Świadek na rozwodzie

25.03.11, 11:32
Znacie parę od lat i nagle oni się rozwodzą. No może nie nagle ale w końcu podejmują taką decyzję. Wiecie, ze nie było między nimi dobrze ale też widzicie winę obu stron bo jak wiadomo z boku widać więcej. Jedna strona pyta was czy zostaniecie jego świadkiem na rozprawie rozwodowej czyli będziecie świadczyć na jego rzecz przeciwko stronie drugiej. Obie strony są waszymi dobrymi znajomymi i macie rozterki by świadczyc tylko po jednej stronie.
Zgadzacie się?
    • martishia7 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:36
      Świadek ma przede wszystkim obowiązek powiedzieć jak najszerszą prawdę o tym co mu wiadomo w sprawie. Nieważne, kto go na świadka powołuje. Pytania zadawać będzie także strona przeciwna i sąd. Powiedziałabym, że powołana na świadka powiem właśnie to - całą prawdę, o której mi wiadomo.
      • bijatyka Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:47
        Ja miałam dokładnie taki przypadek. Tak odpowiedziałam znajomym i tym samym nie zostałam powołana do sądu. I nie ma po tym smrodu, choć kontakty po ich rozwodzie same przez się ograniczyły się.
        • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:09
          ale to ciężka sprawa jest pomimo wszystko
          • bijatyka Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:15
            Nie pytaj, co było w przypadku, o którym mówię. Między tą parą odywało się jeszcze kilka spraw z innych kodeksów. Młyn na maksa. Powiedz jedynie, że nie możesz naginać w żaden sposób zeznań i możesz powiedzieć jedynie prawdę.
    • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:38
      ale w czym problem? w sądzie mówi się prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.ja po prostu odpowiadałabym na pytania. pytania nie mogą być tendencyjne, więc odpowiadając szczerze i prawdziwie nie chroniłabym ani jednego, ani drugiego.
      • princessjobaggy Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:43
        > pytania nie mogą być tendencyjne, więc odpowiadając szczerze i prawdziwie nie chroniłabym ani jednego, ani drugiego.

        Ale tu w sumie nie chodzi o to, co Ty robilabys w sadzie, ale o to, ze zgodzilas sie na bycie swiadkiem, jak by nie bylo, jednej ze stron.

        Musialabym sobie to dobrze przemyslec. Nie wiem czy chcialabym sie w takie cos mieszac.
        • martishia7 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:57
          Ale zdajesz sobie sprawę, że Twoje widzimisię jest bez znaczenia? Jeżeli sąd, na wniosek strony, powoła Cię na świadka, to musisz się stawić. Decyzja o tym co powiesz, oczywiście należy do Ciebie, oczywiście ze świadomością, że zatajanie faktów to także składanie fałszywych zeznań, które jest przestępstwem.
          • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:04
            martishia7 napisała:

            > Ale zdajesz sobie sprawę, że Twoje widzimisię jest bez znaczenia? Jeżeli sąd, n
            > a wniosek strony, powoła Cię na świadka, to musisz się stawić.

            no nie wiem. ja miałam podobną sytuację. minął rok, od kiedy zakończyłam pewien związek. facet powołał mnie na świadka w swojej sprawie, ja w tym czasie bawiłam w Indiach. Tata jeździł po sądach, składał odwołania i wykręcił mnie od całej sprawy. O wszystkim dowiedziałam się po latach od mamy, która nie umiała utrzymać języka za zębami.
            • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:09
              Ale ciebie nie było w kraju. Możliwe, że facet, uznając ostatecznie, że jesteś nieosiągalna zrezygnował z powoływania ciebie na świadka. Normalnie na wejście dostajesz grzywnę.
          • princessjobaggy Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:08
            W poscie Ursydy jest mowa o tym, ze jedna ze stron pyta nas czy zgodzilybysmy sie zostac jej/jego swiadkiem. I tu o ten dylemat chodzi.

            Cala reszte pomijam, bo nie tego dotyczylo pytanie wyjsciowe.
            • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:11
              dokładnie
              i wiem, że jak odpowiem tak to z czystym sumieniem nie mogłabym świadczyć przeciwko tej drugiej
              i to jest ten dylemat
              • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:14
                a nie mogą się rozwieść w przyjazny sposób?
                • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:04
                  Chersi a dużo znasz przyjaznych rozwodów gdzie sa dzieci i jakiś majątek? Bo ja w sumie tylko z tv. Normalnie to wyciąganie brudów i lecenie po najniższych instynktach
                  • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:06
                    wśród znajomych, znajomych znajomych i rodziny znajomych znam mnóstwo rozwiedzionych par. ale jak to się odbywało, tego nie wiem.
          • a1ma Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:33
            martishia7 napisała:

            > Ale zdajesz sobie sprawę, że Twoje widzimisię jest bez znaczenia? Jeżeli sąd, n
            > a wniosek strony, powoła Cię na świadka, to musisz się stawić.

            To oczywiste, ale w sprawach rozwodowych sąd chyba nie powołuje świadków ot tak, z sufitu, a raczej na wniosek jednej ze stron. Więc jeśli żadna ze stron nie zgłosi Cię jako świadka, to sąd sam z siebie tego nie wymyśli.
            • martishia7 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:59
              Oczywiście, że tak. No chyba, że ktoś inny zeznając opowie, że np. o takim to a takim aspekcie to nic nie wie, ale może wiedzieć Ziuta, Ziuta wtedy z nimi na wakacjach była. No i sąd może uznać, że chce tę Ziutę też odpytać. Chodzi mi o to, że jak strona się uprze, żeby Cię postawić przed sądem, to to zrobi. Oczywiście wtedy nie może oczekiwać, że będziesz zeznawać "lojalnie", więc tego się nie robi. Ale z drugiej strony to na świadku leży obowiązek zeznawania zgodnie z prawdą, więc ewentualne kłamanie, to na własną odpowiedzialność.
              • a1ma Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 14:33
                No właśnie. Z tym, że nie trzeba kłamać, żeby odmalować taką wizję związku, która jest korzystniejsza dla którejś ze stron. W końcu świadek nie zeznaje tylko suchych faktów, ale też mówi o swoich wrażeniach, a tu już dużo zależy od dobrej woli. Chyba raczej nie opłaca się powoływać świadka w sprawie rozwodowej wbrew jego woli, no chyba że fakty są ewidentnie po naszej stronie.
                • martishia7 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 14:36
                  Tak, dokładnie tak. Dlatego zazwyczaj świadków dobiera się starannie, każda strona pod kątem swojej wizji, którą chce wykazać. No a biedny sąd musi drążyć, żeby znaleźć tę prawdę, która jak zawsze gdzieś tam po środku.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:47
        > pytania nie mogą być tendencyjne, więc odpowi
        > adając szczerze i prawdziwie nie chroniłabym ani jednego, ani drugiego.

        Kurcze, zawsze mi się wydawało że zadaniem prawnika jest tak zadawać pytania, aby wyszło na korzyść jego strony. A tu wychodzi że odpowiedź będzie prawdą obiektywną.

        Nie świadczyć, jeśli masz trochę sympatii do obu stron. Po prostu, z żalem odmówić, dodając prawdziwe i fałszywe historie jak to świadczenie na czyjąś korzyść ostatecznie obróciło się przeciwko tej osobie i zniszczyło przyjaźć itp itd.
        • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:58
          tak, ale z filmów znamy słynne: zgłaszam sprzeciw. pytania są....
        • mozambique Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:01
          Kurcze, zawsze mi się wydawało że zadaniem prawnika jest tak zadawać pytania, a
          > by wyszło na korzyść jego strony. A tu wychodzi że odpowiedź będzie prawdą obie
          > ktywną.

          owszem - zadaniem OBU prawników OBU stron
      • grassant Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:54
        w sądzie mówi się prawdę, całą prawdę i tylko prawdę

        haha, to gdzie kłamać?
        • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:58
          nie wiem.mnie się raczej nie zdarza.
          • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:05
            no dajże spokój, jak Cię przyjaciółka poprosi o świadczenie, to raczej nie po to, żeby na sali usłyszała całą prawdę i tylko prawdę, czyli np. że była wredną suczą i tak naprawdę to ona rozwaliła małżeństwo, nie?;)
            • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:12
              nie mam znajomej wrednej suczy. poza tym nigdy nie ryzykowałabym stwierdzeń kto małżeństwo rozwalił. powiem tak, nawet najbliżsi nie wiedzą, co się między dwojgiem ludzi dzieje. ja mogłabym mówić o nagich faktach: że Fredzia woziła dziecko do szkoły, a Józek wynosił śmieci, ale w opis niuansów i wyciąganie wniosków kto zepsuł, kto naprawił zostawiam komuś innemu.
              • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:24
                pięknie ładnie, ale przecież to nie jest jakaś jazda dowolna, tylko adwokat strony przygotowuje świadka, co ma mówić i na co nie odpowiadać, albo odpowiadać, że nie wie, nawet jeśli wie.

                jeżeli jesteś świadkiem strony, to jasne, że świadczysz na korzyść strony.

                to nie jest takie samo świadkowanie jak wtedy, gdy sąd cię wzywa, żebyś np. wypadek samochodowy opisywała.
                • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:37
                  wobec czego, jeśli absolutnie równo traktuję oboje, a najważniejsze jest dla mnie bycie w zgodzie ze sobą, odmawiam.
                • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:03
                  ufff
      • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:10
        To bardzo dziwne, wiesz? Bo rozwód będzie tak czy tak, a ja mogę wyjść na zimną sukę przy tym wszystkim.
    • mallwia Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:46
      No dosyć ciężka sprawa....Niezależnie co powiesz nawet jak będzie to najszczersza prawda to i tak może zostać t obrócone przeciwko Tobie.Ja bym się nie zgodziła,szanując zarówno jedno i drugie.Poza tym nigdy nie postawiłabym przyjaciół w tak idiotycznej sytuacji i tego samego oczekuję od nich.


      www.youtube.com/watch?v=rAckMJd8zlA
    • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:46
      Zgadzamy się i zeznajemy jak NAPRAWDĘ było.
    • izabellaz1 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:48
      A nie dałoby się zrobić tak, żeby to był bezstronny świadek?
      • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:53
        Jeśli uważa się, że wina w rozkładzie pożycia leżała po obu stronach to i tak będzie bezstronny.
        • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:08
          a co znaczy uważa się? skąd wiesz, jaki sąd wyda wyrok. jeśli jest sprawa z orzekaniem o winie, to na noże się leci;)
          • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:12
            z orzekaniem o winie właśnie
            • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:47
              jeżeli oboje są winni, to sąd też na to wpadnie zapewne;) i nie będzie lekko przeforsować jednostronną winę.
              i po co im ten wyrok? nie mogą się rozwieść bez orzekania?
              • chersona Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:51
                no więc to samo pytanie zadałam Ursydzie pół godziny wcześniej. to łebska kobita, myślę, że już jej główka pracuje i zrobi, co będzie uważać za słuszne lub słuszniejsze.
                • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:05
                  ja wiem, co bym zrobiła, ciekawiło mnie wasze zdanie
                  może będę w takiej samej sytuacji?
              • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:04
                no chyba właśnie nie mogą
                • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:14
                  sąd premiuje niezawracanie sądowi głowy zwrotem części kosztów;)
          • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:58
            Chodziło mi raczej o to, że co innego jak psiapsiółka prosi o to żebyś była świadkiem, a ty masz negatywne nastawienie do drugiej strony i uważasz, że to wcielone zło dla ich związku (nie mówię o przypadkach skrajnych), a co innego jak prosi się którakolwiek ze stron i idziesz i mówisz jak było naprawdę- że i on i ona przyczynili się do tego, że związek się rozpadł. Przecież to że jedna ze stron powołuje cię na świadka nie znaczy, że zaraz musisz na tą drugą nadawać. No i w takim sensie (skrótowo) stajesz się świadkiem bezstronnym, świadkiem w sprawie, a nie świadkiem strony.
            Ktoś mądrze napisał, że dobrym rozwiązaniem byłoby spytanie tej drugiej strony co ona na to.
            • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:03
              >Przecież to że jedna ze stron powołuje cię na świadka nie znaczy, że zaraz musisz na tą drugą nadawać. No i w takim sensie (skrótowo) stajesz się świadkiem bezstronnym, świadkiem w sprawie, a nie świadkiem strony.

              no właśnie to dokładnie znaczy, jeśli sprawa jest z orzekaniem o winie, a tak ma być. gdyby była bez orzekania, to przeważnie świadczy się na korzyść obu stron, którym zależy na szybkim uzyskaniu rozwodu, czyli świadczy się, że nastąpił trwały rozkład albo świadczy się w sprawie dzieci - że dobrymi rodzicami są, a rozwód nie zaszkodzi dzieciom np.
              • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:05
                Idąc tym tropem myślenia- idąc do sądu musiałabyś kłamać w odpowiedzi na pytania, które są niewygodne dla "twojej" strony.
                • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:20
                  i to jest właściwy trop. tak jest. dostajesz instrukcję od adwokata i albo się trzymasz linii albo żegnamy czule.
                  • kum-nye Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:25
                    Naprawdę, nie wszyscy praktykują takie podejście:)
                    • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:27
                      nie wszyscy adwokaci?
                      wątpię:)
                      nie wszyscy kandydaci na świadków? pewnie tak, dlatego tak trudno znaleźć świadka;)
    • grassant Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:53
      tylko za zgodą obu stron. albo wcale.
    • tymczasowaola Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:53
      Nie sądzę, żebym się zgodziła, jesli faktycznie nie było jakiejś rażącej winy "tej drugiej" strony. W sensie, że jeżeli nie miałabym zaświadczać o FAKCIE przemocy na przykład, to wolałabym się z tego wymiksować.
      Moje doświadczenia pokazują też, że na dłuższą metę nie da się przyjaźnić z obiema rozwiedzionymi stronami. Prędzej czy później stajemy się przyjacielem tylko jednego z małżonków.
    • funny_game Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 11:55
      Jeśli widzę i wiem, że oboje mają coś za uszami, ale jedno chce, żebym gadała, że tylko drugie było be, to po prostu odmawiam.
      Ale to i tak dla mnie sytuacja mocno nierealna, bo nikt by mnie o coś takiego nie poprosił.
      Ufff, dobrze jest być błaznem :)
    • six_a Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:06
      rodzinę niech weźmie na świadka:)
    • jowita771 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:08
      Mogę się zgodzić tylko pod warunkiem, że ta osoba nie będzie wymagała, abym kłamała na jej korzyść. Jeśli jest nadal zainteresowana, nie ma problemu, jeśli chce, żebym cokolwiek przemilczała, to odmawiam.
      • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:12
        dokładnie tak odpowiedziałam i już mam przej.ebane":D
        • niebo.nad.berlinem Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:29
          Cokolwiek zrobisz lub powiesz - i tak masz pewne, że ktoś się na ciebie obrazi. Albo oboje.
          Pozostaje działanie w zgodzie ze sobą.
    • jack20 Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 12:15
      i tak po rozwodzie znajomosci nawet przyjacielskie dotad ulegaja zahamowaniu a czesto zostaja przerwane. jesli jedna strona poprosila cie o wypowiedz w sadzie tzn. ma swiadomosc, ze stoisz w ocenie sytuacji po jej stronie. Nie widze powodow zeby unikac i stanac po jej stronie w sadzie. prawda ?? a gdzie ona lezy ? to rzecz SUBIEKTYWNA.
    • ursyda ale dziwią mnie 25.03.11, 12:15
      opinie typu: ja bym się zgodzila i mówiła tylko prawde
      więc może zadam pytanie inaczej - to wasza siostra się rozwodzi, w dodatku robi to z orzekaniem o winie waszego szwagra, ktorego lubicie i widzicie ze za rozpad małżeństwa odpowiadają obie strony. Oczywiscie wszystkie tu praworządne się zgadzacie i mówicie, że wprawdzie szwagier to kawał xuja ale wasz siostra też nie lepsza bo się puściła z panem o co węgiel z fury sprzedawał...:/
      • martishia7 Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 12:23
        Byłam dość bliska takiej sytuacji. A w zasadzie wina leżała praktycznie w 90% po stronie mojej siostry. Szwagra zapewniłam, że jakby co, to całą szczerą w sądzie opowiem bez oporu. Zrobiłabym to, ale do rozwodu nie doszło.
      • chersona Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 12:25
        no więc jeśli możesz odmówić, to odmów. ja w życiu naraziłam się niejednej osobie, a to, że to siostra nie robi różnicy. w końcu z tego się nie strzela. życia nikt nie straci.
        • ursyda Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 13:00
          oczywiście, że życia nikt nie straci ale, do rozwodu dojedzie tak czy tak, mało mnie obchodza ich majątkowe przepychanki, kłamać nie zamierzam a prawdy powiedzieć nie mogę i nie chcę bo to nic nie zmieni
          • grassant Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 13:04
            kłamać nie zamierzam a prawdy powiedzieć nie mogę

            czyli sprawa załatwiona :)
            • ursyda Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 13:11
              niemniej jednak dylemat pozostaje
      • six_a Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 12:28
        no więc ludzie chyba mylą bycie świadkiem z wezwania sądu, a bycie świadkiem na wniosek strony. strona nie po to chce mieć świadka, żeby plótł o jej winie. bo surprise: strona chce wygrać;)
        • chersona Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 12:38
          w takim razie wybieramy mniejsze zło. decyzję pozostawiam Ursydzie.
        • ursyda Re: ale dziwią mnie 25.03.11, 13:00
          dlatego pieprzenie - powiedziałabym prawdę można między bajki włożyć
    • hejterzyna zalezy co maja do zaoferowania w zamian 25.03.11, 12:51
      mozna tez urzadzic mala licytacje kto da wiecej
      • ursyda Re: zalezy co maja do zaoferowania w zamian 25.03.11, 13:01
        no coś ty, nie mogłabym tak
        <robi_tabelkę_w_excelu>
    • berta-live Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:03
      Wymigać się od takiej sytuacji jak najszybciej się da. Nie dość, że z marszu człowiek zrobi sobie wroga. Wroga ze strony, przeciwko której będzie świadczył i wroga ze strony na rzecz której będzie świadczył. Bo nawet jak będzie łgał to może się dowiedzieć, że nie dość sugestywnie i zapewne zrobił to z premedytacją. Jak parze się odwidzi, to awansujesz jako towarzyska wichrzycielka i rozbijaczka małżeństw. Nawet jak do tego rozwodu dojdzie i na początku koleżanka będzie zadowolona, to rok później jak się jej nie uda poukładać życia na nowo, możesz się dowiedzieć, że przez ciebie straciła rodzinę i została sama.

      Nie bez powodu skłócone i rozwodzące pary małżeńskie często zostają bez znajomych i nagle okazuje się, że nikt nie ma dla nich czasu. Kto żyw to się od nich odsuwa, żeby przypadkiem go nie ciągali po sądach.
      • ursyda Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:12
        amen
    • a_nonima Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 13:19
      Ja znam kilka par rozwiedzionych na jednej sprawie. Wszystko trwało 20 minut. Mają dzieci i majątek. Podzielili się i jest OK.
      Nie zeznałabym nieprawdy nawet gdyby chodziło o moją siostrę.
      Nie angażowałabym przyjaciół w sprawy rozwodowe.
      Nie wiem co byłoby gdyby mąż chciuał iść na noże...
    • ursyda jeszcze jedno bardzo ważne pytanie 25.03.11, 14:06
      oczekiwałybyście, że wasze przyjaciółki lojalnie staną po waszej stronie?
      • martishia7 Re: jeszcze jedno bardzo ważne pytanie 25.03.11, 14:34
        Zapewne tak, ludzka rzecz :)
      • izabellaz1 Re: jeszcze jedno bardzo ważne pytanie 25.03.11, 14:52
        Taka jedna moja na przykład, to nie stanęłaby bo to co w niej cenię to rzeczowość i bezstronność oraz szczerość :)
    • enith Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 14:42
      Wyznaję zasadę, by nie pchać palców między drzwi. Nie zgodziłabym się świadczyć w sądzie na korzyść nawet najlepszego przyjaciela/przyjaciółki, jeśli przyjaźniłam się z PARĄ. Rozciąga się to też na okres rozpadu związku, gdy jedno psioczy na drugiego i oczekuje, że ja też będę. Otóż nie zliczę ile razy moi znajomi wpakowali się w sytuację, że wzięli stronę przyjaciela, obrobili dupę dziewczynie/żonie, natomiast para dała sobie po dziubku, pogodziła się, a przyjaźń trafił szlag, bo dziewczyna nigdy nie zapomniała, jak jej przyjaciele ją potraktowali. Mogę być ramieniem do wypłakania, mogę udzielać rad, ale żadnego obsobaczania, a już w szczególności świadczenia w sądzie przeciwko jednej stronie. Jeśli zostałabym wezwana, mówiłabym prawdę, niezależnie od tego, kto mnie na świadka wzywa.
    • bimota Re: Świadek na rozwodzie 25.03.11, 16:08
      Znaczy klamac ? Watpie by ktos osmielil sie mi cos takiego proponowac...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja