisz o pomoc faceta, zaznaczając, że chodzi TYLKO o wyk > ręcenie śrub; pan się zgadza, jednak troszeczkę go ponosi i załatwia sprawę jak > mężczyzna, i zanim się orientujesz w sytuacji ... masz zmienione całe koło w c > iągu 60 sekund... no więc wtedy obrzucasz go inwektywami, że cham, buc, prostak > , zignorował Twoje poprzednie słowa i załatwił sprawę po męsku; no normalnie ta > ka potwarz, że strach Dobra wizja :D > w ramach elementarnego szacunku, równouprawnienia i w ogóle, powinnaś w zwiazku > z tym sama dy*mać do baru po drinki, zamiast łaskawie dać się obsługiwać. napi > wek za to bieganie też przewidziałaś dla swojego towarzysza? Też ją o to zapytuję :] Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 Re: :) 25.03.11, 14:26 raohszana napisał: > Też ją o to zapytuję :] no właśnie, i coś nie można się dowiedzieć o jej niezmiernie ciekawą wizję równouprawnienia Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: :) 25.03.11, 14:33 to nie jest kwestia rownouprawnienia ale elementarnych zadad dobrego wychowania. czy wychodze do knjapy z chlopakiem, czy z kolezanka, czy w jakiejkolwiek innej konfiguracji, oczywiste jest ze skoro ktos pierwszy zaproponowal drinka i drinki zorganizowal, to nastepnego proponuje i organizuje ktos inny. Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 Re: :) 25.03.11, 14:35 ja Ciebie doskonale rozumiem i popieram, ale za cholere autorki nie rozumiem, naprawdę bardzo ogromnie pragnę się dowiedzieć, o co ona się obraziła, ale może ja ograniczona jestem i dlatego nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: :) 25.03.11, 14:46 nie wiem, pogubilam sie troche. zdaje sie ze kolezanka postanowila ze jak podejda do baru to kazdy zaplacil za swoje drinki co do grosza a barman bedzie musial obsluzyc dwie osoby zamiast jednej, podczas gdy normalni ludzie pytaja ile placa i wszyscy wyciagaja kase, i tym sposobem zostaje zazwyczaj tez na napiwek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick To ja, ten buc 25.03.11, 12:23 Czasami przegladam to forum. W lekkim szoku przeczytalem ten watek. Jestem na 99,9% pewien ze ten buc to ja. Krowko.bordo, moge napisac kilka szczegolow ktore nam pomog to ustalic, ale nie widze narazie takiej potrzeby. Jak pisze, jestem przekonany po przeczytaniu historii ze to chodzilo o mnie. Zalozylem specjalnie przed chwila konto zeby odpowiedziec. Nie wiem czemu wracasz do tego teraz. Sytuacja miala miejsce jakis czas temu. Umowilismy sie prawie w centrum duzego miasta, wiec nie byla to jedyna knajpa w okolicy jak ktos sugerowal. Randka byla w ciemno, wszak umowilismy sie na pewnym portalu. Byla to dla mnie jakas nowosc, ale ok, jest to jakis tam sposob zeby powiekszyc szanse. Okazal sie slaby, ale to inna sprawa. Nie wiem czy zasluguje na wyzywanie mnie od bucow. Poszlismy do malej knajpy, zeby w spokoju pogadac "o wszystkim i o niczym" Spotkanie trwalo jakies 2 godziny, zamowilismy po 2 piwa, wszystko to sie zgadza. Bylo milo i fajnie sie rozmawialo. krowka.bordo okazal sie osoba inteligentna, a do tego ladna, rzadkie i fajne polaczenie ;) Z mojej strony moge napisac ze to byly fajnie spedzone 2 godziny. No i dochodzimy do tego strasznego momentu kiedy to wyszedl ze mnie cham. Nie pamietam kazdej sekundy, kazdego gestu. Pamietam to tak. Krowka.bordo powiedziala faktycznie "zaplace za siebie". Spoko, nie ma problemu. Knajpa malutka, zadnych kelnerow, jeden facet za barem. Podeszlismy do baru, pan rzucil powiedzmy 20 pln. Wyjalem pieniadze, podalem panu. I faktycznie pamietam Krowko, padlo cos w stylu "mialam zaplacic za siebie" No i tutaj naprawde nie pamietam co odpowiedzialem, raczej nie to co sugerujesz. Znam siebie (cale zycie). Byc moze rzucilem glupkowato "zaraz o tym pogadamy, zaraz to zalatwimy" na pewno nie powiedzialem tego tonem JA PAN I WLADCA kaze tobie babo zamknac sie i mnie sluchac. Jesli nawet TAK odpowiedzialem, powiedzialem to na luzie i spokojnie. Moze i strzelilem takiego babola, randka w ciemno, troche bylem zestresowany, nie jestem zawodowcem, nie kontroluje kazdej nanosekundy i nie analizuje zachowania w lot. Na pewno nie zaslonilem Cie calym cialem, wszak nie jestem tak ogromny. Nie przypominam sobie bym robil przy barze jakies sceny. Zaprosilem Cie na piwo, gadalo nam sie fajnie, rachunek wynosil 20 pln. Chcialem dobrze, wyszlo zle. Przeciez po wyjsciu z knajpy zatrzymalismy sie i przez 10 minut o tym gadalismy. Pytalas mnie czemu to zrobilem. I mowilem ci ze nie wiem. Ze jestem facetem wychowanym w Polsce i zadzialalem z automatu. Tak, wg swiatowych standardow jestem zacofany i nienowoczesny i wyszlo ze mnie chamstwo. Naprawde zaplacenie 20 pln za 4 piwa i fajnie spedzony czas nie bylo dla mnie problemem. Bardzo chcialas oddac mi swoja czesc, przeciez przyjalem pieniadze. Nie widzialem sensu zebysmy przy barze ciulali drobniaki zeby przypadkiem ktos nie rzucil zlotoweczki za duzo. Nie wiem czy jestem bucem czy nie jestem. Nie mi to oceniac. dziwi mnie histeryczne podejscie do tego i rozpamietywanie dwa miesiace po czasie. Nie spodobalem Ci sie, nie zaliczylem testu, nie wpadlem w oko. OK, nie ma problemu, szanuje to i wogole do tego nie wracam. Nie chcesz, wiec nie kontynuujesz tej znajomosci dluzej. Nie pamietam bym po naszej rozmowie na zwenatrz kiedy dalas mi do zrozumienia ze jestem z nizszych sfer niz ty i sporo mi brakuje, nie zaczapialem Cie i przyjalem to normalnie ;) Ale czemu nazywasz mnie bucem i na forum opisujesz o w sposob taki zeby pokazac ze ja bylem chamem. Rozumiem ze ty nie masz sobie nic do zarzucenia. Siedze w pracy, nie mam czasu pisac tutaj powiesci. Ale dzis na wlasnej skorze przekonalem sie o jednym: Jak latwo mozna pokazac sytuacje na kilka sposobow. Z osoby ktora w luznej gadce podaje barmanowi 20 pln za 4 piwka w sobotni wieczor (kiedy to on zapraszal) mozna w kilku zdaniach pokazac neandertalczyka ktory jak cham zrobil scene z placeniem. Chcial udowodnic jaki to on jest samiec alfa i zdominowac te biedna kobiete. Ech... Przy okazji to jest jakas niewytlumaczalna zagadka tego swiata. Jestem bucem, bo zaplacilem za nasze 4 piwa. W 9 przypadkach na 10, prosze, wyobrazcie sobie sytuacje ze barman mowi 20 pln a ja rzucam 10, rece w kieszenie i czekam az pani zaplaci za siebie. Kobiety, w naszym kraju tradycja miesza sie z nowoczesnoscia i naprawde, powiedzcie, jak robic, by ZAWSZE zachowac sie z twarza. Wiekszosc kobiet gdyby uslyszala "placisz za siebie a ja za siebie" napisza na tym rofum ALE BUC! Krowko.bordo. Zycze mniej cisnieniowania sie, troche samokrytyki i normalniejszego podejscia. Jestes osoba inteligentna, ale masz problemy. Atakcyjna, ale wyniosla. Masz prawo tak postepowac i ja to szanuje. Takie przedstawienie sprawy bylo w twoich bardzo wysokich standardach dosc niskie, troche mnie to dziwi. Na pewno w koncu znajdziesz swojego ksiecia na bialym koniu, ktory zawsze da Ci placic za siebie. Pozdrawiam ;))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: To ja, ten buc 25.03.11, 12:56 Jako pociechę odnotuj, że większość osób wieszała tutaj psy na autorce. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:01 Nie ma to dla mnie zadnego znaczenia. W internecie latwo sie na kogos pluje. Siedze w pracy i tak sobie mysle, jak mozna dwoma zdaniami zjechac komus opinie. Wy tak wszystko analizujecie? Ludzie, takie sytuacje miewacie sami prawie codziennie a w internecie zwyzywacie kazdego. Niech rzuca kamieniem ten kto nigdy nie byl w podobnej sytuacji. Co ma facet zrobic? Jak ZAWSZE wyjsc dobrze z twarza? Zastanawialiscie sie? Wszedzie wokolo wymaga sie od faceta zachowania sie, placenia, przepuszczanie w drzwiach... A inna szkola mowi ze rownouprawnienie i kazdy odpowiada za siebie. Jestem nowoczesna i wyluzowana osoba, ale naprawde chcialem dobrze, myslalem ze zaplacenie za piwo nie jest tak wielkim obciazeniem zeby byl to jakis problem i zobowiazanie dla dziewczyny. Co innego stawiac kogos w sytuacji drogiej wystawnej imprezy. Wtedy moze sie czuc glupio, kwota wysoka, ok, zrozumiale. Ale wyjscie w sobotni wieczor na piwko, luzna rozmowa w fajnej atmosferze i zaplacenie rachunku 20 pln? Wtedy Cie przepraszalem i teraz to tlumacze. Niezrozumienie, glupia mala wpadka, blachostka. Czemu nie wypomnisz mi ze przytrzymywalem Ci drzwi, przeciez to oznaka pogardy dla kobiet, chec dominacji. To jak przedstawiasz sytuacje w momencie placenia przy barze - zwyczajnie klamiesz. Od 2 czy 3 miesiecy zyjesz jakas malo wazna sytuacja, analizujesz to z zaangazowaniem godnym sprawy wagi panstwowej ;))) Klasyczne zagranie. Pokazujesz sprawe tak, by uzasadniala twoje oceny - ze jestem cham i buc ;)) Ok, masz prawo ;) Ale bylo inaczej. Faktycznie to nie moj poziom, masz racje... Obgadywanie kogos z kolezankami, oczernianie go w internecie bez szansy powiedzenia swojego zdania ;) Noo, za wysokie progi na moje nogi ;)) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:08 Pomyliłeś adresatki :P Nie, my tu nie analizujemy i nie zwyzywamy każdego. Teraz Ty zluzuj, bo na ślepo odpowiadać olci jakby była Twoją nieudaną randkowiczką to też nie za dobrze. Masz gratis, bez bluzga ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:35 Łał, kochana, masz u mnie jedno uratowanie du.pska:) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:43 tymczasowaola napisała: > Łał, kochana, masz u mnie jedno uratowanie du.pska:) A tam, ja nie autorka wątasa, rozliczać nie będę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 15:52 Nie, nie. Ja w pierwszym zdaniu jedynie odpowiadalem Tymczasowejoli na zdanie ze wiekszosc wieszala na autorce psy, ze mnie to nie obchodzi. No a dalej to juz cala reszta poszla, nie byla to pomylka, no offence drogie panie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
tymczasowaola Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:34 Znaczy mam nadzieję, że piszesz ogólnie, bo ja nie plułam na nikogo. Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Re: To ja, ten buc 25.03.11, 14:45 Laski, wyluzujcie, facet pewnie źle podpiał wątek (nie każdy od razu, kuma, jak to robić) , a widać przecie, że rozgarnięty jest, i wie, co do kogo chce powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 15:54 Moj blad, wybaczcie. Tymczasowaola pisala ze wiekszosc nie zgadzala sie ze zdaniem autorki watku. Ja w pierwszym zdaniu odpowiedzialem ze to olewam czy wiekszosc czy nie. A reszta to juz zwykla wypowiedz, sorki za zamieszanie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: To ja, ten buc 25.03.11, 16:46 Spoko, nie będziemy mordować. Postawisz po piwku i będziem kwita ;) Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 18:28 Mozemu JUZ ustlalic kto placi? Wolalbym wiedziec juz teraz ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: To ja, ten buc 25.03.11, 19:05 niewazny_nick napisał: > Mozemu JUZ ustlalic kto placi? Wolalbym wiedziec juz teraz ;))) Możesz płacić, ja się tam wykłócać nie będę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: To ja, ten buc 25.03.11, 17:14 Dziękuję za Twój post. co do obgadywania z koleżankami tudzież w internecie – wiesz, gdybym się dzieliła opiniami z Twoimi znajomymi, to owszem, przyznam rację, nieładnie bym się zachowała. Ale tu nie mówię o Tobie Tobie, bo Ciebie nie znam, tylko o gościu, z którym byłam na randce, a który w moim odczuciu potraktował mnie bardzo lekceważąco, co sprawiło mi dyskomfort. Sam nawiązujesz do tego, że nie ma znaczenia, co piszą wirtualne byty. tak więc nie uważam, że to źle, że założyłam ten wątek. Nasze wspomnienia o tym spotkaniu bardzo się różnią, pamiętam doskonale, że rzeczone słowa padły i zrobiły na mnie nieprzyjemne wrażenie. Rozumiem Twoje wyjaśnienia, wiem teraz, co myślałeś. Ale wtedy o tym nie wiedziałam, bo się tymi myślami ze mną nie podzieliłeś, ani słowem nie nawiązałeś do kwestii rachunku. Pytasz „kobiety” co robić, aby zawsze zachować się z twarzą. Trzeba pytać. Trzeba pamiętać, że rozmawiasz z konkretną osobą, nie „większością kobiet”. I ta osoba mówi konkretne rzeczy, na które można odpowiedzieć np. „nie widzę sensu zebysmy przy barze ciulali drobniaki zeby przypadkiem ktos nie rzucil zlotoweczki za duzo” Wszystko ok, gdybyś to powiedział, gdybyś mnie zapytał, zaprosił albo jakkolwiek ustalił ZE MNĄ sposób zapłaty. ale niestety rzekłeś przy tym barze, że nie będziemy o tym rozmawiać. I nie tylko ja odbieram to jako zignorowanie mnie, choć są to głosy mniejszości w tym wątku. Nie wiedziałam też, że w późniejszej rozmowie na ulicy „dałam Ci do zrozumienia ze jestem z niższych sfer niż ja i sporo Ci brakuje”. To jest dla mnie nowość, to na pewno mogę sobie zarzucić, bo wcale tak o Tobie nie myślę, więc przykro mi że tak to odebrałeś, bo ja krytykowałam tylko Twoje zachowanie, ale najwyraźniej nie dosyć czytelnie. Głupio się teraz czuję, kiedy wiem że czytasz ten wątek i to, że Cię tak nieładnie Cię nazwałam w tytule. zrobiłam pewnien skrót myślowy, użyłam epitetu, nie pomyślałam że czytujesz to forum i mogę Cię tym obrazić. słowa moje odnosiły się do Twojego zachowania przy barze, nie do całokształtu tego, kim jesteś. Przez te dwie godziny dałeś się poznać jako interesujący człowiek i na pewno warto Cię poznać bliżej. Dziękuję za życzenia i również życzę wszystkiego dobrego :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: To ja, ten buc 25.03.11, 17:22 jemu już jest dobrze ma cię z głowy a to plus Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: To ja, ten buc 25.03.11, 17:25 Wszystko ok, gdybyś to powiedział, gdybyś mnie zapytał, zaprosił albo jakkolwiek ustalił ZE MNĄ sposób zapłaty. ale niestety rzekłeś przy tym barze, że nie będziemy o tym rozmawiać. I nie tylko ja odbieram to jako zignorowanie mnie, choć są to głosy mniejszości w tym wątku. Temu właśnie słuzy Savoir vivre. Unikaniu niejasności i konieczności dyskutowania i ustalania niektórych spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 18:27 Hej ;) Po pierwsze, naprawde nie pamietam bym przy barze powiedzial do Ciebie cos takiego i takim tonem. Uwazam ze zwyczajnie sie przy tym upierasz. Ja mysle ze tak nie bylo, ale z gory nastawilas sie na "nie", dlatego w twojej pamieci te 5 sekund naszego spotkania uroslo do rangi zalosnego spotkania z bucem. Trzeba pytac, chwalisz mnie ze pytam co robic... Super. Szkoda ze wtedy nie bylas taka otwarta na wymiane zdania i wyjasnienia. Moze jednak wiekszosc ma racje, nie byla to kolacja za kilka stow, drogie futro czy samochod. 20 pln za piwo ktore podalem barmanowi, a ty na zewnatrz oddalas mi 10. 3 miesiac drazysz ten problem? Ok, niech Ci bedzie ze jestem buc. Inne 9 dziewczyn w tej sytuacji napisaloby post na forum "buc - zal mu bylo 10 zlotych na 2 piwa! Cham!" Blachostka urosla Ci do rangi problemu ktory trwa juz kwartal. Zazdroszcze braku innych zmartwien. Stanelismy na srodku chodnika po wyjsciu z knajpy. Wysluchalem 5 minutowego kazania o szowinizmie, braku taktu. Co kilkanascie sekund chcialem wytlumaczyc zaczynaj "przepraszam, ale..." Nie udalo sie. I ta dziewczyna z randki, na srodku chodnika pokazal mi ze jestem leszczem, nie znam elementarnych zasad, nie dorastam jej prawdopodnie do piet. Do tego stopnia ze lekko zazenowany chcialem jeszcze ratowac sytuacje wesola propozycja podwiezienia lub odprowadzenie. I mimo tego ze szlismy w jednym kierunku, nie pozwolilas mi ;) Zlalas mnie totalnie i te kilkadziesiat metrow wracalismy osobno. Przepraszam Cie, skoro moja osoba chama ma byc poddawana weryfikacji polowy polskiego internetu to ja chce napisac moja wersje. Nie bylo tak? No to ja jestem buc spod baru, a kto byl na ulicy? Ja pisalem zes inteligentna i atrakcyjna. Napisalas (zapewne z grzecznosci) ze jestem interesujacy i warto mnie poznac. Czemu nigdy sie nie odwzwalem, skoro jestesmy tacy fajni, hm? czemu 3 miesiace po czasie, popijajac w pracy kawke czytam o sobie epitety, chociaz w moim mniemaniu nie do konca na nie zasluzylem. A nawet jesli w Twoim mniemaniu zasluzylem, to mi to powiedzialas. Musza to wiedziec kolezanki i pol polski? Uwazam ze pewne sprawy zostaja miedzy osobami zainteresowanymi, to zwykla grzecznosc. Nie przejmuj sie ze to czytam i sie nie krepuj. Przypadek, pech, moglem na to nie trafic ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: To ja, ten buc 25.03.11, 19:19 Pamiętam słowa przy barze, one tam padły. Nie byłam uprzedzona do Ciebie, przecież pierwsza do Ciebie napisałam i bardzo chciałam Cię poznać. pamiętam, bo wprawiły mnie w szok, bo nie zetknęłam się z czymś takim jeszcze. W rozmowie na ulicy padły pytania, może odebrałeś je jako kazanie. byłam bardzo zdziwiona i naprawdę zależało mi na poznaniu odpowiedzi, dlatego byłam otwarta na wymiane zdań i wyjaśnienia. Sytuacja zrobiła się napięta, pamiętam że nie rozumiałeś o co pytam, oraz rzuciłeś wściekłym toniem „przepraszam”. To nie zachęcało do dalszej rozmowy, więc się pożegnałam. Mówisz – olałam. Jak chcesz. Pytanie – piszesz, że chwalę Cię ze pytasz co robić? W który miejscu niby chwalę? Zdaje się, że znowu komunikacja zawodzi. Bo ja przecież krytykuję, że nie pytasz. Nie chodzi o to, że chciałeś postawić mi piwo ani o to, że ja sama chciałam kupić sobie piwo. Chodzi o zignorowanie mnie i postawienie w niezręcznej sytuacji. Mówisz, że 9 na 10 dziewczyn by inaczej zareagowało. Bardzo prawdopodobne. Ale byłeś tam ze mną i podjąłeś decyzję za mnie, w dodatku mnie uciszając mnie niegrzecznie. Jeśli nie pamiętasz, co mówiłeś, nie wracajmy do tego. Oby kolejne randki były bardziej udane. Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: To ja, ten buc 25.03.11, 18:00 O kurcze, świat i internet jest mały.:) Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: To ja, ten buc 25.03.11, 18:30 Glupio nie? Totalny szok. Popijam kawe, klikam sobie po sieci, bach, jak nic czytam o sobie! uuuuu, no to buc jestem, teraz to juz wie caly swiat :/ Bywa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: To ja, ten buc 25.03.11, 18:31 Eee tam, z nazwiska Cie nie wymieniono.:) Z Twojej perspektywy rzeczywiście wygląda to inaczej, a jak było w rzeczywistości, to obiektywnie może ocenić chyba tylko barman.;) Odpowiedz Link Zgłoś
lonely.stoner Re: buc? 25.03.11, 12:36 nie chce mi sie czytac reszty wszytkich komentarzy, ale widac po nich ze Polki sa tak wychowane zeby zawsze byc grzeczna- nawet keidy twoj instynkt mowi ze cos nie gra, jak wlasnie w opisanej sytuacji. Malo kto w ogole zworicl uwage na to ze facet sie zachowal jak burak i zignorowal zyczenie dziewczyny, nie pozwolil jej samostanowic o sobie kiedy wyraznie mu pokazala ze chce zaplacic. kobiety czesto ignoruja takei wyrazne sygnaly ktore im facet wysyla wlasnie juz na pierwszym spotkaniu- bo sa nauczone w naszej kuluturze (jak widac po mnostwie komentarzy) ze taki zabieg ze storny mezczyzny to norma i jej jako kobiecie wypada zamknac jedynie piekna buzke i sie dostosowac, bo to tez w koncu forma zalotow. A pozniej sie dziwia jak po paru miesiacach takie zachowania eskaluja- bo skoro facet na pierwszym spotkaniu jawnie ignoruje laske, pokazuje jej ze on jako facet ma byc strona aktywna za wszelka cene, to znak ze potem bedzie tak samo. I potem sie pojawiaja watki typu ze facet mnein ie szanuje, jest zazdrosny o moje kolezanki/hobby, nie pozwala mi isc samej na imprezie. Jakby kobiety w Polsce byly madrzejsze i bardziej szanowaly siebie sama a nie to co ludzie powiedza to by wiedzialy ze takie zachowanie jest niedopuszczalne. No ale ja sobie a zycie sobie, moze za 100 lat sie cos zmieni. Poki co blizej nam mentalnie w kwesti rownouprawnienia do talibow niz innych cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 13:33 To wg. Ciebie o wszystko trzeba robić aferę i koniecznie Cary wyciągać? Odpowiedz Link Zgłoś
niebo.nad.berlinem Re: buc? 25.03.11, 12:56 Kurcze dziewczyno, życzę Ci trochę luzu. Bałabym się być Twoją koleżanką, bo a nuż gdzieś w necie okazałoby się, że gdzieś się wpraszam, rozmawiam z Tobą, chociaż siedzisz na uboczu (to chyba widać, że nie chcesz z nikim gadać) albo odmawiam czegoś czy tam coś. I jestem chamicą. OMG. Rozumiem, że to ważna dla Ciebie sprawa, żeby za siebie zapłacić. Ale nie jest to chyba aż taka sprawa, żeby być może zestresowanego pierwszą randka chłopaka, wychowanego w patriarchalnym społeczeństwie, gdzie pewne rzeczy "wypada", nazywać w taki sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 13:24 Niezależność u kobiety to ja szanuję, ale histeryczka w opakowaniu "Kobieta wyzwolona" jest dla mnie totalnie niestrawna. Do tego - jeśli to było 2 miesiace temu, a ona dzis jeszcze sie podnieca, to widzę u autorki wątku bardzo wyraźne symptomy zaburzeń psychicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 13:33 Bo takowym objawem jest jej kompletna niezdolność do oceny wagi (lub "niewagi") sytuacji, skutkująca histerią. Tfu. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 14:03 To bylo zima, Nie wiem nawet czy nie jeszcze w grudniu. Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 14:25 A do tego - co też przemawia za moją teorią o "psychiczności" - ciekawa jest u tej kobiety całkowita odporność na wszelkie logiczne argumenty (forumowiczów). To typowe u takich osób - sfiksowanie na "ja": ja czułam, ja uważam, ja tak myślę. No, za tym idzie totalny brak empatii, co chyba widzać w kazdym wpisie autorki. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 16:53 Rozmawiamy tutaj o konkretnej sytuacji, w której odniosłam konkretne wrażenie i jestem ciekawa wrażeń innych osób. To nie jakaś sprawa, którą można ustalić na drodze logicznego rozumowania. Albowiem jeśli chce mi się pić, to znaczy, że odczuwam pragnienie. Niezależnie od czyjegokolwiek zdania w tej kwestii. Co nie oznacza, że nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś w danej sytuacji pragnienia nie odczuwa. O to mi poniekąd chodziło: zobaczyć, czy i jak bardzo różnię się od innych. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 16:56 krowka.bordo napisała: > Rozmawiamy tutaj o konkretnej sytuacji, w której odniosłam konkretne wrażenie i > jestem ciekawa wrażeń innych osób. To nie jakaś sprawa, którą można ustalić na > drodze logicznego rozumowania. Albowiem jeśli chce mi się pić, to znaczy, że o > dczuwam pragnienie. Niezależnie od czyjegokolwiek zdania w tej kwestii. > Co nie oznacza, że nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś w danej sytuacji pragn > ienia nie odczuwa. O to mi poniekąd chodziło: zobaczyć, czy i jak bardzo różnię > się od innych. Tak, tak, jesteś wyjątkowa. Go on, please. Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Re: Objawy choroby psychicznej ma ta kobieta!!! 25.03.11, 18:14 krowka.bordo napisała: > Rozmawiamy tutaj o konkretnej sytuacji, w której odniosłam konkretne wrażenie i > jestem ciekawa wrażeń innych osób. To nie jakaś sprawa, którą można ustalić na > drodze logicznego rozumowania. Masz się za nie wiadomo jak inteligentną, a właśnie tej logiki (m.in.) bardzo ci brakuje. Dlaczego? Bo nikt na forum nie twierdził, że ty odczuwałaś cokolwiek innego, niż tu napisałaś. Dyskusja była o tym, że twoja późniejsza reakcja była całkowicie nieadekwatna do incydentu. A empatia (czyli zrozumienie drugiego człowieka) polega na tym, że się to wciela w życie, a nie w teorii pierniczy, iż sie to potrafi zrobić. Jest w twojej postawie coś straszliwie odstręczającego. Żal mi czasu na dyskusję z taką osobą, wyłączam się. Odpowiedz Link Zgłoś
colour_of_magic Re: buc? 25.03.11, 16:57 Facet wczuł się w rolę, ty zrobiłaś z siebie idiotkę. Już te teksty, po jego pytaniu, co pijesz "zapłacę za siebie" są dziwne. Chyba za bardzo chcesz zaznaczyć niezależność. Zresztą to dla mnie brak kultury i z jego i z Twojej strony. Facet chce płacić? Niech płaci, kto robi awanturę o 20 zł???Uśmiechnąć się i powiedzieć, ok, skoro nalegasz proszę. Zamieszczanie tego na forum to też nieporozumienie. Oczekiwałaś pewnie pochwał, że płacisz za siebie zawsze i wszędzie :-D Odpowiedz Link Zgłoś
colour_of_magic Re: buc? 25.03.11, 17:28 A przepraszam, po przeczytaniu historii Pana, zwracam honor. Jeżeli rzucił to na luzie, a nie tak, jak przedstawiłaś, to brakiem kultury tylko ty się wykazałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: buc? 25.03.11, 17:36 Jestem zaskoczona, że ludzie aż tak rzucili się na Ciebie. Moim zdaniem podkreślenie przy każdym zamówieniu "zapłacę za siebie" było niepotrzebne, należało to powiedzieć kiedy się zbieraliście i przyszło do płacenia, lub po prostu wyciągnąć portfel. Rozumem Cię, bo sama jestem zwolenniczką koncepcji, gdzie każdy płaci za siebie (poza sytuacjami, gdy ludzie są na tyle blisko, że who cares, czy ewidentnymi typu "zapraszam cię do/na...") i zasada, że na pierwszym spotkaniu płaci facet - yyy...? Z drugiej strony, gdy trafię na uparty egzemplarz, który nie przyjmuje do wiadomości mojego podejścia, to olewam temat i pozwalam mu płacić - nie traktuję tego ambicjonalnie i nie będę panu radości odbierać. Natomiast zupełnie czym innym jest traktowanie z góry i protekcjonalno-rozkazujący tekst "nie będziemy teraz o tym rozmawiać". I jeśli rzeczywiście był takiż w wymowie, to nie zawracałabym sobie głowy dyskusją z panem, tylko odwróciła się i wyszła, uprzednio mówiąc, że chyba nie jest nam po drodze/nie podoba mi się takie traktowanie/zostawiłam włączone żelazko. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 17:39 Sidu, no ale dyskusje przy barmanie? Zlituj się, facetowi chodziło o to, że nie będą się przy nim wykłócać, a dalej. W końcu i tak on jej ustąpił, wziął te pieniądze i nie kontynuuował wątku. To ona robi problem - bo nie umie się zachować. Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: buc? 25.03.11, 17:47 Ten barman jest tu nadspodziewanie ważną postacią, przychylam się do teorii o lansie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 19:06 sid-the-sloth napisała: > Ten barman jest tu nadspodziewanie ważną postacią, przychylam się do teorii o l > ansie. A komu mieli płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 27.03.11, 18:33 sid-the-sloth napisała: > Księdzu na tacę. Zakładam, że mają jakiś abonament i nie zaniedbują, tej najważniejszej przecież, płatności! Każde osobno, oczywiście, a nie się wykpić, że raz i za oboje! Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 17:50 Piszesz o mnie „dziecko, księżniczka”, oraz zarzucasz mi, że nie umiem się zachować. protekcjonalne traktowanie rozmówcy jest wg Ciebie wyznacznikiem kultury? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 19:07 Już Ty mnie tutaj kultury nie ucz. Powiedz w końcu - dlaczego on biegał po drinki, a nie Ty się rzuciłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 19:23 krowka.bordo napisała: > ja Ciebie pierwsza zapytałam :) Moją odpowiedź dostałaś. A teraz sama sobie pokazałaś, na ile Cię stać i co właściwie wiesz o kulturze. Ponowię - dlaczego tylko on chodził po piwo? P.s: Sprawdź od której godziny zapytuję o sprawę chodzenia po napitek i będziesz po swojemu, nieco piaskownicowemu, wiedziała, kto zadał pytanie pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 19:34 Wiesz co, nie wiedziałam, że pytasz poważnie, wzięłam to za ironiczne pytanie retoryczne. Pytasz mnie, dlaczego tylko on chodził po piwo. Ponieważ to zaproponował, a ja się zgodziłam. Wiesz, ja pokazuję na co mnie stać od początku tego wątku. W obliczu inwektyw, którymi mnie obrzucono, rozmawiam ze wszystkimi uprzejmie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 19:35 krowka.bordo napisała: > Wiesz co, nie wiedziałam, że pytasz poważnie, wzięłam to za ironiczne pytanie r > etoryczne. A do chłopaka masz pretensje, że wziął coś za inne niż było? > Pytasz mnie, dlaczego tylko on chodził po piwo. Ponieważ to zaproponował, a ja > się zgodziłam. A czy on się zgodził na to, że Ty płacisz za siebie? > Wiesz, ja pokazuję na co mnie stać od początku tego wątku. W obliczu inwektyw, > którymi mnie obrzucono, rozmawiam ze wszystkimi uprzejmie. Inwektyw? Od inwektyw i nazywania kogoś bucem zaczęłaś, moja droga niezwykła i pokrzywdzona, TY. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 19:52 zamawiając piwo zaznaczyłam, że zapłacę za siebie. on się z tym nie zgodził, ale mnie nie poinformował o tej niezgodzie, tylko milczał. wyżej przedstawił powody, dla których chciał uiścić rachunek, ale wtedy na moje słowa o płaceniu nie rzekł nic. inwektywa z mojej strony padła na forum jedna, bez zamiaru obrażenia człowieka. Sprawa już z dżentelmenem wyjaśniona. wypowiedział się wyżej, żebym pisała, co chcę na jego temat. Dla porządku: nie uważam, że człowiek jest bucem, uważam, że się bucowato zachował. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 19:58 krowka.bordo napisała: > zamawiając piwo zaznaczyłam, że zapłacę za siebie. on się z tym nie zgodził, al > e mnie nie poinformował o tej niezgodzie, tylko milczał. wyżej przedstawił powo > dy, dla których chciał uiścić rachunek, ale wtedy na moje słowa o płaceniu nie > rzekł nic. Natomiast rzekł finalnie, co Ci się nie spodobało. As I said - co rusz to wyszukujesz opcji, żeby się wybielić, a jego pogrążyć. Nie zgodził się na to przy płaceniu, przeniósł rozmowę na później - co, oczywiście Ci się nie spodobało, bo wspomniane wyżej parunastominutowe dyskusje wolałabyś uskuteczniać przed czekającą na zapłatę osobą. > inwektywa z mojej strony padła na forum jedna, bez zamiaru obrażenia człowieka. > Sprawa już z dżentelmenem wyjaśniona. wypowiedział się wyżej, żebym pisała, co > chcę na jego temat. A-ha, więc inwektyw używasz bez zamiaru obrażania. Ciekawość, ciekawość... > Dla porządku: nie uważam, że człowiek jest bucem, uważam, że się bucowato zacho > wał. Ty zachowałaś się równie bucowato. Case closed? Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 20:08 A skąd, wolałabym je uskuteczniać przy stoliku i dwukrotnie do tego tematu nawiązywałam. Nie wiem, jakie opcje masz na myśli, przebieg spotkania jest opisany w pierwszym poście. Słowa jakie tam padły, też. żebym dobrze zrozumiała: Twoim zdaniem osoba, która słyszy słowa "nie będziemy o tym teraz rozmawiać" w sytuacji społecznej, z zaskoczeniem pyta "jak to?" i objawia tym samym braki w kulturze osobistej? czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: buc? 25.03.11, 20:27 krowka.bordo napisała: > A skąd, wolałabym je uskuteczniać przy stoliku i dwukrotnie do tego tematu nawi > ązywałam. Jak siedział obok czy rzuciłaś za nim jak już wstawał i szedł? Dziwne, taka zdecydowana, a jednak nie mogła tego dalej pociągnąć jak siedział i dojść do czegoś. > Nie wiem, jakie opcje masz na myśli, przebieg spotkania jest opisany w pierwszy > m poście. Słowa jakie tam padły, też. Różne opcje - co raz, to odrobinę zmieniałaś. > żebym dobrze zrozumiała: Twoim zdaniem osoba, która słyszy słowa "nie będziemy > o tym teraz rozmawiać" w sytuacji społecznej, z zaskoczeniem pyta "jak to?" i o > bjawia tym samym braki w kulturze osobistej? czy tak? Tak, w opisanej sytuacji dokładnie tak. Nie uskuteczniam rozmów o czymkolwiek w sytuacji, w której ktoś czeka na zapłatę czy coś innego, co może szybko dostać. Płacę/daję - zwalniam osobę trzecią z uczestnictwa w moich dyskusjach; i wtedy sobie omawiam co i jak. Zwłaszcza taką głupotę jak płacenie - jeśli mam chęć za siebie zapłacić to zwyczajnie oddaję i już, wyłuszczając swoje stanowisko na osobności. Nie uczono Cię, że sprawy między sobą załatwia się później? Jedyne co się liczy to pokazanie już, teraz, zaraz niezależności? Oddanie pieniędzy później i spokojna rozmowa nie mogły poczekać, bo nie było już, teraz, zaraz po Twojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 20:45 z tym, że nie uskuteczniałam żadnych rozmów przy barze, zamknęłam grzecznie buzię, kiedy dżentelmen polecił i otworzyłam dopiero na ulicy, czyli załatwiłam sprawę później. mało inteligentne pytanie „jak to” nie służyło pokazaniu niezależności, było spontanicznym przejawem zaskoczenia. Nic się tam nie odbyło na teraz, zaraz, a tym bardziej po mojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 20:53 krowka.bordo napisała: > z tym, że nie uskuteczniałam żadnych rozmów przy barze, zamknęłam grzecznie buz > ię, kiedy dżentelmen polecił i otworzyłam dopiero na ulicy, czyli załatwiłam sp > rawę później. mało inteligentne pytanie „jak to” nie służyło pokaza > niu niezależności, było spontanicznym przejawem zaskoczenia. Nic się tam nie od > było na teraz, zaraz, a tym bardziej po mojemu. I dlatego masz pretensje - bo on Cię tak zaskoczył swoją stanowczością, że nie miałaś możliwości wszcząć dyskusji. Nie rozumiem - dałaś mu pieniądze, przyjął, wyszłaś na swoje - to o co jeszcze chodziło? Wyszło na Twoje, facet przyjął Twoją wersję, uszanował - ale z opóźnieniem, bo przecież winien od razu. I to jest problem - nieważne, że ktoś może nie zrozumieć, nie jest jasnowidzem. Nie - Ty mu nie wyjaśnisz dopóki nie dojdzie do sytuacji zapalnej i wtedy też to on ma być bucem, nie Ty. My advice? Nie każ ludziom czytać w myślach i od razu i dogłębnie przedstawiaj swoje stanowisko w rozmowie prywatnej. Unikniesz wielu nieprzyjemnych sytuacji, zwłaszcza jeśli wprost zapytasz, czy ktoś rozumie o co Ci chodzi, a nie założysz, że owszem i potem będziesz wielce obrażona i oskarżysz o bucostwo. Tak, takie podejście działa. P.s: Nie wiem jak wyglądają Twoje relacje, ale zwykle lżejsze podejście do takich pierdół jak drobne kwoty pieniężne, się przydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 21:17 Coś się uwzięłaś na autorkę. Generalnie wszystko przez nią, najpierw postanowiła płacić za siebie, później obstawała przy swoim, a na koniec założyła watek na forum. Szczyt bezczelności. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 21:19 ap_u napisała: > Coś się uwzięłaś na autorkę. Generalnie wszystko przez nią, najpierw postanowił > a płacić za siebie, później obstawała przy swoim, a na koniec założyła watek na > forum. Szczyt bezczelności. Coś nie umiesz czytać tego, co napisane, tylko sobie wystawiasz co ja i na kogo się uwzinam. Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 21:27 może powinnaś "dogłębniej przedstawiać swoje stanowisko" skoro spotykasz się z niezrozumieniem? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 21:59 ap_u napisała: > może powinnaś "dogłębniej przedstawiać swoje stanowisko" skoro spotykasz się z > niezrozumieniem? Której części nie rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:31 Nie rozumiem tej zaciętości żeby udowodnić autorce, że jest niekulturalna, agresywna, nie umie się komunikować, jest małostkowa, niekonsekwentna, kręci, koloryzuje a w ogóle to nic nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:39 ap_u napisała: > Nie rozumiem tej zaciętości żeby udowodnić autorce, że jest niekulturalna, agre > sywna, nie umie się komunikować, jest małostkowa, niekonsekwentna, kręci, kolor > yzuje a w ogóle to nic nie rozumie. Nie musisz rozumieć tego, czego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 21:36 "on Cię tak zaskoczył swoją stanowczością, że nie miałaś możliwości wszcząć dyskusji. " - miałam możliwość, ale z niej nie skorzystałam, bo nie chciałam się kłócić przy barmanie. Ale dokonując takiego wyboru milczałam, kiedy pan regulował nasze wspólne sprawy tak, jak sobie wymyślił. Trochę na tym ucierpiała moja godność własna. "My advice? Nie każ ludziom czytać w myślach i od razu i dogłębnie przedstawiaj swoje stanowisko w rozmowie prywatnej. Unikniesz wielu nieprzyjemnych sytuacji, zwłaszcza jeśli wprost zapytasz, czy ktoś rozumie o co Ci chodzi, a nie założysz, że owszem i potem będziesz wielce obrażona i oskarżysz o bucostwo. Tak, takie podejście działa. " -tylko jak to zrobić? jak zapytać na randce, czy facet zrozumiał moje słowa. po każdym zamówieniu pytać, czy pan jest świadom, co znaczą słowa "płacę za siebie" i czy powinnam doprecyzować temat? Jak dogłębnie powinnam się upewniać, że jestem rozumiana, aby nie wywoływać potencjalnie nieprzyjemnych sytuacji? "P.s: Nie wiem jak wyglądają Twoje relacje, ale zwykle lżejsze podejście do takich pierdół jak drobne kwoty pieniężne, się przydaje." - w ogóle nie chodzi mi o pieniądze. To były tak drobne kwoty, że nie czułabym się zobowiązana względem pana, gdyby mnie zaprosił. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:05 krowka.bordo napisała: > - miałam możliwość, ale z niej nie skorzystałam, bo nie chciałam się kłócić prz > y barmanie. > Ale dokonując takiego wyboru milczałam, kiedy pan regulował nasze wspólne spraw > y tak, jak sobie wymyślił. Trochę na tym ucierpiała moja godność własna. "i słyszę; "nie będziemy o tym teraz rozmawiać". Zatkało mnie i pozwoliłam, aby zapłacił. Odzyskałam mowę dopiero na ulicy, gdzie oddałam mu pieniądze i oddaliłam się. Próbowałam jeszcze zapytać, co go skłoniło do takiego zachowania, ale nie rozumiał, o co mi chodzi. " Zapominasz, co sama pisałaś? Czyżby "zatkało mnie" i "odzyskałam mowę" nie były użyte w znaczeniu "odebrało mi mowę" wiadomym tekstem? > -tylko jak to zrobić? jak zapytać na randce, czy facet zrozumiał moje słowa. po > każdym zamówieniu pytać, czy pan jest świadom, co znaczą słowa "płacę za siebi > e" i czy powinnam doprecyzować temat? Jak dogłębnie powinnam się upewniać, że j > estem rozumiana, aby nie wywoływać potencjalnie nieprzyjemnych sytuacji? Normalnie - siedzi Józio naprzeciw Ciebie i "Józiu, ja zapłacę za siebie i nie podlega to dyskusji. Nie życzę sobie żebyś próbował płacić za mnie, bo wolę zrobić to sama. Uszanuj moją wolę. Rozumiemy się?" Masz problemy z wystawianiem swoich racji? > - w ogóle nie chodzi mi o pieniądze. To były tak drobne kwoty, że nie czułabym > się zobowiązana względem pana, gdyby mnie zaprosił. A o co zatem chodzi, skoro i tak wyszło na Twoje? Bo nie wyszło na Twoje od razu? To także nie jest powód do takiego aż ekscytowania się sprawą. To było, moja droga, NIEPOROZUMIENIE, a Ty robisz z tego detonację Cara na wielomilionowym miastem. Gdyby facet zrobił to złośliwie bądź był recydywistą w tej materii - możliwe, ale to było pierwsze i jedyne nieporozumienie, zresztą stanęło na Twoim. Case closed. Zluzuj - a nie podniecaj się tak swoją osobą i własną niezależnością i dumą, której byle pierdoła może zagrozić. Stalowe nerwy i spokój - to Cię zawsze uratuje. Zbędne podniecanie się sytuacją i atak na drugą osobę - nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:35 „Zapominasz, co sama pisałaś? Czyżby "zatkało mnie" i "odzyskałam mowę" nie były użyte w znaczeniu "odebrało mi mowę" wiadomym tekstem?” Było, oczywiście. Po wiadomym tekście odebrało mi mowę, ale na chwilkę, mowa przecież podlega woli. Mogłam się wypowiedzieć przy barze, nie dać się uciszyć i rozmawiać właśnie teraz, zaraz i po mojemu. Zwłaszcza w sytuacji, gdyby rozmówca nie przedstawił swego stanowiska wystarczająco dogłębnie i nie upewnił się, że rozumiem, co znaczy ‘porozmawiamy później’. Jak nie rozumiem, to zgodnie z przedstawionymi tu zasadami kindersztuby mogę rozpocząć rozmowę od razu! „Józiu, ja zapłacę za siebie i nie podlega to dyskusji. Nie życzę sobie żebyś próbował płacić za mnie, bo wolę zrobić to sama. Uszanuj moją wolę. Rozumiemy się?" jeśli tak powiem do mężczyzny na randce, nie wyjdę na histeryczną wariatkę robiącą aferę? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:45 krowka.bordo napisała: > Było, oczywiście. Po wiadomym tekście odebrało mi mowę, ale na chwilkę, mowa pr > zecież podlega woli. Mogłam się wypowiedzieć przy barze, nie dać się uciszyć i > rozmawiać właśnie teraz, zaraz i po mojemu. Zwłaszcza w sytuacji, gdyby rozmówc > a nie przedstawił swego stanowiska wystarczająco dogłębnie i nie upewnił się, ż > e rozumiem, co znaczy ‘porozmawiamy później’. Jak nie rozumiem, to > zgodnie z przedstawionymi tu zasadami kindersztuby mogę rozpocząć rozmowę od ra > zu! "i słyszę; "nie będziemy o tym teraz rozmawiać". Zatkało mnie i pozwoliłam, aby zapłacił. Odzyskałam mowę dopiero na ulicy, gdzie oddałam mu pieniądze i oddaliłam się. Próbowałam jeszcze zapytać, co go skłoniło do takiego zachowania, ale nie rozumiał, o co mi chodzi. " Nie pamiętasz co piszesz? Dlatego mówię, że zmieniasz wersję. Tak, to jest cytat z Twojej wypowiedzi. Próbujesz się rozpaczliwie bronić i krzywo ironizować. Nie wychodzi Ci za bardzo. Rozmowę mogłaś zacząć zaraz po zapłaceniu - nie wiesz, że jak się jest zajętym interakcją z drugim człowiekiem, to zwykle "później" oznacza "po zakończeniu wzmiankowanej"? Próbujesz ironizować w materii, w które wynika, że nie rozumiesz podstawowych pojęć i przyjętych zasad - vide "wytłumaczyć co znaczy później", podczas gdy to TY masz problemy z wyrażeniem jasno, dokładnie i w odpowiednim momencie swojego stanowiska. Czyli ustalić - wiesz, co znaczy ustalić, czy też zalinkować definicję? - co i jak z płaceniem. Tak, wiem, że nie odpuścisz i uważasz, iż absolutnie zrobiłaś dobrze i poprawnie. Nie potrafisz przyjąć krytyki, bo uważasz, że zrobiłaś dobrze - więc po co w ogóle wątek? > jeśli tak powiem do mężczyzny na randce, nie wyjdę na histeryczną wariatkę rob > iącą aferę? Nie, nie wyjdziesz. Jasne postawienie sprawy to nie histeria. Na czepliwą babę wychodzisz kiedy zachowujesz się tak, jak w opisywanym w starterze przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 23:13 Jeśli mężczyzna nie zrozumiał, znaczy że kobieta ma problem z wyrażaniem się dosyć jasno, dokładnie i w odpowiednim momencie – czy tak? Mogłam jednak rozpocząć rozmowę zaraz po zapłaceniu? Znaczy kiedy jeszcze staliśmy przy barze? Czy tak? Nie oznacza to robienie afery? Nie zmieniam wersji, pod wpływem dyskusji widzę nowe rozwiązania, jakie tam można było zastosować. Można było coś powiedzieć, a nie stać bez słowa. „Nie potrafisz przyjąć krytyki, bo uważasz, że zrobiłaś dobrze - więc po co w ogóle wątek?” To mam osobistą prośbę. Poproszę o odpowiedź, co zrobiłam źle. Jak powinnam się zachować, żeby było dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 23:24 krowka.bordo napisała: > Jeśli mężczyzna nie zrozumiał, znaczy że kobieta ma problem z wyrażaniem się do > syć jasno, dokładnie i w odpowiednim momencie – czy tak? Nie. W opisanej sytuacji nie wyraziłaś się dostatecznie jasno. > Mogłam jednak rozpocząć rozmowę zaraz po zapłaceniu? Znaczy kiedy jeszcze stali > śmy przy barze? Czy tak? Nie oznacza to robienie afery? Nie mogłaś, bo Cię ponoć zatkało. Mogłaś rozpocząć rozmowę jak tylko oboje nie byliście zaangażowani w żadną akcję, zwłaszcza z osobą trzecią. Najlepiej jednak robi się to na osobności i w spokojnej atmosferze. > Nie zmieniam wersji, pod wpływem dyskusji widzę nowe rozwiązania, jakie tam moż > na było zastosować. Można było coś powiedzieć, a nie stać bez słowa. Taaak? Ponoć Cię zatkało? Wiesz co - darujmy sobie, naprawdę. Wywijasz kota ogonem aby tylko wyszło na Twoje. > To mam osobistą prośbę. Poproszę o odpowiedź, co zrobiłam źle. Jak powinnam si > ę zachować, żeby było dobrze? Wyłożywszy nie raz, ale dobrze. Jasne postawienie sprawy przy stoliku. Bez cyrku przy płaceniu. Wyjaśnienie sprawy i przekazanie pieniędzy na zewnątrz - to jak najbardziej ok by było. Zrozumienie, że przesunięcie rozmowy na później, próba, choć nieudana, bycia miłym i zapłacenia - to nie jest wielki atak na Ciebie i sporą przesadą jest stwierdzać, że facet Cię nie szanuje. Nieporozumienie to było, nie atak. Naucz się żyć z tym, że nieporozumienia się zdarzają i trzeba je przyjąć spokojnie, a nie ekscytować się, że ktoś chce na Cię nastawać. Tak, facet przefajnował z byciem miłym. Zdarza się. Ty przefajnowałaś z zachowaniem. Zdarza się. Get over it, Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 23:47 ok., czyli moje błędy to: - niejasne przekazanie informacji, że chcę za siebie zapłacić - robienie cyrku przy płaceniu (kłopotliwe pytanie „jak to”) Że nieporozumienie, to wiadomo, bo pan w obszernym poście przedstawił swoje motywy, inne niż mu przypisałam w chwili, kiedy to się działo. Niepowodzenia się zdarzają, ale można się w wielu aspektach doskonalić. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 23:53 krowka.bordo napisała: > ok., czyli moje błędy to: > - niejasne przekazanie informacji, że chcę za siebie zapłacić Tak. Takie rzeczy lepiej ustalić i z informacją zwrotną o przyjęciu do wiadomości. Zaoszczędza to wielu problemów później. > - robienie cyrku przy płaceniu (kłopotliwe pytanie „jak to”) Nie chodzi w ogóle o pytanie takie czy inne, tylko w ogóle o zaczynanie przy płaceniu - dyskusje wszelkie lepiej jednak uskuteczniać po zakończeniu innych interakcji. To sprawa między Tobą a nim, barman czekający na zapłatę i przysłuchujący się dyskusji - tego chciałaś? Tym bardziej, że jak sama zauważyłaś - dało się to załatwić później i na Twoje wyszło. Timing is everything. > Że nieporozumienie, to wiadomo, bo pan w obszernym poście przedstawił swoje mot > ywy, inne niż mu przypisałam w chwili, kiedy to się działo. To, że przypisałaś mu takie, a nie inne - to też przemyśl. Zastanów się, dlaczego odbierasz pewne rzeczy jako atak, nie dopytując się o motywy. Strzelać, a potem zadawać pytania - można, ale po co? > Niepowodzenia się zdarzają, ale można się w wielu aspektach doskonalić. Zatem się doskonalcie. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:47 nie wyjdziesz, albowiem mężczyźni cenią konkrety. Raohszana, popraw mnie proszę, jeślim w błędzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: ja się z Tobą właściwie zgadzam 25.03.11, 22:56 sumire napisała: > nie wyjdziesz, albowiem mężczyźni cenią konkrety. Raohszana, popraw mnie proszę > , jeślim w błędzie :) Nie poprawię, boś nie w błędzie :) Taka prawda - konkretna, nawet sucha informacja więcej znaczy niż godziny gadania. Odpowiedz Link Zgłoś
cafem Re: buc? 25.03.11, 19:59 > Dla porządku: nie uważam, że człowiek jest bucem, uważam, że się bucowato zacho > wał. Acha - a to, to co? Powiedzcie dziewczęta, czy któraś z Was nie odbiera takiego zachowania jak totalnego bucowstwa? Teraz się zorientowałaś, że fajny facet Ci koło nosa przeszedł? :) Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: buc? 26.03.11, 02:05 > inwektywa z mojej strony padła na forum jedna, bez zamiaru obrażenia człowieka. No tak, faktycznie, napisanie o mnie BUC to jak dla mnie komplement ;) I tak dyskretnie, za plecami, zeby nie robic mi przykrosci ;) > Sprawa już z dżentelmenem wyjaśniona. wypowiedział się wyżej, żebym pisała, co > chcę na jego temat. Nie. Ja delikatnie chcialem opisac moja wersje. Bo przypadkowo przy kawce w pracy znalazlem sad nad swoja osoba ;) Juz sie boje czego jeszcze sie dowiem, skoro mozesz pisac na moj temat co chcesz. Mozesz. Tylko ile w tym prawdy? Sprawa nie jest wyjasniona. Wyjasniona jest Twoja, Krowko.bordo, wersja:) Zycze dobrej zabawy w rzucanie, cos tam sie zawsze przylepi. Ja mam inne pomysly na zycie ;) > > Dla porządku: nie uważam, że człowiek jest bucem, uważam, że się bucowato zacho > wał. Widze ze mozesz tak bez konca ;) Dziekuje ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: buc? 25.03.11, 18:46 Alez narobilas rabanu. O kilka zlotych? To jak sobie bedziesz zycie ukladac kiedy problemy wiekszego kalibru na glowe spadna? Twoja postawa zle wplywa na ekonomie kraju: kobiety pracuja, zarabiaja i placa za siebie. Mezczyzni sie rozleniwiaja (bo moga), panie zachodza w ciaze, wychowuja dzieci, traca energie i dochody. Sila nabywcza narodu maleje, wydatki kurcza sie. Mezczyzna jest lepiej predysponowany do dlugoletniej, stalej pracy i wspierania kobiety, wiec im tej meskosci nie odbierajmy. Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: buc? 25.03.11, 21:02 Ale jakie robienie rabanu? Skoro autorka dwa razy powtarzała, ze płaci za siebie to chyba miała prawo oczekiwać, ze Pan kolega zrozumie? Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 21:52 Kolega inteligentnie się wypowiadał w wielu tematach, więc założenie zrobiłam, że rozumie i temat rachunku. Liczyłam, że zrozumie też, że postawił mnie w nieprzyjemnej sytuacji. Nie chce nikomu odbierać męskości, ale nie chcę też, aby ktokolwiek zabierał mi prawo do decydowania o swoich płatnościach, ani uciszał lekceważąco w imię źle pojmowanej kurtuazji. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: buc? 26.03.11, 01:32 Wszystkie Twoje wypowiedzi opieraja sie na twierdzeniu, ze przy barze bylem wrecz chamski az Cie zatkalo. I w ten sposob udowadniasz ze masz racje. A ja czytam tasiemca na miare brazylijskiego serialu. A ludzie tylko na Twojej relacji wypisuja sie - buc czy nie buc. Ale to tak nie wygladalo. Musialbym byc totalnym idiota lub swietnym aktorem, skoro przez dwie godziny fajnie nam sie gadalo, a przy barze zaatakowalem Cie, osaczylem i pokazalem chamstwo. Wyobraz sobie ze ja pierwszy napisalem na forum ze bylas niefajna, ze cos powiedzialas i prosze, bron sie. Twoje slowo przeciw mojemu. W Twojej glowie o wygladalo tak, bo tak chcesz. Wybacz, ja tak to widze. To bylo w grudniu ;) Mamy koniec marca ;)) Nie przypadlem do gustu, OK, zyje ;) Nie rzucilem sie pod pociag, kilka miesiecy pozniej musze czytac sad nad soba w internecie? Czy ci wszyscu ludzie tam byli ze beda oceniac jaka byla prawda? Trzeba to bylo nagrac ;)) Zaprosilem Cie na spotkanie, saczylismy piwo gadajac o wszystkim na luzie. Owszem wspomnialas ze zaplacisz za siebie. Panu barmanowi dalem 20 zlotych, po wyjsciu odebralem 10. Wysluchalem ze jestem cham i burak. Teraz juz nawet czytam ze niegrzecznie Ci odpowiedzalem na ulicy. Czy jutro przeczytam o gwalcie i pobiciu? Wiesz co, prosba: masz problem ze soba, prosze, zatruwaj zycie komus innemu. I juz nie wazne jak nas sie w Polsce wychowuje, a jakie nowoczesne formy do nas przyszly. Rozumiem ze czytasz ludziom w myslach w lot, a kazdy gest i slowo analizujesz miesiacami rozwodzac sie nad tym z kolezankami. Ktos tu pisal madrze, ze co bedzie jesli spotkasz kiedys wiekszy problem ;) OK, chcialem dobrze, wyszlo mi na opak ;) Badz mady czlowieku i staraj sie kazdemu dogodzic... Zadasz niemozliwego. W zaden sposob nie zachowalem sie wobec Ciebie niegrzecznie. Zostawilas mnie na srodku chodnika z plakietka BUC. Internet przyjmie wszystko. Wiec pisz ile masz sil w palcach ;) A dla mnie nauczka ;) Wnioski zostawiam dla siebie ;) Baw sie dobrze ;D Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: OJP. Ament. 25.03.11, 20:51 chyba wszyscy, jako dzieci mówiliśmy ament :) Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: OJP. Ament. 25.03.11, 21:07 sugeruję, że mi to przypomniało stare lata i te dziecięce ament, proglem, żołmierz, grymas Polski Józef Glemp i inne. dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: buc? 25.03.11, 20:56 nie dociekam, kto buc, kto nie, ale żeby jedną małą sprawę tak drążyć? kobieto, przed Tobą całe życie, a w nim milion 500 'użerek' z własnym mężem. weź Ty ucz się powściągliwości, bo nie zdzierżysz w związku. Odpowiedz Link Zgłoś
sijena Re: buc? 25.03.11, 22:19 Jaki buc?! sadzac po jego postach to fajny facet nawet i dobrze wychowany..a jesli chodzi o Ciebie Krowko to jestes wyjatkowym przypadkiem megalomanki. Jestes tak przekonana o swej wyjatkowosci,ze az niesmaczne. Wszystko skupia sie na ''ja'', wszytko musi byc jak JA chce. A teraz Cie zaskocze, innym sie nie udalo - nie bylo maczo spisku chlopak-barman, to co facet powiedzial nie ma zadnych znamion bucostwa, zaplacenie za Twoje piwo to MILY gest a nie atak na Twoja niezaleznosc. I tak sie z tym nie zgodzisz dlategotez proponuje wsadzic Cie w sloik i zalac formalina...bo tak! Odpowiedz Link Zgłoś
krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 22:45 Zaskoczyłaś mnie faktycznie, masz fajne poczucie humoru :) To powiedź jeszcze, jak odebrałabyś słowa „nie będziemy teraz o tym rozmawiać” w opisanej sytuacji. Co znamionują owe słowa? Odpowiedz Link Zgłoś
josemir Re: buc? 26.03.11, 01:31 Uważam, że masz rację, ze strony pana było to typowe protekcjonalne zachowanie, w rodzaju "pan i władca" zawsze wie lepiej czego chce kobieta. Nic nie jest tak denerwujące jak okazanie lekceważenia. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: buc? 26.03.11, 01:43 > To powiedź jeszcze, jak odebrałabyś słowa „nie będziemy teraz o tym rozma > wiać” w opisanej sytuacji. Co znamionują owe słowa? Czy mamy nagranie z tego popisu mojego chamstwa? Mozesz je opublikowac? Czy jest to tylko Twoja wyobraznia, bo chcesz zeby tak to wygladalo? Bo mi zwyczajnie jest przykro czytac jak ktos wylewa na mnie jad. Nie bylo tak. Nie pamietam, bym w leckewazacy sposob pokazal ci przy barze moja wyzszosc. Zwyczajnie nie jestem z tych. Ale jak moge to tutaj udowodnic? Nie moge. Bingo ;) Wygralas ;) Witamy w internecie, magicznym swiecie gdzie wszystko mozna wcisnac w czyjes usta, bo on sie nie obroni ;) Mam teraz isc na piwo z kazda pania z forum Kobieta? Wspaniale wylapujesz odpowiedzi mowiace tak, tak, to bylo straszne, pokaz chamstwa ;) Jakos zapamietalem to inaczej ;) Oj, slona to lekcja ;) powodzenia zycze i pozdrawiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: buc? 26.03.11, 12:17 Ale jak moge to tutaj udowodnic? Nie m > oge. Bingo ;) Wygralas ;) Witamy w internecie, magicznym swiecie gdzie wszystko > mozna wcisnac w czyjes usta, bo on sie nie obroni ;) Mam teraz isc na piwo z k > azda pania z forum Kobieta? Przecież to Twoją koleżankę prawie wszyscy mieszają z błotem - a nie Ciebie. Już nie rób z siebie takiego cierpiętnika;) Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: nieważny nick 27.03.11, 11:48 Po co tyle gadasz i bez sensu? Jeśli Krowka przedstawila sprawę tendencyjnie, to jak było? Potrafisz wypowiedzieć się krotko i konkretnie? Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 mam jedno pytanie 27.03.11, 21:10 po kij się pytasz na forum, czy naszym zdaniem może masz problemy z oceną rzeczywistości, skoro zdanie w temacie masz wyrobione?!?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
alex_koz Re: buc? 26.03.11, 02:05 no to raczej ty sie zachowalas jak buc, jak facet oferuje, ze placi to niech zaplaci, ile tyle wyszlo, 15zlotych? rozumiem, niezrecznie by prawie nieznajomy facet placic za wypasiona kolacje, ale jak proponuje piwo to trzeba bylo sie zgodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
josemir Re: buc? 26.03.11, 02:09 Ale dlaczego kobieta musi się zgodzić jeśli mężczyzna chce zapłacić. Przy tym tu tak naprawdę nie chodzi o to nieszczęsne piwo, ale o zlekceważenie zdania kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
rubarom Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 08:01 Rzecz jasna wolno Ci pisać, co chcesz i kiedy chcesz, dam Ci jednak radę: odpuść sobie dalsze dyskusje z tą osobą. Wczoraj przeżywałeś sytuację, to jasne, bo było na świeżo - zapewniam Cię jednak, że więcej nie ma sensu. Przedstawiłeś swój punkt widzenia – wystarczy. Zwróć uwagę, że 95 procent forumowiczów przyznaje Ci rację. Nie widzisz, z kim w postaci tej pani masz do czynienia? Dyskutując dalej z tą niezrównoważoną i pozbawioną klasy osobą, wkrótce sam zaczniesz być śmieszny. Odpowiedz Link Zgłoś
niewazny_nick Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:01 Masz 100% racji. Przespalem sie z tym, i tez do takiego wniosku dochodze. Zaskoczyl mnie ten atak i jednostronna, po prostu klamliwa relacja. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
narfi Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:04 Niezle to sie czytalo. ...a teraz wyobrazmy sobie sytuacje,ze ktos na forum przedstawia powody, dla ktorych sie rozszedl z partnerem po ,powiedzmy 20-tu latach i tenze partner przypadkowo rozpozna siebie i zacznie polemike. Juz zacieram raczki :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:09 narfi napisał: > Niezle to sie czytalo. ...a teraz wyobrazmy sobie sytuacje,ze ktos na forum prz > edstawia powody, dla ktorych sie rozszedl z partnerem po ,powiedzmy 20-tu latac > h i tenze partner przypadkowo rozpozna siebie i zacznie polemike. > Juz zacieram raczki :) Zacieraj, zacieraj - mnie tu już znaleziono, a przecież piszę o pierdołach :D Odpowiedz Link Zgłoś
narfi Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:15 :D Really? ...no,ale chyba nie w takim kontekscie ,o ktorym wspomnialem. ....a gdyby wlasnie w takim,to daj link ,koniecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:17 narfi napisał: > :D Really? Yup :D > ...no,ale chyba nie w takim kontekscie ,o ktorym wspomnialem. > ....a gdyby wlasnie w takim,to daj link ,koniecznie :) No nie, ale skoro znaleziono po pierdołach - to tym bardziej można chiba kogo wytropić po grubszej sprawie, zawierającej jakieś tam fakty, nie? :D Odpowiedz Link Zgłoś
narfi Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:48 Well,it depends. Ja znalazlem fora GW gdzies tak rok temu.Moglem nie znalezc w ogole.Czyli gdyby moja ex zalila sie tutaj na mnie, zupelnie dobrze moglbym o tym nigdy nie wiedziec. Zreszta gdy sie czyta w necie o problemach ,czy to mesko-damskich,czy rodzinnych,to prawie nigdy nie ma punktu widzenia tej drugiej strony. Musiales miec bad luck :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Do "Nieważnego Nicka" 26.03.11, 09:53 narfi napisał: > Well,it depends. Sorta. > Ja znalazlem fora GW gdzies tak rok temu.Moglem nie znalezc w ogole.Czyli gdyby > moja ex Ale wiesz, zakładając długi związek - pewne prawdopodobieństwo, że partner przez te 5-10 lat przyuważy przypadkiem przez ramię czy nie przypadkiem w historii/ulubionych, jest. > zalila sie tutaj na mnie, zupelnie dobrze moglbym o tym nigdy nie wiedziec. > Zreszta gdy sie czyta w necie o problemach ,czy to mesko-damskich,czy rodzinnyc > h,to prawie nigdy nie ma punktu widzenia tej drugiej strony. Zwykle nie - ale prawdopodobieństwo istnieje. > Musiales miec bad luck :) Bad luck might happen to anyone :) Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Do "Nieważnego Nicka" 27.03.11, 11:50 Powtarzam to co napisałam wczeniej - miliony much jedzą góowno, czy one mogą się mylić? Odpowiedz Link Zgłoś