mam być zua?

26.03.11, 02:44
chłop od dwóch miesięcy obiecuje mi wyjście na salsę. (a chwilowo mieszkamy w jego mieście i w jego kraju). Po ciężkim tygodniu pracy poszłam się zdrzemnąć i mówię chłopu - obudź mnie za godzinę, ogarniemy się i pójdziemy. chłop mówi że dobrze, obudzi mnie za godzinę i że w międzyczasie przychodzi koleżanka, żeby omówić z teściem (mieszkającym piętro niżej) szczegóły kariery zawodowej, bo teść jest znany w branży, więc jak będę słyszała damski głos to będzie to właśnie owa koleżanka. obudziłam się sama po trzech godzinach, znalazłam teścia, który powiedział że właśnie skończyli a chłop z koleżanką palą fajki przed domem. Rzeczywiście, poszłam, powiedziałam "dzięki chłopie za obudzenie mnie za godzinę". Wyszło na to, że jutro przyjeżdża ktośtam z ich starego liceum i spotykamy się na kolację a potem możemy iść na salsę bo koleżanka i owszem, nawet bardzo lubi.

I teraz nie wiem, mam być zua, że tak mi się odgórnie plany na weekend zmienia i koniecznie trzeba tacie i koleżance w rozmowie asystować, tak, że nie da się własnej dziewczyny obudzić jak się obiecało i WSPÓLNIE ustalić nowego planu? Czy może ja się tylko przypi.erdalam?
    • emma.gee Re: mam być zua? 26.03.11, 03:14
      okej, jest piątek wieczór, kwadrans po 20 a ja zamiast uskuteczniać friday night fever siedzę i czekam aż szanowny pan skończy konwersację z koleżanką. noż kuźwa.
      • raohszana Re: mam być zua? 26.03.11, 05:56
        Na co pozwalasz - to dostajesz.
        I pisze się "zła".
        • emma.gee Re: mam być zua? 26.03.11, 06:57
          Połowa forum woła na kombinerki.pinocheta 'kąbi' i nikogo to w oczy nie kole.

          Powiedziałam chłopu moje żale, jesteśmy w trakcie dzikiej kłótni, poszedł zajarać na balkon. Z wielką łaską przeprosił za nieobudzenie, przy czym dodał że mój foch to na pewno kwestia tego, że ja tej laski po prostu nie lubię a poza tym moją winą jest to że czekałam godzinę aż się uspokoję (żeby mu nie eksplodować w twarz) od momentu w którym zapytał o co chodzi. Serio, nienawidzę jak odwraca kota ogonem.

          Karwia, wy faceci to jednak emocjonalne głupki jesteście.
          • raohszana Re: mam być zua? 26.03.11, 07:01
            emma.gee napisała:

            > Połowa forum woła na kombinerki.pinocheta 'kąbi' i nikogo to w oczy nie kole.
            Inny kontekst. Poza tym to jest nieco ironicznie i złośliwie w stosunku do tegoż osobnika. I jest to przekręcanie jego forumowego imienia. "Zua" nie mieści się w kategorii :P

            > Powiedziałam chłopu moje żale, jesteśmy w trakcie dzikiej kłótni, poszedł zajar
            > ać na balkon. Z wielką łaską przeprosił za nieobudzenie, przy czym dodał że mój
            > foch to na pewno kwestia tego, że ja tej laski po prostu nie lubię a poza tym
            > moją winą jest to że czekałam godzinę aż się uspokoję (żeby mu nie eksplodować
            > w twarz) od momentu w którym zapytał o co chodzi. Serio, nienawidzę jak odwraca
            > kota ogonem.
            >
            > Karwia, wy faceci to jednak emocjonalne głupki jesteście.
            Zwyczajne głupki, które wymigują się od, durnych dla nas, zajęć. Poza tym jesteśmy z natury leniwcowato usposobieni.
            Jemu się najnormalniej w świecie nie bardzo chce iść na tę salsę i kombinuje - jak to ominąć, bo nie powie wprost, żeby nie zarobić patelnią w łeb ;)
        • wujaszka Re: mam być zua? 26.03.11, 18:29
          Ode mnie tez masz pozwolenie na pisanie słowa zua. W porównaniu z tym bełkotem, to nie jest nic, co mogłoby szczególnie drażnić:)

          raohszana☺ 25.03.11, 17:04
          Ale bżytactfo.
          Metresa, ja cjem po znaiomoźdźi uśfiadamijam - Źeń jezd skońdżony, choci siem we Pradzje i Guiu i Bolcu i Bananie!
    • stephanie.plum Re: mam być zua? 26.03.11, 12:57
      ode mnie masz pozwolenie na pisanie "zua".
      :~)

      ja postawiłabym na elastyczność chyba jednak - to znaczy, żale profilaktycznie bym wyraziła, bo dusić nie ma sensu, ale jeśli chłop tego typu, że nic zaplanować "na zicher" się nie da, układałabym mój osobisty i satysfakcjonujący mnie plan B - np. na salsę sama, jeśli on niestety nie może.
      ja stara jestem, i już się nauczyłam, że choć fajnie jest robić różne rzeczy z chłopem, to jeśli się chce zachować zdrowie psychiczne i równowagę w związku, nie można we wszystkim na niego liczyć.
      ważne, żeby nie gromadzić w sobie frustracji.

      na koleżankę na wszelki wypadek oko miej ;~)
      • emma.gee Re: mam być zua? 26.03.11, 15:44
        Problem w tym, że mieszkam w dość niebezpiecznym kraju i samej wychodzić po ciemaku no nie baudzo. Jestem zależna od niego :-(

        Swoją drogą przy okazji została wywleczona kwestia ostatniej kłótni. Pokłócilismy się o jego przyjaciół (on uważa że ich nie lubię) tuż przed imprezą i jemu przeszła ochota na imprezowanie a mi wręcz przeciwnie, powiedziałam, że wobec tego biorę taksówkę. Koniec końców poszliśmy... Wczoraj padło stwiedzenie "Ostatnim razem chciałaś brać taksówkę i musiałem ci towarzyszyć bo inaczej jak bym wyglądał przed moimi znajomymi". Aha. Fajnie, myślałam że jednak chodziło wtedy o moje bezpieczeństwo a nie jego reputację :-/
        • stephanie.plum Re: mam być zua? 26.03.11, 18:06
          czyli - jak rozumiem - jego zdaniem powinnaś spokojnie siedzieć w domu i nie robić problemów, bo jemu się nie chce ruszać, ale musi ci towarzyszyć, jak się głupio uprzesz gdzieś iść, bo "co koledzy powiedzą"?
          no to ja na Twoim miejscu byłabym zua.

          ale awantury na nic, trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby facet zaakceptował twoje potrzeby, a nie, żeby się na nie wkurzał (wiem, łatwo powiedzieć.). ewentualnie zorganizować sobie inną "obstawę".

          moja przyjaciółka miała (z naciskiem na czas przeszły) męża Hiszpana, który podobną prezentował postawę. żona miała siedzieć w domu pod czujnym okiem jego matki.
    • stokrotka.35 Re: mam być zua? 26.03.11, 17:18
      ZUA w medycynie zespół uzależnienia alkoholowego - i tak odczytałam tytuł postu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja